Żołnierze z Indii i Chin starli się w walce "na pięści"

11 maja 2020, 12:44
RfGqmhWxVpngr21ermVPQTZb0fh17aec
Liderzy polityczni Indii i Chin, spotkanie grupy BRICS 2017, fot. en.kremlin.ru

Gołymi pięściami oraz kamieniami próbowali wyjaśnić wieloletni spór graniczny, pomiędzy Indiami i Chinami, żołnierze z patroli wojskowych obu stron. W rejonie znajdującym się ponad 5 tys. metrów nad poziomem morza ponownie pojawiły się wątpliwości co do osiągniętej w 2018 r. umownej stabilizacji relacji pomiędzy New Delhi i Pekinem.

Grupa wojskowych z Indii i Chin starła się w walce wręcz w rejonie przygranicznym obu państw. Ostatecznie dowódcom z obu stron udało się załagodzić całą sytuację, wykorzystując w tym celu narzędzia wypracowane do utrzymywania relacji przygranicznych. Ma to być pierwszy od 2017 r. tak poważny chińsko-indyjski incydent w spornym rejonie granicznym. Przy czym, w toku całego tygodnia było można odczuć narastanie napięcia w spornych rejonach rozgraniczenia obu państw.

Incydent potwierdził rzecznik prasowy indyjskiego ministerstwa obrony. Zaznaczając, że jego skutkiem były niegroźne obrażenia u części żołnierzy. Podkreślił również, że był on pokłosiem agresywnego działania obu stron. Wojskowi mieli pobić się ze sobą oraz obrzucać kamieniami. Brak informacji, aby w starciach użyta została broń palna. Amerykańskie CNN podało, że w sumie może chodzić o 11 rannych (inne źródła mówią o 12 rannych), w tym czterech z Indii oraz siedmiu z Chin. Wszystko działo się na obszarach wysokogórskich na wysokości ok. 5000 metrów nad poziomem morza, na linii rozgraniczającej obszary kontrolowane przez obie strony. Wojskowi z patroli granicznych wezwali posiłki, stąd szacuje się, że w działania mogło być zaangażowanych nawet do 150 żołnierzy obu mocarstw.

Rzecznik indyjskiego ministerstwa obrony zaznaczył, że ostatecznie udało się wyjaśnić cały incydent w przestrzeni lokalnej, wykorzystując w tym celu kanały komunikacji ustalone pomiędzy siłami zbrojnymi. Wskazuje się, że indyjscy i chińscy dowódcy następnego dnia po starciu żołnierzy, przedyskutowali wydarzenia i omówili kwestie deeskalacji. Wszystko miało miejsce w trakcie wykonywania patrolu przez obie strony w górskim rejonie pasa Nuka La (wskazuje się, że miejsce incydentu było zlokalizowane w pobliżu jeziora Pangong Tso), na granicy Północnego Sikkim i Ladakh. Według części prasy z Indii, która dotarła do informacji od tamtejszych sił zbrojnych, incydent miał miejsce 5 maja. Incydent był pod względem rejonu i scenariusza do wydarzeń z września ubiegłego roku.

Chińska strona dotychczas nie wydała oficjalnego komentarza odnośnie całej sprawy. Jednakże tamtejszy „Global Times”, który niejako przekazuje głos Pekinu, powołując się na chińskiego eksperta Qian Fenga zaznaczył, iż mieliśmy do czynienia z wydarzeniem lokalnym. Tym samym nie powinno się interpretować starcia żołnierzy w kontekście szerszych relacji pomiędzy azjatyckimi mocarstwami. Przy tym nadal należy pamiętać, że Indie i Chiny w 1962 r. stoczyły wojnę graniczną o wspomniane rejony graniczne i do dziś istnieją problemy, co do wyznaczenia granicy w rejonach wysokogórskich. Roszczenia terytorialne, pojawiające się pomiędzy obiema stronami dotyczyć mają nadal ok. 90 tys. kilometrów kwadratowych.

Trzeba również podkreślić, że w 2017 r. doszło do szeregu incydentów z udziałem żołnierzy obu stron, podobnych do obecnego. Co więcej, wtedy wojska indyjskie miały być wysłane w sporny rejon do Bhutanu (incydent Doklam), aby uniemożliwić Chińczykom budowę strategicznie ulokowanej drogi. Indie określały całą operację jako „Juniper”. Liderzy obu państw załagodzili sytuację rok później, w toku spotkania pomiędzy premierem Narendra Modim i prezydentem Xi Jinpingiem. Jednak, Indie nie kryją się ze zmianą swojego nastawienia względem polityki w regionie. Mają odchodzić od myślenia strategicznego jedynie w kontekście powstrzymywania Pakistanu i realnie myśleć o strategii obrony terytorium przed rosnącymi aspiracjami Chin. Co więcej, olbrzymim geostrategicznym problemem polityczno-wojskowym staje się obecne silne zbliżenie pakistańsko-chińskie.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
m
środa, 13 maja 2020, 12:06

"Grupa wojskowych z Indii i Chin starła się w walce wręcz w rejonie przygranicznym obu państw. Ostatecznie dowódcom z obu stron udało się załagodzić całą sytuację, wykorzystując w tym celu narzędzia wypracowane do utrzymywania relacji przygranicznych" ;-) ;-) ;-) Nowomowa współczesna skutecznie rywalizuje ze znaną z okresu PRL ;-) Mówiąc po ludzku pododdziały służb granicznych / wojsk Chin i Indii urządziły bójkę na linii granicznej ? Rozeszli się po jakimś czasie / wycofali wg. rozkazu przełożonych ?

gnago
wtorek, 12 maja 2020, 12:45

Hm w obu krajach mają ponad kilku tysiącletnie sztuki walki, a tu na kamienie i kije? Świat schodzi na psy, gdzie harcownicy czy mistrzowie danego patrolu czy oddziału? No a gra kamień i papier nie starczyłaby . czy intelektualnie szachy go nawet warcaby

nieciekawy
piątek, 15 maja 2020, 14:18

Widocznie te tysiącletnie sztuki walki nadają się tylko do wywyjania piruetów przed kamerą. Słyszałeś o użyciu "Tai-chi" na polu walki gdziekolwiek?

gnago
sobota, 16 maja 2020, 20:29

We Wrocku chodzą na tai chi w ramach doskonalenia pracownicy służb spec. Z tym że tu nie o gimnastykę, a pierwotne tai chi bojowe. Opanowanie nie wygibasów, a opanowanie energii organizmu. Ale fakt faktem kuli z wkm-u nie odtrąci czy na ciele nie zatrzyma. Bo dzisiejsze walki to na odległość jedynie. Ale kiedyś w walce wręcz owszem a tu o tym mówimy

nieciekawy
poniedziałek, 18 maja 2020, 17:12

Blabla bla jak zwykle: Konkretnie: gdzie i kiedy użyto w walce: "sztuk walki"?

werte
wtorek, 12 maja 2020, 11:37

Amunicja się skończyła czy zapomnieli wydać? A może to już faktyczna IV Wojna Światowa wg klasyfikacji Einsteina?

Observer
wtorek, 12 maja 2020, 01:04

Widać, jak myślenie "geopolityczne" zawodzi na wielu frontach. Co drugi forumowicz wieszczy podbicie Rosji przez Chiny bo Chiny i Rosja duże kraje i są blisko. A tu Chiny i Indie też blisko a są bardzo odległe od jakichkolwiek wojen. Co więcej. Ja wieszczę , ze to kwestia czasu kiedy Indie zaatakują Pakistan a Chiny nie kiwną palcem , prócz rzecz jasna lukratywnych biznesów wojskowych. Tak się składa , że ludy wschodu kierują się nie tylko interesami, ale też wielowiekowymi tradycjami i pamiętają setki lat historii nie jak zachód. Chiny i Indie pamiętają co robił u nich cały zachód, od Francji przez UK, USA i Rosję przez XIX i do początków XX wieku. Mimo wielkich starań amerykańskiej administracji skierowania Indii przeciw Chinom nic z tego nie wychodzi. Oni patrzą bardzo daleko wstecz jak i w przód. Tak samo nie będzie konfliktu Rosja - Chiny. O wiele niebezpieczniejsze dla Azjatów są imperialne zapędy USA.

wert
środa, 13 maja 2020, 19:25

Ostatnie zdanie bez sensu. Imperializm amerykański pozwolił chinom na nieskrempowany rozwój. Przypominam że Chruszczow JEDNEGO dnia wycofał coś ok 10 tys doradców sowieckich i chiny stanęły. W to miejsce weszli amerykanie balansując moskwę od wschodu, dopuszczając chiny do swojego rynku, podobnie jak wcześniej Niemców, Japonię, Koreę Płd. Za łobamy obudzili się z ręką w nocniku tylko dzięki Dengowi który wyznawał sowieckie hasło: ciszej jedziesz- dalej zajedziesz. Pamiętają brytolom i francuzom a nawet nienawidzą i gardzą za upodlenie wojen opiumowych. Uważają się za naturalnego hegemona z racji paru tyś lat historii cywilizacyjnej hegemoni która potrafiła przerobić nawet Mandżurów w chinczyków. To widać w Afryce, w wyższości jaka okazują tubylcom. Syberię dostał w lenno Piotr I również wyłączność na handel z chinami, to pozwoliło rosji na rozwój. Dziś nie muszą jej odbijać, wystarczy prześledzić strukturę narodowościową. Już kilka lat temu stosunek chinczyków do Rosjan w rejonach przygranicznych wynosił 50:1 do tego Rosjanki wolą chińczyków bo zapychaja w robocie, zamiast lać i chlać wóde. Na razie chiny dostają potrzebne surowce za półdarmo ale kiedy ich przyciśnie po prostu przesuną granice i przypomną sowietom Krym. Sowieci to wiedzą dlatego tak przebierają nogami za technologiami niemiec które się miotają bo tu sowieckie ciastko, tam tort chiński a tu znowu amerykański kaganiec. Chętnie się z niego urwą. Wracając do chin, czekają ich trudne czasy bo się odkryli a dla USA to ostatni dzwonek żeby ich zablokować

Observer
środa, 13 maja 2020, 23:57

Rosja to wbrew tutejszym pozorom bardzo silny kraj i w Azji jest bezpieczny na długie dziesięciolecia. I moim skromnym zdaniem już dawno zostali przekonani przez właśnie Chiny, by nigdy już nie odwracać się od Azji w kierunku zachodu. Wiedzą, że jeśli USA pokonało by Chiny Rosja będzie następna. Po prostu z USA nie robi się interesów jak równy z równym a jak dużo słabszy z dużo silniejszym, tak jak niegdyś ZSRR. I aby do tego nie dopuścić Rosja nie odwróci się od Chin a Chiny od Rosji. Stąd międzynarodowe azjatyckie ćwiczenia Wostok , stąd chińskie pociski międzykontynentalne u granic Rosji które jak sami Rosjanie twierdzą nie są żadnym zagrożeniem. Chiny nie mogą zaatakować Rosji. Azja jest inna niż zachód. Myślę, że nastąpią jakieś formy integracji azjatyckiej a na pewno znacznie pogłębione współprace wojskowe. I Rosja wciąż kręci dobre interesy surowcowe z Chinami, nie jak piszesz oddaje za pół darmo. Inaczej Chiny nie szukałby by taniej ropy w Afryce itp. A i ropa już za 20-30 lat nie będzie aż takim cennym materiałem.

Mikroszkop
piątek, 15 maja 2020, 01:08

Rosja chciałaby sojuszu z Chinami tyle że druga strona nie bardzo tego chce. Mało tego ta wyciągnięta z Kremla ręka razem z odejściem Putina może zamienić się w pięść ponieważ sporo Rosjan uważa że Chiny zdominują ich gospodarczo i w konsekwencji zwasalizują i zmarginalizują bez używania do tego przemocy. Sam projekt Jedwabnego Szlaku jest już sporym zagrożeniem dla Moskwy. Rosjanie ostatnio wybudowali po kosztach gazociąg Siła Syberii tylko dla jednego odbiorcy którym są Chiny. Kokosów na tym przedsięwzięciu to raczej nie zarobią.

Olo
piątek, 15 maja 2020, 16:07

kup piach na budowę. Dostaniesz niemalże w cenie transportu, lub baaardzo tanio z transportem gratis. A możliwe że następna wojna po "wodnej" właśnie będzie o piach...

mobilny
wtorek, 12 maja 2020, 12:36

"....ludzie wschodu kierują sięinteresami...." dobre serio dobre a ludzie zachodu to czym się kierują co?

Observer
czwartek, 14 maja 2020, 11:57

źle przeczytałeś, źle zacytowałeś i masz pretensje ;)

bobo
wtorek, 12 maja 2020, 11:55

Indie nie mają surowców a liczba ludności jest na poziomie Chin. Po co więc im Indie? Chińczycy nie mają szans na kontrolowanie szlaków morskich i jedyne co może im pomóc w osiągnięciu pełnej niezależności od US Navy to bezpośrednia kontrola nad surowcami Syberii i rosyjską częścią Arktyki.

Mikroszkop
piątek, 15 maja 2020, 01:23

Indie mają potencjał stać się regionalnym konkurentem Chin. Granica pomiędzy krajami przebiega przez wysokie góry i raczej utrudnia zarówno układanie sobie dobrosąsiedzkich relacji jak i agresję wojskową. Areną konfrontacji będzie ocean. Na nic Chinom surowce z Syberii jak nie będzie można sprzedawać wyrobów fabryk na świecie. Rosjanie przecież ich wszystkich nie kupią.

Observer
środa, 13 maja 2020, 00:20

Ale Chiny nawet nie pretendują do kontroli światowych szlaków morskich a tylko niektórych azjatyckich .Są na kontynencie na którym jest wszystko i mają zaprzyjaźnione państwa (Iran, Rosja) które z chęcią się wymienią za inne dobra.

Mikroszkop
piątek, 15 maja 2020, 01:14

Najchętniej wymieniają się dobrami z UE a do tego potrzebne są szlaki morskie. Tworzą system baz-portów dla swojej floty wynajmując, kupując czy budując je od zera. Chiny budują lotniskowce które będą im potrzebne jak zaczną wypływać na Ocean Indyjski.

m
środa, 13 maja 2020, 12:20

Chińczycy rzeczywiscie myslą kategoriami pewnej "ciągłości". Czu En Laj pytany o skutki rewolucji francuskiej z 1789 na losy świata odpowiedział, że jest jeszcze za wcześnie żeby w pełni je ocenić. Oni faktycznie dobrze pamietają wiek XIX i pierwszą połowę XX - dlatego nie zlikwidują partii komunistycznej wprowadzając europejska demokrację liberalną. Natomiast rywalizują z USA i ich "wasalnym partnerem" geopolitycznym czyli Japonią - efektem najprawdopodobniej nie będzie wojna, bo w dzisiejszej epoce nikomu się ona nie opłaca. Znowu są proxy wars - na nieodmiennie niestabilnym Bliskim Wschodzie rozgrywka Turcji, Iranu przeciw Izraelowi z odgórną kuratelą Rosji, USA i jak zwykle nieudolnym udziale UE czyli de facto Niemiec & Francji. Tymczasem Chiny kolonizują co sie da - głównie Afrykę, ale od lat 90 także .... Czechy. Wystarczy pojechać do Pragi - tam jest dosłownie wszędzie pełno Azjatów. Chińczycy mogą dokonywać ekspansji tj. ich słynny "admirał" Zeng-He, a głównie zajmują się handlem .... Jeśli trzeba będą walczyć, a mając 3 miliony żołnierzy i 75 milionów rezerwistów (dane z przełomu wieków) oraz mentalność odległą od wygodnych ludzi "Zachodu" mogą narobić solidnego zamieszania (nieograniczone zasoby ludzi gotowych na każde poświęcenie + bezwględna władza, olbrzymie, trudno dostępne terytorium - przecież takie czynniki głównie współdecydowały o sukcesie Stalina w starciu z III Rzeszą).

Observer
środa, 13 maja 2020, 23:42

Właśnie tak

ktos
wtorek, 12 maja 2020, 10:57

Wszystkie kraje ktore wymieniles utrzymuja sytuacje napiecia aby motywowac tym swoje wydatki na wojsko. JAk przekonasz obywateli ze chcesz kupic 100 czołgów gdy nie ma zadnego zagozenia?

Polak
wtorek, 12 maja 2020, 00:18

Unia Europejska (a jak nie to w ograniczonym zakresie Polska)powinna odpowiedzieć strategicznym wsparciem największej demokracji w Azji.Wizja jest prosta przenosimy do was tanią produkcje z Chin, wy kupujecie u nas uzbrojenie i tworzymy joint venture na surowce. Wspieramy ich edukacje w zamian za fundowanie(na zasadzie współwłasności) przyszłych patentów, oni tam mają więcej nastolatków niż cała Europa. Opcji jest dużo a na pewno bezpieczniej fundować uzbrojenie Indiom niż Chinom.

Jarek
wtorek, 12 maja 2020, 11:39

Hindusi są zbyt zacofani aby produkować coś bardziej skomplikowanego niż ręcznik, albo rękawiczki. Tam krowy żyją na ulicach, nie ma kanalizacji a ludzie wrzucają zwłoki prosto do Gangesu. Nawet ci co przebywają przez parę pokoleń za granicą jak na przykład w Wielkiej Brytanii przenoszą tam te swoje prymitywne wierzenia.

222
wtorek, 12 maja 2020, 13:26

Parę dekad temu tak myślano o chińczykach. Zero jakiejkolwiek refleksji.

Rejtan
sobota, 23 maja 2020, 08:51

Chińczycy zawsze byli pracowici. Zawsze szukali silnej władzy. Zawsze byli dumni ze swojej historii . Hindusi są leniwi, wspierają słabą władzę, jako naród nie istnieją ( zbyt silny podział na kasty ) . Nikt nie chce przenosić produkcji zaawansowanych produktów do Indii ( poczytaj o inwestycji Suzuki w Indiach czy próbie zbudowania największej fabryki AGD w New Delhi : jakość produkcji zabiła te inwestycje).

Michał
poniedziałek, 11 maja 2020, 20:10

Indyjska sztuka walki jest starsza niż chińska.

Jacek
środa, 13 maja 2020, 12:45

ale o wiele mniej skuteczna. Super mistrz indyjskiej szkoły walki (Kalarippayattu czy Thang-ta) jest tak naprawdę "mistrzem" tańca czy "pokazówki dla gawiedzi" niż prawdziwy mistrz win-chun czy innych tradycyjnych chińskich systemów walki. Poszukaj np. na YT jak wygląda "starcie" wojowników indyjskich vs chińskich sztuk walk. Chińczycy są mega sprawni i skuteczni a hindusi? wstyd i żałość...

dim
poniedziałek, 11 maja 2020, 17:56

Ladakh ? czyli to tam gdzie Tomek Wilmowski na tropach Yeti... ? Ojej, ile to już lat ?

droma
poniedziałek, 11 maja 2020, 17:41

chiny to komuchy komuchy to klamcy eto wsio ...

m
środa, 13 maja 2020, 12:25

Kłamcy ale przede wszystkim fanatycy. Bez względu na wszystko wierzą we własne utopie i zawsze narzucają je innym wbrew ich woli. Jeżeli mogą demokratycnzie zdobyć władzę - robią to, aby zaraz później najpierw narzucać ograniczenia, potem tworzyć ustrój totalitarny. Jeżeli nie mogą dojść do władzy uciekają się do sianaia zamętu społecznego, albo wręcz terroryzmu. Bez względu na to gdzie i kiedy, scenariusze ich działania powielają się. Oni kochają "ludzkość", ale nienawidzą człowieka.

gnago
sobota, 16 maja 2020, 20:37

TAk samo jak i ich mocodawcy z Zachodu, a oni jedynie ograniczali się do fizycznej realizacji WIELKICH ZACHODNICH MYŚLICIELI i ich finansistów

mobilny
poniedziałek, 11 maja 2020, 17:33

Chińczycy wygrali. Są mniejsi i znają kung-fu....a tak na poważnie to potwierdzenie tego co już wcześniej pisałem- zbliżenie pakistańsko- chińskie jest faktem.

Jarek
wtorek, 12 maja 2020, 11:45

Mniejszy to ma gorzej... A kung-fu fajnie wyglada na filmach, poza filmami kiepsko sobie radzi w realnych walkach :) Chiny zbyt duzo zainwestowaly w Pakistan (np port i baza wojenna w Gwadarze oraz prowadzace tam szlaki transportowe), aby teraz odpuszczac. W ciagu 10 lat Pakistan bedzie calkowicie zalezny od Chin

Fanklub Daviena
poniedziałek, 11 maja 2020, 21:25

Ale też jest faktem, że morale w wojsku chińskim i hinduskim jest jak widać wysokie. Dyscyplina też, bo nikt nie użył broni palnej. A stosunki między państwami całkiem dobre, bo dowództwo sprawę załatwiło lokalnie, bez wzajemnego obrzucania się winą, kanałami wcześniej ustalonymi do tego celu i bardziej rozdmuchują to Amerykanie niż media chińskie czy hinduskie... :)

mobilny
wtorek, 12 maja 2020, 12:37

no bo to zwykła bójka była i tyle a tu rozkminiają polityczne kwestie znafcy znad Wisły

;)))
poniedziałek, 11 maja 2020, 16:58

Około roku 1980 na jednym z wielkich ćwiczeń UW, pobili się nasi krasnoarmiejcami. Chodziło o jakość posiłków, podobno nasi wygrali

m
środa, 13 maja 2020, 12:28

Tak wygrali, a Laguna złamał ruskim poprzeczkę ;-) Naprawdę obejrzyj "Piłkarski poker". Polacy dobrze nie zrobią niczego, poza świństwem bo w tym są świetni. Jeżeli jesteś zagranicą, pracujesz tam lub mieszkasz omijaj Polaków z daleka - wyjdziesz na tym najlepiej. Ja tak robiłem i odetchnąłem.

poniedziałek, 18 maja 2020, 17:14

No bo przecież to niemożliwe, żeby Polacy wygrali, co? Skąd się tacy biorą?

asd
poniedziałek, 11 maja 2020, 15:49

I to jest zdrowa rywalizacja, w zasadzie sportowa. Chłopaki upuścili sobie ciśnienia, wszystkim jest lepiej i życie piękniejsze.

Hiperson
poniedziałek, 11 maja 2020, 15:35

Epoka kamienia łupanego Hahahaha Taka zabawa na 5tys mnp i to bez tlenu Tam nasze migi nie doleca

Polish blues
poniedziałek, 11 maja 2020, 15:06

Ktoś wie, kto wygrał? Na korzyść Chińczyków przemawia trenowanie (zapewne) kung-fu, ale przypuszczalnie jest także jakaś indyjska sztuka walki wręcz....

kpt.Bomba
piątek, 15 maja 2020, 14:21

Kutarate/Hudo

Ja
poniedziałek, 11 maja 2020, 22:07

Tak, Kalarippayattu, hinduska sztuka walki. Generalnie to wiedza ktora stala sie podstawa chinskich sztuk walki przywedrowala wlasnie z Indii..

Jarek
wtorek, 12 maja 2020, 11:47

Jedna i druga sztuka walki kompletnie nieprzydatna w realnej walce :)

Mikroszkop
piątek, 15 maja 2020, 01:27

Skąd pomysł że wojsko trenuje się w kompletnie nieprzydatny w walce sposób?

m
środa, 13 maja 2020, 12:35

Sztuki walki mają jeden niezaprzeczalny walor: pozwalają nauczyć się potrzebnych technik, zdobyć kondycję fizyczną, zmierzyć się w realnej, choć kontrolowanej walce z równorzędnym lub lepszym przeciwnikiem (tego nie rozumieją rzekomo znakomici polscy antyterroryści co pozują na herosów, a w jedynej walce z wyszkolonym zdeterminowanym royjskim żołnierzem ponieśli sromotną klęskę). Dopiero kolejny etap to nauka adaptowania tych technik do konkretnych sytuacji, oraz praktykowanie w codziennej służbie "na ulicy" bez sędziego ;-) Rzeczywistość przerasta każdą sztukę walki, ale wkład treningu sztuk walki w budowanie morale i sprawności żołnierza / funkcjonariusza jest bezcenny. Bez niego nawet "super-świetny" H&K MP5 nie pomoże, bo chociaż tam gdzie kończy się amunicja, kończy sie też komandos, to jednak solidnie przygotowany, zmotywowany "wojownik" jest najważniejszy - jego fizyka & mentalność to podstawa. To on sam jest bronią, a "super-świetny" szpej narzędziem.

asf
poniedziałek, 11 maja 2020, 16:52

To chyba starczy za wyjaśnienie: "Amerykańskie CNN podało, że w sumie może chodzić o 11 rannych (inne źródła mówią o 12 rannych), w tym czterech z Indii oraz siedmiu z Chin."
Innymi słowy wychodzi na to, że Hindusi wygrali.

Observer
wtorek, 12 maja 2020, 00:57

Zbyt uproszczone rozumowanie. Zależy ilu było walczących po każdej stronie. I jakie to obrażenia dostali.

fdfgtdfhygfjughjhgj
poniedziałek, 11 maja 2020, 16:30

Ciekawe pytanie, tym bardziej, że armia Indyjska jest pewnie szkolona na wzór brytyjski, a nie indyjski.

riba
poniedziałek, 11 maja 2020, 16:55

Czyli okładali Chińczyków bambusowymi laskami?

Pawlowita
poniedziałek, 11 maja 2020, 14:57

Ot tak ustawka. Te "narzędzia wypracowane do utrzymywania relacji przygranicznych" to pistolet czy nahajka? Swoją drogą można wrócić do rozwiązań z czasów Dawida i Goliata. Taniej i mniej ofiar...

piątek, 15 maja 2020, 01:31

Nierealne. Teraz nawet na Balearach nie ma kogoś takiego wprawnego jak był Dawid. Trafienie pierwszym rzutem, prosto w czoło, ze skutkiem śmiertelnym.....

Tweets Defence24