Reklama
Reklama
Reklama

Przeciwpancerny paradoks. Pułk wraca do Suwałk [KOMENTARZ]

12 lipca 2019, 14:16
D_Q9bWnUYAEqvq6
Fot. MON

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak ogłosił dziś przeformowanie stacjonującego w Suwałkach dywizjonu artylerii przeciwpancernej w pułk. To potrzebna decyzja, ale jej skuteczne wdrożenie będzie zależeć od powodzenia programu modernizacyjnego, mającego wprowadzić na wyposażenie nowy niszczyciel czołgów.

Aktualizacja 10:37 15.07 - Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało na profilu społecznościowym, że na potrzeby pułku zostaną zakupione nowe wyrzutnie Spike.

Minister Błaszczak ogłaszając rozpoczęcie formowania pułku w Suwałkach stwierdził, że w ten sposób zostanie naprawiony błąd, polegający na rozformowaniu tej jednostki i pozostawieniu jedynie dywizjonu. 

Podpisałem decyzję, która rozpoczyna formowanie pułku przeciwpancernego tu w Suwałkach. To jest decyzja, która naprawia błąd popełniony dziewięć lat temu przez rządzącą wtedy Polską koalicję PO-PSL. Błąd polegający na rozformowaniu pułku, polegający na zmniejszeniu liczebnym wojska stacjonującego w tu w Suwałkach.

Mariusz Błaszczak, Minister Obrony Narodowej

Rozformowanie pułku, jakie miało miejsce w 2010 roku, związane było z wycofaniem – bez wprowadzenia następcy – systemu rakiet przeciwpancernych 9P148 Konkurs, jaki znajdował się wcześniej na wyposażeniu jednego z dywizjonów pułku. Na wycofanie pocisków Konkurs zdecydowano się z uwagi na wyczerpanie resursów, pomimo że to nieco nowocześniejszy system, w stosunku do używanego do dziś w Suwałkach 9P133 Malutka.

W przeciwieństwie do pocisków Malutka, Konkursy nie były jednak powszechnie używane w Wojsku Polskim (zakupiono jedynie 18 wyrzutni). Nie stworzono też przed laty dla tego rodzaju systemu przeciwpancernego zaplecza produkcyjno-obsługowego, jakie posiadano już dla rakiet Malutka, co mogło stać za decyzją o zakończeniu eksploatacji tego typu sprzętu. Nie wprowadzono jednak dla niego następcy. Wobec tego jedynym niszczycielem czołgów w Wojsku Polskim – pojazdem przeznaczonym specjalnie do zwalczania broni pancernej – pozostał system 9P133 Malutka, podobnie jak 9P148 osadzony na podwoziu BRDM-2.

System jest obecnie przestarzały i powinien zostać jak najszybciej wymieniony. Jeszcze przed rosyjską agresją wobec Ukrainy prowadzono prace koncepcyjne dotyczące nowego niszczyciela czołgów, w programie Barakuda. Zakładano, że wóz miał otrzymać zarówno armatę, jak i wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych. Pod uwagę brano podwozie kołowe, jak  gąsienicowe. Ważnym postawionym wymogiem było zwalczanie celów chronionych przez aktywne systemy ochrony – klasy soft-kill (zakłócające systemy kierowania pocisków przeciwpancernych), ale i hard-kill (fizycznie zwalczające pociski przeciwpancerne). Kontrowersje budziły jednak niektóre założenia programu, np. połączenie uzbrojenia armatniego i rakietowego, otrzymał on negatywną rekomendację w ramach Strategicznego Przeglądu Obronnego.

W październiku 2018 roku minister Mariusz Błaszczak zapowiedział odtworzenie pułku artylerii przeciwpancernej w Suwałkach, założenie to zostało potwierdzone w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych do 2026 roku. Choć MON nie informował, jakie ma być uzbrojenie pułku, to stało się jasne, że Wojsko Polskie będzie zainteresowane nowym niszczycielem czołgów. Skoro bowiem ma być tworzony pułk artylerii przeciwpancernej, to chodzi właśnie o zakup takiego sprzętu. Wcześniej pojawiały się koncepcje, że struktura pułku w Suwałkach zmieni się w ramach 11. Mazurskiego Pułku Artylerii, wraz z wprowadzeniem do tego ostatniego haubic 155 mm i systemu Homar, i taki też sprzęt miałby trafić do Suwałk. O takim rozwiązaniu mówił jeszcze w kwietniu 2015 roku w Sejmie ówczesny pierwszy zastępca Szefa Sztabu Generalnego WP gen. Anatol Wojtan. Ostatecznie jednak w Suwałkach ma pozostać pułk przeciwpancerny.

Wróćmy do niszczyciela czołgów. W trakcie prowadzonych zdecydowano się na niszczyciel czołgów na podwoziu gąsienicowym, z wyrzutniami przeciwpancernych pocisków kierowanych. Z ogłoszenia zamieszczonego przez Inspektorat Uzbrojenia przy okazji dialogu technicznego można się było dowiedzieć, że utrzymano założenie zwalczania celów chronionych przez systemy ochrony aktywnej, tak hard-kill, jak i  soft-kill, co oznacza że powinien dysponować zaawansowanym systemem przeciwpancernych pocisków kierowanych o dużych zdolnościach.

Warto też zauważyć, że ww. ogłoszenie mówi o pozyskaniu „modułu dywizjonowego”, co wskazuje na dążenie do zakupu sprzętu dla kompletnych dywizjonów – a więc z wozami dowodzenia, podsystemem rozpoznania i wsparcia etc. Programowi nadano kryptonim Ottokar-Brzoza, nawiązujący do nazwiska twórcy artylerii Legionów Polskich. Choć formalnie MON nie określa, do jakich jednostek mają trafić nowe niszczyciele, to naturalną lokalizacją jest właśnie dywizjon (pułk) z Suwałk. Tym bardziej, że jednostka jest rozbudowywana, i trudno oczekiwać, by przywracano do służby przestarzałe 9P133.

Niedawno Inspektorat Uzbrojenia poinformował w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, że do dialogu technicznego, spośród kilkunastu podmiotów, które się zgłosiły, zakwalifikowano pięć: PGZ, OBRUM, HSW, MBDA UK i IMI Systems–Elbit Systems. Wiadomo, że jeden z zakwalifikowanych partnerów zagranicznych, MBDA UK, zdecydował się zaoferować stronie polskiej ciężkie pociski Brmistone, które mogłyby zostać zintegrowane z systemem kierowania ogniem Topaz i używane do zwalczania celów wskazywanych ze źródła zewnętrznego.

Do dialogu zakwalifikowano też PGZ i dwie spółki zależne (OBRUM, HSW), dysponujące kompetencjami do dostarczania podwozi gąsienicowych i ich integracji. W praktyce więc – prawdopodobnie – nowy niszczyciel ma być połączeniem ciężkiego, przeciwpancernego pocisku kierowanego, pozwalającego razić cele również poza widocznością wzroku i krajowego podwozia gąsienicowego.

Wprowadzenie do Wojska Polskiego systemu przeciwpancernego o takich możliwościach wraz z całym zapleczem z pewnością byłoby znaczącym wzmocnieniem obrony przeciwpancernej. Dla jednostki z Suwałk mógłby to wręcz być skok o kilka generacji, jako że system 9P133 to technologia z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku.

W praktyce jednak, aby to założenie zostało spełnione, równolegle ze zwiększaniem ukompletowania, szkoleniem żołnierzy, wreszcie – przygotowaniem infrastruktury jednostki w Suwałkach – musi zostać, w sposób planowy i skuteczny przeprowadzony zakup tego typu sprzętu. To chyba największe ryzyko dla planu odbudowania tej jednostki. Nie jest przecież tajemnicą, że wiele programów modernizacyjnych, zdawałoby się – prostszych od systemu Ottokar-Brzoza (choćby pojazdy 4x4 Mustang i Pegaz...) – notuje opóźnienia. A bez nowego niszczyciela czołgów, odtwarzanie „przeciwpancernej” jednostki mogłoby stanąć pod znakiem zapytania.

Na razie wiadomo tyle, że prace analityczno-koncepcyjne mają zakończyć się w I kwartale przyszłego roku. MON jest już z pewnością „bogatszy” o wyniki analiz prowadzonych w ramach programu Barakuda, które doprowadziły do wypracowania obecnej koncepcji. Nie zmienia to faktu, że teraz trzeba będzie ustalić ostateczną konfigurację nowego niszczyciela czołgów, wybrać producenta, przejść przez negocjacje i podpisać umowę, co wiąże się z prowadzeniem często czasochłonnych procedur.

Od tego, czy uda się je zrealizować, w dużej mierze zależy powodzenie tego – podkreślmy – potrzebnego planu odbudowy zdolności artylerii przeciwpancernej, w dodatku w tak newralgicznym dla Polski i NATO punkcie, jak obszar w pobliżu „przesmyku suwalskiego”. Paradoksalnie. tak jak rozformowanie pułku w Suwałkach (i pozostawienie w jego miejsce dywizjonu) było warunkowane wycofaniem starego sprzętu, tak teraz sformowanie go z powrotem wymaga wprowadzenia nowego. Na pełną ocenę dzisiejszej deklaracji MON przyjdzie więc jeszcze poczekać, choć – nie ma co ukrywać – czasu nie jest zbyt wiele.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 88
Reklama
Autor komentarza
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:42

Należy podpisać z Rosją układ o prowadzeniu wojny wyłącznie poprzez dialogi techniczne. W tym Polska jest potęgą. Moglibyśmy spać spokojnie, a nawet odbić Krym.

Kolo
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:40

Nie będzie ani pułku (znaczy będzie z nazwy), nie będzie żadnego nowego sprzętu typu niszczyciel, a jak widać po prostu dostaną ppk Spike i pewnie tylko Rosomaka jako "spajkobusa"! A dialog na niszczyciel czołgów potrwa tyle co na Orkę!! Do widzenia.

Ha
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:37

Popatrzcie na aktualizację z 15.07. Jednak nie będzie żadnego Brimstone!!! Będzie Spike!! Po co zatem ściema z MBDA?? I moja konkluzja: przez kolejne lata nie będzie w WP nic skutecznego, bo integracja Spike to bardzo wredny problem. MON już z góry "załatwiło" więc odmownie ten nowy niszczyciel. Nie będzie nic takiego, zostaną "spajkobusy". Cóż należało się tego spodziewać. Więc mnie to zupełnie nie dziwi!! Kolejna porażka MON!! Gdy tymczasem dobrych parę lat temu powstał gotowy moduł Amur (plot+ppanc) z Gromami i Spikem. Wypróbowany na Rosomaku, radził sobie zupełnie dobrze. Ale po co MON ma skorzystać z gotowego, sprawdzonego rozwiązania, skoro przez parę lat można znowu wymyślać koło, czyli jakieś nowe podwozie i nowy moduł/wieżę że Spikem?? Pogonią króliczka jeszcze trochę, nie??

vector
czwartek, 18 lipca 2019, 20:34

Wlasciwe to czemu nie przyjela sie ta koncepcje pplot razem z ppanc. na jednym pojezdzie?

Teddy
poniedziałek, 15 lipca 2019, 14:11

Trochę z innej bajki. Kilka gier wojennych udowodniło, że w batalionach z Rośkami, warto mieć wersje z wieżami 120mm. Wieże są gotowe bo robi je albo Leonardo albo belgijski Cockerill. A do tych dział są już jeszcze gotowe ppk wystrzeliwane z lufy. Osadzenie ich na Rośkach też było udanym ekperymentem. Zatem zostaje TYLKO decyzja o zakupie np. 64 wież oraz odpowiedniej liczby ppk. Drugą decyzją powinno być równie proste dokupienie do naszych 64 Raków powiedzmy 300-500 pocisków ppanc typu Strix. Jawi się tylko pytanie czy pasowałyby do komory amunicyjnej Raka!? Te dwie proste i niewymagajace już żadnych analiz czy dialogów decyzje zaspokajają ewidentną potrzebę posiadania solidnego wsparcia ppanc dla "rosomakowatych"! I to w szybki sposób bez wieloletnich dialogów etc. Zyskujemy przy tym potrójne wsparcie: armat, ppk oraz Strixów, czyli mamy "3 w 1"!! Druga sprawa to tworzenie dużej wąsko-specjalizowanej jednostki obecnie bez jakichkolwiek możliwości "na dziś" uzbrojenia jej w cokolwiek ppanc. Bardzo "niekonwencjonalna" to koncepcja. Obecnie WP nie dysponuje bowiem niczym w co można uzbroić te nową jednostkę!! Zatem co to jest, czy tylko żenująca propaganda? Decyzja docelowo słuszna, jednak w oparciu o obserwacje jak funkcjonuje Inspektorat Uzbrojenia, czyli departament MON odpowiedzialny za nowe uzbrojenie należy wątpić, czy w jakiejkolwiek przewidywalnej przyszłości zmaterializuje się w/w pułk. Terminy dialogów technicznych i prac analitycznych to kilka lat, a tu mamy dodatkowo do czynienia z "wynalazkiem" MON, potworkiem którego nikt na świecie jeszcze nie zaproponował. Skąd zatem nagle taki wariacki pomysł? I ile w sumie lat potrwa wybieranie takiego uzbrojenia?? Bo jakoś dziwnym trafem, MON stanowczo nie nadrabia braków w wyposażeniu ppanc w całym WP!! Jak powszechnie wiadomo nawet najnowsze Leopardy maja od lat przestarzałą amunicję, zatem ich zdolności ppanc są minimalne. I stan ten jest utrzymywany permanentnie, co daje dużo do myślenia. Tak naprawdę to tylko Spike stanowi skuteczny środek i nawet dokupiono ekstra 1000 sztuk, ale nadal mamy tylko 264 zespoły celownicze! Tylko 264. Czemu nie kupujemy kolejnych wyrzutni, to przecież jest proste! Zatem de facto od coś 10 lat nie wzmacniamy niczym naszych zdolnosci ppanc. Dlaczego MON to akceptuje? Czy tylko ja mam wrażenie, że wydawałoby się fachowcy w MON - dokładają wszelkich i jak widać skutecznych starań, by nasze WP pozostało tragicznym, przestarzałym "zaściankiem" całkowicie niezdolnym do walki ze zmechanizowanym najeźdźcą??

Lord Godar
środa, 17 lipca 2019, 18:30

Aby bataliony na Rosomakach zyskały na wartości bojowej potrzebują nie tylko Raków czy wozów z armatami 105 lub 120 mm . Potrzeba całej gamy pojazdów ,których do tej pory jeszcze tam nie ma , ba ... nawet ich nie opracowano . Można patrzeć tylko na amerykańskie bataliony na Strykerach i podziwiać .

Marek1
wtorek, 16 lipca 2019, 20:28

Obecnie produkowane Raki NIE mogą strzelać amunicją Strix. Są one po prostu za długie.

dropik
poniedziałek, 15 lipca 2019, 13:10

piękny obrazek który ilustruje pozorne działania MON w sprawie modernizacji. Cały przedstawiony na zdjęciu sprzęt pochodzi z innych jednostek. Piękna ustawka przedwyborcza.

ito
niedziela, 14 lipca 2019, 13:38

Dwie różna rzeczy- ciężki niszczyciel na podwoziu gąsienicowym- czy aby na pewno rakietowy? A jeśli tak- pocisk z zupełnie innej kategorii niż ten przeznaczony dla lekkich niszczycieli na podwoziu kołowym będących środkiem obrony dla batalionów zmechanizowanych. Pytanie, czy ta druga kategoria jest w ogóle potrzebna, czy nie załatwiłoby sprawy wyposażenie w PPKi bwpów niezależnie od trakcji, wzorem BWP 1? I druga- jak widać z naszych własnych doświadczeń niezbędne jest stworzenie w kraju zaplecza produkcyjno- serwisowego, bo inaczej będzie jak z Konkursami- co z tego, że stosunkowo nowe jeśli nie mamy ich jak utrzymać w linii? Czyli radosne zakupy w ramach "pilnej potrzeby" można sobie w buty włożyć- trzeba normalnie, z całym awantażem wprowadzić PPKi na stan wojska i PZG, inaczej nic z tego nie będzie. A podwozie to rzecz wtórna- pod warunkiem, że integrację będzie prowadziło w sposób rozsądny PZG, a nie ktośtam gdzieśtam na Święty Nigdy.

Leopardzik
poniedziałek, 15 lipca 2019, 01:21

Ta integracja to jedna wielka tajemnica!!,,Licencja integracyjna to dalsze 250mln pln Tegonie BYŁO w planach MON

say69mat
niedziela, 14 lipca 2019, 10:34

Przekornie zapytam, a co 'sychać' w temacie opl/opr dla pułku przeciwpancernego dyslokowanego w rejonie przecudownych Suwaliszek??? Czyli w zasięgu rażenia wszelkich możliwych systemów artyleryjsko - rakietowych z terenu Obwodu Królewieckiego. Bo, znowu się okaże, że 'kupilim' za ciężki pieniądz 'wypasiony' system p-panc, 'zintegrowalim' z równie 'wypasionym' podwoziem kołowym v/s gąsienicowym. A kiedy przyszło co do czego, to nie 'zdołalim' z koszar wyjechać w trybie alarmowym. Tak zupełnie na marginesie, czy tego typu formacja nie powinna dysponować garnizonem położonym w znacznym oddaleniu od rejonów narażonych na uderzenie konwencjonalną amunicją artyleryjską i rakietową. W rejonach przygranicznych budując bazy operacyjne, w których poszczególne elementy jednostki stacjonowałyby na tzw rotacyjnych dyżurach bojowych??? Dalej, czy tego typu rozwiązanie nie powinno obowiązywać na całej flance/ścianie wschodniej??? Proponuję zmienić definitywnie uformowane historią powstań narodowych swojskie motto naszych sił zbrojnych 'Żywią y' Bronią' na 'Myślą i Bronią'??? Czy jest to aż tak skomplikowane???

Lord Godar
środa, 17 lipca 2019, 18:51

Ja cały czas mówię , że myślenie w MON niezależnie od tego kto nim kieruje i kto w nim dowodzi niewiele się zmienia . Beton jest betonem i betonem zostanie . Taka odnowiona jednostka w tym samym kształcie tylko z nowymi wyrzutniami na nowym podwoziu nie ma prawa tam w Suwałkach zbyt długo istnieć i funkcjonować w przypadku wybuchu wojny. Tu trzeba trochę zerwać z tymi standardami , bo robimy "kopiuj wklej" w formatce rodem z PRL-u . Jeśli jakaś specjalna jednostka dedykowana do stawienia oporu czołgom i innym cięższym pojazdom ma sens , to nie tylko na ciężkich podwoziach , ale powinien powstać pułk mieszany , w skład którego powinny wchodzić dywizjony/kompanie najlepiej na kilku typach nośników ( quady, terenówki 4x4 , ciężarówki/ transportery op. , lekkie podwozie gąsienicowe , czy nawet kierowane roboty p-panc czy nośniki dronów warmate ) i uzbrojone w kilka typów pocisków zależnie od nośnika . Takie jednostki lepiej sprawdziły by się w walce , a lokalizacja poszczególnych kompanii nie powinna być tylko w jednym garnizonie i to tak blisko granicy gdzie jest podatna na zniszczenie. Bliżej granicy powinny być pododdziały lekkie , a cięższe dalej , tak samo jak pojazdy z pociskami klasy NLOS . W takiej jednostce sprawdziły by się pociski klasy Javelin , MMP czy Spike w odmianach o zasięgu od kilku do tych ponad 20 km. Trzeba myśleć rozwojowo i przyszłościowo , a nie tylko zastępować bezmyślnie jeden sprzęt drugim .

Trzeźwy
poniedziałek, 15 lipca 2019, 00:35

Bardzo dobre pytanie otwierające w sprawie oplot! I doskonale pytania w kwestii rozśrodkowania i baz rotacyjnych. I niestety konkluzja jest właściwa- dla naszego MON to definitywnie zbyt skomplikowane. Skoro nie potrafią kupić nowych Honkerów? Bo przecież NIE potrafią. A tu potrzeba nie wydumanych gąsienicowych niszczycieli czołgów, a całościowego systemu obrony ppanc i taki pułk ppanc to powinny być różnorodne nośniki: kołowe i gąsienicowe oraz oczywiście drony w szczegolnosci rozpoznawcze ale także jako nośniki broni ppanc. Mógłby też taki pułk mieć nawet systemy minowania narzutowego tak by system był całościowy i kompleksowy. I taki pułk gdyby był wciąż rozśrodkowany dynamicznie w rejonach dyżurów bojowych byłby w stanie grubo namieszać. Myślę że wtedy realizowalibyśmy wersję 'myślą i bronią'!

Grredo
niedziela, 14 lipca 2019, 00:29

Na razie jak i przy nowej dywizji jedynie przybywa etatów dowodzenia, a sprzętu i Indian nie przybywa.

Zawisza_Zielony
sobota, 13 lipca 2019, 23:53

To jest jakiś absurd. Pułk ppanc miał być odwodem armii LWP szturmującej Danię. W dobie bsl i śmigłowców z uzbrojeniem ppanc na czorta nam taki twór. Niszczyciele czołgów jak najbardziej ale na szczeblu kompanii lub batalionu, jednostek ogólnowojskowych.

PiterNZ
sobota, 13 lipca 2019, 20:06

Póki co powstaje sztab pułku czyli wydajemy na pieniądze bez pewności jakie uzbrojenie otrzymają żołnierze. Szkoda, że kampania wyborcza jest priorytetem przed podnoszeniem wartości bojowej WP. Plus im więcej garnizonów tym większe koszty wegetatywne (ochrona, podatki, obsługa etc.).

Wojciech
sobota, 13 lipca 2019, 19:20

Suwałki... Idealna lokalizacja...gdyby skoszarować tam całe WP, Rosjanie byliby zadowoleni bardziej niż Niemcy w 1941. W zasadzie w co by tam kogo nie wyposażyć to i tak po to nie sięgnie bo atak z zaskoczenia pozwoli jedynie obrońcom ubrać gacie...

I tyle
wtorek, 16 lipca 2019, 10:54

Kolejny znawca wojskowości się znalazł, lepiej zamilcz a nie wypisujesz glupoty

Marek1
wtorek, 16 lipca 2019, 20:35

Głupoty ?? Sytuowanie wartościowych jednostek bliżej niż 50km od granicy jest właśnie głupotą.

Konieczko
sobota, 13 lipca 2019, 17:53

Głupota. Zamiast nasycać bronią przeciwpancerną pododdziały ogólnowojskowe, co wymagałoby zwiększenia być może etatów na szczeblach szeregowy-kapral to my budujemy pułk jakiego nie ma nikt w NATO, z co najmniej kilkunastoma etatami dla oficerów starszych, kilkudziesięcioma dla oficerów młodszych i kilkuset dla podoficerów. A w przypadku W pułk i tak będzie wymagał podzielenia na drobne pododdziały i skierowania równo na całej długości frontu i integracji z pododziałami ogólnowojskowymi.

Remi
niedziela, 14 lipca 2019, 18:45

Prawda? Poza tym w CO i KIEDY uzbroją ten "pułk"? Skoro już mamy rozdysponowane jedyne skuteczne środki czyli 264 wyrzutnie Spike! Minister szumnie i hucznie uprawia propagandę pt. "sformowałem pułk"! Ale MON dopiero uruchamia poszukiwanie jakiegoś bliżej nie sprecyzowane uzbrojenia?? To przecież chore jest, bo nawet nie śmieszne! My "formujemy" nie tylko coś czego nikt w świecie nie ma, my "formujemy" coś, czego nie mamy kompletnie czym uzbroić, i nie wiemy w związku z powyższym jak będziemy tego "pułku" używać!! Ilość niewiadomych jest taka, że znając tzw. "skuteczność" MON możemy liczyć na ZERO efektów przez najbliższe 5 lat!! Ale cóż, któż zabroni ogłaszać taką czy inną propagandę?

Ciekawy
poniedziałek, 15 lipca 2019, 10:00

Umiesz czytać? Defence już kilka razy pisało o jakie pociski może chodzić i jakie firmy zainteresowane są ich dostarczeniem.

QRF
niedziela, 14 lipca 2019, 15:32

Nawet nie trzeba by zwiększać etatów. PPK jest drogie a mon woli kasę wydać na F35 żeby się na defiladach chwalić. Proponuję wprowadzić nowe granaty do RPG i dużą liczbę jednorazowych granatników ppanc a PPK wprowadzać sukcesywnie.

???
sobota, 13 lipca 2019, 16:02

Choć – nie ma co ukrywać – czasu nie jest zbyt wiele, czy autor artykułu ma jakieś przecieki odnośnie konfliktu zbrojnego?

Uważny
niedziela, 14 lipca 2019, 19:16

Po co formować jednostki i trzymać ludzi jak nie mają na czym ćwiczyć?

Dark
sobota, 13 lipca 2019, 16:01

i dostaną łuki i kłady .... bo jak narazie zadnego przetargu w 4 lata nie udało się zakończyć nie licząć służalczych zakupów na Wisłę i Homara. Zapasu na jeden nalot rakiet oraz na jedną salwę ... Zadnych praw do produkcji własnych pocisków ...

Lewak
sobota, 13 lipca 2019, 15:59

Gąsienicowy niszczyciel czołgów ma sens , gdy jest zbudowany ze względnie taniego nośnika i zaawansowanych technicznie PPK dalekiego zasięgu , takich jak SPIKE NLOS , BRIMSTONE lub ewentualnie SPIKE ER 2. Nośnikiem powinien być LPG z napędem MTU lub jakiś pojazd kołowy. Obawiam się jednak ,że jakiś geniusz z MON wpadł na pomysł wykorzystania w tym celu niezmodernizowanych podwozi z T-72 lub BWP-1 oraz zamierza użyć PPK SPIKE LR.

Marek
poniedziałek, 15 lipca 2019, 10:05

Jeśli gąsienicowy, to jak dla mnie Brimstone 3 + LPG i tyle w temacie.

Pawcio
sobota, 13 lipca 2019, 15:19

Jeśli chodzi o polskie podwozie "na już” to w grę wchodzi jedynie MT-LB. Osadzenie na nim PPK nie było by takim głupim pomysłem. Rużnicę w masie bojowej AHS Goździk i podwozia (6 ton) można wykożystać do dopancerzenia nośnika plus ewentualnie ASOP. I nawet by pływał.

Tak myślę
poniedziałek, 15 lipca 2019, 00:18

Idzie nowe... BORSUK

Marek
poniedziałek, 15 lipca 2019, 16:10

Przecież LPG także jest w produkcji, więc w czym problem?

Piotr ze Szwecji
sobota, 13 lipca 2019, 15:09

Rakiety naprowadzane laserowo zmieniają formę zaangażowania dla środków ppanc. Mogą one być stosowane na znacznych dystansach. To czyni, że rakiety ppk najlepiej nadają się w instalacji w wieżach bwp, jak HSSW-30. Pytanie jednak stoi czy laserowo naprowadzona rakieta ppanc na dystansie 42 km - 50 km bije w niszczeniu czołgu laserowo naprowadzany 155 mm pocisk artyleryjski? Chyba nie. Gąsienicowe ciężkie podwozie, jakie ma Krab i działo artyleryjskie kalibru 155 mm, by się lepiej nadawało w niszczycielu czołgu według mnie. Ten by mógł na dystans zwalczać czołgi pociskami artyleryjskimi, tak jak rakiety ppk, acz by zapewniał dłuższą żywotność efektywności rażenia takiego systemu artyleryjsko-ppanc niż rakiety ppk to czynią.

Greg
sobota, 13 lipca 2019, 14:54

Trafiona i jak najbardziej słuszna decyzja, tylko żeby za tym poszły szybkie zakupy wyposażenia.

Beto
sobota, 13 lipca 2019, 13:01

Zastanówmy się. Tak logicznie rzecz oceniając. Nowy niszczyciel ma być gąsienicowy i mieć nowe zaawansowane ppk. Jeśli oznacza to ppk o dużym zasięgu (Brimstone?) to po co gąsienicowe, zatem ciężkie, zapewne opancerzone podwozie? Przy dużym zasięgu raczej nie muszą widzieć celu i stawać "twarzą w twarz" przeciw czołgom wyposażonym w zaawansowane systemy celownicze i armaty! Sądząc po gąsienicach będą jednak towarzyszyć czolgom i bwp z bliska! No tak ale czołgi mają armaty, nasze bwp już mają "malutkie" a Borsuki będą mieć Spike. Zatem pancerni mają już własne środki ppanc. Po co im zatem jeszcze dodatkowe niszczyciele? Dziwna koncepcja. Przy tym, na dziś nie mamy zupełnie opracowanej taktyki walki niszczycieli gąsienicowych w szykach czołgów i bwp, bo takich gąsienicowych niszczycieli przecież nie mamy!! Wszystko do zmiany?? Co tu jest grane? Podwozi na dziś też nie mamy, zatem mnóstwo wody upłynie zanim a) ktoś wybierze/skonstruuje/wyprodukuje podwozie (w ile lat?) b) ktoś wybierze ppk/doplinuje integracji/zainstaluje?? c) ktoś opracuje zupełnie nową taktykę, przeszkoli operatorów i kierowców? Czy ktokolwiek zastanowił się ile czasu to wszystko potrwa, gdy my de facto poza coś ponad 250 wyrzutniami Spikeow nie mamy żadnych innych skutecznych środków ppanc.?? Gdzie w tym jest jakaś logika , jakaś głębsza myśl, taka operacyjna czy strategiczna? Ja jej nie widzę! Jedno jest pewne: to podejście i ta koncepcja MON gwarantuje nam, że przez wiele kolejnych lat NIE wprowadzimy do WP ani nowego ppk ani nowego nośnika tychże. Czy aby przypadkowo??

drobny
sobota, 13 lipca 2019, 12:46

Obecnie rządzą cierpią na gigantomanie i manię wielkości, stworzą pułk po to aby zakupić dla niego defiladową ilość sprzętu, jak to zresztą czynią przy okazji innych zakupów, jeszcze w dodatku na podwoziu gąsienicowym i nich a co tam musi koniecznie pływać. W dzisiejszych czasach realiach jednostki powinny być tym bardziej specjalistyczne małe tj dywizjon p. Panic w każdej dywizji, a przede wszystkim trzeba zacząć od tego że trzeba najpierw wyposażyć w nowoczesny sprzęt obecnie istniejące jednostki a później tworzyć nowe ale taki prosty tok rozumowania niestety jest nie dostępny dla obecnie żądzących przekracza po prostu ich horyzont myślowy

WZ
sobota, 13 lipca 2019, 12:31

Czasu brak. Proponuję: HSW da podwozie Rośka z nową wieżą. Na to armata jak w Leośkach z nową amunicją ppanc, której Lepoardy potrzebują niczym powietrza. Do tego wyrzutnia do ppk Spike, który jest produkowany licencyjnie w Polsce...do tego w końcy zintegrować Rośki z ppk Spike i mamy "niszczyciele czołgów" liczbie kilkuset dla WP

Trzeźwy
niedziela, 14 lipca 2019, 18:58

Słuchaj, u nas nikt nie jest w stanie kupić następcy Honkera, a Ty z całym szacunkiem proponujesz próbę zintegrowania podwozia z HSW, do tego bliżej niesprecyzowaną (istniejącą-nieistniejącą?) wieżę z armatą 120mm (?), amunicję ppanc , której od lat MON nie potrafi pozyskać dla posiadanych już czołgów, i do tego zintegrowanie Spike, którego od 10-12 lat nikt nie potrafi zintegrować na Rośku?? I tak lekko piszesz "mamy"?? Nigdy "w życiu Romana" to się nie uda! Od lat MON nie potrafi załatwić żadnego pojedynczego elementu składowego z twojej listy, a Ty piszesz "mamy" niszczyciela, który "na raz" niby zintegruje te pojedynczo "nie do załatwienia" elementy??? I co, MON ma to zrobić? Ten MON, który nie potrafi wybrać następcy Honkera?? Czy wybrać przez 10 lat prymitywnego granatnika ppanc.?? No bracie, gratuluję fantazji!!

Danisz
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:37

Taka fantazja, czy jak kto woli mitomania i oderwanie od rzeczywistości to charakterystyczna cecha zdecydowanie zbyt wielu tutejszych komentatorów.

poniedziałek, 15 lipca 2019, 16:16

Do Leo2A4 nie było co pozyskiwać, bo nikt po trzeźwemu z niezmodernizowanej armaty nie próbowałby nawet strzelać nowoczesną amunicją, bo skończyłoby się to poważnym uszkodzeniem czołgu. Jeśli chodzi o Leo 2Pl to nowoczesna amunicja w umowie na modernizację jak najbardziej jest.

FT-17 NG
sobota, 13 lipca 2019, 12:23

skok generacyjny - wynośne wyrzutnie Spike wg standardu sprzed lat

Robcio
sobota, 13 lipca 2019, 11:57

"Ciekawy" pomysł MON. Nikt na świecie nie widzi sensu budowy czegoś "takiego", czegoś tak wąsko specjalizowanego. Podwozi nie mamy, chyba że, OBRUM czy HSW wykorzysta np. UMPG? Nie mniej uważam że koncepcja jest chora i bez sensu. W naszym MON absurd goni absurd a decydenci gdzieś "lewitują" oderwani od rzeczywistości. Cały świat umieszcza ppk albo na KTO, albo BWP czyli wszystkim co już mają a nie odkrywają koło od nowa. Po drugie jeśli nie bwp czy kto, to wyłącznie tanie, masowe, lekkie, kołowe nośniki. Choćby przysłowiowe "toyoty"! Skąd nagle w MON w ogóle pomysł na gąsienice?? Gdyby chociaż chodziło o coś jak Ripsaw II, to może tak. Ale wątpię że MON mógłby być aż tak rewolucyjny. Uważam więc, ze mniej więcej gdy do linii wejdą Borsuki (które będą mieć swoje integralne ppk) wejdą też inne ciężkie pojazdy dużo gorzej uzbrojone niż Borsuki! Gdzie tu logika? Co robi minister? Aa, defiladę! Z szerszego punktu widzenia wszystko jest tak zorganizowane, że potrwa to dobrych kilka lat, może 5, może 10. Decyzja MON to kolosalne kłopoty, koszty, zmiana taktyki. To wieloletni przewlekły z natury MON i łatwy do kolejnego przedłużania proces. A w WP przez kolejne lata nic się nie zmieni!! Nadal pozostajemy na lata z raptem 264 szt wyrzutni ppk których i tak możemy używać wyłącznie w wersji spieszonej. Utrzymywanie od 10 lat tego "status quo" powinno być skierowane do prokuratury wojskowej. Bo to TRAGEDIA i przestępstwo przeciw Państwu !! Tymczasem koszt pick-up'a Isuzu to ok 130 tys, a WzM z Poznania na jego pace przewoźny zestaw 3 Spike zainstaluje w tydzień!! Są podwozia z AMZ, są inni polscy mistrzowie zabudów specjalnych, są zatem możliwości. Ale nie, MON wyraźnie nie chce uzbroić WP w żadne sensowne rozwiązania. Tylko czemu kolejny minister toleruje ten sabotaż i dywersję, bo inaczej nie potrafię na to patrzeć. Gdzie BBN i ci mądrzy generałowie??

Marek
poniedziałek, 15 lipca 2019, 16:21

No to na dzień dobry zaraz za naszą zachodnią granicą: Wiesel 1 ATM HOT, Wiesel 1 ATM TOW, Wiesel 2 ATM HOT. Do tego Anglicy, którzy widzą sens integracji Brimstone 3 z podwoziem. Faktycznie "nikt na świecie nie widzi sensu budowy czegoś takiego wąsko specjalizowanego". O Rosjanach i ich konstrukcjach z litości nie wspomnę.

Ernst Junger
niedziela, 14 lipca 2019, 22:07

Uważam, że osadzenie Nlos lub Brimstone na Rosomaku 6x6 byłoby w zupełności ok. Natomiast ppk na gąsienicowym podwoziu został zrealizowany w Rosji oraz Turcji.

Andrettoni
sobota, 13 lipca 2019, 02:48

Nie rozumiem dlaczego nie można zrobić uniwersalnego systemu, który będzie mógł być umieszczony na rożnych podwoziach - przecież chodzi po prostu o kontener z rakietami, system do namierzania/sterowania i ewentualnie system do wykrywania. To nie jest nic trudnego. Jeżeli zrobić to jako system modułowy, to wykrywanie może być realizowane przez osobny pojazd np. radar itd. Wielkość kontenera z rakietami zależałaby od użytego pojazdu, a system celowania mógłby być wymienny - np tylko dzienny lub termalny. Byłoby to o tyle dobre, że w razie modernizacji możną by wymienić tylko moduł celowniczy. Ewentualnie wymienić rakiety i przeprogramować moduł celowniczy. Te trzy moduły - wykrywania, celowania i kontener z pociskami mogłyby być użyte na dowolnym pojeździe lądowym, śmigłowcu lub okręcie, a nawet w postaci stacjonarnej.

Ciekawski Dyziek
niedziela, 14 lipca 2019, 12:39

Dlaczego? A dlaczego latami MON nie jest w stanie kupić następcy Honkera? Dlaczego MON nie jest stanie po prostu kupić granatnikow ppanc dla WP? Dlaczego MON wiedząc już 12 lat temu, że skończą się resursy dla ppk na Mi24 - wycofał je i po prostu, w kompletnie nieodpowiedzialny sposób obniżając zdolności ppanc lotnictwa nie zrobił nic by je zastąpić? Ale dlaczego tak łatwo i szybko MON wydaje pieniądze na kuchnie polowe, warsztaty kontenerowe, węzły łączności, kancelarie kryptograficzne, przyczepy pod łodzie, mosty towarzyszace, i szereg innych "niebojowych" rzeczy? I rzuca się na tak kosztowne skomplikowane i ogromnie długotrwałe programy jak Harpia czy HIMARS? Pytanie do rządu? Pytanie do ministra, dlaczego jego resort jest tak niewyobrażalnie nieudolny, a może robi to celowo?

fcuk
poniedziałek, 15 lipca 2019, 15:45

"a może robi to celowo". Nikomu nie zależy na tym, żeby Polska była silnym samodzielnym państwem.

Tak myślę
poniedziałek, 15 lipca 2019, 00:21

"a może robi to celowo?" Tak to jest celowe działanie.

MT.
sobota, 13 lipca 2019, 01:51

Zastanawiam się jaki jest sens ogłaszania decyzji o przeformowaniu dywizjonu ppanc w pułk, a więc istotnego powiększenia jednostki, jeśli wiadomo, że tego pułku nie ma w co uzbroić. To powinno odbyć się w odwrotnej kolejności: najpierw decyzja w sprawie wyboru sprzętu, a potem decyzja dotycząca przeformowania. Sposób, jaki opisano powyżej, nie ma po prostu sensu. Dla mnie istnieje tylko jedno sensowne wytłumaczenie: zbliżają się wybory parlamentarne. No i trzeba jakoś przekonać lokalnych wyborców, że obecna władza coś robi dla miasta i regionu oraz dla szeroko rozumianej obronności państwa, a idąc dalej, na kogo ci wyborcy mają głosować. I tyle w temacie.

KOSOGŁOS
piątek, 12 lipca 2019, 23:44

tylko opcja niemieckiego Weisel ze Spikejem ..skonfigurować podobnie jak Wiesel 2 ATM HOT...Niemcy pozbywają się swoich Łasiczek dają 140 sztuk plus linie produkcyjną .

Zniesmaczony
sobota, 13 lipca 2019, 19:01

"Tylko" to potrzeba na początek dużo i tanio: Isuzu D-Max plus inne niż Spike pociski na pace. "Pastuchy" potrafią więc i poznańskie WZM da radę. Dlaczego nie Spike? Po 12 latach "integracji" już chyba każdy wie, że nie da się ich zainstalować na niczym poza nową wieżą Borsuka. A i to za może parę lat, bo wciąż ją opracowują, ha ha ha!!! Więc z tego powodu absolutnie niezbędny jest nam inny ppk. Co do podwozi zaś to dalej idąc mamy dawno opracowane podwozia z AMZ Kutno choćby TUR - 2, na kołowego niszczyciela wystarczy. Mamy też setki BWP-1. Niczego szukać, analizować od nowa nie trzeba. I jest jeszcze jedno bardzo ciekawe podwozie kołowe, niestety - choć naprawdę "genialne" to tylko prototypowe podwozie FUNTER z kooperacji PIMOT Warszawa z AMZ Kutno. Mobilność nieprawdopodobna, tylko niestety od 2017 jakieś "mroczne" siły starannie likwidują wszelkie wzmianki na jego temat, podobnie jak swego czasu BUMAR "zabił" OBRUM-owego Andersa. Więc pewnie reaktywowac FUNTERa się nie da. Ktoś go "zabił", zespół konstruktorów został zwolniony i ktoś robi wszystko by o nim całkowicie zapomniano!! Ciekawe kto? Poza tym wrócę do innego pomysłu- opracowania np. przez młodych inżynierów z różnych uczelni technicznych w ramach konkursu np. NCBR - polskiego odpowiednika Ripsaw-II!! Samo PGZ na 100 % nie da rady, bo są zaskorupiali, zabetonowani, ale młodzi w ramach konkursu takie mobilne, szybkie, zwinne, niskie, niewykrywalne "płastugi" dali by radę zrobić. Na 1000 %!! Jest niestety jeden problem nierozwiązywalny : na drodze stoi MON, uparty i niereformowalny żelbeton!! I dlatego nasz niszczyciel będzie 30-o tonową maszyną, w rodzaju Borsuka. Wielką, powolną, wołowatą, toporną i niesprzedawalną. Będzie to monstrum jedyne w swoim rodzaju. Pojawi się już za jakieś 5-8 lat, bo absolutnie wcześniej się nie da! I będzie już wtedy przestarzałe, zacofane, i horrrendalnie drrrrogie. Ale "nasze, nowatorskie" i zupełnie... bez sensu. Więc dokładnie wtedy MON... zmieni wymagania na.... kołowy!! Bo przecież nie chodzi o to "by złapać króliczka, ale by gonić go"!! A szumnie zapowiadany "pułk ppanc" będzie zasuwał na blaszankach BRDM albo wozil Spike na pace starego Honkera.

Kosciuszko
piątek, 12 lipca 2019, 22:10

To żart, powoływanie czegoś coniema na czym pracowac i utrzymywać to nie wiadomo jak długo... No chyba.ze ppk malutka traktujemy jako broń ale tym to mozemy walczyć z zulusami.

Ecco
sobota, 13 lipca 2019, 19:03

Dokładnie tak. Pułk? Bez sprzętu!! Co to za pułk? Z RPG7 i SPG7 na starych Honkerach? Pan minister chyba kompletnie odleciał!!

Gracz
piątek, 12 lipca 2019, 22:05

Jak system oparty na ppk ma skutecznie zwalczać pojazdy wyposażone w systemy ochrony aktywnej hard-kill??

Lord Godar
sobota, 13 lipca 2019, 23:10

Wszystko zależy od tego jaki ppk .

Razparuk
poniedziałek, 15 lipca 2019, 03:39

W gre wchodzi Brimstone..jeśli będzie CAMM w Narwii...tak gadajo...

Lord Godar
poniedziałek, 22 lipca 2019, 20:11

No i chyba jednak wezmą spajki ... tylko pytanie na czym je posadzą ...

Kompresor
piątek, 12 lipca 2019, 22:01

Na wyposażeniu powinny być auta 4x4, z rakietami o zasięgu przynajmniej kilkunastu km + małe drony do rozpoznania czy podświetlenia celu.

ryba
niedziela, 14 lipca 2019, 01:21

czemu kilkunastu ? czołg strzela na odległość ok. 2,5 km wiec po co przepłacać ? szybki najazd ostrzal i za górkę co innego śmigło gdzie moga mu sieknąć z jakiegoś podręcznego opl-a

Facetoface
piątek, 12 lipca 2019, 20:15

I znowu cudowna green island 2010 roku.

Qwe
sobota, 13 lipca 2019, 22:15

Nie było żadnej zielonej wyspy, chyba najdrastyczniejszy przypadek opisany przez doktorantkę to pracownica ochrony, która za czasów dobrobytu przyszłego prezydenta Europy zarabiała za godzinę pracy poniżej 2 zł, czyli nie mogła kupić sobie za to bochenka chleba. Oprócz tak drastycznego, autentycznego przykładu, który doczekał się pracy naukowej, jest jeszcze sfera budżetowa bez podwyżek z propozycją dziesiątkowania. Obecna władza jaka by nie była i mimo, że faworyzuje pewne profesje np. resorty siłowe przed innymi np. nauczycielami to daje jednak podwyżki. W czasach zielonej wyspy nikt nic nie dostawał.

olo
piątek, 12 lipca 2019, 18:32

pytanie do MON czym mają walczyć bo stary sprzęt odchodzi powoli a w zamian nic ?

vvv
piątek, 12 lipca 2019, 18:01

nie ma to jak pokazowka gdzie specjalnie na prezentacje blaszczaka sciagana raki, kraby i langusty. brakuje tylko 2a5, rosomakow i f-16 :D prawda jest taka ze suwalki maja super mocne brdm-2 z malutkimi o niskiej sylwetce i niedoscignionych osiagach :)

wildcard
piątek, 12 lipca 2019, 17:24

sam pomysł żeby posadzić niszczyciele czołgów na ciężkim pojeździe gąsienicowym jest kretyński..... w wszystkich armiach świata takie coś stawia się na lekkim pojeździe kołowym ponieważ jest on tani i można go wyprodukować w dużych ilościach właśnie z racji ceny , pojazd gąsienicowy będzie kosztował dużo więcej. Cięzkie rakiety ppanc montuje się teraz na bwp a nie na wyspecjalizowanych pojazdach gąsienicowych.

qqłka.
sobota, 13 lipca 2019, 12:34

BWP jest samolotem? Ma przecież gąsienice, więc nawet gdyby na BWP ten nowy system miałby być to dobry pomysł. BWP w Polsce jest opór.

sobota, 13 lipca 2019, 10:54

Paradoksalnie myślący MON postawił ppanc w chaszczach zapominając o najważniejszym pasie taktycznym.

biały
sobota, 13 lipca 2019, 10:21

mamy tysiące bwp-1 podwozie jak znalazł lekkie , zwrotne szybkie pływa , ma jakąś tam odporność , produkować borsuki i przezbrajać bwp-1

Ciemny Lud
sobota, 13 lipca 2019, 10:08

Chyba żeby użyć posiadanych BWP.

ryba
sobota, 13 lipca 2019, 09:07

nie w każdym przypaku trzeba sie ogląać na wszystkie kraje aczkolwiek trzeba miec na uwadze np . dlaczego tak a nie inaczej.Jeśli chodzi o samo podwozie to nie wiadomo co będzie instalowane prócz samych efektorów bo osprzęt może wymagać cięższego podwozia zwłaszczaw tamtym terenie zie drogi to żadkość bo Jadzwingowie nie zbudowali.

dim
sobota, 13 lipca 2019, 08:11

@wildcard. Najpierw ze trzy dialogi. Czy ten most zbudować wzdłuż rzeki ? Czy w poprzek ? Następnie unieważnianie przetargów, jako rytuał. Trochę wyjazdów zagranicznych, a mostu jak nie było, tak nie ma. Wojsko Polskie do klęski nie potrzebuje wroga, wystarczająco obezwładnia je instytucja MON. O czym wszyscy dawno wiemy.

Ernst Junger
sobota, 13 lipca 2019, 00:55

W zupełności wystarczyłby prezentowany już Rosomak 6x6 z pociskami Spike Nlos. Chociaż równie dobry lub nawet lepszy byłby Brimstone.

1rop1
piątek, 12 lipca 2019, 21:27

A bwp to na czym jeździ ?

Buli
piątek, 12 lipca 2019, 21:19

Pytanie dla znawców tematu czy 9k111 Fagot jest jeszcze w służbie w WP interesuje mnie zwłaszcza pojazd rozpoznawczy Żbik

Razparuk
piątek, 12 lipca 2019, 19:45

potem obsługa i sprzęt mokną w deszczu,zamarzają na mrozie...a nie czekaj w Afganistanie tego nie ma..tak samo jak ognia kontrbateryjnego,radarów artyleryjskich,Smierczy i Tornad bijących salwami kasetówek..:) Pomyśl czemu chcą pojazd gąsienicowy zanim napiszesz takiego posta

MDx
piątek, 12 lipca 2019, 17:05

"nie ma co ukrywać – czasu nie jest zbyt wiele " - dlaczego? Co wie autor o czym my nie wiemy?

Obywatel.
sobota, 13 lipca 2019, 15:24

Autor wie o tym co wiedzą wszyscy oprócz obywateli "500+" którzy tylko to widzą a reszta mają w nosie - jak USA zaangażuje się gdziekolwiek (o czym głośno wmówią i przypominają nam) czy to na Pacyfiku v. Chiny czy na Bliskim Wschodzie v. Iran, to nasz sąsiad Władimir P. (FR) natychmiast to wykorzysta i zajmie pribałtykę robiąc korytarza przez przesmyk Suwalski - destabilizacja terytorialna RP tak jak na Ukrainie na którą przystaniemy po negocjacjach wielkich mocarstw. Ale nie tu my się zbroimy tylko na południu budujemy duże brygady WOT (pięcio-batalionowe) i dodatkowy batalion szarotek (zatem transfer społeczny pieniążków w obszary polityczne). Zatem Polak słaby przed szkodą i po szkodzie.

Marek1
sobota, 13 lipca 2019, 14:32

a co ? Jak wielu innych uwierzyłeś, że upadek ZSRR oznaczał "koniec historii" i wieczny pokój na starym kontynencie ? Nic z tych rzeczy - od 2008r już wiadomo, że Moskwie "za ciasno" w starym gorsecie geopolitycznym p/t "pax americana", a w 2010 do niezadowolonych dołączył Pekin. W zasadzie ostra rywalizacja(wojna) "niezadowolonych" z dotychczasowym hegemonem już trwa, tylko NA RAZIE jw formie proxy wars "gdzieś daleko" lub/i w cyberprzestrzeni. Kto się nie przygotowuje intensywnie na eskalację w/w zdarzeń jest ślepym i niekompetentnym durniem. Si vis pacem parabellum ...

Smuteczek
piątek, 12 lipca 2019, 20:45

A jak długo chcesz jeszcze trzymać na stanie 50-letnie muzealne rakiety ppanc?

zzzzzzzz
piątek, 12 lipca 2019, 16:48

jak czytam "Na razie wiadomo tyle, że prace analityczno-koncepcyjne mają zakończyć się w I kwartale przyszłego roku" to mnie szlag trafia -sami konecptualiści w tej armii a wojska wcale

Gort
piątek, 12 lipca 2019, 22:39

Koncepcje i antykoncepcje. Pensje za raporty i brak decyzji, to nie wzmacnia obronności. Żołnierze przegrali z armią bezproduktywnych urzędników.

Rzyt
piątek, 12 lipca 2019, 16:42

Paranoja...maja ponad 40mld rocznie i wszystko idzie...szkoda pisać. Socjalizm niszczy wszystko

Erta
niedziela, 14 lipca 2019, 00:14

40 mld z których na zakupy rocznie mają 9. Z tych 9 połowa to raty za Wisłę aż do 2023. Łatwo policzyć że to co zostaje starczy na konie owies ławki węgiel sanitarki koparki i dwie defilady w roku. Żadnej tajemnicy w tym nie ma. Budżet jest oficjalnie podany na tacy. 2% to propagandowa sciema dla oglupialych wyborców. Ile można kupować proste i tanie granatniki przeciwpancerne? dlaczego nie można kupić nowoczesnej amunicji dla czołgów Krabow i Rakow? Dlaczego Slazaku nie można zainstalować rakiet RBS lub NSM choć znajdują się w magazynach?. Te pytania można mnożyć dowolnie i dotyczą prostych i tanich zakupów.

miszcz alegorii
sobota, 13 lipca 2019, 09:26

bo zakupy trzeba umiec planowac. wezmy jako przyklad zakupy na obiad dla niezamoznej rodziny: masz budzet 100 pln. nie za duzo wiec kupujesz miecho, ziemniaki i jakies warzywa zeby kazdy sie najadl, zgadzaly sie proteiny weglowodany i witaminy. rezygnujesz z deseru i wodki. To jest racjonalny zakup! a ten pomysl z artykulu mozna przyrownac do tego: nie kupujesz nic do jedzenia. zamiast tego bierzeszz do koszyka butelke drogiego wina. w dodatku to butelka z korkiem a ty nie masz otwieracza w domu wiec bedziesz chcial otworzyc wino srubokretem ryzykujac stluczenie butelki. rodzina sie nie naje i nie wiadomo nawet czy butelke da sie otworzyc z powodzeniem. jakbym ja mial zaufac komus z rodziny, kto robi takie zakupy to juz wolalbym zamowic zarcie przez telefon albo zabrac rodzine do makdonalda. zarcie slabe, ale przynajmniej by sie najedli

rzyt 40 mld
sobota, 13 lipca 2019, 01:54

mają 40mld z czego ponad połowa idzie na świadczenia dla... tu proszę sobie dokończyć ? ile z tego co zostaje bokiem bokiem wysysają różne firemki ?

krajan
sobota, 13 lipca 2019, 00:19

Ponad 1/3 budżetu MON konsumowana jest przez, nie wypracowaną 300 tys armie emerytów i rencistów z dużymi świadczeniami emerytalnymi, nawet 18 - 22 tys zl miesięcznie Zważywszy ze obecna Polska Armia liczy 100 tyś żołnierzy, To jest bardzo dużo, 1 pracujący do 3 emerytów , gdzie w cywilu proporcja wynosi 1 pracujący do 0,75 emeryta Cztery razy więcej z trzykrotnie większą średnią emerytury, niż w cywilu Widać ze to są gigantyczne pieniądze, a każdy Rząd boi sie dokonać rzeczowej reformy w z konsultacją społeczną

MT.
sobota, 13 lipca 2019, 19:08

Z tymi "świadczeniami emerytalnymi, nawet 18 - 22 tys zl miesięcznie" to się kolega mocno zagalopował. Najwyższa możliwa emerytura wojskowa, jaką może dopiero uzyskać, po ostatnich podwyżkach uposażeń, szef Sztabu Generalnego WP (generał czterogwiazdkowy na najwyższym stanowisku w wojsku) to ok. 17 800 zł brutto. Jego zastępcy i dowódcy RSZ (generałowie trzygwiazdkowi) - ok. 15 000 - 15 200 zł. Jeśli dodamy, że uposażenia w poprzednich latach były niższe, to generałowie, którzy odeszli z najwyższych stanowisk (wyżej wymienionych) pobierają emerytury w wysokości ok. 13 000 - 15 000 brutto. Ile jest takich emerytur? Kilka do kilkunastu, nie więcej. Typowa emerytura wojskowa to przedział 2 000 - 5 000 brutto, w zależności od ostatniego uposażenia (pułkownikowskie i generalskie mogą być wyższe). Nie jest to mało, ale na kolana też nie rzuca. ..... I jeszcze jedno: nie "1 pracujący do 3 emerytów" tylko "jeden służący do 3 emerytów". Między "praca" a "służba" jest istotna różnica.

Hmmmmmm
poniedziałek, 15 lipca 2019, 10:00

Plus jeden szczegół : oficer odchodzący do cywila - w skrajnym przypadku - z dobrym układem wysługi lat etc może odebrać do niemal 380 tys PLN.

Leopardzik
piątek, 12 lipca 2019, 18:04

WP działa planowo.Najpierw sztab potem zgranie w ramach brygady potem certyfikacja .Nastepnie plan uzbrojenia.Specyfikacja techniczna soft hard kill już jest.

grettio
niedziela, 14 lipca 2019, 23:30

Tak, to jaki nowy sprzęt kupiono dla 18 Dywizji? Miała być nowa brygada i góra nowoczesnego sprzętu, a są tylko etaty... to powinna być bardzo ciężka dywizja z silnym OPL i artylerią. Nic nie kupiono, o potrzebne są przynajmniej dwa bataliony nowoczesnych czołgów - najlepiej Leopardów. Nie robi się nic w kierunku ich nabycia.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama