Reklama

Geopolityka

Rosyjska agresja na Ukrainę: gdzie uderzy Putin? [KOMENTARZ]

Autor. A. Rosiński/NewsMap.pl, Defence24.pl

Weście rosyjskich wojsk do obwodów ługańskiego i donieckiego wcale nie musi oznaczać końca agresji na Ukrainę. Każdy następny scenariusz będzie jednak związany z otwartą walką, która na pewno zakończy się ogromnymi stratami po obu stronach i niewątpliwym upadkiem już nadszarpniętego wizerunku prezydenta Putina.

Reklama

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24.pl

Reklama

Zajęcie przez rosyjskie wojska terenów opanowanych przez tzw. "separatystów" na wschodniej Ukrainie, jak i moment kiedy to się stało, nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Po pierwsze wiedziano, że Władimir Putin nie mógł sobie pozwolić na negatywną reakcję władz chińskich za zakłócenie olimpiady zimowej. Dlatego agresja rozpoczęła się dokładnie w dzień po jej zakończeniu, przez co teraz władze na Kremlu mogą liczyć na ciche wsparcie Chińczyków, mających podobne, agresywne zamiary w odniesieniu do Tajwanu oraz swoich sąsiadów.

Czytaj też

Po drugie specjaliści wiedzieli, że zajęcie przez rosyjskie wojska terenów wschodniej Ukrainy opanowanych przez tzw. "separatystów", będzie tylko formalnością, nie powiązaną z praktycznie z żadnymi stratami. Na przejmowanych przez Rosjan częściach obwodów: ługańskiego i donieckiego już bowiem stacjonowały wojska rosyjskie (chociaż to ukrywano), a legalne władze w Kijowie poprzez porozumienia mińskie nie mogły tam niczego zrobić, by zapobiec rozwojowi wypadków.

Reklama

Każde działanie zbrojne Ukrainy w odniesieniu do terenów kontrolowanych przez Rosjan byłoby bowiem uznane za atak na kremlowskie „dążenia pokojowe" i dałyby pretekst do wysłania wojsk w celu:... (i tu propaganda rosyjska mogłaby sobie dopisać np.: zapobieżeniu dalszym przypadkom ludobójstwa i czystkom etnicznym, ochrony ludności rosyjskiej, itp.). Doprowadzono do paradoksalnej sytuacji, w której całkowicie uzasadniona próba obrony swoich ziem przez Ukrainę byłaby potwierdzeniem oskarżeń rzucanych przez kremlowski beton i mogłaby zmienić podejście krajów Zachodu, błędnie uznających porozumienia mińskie za gwarancję pokoju.

Czytaj też

Ukraina wytrzymała tą presję i nie dała się sprowokować, przez co cały, toporny plan kremlowskiej propagandy spalił na panewce, a Rosja dla większości świata stała się agresorem. Władzom na Kremlu nie udało się więc osiągnąć tego, co III Rzesza uzyskała poprzez traktat podpisany w Monachium 30 września 1938 roku. Wtedy Zachód zgodził się na odebranie Sudetów Czechosłowacji za wątpliwy pokój (jak się okazało krótkotrwały). Teraz kraje zachodnie potępiły agresję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

Putin nie osiągnął więc niczego, czego by wcześniej nie miał, kontrolując przecież sytuację w Doniecku i Ługańsku. Utracił za to ostatecznie swój międzynarodowy wizerunek stając się potencjalnym agresorem w odniesieniu do każdego kraju na świecie. Długie wywody Putina z 21 lutego 2022 roku opublikowane na stronie kremilin.ru (mające uzasadnić historyczne prawa Rosji w odniesieniu do Ukrainy i innych krajów sąsiednich) były tak niedorzeczne, że mogły znaleźć posłuch tylko w Rosji i to też jedynie w kręgach postsowieckiego betonu. Stało się więc tylko to, co i tak już było faktem i czemu ani Ukraina, ani świat nie mogły formalnie przeciwdziałać, mając przed sobą Putina wygrażającego rakietami i bronią jądrową.

Pierwsze szkolne ukraińskie strzelania rakiet przeciwpancernych NLAW.
Pierwsze szkolne ukraińskie strzelania rakiet przeciwpancernych NLAW.
Autor. Ministerstwo Obrony Ukrainy

Kolejne scenariusze rozwoju sytuacji na Ukrainie nie będą już jednak dla Kremla takie łatwe. Rosjanie będą bowiem musieli wejść na tereny, na których stacjonuje ukraińska armia i gdzie większość społeczeństwa ich nie chce. A to da władzom w Kijowie prawo do aktywnego przeciwdziałania, przy pełnym wsparciu krajów zachodnich i przede wszystkim Stanów Zjednoczonych.

Czy Putin się zatrzyma?

Byłoby naiwnością sądzenie, że Putin zatrzyma się na dekretach uznających niepodległość tzw. republik: ługańskiej i donieckiej. Jego rzeczywistym celem jest bowiem osiągnięcie tego, co niechcący wymknęło się szefowi Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiejowi Naryszkinowi w czasie sławnego już, pokazywanego na żywo, posiedzenia rosyjskiej rady bezpieczeństwa 21 lutego br. Zdenerwowany Naryszkin przejęzyczył się i powiedział wtedy, że popiera „propozycję wstąpienia donieckiej i ługańskiej republik w skład Federacji Rosyjskiej".

Warto się więc zastanowić, dlaczego Putin natychmiast poprawił swojego urzędnika i chce, by nadal, w przestrzeni międzynarodowej obie, te tzw. republiki ludowe miały przynajmniej teoretycznie, status niepodległych. Wszystko wskazuje na to, że robi tak dlatego, by mieć pretekst do prowadzenia dalszych działań zbrojnych z Ukrainą, ale nie jako Federacja Rosyjska. I nie ma tu znaczenia, że atakujących tzw. „separatystów" będą wspierały sprzętem i ludźmi siły zbrojne Rosji. Przykład „zielonych ludzików" na Krymie oraz udział Rosjan w wojnie na wschodzie Ukrainy w 2014 roku, pokazały że nawet najbardziej nieprawdopodobne wyjaśnienia, mogą być przez propagandę rosyjską przedstawione jako działanie uzasadnione.

I tak może się stać w przypadki obu tzw. republik. Trzeba bowiem pamiętać, że oba te, sztuczne twory państwowe zajmują jedynie mniejszą część administracyjnych obwodów ługańskiego i donieckiego. Wystarczy teraz by prorosyjskie władze tzw. republik wykazały w swoich „konstytucjach", że terytoria ich „państw" obejmują również te ziemie obu obwodów, które są nadal pod kontrolą Ukrainy, by dla propagandy Kremla uzyskać prawo do ich odzyskania.

Iskander
Iskander
Autor. mil.ru

I rosyjskie wojska mogą wspomóc tzw. "separatystów" w osiągnięciu tego celu, próbując to robić w taki sam sposób jak uczyniono w 2014 roku. Problem Rosjan polega na tym, że naprzeciwko nich stanie już zupełnie inna Ukraina.

Gdzie Putin się zatrzyma?

Największą niewiadomą jest w tej chwili rozległość terenu, jaki Władimir Putin chce zdobyć na Ukrainie. Decydując się na atak, a więc na związane z tym straty, nie będzie on już na pewno ograniczał się tylko do administracyjnych granic obwodów ługańskiego i donieckiego. Istnieją więc cztery najbardziej prawdopodobne scenariusze:

1.     Zatrzymanie się na terytorium opanowanym przez tzw. "separatystów";

2.     Zajęcie pełnego obszaru obwodów ługańskiego i donieckiego;

3.     Uderzenie na Ukrainę i zajęcie historycznych terenów kontrolowanych przez Rosję od XVII wieku i odebranych później od Imperium Osmańskiego - z pełną kontrolą nad Morzem Azowskim i północnym Morzem Czarnym oraz granicy opartej o Dniepr;

4.     Zajęcie całej Ukrainy i narzucenie Ukraińcom prorosyjskiego rządu.

Najmniej prawdopodobne są pierwszy i czwarty scenariusz. Zajęcie całej Ukrainy i jej utrzymanie jest bowiem niemożliwe bez masowej eksterminacji ludności ukraińskiej, nastawionej w większości wrogo do proputinowskich sił (szczególnie w zachodniej części państwa ukraińskiego). A to nawet dla pozbawionego skrupułów Putina byłoby zbyt kosztowne.

Z kolei zatrzymanie się na terytorium opanowanym przez separatystów byłoby faktyczną porażką Putina, który nie zyskałby praktycznie nic oprócz tego, co już miał. Dodatkowo nie zrekompensowałby sobie strat jakie poniósł zarówno jeżeli chodzi o wizerunek, jak i finanse – związane chociażby z przerzutem ogromnych sił wojskowych oraz ich utrzymywaniem w pełnej gotowości bojowej przez kilka miesięcy.

Autor. Defence24.pl

Dlatego najbardziej prawdopodobne wydają się dwa scenariusze związane ze zbrojnym zajęciem części terytorium Ukrainy. Pomijając na razie problem, czy z wojskowego punktu widzenia jest to w ogóle możliwe, należy się najpierw zastanowić, jak rozległy rozbiór Ukrainy zaplanowały władze na Kremlu. Po takiej analizie widać od razu, że samo zajęcie terenów w administracyjnych granicach obwodów ługańskiego i donieckiego nic Rosji nie daje. Tereny te nie są ani zasobne w jakieś bogactwa naturalne, ani też nie mają dla Federacji Rosyjskiej większego znaczenia strategicznego (poza odzyskaniem miasta i portu Mariupol).

Putin w swoim wystąpieniu 21 lutego 2022 roku nie bez powodu wskazywał na "historyczne prawa" Rosji do obszarów wchodzących obecnie w skład Ukrainy. Dyskusja dotyczy więc jedynie, do czego jest w stanie się posunąć, by taki zysk z agresji był jak największy. Z logicznego punktu widzenia, taki strategiczny zysk, uzasadniający polityczne i wojskowe koszty operacji przyniosłoby Rosji:

-       zajęcie całego wybrzeża Morza Azowskiego uzyskując lądowy dostęp do Półwyspu Krymskiego z Federacji Rosyjskiej ewentualnie z...

-       rozszerzeniem „korytarza krymskiego" bardziej na północ poprzez zajęcie prawego dorzecza Dniepru minimum do Zaporoża, a najlepiej do Dniepropietrowska, ewentualnie z...

-       zajęciem największego portu ukraińskiego w Odessie (ewentualnie korzystając z wojsk rosyjskich zgrupowanych w Naddniestrzu) i być może całkowitym odseparowaniem Ukrainy od dostępu do Morza Czarnego.

Autor. Defence24.pl

Są to scenariusze prawdopodobne, ale bardzo trudne do zrealizowania. Rosjanie nie będą bowiem mogli tego zrobić ukrywając swój udział poprzez wysyłanie do walki jedynie sił separatystycznych republik. Zajęcie „korytarza krymskiego" wymaga bowiem uderzenia z dwóch stron, a Krym nie jest niepodległą, separatystyczną republiką, tylko (zdaniem Rosji) terytorium Federacji Rosyjskiej. Wyjście wojsk z tamtego regiony byłoby więc aktem wojny. Podobny wydźwięk miałyby również ataki wyprowadzane na zachód od Krymu w kierunku Odessy.

Jak rosyjskie wojsko może pokrzyżować plany Putina?

Wbrew pozorom tym, co najbardziej może pokrzyżować plany Putina jest stan rosyjskiej armii. Oczywiście propaganda w Rosji cały czas stara się pokazywać, że ta armia jest nowoczesna i dobrze wyszkolona. Dotychczasowe doświadczenia z Libii, Syrii i Górskiego Karabachu pokazują jednak, że zarówno sprzęt oferowany przez Rosjan jak i ich taktyka sprawdza się jedynie w starciu z przeciwnikiem, który działa w podobny sposób i z rosyjskim, choć starszym wyposażeniem. I tak było w 2014 roku na wschodniej Ukrainie.

W momencie jednak, gdy przeciwnik wykorzystuje również zachodni sprzęt i to w nowatorski sposób (jak np. Azerbejdżan w odniesieniu do Armenii), sytuacja się diametralnie zmienia: pojawiają się ogromne straty oraz traci się inicjatywę operacyjną. I Rosja stanie właśnie w takiej sytuacji. I nie mają tu znaczenia statystyki liczbowe, pokazujące jaką przewagę posiadają Rosjanie nad Ukraińcami, jeżeli chodzi o ilość czołgów, samolotów artylerii czy żołnierzy (sumarycznie). Taka różnica pozwala bowiem na chwilowe uzyskanie przewagi taktycznej, jednak przy dobrze prowadzonej operacji obronnej, bardzo szybko przestaje mieć znaczenie.

Czytaj też

W prowadzeniu takiej operacji Ukraińcom będzie pomagało praktycznie wszystko, od terenu, klimatu i pory roku, poprzez bardzo często nowoczesny sprzęt wojskowy, dobrze wyszkolonych żołnierzy, po obywateli gotowych i zdecydowanych na obronę swojego kraju. Wszystkie te czynniki będą się nawarstwiały w miarę oddalania się operacji od terytorium Federacji Rosyjskiej.

Intensywność działań będzie zależała od odporności ukraińskiego systemu na pierwsze uderzenie: w tym przede wszystkim na lotniska. Atak będzie o tyle trudny do „ukrycia", że tzw. republiki nie mają uzbrojenia rakietowego dalekiego zasięgu, ani lotnictwa bojowego. Jeżeli więc uderzenie z powietrza nastąpi na obiekty wewnątrz ukraińskiego terytorium, to będzie znak, że wojnę rozpoczęła Federacja Rosyjska.

Ograniczenie się Rosji do ataków od strony granicy oraz umiejętna obrona własnego lotnictwa przed uderzeniami z powietrza, da Ukrainie możliwość wprowadzenia wszystkich dostępnych środków, w tym przede wszystkim najbardziej niebezpiecznych dla rosyjskich czołgów samolotów szturmowych Su-24 i Su-25 oraz dronów bojowych Bayraktar TB-2. Jeżeli Rosjanie nie wyeliminują tych statków powietrznych, to rozpocznie się prawdziwe polowanie na ich pojazdy wojskowe, podobne do tego, jakie zarejestrowano w Górskim Karabachu.

Ukraiński Su-25
Ukraiński Su-25
Autor. mil.gov.ua

Sprzyjać temu będzie otwarty teren – w większości bez drzew, oraz niewielka ilość dróg na wschodzie Ukrainy, ograniczająca możliwość ukrycia własnych działań. Dodatkowo należy pamiętać, że Rosjanie będą przechodzili przez obszary z ludnością, która „na żywo" będzie relacjonowała sposób działania ich wojsk, podobnie zresztą jak to się działo w Rosji oraz obwodach zajętych przez separatystów. Ukraina będzie wiedziała wiec, gdzie i kiedy uderzać.

Będzie to szczególnie widoczne, gdyby próbowano stworzyć tzw. „korytarz krymski". Przy zdobywaniu wybrzeża Morza Azowskiego Rosjanie będą mogli wykorzystać tak naprawdę tylko jedną drogę i to ciągnąca się w otwartym terenie praktycznie przez 340 km. Nawet nie budując okopów, a działając asymetrycznie, Ukraińcy będą więc mieli możliwość zadania ogromnych strat stronie atakującej.

Autor. Defence24.pl

Przydatne będą nawet najstarsze systemy uzbrojenia, ponieważ Ukraińcy doskonale wiedzą, które węzły komunikacyjne są istotne i nie muszą ustalać położenia celów, ponieważ go znają. By zatrzymać wyjście wojsk rosyjskich z Krymu wystarczy np. atakować przejścia przez mosty na Cieśnienie Czongarskiej. Teren ma tam taki charakter, że wszystkie rosyjskie siły będą musiały się przemieszczać tylko jedną drogą. Z kolei, by przerwać dostawy na Półwysep Krymski wystarczy przerwać uszkodzić skutecznie Most Kerczeński (znajdujący się 160 km od ukraińskiego wybrzeża). A jest on w zasięgu ukraińskich rakiet przeciwokrętowych Neptun.

Do zniszczenia tak konkretnie i wcześniej ustalonych celów Ukraińcy mogą używać nawet tak niecelne zestawy rakietowe jak Toczka-U (o zasięgu 120 km), których może być w ukraińskiej armii nawet 90. Trudno jest przecież przypuszczać, że Rosjanom uda się zniszczyć wszystkie wyrzutnie tego rodzaju, posiadane przez Ukrainę.

Na w miarę bezpieczne działania z dużej odległości i z dobrze ukrytych pozycji pozwalają także wyrzutnie rakietowe BM-30 Smiercz kalibru (o zasięgu 90 km), 9P140 Uragan kalibru 220 mm (zasięg 35 km) oraz wyrzutnie rakietowe BM-20 Grad kalibru 120 mm (o zasięgu 40 km przy użyciu rakiet Tajfun-1). Szacuje się, że Ukraina posiada w sumie aż 500 tego rodzaju wieloprowadnicowych wyrzutni pocisków rakietowych. Co więcej, nie będzie musiała ograniczać ich użycia chęcią uniknięcia strat ubocznych, ponieważ jako strona broniąca, będzie mogła wybrać na obszary ataku słabo zaludnione i bez większej infrastruktury.

Czytaj też

Rosjanie muszą też uwzględniać posiadanie przez Ukrainę ponad 1950 armat i haubic oraz 500 moździerzy. Są one już trudniejsze do użycia, ale odpowiednio ulokowane mogą również skutecznie likwidować trasy przemieszczania się rosyjskich sił. Tym bardzie, że Ukraińcy nauczyli się korzystać z danych artyleryjskich przekazywanych na żywo ze strony bezzałogowych aparatów latających oraz przez wojska specjalne (naprowadzające dodatkowo amunicję precyzyjną).

Trzeba też pamiętać, że opisujemy tu tylko systemy pozwalające na działanie z dużej odległości. A przecież naprzeciwko Rosjan staną też w bezpośredniej obronie ukraińskie siły lądowe, nie tylko wsparte czołgami, ale przede wszystkim wykorzystując najnowocześniejsze uzbrojenie przeciwpancerne dostarczone przez państwa zachodnie. Ukraińcy mając doświadczenie bojowe i motywację będą na pewno je skutecznie wykorzystywać.

Położenie Ukrainy może pogorszyć użycie przez Rosję sił wyprowadzonych z Krymu i rejonu Naddniestrza oraz desant ze strony morza. Tutaj jednak należy pamiętać, że linia brzegowa wzdłuż Morza Azowskiego sprzyja desantowi jedynie na wschód od Mariupola. Tam teren jest bowiem niski i praktycznie bez problemu można wyjechać na plażę. Jednak dalej na zachód jest już problem, ponieważ pojawiają się urwiska i klify, gdzie pojazdy mogą wjechać tylko w niektórych miejscach. I te miejsca mogą bez problemu kontrolować ukraińskie siły zbrojne.

Czytaj też

Należy też pamięta, że Ukraina dysponuje już jednym, nadbrzeżnym dywizjonem nowoczesnych rakiet przeciwokrętowych „Neptun", która mając kilkanaście pocisków może bez problemu zerwać każdą operację desantową prowadzoną dużymi okrętami. Taka operacja desantowa nie wymaga jednak nawet specjalizowanych rakiet. By zatrzymać Rosjan wystarczy tylko na brzegu rozmieścić precyzyjne uzbrojenie, które zniszczy wrota dziobowe okrętów desantowych, pozwalające desantowi na opuszczenie pokładu. Takie systemy jak Javelin mogą być również przydatne przy zwalczania małych kutrów desantowych (np. projektu 11770 typu „Sierna" i projektu 21820 typu „Diugoń") oraz szybkich łodzi dywersyjno-szturmowych (np. projektu 03160 typu Raptor).

Jak widać Ukraina nie jest bezbronna i może skutecznie bronić swojego terytorium. Kuriozalna decyzja Rosji o uznaniu tzw. republik tą obronę Ukrainie tylko ułatwiła. Putin rozkładając pionki na szachownicy sam doprowadził do gambitu – i to na swoją niekorzyść. Zyskując jedynie dwa i tak de facto kontrolowane mini-obwody, utracił możliwość bycia "mediatorem" i przekazał inicjatywę przeciwnikowi, dając wreszcie Ukraińcom prawo do zbrojnej walki o swoją wolność.

Reklama

Komentarze (29)

  1. Obserwator XYZ

    Czytać coraz bardziej płaczliwe wpisy, coraz bardziej sfrustrowanych rusofobków... Bezcenne!!! ;-)

    1. wert

      dlaczego sfrustrowanych i do tego rusofobków? Trzeźwi ludzie widzą że musi powstać grupa flanka wschodnia państw zainteresowanych: Polski ukrainy Rumunii Państw Bałtyckich, Skandynawów, Turcji Wlk Brytanii USA. Czy pod flagą NATO czy inną to obojętne. niemce walczyć nie będą( aż 9% chce wysłania budeswehry na pomoc zaatakowanemu członkowi NATO, 56% jankesów, 53% Kanadyjczyków), zadowolą się ziemiami między Odrą a Wisłą, francuzi przyklasną, reszta ma to gdzieś

  2. sTERNIK PODLODOWY

    Wszyscy się podniecają Ukrainą a w tym samym czasie do Kanady przyleciały samoloty oznakowane jako UN czyli ONZ z których wysiedli ludzie w mundurach policji kanadyjskiej tylko bez naszywek z nazwiskami i bez oznaczeń jednostek. Następnego dnia te oddziały przystąpiły do likwidacji protestu kierowców ciężarówek. Jednocześnie ONZ nie informuje o tym żeby prowadziła jakąś interwencję w Kanadzie co jest niemożliwe bez tzw. mandatu, który może wydać tylko Rada Bezpieczeństwa ONZ na publicznym posiedzeniu. A poza tym ONZ nie dysponuje siłami szybkiego reagowania w mundurach policji kanadyjskiej. Ciekawe, czy to te same oddziały najemników, które zlikwidowały nieposłusznego prezydenta Haiti?

    1. Adam S.

      No i? Jakaś liczba ofiar? Mobilne krematoria? Niebezpieczeństwo zbrodni na ludności cywilnej? Czy parę siniaków dla kierowców, którzy uznają się za ekspertów z wirusologii? Mało sensacyjna ta sensacja.

    2. sTERNIK PODLODOWY

      Bardzo poważna liczba ofiar w postaci stanu wyjątkowego i całkowitej likwidacji państwa demokratycznego. W Kanadzie jest teraz terror większy niż za Stalina w Rosji. Ludziom blokuje się konta bankowe tylko za to że wpłacili 50 USD na pomoc dla protestujących, konfiskowane są samochody i całe firmy. Zwalnia się z pracy ludzi tylko za to, że zostali sfilmowani z flagą kanadyjską na trasie przejazdu jednego z konwojów. Proponuję Adamie S.żebyś się obódził. TO JEST !))% FASZYZM W CZYSTEJ POSTACI.

    3. wert

      Kanada jest nowoczesna i postępowa więc nic im nie grozi. Ładnie Bartosiak powiedział: w Waszyngtonie już nie ma lokalu gdzie nie ma "progresywnych" toalet

  3. Palmel

    na pewno będzie chciał zająć miasto założone przez Katarzynę Wielką w 1792 roku Odessę, a dzisiaj w głównym dzienniku rosyjska prokurator podała nazwiska i stopnie i pokazała zdjęcia Ukraińców którzy walczyli w Donbasie min z bat Azow i za co oraz kto zginął podczas ich działań w Donbasie i prawdopodobnie osadzić Janukowycza jako Prezydenta Ukrainy

  4. Olender

    Chciał bym wierzyć, że nie zaatakuje bo wojna to śmierć i zniszczenie ale... nie wierzę. Bardzo dobry artykuł i zgadzam się z jego tezami ale Putin może mieć w d.... wnioski z artykułu. Dlaczego? Trzeba jasno powiedzieć, że facet ma już 70 lat i wie, że dużo czasu mu nie zostało, bardzo duże problemy gospodarcze w Rosji a jeszcze dodatkowo mu Niemcy NS2 zakręcili. Chce przejść do historii jako ten który odzyskał Rosji "jej ziemię"... G... z tego będzie i wyjdzie jak ZSRR na Afganistanie ale dużo ludzi zginie. Dlatego Ukraina musi się bronić a zachód jej pomagać bo to ona będzie zwycięzcą.

    1. Billabongpl

      Zgadzam się w 100%

    2. Janka74

      To nie XIX wiek

    3. Radzyn1985

      Janka74 Znowu uleganie magii liczb. "Przecież jest XXI wiek to jak mogą wybuchać wojny w Europie" Też tak ludzie piszą, mówią. W każdym stuleciu wojny wybuchały czy to u Nas czy w regionie. Czym się te obecne stulecie różni od pozostałych, że już wojen ma nie być u Nas?

  5. Janka74

    Wert. Zakładam, że co rano artyleria U dostaje namiary z satelity. I elegancko

  6. JAGODA

    Wszystko pięknie i cacy ale zasadnicze pytanie brzmi czy banderowskie byczki będą tak odważne aby stawić opór moskiewskim zbrodniarzom z mundurach ?

    1. Pucin:)

      Odpowiedź - TAK!!!!!! Po trzykroć TAK!!!!!! :)

    2. Billabongpl

      Jagoda a jak tam niewolniczą armia dostająca za mordowanie 400dolcow na miesiąc w DRL to już chlopaki z Rosji podobno opchnely caly zapas paliwa żeby było na wódkę hehe

    3. Extern.

      Bardzo dużo od tego zależy, również dla nas. Niestety jest to jedna wielka niewiadoma. Owszem Ukraińcy się wzmocnili, wzrosła też ich świadomość narodowa. Ale i Rosjanie mieli dodatkowy czas aby ich lepiej zinfiltrować, a nie są idiotami więc na pewno to robili

  7. Ogame

    Jakby Ukraina się skurczyła do ok 350.000km kwadratowych to by nigdy nie była zagrożeniem dla Polski. Tyle głębi strategicznej jej wystarczy. Tym bardziej, że niektórzy jej politycy roszczą sobie prawa do polskiej ziemi. Nie możemy nawet godnie pochować szczątków Polaków i Polek pomordowanych na Wołyniu bo to blokują.

    1. CCCP

      Napisz coś o Katyniu i zsyłkach na sybir po 17 września 1939

    2. Extern.

      Nie, bo Rosja i tak na długo takiej okrojonej Ukrainy w spokoju by nie zostawiła. Byłoby więc to tylko kwestią czasu aż byśmy mieli Rosję również i na granicy Ukraińskiej.

  8. Adam S.

    Zarówno sam tekst jak i większość komentarzy już się zdezaktualizowała po podpisaniu deklaracji Putina, że uznaje "republiki" w ich "deklarowanych" granicach, czyli jako cały obwód doniecki i ługański. W ten sposób nie pozostawia sobie innej możliwości, jak "wyzwolić" Ukraińców od Ukraińców na terytorium tych obwodów. W tym momencie prawdopodobieństwo pełnoskalowego konfliktu Rosji z Ukrainą wzrosło z 50% do 80%. Putin spełnił też formalny warunek rozpoczęcia agresji przez Rosję, czyli stworzył fasadę "bratniej pomocy" i "wyzwoleńczego" nazewnictwa jego przyszłych zbrodni. Jeśli to jest blef, to bardzo, ale to bardzo realistyczny. Oczywiście wciąż Putin może nie wykonać ostatniego kroku i nie wydać rozkazu ataku, trzymając świat w napięciu aż do psychicznego zmęczenia. Ale nie wygląda to dobrze.

    1. Perun Shogun

      Gdybym wiedzial jaka bedzie przyszlosc pewnie bylbym bogaczem - moim zdaniem, Putin chce rozmow pokojowych w ktorych Ukraina zrzeknie sie roszczen do Donbasu i Krymu oraz zapewni na pismie ze nie dolaczy do NATO. Kazdy dzien, tydzien, miesiac romow oznacza wzmocnienie Ukrainy i oslabienie Rosji. Ukrainie daje pomoc od spolecznosci miedzynarodowej i powoduje ostracyzm Rosji i rozwazenie zmiany zrodel weglowodanow dla Zachodu. Putin chce grac na oslabienie Ukrainy bo wojna to tylko oslabi Rosje. Dlatego nie zaatakuje. Atak oznacza rowniez niepokoje na Bialorusi - wie to Lukaszenko. - Rosja nie pierwszy raz przegrywa wojne ze slabszym ale bardziej zdecydowanym i zjednoczonym krajem. Zas Ukraincy nie zaatakuja - nie oplaca im sie.

  9. Sailor

    Zachód dzięki Putinowi stanął przed nie lada szansą. Mianowicie w ramach sankcji powinno się wydalić ze wszystkich krajów obywateli Rosyjskich z rodzinami prominentów na czele. Tym sposobem osiągnie się kilka celów. Raz pozbędziemy się rosyjskiej mafii, a że rosyjska mafia jest ściśle powiązana z wywiadem to praktycznie zostanie on zdemolowany. Jeżeli nie będzie na zachodzie obywateli rosysjkich to wypadało by cofnąć akredytację części rosyjskiego personelu dyplomatycznego gdyż nie będą mieli kogo obsługiwać, a że u nich wszyscy to agenci to dodatkowo zdemoluje ich siatki wywiadowcze. Wisienką na torcie będzie, że wróci do swoich tatusiów, mężów i kochanków cała ta rosyjska trzódka, która dekuje się na zachodzie zamiast w swojej ukochanej ojczyźnie i będą ciosać kołki na głowach rosyjskim decydentom.

    1. Pucin:)

      @Sailor - dobre!!!!! - Brytole - choć ich nie lubię z powodów historycznych - na pewno to zrobią (a przy tym kasę ich zostawią u siebie) tak jak z redaktorem "poczytnej" polskiej gazety!!!!! Brawo Ty, brawo Brytole!!!! :0

    2. seb2303

      A czemu niby tzw. "Zachód" miałby wydalać wszystkich Rosjan? Przecież to co piszesz to czysta fantazja.

    3. Sailor

      Seb-ciu nie wiem czy wydalą ale byli by frajerami gdyby nie skorzystali z okazji. Tutaj można upiec kilka pieczeni przy jednym ogniu. Jedno to zachód pozbywa się całej rosyjskiej zorganizowanej przestępczości, która jest mocno powiązana z wywiadem. Tak na prawdę w Rosji mafia i służby specjalne to jedno. Czyli cała ich siatka wywiadowcza idzie się paść na łąkę. Dalej ograniczamy ilość rosyjskiego personelu dyplomatycznego bo już niepotrzebny. Czyli dalej osłabiamy służby, a wisienką na torcie będą całe rodzinki prominentów, które wrócą do swojej ukochanej ojczyzny ciosać kolki na głowach tatusiom, mężom i kochankom., a wszytko to paradoksalnie nie są jakieś ciężkie sankcje.

  10. DIM

    Nie rozumiem tych "rozważań", zupełnie wydają mi się pozbawione sensu. Wszak Putin zapowiedział już wzięcie OKRĘGÓW Ługańskiego i Donieckiego, czyli ich całości. A nie tylko ich części zajętej przez tzw. separów. Po drugie, zapowiedział rozbrojenie Ukrainy, czyli co najmniej Zaporoże i Charków to takie dwa przemysłowe kły, które kacapstwo też zamierza Ukrainie wybić, czyli w tej czy innej formie, ale zakosić. Poza tym ruscy zawsze byli złodziejami, więc nie zatrzymają się na samym Doniecku/Ługańsku, który faktycznie mieli i tak. Rozważać, to można "wezmą/nie wezmą" Odessę.

    1. Sailor

      Dim to co Putinowi się marzy, a co jest możliwe to dwie rożne sprawy. Zwróć uwagę, że podczas tej szopki zwanej naradą Naryszkin wił się piskorz aby wprost nie poprzeć Putina. Widać nie chciał brać odpowiedzialności za szaleństwo Botoksa w kontekście danych wywiadu.

    2. DIM

      @Sailor. Ludzie, bądźcie choć odrobinę logiczni ! Przecież jeśli Putin wróci z tej wojny bez zysków rzeczywistych, za to z sankcjami i także bez NS2, w Moskwie automatycznie zostanie obalony !

    3. Sailor

      DIM żadnych zysków nie będzie. Jedyne co to odtrąbić sukces po uznanie niepodległości tych pożal się boże "republik". Jedyne co może jeszcze zrobić to bardziej pogorszyć dla siebie sytuację. Przecież tak na prawdę Putin tylko de facto zajął ukraińskie tereny, które i tak nie były kontrolowane przez rząd w Kijowie. Ale dał pretekst do wprowadzenia sankcji. Sądzę, że tego się nie spodziewał. Poza tym podzielił siły i o ile mógł liczyć przy dozie szczęścia, że jednym zdecydowanym uderzeniem wszystkimi siłami zajmie kijów to teraz już nie. zauważ, że Putin popełnił ten sam błąd co Hitler tylko, że teatr jest odwrócony o 180 stopni.

  11. Sniper

    a potem odetnie się swift i wyśle ruski naród tam gdzie jego miejsce-do XIX wieku i żaden skowyt polskich chrzanów czy innych komuszków w typie Werta nic nie da

    1. sTERNIK PODLODOWY

      Tyle, że swift jest pod kontrolą chazarów właśnie :-) Tyle, że amerykańskich.

  12. MK

    Moim zdaniem są dwie główne opcje: 1) pełnoskalowy atak na Ukrainę, 2) destabilizowanie Ukrainy. Moim zdaniem Putin może wybrać opcję 1, bo co ma do stracenia? Jeśli teraz nie zaatakuje i nie ustanowi rządu marionetkowego, to w kolejnych latach będzie to znacznie trudniejsze. Ukraina będzie inwestowała w armię, będzie dozbrajana przez Zachód. Pokonanie jej pochłonęłoby zbyt dużo ofiar. Teraz albo nigdy. Pretekstem będzie obrona nowych republik. Opcja nr 2 jest niepewna i mocno rozciągnięta w czasie.

    1. sTERNIK PODLODOWY

      Powtarzasz tezy Ziemkiewicza.

  13. kd12

    Narobią szumu w kierunku na Kijów, a faktycznie równoczesnym atakiem od strony Krymu i z północy odetną w ciągu tygodnia Ukrainę od Morza Azowskiego. No i po ewentualnej wojnie.

  14. Michu

    Może wypadałoby głośniej mówić o bierności Niemiec i jej przyczyny. Może ona doprowadzić do tego, że Rosja uderzy również na nas. Niemcom byłoby to na rękę. Błagalibyśmy ich o zatrzymanie natarcia ma linii Wisły. Niepokorny członek UE przestałby istnieć. Tereny zaboru Niemieckiego wróciłyby pod jurysdykcję Niemiec. Inna sprawa, że Niemcy są zinfiltrowani przez Rosjan na szczeblu politycznym i realnej władzy. Były kanclerz w dyrekcji gazpromu, jest dowodem. Likwidacja niemieckiego atomu i plany zastąpienia go blokami gazowymi opalanymi rosyjskim gazem, w kontekście "walki" z emisją CO2 jest co najmniej niespójna. Może warto analizować polską scenę polityczną pod kątem relacji z Francją, Niemcami, USA? Jaki sens był kupować Caracale, czy francuskie okręty skoro Francja nie wysłała nam w chwili kryzysu żadnego wsparcia? USA powinny zapewnić osłonę plot średniego zasięgu naszym i swoim siłom na wschodzie Polski.

  15. Thrawn

    Na co czekają władze ukraińskie, aż moskale podejdą im do granic Kijowa i może wtedy obudzą się i będą zmuszeni do pojęcia jakiś działań zaczepnych, ale to będzie koniec pięknego snu o "niepodległej Ukrainie". Zresztą nie widać woli walki w samym społeczeństwie ukraińskim, które jest podzielone na rosyjskojęzycznych i nie rosyjskojęzycznych. Ci perwsi nie znają ukraińskiego i mają w "dupie" tych którzy mówią tylko ukrańsku. Ci z zachodniej Ukrainy może by walczyli o swoje państwo, ale już nie koniecznie ci ze wschodniej którzy uważają się za Rosjan którzy czasowo są obywatelami państwa ukraińskiego.

  16. DA(łn)VIEN

    Anżej powiedział tak...w każdym bądź razie działamy. No to jak anżej stwierdził,że nikt na wschodniej flance nie ma wątpliwości,że wschodnia flanka ma być wzmocniona...to czyżby ktoś na zachodzie lub w centrum miał wątpliwości? Anżej z Vateuszem i księżycowym Jarkiem podejmują działania... zdecydowane działania. Ostro i zdecydowanie jak zdobywca. A do tego trio płaszczak z płaszczem siły dołączy niczym D'Artagnan sił wojennych

  17. DA(łn)VIEN

    Czyli co ...ruscy za darmo wjechali do Ługańska i Doniecka. Gdzie są pochlebcy bandery? Dziecko bez broni na płot a dziecko z kamieniem omijamy? Dzielni ci Ukraińcy. Terminatory. Normalnie....formalnie Ukraina straciła Donbas i Krym. Co może Ukraina tak naprawdę...24 migi 29 mają a reszta to semeni z samopałami taki umundurowany isis nie zdolny do walki z silniejszym.

  18. Michu

    Po to soły rosyjskie są rozmieszczone praktycznie wzdłuż wszystkich granic, żeby atakować w zależności od sytuacji taktycznej. Głównym celem jest obszar Ukrainy gdzie Rosjanie stanowią etniczną większość, lub przynajmniej dominuje język rosyjski. Pierwsze uderzenie pójdzie od wschodu. Jeśli Ukraińcy będą chcieli stawić krwawy opór, muszą tam utrzymać przewagę 3:1, czyli trzymać prawie całą armię na wschód od Dniepru i utrzymać bardzo długi łańcuch logistyczny.. wtedy odsłaniają Kijów. Aż się prosi, żeby wtedy uderzyć od północy, zająć lub przynajmniej otoczyć stolicę, przerwać logistykę na wschód i otoczyć wojska na wschodzie. Ukraińcom pozostanie odwrót i przebijanie się do stolicy. Rosjanie odetną ich na linii Dniepru i pozamiatane.

  19. Darek S.

    Z tego wnoszę, że dni Putina są już policzone. Albo uderzy na Kijów, wygra bitwę o Ukrainę, ale przegra za jakiś czas wojnę, albo wpierdzieli się w krwawą długą kampanię bez widocznych sukcesów. Nawet Chiny Putina powstrzymują, przed szaleństwem.

  20. Honker Haker

    Artykuł zbyt często opiera się na myśleniu życzeniowym. 1. Separatyści mogą kupić rakiety dalekiego zasięgu w lokalnych sklepach z bronią jak już wcześniej kupowali to i owo 2. Zniszczenie mostu kerczenskiego byłoby gwoździem do trumny Ukrainy. Ukraina będzie starać się grać niesłusznie bitego chłopca. Każde ofensywne zagranie będzie wodą na młyn "demoktatom i pacyfistom" pokroju choćby Niemiec 3. Bierna postawa NATO da Rosji wolną rękę a ta będzie starać się wykorzystać jak najwięcej okazji do skubania Ukrainy

  21. były porucznik zmechu

    Słuchając tłumaczenia fragmentów przemówienia Putina, wydaje mi się, że będzie starał się utworzyć granicę w okolicach wejścia na Półwysep Krymski /do Chersonia/. Podejrzewam, że jego celem jest przyłączenie ziem, gdzie istnieje największa przewaga ludności rosyjskiej /nie oszukujmy się, ludzie tam nie umieją mówić po ukraińsku/.. Taki ruch mógłbym jeszcze zrozumieć i wytłumaczyć sobie jako mający logiczne podstawy rosyjski sposób myślenia.. Spodziewam się, że realizacja tego celu odbędzie się niezależnie od sankcji i za każdą cenę, nawet zakładając unicestwienie Rosji.

  22. Perun Shogun

    Nie zaatakuje bo juz raz mu sie to nie udalo i to z nieprzygotowana Ukraina. teraz jest przygotowana - oczywiscie Rosja wygra taka wojne - przewaga lotnictwa i innych sil wojsk jest ogromna - liczby tu nie graja roli. Ale utrzymanie to zupelnie inna sprawa. To nie bedzie Gruzja tylko Czeczenia i Armenia na znacznie wieksza skale. Trzymajcie sie Ukraincy a ostatecznie Rosja i Putin upadna, tak jak zrobila to III Rzesza.

    1. Sailor

      Nie byłbym tego pewny. Widać gołym okiem, że Putin odkleił się od rzeczywistości. Poparcie dla de facto napaści już oficjalnie na Ukrainę musiał z Naryszkina wydusić i to prawie siłą. Widać rosyjski wywiad nie ocenia sytuacji tak optymistycznie, Powyższa analiza jest dość rzetelna ale pomija celowo lu nie kilka faktów. Pierwszy to pełnie wsparcie wywiadowcze zachodu, a szczególnie USA i WB. Ukraińcy będą wiedzieć jakie są ruchy wojsk Rosyjskich w czasie rzeczywistym i sądzę, że będą mieli lepszą świadomość sytuacyjną niż Rosjanie. Poza tym tak na prawdę nie wiemy co faktycznie przekazali Ukraińcom i co jeszcze przekażą wraz innymi państwami NATO. Poza tym jeżeli Amerykanie będą mieli jaja to mogą posłużyć się taktyką Putina z roku 2014. Wszak wszelkie systemy uzbrojenia można kupić w sklepie z takimi systemami.

    2. Perun Shogun

      Faktycznie nie pomyslalem, ze przeciez rakiety sa w sklepach sportowych;-) problemem jest to, ze zaawansowany sprzet wymaga szkolenia i kosztuje kupe siana Prawda, Putin jest oderwany od rzeczywistosci - byc moze tak jak Hitler - nie ma odwaznego, zeby powiedziec mu, ze to sie nie uda. Jedno jest pewne - atak teraz oznacza utrate Krymu -Ukraincy zniszcza w pierwszej kolejnosci wszystko co tam jest - to tak jak z Krolewcem. - wiemy, ze w wypadku wojny nie moze tam zostac kamien na kamieniu. Coz mam przekonanie, ze jednak nie zaatakuje - w innym wypadku czeka go embargo - rowniez polskie - na wszystko co sprzedaja. A on juz zyskal - zasoby Dombasu i Luganska i podwyzke cen wszystkich kopalin. To dyktator, nie glupiec.

    3. wert

      przewaga nie jest ogromna i sowiety raczej nie wygrają tej wojny. Ich lotnictwo będzie bezużyteczne bo nie mają większej ilości amunicji precyzyjnej a przy Piorunach nie zejdą poniżej 3500m. W Gruzji przy Gromach wprowadzili zakaz lotów poniżej 3 tyś m. Z dużego pułapu spokojnie mogą bombardować swoich ew cywili w miastach. Lotnictwo najwyżej powalczy ze sobą i dronami, To co ukraincom da popalić to rakiety ale będą mieli rozpoznanie/namierzanie na cito więc cały ten iskanderowy sprzęt powinien mieć worki na Gruz-200, podobnie jak i ciągniona artyleria. W 2014 ukraincy mieli od jankesów rozpoznanie sat na bieżąco, problem był w tym że zaraz mieli je i sowieci. Dziś Sztaby są dużo szczelniejsze

  23. JacekK

    Nie wiemy jak zmęczone jest ukraińskie społeczeństwo. Jak silne jest wspomnienie dawnych, dobrych czasów. Poza tym za co mają ginąć Ukraińcy? Za oligarchów, systemową korupcję, biedę? Często, co pokazują nawet wybory w Polsce, wybiera się przeciw temu co jest. Na zasadzie: jeżeli nie może być lepiej, niech będzie inaczej. Nie wierzę w determinację Ukraińców i spójność ich postaw. Nawet w Polsce to nie jest możliwe. Tym bardziej w kraju, którego mieszkańcu poddani byli tak silnej indoktrynacji. To co będzie zależy od sił i interesów zewnętrznych. Wystarczy popatrzeć jak białoruska rewolucja dogorywa w więzieniach.

  24. JacekK

    Nie wiemy jak zmęczone jest ukraińskie społeczeństwo. Jak silne jest wspomnienie dawnych, dobrych czasów. Poza tym za co mają ginąć Ukraińcy? Za oligarchów, systemową korupcję, biedę? Często, co pokazują nawet wybory w Polsce, wybiera się przeciw temu co jest. Na zasadzie: jeżeli nie może być lepiej, niech będzie inaczej. Nie wierzę w determinację Ukraińców i spójność ich postaw. Nawet w Polsce to nie jest możliwe. Tym bardziej w kraju, którego mieszkańcu poddani byli tak silnej indoktrynacji. To co będzie zależy od sił i interesów zewnętrznych. Wystarczy popatrzeć jak białoruska rewolucja dogorywa w więzieniach.

  25. Ein

    Dobra analiza. Jeżeli będzie to operacja pod obcą flagą (bez udziału lotnictwa, marynarki i wielu elementów, których separatyści nie mają) to .ru może liczyć na ostry wpier....ol.. Jeżeli Putin postanowi po prostu zaatakować Ukraińców w strefie buforowej i wokół Krymu to będzie musiał się liczyć z długą, ciężką kampanią. Właściwie tylko pełnosalowa operacja z uderzeniem na Kijów i szybką zmianą władzy (oraz okupacją - krwawą i bez widoków, ale to już pewnie wariat wliczałby w "cenę") dawałaby widoki na przynajmniej propagandowo-czasowe "zwycięstwo" i osiągnięcie celów, jakie sobie w orędziu wczorajszym wyartykułował. Tak, czy inaczej, może go to kosztować nie tylko władzę, ale i życie (jakieś pragmatyczne siły wokół tronu mogą powiesić szaleńca na strunie - to w końcu gangsterska klika).

Reklama