Reklama

Terroryzm i salafizm – wyzwania dla Polski tu i teraz

17 sierpnia 2015, 13:08
Wspomniana w tekście mapa pokazująca terytoria, które tzw. Państwo Islamskie zamierza podbić do 2020 r.
Symbol tzw. Państwa Islamskiego. Fot. wikipedia.com

Przypadek Jacka S., pierwszego terrorysty-samobójcy pochodzącego z Polski, nie jest zaskoczeniem. To owoc salafickiej działalności w Europie i przyzwolenia dla niej ze strony władz i kształtujących opinię publiczną mediów. Od kilku lat nasila się aktywność salafitów również w Polsce, co będzie miało istotny wpływ na bezpieczeństwo wewnętrzne w naszym kraju. Choć w Polsce prawdopodobieństwo zorganizowania zamachu terrorystycznego przez islamskich ekstremistów nadal jest stosunkowo niskie, to grozi nam jednak dynamiczna rozbudowa „uśpionych komórek” - w analizie dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Jacek S., który wysadził się w powietrze w irackim Baidżi, nie był pierwszym islamskim terrorystą narodowości polskiej. W czerwcu przed sądem w Niemczech stanęła Karolina S., oskarżona o zbieranie funduszy dla tzw. Państwa Islamskiego. Wkrótce okazało się też, że w Iraku, pod Tikritem, zginął jej brat, dwudziestoletni Maksymilian R., walczący w szeregach IS. Wszystkie te osoby wyjechały z Polski do Niemiec jako dzieci i tam dokonały konwersji na islam. Podobnie zresztą było z najsłynniejszym terrorystą islamskim pochodzenia polskiego, pochodzącym z Gliwic Krystianem Ganczarskim, który obecnie przebywa we francuskim więzieniu odsiadując wyrok 18 lat pozbawienia wolności. Powiązania tych osób z Polską de facto nie były zbyt silne, o czym zresztą świadczy przydomek Jacka S. w Iraku – al Almani, a nie al Bulandi (od arabskich nazw Niemiec i Polski). 

Wbrew sugestiom znacznej części mediów, nie można tłumaczyć przypadku Jacka S. problemami psychicznymi. Każda konwersja religijna ma jakieś podłoże psychiczne, a każdego terrorystę, w szczególności samobójcę, można uznać za osobę psychicznie skrzywioną. Niczego to jednak nie tłumaczy i nie implikuje żadnych wniosków co do przeciwdziałania takim zjawiskom. Kluczowe znaczenie ma tu natomiast kwestia działalności środowisk salafickich, bardzo silnych w Niemczech i dynamicznie rozwijających się obecnie w Polsce. To ich działalność jest kuźnią ekstremizmu i - w konsekwencji - terroryzmu. 

Zgodnie z retoryką narzuconą przez Arabię Saudyjską, Katar i finansowane przez te kraje muzułmańskie instytucje religijne,  tzw. Państwo Islamskie reprezentuje charydżycka herezję w islamie. Teza ta jest pozbawiona jakiegokolwiek znaczenia, gdyż odwołuje się do pojęcia z VII w., na temat którego praktycznie nie istnieje żadna wiedza źródłowa (jedyny istniejący dziś odłam charydżytów - ibadyci - nie mają nic wspólnego z tym co reprezentuje Państwo Islamskie). Jest to więc całkowity abstrakt, który ma odwrócić uwagę od salaficko-wahabickich korzeni ideologicznych tej organizacji terrorystycznej. Jeśli się przypatrzy osiemnasto- i dziewiętnastowiecznej historii sojuszu saudyjsko-wahabickiego (który w przeciwieństwie do charydżytów jest doskonale udokumentowany), to widać wyraźnie, iż praktyka i Państwa Saudyjskiego i Państwa Islamskiego niczym się nie różni. Wahabici i salafici podkreślają jakieś zupełnie nieistotne, z punktu widzenia nie-muzułmanów, różnice w interpretacji hadisów, jako podstawę różnic między nimi, a Państwem Islamskim.

Zrozumienie tych związków jest niezwykle ważne. Arabia Saudyjska, mimo położenia w pobliżu krajów generujących uchodźców, a także posiadania dużych środków pieniężnych, w ogóle ich nie przyjmuje. Jest to tym bardziej znamienne zważywszy, że większość tych uchodźców to muzułmanie. W konsekwencji, zamiast do Arabii Saudyjskiej uchodźcy (a także imigranci zarobkowi, których sytuacja w KAS przypomina niewolnictwo) kierują się do Europy. Saudowie jednak wydają ogromne pieniądze na inicjatywy pozornie stanowiące „pomoc humanitarną”. Taka polityka nie wynika więc, po prostu, z zerowej empatii wobec uchodźców, lecz z chęci ich wykorzystania do eksportu salafizmu i zmiany oblicza islamu. Trwa to już od kilku dekad. 

Saudyjskie i katarskie pieniądze (pochodzące zarówno z instytucji państwowych, jak i prywatnych) wspierają tysiące szkół koranicznych w Afryce. W rezultacie trudno się dziwić tendencjom wprowadzania szariatu w wielu krajach afrykańskich (np. Nigerii), czy też otwartemu wyrażaniu sympatii do Al Kaidy i Osamy bin Ladena (z czym się sam wielokrotnie spotkałem).

Ani KAS ani żaden inny naftowy, sunnicki kraj Półwyspu Arabskiego, nie przyjął żadnych uchodźców z Syrii czy Iraku, jednak przekazuje pieniądze na pomoc im np. w Libanie. Środki te trafiają jednak w ręce lokalnych, sunnickich imamów i warunkiem ich otrzymania jest posłanie dzieci do szkół koranicznych gdzie następuje ich indoktrynacja ideologią wahabicko-salaficką. Owoce tej polityki zostaną zebrane za kilka lub kilkanaście lat, zmieniając całkowicie religijność muzułmańską na Bliskim Wschodzie i produkując tysiące potencjalnych terrorystów.

Podobne procesy zachodzą od kilku dekad w Europie, a od kilkunastu lat również w Polsce. Arabia Saudyjska zaczęła poważnie interesować się naszym krajem w 2003 r., gdy król Abdullah sfinansował operację bliźniaczek syjamskich z Janikowa. Ten pozornie humanitarny gest, podobnie jak cała polityka „humanitarna” KAS, miał na celu ocieplenie wizerunku Saudów i umożliwienie im rozpoczęcia w Polsce aktywności pro-salafickiej. Mimo, iż założone przez Saudów Centrum Dialogu w Janikowie nie spełnia większej roli w tym zakresie, to jednak widać efekty napływu saudyjskich pieniędzy finansujących muzułmańskie inicjatywy i faktycznie zmieniających oblicze islamu w Polsce.

Nie wiadomo ilu jest obecnie muzułmanów w Polsce, wiadomo natomiast, iż tradycyjny obraz utożsamiający muzułmanina z polskim Tatarem jest już od dawna nieaktualny. Właściwie można podzielić muzułmanów w Polsce na trzy grupy: polskich Tatarów, konwertytów oraz obcokrajowców. Podział ten ma duże znaczenie z punktu widzenia dynamiki rozwoju tendencji ekstremistycznych, w szczególności salaficko-wahabickich, w polskim islamie. Oczywiste jest przy tym to, iż zdecydowana większość muzułmanów w Polsce nie wykazuje tendencji pro-ekstremistycznych. Niemniej tendencja niektórych mediów i ośrodków analitycznych, która nadużywa oskarżeń o islamofobię, przypisując ją wszystkim tym, którzy analizują problem ekstremizmu muzułmańskiego, służy tylko i wyłącznie rozwojowi tych patologicznych zjawisk. Opinia publiczna powinna też wiedzieć, którzy eksperci, w szczególności arabiści, są zależni finansowo (m.in. poprzez zlecenia np. tłumaczeń) przez KAS i inne kraje Półwyspu Arabskiego, gdyż podważa to ich obiektywizm. Niestety jest to dość powszechne.

Tatarów, zrzeszonych w większości w Muzułmańskim Związku Religijnym, jest około 2 tys. i jest to środowisko najmniej podatne na salafizację. Wg danych GUS pięć lat temu muzułmanów w Polsce było 5 tys., natomiast inne dane mówią, iż w powiązanej z Bractwem Muzułmańskim (w wielu krajach uznawanym za organizację terrorystyczną) Lidze Muzułmańskiej jest około 4 tys. członków. Wskazuje to, iż polskich konwertytów może być nawet kilka tysięcy i znaczna ich część to osoby o bardzo radykalnym podejściu do islamu. Można to zaobserwować w dyskusjach prowadzonych również publicznie na wielu forach internetowych, gdzie wielu z nich neguje islamski charakter Państwa Islamskiego tylko ze względu na domniemany brak „legitymacji szariackiej” dla ogłoszenia kalifatu. Nie ma natomiast krytyki praktyki szariackiej IS, która oparta jest na tych samych hadisach, które uznają również salafici. Polscy konwertyci niedawno urządzili też nagonkę na b. imama Selima Chazbijewicza, w związku z jego krytyką Agnieszki Amatullah Wasilewskiej, która w programie telewizyjnym deklarowała, iż za złamanie szariatu odetnie swemu dziecku głowę. Jest rzeczą oczywistą, że ktoś, kto w imię szariatu jest w stanie obciąć głowę własnemu dziecku, jest również gotowy do dokonania samobójczego zamachu terrorystycznego.

W Polsce może być też około 20 tys. obcokrajowców wyznających islam, przy czym największą, zwartą grupę stanowią tu Czeczeni. Również i w tym wypadku trudno powiedzieć ilu jest ich w Polsce, wiadomo jednak, iż liczba ta dynamicznie wzrasta. W 2009 r. oceniano, iż może ich być w Polsce już 10 tys. Ale tylko w 2012 r. prawie 10 tys. Czeczenów złożyło w Polsce wnioski o nadanie statusu uchodźcy a w 2013 r. liczba ta uległa podwojeniu. Najliczniejszą grupą muzułmanów w Polsce są zatem nie Tatarzy, lecz Czeczeni i to oni - razem z konwertytami - stanowią grupę podwyższonego ryzyka.

Krytyka Czeczenów w Polsce stanowiła przez lata pewne tabu, z uwagi na ich walkę z Rosją. Tymczasem Czeczeni to przeważnie właśnie salafici i to bez względu na to, czy popierają reżim Kadyrowa czy też Emirat Kaukaski. Sam Kadyrow zaczął już wprowadzać w Czeczenii elementy szariatu. Jednak znacznie poważniejsze znacznie mają równoczesne związki Czeczenów z dwoma wojnami – w Syrii i na Ukrainie.

W wydanym niedawno biuletynie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Kacper Rękawek stawia tezę, iż głównym źródłem zagrożenia terrorystycznego dla Polski nie będą w najbliższym czasie islamiści, lecz obcokrajowcy biorący udział w wojnie na Ukrainie. Wg Rękawka są to „osoby o poglądach neonazistowskich, w tym także Polacy […] z tych samych skrajnie prawicowych środowisk o profilu antyeuropejskim, antyamerykańskim, antydemokratycznym, autorytarnym i islamofobicznym”. To właśnie – wg. analityka PISM - skrajnie prawicowi ekstremiści mieliby stanowić główne zagrożenie terrorystyczne dla naszego kraju. Trudno się z tą tezą zgodzić, gdyż nie wiadomo w jakim celu środowiska te miałyby przeprowadzić w Polsce zamach. Teoretycznie można sobie wyobrazić rosyjską prowokację „false flag” (w celu przypisania jej ukraińskim nacjonalistom), ale byłaby to operacja niezwykle trudna i o wysokim ryzyku wykrycia prawdziwych sprawców.

Kacper Rękawek w swym komentarzu pominął natomiast inny aspekt, a mianowicie wątek czeczeński. Wiadomo jest, iż na Ukrainie Czeczeni walczą po obu stronach, po stronie separatystów – żołnierze Kadyrowa, a po stronie ukraińskiej – ochotnicy powiązani zarówno z Emiratem Kaukazu i Al Kaidą, jak również Państwem Islamskim. Rosja ma duże doświadczenie w infiltracji środowisk czeczeńskich, więc jeśli chciałaby przeprowadzić zamach typu „false flag”, to najbardziej naturalnym wyborem byliby nie skinheadzi lecz Czeczeni.

Jednak sam fakt wpływów czeczeńskich w Polsce i w polskiej społeczności muzułmańskiej, w relacji z ich udziałem w wojnie na Ukrainie oraz dominującą rolą w Froncie al Nusra w Syrii, jak również znaczącym udziałem w szeregach Państwa Islamskiego, stanowi ogromne wyzwanie dla bezpieczeństwa narodowego Polski. Warto przy tym zwrócić uwagę na to, że wg „mapy kalifatu” opublikowanej przez IS, celem Państwa Islamskiego jest podbój do 2020 r. wszystkich terenów Dar al islam (czyli tych które kiedykolwiek podlegały kalifowi). Mapa ta obejmuje zatem znaczną część Ukrainy, w tym Podole, a także wschodnią Słowację. Wprawdzie dzisiaj nic nie wskazuje na to, by IS chciało powoływać wilajat na Ukrainie, ale trudno przewidzieć rozwój wypadków za kilka lat.

mapa plan kalifat
Wspomniana w tekście mapa pokazująca terytoria, które tzw. Państwo Islamskie zamierza podbić do 2020 r.

Z informacji ABW wynika, że aż 200 osób objęto w Polsce monitoringiem w związku z podejrzeniem o powiązania z Państwem Islamskim i w większości są to Czeczeni. Trzech przedstawicieli tej narodowości aresztowano wcześniej za zbieranie funduszy dla IS. O tym, że w Polsce działają komórki IS pozyskujące pieniądze słyszałem zresztą również z wiarygodnych źródeł w Iraku. Ponadto całkowicie jawnie zbierane były w Polsce środki „pomocy dla Syrii”, które kierowane były do Frontu Nusra (organizacji zdominowanej przez Czeczenów i afiliowanej przy Al Kaidzie).

Wg analityków PISM, Kacpra Rękawka, a wcześniej Patrycji Sasnal oraz Patryka Kugiela, przyjęcie islamskich imigrantów lub uchodźców nie zwiększy zagrożenia terrorystycznego w Polsce. Poniekąd podzielam tę tezę, ale z zupełnie innych, mało optymistycznych powodów. Jest dla mnie oczywiste, iż służby specjalne nie będą w stanie zweryfikować ew. sympatii salafickich imigrantów, a nawet jeśli to nastąpi, to „teoria charydżycka” IS blokuje automatyczne uznanie ich za zagrożenie.

Zamach jest mało prawdopodobny z innego powodu – salafici dopiero rozwijają swoją kampanię w Polsce i zamach na tak wczesnym etapie skomplikowałby ich zdolność do rozbudowy siatki i transformacji polskiego islamu.  Można się też spodziewać inwestycji saudyjskich i katarskich w te środowiska, która będzie się odbywać pod parasolem „pomocy humanitarnej”, a w istocie jej celem będzie salafizacja islamu w Polsce. Ochronę propagandową tej polityce zapewnią natomiast organizacje walczące z rasizmem, które wszelką krytykę sprowadzą do islamofobii i antyimigranckiej histerii.

Witold Repetowicz

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Reklama
zatroskany
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 23:11

Że też nie można zdelegalizować salafitów, przynajmniej w Polsce. Od kilku lat czytam publikacje o tej sekcie i z daleka widać, że jest niebezpieczna. Wolność wyznania wolnością wyznania, ale nie chcę za parę lat bać się wsiadać do pociągu z obawy że jakiś idiota zechce zostać męczennikiem. Ciekawe jakie byłyby wyniki referendum w sprawie zdelegalizowania tej organizacji. I może jeszcze paru innych na dokładkę, np. Ligi Muzułmańskiej, organizacji ponoć mocno powiązanej Bractwem Muzułmańskim, która to organizacja postawiła ostatnio w naszej stolicy wahabicki meczet.

Gojan
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 22:04

Jakie są powiązania Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych z ekstremistami islamskimi?

taki jeden
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 22:01

W czasach PRLu, jak i później, do Polski przyjeżdżały setki muzułmanów z Palestyny, Syrii, Iraku, Libii, Egiptu, Sudanu, Tunezji, Algierii, czarnej Afryki, itd. na studia, praktyki zawodowe, szkolenia, itp. W sumie to były tysiące. Większość z nich zostało, pozakładało rodziny (głównie z Polkami). Sam znam kilkunastu takich. Myślę, że część z nich mogła się zradykalizować, tak jak i ich nastoletnie lub dorosłe już dzieci. Odrębny problem to Czeczeni i inne ludy Kaukazu i zakaukazia, których jest też tysiące. O mafii czeczeńskiej pisało się już od lat. Pytanie tylko jakim cudem te tysiące przedostały się do Polski, kto im dał wizy i prawo pobytu ? Za łapówki ? Bo w emigraję polityczną nie wierzę. Myślę też, że wyznawców Islamu jest znacznie więcej niż 20 tys. Przynajmniej 2 razy tyle. W MSW powinien powstać specjalny zespół ludzi (może już jest), którzy zajmą się tym tematem, będą kontrolować, infiltrować i nadzorować proces radykalizacji i fanatyzacji tego światka, żeby zwalczyć zarazę w zarodku. Szczególnym nadzorem objąć meczety, szkoły koraniczne, związkii stowarzyszenia muzułmańskie. Radykałów eliminować lub deportować, bo wsadzanie do pudła na kilka lat nic nie da. Służby powinny dostać w tych sprawach specjalne prerogatywy i środki. Demokracja i swobody obywatelskie są istotne, ale bezpieczeństwo państwa i obywateli jest wartością wyższą. Jak się komuś nie podoba, to droga wolna.

Kilo
wtorek, 18 sierpnia 2015, 13:31

Nie rozumiem, dlaczego Rosja nie mialaby uzyc skrajnych nacjonalistow polskich zamiast Czeczenow. Ci ostatni sa na cenzurowanym za sam wyglad. Ci pierwsi juz przeciez sa elementem propagandy Kremla... No i jest ich nieporownywalnie wiecej w Polsce niz wszystkich muzulmanow razem wzietych. To, ze jestesmy panstwem jednorodnym narodowo nie chroni nas automatycznie przed destabilizacja - wystarczy uzyc innych argumentow (np. bogaci vs biedni)...

skafit
środa, 19 sierpnia 2015, 10:33

Kto wedlug ciebie chodzi na pasku Putina? Konkretnie, jakie organizacje/osoby i dowody. Z tego co sie orientuje, jedyna grupa pro putinowska to srodowisko xportal (xputin -troche zlosciwie;) ) I te ich uwielbienie dla bredni Dugina... Z drugiej strony wykonuja kawal solidnej roboty dot. Syrii, zwalczajac demokratyczna, zaklamana propagande. Chcesz powiedziec, ze przejecie wladzy we Francji przez np. FN, Grecji przez np. Zloty Swit, na Wegrzech przez np. Jobbik, w Anglii np. przez BNP, a w Polsce np. przez NOP to bedzie robota Putina? Niektorzy uwazaja Putina za "wladce mgly i lasera"... Kazdy moment jest dobry na przejecie wladzy i zniszczenie rezimow demokratycznych. I moze sie zdziwisz, ale Putin czy ktokolwiek inny, nie jest tu potrzebny... Jesli w PISM (kto jest sponsorem tego cuda) jest wiecej takich ekspertow jak Rekawek... to boj sie Polsko. Jeszcze nie slyszalem, aby jakis nacjonalista (a to nie jest synonim "skrajnego prawicowca") byl przeciwko Europie. Zreszta wrzucanie wszystkich do jednego worka juz swiadczy minimum o braky wiedzy, a zachodzi podejrzenie o zla wole.

Witold Repetowicz
wtorek, 18 sierpnia 2015, 20:54

Własnie dlatego ze sa narzedziem propagandy Kremla więc nie nadaja sie na operację typu "false flag".

Qwerty
wtorek, 18 sierpnia 2015, 13:13

Dobry artykuł ujawniający prawdziwe źródło ekstremizmu. Pytanie czemu USA i Europa Zachodnia pozwalają na eksport tych zachowań z Półwyspu Arabskiego?

Kilo
wtorek, 18 sierpnia 2015, 15:38

A czemu zakladasz, ze interes USA i UE jest tozsamy? Popatrz na mapke. Widzisz tam gdzies tereny USA?

skafit
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 20:34

W koncu pojawia sie temat krwawej, totalitarnej dyktatury Arabii Saudyjskiej - bliskiego sojusznika rezimow demokratycznych. Gdzie pochowali sie demokratyczni inteligenci, broniacy wahabicka dyktature? To wy, demokraci zbroicie i chronicie dyktature wahabicka - Arabie Saudyjska (oraz inne dyktatury sunnickie z GCC), glownego sponsora swiatowego terroryzmu i islamizacji Europy (nie mylic z rezimem EU). Calkiem rozsadny pomysl - plan minimum: " Irak: Spacyfikować Saudów: Nuri al-Maliki, wiceprezydent i były premier Iraku w rozmowie z iracką telewizją stwierdził, że Arabia Saudyjska powinna stać się międzynarodowym protektoratem, a rządząca nią dynastia Saudów winna być odsunięta od władzy. Maliki określił Arabię Saudyjską jako wylęgarnię terroryzmu, który zakorzeniony jest w promowanej przez państwo wahabickiej ideologii. Zdaniem wiceprezydenta, reakcja społeczności międzynarodowej na politykę Saudów i objęcie ich państwa ścisłym nadzorem to konieczne warunki do ograniczenia rozwoju terroryzmu na Bliskim Wschodzie i poza jego granicami. (na podst. Press TV)" xportal pl Stop US-Saudi terror! Dopoki istnieje wahabizm i syjonizm to nie bedzie pokoju na swiecie.

Pawelek
czwartek, 20 sierpnia 2015, 10:54

Uważam że artykuł dokładnie oddaje rzeczywistość. Podzielam obawy autora.

Katarzyna
sobota, 21 listopada 2015, 19:14

czy moge prosic autora o zrodla tej informacji: " a po stronie ukraińskiej – ochotnicy powiązani zarówno z Emiratem Kaukazu i Al Kaidą, jak również Państwem Islamskim." ?

Boruta
sobota, 14 listopada 2015, 21:06

Nie ma zgody w dwóch sprawach. Po pierwsze jak najbardziej jest zagrożenie terroryzmem neonazistowskim. Cel jest prosty - ci, których uznają za wrogów. Po drugie wiązanie wszystkich czeczeńskich ochotników w Ukrainie z islamistami. Owszem, część jest takowa, ale taki Isa Munajew salafitą nie był

ole
wtorek, 18 sierpnia 2015, 12:14

PEW Research Center przeprowadził w 2013 roku badania z których wynika że szariat ma bardzo wysokie poparcie społeczne a 63% Egipcjan popiera karę śmierci za apostazję. pewforum.org/2013/04/30/the-worlds-muslims-religion-politics-society-beliefs-about-sharia/

MaRk
czwartek, 3 września 2015, 23:37

Bardzo dobry tekst. Rzetelna ocena sytuacji. Kłopot tylko w tym, że oficjalne media klepią bzdury i wmawiają naiwnym bajeczki.

Buzzard
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 19:13

Ciekawe jest również gdzie są kształceni lub skąd pochodzą islamscy duchowni, zarówno w Lidze Muzułmańskiej ale i środowisku Tatarów. W Polsce szkół koranicznych nie ma chyba? Pokolenie pana Chazbijewicza odchodzi na emeryturę, czasy się zmieniają, środowiska się radykalizują. Tatarzy polscy na pewno są tu zakorzenieni ale czy zasymilowani?

wer
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 18:29

W Polsce statystycznie nadal jedna jednostka broni ręcznej na 100 mieszkańców. Jak to będzie wyglądało w przypadku islamskiej komórki terrorystycznej? Pokrycie zapotrzebowania 100% czy tylko 90%? Materiałów wybuchowych nie liczę. Podobno w Polsce łatwiej je dostać niż broń ręczną. Taki kraj.

staszek
środa, 19 sierpnia 2015, 11:02

Niestety autor trafnie rozpoznał sytuację i przewidział zagrozenia....... szkoda że kraje demokracji i pluralizmu w UE i Ameryce Płn daja się rozgrywać nawiedzonym imamom w AS i ZEA oraz Kataru....... KIEDY IDEOLOGIE KTÓRE GODZĄ Z WOLNOSC SUMIENI I WYZNANIA ORAZ RÓWNOUPRAWNIENIE PŁCI ZOSTANĄ ZAKAZANE W KRAJACH DEMOKRATYCZNYCH?

MICHAŁ -ANIOŁ
wtorek, 18 sierpnia 2015, 02:26

ludzkość w dzisiejszym wydaniu nie jest "produktem ostatecznym" nadal ewoluuje ...przeobraża się karmiąc ..."cywilizacją jaką sobie stwarza" destrukcja ubrana w religie i w religijne hasła ( czemu bo jest prosta przemawia do prostego ludu i obiecuje gruszki na wierzbie ) dorzućmy nierówność społeczną , wartościowanie życia pieniądzem i przyzwolenie na pielęgnowanie ułomności zwanej dyktaturami i manipulowaniem życiem co jest dobre co nie ....tworzenie kast ,warstw społecznych .. i opieranie wszystkiego totalnie na bożku zwanym pieniądz ubranym w wartości religijne ..jest dzisiejszym efektem naszej rzeczywistości .....winne są państwa które ten stan rzeczy pielęgnowały ..dlatego twór zwany "państwem islamskim " jest rozwojowy upraszcza wszystko do prostych aspektów ..wartości religijnych które" męczennikom " obiecują raj i poprawę statusu poprzez finansowanie .....Podsumowując nierówność społeczna obudziła demony ubrane w religie ..które dają zbawienie i zastrzyk finansowy ...Państwa cywilizacji zwanej zachodnioeuropejską dla poprawy samopoczucia tworzą twory socjalne oraz prewencyjne ...by zachować twarz iluzja dla poprawy samopoczucia ...za 20 lat w miejscu zwanym Europa będą kalifaty a Europa będzie ewenementem socjologicznym .....

luqe
wtorek, 18 sierpnia 2015, 01:48

to jest jakis odprysk. póki co znacznie większe wpływy w PL ma Izrael (przy czym nie uważam by było to złe, wręcz przeciwnie). 2000 emigrantów to niewygórowana cena jaką płacimy za obecnosć w klubie EU, i de facto polisa na wypadek niekorzystengpo rozwoju wydarzeń na Ukrainie. analityków PISM, podbnie jak Pana Reptowicza cenię, regularnie czytuję, i odnoszę wrażenie że spór jest nieco zbyt ambicjonalny. Póki co skrajna prawica, jawnie dopuszcajaca przemoc w walce politycznej, gloryfikująca zabójce prezydenta Narutowicza, powiązna ze środwsikami kibolskimi (więc i mafijnymi), przenikająca do organizacji poroobronnych, które mają dostęp do broni (i aktywnie zabiegają o większy) pozostaje potencjalnym zagrożeniem wewnętrznym. Jeśli mówimy o zagrożeniu salafizmem, to nie wydaje się by kluczowe były żmudne działania KAS, na naszym terytorium. Wystarczająco wielu sympayków i członków organizacji terrorystycznych mieszka w Niemczech. A wycieczka do PL to raptem kilka autem. gdyby chcieli. Pozostaje najgroźnejszy dla Poslki przeciwnik - Rosja i jej neoimperialne ambicje. Stojąć naprawde daleko od obozu "prawych patriotów" i "wyznawców mgilenych teorii", staram sie kalkulować na zimno i wychodzi mi, że skoro Rosja jest najgroźniejszym przeciwnikiem to w polskim interesie jest osłabianie jej pozycji - sta ansz aktywanosć n aUkrainie, stąd lawirowanie by utzrymać relatywnie dobre (choćby poprawne) stosunki z sunnckim KAS, szyickim Iranem a także - co nie spodoba sie autorowi - z Turcją Erdogana. sorry, taką mamy geografię. mam oczywiście moralngo kaca to pisząc bo szczerze, po ludzku, kibicuję Kurdom. niestety Polska nie była, nie jest i nie będzie rozgrywajacym więc dylematy moralne są wspisane w politykę zagraniczną.

Koleś
czwartek, 20 sierpnia 2015, 18:00

2000 imigrantów to tylko początek. Obecny rząd będzie robił to co Niemcy będą kazali robić, czyli będzie ich więcej.

Kilo
wtorek, 18 sierpnia 2015, 12:29

Mozliwe, ze chodzi wlasnie o wzmocnienie nastrojow "prawicowych", ktore przeciez stanowia podstawe popularnosci dzialan Putina. Srodowiska, ktore wymieniles, tak naprawde juz go wspieraja (choc deklaratywnie - wrecz przeciwnie). Muzulmanie beda tylko stanowili "collateral damage" w procesie radykalizowania sie spoleczenstwa. Co zreszta widac po wiekszosci komentarzy...

abcdee
wtorek, 18 sierpnia 2015, 01:45

W 2014 roku Arabia Saudyjska uznała ateizm za terroryzm a apostazja jest karana w blisko 20 krajach.

RTY
wtorek, 18 sierpnia 2015, 00:52

Problemem samym w sobie jest w ogóle istnienie religii wszelakich.. każda religia jeśli jej dać zbyt wiele możliwości prowadzi do mordowania i ekstremizmu... na tym etapie cywilizacyjnym religie powinny zaniknąć ale jak widać ludzkość nie jest wartościową cywilizacją...

Kormak
środa, 19 sierpnia 2015, 11:36

To bardzo płytkie co mówisz. Religia oczywiście bardzo często jest narzędziem wykożystywanym do walki ale nie jest jej powodem.Powodem jest przedewszystkim nierównośc społeczna lub ekspansjonizm danego państwa. Jest mnustwo przykładów na przestrzeni dziejów pokojowego egzystowania różnch kultur i religii (Polska jest tego dobrym przykładem) Proponuję zapoznać sie z Piramidą Maslowa (piramida potrzeb) jako ilustracji dla czego ludzie skłaniają się ku ekstremizmowi a nie wypisywać dyrdymałów. Pozdrawiam Kormak

Jarek
wtorek, 18 sierpnia 2015, 11:34

Bełkoczesz chłopcze tak bardzo,że nie da się tego czytać. Buddyzm prowadzi do mordowania i ekstremizmu? Chrześcijanie mordują,jeśli ktoś odrzuca ich religię? Judaizm powoduje,iż jego wyznawcy obcinają głowy swoim oponentom? Puknij się w łeb,zanim cokolwiek jeszcze napiszesz!

ArminVanBurren
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 14:43

Tak dalej popierajmy multikulti,

Tomasz
poniedziałek, 17 sierpnia 2015, 14:37

"Ochronę propagandową tej polityce zapewnią natomiast organizacje walczące z rasizmem, które wszelką krytykę sprowadzą do islamofobii i antyimigranckiej histerii." Tym również bym się zajął

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama