Reklama
Reklama

Waszyngton wyraża zaniepokojenie polityką Europejskiego Funduszu Obrony

19 czerwca 2019, 15:52
pt8s50_3
Prezentowana na Paryskim Salonie Lotniczym makieta samolotu z programu FCAS, określanego też jako NGF. Fot. Maciej Szopa/Defence24.pl


Przedstawiciele Departamentu Obrony USA poinformowali w Paryżu, że rozważane są pewne opcje, mające stanowić odpowiedź na propozycje regulacji ze strony Unii Europejskiej, które uniemożliwią amerykańskim firmom prowadzenie konkurencyjnej polityki w przypadku starań o uzyskanie kontraktów prowadzonych w ramach wspólnych europejskich projektów wojskowych. Jedną z propozycji miałoby być odcięcie europejskich firm od amerykańskiej bazy dostaw.

Poinformował o tym podsekretarz obrony Ellen Lord w ramach swojej wizyty na Le Bourget. Pentagon planuje zorganizowanie dwustronne spotkania z przedstawicielami ministerstw obrony siedmiu różnych państw europejskich, a także z kilkoma firmami europejskimi, aby podkreślić obawy USA związane z polityką realizowaną w ramach Europejskiego Funduszu Obrony UE - EDF (European Defence Fund) i stałej współpracy strukturalnej PESCO (Permanent Structured Cooperation).

Układ PESCO jest traktowany - przynajmniej w niektórych państwach europejskich - jako posuniecie w kierunku budowy bardziej niezależnych zdolności obronnych.

Waszyngton uważa, że przepisy dotyczące EDF i PESCO, ograniczają nie tylko USA, ale i inne kraje spoza UE w zakresie uczestnictwa w prowadzonych programach militarnych. Jak podkreślają Amerykanie, takie ograniczenia mogą mieć wpływ na zachwianie w przyszłości interoperacyjności sprzętowej. Obecnie firmy z Europy mają pełna swobodę prowadzenia swojej działalności w USA i takiej swobody Pentagon chce dla ich amerykańskich odpowiedników.

Jednym z celów wizyty podsekretarza obrony jest przeprowadzenie wstępnych rozmów z przedstawicielami dużych koncernów europejskich, by przekazać im obawy ze strony USA. Według Amerykanów wiele firm nie ma pełnej świadomości, że nowe regulacje uderzą również w nie same. Według krytykowanych przepisów nawet filie amerykańskich koncernów zbrojeniowych, zatrudniające pracowników i kadrę z poszczególnych państw europejskich, nie będą mogły uczestniczyć w wymianie własności intelektualnej i wielu innych programach realizowanych zgodnie z dyrektywami EDF i PESCO.

Jednak zdaniem niektórych polityków z UE i menadżerów koncernów europejskich. obecne działania USA w obszarze dostaw systemów walki zagrażają wielu ambitnym programom realizowanym na Starym Kontynencie. Np. dalsza ekspansja wielozadaniowego samolotu piątej generacji F-35 jest poważnym „zagrożeniem” dla rozwoju francusko-niemiecko-hiszpańskiego programu Future Combat Air System (FCAS). Gdyby Niemcy zdecydowały się na F-35, ten program miałby nikłe szanse powodzenia - mówią otwarcie przedstawiciele Airbus Defence and Space.

Dotychczasowe zaangażowanie ze strony firm amerykańskich w ten, czy inne programy (chociażby BAE Systems z samolotem Tempest) jest niewielkie. Pytanie brzmi, czy bez ich pomocy Europejczycy sami zdołają opracować konkurencyjne na rynku maszyny bojowe? Pod uwagę trzeba bowiem wziąć również fakt, że - zamiast szerszej konsolidacji - powstają kolejne, podobne w założeniach programy, ograniczane możliwościami - głównie ekonomicznymi - państw je realizujących.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
Boczek
piątek, 21 czerwca 2019, 11:59

Trauma po Airbus'ie?

Palmel
piątek, 21 czerwca 2019, 11:48

USA dba o swoje interesy a teraz Europa zaczyna robić to samo

Europejczyk
czwartek, 20 czerwca 2019, 20:25

To chyba lekka bezczelność, nieprawdaż?

lkjkjhjhjfsfds
piątek, 21 czerwca 2019, 01:34

Nie bezczelność, tylko zapobieganie niewłaściwemu biegowi spraw. Współpraca w NATO polega, że my mamy dostęp do ich programów, a oni do naszych.

Imperial Palace
wtorek, 25 czerwca 2019, 23:05

Tylko że my mamy bardzo ograniczony dostęp do ich programów a oni chcą nieograniczony do naszych.

Sebo
czwartek, 20 czerwca 2019, 15:26

"Waszyngton uważa, że przepisy dotyczące EDF i PESCO, ograniczają nie tylko USA, ale i inne kraje spoza UE w zakresie uczestnictwa w prowadzonych programach militarnych" - po to chyba zostala UE założona by ułtwic współprace ich członkó i logiczne że kraje zewnętrzne będą miały większe trudności z zawarciem współpracy itp. "Jak podkreślają Amerykanie, takie ograniczenia mogą mieć wpływ na zachwianie w przyszłości interoperacyjności sprzętowej." - a co z sieciocętrycznością? Co to za sieć działająca tylko w połączeniu urządzeń od jednego producenta? Kpina a nie sieciocętryczność. Panie Zbigniewie to nie zawiść tylko biznes i to duży bo nie tylko o zakup sprzętu sie rozchodzi ale o jego utrzymanie przez kilkadziesiąt lat.

Big Brother
czwartek, 20 czerwca 2019, 14:10

No jasne ze patrzę.Na 2 wojny wydalem 18mld i 460mld.A nie musialem wyzwalac Paryża ani pchac się za Ren.Business is business i to NATO wie doskonale.Zresztą bez naszych technologii satelitarnej i kompozytowej oraz drukarek 3D nie bedzie przyspieszenia hipersonicznego.Europa będzie cmokac Chiny.

hym108
czwartek, 20 czerwca 2019, 01:43

Wielki Brat patrzy. Dla Usa - Lepiej miec Europe nie za silna nie za slaba. Podzilona i zalezna. Dobrze zeby wydawla 2% ale na amerykanski sprzet, i dobrze zeby zbyt sie nie wzmocnila. Ma byc zalezna.

lo
piątek, 21 czerwca 2019, 11:54

I tak też chcę. Dziękuję za ostatnie 200 lat historii. Tak się składa, że Ameryka tak od 200 lat ma historię i ją analizuje. Wynika im jasno z IWŚ i IIWŚ, że lepiej tu być i dzielić niż wracać na spadochronach. Ja też wolę aby Niemcy specjalnie nie miały rozwiniętych technologii militarnych. Wystarczy Rosja u boku. No chyba, ze ty wierzysz iż UE może trwać 1000 lat. Tytmczasem masz już UE bez Brytanii. Poczekaj może tylko 10 lat: dwa kryzysy ekonomiczne jakiś migracyjny i kolejna Le Pen wyprowadzi Francję z UE - taki drugi niezależny De Gaulle. Wtedy Niemcy robią co chcą i jak chcą a Nord Stream szczyty dobroci dla Nas. Może tak nie być, ale musimy się przygotować, że tak będzie. Poważny kraj ma zadanie przygotować się na złe scenariusze. Na dobre prawie każdy jest gotowy.

Gts
czwartek, 20 czerwca 2019, 21:01

Chcesz powtórki z historii? Pewne nacje, może nie muszą byc prewencyjnie bombardowane co 50 lat, ale powinny być co najmniej bacznie obserwowane. Jeśli traktaty zostały podpisane i firmy Europejskie działaja na rynku USA, to w drugą stronę nowe umowy np w ramach Unii Europejskiej winny te wcześniejsze umowy respektować. Ja wiem, że w Pisowskim umyśle nie mieści się hasło respektowanie umów, ale na świecie tak się właśnie robi. W momencie, kiedy umowy przestaną być respektowane, znajdziemy się na rowni pochyłej prowadzącej prosto do kolejnej wielkiej wojny.

Europejski
środa, 19 czerwca 2019, 19:53

UE powinna przypomnieć USA jak potraktowano Airbusa przy przetargu na latającą cysternę i kazać USA spadać na drzewo.

chateaux
piątek, 21 czerwca 2019, 18:55

Przy przetargu na cysternę, nie potraktorano Airbusa, lecz konsorcjum równoprawnych Airbusa i amerykanskiego Northropa Grummana. I nie potraktowano go inaczej, niz traktuje sie firmy uczesnitczace w kazdym przetargu Pentagonu, także tych w ktorych uczestniczą wyłącznie amerykańskie firmy.

sfkjdskhfjdsH
piątek, 21 czerwca 2019, 01:37

Tu nie chodzi o konkretny przetarg, tylko o zasady ogólne. Konkretny przetarg zawsze można przegrać lub wygrać.

Zbigniew
środa, 19 czerwca 2019, 19:18

Polityka unijna jest skażona zawiścią wobec potęgi USA i stąd czupurna jak u koguta postawa, niegdyś tylko Francji, a teraz również Niemiec zerkających pożądliwie na rozległe horyzonty współpracy z imperium Rosji.

mati69
czwartek, 20 czerwca 2019, 14:31

Zbigniew, tu nie chodzi o zawiść tylko o ekonomię. Kupowanie przez kraje UE sprzętu wojskowego w USA to nie tylko transferowanie za ocean miliardów usd, to nie tylko utrzymywanie tam dziesiątek tysięcy miejsc pracy, ale też finansowanie tam w USA rozwoju nowoczesnych technologii. W pewnym momencie koło się zamyka i po latach okazuje się, że nie masz swoich równie dobrych produktów, tylko musisz je importować. Z USA oczywiście. Ale jest też druga strona problemu. Niemcy i Francja chcą prowadzić dokładnie taką samą politykę w stosunku do ... pozostałych krajów UE. Nie ma tu solidarności, te 2 kraje nie chcą się dzielić technologiami, tylko je sprzedawać, za grubą kasę, np. dla nas. Więc ten artykuł dotyczy nie sporu na linii USA - UE, tylko USA - Niemcy/Francja.

chateaux
piątek, 21 czerwca 2019, 19:00

Przede wszystkim Europa nie jest w stanie stworzyć samodzielnie żadnej konstrukcji lotniczej, bez udziału amerykanskiej technologii. Kazda nowa konstrukcja lotnicza powstajaca w Europie, to szeroki strumień technologi płynących z nad Potomaku. Cywilny Airbus nie miałby czym latać, gdyby nie amerykańskie silniki lub amerykańskie technologie dla europejskich silników. Nie byłoby Eurofightera gdyby nie amerykańska spółka-córka BAE Systems, odpowiadająca za 50% przychodów całego miedzynarodowego koncernu i 70% jego technologii.

Imperial Palace
środa, 19 czerwca 2019, 19:03

To było do przewidzenia, budowanie niezależnych od USA zdolności nie tylko badawczo rozwojowych ale też produkcyjnych w kwestii przemysłu obronnego musi spędzać sen z powiek lobbystom wielkich korporacji zbrojeniowych z USA. I bardzo dobrze że tupią nogami, widać że Europa w dobrym kierunku idzie. Możemy i musimy robić jak najwięcej u siebie bez oglądania się na innych, dobre bo nasze!

jkljkljsakfa
piątek, 21 czerwca 2019, 01:42

Jakie my z tego będziemy mieli korzyści, dla nas lepiej, żeby współpraca z USA się układała.

Imperial Palace
wtorek, 25 czerwca 2019, 23:06

Takie że jesteśmy producentem a nie tylko kupcem. Po coś inwestujemy we własny przemysł zbrojeniowy.

Xaoc
czwartek, 20 czerwca 2019, 18:23

Jeżeli firmy europejskie mogą działać w USA a amerykańskie w Europie mają mieć jakieś obostrzenia czy zakazy to się Amerykanin nie dziwię.Tez bym reagował.

Fanklub Daviena
piątek, 21 czerwca 2019, 12:33

Jak europejskie firmy "mogą" działać w USA to było widać choćby przy przetargu na latającą cysternę. Podaj jaki europejski sprzęt kupiły USA bez wymogu przekazania technologii i produkcji na miejscu w USA?

Boczek
piątek, 21 czerwca 2019, 12:10

nie pamiętasz jak się skończyła wolność działania Airus'a w przetargu na tankowiec powietrzny i konkurencja KC-45/KC-767? Marine One też nie pamiętasz?

Marek
piątek, 21 czerwca 2019, 14:06

Powiedz mi jeszcze tylko co to mnie jako Polaka obchodzi?

Komentator
piątek, 21 czerwca 2019, 10:01

Ależ tutaj o nic innego nie chodzi jak tylko o przywrócenie równowagi. W USA od lat obowiązuje zasada, że jeżeli coś jest dostępne na miejscu, to się tego nie importuje. Jak Europa chce wprowadzić takie same regulacje u siebie, to się to Ameryce nie podoba.

autor komentarza
piątek, 21 czerwca 2019, 08:34

Nawet nasza Fabryka Broni "Łucznik" zdaje się miała taki epizod?

Arek102
piątek, 21 czerwca 2019, 17:37

Dokładnie chodzi o wejście na rynek MSBS 5,56, gdzie agencja do spraw broni nie chce go wpuścić na rynek USA!!! Sprawa się ciągnie 2 czy 3 rok.

Arek102
piątek, 21 czerwca 2019, 06:15

Tu nie chodzi o swobodę działania tylko o nie wtrącanie się amerykanów do najtajniejszych programów wojskowych prowadzonych przez największe gospodarki UE. Chodzi o to by nie mogli oni za pieniądze podatnika UE instalować swoich tylnych drzwi "back door" w europejskim sprzęcie wojskowym i cywilnym co obecnie jest robione w sprzęcie produkcji firm pochodzących z USA. Jest to możliwe ponieważ istnieje wyrok sądu z USA nakazujący taką praktykę Apple vs FBI czy afera PRISM, w któej co prawda to nie rząd USA śledził, ale korzystał z ukrytych mechanizmów stworzonych przez Googla, Facebooka czy YouTube, a to tylko potwierdza sposób działania "Wuja Sama". Ponieważ prawo w USA jest precedensowe to wyrok w jednym stanie powoduje iż w pozostałych także ten wyrok obowiązuje. Do póki firmy z sektora technicznego, nie wygrają z "Wujem Samem" w Sądzie Najwyższym USA i nie zmienią tego wyroku, do póty agencje pokroju FBI, NSA, CIA czy Pentagonu będą mogły korzystać z tych narzędzi- "back door" i inwigilować do bólu swoich sojuszników i ich obywateli. Ten stan bardzo razi Niemcy i Francję. Ale także Polska powinna o tym głośno mówić chociażby z uwagi iż po tyłku mogą dostać firmy pokroju Teldatu czy WB Electronics produkujące BMS Jaśmin czy Topaz, a które zostaną zastąpione przez nowo powstające systemy dowodzenia firmy Lockheed Martin, o czym bardzo wyraźnie mówi obecny min. MON Mariusz Błaszczak w aspekcie zakupu F-35A i jego interoperacyjności z systemem Himars. PGZ także ma swój BMS, który chce umieścić w kilku tys. wozów bojowych WP, o czym pan minister chyba zapomniał, albo zwyczajnie tego nie rozumie, albo jest zainteresowany prywatnie by LM wyparł polskie firmy z tego obszaru w WP.____Prócz tego chodzi także o wielkie pieniądze, których amerykanie nie chcą stracić w Europejskich przetargach.

Marek
piątek, 21 czerwca 2019, 14:18

"Ponieważ prawo w USA jest precedensowe to wyrok w jednym stanie powoduje iż w pozostałych także ten wyrok obowiązuje." Ciekawa teoria zaważywszy na odrębne prawa stanowe.

Nowy fanklub Daviena
piątek, 21 czerwca 2019, 17:33

W USA oprócz prawa stanowego jest jeszcze prawo federalne.

Marek
piątek, 28 czerwca 2019, 15:48

To już chyba każde dziecko wie. Zwróć jednak uwagę, że kolega wyraźnie napisał, iż z powodu prawa precedensowego wyrokiem, który zapadł w jednym stanie, związane są pozostałe stany. A to akurat jest wierutną bzdurą. Zapomniał także, że tamtejsi system ciągle ewoluuje i sędziowie tworzą nowe precedensy. Gdyby nie ta ewolucja, to dzisiaj można by spalić kobitę na stosie za czary, bo kiedyś takie wyroki wydawano w Salem.

Arek102
piątek, 5 lipca 2019, 00:59

Chłopie każdy wie o tym iż w systemie anglosaskim nie tylko w USA ale i w GB, Kanadzie, Australii obowiązują PRECEDENSY- stąd nazwa prawo precedensowe. W USA nad nimi właśnie stoi konstytucja USA, i Federalny Sąd Najwyższy, który swoimi wyrokami pisze prawo Federalne USA. Pewne precedensy wpisuje jako poprawki do konstytucji USA, a pewne odrzuca i właśnie z tego powodu dzisiaj nie pali się kobiet na stosie posądzonych o czary ponieważ dotyczą przekonań czy wiary, które regulują wewnętrzne przepisy stanowe. Jeśli Konstytucja USA czy prawo federalne nie opisuje konkretnego przypadku i trafia się w jakimś stanie jakaś nowa sytuacja, która kończy się konkretnym wyrokiem sądu to taki wyrok sądu staje się obowiązującym prawem w innych stanach pod warunkiem iż adwokaci na taki precedens się powołają. Jedyną możliwością odstępstwa od tego prawa jest zaskarżenie i wygranie przed sądem Federalnym Sądem Najwyższym USA. I tyle w temacie. W Polsce próbuje się wprowadzać pewne nowe sytuacje jako precedensy (sprawy z LGBT), ale nasi sędziowie nie mają takiego obowiązku by się do nich stosować. Są całkowicie niezależni w ferowaniu Wyroków Sądowych.

Arek102
piątek, 21 czerwca 2019, 17:13

Różnice w prawach stanowych USA nie dotyczą wszystkich aspektów, które to w całości reguluje Konstytucja USA i obowiązują właśnie precedensy we wszystkich stanach. U nas każdy sędzia może robić dowolnie co mu przyjdzie do głowy w podobnych sprawach. Poza tym afera PRISM nie potrzebowała zgody "Wuja Sama", który sam miesza w polityce technologicznej- patrz podsłuchiwanie Kanclerz Merkel- afera światowa z przed 3 lat. Poza tym nie chodziło o te mechanizmy bo wszyscy, którzy mają sprzęt swojej produkcji mogą korzystać z tych narzędzi. Chodzi o to, że Niemcom się już znudziło być kontrolowanym i pilnowanym po przegranej II WŚ. A nie da się tego zrobić jak nie będą mieli pełnej kontroli nad systemami swojego uzbrojenia. Wyciągnęli nauczkę ze złamania Enigmy najpierw przez Polaków, a później Sharka przez Brytyjczyków i nie chcą powtórzyć drugi raz tego samego błędu. A sprawa "Back door" powstała jeszcze za R.Regana w latach 80 ubiegłego wieku z tym iż dotyczyła wyłącznie produktów wojskowych i to też nie wszystkich. Z tym zjawiskiem obecnie mamy do czynienia w cywilu głównie w telefonii komórkowej i ogólnie łączności ale i oprogramowaniu od systemowego po głębokie- sterowników sprzętowych gdzie robi się specjalnie "błędy" by móc je w odpowiedni sposób wykorzystać. Wykorzystują je także hakerzy.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama