Reklama

Stała obecność wojsk USA zmieni status bezpieczeństwa Polski [ANALIZA]

5 czerwca 2018, 12:32
Abrams_USA_Lotwa
Fot. Spc. Hubert Delany/US Army.

Stałe rozmieszczenie wojsk Stanów Zjednoczonych zdecydowanie wzmocni status bezpieczeństwa Polski, jak i całej wschodniej flanki NATO. Nie może to jednak stanowić alibi dla opóźniania rozbudowy własnego potencjału i modernizacji sił zbrojnych.

Polskie władze zwróciły się do USA, aby rozmieszczono w naszym kraju na stałe dywizję pancerną. Warszawa zadeklarowała gotowość wsparcia finansowego dla tej propozycji. Prace w kierunku ustanowienia stałej obecności w Europie, w różnym kształcie, prowadzone są w obu izbach Kongresu. Choć w dyskusji w Polsce i na świecie pojawiają się różne głosy, to nie ulega wątpliwości, że stała obecność USA pozwoliłaby na zmianę statusu bezpieczeństwa Polski.

Ministerstwo Obrony Narodowej już od pewnego czasu sygnalizowało, że zabiega o rozmieszczenie w Polsce dywizji wojsk amerykańskich. Mówił o tym m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński. W wywiadzie dla Defence24.pl wiceminister obrony Tomasz Szatkowski powiedział: „Przekazaliśmy Amerykanom naszą propozycję wraz z uzasadnieniem, i obejmuje ona rozmieszczenie dywizji wraz z jednostkami bojowymi. (…) Przewidujemy wsparcie dla Amerykanów zarówno na etapie budowania, jak i późniejszego utrzymywania obecności w Polsce. Mogę powiedzieć, że nasza propozycja jest atrakcyjna, ale nie wykracza poza pewne precedensy, jakie w tym zakresie przyjęto w innych państwach ściśle współpracujących ze Stanami Zjednoczonymi.”.

Prezentowany amerykańskiej administracji i przedstawiany w kręgach eksperckich dokument, zatytułowany „Proposal for a U.S. Permanent Presence in Poland” zakłada rozmieszczenie jednej dywizji pancernej w Polsce. W jego treści podkreśla się, że będzie to adekwatna odpowiedź na zmiany w środowisku bezpieczeństwa, uwzględnione między innymi w nowej strategii bezpieczeństwa administracji prezydenta Trumpa. Polska wyraziła gotowość wsparcia finansowania amerykańskiej obecności kwotą od 1,5 do 2 mld dolarów. Jako potencjalny rejon stacjonowania wskazano obszar Bydgoszczy i Torunia. W końcu maja komisja obrony amerykańskiego Senatu przyjęła projekt ustawy NDAA 2019 o finansowaniu wydatków obronnych, zobowiązujący sekretarza obrony do zbadania możliwości rozmieszczenia brygady pancernej w Polsce.

Nieco wcześniej swój projekt NDAA przyjęła Izba Reprezentantów. W dokumencie wzywa się do wzmocnienia stałej obecności USA w Europie, między innymi poprzez rozmieszczenie na kontynencie brygady lotnictwa bojowego (lotnictwa wojsk lądowych) oraz jednostek wsparcia.

Ćwiczenia przerzutu sił powinny być uzupełnione o stałą obecność wojskową. Fot. 2nd Cavalry Regiment
Ćwiczenia przerzutu sił powinny być uzupełnione o stałą obecność wojskową. Fot. 2nd Cavalry Regiment

Oznacza to, że obie izby Kongresu w różny sposób opowiedziały się za ustanowieniem stałej obecności w Europie, w tym w Polsce. W dużej części jest to z pewnością efekt działań polskiego MON. Senator Jim Inhofe, który kierował pracami nad NDAA w zastępstwie przewodniczącego komisji Johna McCaina był niedawno w Polsce i uczestniczył w rozmowach z przedstawicielami władz, w tym z ministrem Szatkowskim. W wydanym po wizycie komunikacie podkreślił znaczenie poprawki dotyczącej rozmieszczenia brygady pancernej. Z kolei przewodniczący komisji obrony Izby Reprezentantów Mac Thornberry już w zeszłym roku apelował o wzmocnienie stałej obecności. Zwracał też uwagę, że we wschodniej Europie jest olbrzymie zainteresowanie możliwością rozlokowania wojsk USA na stałe.

Ustanowienie stałej obecności na wschodniej flance będzie znacznym wzmocnieniem bezpieczeństwa Polski i całego regionu. W ten sposób w rejon zagrożenia na trwałe zostaną przeniesione realne zdolności obronne, co „scementuje” system obrony zagrożonej przez Rosję Europy Środkowo-Wschodniej. Będzie to też wydatne wzmocnienie dla całego NATO w kontekście niebezpieczeństwa agresywnych działań Moskwy.

Dyskusja w USA…

Dyskusja na temat możliwości zwiększenia stałego stacjonowania wojsk USA w Europie i w Polsce toczy się w USA od dawna. Obecnie zdolności obronne w naszym regionie zapewniane są przez jednostki rotujące się ze Stanów Zjednoczonych, i w mniejszym stopniu z Niemiec. To rozwiązanie na dziś daje zwiększenie potencjału obronnego, ale jego długotrwałe utrzymywanie powoduje zwiększone koszty i obciążenie amerykańskich wojsk, co skłania dowódców i decydentów do podjęcia następnego kroku i ustanowienia stałej obecności.

Argumenty na rzecz stałej obecności USA w pojawiają się między innymi w studium „Rotational Deployments vs. Forward Stationing: How Can the Army Achieve Assurance and Deterrence Efficiently and Effectively?”, powstałe w ubiegłym roku pod kierownictwem profesora Johna R. Deni z Army War College. W dokumencie wskazuje się m.in., że długotrwałe, 9-miesięczne rotacje brygad (do Korei Południowej i do Europy) mają negatywne efekty, jeżeli chodzi o morale żołnierzy czy ich więzy rodzinne. Zwrócono też uwagę, że utrzymywanie obecności rotacyjnej wiąże więcej niż jedną jednostkę w jednym czasie, z uwagi na proces przygotowania i następnie odtwarzania gotowości bojowej.

W studium zarekomendowano rozmieszczenie w Polsce dodatkowych jednostek wojsk USA na stałe. Jako jedno z rozwiązań wskazano możliwość udziału Polski w kosztach takiego rozwiązania. Dopiero, gdyby nie udało się tego osiągnąć, „alternatywą” powinno być rozmieszczenie dodatkowej brygady w Niemczech. Wskazano też, że brygada stacjonująca na stałe w Polsce miałaby większe możliwości reakcji na zagrożenie w wypadku „katastroficznego” zagrożenia w rejonie Morza Bałtyckiego, i nadal miałaby możliwość przerzutu drogą lotniczą, morską i koleją w wypadku zagrożeń w innych rejonach świata, tak jak wypadku jednostki bazującej w Niemczech.

Za ustanowieniem stałej obecności wojsk USA w Europie opowiada się też większość wojskowych, w tym naczelny dowódca sił USA i NATO na kontynencie gen. Curtis Scaparrotti. W marcu br. w komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów powiedział wprost, że potrzeba więcej jednostek stacjonujących na stałe w Europie. Zaapelował o rozmieszczenie jednostek wsparcia, w tym brygady artylerii, a także brygady lotnictwa bojowego, a także o możliwe rozmieszczenie na dalszym etapie brygady pancernej.

Gen. Scaparrotti również wcześniej apelował o wzmocnienie stałej obecności w Europie. Już w 2016 mówił, że w Europie powinna zostać rozlokowana na stałe dodatkowa brygada pancerna. Zwracał uwagę, że obecność rotacyjna angażuje w jednym czasie kilka brygad (jedną prowadzącą działania, jedną odtwarzającą gotowość i jedną przygotowującą się do rozmieszczenia). Zbliżone wnioski znalazły się w raporcie opublikowanym przez Army War College.

Z kolei rok później mówił w Kongresie o rozmieszczeniu „dodatkowej dywizji”. Także poprzednik gen. Scaparottiego, gen. Phillip Breedlove wzywał do wzmocnienia stałej obecności w Europie i ostrzegał że jednostki obecne rotacyjnie nie pozwalają w pełni zastąpić bazujących na stałe.

Rozmieszczeniu na stałe amerykańskiej brygady pancernej sprzeciwił się natomiast były dowódca US Army Europe generał Ben Hodges. W artykule dla POLITICO argumentował, że takie posunięcie może wywołać tarcia z zachodnimi sojusznikami, będącymi w sporze z administracją USA z uwagi na zerwanie irańskiego porozumienia atomowego czy wprowadzenie taryf celnych przez Waszyngton. Generał Hodges był jednak zwolennikiem rotacyjnej obecności brygad pancernych już wcześniej, między innymi ze względu na możliwość prowadzenia intensywnych szkoleń i ćwiczeń przerzutu wojsk po Europie. Na jego poglądy może mieć też wpływ negatywna ocena administracji Trumpa, wyrażana już wcześniej. Głos byłego dowódcy wojsk USA jest jednak dosyć odosobniony wśród amerykańskich wojskowych i decydentów.

Nie ulega wątpliwości, że w Europie potrzeba też wzmocnienia jednostek obrony przeciwlotniczej. Fot. mjr. Michał Romańczuk.
Nie ulega wątpliwości, że w Europie potrzeba też wzmocnienia jednostek obrony przeciwlotniczej. Fot. mjr. Michał Romańczuk.

Stałe bazy a bezpieczeństwo w Europie

Ewentualne ustanowienie stałej obecności w Europie w naturalny sposób będzie mieć nie tylko znaczenie wojskowe, ale i polityczne, i musi być oceniane w sposób wielopłaszczyznowy. Doświadczenia Japonii, czy Korei Południowej, a także – paradoksalnie – Niemiec pokazują, że kraje wsparte, czy wzmocnione stałą obecnością USA mogą prowadzić bardziej podmiotową politykę zagraniczną, i mniej obawiać się pojawienia się nagłych zagrożeń bezpieczeństwa. Republika Federalna już w czasie Zimnej Wojny była w stanie negocjować korzystne dla siebie porozumienia z ZSRR, np. jeżeli chodzi o dostawy surowców, chroniona przez tysiące żołnierzy US Army i system odstraszania jądrowego.

Nie jest tajemnicą, że do ustanowienia stałej obecności wojsk USA na wschodniej flance sceptycznie pochodzą państwa europejskie. Jak pisał niedawno w analizie dla Defence24.pl były szef Agencji Wywiadu płk Grzegorz Małecki, sprzeciw Berlina ma związek między innymi z chęcią rozwoju stosunków gospodarczych z Rosją, a sam fakt obecności USA wywołuje w Niemczech gorące spory polityczne, również wewnątrz rządzącej koalicji.

Niemcy zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z agresywnej polityki Moskwy wobec państw UE i NATO, jednak m.in. z uwagi na ścisłe związki gospodarcze z Rosją oraz obawy przed zbytnią ingerencją USA w Europie, opowiadają się za rozwiązaniami zdecydowanie mniej konfrontacyjnymi, za jakie uznają wzmocnienie stałej obecności NATO w regionie.  Niebagatelne znaczenie w tym kontekście ma także kompleks zagadnień związanych z budową gazociągu Nord Stream 2. Rząd Angeli Merkel znajduje się bowiem pod olbrzymią presją zaangażowanych w projekt środowisk politycznych i gospodarczych, które oczekują nie tylko ochrony ich interesów i wyciszenia w tym celu konfliktów z Rosją, ale wręcz reorientacji polityki gospodarczej, także na poziomie europejskim, w tym zniesienia sankcji nałożonych po zajęciu Krymu w 2014 roku.

Płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu

Z kolei za stałą obecnością USA w regionie opowiadają się władze wszystkich trzech państw bałtyckich. Również ściśle współpracująca z Niemcami Litwa, na terenie której stacjonuje dowodzona przez Bundeswehrę batalionowa grupa bojowa NATO. Warto dodać, że w pierwszej połowie maja szef niemieckiego MSZ Heiko Maas zapowiedział utrzymanie obecności wojskowej RFN na Litwie, wykluczył jednak jej dalsze wzmocnienie. Nawiasem mówiąc, nawet minister Maas jest krytykowany we własnej partii za „zbyt ostre” podejście do Rosji.

Trzeba też pamiętać, że w NATO ścierają się różne nurty i różne interesy. Państwa wschodniej flanki muszą cały czas zabiegać o utrzymanie i wzmocnienie obecności w naszym regionie, z kolei kraje południa i częściowo zachodu Europy chcą większego zaangażowania w zwalczanie terroryzmu itd. Często też podejmują one kroki, które są źle postrzegane przez innych sojuszników, najbardziej jaskrawym przykładem są działania Ankary, na przykład wobec wspieranych przez Amerykanów Kurdów.

W odróżnieniu jednak od Włoch czy Turcji, w krajach wschodniej flanki w zasadzie nie ma większych stałych instalacji Sojuszu i USA. Rozmieszczenie wojsk amerykańskich jest więc szansą na wyrównanie statusu bezpieczeństwa i trwałe zabezpieczenie interesu krajów wschodniej flanki. Dzięki temu będą mogły one bardziej zdecydowanie zabiegać o własne interesy również w innych obszarach.

Norwegia uczestniczy w kosztach rozmieszczenia sprzętu USA na swoim terytorium. Fot. Marius Kaniewski/HV/Forsvaret.
Norwegia uczestniczy w kosztach rozmieszczenia sprzętu USA na swoim terytorium. Fot. Marius Kaniewski/HV/Forsvaret.

„Płacenie” za bezpieczeństwo

W środowiskach eksperckich sektora bezpieczeństwa i wojskowych pojawia się wiele nieoficjalnych głosów, że ewentualne współfinansowanie obecności USA może zagrozić realizacji planów modernizacji polskiej armii. Można przypuszczać, że część działań tworzących taką narrację ma charakter zorganizowany w celu stworzenia sztucznego sprzeciwu wobec wzmocnienia wojsk Stanów Zjednoczonych na wschodniej flance, jednak nie można wykorzystywać wsparcia dla obecności USA jako alibi do zaniechania modernizacji polskiej armii.

Zabieganie o obecność Stanów Zjednoczonych i zwiększanie własnego potencjału obronnego to jednak dwie różne kwestie, które powinny i muszą być realizowane równolegle. Doświadczenia państw będących sojusznikami USA i posiadających rozwinięte własne siły zbrojne i przemysły zbrojeniowe jednoznacznie pokazują, że jest to możliwe. Wśród krajów, współfinansujących od dłuższego czasu amerykańską obecność znajdują się między innymi Korea Południowa, Japonia i Norwegia.

Przejdźmy do danych. The Hill podał niedawno, że w bieżącym roku Korea Południowa przeznaczy 890 mln USD, co ma stanowić nieco mniej niż połowę pewnej puli kosztów związanych z utrzymaniem amerykańskiej obecności. Część źródeł podaje, że partycypacja nie obejmuje kosztów osobowych (przede wszystkim związanych z utrzymaniem personelu wojskowego USA). Oprócz tego Seul pokrywa zdecydowaną większość kosztów rozbudowy instalacji amerykańskich w Camp Humpreys. Łączny koszt tej inwestycji to ponad 10 mld USD.

Jeżeli chodzi o Norwegię, siły zbrojne Stanów Zjednoczonych utrzymują w Norwegii bazy sprzętowe, przede wszystkim dla jednostek Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Oprócz tego, od niedawna w Norwegii obecne są od niedawna na zasadzie rotacyjnej niewielkie jednostki US Marines. Utrzymanie baz sprzętowych odbywa się jednak na podstawie porozumienia, zawartego pomiędzy USA a Norwegią jeszcze w 2005 roku. Zgodnie z jego treścią rząd Królestwa Norwegii jest zobowiązany do zapewnienia infrastruktury, baz lotniczych, oraz jest odpowiedzialność za bezpieczeństwo i „generalne utrzymanie” rozmieszczonych zapasów i sprzętu. Koszty utrzymania baz i wsparcia eksploatacji sprzętu mają być dzielone po połowie. Członkostwo w NATO nie przeszkadza Norwegii realizować bilateralnych ustaleń z USA, również dotyczących finansowania.

Jeszcze większe środki na obecność wojskową USA przeznacza Japonia. Według szacunków pochodzących z lat 2016-2017, przekazywanych m.in. przez CNN i Stars and Stripes, Tokio ponosi koszty utrzymania amerykańskiej obecności w kwocie około 2 mld dolarów rocznie. Ocenia się że jest to około 50 proc. określonej puli kosztów związanych z utrzymaniem wojsk USA.

Japonia ściśle współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, również w zakresie przemysłu zbrojeniowego. Uczestniczy między innymi w rozwoju pocisków Standard SM-3 Block IIA. Fot. L.Garton/US Navy
Japonia ściśle współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, również w zakresie przemysłu zbrojeniowego. Uczestniczy między innymi w rozwoju pocisków Standard SM-3 Block IIA. Fot. L.Garton/US Navy

Wszystkie trzy wymienione państwa mają mocno rozbudowane, nowoczesne siły zbrojne, zwiększają wydatki obronne i mają nowoczesny przemysł. Równolegle z budową własnego potencjału od lat wspierają jednak utrzymanie stałych baz amerykańskich na swoim terenie. Ich władze są bowiem świadome, w jakim stopniu stała obecność wojsk USA zwiększa ich bezpieczeństwo. Ma ona znaczenie zarówno polityczne (wsparcie nuklearnego mocarstwa), jak i czysto operacyjne, dając realną, większą zdolność reagowania, zarówno jednostkami wysuniętymi na terenie kraju, jak i dzięki przyjęciu wojsk wzmocnienia. Ścisła współpraca z Amerykanami może wręcz stanowić impuls do modernizowania własnych sił zbrojnych i przemysłu, co bardzo dobrze widać choćby na przykładzie Korei Południowej, która w ciągu kilkudziesięciu lat niemal od zera zbudowała własny potencjał.

Patrząc na doświadczenia innych państw współpracujących z USA można postawić tezę że stała obecność wojskowa Stanów Zjednoczonych to szansa na zmianę statusu bezpieczeństwa Polski. Obecne rozwiązanie polegające na ciągłych rotacjach jednostek bojowych (heel-to-toe) jest korzystne, ale budowa baz może być kolejnym krokiem, „cementującym” i utrwalającym współpracę z USA.

Można sobie bowiem wyobrazić scenariusz, w którym po kilku (kilkunastu) latach Amerykanie będą „zmęczeni” rotacyjnym rozmieszczaniem w Polsce kolejnych brygad. Przypomnijmy, że każda jednostka jest w zasadzie w całości przemieszczana na 9 miesięcy. Nie wiadomo jednak, czy Amerykanie będą skłonni prowadzić takie działania przez 10 lat lub dłużej, bo łącznie wymagałoby to zaangażowania w sumie kilkunastu brygad (niektóre z nich mogą być rotowane kilkukrotnie).

W takiej sytuacji, nawet niewielkie (pozorne) obniżenie napięcia z Rosją mogłoby spowodować rezygnację lub ograniczenie obecności USA, co byłoby zagrożeniem dla bezpieczeństwa wszystkich krajów wschodniej flanki. Przykłady „resetu” z Rosją administracji Obamy, bliskiej współpracy administracji Busha, czy wreszcie deklaracje części otoczenia Donalda Trumpa, zwłaszcza z kampanii wyborczej pokazują, że Zachód potrafi błędnie odczytać intencje Moskwy. A skutki takich błędów mogą być najbardziej odczuwalne dla wschodniej flanki. Oczywiście również stałe bazy mogłyby zostać zlikwidowane, ale to znacznie dłuższy i trudniejszy do przeprowadzenia proces, zwłaszcza mając świadomość, że są w części finansowane przez państwo sojusznicze. Również znaczna większość najwyższych dowódców uważa, że stała obecność w Europie jest niezbędna ze względów czysto operacyjnych, szczególnie jeżeli chodzi o jednostki wsparcia.

Warto nadmienić, że od 2017 roku liczebność wojsk USA jest – po latach cięć - stopniowo zwiększana, co daje szanse na formowanie nowych jednostek. W ubiegłym roku armia rekomendowała stworzenie w Europie brygady artylerii i innych jednostek, choć wstępnie zaplanowano ich rozlokowanie w istniejących instalacjach (w praktyce na zachodzie kontynentu). Jeszcze na początku 2016 roku administracja Obamy chciała zmniejszyć liczebność czynnych wojsk lądowych do 460 tys. w 2017 roku i do 450 tys. w roku 2018. Ostatecznie jednak, pod naciskiem Kongresu liczebność zwiększono – do 476 tys. żołnierzy w roku 2017 i 483,5 tys. obecnie, ustawa NDAA w obu izbach Kongresu zakłada dalsze podnoszenie liczebności armii – w różnym tempie. Oczywiście duża część z tych żołnierzy może być skierowana do służby na kontynencie amerykańskim, ale na pewno łatwiej o stworzenie w Europie nowych jednostek w momencie, gdy armia jest rozbudowywana, a nie redukowana.

To, jak i poparcie w Kongresie dają unikatową szansę na ustanowienie stałej obecności wojsk USA w Polsce. Innym argumentem, jaki może zostać przedstawiony za stałą obecnością wojsk amerykańskich jest współpraca w projektach zbrojneiowych, i spełnianie przez Polskę wymogów dotyczących wydatków obronnych, co często podkreśla kładąca nacisk na „transakcyjną” politykę administracja Trumpa. Ustanowienie w Polsce stałej obecności USA jest bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej, choć wcale nie jest przesądzone i może przybierać różne formy, niekoniecznie drogą rozmieszczenia całej liczącej kilkanaście tysięcy żołnierzy dywizji. Nawet jednak stałe rozmieszczenie mniejszych formacji (jak brygada, o co wnioskował Senat) miałoby istotny wpływ na bezpieczeństwo kraju i regionu.

Jeżeli wysiłki w tym celu zostaną zakończone powodzeniem, w naszym regionie na trwałe znajdą się realne zdolności obronne Stanów Zjednoczonych. Co za tym idzie, status bezpieczeństwa krajów wschodniej flanki NATO zostanie zdecydowanie wzmocniony, i realnie wyrównany z sojusznikami zachodnimi. Stała obecność USA będzie więc bardzo korzystna, tak pod względem wojskowym i politycznym. Starania o uzyskanie stałej obecności są więc zgodne z interesem bezpieczeństwa państwa, i powinny być realizowane ponad podziałami politycznymi.

Jędrzej Graf, Jakub Palowski

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 196
Reklama
Liwiusz
czwartek, 22 sierpnia 2019, 17:18

Si vis pacem, para bellum

sff
wtorek, 3 lipca 2018, 10:42

Do Kristo, atomowy atak NATO to była \"pragmatyka? Taką samą pragmatyką byłby atak radziecki. Natomiat zapędy ZSRR w kwestii podpoju Europy Zachodniej NIE uwzględniały ataku jądrowego na terenie Polski która była zapleczem militarnym dla frontu zachodniego. Jak już coś płodzisz to pisz z sensem a nie bzdury.

ochotnik WOT
czwartek, 21 czerwca 2018, 12:18

WOT ma być okrojony o polowe ciekawe czy na rozkaz jankesów?

stach
wtorek, 12 czerwca 2018, 19:50

najbardziej amerykańskim bazom w Polsce sprzeciwiają się Niemcy, które same mają u siebie amerykańskie bazy. no comment.

Ekonomista
wtorek, 12 czerwca 2018, 11:23

tak samo zmieni, jak obecność wojsk radzieckich ...

JKK
wtorek, 12 czerwca 2018, 04:27

A co Panowie mysla o tezie: stala obecnosc wojsk niemieckich gwarantuje bezpieczenstwo Polski, albo jeszcze silniejsze :stala obecnosc wojsk chinskich najpewniej gwarantuje nasze bezpieczenstwo, albo moze: stala obecnosc wojsk izraela gwarantuje bezpieczenstwo Polski. Nie damy guzika od munduru!!!

Lolek
niedziela, 10 czerwca 2018, 00:33

Tak na pewno zmien. status Polski. Kraj będzie żywym atomowym trupem.

mc.
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 17:25

Nie sądzę by głowice zostały zrzucone na nas z Europy zachodniej lub USA. Ale to Rosjanie od lat ćwiczą atak na Polskę przy użyciu broni atomowej, i temat baz w ogóle wtedy nie istniał. Jeśli te bazy powstaną (oby) atak nuklearny na Polskę, będzie jednocześnie atakiem nuklearnym na USA. A tego Rosjanie już nie chcą...

rozbawiony J-23
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 18:24

Zapomniałeś wspomnieć o tym, że w okresie tzw. Zimnej Wojny, to właśnie NATO na czele z USA planowali atak nuklearny na terytorium Polski. Nie zauważyłeś również, że obecnie Pakt Północnoatlantycki przeprowadza manewry wojskowe na terytorium Polski. Uwadze umknąć musiał, także fakt lokalizacji ameryańskich baz militarnych na terytorium Polski. Chyba jednak, że należy rozważać atak rakietowy ze strony Iranu lub Korei Północnej, ale przed nim z pewnością jajwierniejszego sojusznika Stanów Zjednoczonych obroni system antyrakietowy rozmieszczony w Redzikowie... ;-)

Kristo
wtorek, 12 czerwca 2018, 12:48

Dobre, dobre!NATO planowało atak,a sowiecki gołąbek pokoju zawsze myślał o obronie?Doktryna ZSRS od początku była wyłącznie agresywna, to wynikało z istoty komunizmu. To,że NATO wycelowało głowice w terytorium Polski, było zwykłą pragmatyką. Prawdopodobnie gdyby nie płk. Kukliński, sowieci podjęliby w latach 80-tych próbę \"obdarowania\" reszty świata \"szczęściem\" komunizmu, co dla Polski wiązałoby się z tragicznym końcem,ale, jak wiele na to wskazuje, władze w Moskwie i co gorsza w Warszawie, godziły się z takimi stratami...w imię ziszczenia wielkiej idei komunizmu. A dziś, bazy NATO, są niczym innym , jak tylko próbą ograniczenia zapędów Rosji, w której wprost mówi się o odbudowie wpływów imperialnych, gdzie tacy np. Bałtowie, mogą w najlepszym wypadku marzyć o status quo z czasów \"Związku\". Polecam poczytać Niemenskiego, Dugina i innych, obecnych doradców Kremla. Złudzenia pryskają natychmiast...

mc.
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 23:36

Zimna wojna się skończyła, ale wtedy byliśmy \"po złej stronie\". RFN miał się bronić przed nawałą czołgów wysadzając atomowe miny, tyle tylko że to był pomysł Amerykanów. Niemcy nie mieli dostępu do broni atomowej. My teoretycznie też, ale w 1970 roku podpisaliśmy porozumienie z ZSRR na mocy którego na terenie Polski było składowane ponad 200 ładunków atomowych - choć cały czas deklarowaliśmy, że na terenie Polski nie ma takiej broni. Pułkownik Kukliński, kiedy zrozumiał co ZSRR chce zrobić Europie i Polsce, zaczął przekazywać najtajniejsze dokumenty Układu Warszawskiego, by do tego nie dopuścić. Zdrajca ? Nie, człowiek który rozumiał że w razie ataku wojsk układu warszawskiego, na Polskę spadnie ok. 500 ładunków atomowych. NATO nigdy nie planowało ataku na kraje należące do UW. Dowód ? Rok 1991, francuski dziennikarz rozmawia z ostatnim \"dowodzącym\" wojskami UW - Marszałkiem Wiktor Kulikow, jedno z pytań dziennikarza: Panie Marszałku, czy spodziewaliście się ataku NATO ? Śmiech, i odpowiedź - \"Byłby to chyba jedyny w historii przypadek, gdy bogaty napadł biednego\".

gnago
sobota, 9 czerwca 2018, 15:57

racja zmieni na gorsze. Wzrośnie szansa zostanie polem bitwy między agresorami. Niczym w wojnie siedmioletniej

andys
piątek, 8 czerwca 2018, 18:14

Wydaje mi sie , że rozważania autora tekstu jak i komentaże są uproszczone, oparte na emocjach. Przede wszystkim nikt nic nie mówi o naszych sasiadach, w tym wypadku chodzi głównie o Białoruś, choć pozostałe kraje, kazde stanowi oddzielny problem. Na Bialorusi nie ma zagranicznych (rosyjskich) baz, a Łukaszenka wyraźnie dąży do zachowania takiego stanu rzeczy (udało mu się odmówić Rosjanom budowe bazy lotniczej, chyba w Baranowiczach, mimo wspólnego systemu obronnego). Warto zauważyć, że od Brzescia do granicy z Rosją jest taka sama odległośc jak do granicy polsko-niemieckiej, czyli ok 500 km). To nie jest mało dla czołgów 2AGw. W takiej sytuacji ewentualny konflikt miałby, przynajmniej poczatkowo (a później to juz nie wiadomo co zostałoby z obu stron), charakter powietrzny -rakiety samoloty, nie czołgi. Nie wydaje mi sie , aby Obwód Kaliningradzki był dobrym miejscem na wyprowadzenie ataku pancernego na Polskę (zgromadzenie tam powaznych sił pancernych jest trudne logistycznie i niemozliwe do ukrycia). Rosjanie conajmniej 2 razy (obie wojny światowe) mieli powazne problemy na terenie Prus Wschodnich. Proszę traktować moje słowa jako refleksję do dyskusji.

werte
niedziela, 10 czerwca 2018, 14:05

Na Białorusi istnieją dwa rosyjskie obiekty wojskowe. Są to stacja radiolokacyjna „Wołga” w miejscowości Hancewicze, w obwodzie brzeskim, i punkt łączności z rosyjskimi okrętami podwodnymi w Wilejce, w obwodzie mińskim. Od końca 2013 roku roku na lotnisku w Baranowiczach stacjonują rosyjskie myśliwce...

mc.
sobota, 9 czerwca 2018, 00:12

Wojna w Europie w której bierze udział 10 000 czołgów i milionowe armie jest niemożliwa choćby dlatego, że takie zgromadzenie sprzętu będzie natychmiast zauważone. Ale co zrobisz, jeśli posterunek graniczny np. w Gołdapi zostanie zajęty przez oddział przeciwnika, przy czym oni będą argumentowali, że zostali podstępnie zaatakowani i tylko zaprowadzają porządek. A następnie zajmą Kowale, bo np. tam wywieziono jeńców rosyjskich, a potem... To się nazywa wojna hybrydowa - komunikaty telewizyjne, prasowe, rozmowy międzynarodowe, że NIC SIĘ NIE DZIEJE, oni tylko... Oczywiście plus działania militarne, oraz ataki na infrastrukturę informatyczną (systemy przesyłu danych, ataki hakerskie na strony banków, urzędów, firm a nawet osób prywatnych) i komunalną (awarie wodociągów, awarie linii energetycznych, itd). I cały czas zapewnianie - NIC SIĘ NIE DZIEJE. Połowa Europy (a może większość) uzna, że... NIC SIĘ NIE DZIEJE. Dlaczego potrzebni nam są Amerykanie ? Bo jeśli wyślesz swoje oddziały Rosjanie muszą wiedzieć, że zaatakowanie POLSKIEJ ARMII musi skończyć się wkroczeniem stacjonujących oddziałów Amerykańskich. A to już jest III WŚ. Rosjanie tego nie chcą (III WŚ), ale jeżeli im to umożliwimy (czyli nie będziemy w stanie sami się bronić, i nie będziemy mieli silnego sojusznika), zrobią to - czyli spróbują zaanektować część naszego terytorium. Choćby po to by rozwalić solidarność europejską, by pokazać, że NATO to fikcja. I jeszcze by pokazać Rosjanom, że Rosja to IMPERIUM.

andys
sobota, 9 czerwca 2018, 21:52

Czyli , w istocie, Twoim zdaniem, nic nowego. Tak działał Hitler - Nadrenia, Austria, Czechoslowacja, Kłajpeda, nielegalne wprowadzenie obowiazkowej słuzby wojskowej itd. Wszystko to polane sosem \"krzywdy wersalskiej\" i krucjaty antykomunistycznej, I byli tacy, którzy wierzyli i nie widzeli w tych działaniach nic zlego. Pytanie - czy dzisiejsza sytuacja gospodarcza, militarna, polityczna jest porównywalna z tą przed 1939r? Przypomne, że w czasie I WŚ Niemcy były w stanie militarnie, na dwa fronty walczyć z Francją, Rosją i Anglią. To była wtedy potega nr 1 w Europie. Kleska w I WŚ nic w tej potencjalnej sile nie zmieniła, a Antanta podzieliła sie na wrogów - ZSRR i Anglia z Francją (+ ich sojusznicy , np Polska). Czy Rosja obecnie jest odpowiednikiem , na potrzeby tej dyskusji, Niemiec sprzed I WŚ? Wydaje mi sie, że w żaden sposób, ani demograficznie, ani gospodarczo (w tym w zakresie nowoczesnych technologii, przed II WŚ Niemcy wyraźnie przodowali w Europie, w tej dziedzinie) ani militarnie. Politycznie Europa była wtedy podzielona politycznie, było dużo państw niezadowolonych z istniejacego stanu rzeczy, w tym i Polska. Hitler to wykorzystywał ( np. ani Polska, ani Węgry, ani Rumunia -sasiedzi, nie sprzeciwiały się likwidacji Czechosłowacji, nawet na tym terytorialnie skorzystały). Dzisiaj jest UE , jest NATO organizacje , które maja kłopoty, ale jednak stanowiące wielką realną siłę, wielokrotnie przekraczajaca siłę Rosji pod każdym względem. Hitler głosił hasła rewanżyzmu, i wielu to sie podobało, Putin odwrotnie - chce Europy od Lizbony do Władywostoku i mało komu to sie podoba. Ciekawostka! Zachód prawie skolonizował Rosję w latach 90-tych, a i teraz sprawia jej wiele poważnych kłopotów sankcjami (choć niektóre z nich Putin potrafił wykorzystać na swoją korzyśc). Wsparcie Chin dla jakiejkolwiek awantury Rosji jest wykłuczone, i odwrotnie zresztą (moim zdaniem).

mc.
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 17:34

Dwie różne wojny, dwie różne sytuacje gospodarcze Niemiec. Piszesz o działaniach Niemiec od 1935 roku - słusznie. Ale jaka była wtedy gospodarcza sytuacja III Rzeszy ? Wbrew oficjalnej propagandzie (Niemieckiej), III Rzesza była na krawędzi banktuctwa. Polecam, chyba jedyną książkę o sytuacji gospodarczej Niemiec: \"Państwo Hitlera\" Aly Gotz. W jakiej sytuacji jest obecnie Rosja ? Choć może nie bankrutuje, to ich przyszłość jest co najmniej \"Nieciekawa\". Państwo oparte na sprzedaży surowców energetycznych, które nawet nie potrafi wyprodukować infrastruktury niezbędnej by te surowce wydobywać i wysyłać. Państwo wymierające, z coraz większym odsetkiem muzułmanów.

nikt ważny
środa, 13 czerwca 2018, 14:24

Państwo które ma 60% wszystkich zasobów na planecie zbankrutuje? Można rysować różne scenariusze typu rozpad na kilka krajów, konflikt z Chinami czy izolację na tzw Zachodzie, nawet wielki głód, ale nie bankructwo. Przy pieniądzu fiducjarnym i XXI wiecznej ekonomi która nadal nie jest i nigdy nie będzie nauką ścisła (nawet nie jest Nauką) bankructwo zasobnego kraju jest właściwie niemożliwe. Waluta to coś wymyślonego opierającego się na wewnętrznym dla kraju zaufaniu obywateli do pieniądza tworzonego przez państwo. Pieniądz sam w sobie jest nic nie wart, a realnie jest wart tyle ile na rynku wewnętrznym można za niego nabyć. W zakresie elementarnych potrzeb państwa w rodzaju Rosji czy USA są samowystarczalne. Problem pojawia się kiedy jakaś gałąź gospodarki jest uzależniona od podmiotów poza państwowych ale trudno mówić wtedy o bankructwie całego kraju chyba że cała gospodarka tego kraju to ta gałąź ale taka sytuacja może mieć miejsce wyłącznie w małych kraikach które żyją wyłącznie np. z eksportu gruszek.

Obserwator
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 18:32

Polecam zapoznać się, a przede wszystkim sróbować zrozumieć słowa, które wypowiedział Otto von Bismarck: \"Rosja nigdy nie jest ani tak silna, ani tak słaba, na jaką wygląda\". Analizując obecną sytuację można stwierdzić, że nic nie straciły na swojej aktualnośći. Na temat gospodarki i demografii Rosji, to jak widać po porzedniej wypowiedzi, niestety nie masz większego pojęcia. Natomiast tzw. myślenie życzeniowe ma to do siebie, że pozbawione jest nie tylko obiektywizmu, ale przede wszystkim racjonalności...

mc.
wtorek, 12 czerwca 2018, 00:06

Lubię konkrety - gdzie jest błąd w mojej wypowiedzi ? Eksport Rosji - surowce stanowią w nim ok 60 %. Oczywiście można powiedzieć że w konkretnym roku, było inaczej, ale jak się spojrzy na kolejne lata to od razu widać \"co robiło różnicę (ceny ropy i gazu), czyli 2013 rok eksport Rosji to 526 mld USD, w 2016 roku 288 mld USD. Muzułmanie: w Moskwie (20 mln mieszkańców) 3 mln to muzułmanie. Odsetek muzułmanów w Rosji to 8-12 % (różne dane, różne wyniki), ale np. Francja to... 7% populacji. Dalej - Średnia długość życia mężczyzn w Rosji to 61 lat, ale 25 % mężczyzn nie dożywa 55 roku życia. Oficjalne statystyki mówią że 2 na 3 umiera z przepicia. Można tak dłużej, ale proponuję używać konkretnych danych a nie...

Obserwator
wtorek, 12 czerwca 2018, 16:23

Eksperci Banku Światowego, których raczej trudno posądzić o prorosyjskie sympatie, prognozuja wzrost PKB Rosji w 2018 roku do 1,7% (podwyższony z 1,4%), a w 2019 roku - do 1,8% (również wzrost z 1,4%). Do sukcesów ekonomicznych Rosji w ostatnich latach dnależy zaliczyć zwalczenie inflacji, która jest na rekordowo niskich poziomach – na początku br. spadła do 2,2%. Rosyjski budżet jest obecnie w 35-45% zasilany dochodami z ropy naftowej i gazu ziemnego. Sankcje nałożone na Rosję przez USA i UE wbrew intencjom Zachodu, pomogły w rozwoju rosyjskiego rolnictwa. Przez to sektor rolny stał się nawet większym eksporterem niż przemysł zbrojeniowy, co zauważył „The Financial Times”. Jeżeli chodzi o demografię, to w ostatnich latach sytuaca w tym zakresie poprawia się. Część espertów zwraca uwagę na fakt, że po 2010 roku Rosjanki w wieku 25-30 lat, czyli o największym współczynniku dzietności, zaczęły stanowić największą grupę demograficzną. Średnia długość życia w Federacji Rosyjskiej jest natomiast stosunkowo niska: 70,91 lat; dla porównania w USA wynosi 78,84. W Federacji Rosyjskiej mniejszości narodowe stanowią 20% ogółu społeczeństwa, a ich liczebność wynosi około 30 mln osób. Natomiat w przeciwieństwie do USA, to w FR nie występuje problem silnych napieć etnicznych i masowej migracji. Faktycznie można tak dłużej wymieniać i przytaczć dane statystyczne, ale przekroczyłoby to znacznie ramy przedmiotowego tematu...

mc.
środa, 13 czerwca 2018, 01:56

Statystyka potrafi udowodnić dowolny pogląd. Dane z początku 2018 - wpływy z eksportu ropy i gazu w Rosji stanowią co najmniej 50 % wpływów. Moja uwaga: to są stare złoża, Rosja nie ma pieniędzy i technologii by uruchamiać nowe. Dodatkowo - w niewielkim stopniu ale wydobycie ropy maleje. Tak w Rosji w sposób gigantyczny rozwija się produkcja zbóż i wieprzowiny (a tym samym ich eksport). Dzieje się to w gigantycznych farmach które można nazwać \"nowoczesnymi sowchozami\". Demografia - tak prawie się zgadza, tylko jak się popatrzy na piramidę wiekową Rosji, to rzuca się w oczy że w ciągu ostatnich 10 lat (podobno czas prosperity) urodziło się bardzo mało dzieci. Co do długości życia to pisałem o mężczyznach, którzy średnio dożywają 64 lat. A propos - Pan Prezydent Putin niedawno ogłosił, że trzeba będzie podnieść wiek emerytalny mężczyzn do 65 lat... czyli niewielu Rosjan dożyje \"szczęśliwej emerytury\". W Rosji nie istnieje problem silnych napięć etnicznych ?! Nie żartuj.

Obserwator
poniedziałek, 18 czerwca 2018, 01:51

Ze względu, który podałem w poprzedniej wypowiedzi, to w dalszej dyskusji w przedmiotowym temacie ograniczę się tylko do niektórych aspektów. Agencja Bloomberg zauważyła, że wydobycie ropy naftowej rośnie w czasie sprawowania władzy przez Władimira Putina, niemal podwajając się z 6,1 miliona baryłek dziennie w 1999 roku do 10,98 miliona baryłek dziennie w 2017 roku. Faktycznie jednak w 2018 roku może być trudno o uzyskanie dalszego wzrostu ze względu na porozumienie OPEC, do którego przystąpiła Moskwa. Przypomnę w tym miejscu, że w założeniu ma stopniowo ograniczać wydobycie ropy naftowej, w celu podniesienia jej ceny na światowych rynkach. Rosja pod względem posiadanych zasobów naturalnych znajduje się w ścisłej czołówce najbogatszych państw na świata. Obecnie ocenia się, że zasoby ropy naftowej Federacji Rosyjskiej sięgają 48 miliardów m3, natomiast złoża gazu ziemnego 48 bilionów m3. Nie należy także zapominać, że rosyjska Arktyka nadal skrywa wielkie i w większości jeszcze niezagospodarowane zasoby surowców naturalnych. Ich eksploatacją szczególnie zainteresowane są Chiny, ale również niektóre państwa Zachodu. W związku z powyższym Moskwa może być spokojna o odpowiednie wsparcie technologiczne w tym zakresie. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię niepokojów społecznych, to pozwolę sobie zauważyć, że w Rosji nigdy nie dochodziło do takich eskalacji, jakie obserwować można było w USA. W regionie Kaukazu jeszcze tli się islamski ekstremizm, ale wrogowie Rosji mogą już tylko bezsilnie pomarzyć o utworzeniu tam tzw. Emiratu Kaukaskiego. Próby destabilizacji sytuacji wewnętrznej w FR , które były podejmowane przez pewne zagraniczne ośrodki, zakończyły się zupełnym niepowodzeniem i nic nie zapowiada, żeby udały się w przyszłości...

Obserwator
niedziela, 17 czerwca 2018, 15:41

Ze względu, który podałem w poprzedniej wypowiedzi, to w dalszej dyskusji w przedmiotowym temacie ograniczę się tylko do niektórych aspektów. Agencja Bloomberg zauważyła, że wydobycie ropy naftowej rośnie w czasie sprawowania władzy przez Władimira Putina, niemal podwajając się z 6,1 miliona baryłek dziennie w 1999 roku do 10,98 miliona baryłek dziennie w 2017 roku. Faktycznie jednak w 2018 roku może być trudno o uzyskanie dalszego wzrostu ze względu na porozumienie OPEC, do którego przystąpiła Moskwa. Przypomnę w tym miejscu, że w założeniu ma stopniowo ograniczać wydobycie ropy naftowej, w celu podniesienia jej ceny na światowych rynkach. Rosja pod względem posiadanych zasobów naturalnych znajduje się w ścisłej czołówce najbogatszych państw na świata. Obecnie ocenia się, że zasoby ropy naftowej Federacji Rosyjskiej sięgają 48 miliardów m3, natomiast złoża gazu ziemnego 48 bilionów m3. Nie należy także zapominać, że rosyjska Arktyka nadal skrywa wielkie i w większości jeszcze niezagospodarowane zasoby surowców naturalnych. Ich eksploatacją szczególnie zainteresowane są Chiny, ale również niektóre państwa Zachodu. W związku z powyższym Moskwa może być spokojna o odpowiednie wsparcie technologiczne w tym zakresie. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię niepokojów społecznych, to pozwolę sobie zauważyć, że w Rosji nigdy nie dochodziło do takich eskalacji, jakie obserwować można było w USA. W regionie Kaukazu jeszcze tli się islamski ekstremizm, ale wrogowie Rosji mogą już tylko bezsilnie pomarzyć o utworzeniu tam tzw. Emiratu Kaukaskiego. Próby destabilizacji sytuacji wewnerznej w FR , które były podejmowane przez pewne zagraniczne ośrodki, zakończyły się zupełnymniepowodzeniem i nic nie zapowiada, żeby udały się w przyszłości...

andys
wtorek, 12 czerwca 2018, 01:03

Podejrzewam, ze podobne rachunki robił (rozumował) Hitler w latach 30-tych.......

mc.
środa, 13 czerwca 2018, 00:03

Nie sądzę. Gdyby \"facet\" myślał racjonalnie, to po ataku na ZSRR pozwoliłby tworzyć władze w zajętych rejonach. Rosjanie sami wybiliby bolszewików, ku uciesze Niemców. Radzę poczytać książki Marka Sołonina i Władymira Bieszanowa. Wniosek jaki można z nich wyciągnąć, to to że przy gigantycznej przewadze zbrojeniowej (czołgi, armaty, samoloty) żołnierz armii czerwonej nie chciał walczyć. Wystarczyło nakarmić te miliony żołnierzy, dać im wódki i poprosić by \"zrobili porządek z bolszewikami\". Dodatkowo - mój sposób myślenia jest bardzo odległy od \"Wodza III Rzeszy\", wolę się opierać na faktach i dokumentach, anie kierować się osobistą niechęcią.

andys
środa, 13 czerwca 2018, 15:59

Osobiscie mam znacznie wiecej zaufania do Isajewa. Uwazam, że wymienieni przez Ciebie autorzy, to emocje i chciejstwo umotywowane politycznie i sentymentalnie. Jednak zboczylismy z podstawowego tematy. Uwazam , że dzielenie Europy na 3 czesci - EU i NATO \"zgromadzone\" wokół Niemiec i Francji, Międzymorze, nierealny i bezsilny twór zawieszony na USA bardzo słabymi nićmi oraz Rosja, kraj rosnacy gospodarczo i militarnie , i ogólnie - cywilizacyjnie nie jest własciwe ani odpowiedzialne. Polska jest częścią Europy, powinna aktywnie działać na rzecz jedności UE i jej militarnego \"kułaka\" - NATO. Powinnismy również rozwijać współpracę z firmami zbrojenipowymi państw UE.

jonnes
piątek, 8 czerwca 2018, 14:24

A co tam Panie z Tarczą w Redzikowie? Jakoś tak zacichło w tym temacie. Może to nie brygada pancerna ale stałą jednostka US Army.

fekol
piątek, 8 czerwca 2018, 02:52

jak najszybciej te bazy ! tu nie ma z czym zwlekac

Bolox
czwartek, 7 czerwca 2018, 18:25

Zdanie ruskich trolli ma dla nas ogromne znaczenie. Dobrze że się ich tylu tu wypowiada. Ale proponuje przenieść ich wypowiedzi do oddzielnej sekcji: np. tu wypowiedzi reprezentujące punkt widzenia towarzysz Władimira.

lachta2
sobota, 9 czerwca 2018, 19:16

ichtamniet

mariusz
środa, 6 czerwca 2018, 18:03

Ta baza nic nie zmieni w przypadku konfliktu. Przypomnijcie sobie Gruzję, która zaatakowała Osetię Południową. Na jej terenie też była baza USA. W obronie Osetii Rosjanie rozbili wojska gruzińskie i uderzyli na Gruzję i tylko dzięki Sarkozyjemu nie została zajęta cała Gruzja wraz z amerykańską bazą. Takie myślenie to myślenie przedszkolaka. W sytuacji rzeczywistego konfliktu nic się nie liczy.

łowca szithedów z fabryki
niedziela, 10 czerwca 2018, 00:30

Nie łżyj, bazy amerykańskiej w Gruzji nie było a z rozkazu prez Busha 2 dywizjony C-17 przetransportowały natychmiast z Iraku 2.5tys brygadę gruzińską z całym sprzętem (plus przywiezli dodatkowy sprzęt) byli z powrotem w Gruzji 72 godziny po rozpoczęciu konfliktu. US wyłączyli Rosjanom GPS nad Osetią (GLONASS nie był dostępny) a do Batumi zawinęły niszczyciele USN i transportowce.

lachta2
sobota, 9 czerwca 2018, 19:19

To w tej osetti Ivanow byl ministrem obrony? Ten sam co potem kierowal akcja sprowadzenia buka z Rosji i zestrzelenia MH17 ?

Murf
sobota, 9 czerwca 2018, 01:43

Gdyby to była \"amerykańska\" baza z \"amerykańską\" walką taką, jaka jest teraz w Polsce, byłaby to zupełnie inna bitwa. I nie rozmawialiśmy o zagrożeniu Putina dla Polski

Kristo
środa, 6 czerwca 2018, 20:22

Ciekawe rozumienie geopolityki i historii...takie moskiewskie.Osetia Południowa była częścią Gruzji i wciąż jest za taką uważana przez świat (poza kilkoma marionetkowymi pro-kremlowskimi państwami) i to Gruzja była tam suwerenem, nie Rosja , która ciągłymi prowokacjami polityczno-militarnymi podważała prawo międzynarodowe. Rosjanie uderzyli na Gruzję, tyle,że ich marsz powstrzymał śp. prezydent Polski Lech Kaczyński wespół z kilkoma prezydentami Europy Środkowo-Wsch. Sarkozy zachowywał się wówczas jak typowy kremlowski prowokator i nawet nie krył się ze swoimi stricte pro-moskiewskimi poglądami. Co do baz w Polsce, to zapewniam cię,że ewentualna śmierć amerykańskich żołnierzy, wskutek rosyjskiego ataku, nie zostałaby przemilczana przez Waszyngton i to w żadnym wypadku. Państwo poważne, a już na pewno gracz globalny jakim jest USA, nie przeszedłby nad czymś takim do porządku dziennego...Wierz czy nie, ale na Kremlu mają tego świadomość.

Polak z Polski
niedziela, 10 czerwca 2018, 11:40

Pytanie czy USA zareaguje tak jak oczekujemy. Może pod byle pretekstem umyją ręce tak jak sprzedali nas w Teheranie i Jałcie. Może też być tak, ze Stany zaczną wojnę i nas wciągną w konflikt a wtedy nie zostaną po nas nawet guziki.

Davien
wtorek, 12 czerwca 2018, 09:57

Po pierwsze w II wojnie światowej USA nie było sojusznikiem Polski w sensie ze nic nam nie obiecywali, podobnie jak WB i Francja. Z tymi dwoma ostatnimi państwami byliśmy związani paktem wojskowym, który został wbrew słowom niektórych dotrzymany-wypowiedzieli wojne Niemcom. Obecnie jestesmy w NATO czyli sojuszu przewidującym zdecydowana pomoc w razie agresji z zewnątrz co jest jego podstawą. Sytuacja jest zupełnie inna a NATO jest na tyle niezbedne dla USA( mimo tego co wygaduje Trump) że nie złąmią tej zasady bo to oznaczałoby rozpad NATO, Doskonale tez wiedzą o tym Niemcy, Francja i inni że byliby nastepni..Ani Gruzja ani Ukraina nie były w NATO.

Kristo
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 00:45

Piszę o reakcji USA na ewentualny atak Rosji i śmierć żołnierzy amerykańskich na polskiej ziemi. Tu śmiem twierdzić,że odpowiedź mocarstwa globalnego musiałaby być zdecydowana.Co do Twoich pozostałych obaw, to uważam je za zasadne. Nie jestem amerykanofilem z klapkami na oczach i znam też historię.Teraźniejszość również każe nam patrzeć naszym sojusznikom zza oceanu na ręce.Najwyższy już czas nauczyć się sprzedawać własną skórę za grubą cenę, także w relacjach z USA.Owszem, leżymy gdzie leżymy i sąsiadów mamy, jakich mamy. Historia nie pozostawia nam złudzeń i póki co, US Army jest nam potrzebne,ale nie znaczy to wcale,że godzimy się na wszystko, bo dla USA znaczymy niewiele. Myślę,że utrata dla USA, takiego sojusznika jak Polska ,byłaby również dużą stratą.

Davien
wtorek, 12 czerwca 2018, 10:00

Panie Kristo sprawa akurat tu jest bardzo prosta. NATO jest potrzebne zarówno USA jak i EU wiec atak na jednego z członków NATO oznacza atak na reszte. Nieudzielenie mupomocy to złąmanie jednej z podstawowych zasad i rozpad Sojuszu., a państwa europejskie doskonale wiedzą że byłyby nastepne. Nauczyły się juz że nie umieranie za Gdańsk oznacza umieranie za Paryz czy Coventry

Kristo
środa, 13 czerwca 2018, 11:06

Zapewniam Pana,że dziś, atak na któregokolwiek członka NATO w naszym regionie, nie wywołałby (niestety) reakcji łańcuchowej całego Sojuszu. Nie miejmy złudzeń,że Francuzi, Włosi, Hiszpanie czy Niemcy ginęliby za Warszawę czy Rygę, ryzykując odwetowe uderzenia Rosji na własne kraje. Rozpad Sojuszu dla tych państw, byłby do przełknięcia,a być może dla niektórych i na rękę...patrząc choćby na \"wieloznaczne\" od dawna zachowanie Niemiec. Ostoją NATO są dziś, jeszcze bardziej, niż w przeszłości USA. Bez nich (chcemy czy musimy) NATO i jego gwarancje nie znaczą nic. Zachodnia Europa proszę Pana, ma bardzo kiepską pamięć i dziś jeszcze więcej w niej tendencji ugodowych, politpoprawnych , nie wychodzących poza czubek własnego nosa.

zyg
środa, 6 czerwca 2018, 18:47

Od kiedy Gruzja jest członkiem NATO? i ilu amerykańskich żołnierzy (oprócz kontyngentu ochrony ambasady USMC) było obecnych? 3 , 13, czy 30? I \"Gruzja zaatakowała Osetię\" .. to tak jak \"Polska zaatakowała Łowicz\" ... wracaj na forum sputnika ...

AWU
środa, 6 czerwca 2018, 17:43

Powtórzę jeszcze raz. Za $2mld nie mamy szans zakupić wystarczającej ilości sprzętu który odstraszyłby Moskwę. Z drogiej strony stała obecność nawet nie dywizji ale ABCG na terytorium RP skutecznie niweluje zagrożenie. Rosjanie NIGDY nie odważą się zaatakować USA. Ich mentalność jak wspomina prof Davies najlepiej określił \"Times\" gdy po inwazji na Finlandię pisał \"rosyjska hiena poluje na resztki podążając tropem niemieckiego wilka\". Na szczęście fińskie nieliczne \"resztki\" dzięki swemu bohaterstwu, innowacji i motywacji ich wojsk terytorialnych stanęły moskiewskiej hienie w gardle. Podobnie jak dziś Ukraina. Załóżmy że w 1939r w Polsce stacjonowała brygada francusko/brytyjska? Czy Hitler tak chętnie dążyłby do wojny? Jest faktem że łudził się (tak jak dziś Kreml) że kraje te nie przystąpią do wojny w obronie Polski, i 3 IX 1939 doznał szoku. A Stalin na pewno nie zaatakowałby nas w plecy obawiając się konfliktu z ówczesnymi supermocarstwami. Po drugie benefit ekonomiczny dla samorządów i polskiej turystyki. Grupa bojowa brygady (nie mówiąc o Dywizji Panc) wraz z rodzinami i pracownikami cywilnymi to ok 10tys osób mieszkających w Polsce o łącznym dochodzie niemal $500mln rocznie? Ile z tego pozostanie w polskiej gospodarce/turystyce/restauracjach/hotelach w Sopocie w Zakopanem w Krakowie czy na Mazurach?Polska dla Amerykanów jest krajem wyjątkowo atrakcyjnym cenowo czy to w restauracjach z katalogu Michelina czy też w luksusowych sklepach. To nie sowieciarze którzy zamknięci byli w swych bazach i jedyny \"benefit ekonomiczny\" polegał na tym że gdy przy drodze stała sowiecka cięzarówka za 1/2 litra można było kupić kanister (normalnie reglamentowanej na kartki) benzyny, a dla ludzi mieszkających w pobliżu sowieckich baz 5 x 1/2l spirytusu z Pewexu zapewniało przez dziurę w płocie rosyjskich koszar samozapalający się telewizor KOLOROWY \"Rubin\" i jako bonus 3 rolki papieru toaletowego (aczkolwiek o ziarnistości papieru ściernego) niedostępnego w \"10 gospodarce świata wg PKB PPP\" jakim był Peerel:D

andys
sobota, 9 czerwca 2018, 22:20

\"Załóżmy że w 1939r w Polsce stacjonowała brygada francusko/brytyjska? Czy Hitler tak chętnie dążyłby do wojny?\" 1. Wybuchłaby wojna Niemiec z Angią i Francją, tak jak to było w realu. Może byłaby jakaś \"polska Dunkierka\" gdzieś pod rumuńską granicą. może pod osłona Rosjan, którzy zapewne nie zrezygnowali by z 17.09. , zresztą wtedy wspierani przez Anglie i Francję w zamian za pomoc w tej \"Dunkierce\". 2. Hitler nie był taki chetny do wojny z Polska, jak piszesz . Dowodem, np. zmiany terminu agresji. 3. Powiem wiecej. Podejrzewam, że A i F nie wysłałyby swoich wojsk do Polski bez odpowiedniej umowy ze Stalinem, jak to miało zresztą miejsce w realu w Moskwie (tzn próba była zrobiona). Podstawową przyczyną zerwania rozmów ,była niemozliwośc Francji przekonania Polski na wyrazenie zgody na wkroczenie Armii Czerwonej do Polski. Byc może należałoby uwarunkować tę zgodę wymogiem wysłania do Polski korpusu interwencyjnego Francji i Anglii.

Davien
wtorek, 12 czerwca 2018, 10:08

Pane andys po pierwsze w 1939r to Francja była głównym celem Hitlera, nie Polska którą zaatakowano by zapewnic sobie spokój na tyłach. Hitler nie wierzył że Anglia i Francja wypowiedzą mu wojne i dlaniego to był szok. Wojska francusko angielskie w Polsce mogłyby albo sporo zmienić odwlekając atak Niemiec albo go przyspieszyć. W pierwszym przypadku mogłoby sie okazac że walczymy razem z Niemcami przeciwko atakowi ZSRS na Europę. A co do umowy ze Stalinem, to na Zachdzie w miarę wiedziano co planuje, były nawt plany ataku francusko brytyjskiego na Baku i tereny przyległe, ale to juz po rozpoczęciu II wojny.Wojska francuskie weszły do Niemiec juz nastepnego dnia po wypowiedzeniu wojny a zostały wycofane jak ZSRS napadł na Polske. Obecnie mamy zupełnie inna sytuacje miedzynarodową choc PiS robi chyba wszystko by to popsuć.

andys
środa, 13 czerwca 2018, 01:28

Zadziwiajacy tekst, zarówno w tresci jak i formie.

SOWA
środa, 6 czerwca 2018, 18:47

Nasze bezpieczeństwo zależy od naszej siły gospodarczej i militarnej. Przede wszystkim determinacji i uczciwości państwa wobec obywateli. To nie są frazesy. Tej determinacji i uczciwości zabrakło rządowi Południowego Wietnamu. W tym wypadku nawet Amerykanie nie mogli pomóc. Popatrzymy na Krym, większość stacjonujących tam ukraińskich żołnierzy przyjęła obywatelstwo rosyjskie. To jest dla nas przestroga, że słabe państwo nie zachęca do patriotycznych uniesień.

as
środa, 6 czerwca 2018, 18:26

Niestety z historia u Ciebie na bakier. Po pierwsze Finlandia przegrala wojne zimową gdyz Stalin osiagnal swoj cel przesuwajac granice zagarniajac Vyborg (do dzisiaj) a tzw wojna kontynuacyjna to juz wogole porazka. To nie linia Manerheima ale surowa zima 1939/1940 oraz fatalne wyekwipowanie jednostek z południa ZSRR (Ukrainy) zdecydowało o rosyjskich stratach. Co do wojny z Francją to już od 3.09 doszło do walk w Alzacji i Lotaryngii. Nie jest tak że Niemcy bały się Francji to ZSRR bał się otwarcia drugiego frontu dlatego czekał do 17.09 gdyż wiedział że w jednostronnej konfrontacji z Polską odciążoną przez Francuzów na zachodzie nie ma większych szans. O losie Polski w 1939 zdecydowała Francja a raczej brak Francji która jedyne co zrobiła w 1939 to podjęła nieudaną zresztą próbę przyłączenia części Lotaryngii. Zaprawione we wrześniowych bojach jednostki niemieckie odbiły ją bez większego trudu i to zanim doszło do ataku na Francję i Belgię oraz Holandię i hańbiącej porażki francuzów.

Telamon
niedziela, 10 czerwca 2018, 04:20

O losie Polski zadecydowali sami Polacy. Konkretnie polska armia. Zapewne kojarzysz warunki umowy polsko-francuskiej. Wojsko Polskie miało utrzymać linię obronną na Wiśle i Sanie do 18 IX. Armia francuska potrzebowała dwóch tygodni na zmobilizowanie sił potrzebnych do pełnej ofensywy na froncie zachodnim (wstępem było uderzenie w zagłębiu Saary = 2 tysiące poległych Francuzów). Polacy zawiedli, Francuzi wstrzymali ofensywę nie chcąc w niekorzystnych warunkach bić się z całą armią niemiecką, Sowieci wykorzystali okazje.

robo
czwartek, 7 czerwca 2018, 21:45

Jeśli uważasz że wojna zimowa była \"przegraną\" Finlandii a wojna kontynuacyjna \"porażką\" to sam doucz się historii

rozbawiony J-23
sobota, 9 czerwca 2018, 17:53

Jest takie mądre polskie przysłowie: \"Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli\"... ;-) Finlandia w czasie II Wojny Światowej była sojusznikiem hitlerowskich Niemiec. Przegrana wojna kosztowała ich utratę 1/4 terytorium (Przesmyk Karelski, Karelia, Petsamo) oraz wymogła tzw. finlandyzację. Faktycznie radzę dobrze, doucz się historii... ;-)

Davien
wtorek, 12 czerwca 2018, 10:16

Panie rozbawiony, naprawde warto poznac historię:) Finlandia zostałą napadnieta 2 razy pzrez ZSRS : najpierw w czasie wojny zimowej pod zmyslonymi jak zwykle u Rosjan powodami, wieżli nawet nowy rząd w plecaku. Kiedy Niemcy zaatakowały Rosjan Finlandia ogłosiła neutralność, a co zrobiło ZSRS?? 25 czerwca jego siły powietrzne przypuściły masowy atak na fiński miasta rozpoczynając druga odsłone wojny zimowej. Finowie nie posuneli się dalej niz odzyskując tereny zrabowane przez Rosjan rok wcześniej Z Petsao to w ogóle ciekawa sprawa: przeoczone przez Stalina przy pierwszym wymuszonym pokoju, nastepnie przez cały rok próbowali je zagarnąc grożbami ale nie wychodziło. A może cos o Wyborgu, zrównanym prawie z ziemia przez rosyjska artylerie i bombowce juz po ogłoszeniu zawieszenia broni i faktu ze należy do Rosji? Panie rozbawiony, wszystkie te informacje to rosyjskie zródła:)

J-23
wtorek, 12 czerwca 2018, 15:48

W wyniku tzw. Wojna Zimowej, która toczyła sięw okresie od 30 listopada 1939 do 13 marca 1940, Finlandia straciła 35 tys. km² terytorium. W wyniku wojna kontynuacyjnej prowadzonej od 25 czerwca 1941 do 19 września 1944., Finlandia utraciła na rzecz ZSRR kolejne tereny, w tym okolice Petsamo. Helsinki zgodziły się na limity w swoich siłach zbrojnych, dzierżawę półwyspu Porkkala na 50 lat i spłatę odszkodowań wojennych. Po podpisaniu rozejmu 19 września 1944 roku Finlandia podjęła działania przeciw wojskom niemieckim tzw. Wojna Lapońska. Wcześniej Finlandia była wiernym sojusznikiem hitlerowskich Niemiec i uczestniczyła po ich sronie m.in. w oblężeniu Leningradu, pochłonęło 1,5 miliona ofiar spośród mieszkańców miasta. Szczegółowe informacje na temat udziału Finlandii w II Wojnie Światowej można uzyskać na wielu stronach internetowych. Również polskojęzycznych, trzeba tylko chociaż trochę chcieć zdobyć się na samodzielny wysiłek, a nie opierać się na wyłącznie na sloganach propagandowych...

zyg
środa, 13 czerwca 2018, 12:58

\"... Szczegółowe informacje na temat udziału Finlandii w II Wojnie Światowej można uzyskać na wielu stronach internetowych. Również polskojęzycznych, trzeba tylko chociaż trochę chcieć zdobyć się na samodzielny wysiłek, a nie opierać się na wyłącznie na sloganach propagandowych... \" NO WŁAŚNIE .. a ty wklejasz rosyjską propagandę w najbardziej prymitywnym wydaniu? ... Finowie NIE uczestniczyli w oblężeniu Leningradu gdyż zatrzymali się na swej granicy z 1939r, gdyby poszli dalej Leningrad by padł. Najważniejsze zachowali swą niepodległość , jeszcze w sierpniu 1944 Rosjanie żądali bezwarunkowej kapitulacji i instalacji swojego agenturalnego rządu tak jak w przypadku Polski. Ironicznie Finlandię uratowało w dużym stopniu Powstanie Warszawskie które spowodowało napięte stosunki między Aliantami i Moskwą i grozbę wstrzymania dostaw Lend Lease. Nauczony doświadczeniem Warszawy Churchill w przypadku Finlandii zajął bezkompromisową pozycję i przekonał do tego Roosevelta, dla Rosjan argumentem który przeważył był fakt że po horrendalnych stratach ofensywy Bagration (770 tys zabitych i rannych w niecałe 8 tyg) mogli przerzucić ponad 500tys żołnierzy frontu leningradzkiego do Kurlandii i Prus Wschodnich. Gdyby zdecydowali się okupować Finlandię co najmniej połowa tej liczby byłaby konieczna do pacyfikacji fińskiej wojsk a zwłaszcza obrony terytorialnej która tak bardzo dała się sowieciarzom we znaki w obydwu wojnach i bez wątpienia \"poszłaby do lasu\".

zbig gniew
środa, 6 czerwca 2018, 17:27

No cóż jak ktoś nie chce placić na własną armię, będzie musiał płacić na cudzą...

Zajac
środa, 6 czerwca 2018, 18:14

\"Stała obecność wojsk USA zmieni status bezpieczeństwa Polski\" To oczywiste - ale ten status sie obnizy !!

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 18:55

Oj boli was w tej Rosji ze was wykopalismy a USA sami chcemy:))

superglue
czwartek, 7 czerwca 2018, 12:21

ostatnia rzeczą w militariach jest liczenie na sojusznika.

ppor Tommy
środa, 6 czerwca 2018, 17:27

A mała Finlandia nie potrzebuje obcych żołdaków by obronić się przed ewentualnym atakiem Ruskich. Już raz to udowodniła. A kilkukrotnie większa ludnościowo Polska musi mieć do tego sojuszników? I to przy o wiele krótszej granicy z Ruskimi? I jeszcze za to płacić? Historia uczy że wiarygodność \"sojuszników\" z Zachodu może być wielce problematyczna. Głownym przeciwnikiem USA będą przez najbliższe i dalsze lata Chiny a nie Rosja. I Stany zapłacą dużo by przyciągnąć Rosję na swoją stronę. Ciekawe czyim kosztem? Umiesz liczyć licz na siebie.

Obywatel RP
czwartek, 7 czerwca 2018, 19:37

Polacy powinni postępować zgodnie z mądrymi i wyjątkowo aktualnymi słowami Urho Kekkonena, wieloletniego premiera i prezydenta Finlandii, który powiedział: „Nie szukajcie przyjaciół daleko, a wrogów blisko”.

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 18:56

A co Rosja może dać USA w konflikcie z Chinami?? Nic.

łowca szithedów z fabryki
środa, 6 czerwca 2018, 18:33

A mała Norwegia składuje amerykański sprzęt?

robo
czwartek, 7 czerwca 2018, 21:48

i mała Norwegia płaci za składowanie amerykańskiego sprzętu

Stg44
środa, 6 czerwca 2018, 16:49

Czuję podziw gdy widzę amerykasńkie strykery, bradlye i MRAPy... oraz zazdrość gdy spojrzę na nasze postkomunistyczne radiostacje, bmp1 i honkery

czwartek, 7 czerwca 2018, 23:14

tak tylko... (Michał Rakowski)
środa, 6 czerwca 2018, 16:48

Majtki spadły. Kwestia stosunku do stałej obecności Amerykanów oddziela plewy od ziarna. Za, czy przeciw nie oddzielone jest cienką, a grubą, czerwoną linią za osłoną której uzyskujemy nietykalność ze strony Rosji. Stawiam tezę: każdy, kto jest temu przeciwny uchyla furkę rosyjskiej agresji. Koszty? 1,5-2 mld $ wydane JEDNORAZOWO w kraju na infrastrukturę i budowaną przez nasze firmy nie wydaje się dużym kosztem nietykalności. Słyszycie ten płacz i lament? Dochodzi z Kremla...

rozbawiony wiadomo kim i czym
czwartek, 7 czerwca 2018, 19:44

\"Majtki spadły\"... To rzeczywiście dość przykra przypadłość, ale czy naprawdę musisz się z tym obnościć w sposób publiczny, chociażby na rzeczonym forum internetowym? ;-) Ze stawianiem karkołomnych tez, to faktycznie nie masz większych problemów, jednak z ich udowadnianiem jest już zdecydowanie dużo gorzej... ;-) Jeżeli zaś słyszysz podejrzane odgłosy dochodzące \"z Kremla\" i wszędzie wokół siebie widzisz wyimaginowanych \"ruskich\", to może oznaczać, że masz poważny problem wiadomej natury... ;-)

Takeha
środa, 6 czerwca 2018, 15:21

Abstrahując od tego czy obecnosć rotacyjna jest pozyteczna dla USArmy, czy tylko obciążeniem, jak sugeruje autor, bo wyglada na to że sami amerykańscy wojskowi nie mogą się w tej kwestii zgodzić, mozna się zastanowić czy wogóle US mają mozliwości przerzucenia tu jakiś jednostek na stałe. O tym wspominał Hodges, a tutaj zupełnie sie to pomija. Siły lądowe niespecjalnie maja co wysłać. Tej jednostki które pozostały w USA z przyczyn politycznych, o których pisał Hodges, raczej tam pozostaną. Gwardia Narodowa po pierwsze raczej coraz mocniej będzie angazowana na południu US, a po drugie nie może przebywac na stałe poza USA. Jesli coś na stałe wyladuje w polsce, to nie będzie ciężka brygada czy dywizja, a jakis komponent sił lotniczych - najmniej personelu do relokacji i najmniejszy koszt polityczny przy konkretnym wzroście potencjału obronnego. Raczej nic innego nie wchodzi w grę. W kazdym innym przypadku musiano by odtworzyć jakąś jednostke armii, dotąd szkieletowa lub nieistniejącą - to niesie za soba spore koszty, a po drugi skąd brać do tego ludzi? USArmy jest armią zawodową i cierpi na brak ochotników - ponownie zresztą. Amerykanie raczej nie tworza nowych jednostek kosztem starych, więc muszą znaleźć kilka tysięcy kandydatów do słuzby extra

afasdfasf
środa, 6 czerwca 2018, 13:06

Popieram i rozumiem że Niemcom bardziej zależy na współpracy z Rosją niż z Polską więc na nich nie ma co liczyć. Bazy USA w Polsce byłyby sporym wzmocnieniem i praktycznie gwarantowałyby nienaruszalność granic. Co nie gwarantuje podpisanie jakiegos dokumentu . Przykład Ukrainy i deklaracje budapesztańskie so tego adekwatnym przykładem.

mc.
środa, 6 czerwca 2018, 16:33

Ależ oczywiście !!! Obecność wojsk amerykańskich może nas chronić tylko przed głupimi pomysłami Rosjan. Ale obronić nas przed wojną, a zwłaszcza wojną hybrydową może tylko i wyłącznie nasza armia. Dokumenty i traktaty... mieliśmy z Niemcami pakt o niestosowaniu przemocy (obowiązywał do stycznia 1944), oraz z ZSRR - pakt o nieagresji (obowiązywał do 31 grudnia 1945 roku).

tomuciwitt
czwartek, 7 czerwca 2018, 11:55

To nie prawda . Hitler uznał w kwietniu 1939 roku , że umowa już nie obowiązuje . Zrobił to po podpisaniu gwarancji pomocy z Wielką Brytanią. Co do umowy z ZSRR. Art 1 Traktatu - “ Za działania sprzeczne z zobowiązaniami niniejszego artykułu uznany będzie wszelki akt gwałtu , naruszający całość i nietykalność terytorium lub niepodległość polityczną drugiej Umawiającej się Strony …” W obu przypadkach przesłankami wystarczającymi do uznania obu umów za nieważne jest agresja jednej strony umowy na drugą. W przypadku traktatu z ZSRR pakt Ribbentrop - Mołotow łamał zapisy art 3 traktatu. Oświadczenie komisarza Potiomkina w stosunku do polskiego ambasadora Wacława Grzybowskiego “ „Jeśli nie ma rządu polskiego, to nie ma też żadnego paktu o nieagresji”

zyg
piątek, 8 czerwca 2018, 11:37

Jasne, a Rosja sowiecka miała prawo oceniać czy jest czy nie ma rządu polskiego? Historia uczy że każde porozumienie podpisane z Moskwą/Rosją jest bezwartościowe. Zresztą w Ameryce już zauważono \"Jak po rosyjsku mówi się F U? - TRUST ME..\"

tomuciwitt
piątek, 8 czerwca 2018, 18:29

Cytowanie słów Hitlera i rosyjskiego komisarza nie oznacza , że osoba które je przytacza podziela ich poglądy. Wskazałem przesłanki wystarczające i stan faktyczny , które czyniły oba dokumenty nie ważne .

Davien
sobota, 9 czerwca 2018, 11:26

Panie tomuciwitt oswiadczenie komisarza Potiomkina było czystym kłamstwem więc jaki stan faktyczny, chyba że w rosyjskiej propagandzie. Pakt z ZSRS tez złamali rosjanie.

tomuciwitt
sobota, 9 czerwca 2018, 16:12

Przecież to jest oczywiste że to było kłamstwo!!! Oczywiste jest też to że to Rosja zerwała traktat wreczajac choć nie skutecznie ta idiotyczne note. Skutek był jeden . W dniu 17 września traktat nie obowiązywał. Z winy Rosji oczywiście. M.c. twierdzi że czas trwania umowy międzynarodowej jest niezależny od przesłanek i faktów dla których dana norma powstała co jest oczywistą bzdurą

Georealista
środa, 6 czerwca 2018, 12:05

Teza o korzystnym wpływie pobytu wojsk USA na politykę, ale i na lepszą pozycje w negocjacjach ekonomicznych, jest niestety życzeniowa. Powoływanie się na przykład różnych państw, w tym Japonii i Niemiec, miało sens w czasach zimnej wojny i w czasach unilateralnej hegemonii globalnej USA. Tak - WTEDY stacjonowanie wojsk USA było bonusem politycznym i ekonomicznym. Teraz nastąpił kres hegemonii USA, które mają olbrzymie problemy z pokryciem globalnych potrzeb i zobowiązań US Army, USAF, US Navy. Od kilku lat nad USA wisi procedura automatycznych cieć budżetowych, czego nie było nigdy w historii USA. A tymczasem nowy pretendent już teraz przeskoczył USA pod względem parytetu siły nabywczej [czyli najbardziej REALNEGO PKB] i dalej rośnie, SZYBCIEJ niż USA, co przez siłę ekonomiczna jest też podstawą dla coraz większego unowocześniania armii chińskiej. W dodatku Polska może być jednym z krajów, które przy dalekowzrocznych decyzjach, mogą najwięcej skorzystać na Jedwabnym Szlaku. Stąd elementarny wniosek, aby Polska utrzymywała stosunki z obu supermocarstwami i kalkulowała swoje decyzje długofalowo, a na pewno bez patrzenia na nieaktualne już kalki zimnej wojny czy byłej hegemonii USA - bo ten okres się skończył. USA mają zasadniczy problem z Europą, dawniej absolutnie podporządkowanej w ich strefie za czasów zimnej wojny czy w czasach bezapelacyjnej hegemonii USA po zimnej wojnie. Teraz Berlin i Paryż, głównie pod przykrywką \"wspólnotowej\" Brukseli, dążą do wypchnięcia USA z Europy. Stąd taka radość Berlina i Paryża i eurokratów Brukseli po Brexicie - bo USA w ten sposób straciły \"punkt wejścia\" w UE - najsilniejszego stronnika USA, państwo atomowe, \"kontrolera\" centralizacji UE pod berłem Berlina. Teraz USA NIE MAJĄ WYBORU - MUSZĄ POSTAWIĆ na Polskę, która zresztą, ze względu na przesmyk bałtycko-karpacki, stanowi kluczowy geopolitycznie obszar Europy. Tak samo PR i prestiż USA jako hegemona światowego i lidera NATO zależy od utrzymania niepodległości Bałtów - a bez Polski to niemożliwe. Na razie, zamiast całkowicie podporządkować sobie politykę Bałtów, dobrowolnie rezygnujemy z tego lewara politycznego, za darmo bierzemy na siebie i zgodę na stałe bazy i jeszcze za to chcemy płacić [!], natomiast Bałtowie skwapliwie to popierają, nie płacąc ani grosza, i nie płacą politycznym podporządkowaniem wobec Warszawy. Nasza zgoda na stacjonowanie sił USA - nawet większych, byle nie zagrażających suwerenności Polski - zawsze winna być czasowa i obarczona przy kolejnym terminie pytaniem kalkulacja koszt-zysk i pytaniem do USA: \"co z tego będziemy mieli\". To nie jest tak, że jak nie będziemy \"grzeczni\" i \"potulni\", to rozgniewane USA zlikwidują obecność US Army w Polsce. Zobowiązania wobec Bałtów, wizerunkowo bardzo ciążące USA ze względu na demonstracyjne politykę Kremla w sprawie pokazywania słabości NATO [i USA] w tym regionie, tak samo zobowiązania USA względem Ukrainy [a przynajmniej ratowania wizerunku USA jako gwaranta Traktatu Budapesztańskiego 1994], a także kluczowa Wschodnia Flanka jako środek nacisku na Rosję - a Polska jest rdzeniem Wschodniej Flanki - to wszystko jest dla USA twardym przymusem obecności w Polsce - bez żadnej łaski i na pewno bez opłacania baz. Rzekomo bezalternatywne i poniekąd ślepe opieranie się długofalowo na USA jest z ww powodów [zwłaszcza wzrostu Chin] poważnym błędem, generuje też ataki Berlina i Paryża na Polskę, czyli robimy za darmo na rzecz USA, mając z tego koszty, których USA nie ponosi. Rozumiem, gdyby USA np. przekazały za darmo Polsce z 400 Abramsów - jak to zrobiły na rzecz małej Grecji - plus przekazały szereg innych systemów broni, wsparły substancjalnie, ekonomicznie i finansowo, zaczęły naprawdę tworzyć Intermarium z Polska jako liderem. W Polsce już od 2014 - od momentu gróźb Kremla zrobienia \"atomowej pustyni\" z Polski - powinny stacjonować amerykańskie baterie THAAD i NATOwskie Patrioty - nic z tych ww rzeczy nie ma. Jest wręcz przeciwnie, a USA wbijaja konsekwentnie nam nóż w plecy, żyrując skandaliczne i bezprawne żądania Izraela, podwyższone ostatnio [sic] z 65 do 300 mld $. W tym układzie rekalkulacja całej polskiej polityki jest sprawa absolutnie priorytetową. Musimy asertywnie powiedzieć w Waszyngtonie: wybierajcie - albo Polska - albo Izrael - i stosownie do odpowiedzi zrewidować całą politykę. Przy czym odpowiedź Waszyngtonu, że wybierają Polskę, musi być udowodniona czynami - czyli anulowaniem 447 i wszelkiego poparcia dla żądań Izraela, następnie przeproszenia za dotychczasowa kampanię oszczerstw, następnie militarnym i substancjalnym i finansowym \"dokapitalizowaniem\" Polski i Wojska Polskiego, w tym Nuclear Sharing w głowicami na naszym terytorium i w naszych bazach pod naszą kontrolą i dyspozycją. To są sprawy absolutnie podstawowe, wręcz elementaria polityki opartej o zabezpieczenie racji stanu i bezpieczeństwo państwa. Samo stacjonowanie \"na stałe\" US Army i USAF w Polsce jest NIEREALNE, po 2030 USA będą zwijały zamorska obecność swych sił i wszystko pchały na Pacyfik. Stąd kolejny wniosek - absolutnie podstawowy i egzystencjalny - musimy do czasu wyprowadzki sił USA stanąć na własnych nogach, a to oznacza koncentrację wydatków finansowych nie na dotowanie Wuja Sama, a na modernizację i wzmocnienie WP - z budową kluczowej strategicznej całokrajowej strefy A2/AD jako priorytetem \"nr 1\" - na co powinno pójść minimum 1/2 a lepiej 2/3 wydatków na PMT. Bo jeżeli będzie szczelna sieciocentryczna saturacyjna całokrajowa tarcza nieba i WRE, zdolna odeprzeć także saturacyjny [ale realny w liczbie efektorów] atak jądrowy [a to w pełni możliwe z zapasem bezpieczeństwa- to już było wałkowane na forum] razem z buforem głębi bezpieczeństwa wokół Polski i z wykorzystaniem antyrakietowych efektorów dalekiego zasięgu jako \"buławy zabójcy\" - to KONIECZNE wydatki na resztę sił zbrojnych spadną kilkukrotnie. Jak już bardzo chcemy wydać te 2 mld $ - to wydajmyy je na 20 tys kppanc, najlepiej dużego zasięgu ;najlepiej pozahoryzontalnych] - a wtedy nawet zdesperowany atak mas pancernych i zmechanizowanych, ślepy ze względu na przewagę naszego miażdżącego A2/AD, będzie zwyczajnie nieskuteczny już w fazach planowania - więc będzie porzucony - tak jak i nieskuteczny atak jądrowy - czy \"deeskalacyjny\" czy nawet saturacyjny. Na tym generalnie polega skuteczna strategia odstraszania - skoncentrować środki na budowie zasadniczego systemu strategicznej obrony nieba - i nasycić ziemię środkami obrony tak - by nawet masowy atak naziemny był całkowicie nieskuteczny. Nasz cel strategiczny jest ASYMETRYCZNY - tylko obrona [z buława zabójcy w strefie bezpieczeństwa wokół Polski] - i odpowiedni ASYMETRYCZNIE musi być zbudowane całe WP - z kluczowa strategiczna strefa A2/AD na całą Polskę. Nie wspieranie się na słabnącym supermocarstwie - które i tak za kilkanaście lat odejdzie z siłami na Pacyfik [nie mówiąc o obecnym wbijaniu noża w plecy, co grozi realnym bankructwem Polski, następnie wrogim przejęciem i utrata suwerenności] - a staniecie na własnych nogach. I nie ślepe wpatrzenie bezalternatywne w USA, a współpraca z Chinami [mamy pakty z 2011 i 2012 do rozszerzenia], z Pakistanem [państwo atomowe, które nie podpisało układu o nieproliferencji], z silną Turcją, ze Skandynawami. Ale także możemy zrobić swoisty zręczny deal z UE, np. uwalniając się od monopolu USA w dostawach strategicznych systemów broni i budując strategiczną A2/AD w oparciu o prawdziwy kontrakt stulecia, jako pełen udziałowiec i producent i dysponent technologii wchodząc na całego w Eurosama w rakietach Aster Block 1 NT i Block 2 BMD, czy w oparciu o radary np. Thalesa itp. dostawców. Takie działania od razu zlewarują pewne siebie USA, zarazem kupią nam Paryż, ale i eurokratów, osłabiając Berlin. Brak takich działań polskiej dyplomacji i sfer militarnych tworzących strategię dla Polski, uważam za błędy zasadnicze. Tak samo od strony ekonomicznej - stawianie na LNG z USA, przy obcinaniu dostaw z Iranu,ba, w perspektywie nawet z Kataru [bo wspiera Iran] to żadna suwerenność energetyczna, właściwie nawet żadna dywersyfikacja, przeciwnie sami własnymi rekami budujemy uzależnienie od USA. Baltic Pipe nie jest żadnym rozwiązaniem, tym bardziej, że w razie wojny, a nawet działań hybrydowych, pierwszy padnie ofiarą dywersji. Zaś gazoport to przecież już teraz wielka bomba paliwowo-powietrzna, wyjątkowo podatna na sabotaż - o sile 2 MT - co przy charakterystyce rozprzestrzeniania się eksplozji wystarczy na pełne zniszczenie województwa zachodniopomorskiego. Pomijanie tych spraw zasadniczych w kalkulacji SWOT uważam za błąd zasadniczy. Tym bardziej, że dzięki rozwojowi wierceń głębokich [technologii rozwiniętej masowo przy okazji gazu łupkowego], mając wyjątkowe warunki geotermii głębokiej, możemy nie tylko uzyskać pełną suwerenność energetyczną [OZE=niewyczerpalne, ekologiczne, co ważne infrastruktura może być skryta w ziemi - czyli bezpieczna i niewrażliwa strategicznie, na dodatek z bonusami za sprzedane limity CO2] w oparciu o geotermię HTR prof. Bohdana Żakiewicza. Dzięki czemu Polska stałaby się hegemonem energetycznym Europy, likwidując konkurencję energetyczna i budując nową pozycję Polski w Europie i na świecie. Tak samo wykorzystanie wierceń głębokich do dobrania się do Skarbca Suwalskiego [same zasoby tytanu to wartość 2 bilionów $ - powtarzam: bilionów - nie miliardów], a jeszcze cała bogata gama metali i lantanowców, zwłaszcza potrzebnych dla high-tech i elektroniki - na czym możemy zbudować Przemysł 4.0. Tak samo węgiel - nie spalanie, a surowiec na grafit, grafen, włókno węglowe, na magazyny energii elektrycznej [superkondensatory wysokiej dyspozycji mocy], a wreszcie dla chemii organicznej- czyli wszystko produktów wysoko przetworzonych high-tech - o wysokiej marży - jako podstawa rozwoju i przebicia pułapki średniego rozwoju [ i państwa-montowni]. A także geotermia HTR [polecam Rurociągi nr 70 1-2/2016 z bogatym studium wykonalności prof. Bohdana Żakiewicza i z kalkulacjami biznesowymi - nader korzystnymi] jako naprawdę czysta baza dla masowej elektromobilności i wyparcia paliw kopalnych. Możemy stać się rozwojowym i rosnącym liderem Europy - suwerennym pod każdym względem. To wszystko - w sferze politycznej, militarnej, ekonomicznej, rozwojowej - jest obecnie marnowane przez zaniechanie i wspieranie konkurencji.

tomuciwitt
środa, 6 czerwca 2018, 19:51

“wybierajcie - albo Polska - albo Izrael - i stosownie do odpowiedzi zrewidować całą politykę. “ Odpowiedź jest oczywista - Izrael. I co wtedy ? Z honorem powiemy zabierajcie swoje wojska z naszego kraju bo sami sobie poradzimy z całym rosyjskim zachodnim okręgiem wojskowym. Takie bajki to możesz sobie opowiadać dzieciom . Na świecie są tylko dwa kraje które samodzielnie mogą obronić się przed Rosją . Są to USA i Chiny.

Davien
czwartek, 7 czerwca 2018, 17:59

Francaj WB, nawet Izrael obroniłyby sie pzred Rosją albo uczyniły atak tak nieopłacalnym ze rosjanie sami by sie wycofali w podskokach

dfg
środa, 6 czerwca 2018, 11:08

Korea Południowa - wysokodochodowy własny przemysł, to samo Japonia, Norwegia to wysokie dochody z wydobycia gazu. Ich stać. Nasza armia to syf w bajorze. Zamiast regularnego wojska lepsi byliby instruktorzy, specjaliści i eksperci którzy pomogliby postawić tę armię na nogi. Jak na razie Rosja nie wybiera się ani do Polski ani do rozbrojonych Niemiec.

PKP kargo
środa, 6 czerwca 2018, 22:08

Nie budz ludzi... Oni mają teraz amerykański sen

Kocham usa
środa, 6 czerwca 2018, 10:27

Zrezygnujmy z polskiej armii i dajmy 35mld zł na armię USA w regionie, pozostałe 6mld zł damy na armię USA w pribaltyce.... 40tys Amerykanów damy radę utrzymać a sobie zostawimy wot, zw i 1000 generalow

dziki
środa, 6 czerwca 2018, 04:36

w rosij juz glosno sie mowi ze po umieszczeniu stalych baz usa w polsce ich doktryna ulegnie zmianie, omijajac calkowicie agresje na polske... czy cos wiecej trzeba mowic ? poprawa bezpieczenstwa polski urosnie bardzo. a nie zapomnijmy ze duzy biznes lubi bezpieczenstwo.

zły
środa, 6 czerwca 2018, 17:02

Nie wiem co się głośno mówi w Rosji ale wiem, że nazwy państw (szczególnie własnego) pisze się z wielkiej litery.

manejk
środa, 6 czerwca 2018, 04:12

trzymam kciuki zeby sie udalo. nic tak nie poprawi bezpieczenstwa polski jak stale bazy. ale nie mozna zapominac o nuclear sharing.

nero
środa, 6 czerwca 2018, 04:08

\"Stałe rozmieszczenie wojsk Stanów Zjednoczonych zdecydowanie wzmocni status bezpieczeństwa Polski, jak i całej wschodniej flanki NATO. Nie może to jednak stanowić alibi dla opóźniania rozbudowy własnego potencjału i modernizacji sił zbrojnych.\" nic dodac nic ujac.

Mirek
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:53

Oczywiście , że stała obecność wojsk USA zmieni statut naszego bezpieczeństwa. Będzie więcej ruskich rakiet wycelowanych w nasz kraj. I pewnie powstaną stałe bazy rosyjskie na Białorusi.

prawieanonim
środa, 6 czerwca 2018, 18:30

I co z tego? Jaka to dla nas różnica że zamiast 50 rakiet wycelują 100? Jaka to różnica że na Białorusi powstaną stałe rosyjskie bazy skoro i tak Rosjanie czują się na Białorusi jakby Białoruś nie istniała?

PKP kargo
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:46

Za pieniądze amerykanofili, NIE ZA MOJE... JA ZE SWOJEJ PULI DAJE NA NAREW

Marek1
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:29

Gdyby tak zlikwidować skansen o nazwie WP, to można by wynająć nie 1 a ze 3 dywizje US Army. Na coroczną defiladę mamy wszak największą orkiestrę wojsk. w Europie, pułk reprezentacyjny i to wystarczy.

Gieniu111
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:48

Korea poludniowa czy japonia mają niebliczalnego sąsiada i w stosunku do swojego potencjału kiepską armię. Jakos szwecja czy finlandia nie widza powodu żeby wydawac mld na armie najemników. Pis to ma jakaś paranoje z tym bezpieczenstwem sluzba zdrowia leży, edukacja leży badania naukowe podobnie a oni chca wydać 8 mld zlotych na najemników. Japonia czy Korea to sa nowoczesne prezne gospodarki a Polska to wymierajacy kraj z

mc.
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:46

Ponieważ czytam w komentarzach, że wiele osób jest przeciwnych stałemu (za zgodą Polski) stacjonowaniu wojsk USA w Polsce, to mam do tych osób kilka pytań. 1/ Czy Rosja rozlokowując kolejne baterie Iskanderów w okręgu Kaliningradzkim nie stwarza zagrożenia ? 2/ Czy Rosja stale naruszając przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich nie stwarza zagrożenia ? 3/ Czy Rosja, nie niepokojona przez nikogo, rozwijająca w sposób błyskawiczny swoją armię nie stwarza zagrożenia ? 4/ Czy Rosja łamiąca podpisane przez siebie traktaty pokojowe (np. z Ukrainą) nie stwarza zagrożenia ? 5/ Czy Rosja która strzela do samolotu pasażerskiego nie stwarza zagrożenia ? 6/ Czy Rosja nie uznająca wyroków sądów międzynarodowych, które są wbrew jej oczekiwaniom, nie stwarza zagrożenia ? 7/ Czy trzy NOWE dywizje które Rosja umieścić w pobliżu granic Rosji (Nowoczerkassk, Boguczar, Wałujki) nie stwarzają zagrożenia ? (to na podstawie rozkazu Ministra Obrony Rosji z maja 2016) 8/ Czy Rosja okupująca ziemię innego kraju nie stwarza zagrożenia (Osetia, Abchazja, Naddniestrze, Krym) ? 9/ Czy Rosja wspierająca dyktatorów (np. w Syrii) nie stwarza zagrożenia ? 10/ Itd., itd...

Zajac
środa, 6 czerwca 2018, 18:06

10x nie ! Ale bac sie masz. I to bardzo !

radi
środa, 6 czerwca 2018, 14:27

Proszę więcej czytać, więcej się interesować a nie powtarzać papkę z mainstreamowych mediów. Poczytaj o rozmowach w Jałcie i Poczdamie, poczytaj np. \"Stałe elementy gry\". Zainteresuj się historią bo ona lubi się powtarzać. Polecam też oficjalne dokumenty amerykańskich think tanków i np. departamentu stanu (są dostępne w necie). Jak ogarniesz o co chodzi, to jeszcze raz spójrz na świat oczyma tvn/tvp i włącz myślenie -MYŚLENIE. Świat nie jest czarno-biały - oni źli a ci dobrzy. Za to Polska jest jedna i niestety nadal pozostaje przedmiotem a nie podmiotem geopolitycznych zabaw poważnych panów w poważnych gabinetach. I niestety mam wrażenie, że ponownie jest wpychana do grobu....

mc.
środa, 6 czerwca 2018, 17:24

\"papkę z mainstreamowych mediów\" ? A które z moich pytań zawierało nieprawdę ? A co do Jałty i Poczdamu, to może dla przypomnienia - ZSRR obiecał demokratyczne wybory w Polsce. jak było wszyscy wiemy. Dodatkowo Rosjanie nie dotrzymali umowy dotyczącej przebiegu północnej granicy polski. Ze względu na wielkość i możliwości gospodarcze oraz militarne, Polska zawsze będzie musiała szukać sojusznika. I choćby z tego powodu wolę Amerykanów, niż Armię Czerwoną (i KGB, a wtedy jeszcze NKWD), która rozstrzelała ponad 20 000 polskich jeńców wojennych.

SOWA
środa, 6 czerwca 2018, 18:24

Proponuję poczytać rosyjskie raporty na temat NATO i USA. Piszą to samo co jest napisane w zachodnich raportach z tym, że wróg jest inny. Nie wierzę nikomu bo dla mnie Polska jest tylko jedna i w razie wojny mamy fatalne położenie geograficzne. II WŚ przetrąciła nasz kraj. Zdewastowała elity, a te które przyszły z Moskwy tak mocno odcisnęły swoje piętno, że do dzisiaj jest ono widoczne w naszym kraju na każdym kroku.

superglue
czwartek, 7 czerwca 2018, 12:27

polozenie mamy dobre albo i najlepsze w swiecie, trzeba tylko dbac o swoje sprawy bo jest sie o co bic. Trzeba rowijac przemysl i handel i oczywiscie obywatelski dostep do uzbrojenia

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 14:10

Panie Mc alez ci co są przeciwni temu stacjonowaniu wojsk USA9 czego sami chcemy) nie odpowiedzą ci na te pytania bo dla nich Rosja to gołabek i ostoja świata.

Jaksar
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:38

Ja pamiętam czasy kiedy to mówiono i pisano, że obecność wojsk \"radzieckich\" w Polsce jest gwarantem naszej niepodległości. jeżeli sami nie będziemy w stanie się obronić to nikt nas nie obroni, tą nauczkę powinniśmy wynieść z września 1939 roku. Sojusznicy którzy widzą w sile militarnej jedynie zabezpiezenie własnego interesu a tak jest z USA nie są sojusznikami na których można by liczyć. zresztą, USA udowodniła, że w polityce tego kraju dzisiejszy sojusznik może jutro być wrogiem, terrorystą, dyktaturą, znaleźć się w \"osi zła\" i przy zmanipulowanych dowodach przy wsparciu innych sojuszników zniszczyś go i sprowadzić do dtanu całkowitego uzależnienia od polityków USA. Kraj jak Irak, z rozwijającego się dynamicznie w ciągu roku doprowadzono do sytuacji w jakiej znajduje się szereg krajów 3 świata w afryce. Panoszenie się obcych wojsc pod kontrolą obcego dowództwa w naszym kraju trzeba zawsze postrzegać jako zagrożenie i być gotowym je eliminować. Im więcej obcych tym większe ryzyko. PiS nie potrafił nawet zagwarantować by dowództwo szybkiego reagowania NATO znalazło się w Polsce jak to hucznie zapowiadano... mają je (kolejne już) niemcy i to oni w razie potrzeby mogą wywrzeć na nie bezpośreni nacisk !

df
środa, 6 czerwca 2018, 16:43

Polska nie jest niepodległa od roku 1717, kiedy to Sejm Niemy wprowadził protekcję Rosji. Na przełomie 1989 zmieniliśmy protektorów. Niemcy nie mogą się pogodzić że ich wpływy się zmniejszają. Nie zamierzają uznawać samostanowienia Polski. Dążą do protektoratu. Rosyjskie zagrożenie ma Niemcom umożliwiać opiekę nad Polską. Dlatego wojska amerykańskie nie tylko zabezpieczają nas przed Rosją ale i dają lepszą pozycję w rozmowach z Niemcami, panami w Berlinie i Brukseli.

Lazy Lazer
środa, 6 czerwca 2018, 18:10

Polska nie jest niepodlegla. I na dobra sprawe nigdy nie byla. Ale wladza mowi, ze to juz 100 lat ... No i jest od razu lepiej, jak wladza cos powie.

Think
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:34

Wszystko pięknie i ładnie. Czy państwa ościenne (wschód- zachód- południe) nie mogłyby się dołożyć za bufor bezpieczeństwa jaki daje stacjonowanie wojsk USA w Polsce, bo jest to inwestycja poza NATO. Norwegia i Japonia grają na swoje konto.

gh
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:41

Amerykańskie bazy w Polsce będą czy to się to ruskim trollom i ich mocodawcom podoba czy nie. Nic nie jesteście w stanie zrobić - i bardzo dobrze.

gegroza
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:28

Generalnie za bezpieczeństwo Polski muszą odpowiadać Polskie Siły Zbrojne. Nigdy w historii Polski sprowadzanie obcych wojsk nie kończyło się dobrze... Ale to jedna strona. Z drugiej strony nie mamy sami szans w konflikcie z Rosją ( która swoją drogą na pewno tylko czeka na moment żeby nas zaatakować :) . Tak więc NATO to nasza podstawa a jeśli chodzi o wojska z USA to maksymalnie brygada. I tak chodzi tylko o zasadę. Nawet dwie dywizje nas nie obronią a będą z nimi problemy i koszty. A kto przeciw temu co pisze, ten na pewno bierze za swoje komentarze dolary i szekle... :)

sarmata
wtorek, 5 czerwca 2018, 20:14

ciesze się i popieram , te 2 mld zostaną wydane na trwała infrastrukturę ,zarobią polskie przedsiębiorstwa a kapitał z drugiej strony Atlantyku jak zobaczy że tu jest bezpiecznie napłynie w dużej ilości God Bless America

Ministrant Maciora
środa, 6 czerwca 2018, 18:13

Byc moze, ale w snach tylko.

Stary Grzyb
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:50

Doprowadzenie do strategicznego bezpieczeństwa Polski w aspekcie militarnym jest możliwe dwiema drogami: a) osiągnięcie przez Polskę statusu mocarstwa atomowego, powiedzmy na poziomie Izraela; b) doprowadzenie do sytuacji, w której atak na Polskę równa się atakowi na USA. Osiągnięcie statusu mocarstwa atomowego jest kuszące, ale wydaje się mało prawdopodobne, chyba, że w formule Nuclear Sharing (to jednak nie jest w pełni to, o co chodzi). W tej sytuacji, Polska powinna zrobić wszystko, co możliwe, aby doprowadzić do stałego rozmieszczenia na swoim terytorium krytycznych elementów amerykańskiej infrastruktury militarnej (dobrym zaczątkiem jest tutaj, a raczej będzie, baza w Redzikowie) oraz jednoczesnego, stałego rozmieszczenia jak najliczniejszych, ciężkich formacji bojowych armii amerykańskiej. Rozmieszczona w Polsce amerykańska dywizja pancerna, odpowiednio wsparta artylerią, lotnictwem i jednostkami OPL praktycznie uniemożliwia wielkoskalowy atak militarny na nasz kraj, gdyż atak taki oznaczałby atak na USA, natomiast z atakami typu \"zielone ludziki\" czy \"braterska pomoc górnikom z Donbasu\" polska armia (którą, rzecz jasna, należy stale wzmacniać zgodnie z zasadą \"Si vis pacem, para bellum\") poradzi sobie bez problemu. Warto przy okazji pamiętać, że taka amerykańska obecność w Polsce zasadniczo wzmocniłaby też pozycję samych USA w Europie, przypominając jednocześnie Niemcom o ich właściwej pozycji w szyku.

Kordian
środa, 6 czerwca 2018, 14:03

Zgadzam się w 100% - tak to powinno wyglądać.

King
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:44

\"Starania o uzyskanie stałej obecności są więc zgodne z interesem bezpieczeństwa państwa, i powinny być realizowane ponad podziałami politycznymi.\" - czy ktoś wierzy w to że proniemiecka opozycja poprze takie działania? Dyspozycje z Berlina są inne, bo za bardzo wzmocni to obecność USA w Europie i za bardzo wzmocni nasze bezpieczeństwo.

zwierinaja dywizja
środa, 6 czerwca 2018, 14:55

Czy obecność amerykańskiej ambasady chroni Polskę? Czy obecność rosyjskiej ambasady jej zagraża? Co jest złego w opcji proniemieckiej, z Niemiec możemy brać tylko przykład. W ogóle jeśli chodzi o opcję proniemiecką, to Armia Radziecka, a nie Amerykanie, zagwarantowała granicę na Odrze i Nysie, a Atlantyk długi i szeroki. Tak między nami to dajcie już sobie spokój z rosyjskimi trollami, już wystarczy.

zły
środa, 6 czerwca 2018, 10:34

67% Polaków popiera obecność wojsk NATO w Polsce ale nie jest powiedziane ile procent jest za obecnością wojsk amerykańskich dogadaną po cichu bez wiedzy sojuszników z NATO. Tymczasem kandydatka na ambasador USA w Polsce powiedziała wczoraj przed senacką komisją, że zdaje sobie sprawę z kryzysu praworządności i paraliżem sądów w Polsce oraz będzie walczyć z antysemityzmem i namawiać do przyjęcia uchodźców przez nasz kraj. To tyle w kwestii \"największego sojusznika\" partii rządzącej. Przyjaciół musimy mieć blisko skoro wrogów mamy jeszcze bliżej.

ZZZ
środa, 6 czerwca 2018, 10:00

No tak. Pokłóćmy się ze wszystkimi wokół i czekajmy z założonymi rękami aż USA nas obroni. Obecny rząd prowadzi dużo głupszą politykę niż władze II RP.

Alan
środa, 6 czerwca 2018, 09:56

Myslisz w kategoriach XIX wiecznego stratega.

zyg
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:52

he he, Berlin Zachodni nie został zajęty przez Sowietów jedynie dzięki obecności amerykańsko-brytyjsko-francuskiej brygady. Niemcy w tej kwestii mają najmniej do powiedzenia..

anda
środa, 6 czerwca 2018, 16:25

Berlin Zachodni nie został zajęty bo USA miała atom i tyle w temacie

zyg
środa, 6 czerwca 2018, 18:18

a dzisiaj USA nie ma atomu? zastanów się iwan zanim coś napiszesz?

turpin
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:57

>>Ministerstwo Obrony Narodowej już od pewnego czasu sygnalizowało, że zabiega o rozmieszczenie w Polsce dywizji wojsk amerykańskich. Mówił o tym m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński.<< Który to Prezes - jak wiemy - jest w owym Ministerstwie zatrudniony, prawda? Czy tylko przez Ministerstwo akurat przechodził, no i się wypowiedział?...

Polanski
środa, 6 czerwca 2018, 01:21

Proszę nie deprecjonować roli Naczelnika Państwa.

tak tylko... (Michał Rakowski)
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:40

Według ostatnich badań CBOS 67% Polaków popiera tworzenie baz NATO w Polsce. Tylko 5% zdecydowanie się temu sprzeciwia. W komentarzach większość głosów jest przeciwna stacjonowaniu sojuszniczych wojsk. Wniosek: te 5% Polaków jest nadzwyczaj aktywne, skoro potrafi zdominować głos w dyskusji. W przyrodzie każda nadzwyczajna aktywność musi być zawsze czymś stymulowana. Teraz pytanie zasadnicze: czym stymulowana jest to nadzwyczaj wysoka aktywność?

sdf
środa, 6 czerwca 2018, 11:10

Albo badania CBOS są zmanipulowane, przeprowadzane pod oczekiwany wynik. Nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na omawiany temat?

Look
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:10

Tym, że znajdujesz się na portalu branżowym, na który wchodzą głównie ludzie, którzy z tematyką sił zbrojnych mają jednak coś wspólnego i wiedzą, że zapłacenie 2 mld $ łapówki za ochronę nie zastąpi posiadania nowoczesnej armii. Zapoznaj się z opinią generała Hodgesa to może głębiej się zastanowisz nad tematem, no chyba, że sugerujesz, że Hodges to też rosyjski troll internetowy. A tak BTW to nie zauważyłem wielu głosów sprzeciwu co do obecności wojsk NATO w Polsce. Raczej zauważyłem frustracje ludzi, którzy widzą jak drenuje się budżet armii i jaki kit politycy wciskają. Dziwne, że Ty tego nie zauważyłeś. Ja osobiście jestem zdania, że Polska za wszelką cenę powinna podnieść budżet MON do poziomu minimum 3%, z czego nie mniej niż 1/2 powinna być wydawana na modernizację armii. Przypominam, że takie kraje jak Izrael, USA, Korea Południowa, Grecja czyli spo

woit
środa, 6 czerwca 2018, 14:06

Dokładnie. Ceną za bezpieczeństwo będzie brak środków na modernizację WP. Śmiech przez łzy.

kim1
środa, 6 czerwca 2018, 20:39

Jeżeli USA tak bardzo zależy na obronie Polski, to dlaczego nie dadzą nam wr OPL Wisła taniej, czy samolotów F35? Dlaczego nie pozwolą nam po cichu na posiadanie rakiet balistycznych średniego zasięgu, broni atomowej i w ogóle nie sprzedadzą nam broni po niższych cenach? Jeżeli jesteśmy dla USA ważnym sojusznikiem to tak powinni nam pomagać. Niech USA umożliwi nam dozbrojenie naszej armii i sami damy radę się obronić a nawet skutecznie ich wspierać.

ZZZ
czwartek, 7 czerwca 2018, 19:09

Tylko w Waszej wyobraźni istnieje mit o tym że Amerykanom strasznie zależy na bezpieczeństwie Polski.

tylko tak... (Ryszard Pełka)
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:22

Z badań przeprowadzonych przez CBOS w maju br. wynika, że 24 procent ankietowanych, czyli jedna czwarta (1/4) Polaków, zadeklarowało zdecydowane poparcie dla stacjonowania w Polsce wojsk innych państw NATO. Natomiast 43 procent respondentów, czyli mniej niż połowa Polaków, również wyraziło takie poparcie, ale umiarkowane. Łączny odsetek zwolenników obecności wojskowej NATO w Polsce wynosi więc 67 procent, czyli dwie trzecie (2/3) Polaków wyraża takie opinie. Zdecydowanym przeciwnikiem stacjonowania w Polsce wojsk państw NATO było 5 procent respodentów, czyli co dwudziesty Polak. Natomiast 17 procent ankietowanych wyraziło w tej sprawie umiarkowany sprzeciw. Łączny odsetek oponentów obecności żołnierzy NATO wyniósł więc 22 procent, a więc jedna piąta (1/5) Polaków wyraziła takie opinie. W związku z powyższym na przyszłość proponuję podawać wszystkie dane, a nie tylko wybiórcze, a dopiero później próbować udowadniać stawiane przez siebie tezy... ;-)

dfg
środa, 6 czerwca 2018, 11:12

Ale po co miałby podawać kompletne dane? Trudniej będzie mu manipulować informacją!

Polanski
środa, 6 czerwca 2018, 01:24

Jedna poprawka. Zdecydowanymi przeciwnikami było 1%. Pozostałe 4% to przeciwnicy jako tacy. Przeczytaj wyniki jeszcze raz.

tylko tak... (Ryszard Pełka)
środa, 6 czerwca 2018, 15:58

Przeczytałem jeszcze raz wyniki przedmiotowych badań ankietowych i potwierdziły się dane, które przytoczyłem w swoim poprzednim wpisie. Jako źródło podaję artykuł pt. \"Sondaż: Polacy chcą wojsk NATO i ufają Sojuszowi\", który ukazał się w dniu 05.06.2018 roku na Portalu informacyjnym TVP.Info.

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 19:07

Ciekawe, tez czytałem ten artykuł ale CBOS nie podaje na swojej stronie żadnych wyników, te dostepne będą dopiero za miesiąc , natomiast TVP.info słynie z manipulacji wiec zobaczymy kto miał racje.

rozbawiony wiadomo kim i czym
czwartek, 7 czerwca 2018, 19:58

Czy mógłbyś udowodnić postawioną przez siebie tezę o tym, że zacytuję: \"TVP.info słynie z manipulacji\"? Staram się zrozumieć meandry rusofobicznej logiki, o ile oczywiście to właściwe określenie, ale bywa niekiedy niezwykle pokrętna... ;-) Proponuję skorzystać jeszcze z innych źródeł informacji np. serwisu Forsa.pl: \"Sondaż: 67 proc. Polaków popiera obecność wojsk innych krajów NATO\". Można odnieść wrażenie, że komuś bardzo zależy na ukryciu części niewygodnych danych, gdyż próżno ich szukać na łamach większości mainsreamowych polskojęzycznych mediów. Nieprawdaż? ;-)

bender
środa, 6 czerwca 2018, 18:03

Na stronach CBOS znalazłem badanie z lutego 2017 a próbie 1016 osób, więc nie jest jakieś wyjątkowo świeże. Chyba, że jest jakieś nowsze, którego nie znalazłem. Co lepsze błąd statystyczny dla takiej próby (mniej więcej, nie znam szczegółów metodologii tego badania) to zapewne 3 do 5%. Czyli wyniki do 5% są raczej pomijalne (50 odpowiedzi w próbie 1000 nie musi oznaczać trendu).

Autor
środa, 6 czerwca 2018, 01:16

Wiadomo że stymulowana jest rublami i markami.

7plmb
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:08

Szanowny Panie..odpowiedż jest bardzo prosta.Większość tu piszących i lamentujących o \"nowym okupancie\" to osobnicy piszący z kraju mlekiem i miodem płynącym znad rzeki Wołgi+ewentualnie trochę młodych durnych którzy nie żyli w tamtych czasach.

zły
środa, 6 czerwca 2018, 13:48

Nie wiem czy większość tu piszących jest z Rosji ale na pewno drugie tyle to propagandziści obecnego rządu wychwalający jego szkodliwą politykę pod niebiosa.

rozbawiony wiadomo kim i czym
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:31

Szanowny Panie, odpowiedź wbrew pozorom nie jest taka prosta, jak mogłoby to się wydawać. Propaganda antyrosyjska, którą szerzą wiadome mainstreamowe media, niestety odcisnęła wyraźne piętno na części społeczeństwa, szczególnie na \"młodych durnych\". Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy \"żyli w tamtych czasach\" i doskonale pamiętają, jak wtedy było w rzeczywistości. Co do osobników dotknietych pewną wstydliwą przypadłością, to może nieco pocieszę ich stwierdzeniem, że rusofobia we wczesnym stadium jest jeszcze podobno uleczalna... ;-)

7
środa, 6 czerwca 2018, 20:50

Aaa..ostatnio przeczytałem świetny artykuł i pozwolę sobie zacytować-\"W jakim przypadku, Rosja mogłaby nawiązać długotrwałą i szczerą współpracę z Europą, nie przedstawiając dla niej potencjalnego zagrożenia? Tylko wtedy, gdy Moskwie, nie będzie już potrzebny centralizm, zabezpieczający imperium przed upadkiem. To okrutne, ale naturalne. Rosja przestanie być zagrożeniem, tylko wtedy, gdy rozpadnie się na mniejsze formacje. Krach imperialnego centralizmu, pozwoli krajom- pochodnym, zbudować wydajniejszą gospodarkę i mniej uzależnioną od wydobycia kopalin, tym samym stymulując wzrost gospodarczy\" Pozdrawiam Rosjan

andys
niedziela, 17 czerwca 2018, 17:04

\"W jakim przypadku, Rosja mogłaby nawiązać długotrwałą i szczerą współpracę z Europą, nie przedstawiając dla niej potencjalnego zagrożenia? Tylko wtedy, gdy Moskwie, nie będzie już potrzebny centralizm, zabezpieczający imperium przed upadkiem. To okrutne, ale naturalne. Rosja przestanie być zagrożeniem, tylko wtedy, gdy rozpadnie się na mniejsze formacje. Krach imperialnego centralizmu, pozwoli krajom- pochodnym, zbudować wydajniejszą gospodarkę i mniej uzależnioną od wydobycia kopalin, tym samym stymulując wzrost gospodarczy\\\" To ciekawe. Całe doświadczenie przełomu 20/21 wieku mówi o czymś odwrotnym. Rozpad ZSRR to powstanie wielu państw, z których żadne (pewnie prócz Rosji) nie osiagneło istotnego sukcesu cywilizacyjnego. Natomiast stało sie tak (a przynajmniej pojawiły sie całkiem realne przesłanki ) w procesie powstawania, budowy, rozbudowy UE. Ten rysujacy sie sukces cywilizacyjny UE (jako całośc) poddawany jest ciosom geopolityki, której sprawa baz USA w Polsce jest jakimś tam odpryskiem

Koleszek
środa, 6 czerwca 2018, 13:48

A wystarczy zapoznać się z ostatnimi 300 latami z historii Polski. I z nieustającą pomocą braci zza Buga.

rozbawiony wiadomo kim i czym
sobota, 9 czerwca 2018, 01:20

Proponuję jednak zapoznać się z całą, ponad 1000-letnią historią Polski i dowiedzieć się przynajmniej cokolwiek na temat wzajemnych relacji z obecnym zachodnim \"partnerem\" z UE i \"sojusznikiem\" z NATO. Pozdrawiam dyżurujących \"komentatorów\" z tzw. kółka wzajemnej adoracji w propagandowej akcji... ;-)

Davien
środa, 13 czerwca 2018, 14:48

Niemcy dziecko istnieja od 1871r, uwzględniając Prusy to 1701, Rosja od 14 wieku więc panie rozbawiony ma pan rację musimy uważać na zapedy Rosji:)) PS To akurat ZSRS wywołał II wojnę światowa wiec...

Krzysztof
wtorek, 5 czerwca 2018, 19:32

Zgadzam się

precz z propagandystami
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:07

Według ostatnich badań \"amerykańskich naukowców\" 98% rodzaju ludzkiego jest zwyczajnie głupia :-D

Anni
środa, 6 czerwca 2018, 02:41

no niestety...nad Wołgą ten odsetek Saszka sięga 100%

Polanski
środa, 6 czerwca 2018, 01:31

Czy taką oczywistą oczywistość musieli ostatnio badać?

precz a propagandystami
środa, 6 czerwca 2018, 14:03

Taka moda ostatnio na badanie oczywistych oczywistości :-D

SOWA
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:55

Osoby które interesują się armią, historią i geopolityką doskonale zdają sobie sprawę z plusów i minusów obecności obcych wojsk na własnym terytorium. Zapewniam Pana, że większość tych osób znacznie bardziej rozumie od reszty społeczeństwa na czym polega interes narodowy i odpowiedzialność za kraj. Natomiast lobbyści i inne grupy wpływów były i są w naszym kraju, rządzą nim od lat. Żyje im się lepiej niż większości obywatelom, a Polska z roku na rok coraz bardziej się oddala od światowego peletonu gospodarczego. Bardziej od Rosji boję się marginalizacji polskiej gospodarki i fatalnej polityki społeczno-migracyjnej.

Anni
środa, 6 czerwca 2018, 02:44

Naprawde Saszka????Boisz sie ,że PKB PPP Polski coraz bardziej przewyższa to w twojej rosji???Boisz sie,że twoi rodacy zrozumieją-że w Polsce ludzie mają więcej praw a do tego po prostu mają więcej pieniędzy?

dim
wtorek, 5 czerwca 2018, 21:56

@SOWA -... Doprawdy ? Polska zostaje z tyłu ? Może jakieś cyferki dot. wzrostu PKB Polski, na tle Niemiec ? Francji ? Włoch ? UK ? Hiszpanii ? Wiesz, troll też powinienien prezentować pewien poziom, lepszy niż beznadziejny.

SOWA
środa, 6 czerwca 2018, 13:13

Sprawdź poziom robotyzacji i innowacyjności polskiej gospodarki-wystarczy porównać nas ze Słowacją i Czechami. Rok w rok odstajemy od nich. Oglądaj dalej TVP i TVN.

dim
środa, 6 czerwca 2018, 23:56

no i te wzrosty PKB... zdecydowanie, zdecydowanie na korzyść Polski, wobec wspomnianych przez Ciebie Czech i Słowacji.

dim
środa, 6 czerwca 2018, 23:38

@Sowa... - a może słyszałeś coś, a nadto niegdyś, o rachunku ekonomicznym ? Gdy robotyzacja częściej będzie się opłacać, będzie jej więcej. Na razie do wzięcia jest tania siła robocza, niekoniecznie polska. Poza tym, w mojej branży, nie mam do innowacyjności polskich firm jakichkolwiek zastrzeżeń - ścisła czołówka europejskich producentów, jakość też super.

bender
środa, 6 czerwca 2018, 17:02

Jaki kanał informacyjny więc polecasz?

andy gibb
środa, 6 czerwca 2018, 18:14

Tylko tvn 24 prawdę ci powie. Mam nadzieję że jako wykształcony, młody z dużego miasta oglądasz tylko tę jedynie słuszną stację.

Veritas
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:48

Pozwolę sobie jeszcze zacytować - KOMUNIKAT BADAŃ CBOS NR 48/2014 POLACY O BEZPIECZEŃSTWIE NARODOWYM I NATO: \"Ponad dwie piąte badanych (43%) uważa, że wyraźniejsza obecność wojskowa powinna być czasowa, natomiast co piąty (21%) chciałby, aby większy kontyngent siŁ zbrojnych NATO znalazł się w Polsce na stałe. Jedna czwarta Polaków (25%) jest przeciwna zwiększaniu liczby żołnierzy Sojuszu w Polsce\"...

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 19:10

Veritas, a jakie znaczenie mają badania sprzed 4 i 14 lat obecnie?? Po tym co wyczynia Rosja to już neutralna Szwecja odchodzi od neutralności.

Veritas
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:38

Pozwolę sobie zacytować - CBOS CENTRUM BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ OPINIE O EWENTUALNYM ROZMIESZCZENIU AMERYKAŃSKICH BAZ WOJSKOWYCH NA TERENIE POLSKI BS/23/2004 KOMUNIKAT Z BADAŃ: \"Po pytaniach, które dotyczyły korzyści i strat wynikających z ewentualnej obecności amerykańskich baz wojskowych na terenie Polski, zadaliśmy respondentom pytanie o ich stosunek do ulokowania takich baz w naszym kraju. Za rozmieszczeniem w Polsce baz sił amerykańskich opowiada się 38% ankietowanych i niemal tyle samo (36%) wyraża sprzeciw. Co szósty respondent (17%) deklaruje obojętny stosunek do tej kwestii, a co jedenasty (9%) nie ma wyrobionego zdania\"...

ja
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:31

rublami i markami

King
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:25

Wiadomo że stymulowana jest rublami.

yoyo
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:16

Dobre spostrzeżenie kolego. Dodam że tak samo to wygląda na innych portalach i stronach. Zakładam że dwie trzecie to płatne trolle a reszta to pewnie różna mieszanka wszsytkich pozostałych (fanboye Rosji, hejterzy ameryki, hejterzy EU, zwykli frustraci itp).

Stop propagandzie
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:40

Zapomniałeś kolego wspomnieć o ukraińskich grupach wojny propagandowej, szczególnie aktywnie działających na polskojęzycznych forach internetowych i portalach społecznościowych. Rusofobiczną menażerię dopełniają jeszcze: fanboye USA, piewcy NATO, hejterzy Rosji oraz różnej maści frustraci, mitomani, fantaści, znafcy wszystkiego i niczego itp. itd.

Bolo
środa, 6 czerwca 2018, 14:20

I oto właśnie przykład ruskiej propagandy. A myślałem że ABW już wszystkich tych działających w Polsce wsadziła.

prawieanonim
środa, 6 czerwca 2018, 18:43

ABW nie wyłapuje płotek tylko uderza w źródła finansowania.

Zirytowany
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:07

Na jakiej grupie osób oparte są te badania?Ilu z nich interesuje się technika wojskową,siłami zbrojnymi itp?Jeżeli badania robione były na ludziach, których tematyka militarna dotyka jedynie w telewizyjnych programach informacyjnych to nie dziwota,że nie ma to odzwierciedlenia w komentarzach.

SOWA
wtorek, 5 czerwca 2018, 22:48

Problemem Polaków jest to, że myślą jednobiegunowo, a w polityce i gospodarce jest to wręcz wydanie na siebie wyroku śmierci. Za komuny krytycy ZSRR byli wrogami ludu. Dzisiaj potomkowie tych co rozliczali zwykłych, uczciwych obywateli mówią, że ci co krytykują USA są ruskimi szpiegami. Tak więc obecni sędziowie zamienili ruble na dolary, a może i szekele. Panowie dobrze schowajcie guziki bo ci przed wojną też głośno krzyczeli, że nie oddadzą a koniec wielu z nich był tragiczny. Sprawdźcie kiedy publicznie Amerykanie zaczęli mówić o sowieckiej zbrodni w Katyniu. Wasz najlepszy sojusznik.

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 14:22

No to panie Sowa zaczynamy:) Oficjalny raport do Kongresu USA -1945r, w 1949r Komitet do spraw Ujawnienia zbrodni Katyńskiej, Mówiono wiec jak widac szybko, a to ze Rząd USA w obliczu Zimnej wojny zaprzestał oficjalnie wyjaśnienia tego ludobójstwa to zupełnie inna sprawa. Przypominam że wtedy Polska była wrogiem USA

cooky
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:36

za 2 mld $ rocznie mozna kupić sporo sprzetu lub licencje i wyprodukować dla naszej armii, rotacyjna obecność sił NATO u nas wystarczy. To na opłacanie obcych wojsk bysmy znaleźli kase a na modernizacje i rozbudowę swoich nie ma skąd wziać??? śmiech na sali

Anni
środa, 6 czerwca 2018, 02:46

bzdety piszesz....jakie roczne wydatki 2 mld $....to kwota na strworzenie infrastruktury rozłożona na pewniew ok 10 lat...

cooky
środa, 6 czerwca 2018, 18:26

sam piszesz bzdety, czytaj całość ze zrozumieniem a nie po łebkach.... zdanie \"Polska wyraziła gotowość wsparcia finansowania amerykańskiej obecności kwotą od 1,5 do 2 mld dolarów. \" - wsparcia finansowania amerykańskiej obecności - to nie brzmi jak jednorazowa wpłata, a gdzie jest napisane w jakim czasie? w artykule jest napisane ile wyda Korea na utrzymanie wojsk USA czyli tylko w tym roku ok 50%, \"Tokio ponosi koszty utrzymania amerykańskiej obecności w kwocie około 2 mld dolarów rocznie\" ok 50%, a my chcemy całej dywizji pancernej.... nasz MON to ostatnio tak wspaniale lawiruje miedzy ogólnikami.... Jeżeli jak mówisz w 10 lat to spoko ale żebyś sie nie zdziwił.... ja uważam że bedziemy bulić co roku sporo kasy bo za darmo nikt tutaj siedział nie bedzie.....

Sylwester
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:03

Rocznie?? Gdzie jest tak napisane??

cooky
środa, 6 czerwca 2018, 00:02

oficjalnie nie jest, ale wniosek nasuwa się sam, to jak długo beda u nas za te 2 mld $???? nie jest nic konkretnie napisane, moze jestes lepiej zorientowany??

blu
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:22

Te oddziały będą pilnowały aby restytucja mienia bezspadkowego przebiegała płynnie i profesjonalnie.

t.m.
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:42

już poprzednie rządy pozwalały stacjonować obcym wojskom, teraz poprawny ;rząd: chce drugiego okupanta, nasi władcy boją się chyba własnych obywateli , myślą że ich głupotę zabezpieczą amerykanie,a może tak jeszcze sprowadzą oddziały z krzyżami na burtach.????

dfg
środa, 6 czerwca 2018, 11:23

Sugestia warta rozpatrzenia...

Sylwester
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:05

Narracja o sprowadzaniu \"Krzyzakow\" dziwnie przewija sie na wielu forach. Sam to wymysliles czy dostales sciage?

SOWA
wtorek, 5 czerwca 2018, 23:00

Przepraszam, Krzyżacy sami przyszli? Przypominam przed rozbiorami w Polsce stacjonowały wojska Katarzyny II, jak to się skończyło? Następnie mamy na widelcu Napoleona i Królestwo Polskie oraz bajońskie sumy które musieli płacić polscy poddani na utrzymanie armii cesarza. Następnie wizyta bratniej Armii Czerwonej która zakończyła się całkiem niedawno bo chyba jak dobrze liczę 27 lat temu. Mało wam?

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 14:24

Rozumienm panei Sowa że to polski rząd zaprosił Krzyzaków, Katarzyne Wielka , Napoleona czy Armie Czerwona??? Panie Sowa poducz sie pan historii zamiast uprawiac rosyjska propagande.

zbig gniew
środa, 6 czerwca 2018, 18:19

No akurat Krzyżaków to polski rząd zaprosił - tyle że dzielnicowy a premierem był Konrad Mazowiecki.

Davien
środa, 6 czerwca 2018, 19:12

Nie Polski ale Księstwa Mazowieckiego a to spora róznica. Państwo Polskie wtedy włąsciwie nie istniało po rozbicu dzielnicowym. jak sie zjednoczyli to los Krzyzaków był potem kiepski.

SOWA
środa, 6 czerwca 2018, 18:05

Kto sprowadził Krzyżaków? Konrad Mazowiecki. Wojska rosyjskie (KatarzynyII) stacjonowały w Polsce za zgodą polskiego króla. Wojska Napoleona początkowo były witane a potem było z tym różnie. Sowietów natomiast zaprosił rząd komunistyczny-polski, zresztą uznany przez Amerykanów, Wielką Brytanię i Francję. Naszych sojuszników. Gratuluję wiedzy i dobrego samopoczucia. Wiem dla niektórych czytanie książek i badań naukowych to udręka.

Davien
czwartek, 7 czerwca 2018, 18:04

Panie Sowa, Konrad Mazowiecki nie był władca Polski, pierwsza wpadka. Wojska Katarzyny weszły do Polski na tej samej zasadzie co do Litwy czy Estoni w 1940r. Sowieci do Polski weszli w 1939r i nie wyszli przez 50 lat a rząd Bieruta był tak samodzielny jak rząd Karelii Rosyjskiej:) Panie Sowa jak nie znasz historii to po co głos zabierasz:)

gregoz68
środa, 6 czerwca 2018, 17:17

Wyłącz Pan z tego osobliwego grona Napoleona. Wcześniej zajął szpadę Fryderyka:) Pozdrawiam

Davien
wtorek, 5 czerwca 2018, 16:43

Lepsi Amerykanie i Niemcy z którymi jestesmy w sojuszu niż Rosjanie wiec daruj sobie płacz:)

rozbawiony wiadomo kim i czym
wtorek, 5 czerwca 2018, 18:24

Jak Amerykanie będą opuszczali Polskę, to już wiadomo, kto będzie za nimi rzewnie płakał ;)

Kiks
środa, 6 czerwca 2018, 00:59

Tam na Wołgą jest tak wesoło?

Davien
czwartek, 7 czerwca 2018, 18:05

Wqesoło toim nie jest ale juz tylko płacz w Olgino im pozostał:)

bojowa owca
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:41

Pochwalne epistoły. A gdzie wątek analityczny dotyczący 2mld USD? Ja wiem że matematyka nie jest ostatnio w modzie a o ekonomii większość tylko słyszała że jest coś takiego ale 2 mld USD to sporo pieniędzy. O ile zainwestowanie na lokalnym rynku takiej kwoty miałoby swoje uzasadnienie to dołożenie do czyjejś inwestycji powoduje że jest to tylko wydatek. Jesteśmy w nieciekawej sytuacji to fakt ale nie ze względu na obecną sytuację ale z powodu prawie 30 lat zaniechań jeśli chodzi o obronę Polski i jej system bezpieczeństwa którego nie da się zawęzić do zawodowej armii i jakiegoś tam uzbrojenia. Ja rozumiem że za darmochę tu nie przyjdą ale jestem sobie w stanie wyobrazić że po tym jak już pojawią się na stałe zaczną się polityczne naciski na rok roczne płacenie za utrzymanie po żołd włącznie. Żołd który będzie wyceniony nie przez Nas, Polaków a przez obce (choć sojusznicze) państwo.

ktos
środa, 6 czerwca 2018, 10:46

Widzisz... gdybys przecztytal artykul a nie tylko tytul, to bys wiedzial ze 2mld$ jest na zbudowanie baz i infrastruktury (jeden raz... potem juz beda zbudowane) a zold placi armia USA wiec pozniejsze koszty beda marginalne. Ale czytanie jest takie meczace prawda?

bojowa owca
środa, 6 czerwca 2018, 15:19

Masz rację. Czytać należy się nauczyć tak że polecam tak jak i polecam sięgnięcie do źródeł bo ten artykuł trochę ściemnia.

Anni
środa, 6 czerwca 2018, 02:48

nie pitol Saszka...Te 2 mld $ Polska by miała wydąć przerz ok 10 lat.Nie pękaj Saszka-bo to dla Polski nie są żadne kosmiczne wydatki ...

Helmut
środa, 6 czerwca 2018, 16:03

Twój nick to się wziął od górali ze wzgórz Golan?

zły
wtorek, 5 czerwca 2018, 17:32

2 miliardy dolarów to sporo pieniędzy. Zaraz znowu pewnie zostanę nazwany ruskim trollem ale dopiero przy tej kwocie 250 milionów dolarów offsetu za Patriota wypada blado.

artur
wtorek, 5 czerwca 2018, 15:33

nic to nie zmienia! Tak myślą tylko głupcy.

Anni
środa, 6 czerwca 2018, 02:48

Iwan???-to ty?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama