Tureckie wojska i formacje paramilitarne w drodze do Libii

6 stycznia 2020, 12:58
861px-Fırat_Kalkanı_Harekatında_Görevli_Deniz_Piyadesi
Zdjęcie ilustracyjne, fot. Wikipedia, licencja CC BY-SA 4.0

Pogłębia się napięcie w ogarniętej wojną domową Libii. Turcja ma obecnie stopniowo dyslokować w rejon tego północnoafrykańskiego państwa swoich żołnierzy oraz zapewne inne formacje paramilitarne. Tym samym, wypełniając niedawne porozumienie zawarte pomiędzy Ankarą i Trypolisem. Jednocześnie Egipt i Arabia Saudyjska potępiają takie działanie władz tureckich w Libii.

Do Libii mają zacząć właśnie przybywać pierwsi żołnierze z Turcji oraz przerzucane przez Turków, w rejon tego konfliktu, formacje paramilitarne. Te ostatnie mają przede wszystkim odpowiadać za bezpośrednie działania bojowe na lądzie. Zaś w przypadku konwencjonalnych wojsk tureckich, w pierwszej kolejności mowa jest przede wszystkim o specjalistach w zakresie obrony przeciwlotniczej oraz walki radioelektronicznej. Aczkolwiek, na obecną chwilę, trudno jest uzyskać pełen obraz tureckiej obecności wojskowej w Libii. Nie ulega jednak wątpliwości, że wraz z uzyskaniem aprobaty parlamentu, władze w Ankarze zamierzają się włączyć w działania w Afryce Północnej w szerszej niż dotychczas skali.

Ankara zapewnia przy tym, że jej działania nie mają mieć charakteru ofensywnego, ale jedynie zapewnić możliwość zaistnienia zawieszenia ognia w tym północnoafrykańskim kraju. Oczywiście, obecna turecka dyslokacja wojsk spotkała się z silną reakcją ze strony Arabii Saudyjskiej oraz Egiptu. Władze w Kairze zamierzają jak najszybciej skonsultować sytuację bezpieczeństwa w Libii z przedstawicielami takich państw, jak Francja, Włochy, Grecja oraz Cypr.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan uważa, że nie należy brać pod uwagę głosów potępienia tureckich działań, wysyłanych ze strony Arabii Saudyjskiej czy też Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Egiptu. Albowiem wspomniane państwa popierają zamach stanu względem prawowitego rządu w Libii. Jednocześnie, Rada Bezpieczeństwa ONZ ma spotkać się na posiedzeniu dotyczącym obecnych działań Turcji w Libii. Inicjatorem zamkniętego posiedzenia ma być przy tym Rosja. Przypomnijmy, że w zeszły piątek Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres wezwał strony walczące w Libii do głoszenia natychmiastowego wstrzymania ognia.

Obecnie w Libii walczą de facto dwie rywalizujące ze sobą władze, roszczące prawo do reprezentowania kraju. W Trypolisie rezyduje rząd uznany przez ONZ i jednocześnie wspierany przez Turcję – Rząd Porozumienia Narodowego (GNA). Zaś w Tobruku siedzibę ma tzw. Izba Reprezentantów (HoR), bezpośrednio wspierana przez prominentnego gen. Chalifę Haftara i jego Libijską Armię Narodową. Generał Haftar miał przy tym ogłosić tzw. świętą wojnę (dżihad) w stosunku do interweniujących w Libii wojsk tureckich.

W Internecie, szczególnie w mediach społecznościowych, wiralnie rozpowszechniany jest obecnie materiał mający dokumentować uderzenie powietrzne na rekrutów ze szkoły wojskowej w Trypolisie. W ataku śmierć miało ponieść co najmniej 28 osób. Tamtejsze władze GNA oskarżył o ten atak lotniczy siły, wspomnianego już wcześniej, generała Chalify Haftara. To właśnie one prowadzą od dłuższego czasu natarcie na kierunku libijskiej stolicy. Sam materiał niejako współgra z doniesieniami, że Turcy w pierwszej kolejności będą starali się zapewnić skuteczny parasol obrony przeciwlotniczej. Tak aby zabezpieczyć własne siły oraz formacje, które je wspierają (lokalne oraz zewnętrzne paramilitarne).

JR

Defence24
Defence24
Reklama
Tweets Defence24