Reklama
Reklama

Sudan Południowy – urodzinowa katastrofa humanitarna [ANALIZA]

24 czerwca 2019, 12:33
africa-1331327_1920
Fot. Jaroslav Šmahel from Pixabay / CC0

Za dwa tygodnie, 9 lipca, najmłodsze państwo świata będzie obchodzić swoje 8 urodziny. Problem w tym, że Sudan Południowy nie ma czego świętować z tej okazji. Według najnowszego raportu ONZ 61 % populacji tego kraju tj. 7 mln ludzi głoduje. Wszystko przez toczącą się w tym kraju wojnę domową, która wybuchła niemal natychmiast po ogłoszeniu niepodległości.

Według raportu opracowanego przez południowosudańskie władze we współpracy z trzema ONZ-owskimi organizacjami tj. Organizacją ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), UNICEF oraz Światowym Programem Żywnościowym, 21 tys. mieszkańców znajdzie się w tym roku w fazie 5 (katastrofalnej) pięciostopniowej skali Zintegrowanej Klasyfikacji Faz Bezpieczeństwa Żywnościowego (IPC), natomiast 1,82 mln w fazie czwartej (nagłej potrzeby pomocy), a kolejne 5,12 mln w fazie trzeciej (kryzysowej). Oprócz ekonomicznej niestabilności spowodowanej permanentnym konfliktem zbrojnym do tej sytuacji przyczyniła się również ubiegłoroczna susza, która spowodowała wzrost cen. Również w tym roku nadejście pory deszczowej się opóźnia. Organizacje humanitarne biją na alarm, podkreślając, że bez zwiększenia pomocy tysiące osób poniesie śmierć. Nie ulega jednak wątpliwości, że kluczowe znaczenie dla poprawy sytuacji ma implementacja porozumienia pokojowego zawartego między prezydentem Sudanu Płd. Salvą Kiirem, a byłym wiceprezydentem Riekiem Macharem.

Terytorium Sudanu Płd, zamieszkane przez subsaharyjską (negroidalną) ludność, zostało podbite przez arabski Egipt w drugiej połowie XIX w. i pozostało w jego granicach do obalenia egipskiej monarchii w 1952 r. W I połowie XX w. cały Sudan stał się jednak de facto kolonią brytyjską uzyskując niepodległość w 1956 r. Już wówczas doszło do konfrontacji między zarabizowaną, muzułmańską północą oraz chrześcijańsko-animistycznym południem. Pierwsza rebelia przeciwko rządom północy wybuchła w 1955 r. i zakończyła się w 1972 r. ogłoszeniem autonomii Sudanu Płd. 11 lat później sudański dyktator Dżafar Nimeiry zlikwidował autonomię południa i wprowadził w Sudanie prawo szariatu. Doprowadziło to do powstania Armii Wyzwolenia Południowego Sudanu (SPLA), kierowanej przez Johna Garanga, pochodzącego z dominującego w Sudanie Płd. plemienia Dinka, który zresztą nie dążył do secesji południa jako niepodległego państwa ale do przywrócenia autonomii i zagwarantowania niemuzułmańskim mieszkańcom południa równych praw. Obalenie w 1985 r. Nimeiryego stworzyło szansę na porozumienie ale 6 lat później w kolejnym puczu doszedł do władzy Omar al-Baszir, który kontynuował politykę islamizacyjną.

Na początku lat 90-tych, w odpowiedzi na związki sudańskiego reżimu z Saddamem Husajnem oraz Al-Kaidą USA zaczęły wspierać południowosudańską rebelię, a w 2005 r. doszło do podpisania porozumienia między SPLA a rządem Baszira. Na jego mocy Garang został wiceprezydentem, przywrócono autonomię południa, a po 6 latach miało odbyć się referendum niepodległościowe. Jednak już w latach 90-tych zaczęły się ujawniać podziały w łonie południowosudańskich rebeliantów, które częściowo miały plemienne podłoże. W 1991 r. rozłamu dokonał pochodzący z ludu Nuer Riek Machaar, który następnie w 1997 r. zawarł odrębne porozumienie z Chartumem. Natomiast pół roku po porozumieniu SPLA z rządem Garang zginął w wypadku lotniczym (prawdopodobnie zamordowany), a jego miejsce zajął Salva Kiir, również pochodzący z plemienia Dinka. W 2011 r. 99 % mieszkańców Sudanu Płd. opowiedziało się za niepodległością. Sudan miał wówczas fatalną reputację po ludobójstwie dokonanym przez siły Baszira w Darfurze. Rządzący w Chartumie dyktator oparł swe rządy na islamskim radykalizmie co z całą pewnością nie zachęcało mieszkańców południa do pozostania częścią Sudanu. Niepodległość Sudanu Płd. była przy tym wspierana przez USA, a w kampanię włączyło się wielu celebrytów np. George Clooney. Salva Kiir automatycznie został prezydentem nowego kraju (w którym nigdy nie przeprowadzono żadnych wyborów), a Riek Machar – wiceprezydentem. Stolica nowego państwa Dżuba stała się przez chwilę centrum światowego zainteresowania, Kiir zapowiedział równość wszystkich grup etnicznych. Słowem, miało być pięknie.

Do plemienia Dinka należy około 35 % mieszkańców Południowego Sudanu, a do Nuer około 15 %. Łącznie w Sudanie Płd. są 62 uznane grupy etniczne i jeszcze przed ogłoszeniem niepodległości przez ten kraj pojawiały się ostrzeżenia przed możliwością wybuchu w nim konfliktu etnicznego. W dodatku najmłodsze państwo świata od samego początku było uzależnione od pomocy międzynarodowej. Bardzo słabo zurbanizowane, z nierozwiniętą infrastrukturą, za to wysokim odsetkiem analfabetyzmu, znajduje się wśród najbiedniejszych krajów świata (ostatnia dziesiątka krajów pod względem PKB per capita czy wskaźnika rozwoju cywilizacyjnego HDI). Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego nominalny PKB per capita w Sudanie Płd. w 2019 wynosi 209 dolarów mimo posiadanych zasobów ropy naftowej. Ocenia się, że kraj ten jest na trzecim miejscu w Afryce pod względem zasobów ropy i ma obecnie możliwości produkcyjne na poziomie 350 tys. baryłek dziennie.

Konfrontacja zaczęła się 15 grudnia 2013 r., gdy Kiir oskarżył Machara o próbę przewrotu i pozbawił go urzędu wiceprezydenta. Machar uciekł z Dżuby i przeszedł do zbrojnej opozycji przeciwko rządowi. Kiir zyskał przy tym wsparcie Ugandy, a Machar Sudanu. Ocenia się, że dotychczas walki spowodowały śmierć prawie 400 tys. osób, co najmniej 2,3 mln osób musiało opuścić kraj, a około 1,8 mln jest wewnętrznie przesiedlonych. Ogromne straty ludzkie rekompensowane są jednak bardzo wysokim przyrostem naturalnym. Współczynnik płodności wynosi tu 5,06, a mediana wieku 18,7 lat. W ciągu ostatnich 10 lat liczba ludności tego kraju wzrosła z 8 do 13 mln.

We wrześniu 2018 r. w etiopskiej stolicy Addis Abebie doszło do podpisania porozumienia pokojowego między Kiirem a Macharem, zgodnie z którym Machar ma znów objąć funkcję wiceprezydenta. W kwietniu tego roku świat obiegły natomiast zdjęcia papieża Franciszka całującego stopy obu południowosudańskich przywódców, czemu towarzyszyło błaganie ze strony głowy kościoła o pokój. Problem bowiem polega na tym, że w trakcie tej wojny zawierano już kilka porozumień i żadne z nich nie okazało się trwałe. Poza tym ani po stronie rządzącego obozu Dinków ani też po stronie opozycji nie ma jedności. Ponadto mediatorem porozumienia był sudański prezydent Omar al.-Baszir, który w międzyczasie został obalony i znajduje się w sudańskim więzieniu.

Machar wciąż nie wrócił do Sudanu Płd. i nie został ponownie wiceprezydentem, choć miało to nastąpić do maja. Spowodowane to jest brakiem postępów w integracji sił rebelianckich do struktur armii rządowej i wynikającymi stąd obawami byłego/przyszłego wiceprezydenta o swoje życie. Raz już, w kwietniu 2016 r., powrócił bowiem na to stanowisko by zaledwie po 3 miesiącach uciekać do Konga ścigany helikopterami Kiira. Niewiele osób ma złudzenia, że obecnemu porozumieniu nie grozi los poprzednich.

Tymczasem katastrofa humanitarna Sudanu Płd. jest gigantyczna i kraj ten jest studnią bez dna pochłaniającą miliardy dolarów pomocy międzynarodowej. Wynosi ona obecnie około 1,5 mld dolarów rocznie (niemal połowa rocznego PKB w wartości nominalnej), a w końcu 2018 r. szacowano, że Sudan Płd. pochłonął 9,5 mld dolarów pomocy międzynarodowej (z czego 3 mld pochodzą z USA) od czasu ogłoszenia niepodległości. Według UNHCR tylko dla 2,3 mln uchodźców południowosudańskich, przebywających głównie w Sudanie, Ugandzie oraz Etiopii, potrzeba w tym roku 1,36 mld dolarów, przy czym zebrano na razie tylko 21 % tej sumy.

Wielu Sudańczyków uważa, że decyzja o niepodległości Sudanu Płd. była błędem, wynikającym z jednej strony ze międzynarodowego wsparcia dla secesji, z drugiej zaś z dzielących Sudańczyków działań Omara al-Baszira. Obalenie dyktatora spowodowało, że wróciła też kwestia ewentualnej reunifikacji całego Sudanu, choć póki co przyszłość Chartumu też jest niejasna, a trzy inne regiony tj. Darfur, Kordofan i Błękitny Nil też są punktami zapalnymi.

W Sudanie Południowym aktywne są również polskie organizacje humanitarne takie jak Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) i Polska Akcja Humanitarna (PAH). PCPM prowadzi obecnie zbiórkę pieniędzy na tzw. żywność terapeutyczną dla dzieci (saszetki z gotowymi porcjami jedzenia, które składa się z mleka w proszku, odpowiednich tłuszczów, cukru, witamin i suplementów, przypominających konsystencją masło orzechowe), którą dostarczy do ośrodka Gardhim w regionie Aweil East. W promieniu 50 km od tego ośrodka głoduje 400 tys. osób, a region ten jest zaliczony do piątej fazy IPC.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
Reklama
Lowieczka
środa, 26 czerwca 2019, 23:47

Xsawery Cz.nasz desantowiec niedługo kończy remont.21BSP plynie do Dzibutti na misję pokojową do Sudanu Pld.Transport kolejowy przez Etiopie. Dobrze że są Herkulesy.Ale BSP nie ma Rosomaka

say69mat
wtorek, 25 czerwca 2019, 06:11

Czy znacie pojęcie .... 'czarne złoto'??? To zapotrzebowanie na czarnych niewolników zamordowało Afrykę. Kiedy Afrykę skolonizowano i ubrano w namiastkę cywilizacji pojawiły się wojny i w efekcie ... głód.

syntax error
piątek, 28 czerwca 2019, 02:34

Piękne i poprawne politycznie, ale zupełnie nieprawdziwe. Krwawe i brutalne wojny pojawiły się w Afryce w momencie, kiedy biali opuścili Afrykę (jest o tym w powyższym tekście, wystarczyło przeczytać uważnie). Granice nowych państw narysowano na mapie bez żadnego związku z lokalną rzeczywistością, w poprzek podziałów plemiennych i religijnych. Pomijając przyczyny takich decyzji, w efekcie tubylcy są zajęci wyrzynaniem się nawzajem i umieraniem z głodu (nawet durną studnie musi im wykopać Unicef), gdy tymczasem chronione przez najemników kopalnie pracują pełną parą a urobek bezpiecznie jedzie do Europy.

Troll i to wredny
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 23:51

210 tys. żołnierzy, 110 czołgów, 250 transporterów i...500 tys. baryłek ropy dziennie. W zasadzie pomoc humanitarna w tego typu konfliktach ma zapewnić różnym formacjom zbrojnym , które tę pomoc przejmują, przetrwanie plus dopływ głodnego rekruta. Te formacje zbrojne z kolei muszą jedynie dbać o to, aby jak najwięcej ropy trafiło tam gdzie powinno, a jak najmniej tam gdzie nie powinno...W zamian za przymykanie oczu na zajęcia pomocy międzynarodowej koncerny mają giga zyski, zwłaszcza, że rozliczają się z tubylcami barterem - ropa za broń i amunicję (aby zdesperowani tubylcy mogli się skuteczniej wyrzynać)....

Vvava
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 22:15

Z 8 mln ludzi w ciągu 10 lat do 13 mln ludzi to nawet w normalnych warunkach, przy braku wojny i suszy to jest duże wyzwanie dla infrastruktury wykształcić taki wzrost produkcji żywności żeby być samo wystarczalnym. Proporcjonalnie dla Polski było by to wzrost z 38 mln do 62 ml.

hym108
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 21:51

Generanie XXI ludzie mala sie nauczli jednak z histrii. Przy takiej technice, wiedzy itp mozna by zrobic jakos lepiej na swiecie. No ale wiadac ze czy dotyczy krajow biednych (Afryka) czy bogatych (Ameryka) ideaa wyzynania sie jest wiecznie zywa. Na tej podstawie przyszlosc np Europy wcale nie jest pewna ze tu bedzie zawsze pokoj. MAmy 50 lat pokoju to i tak chyba rekord.

Jarosław K.
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 20:23

Panie Witoldzie, Pana artykuły czyta się z przyjemnością. Pozdrawiam.

Dinka
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 17:18

Chińskie tankowce odpływaja z sudanska ropa. W ramach barteru dozbrojenie. Faza2 komunikacja radiowa, faza3 lekki HIMARS do 20 km.faza4 lotnictwo

MateuszS
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 16:39

Niestety, ale do regionów gdzie panuje wojna ( o władze i pieniądze z tej władzy płynące) nie powinno wysyłać się pomocy humanitarnej. Jeżeli w państwie gdzie jest, powiedzmy,po każdej walczącej stronie 100tys ' żołnierzy, rebeliantów i innych wojowników' te siły przekazać na odbudowę rolnictwa problem by rozwiązał się sam.. A te 9.5mld dolców można by przeznaczyć na odbudowę gospodarki..

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama