NSR - niepewna przyszłość systemu rezerw

21 października 2014, 18:28
fot. MON
Defence24
Defence24

Utworzone w 2010 roku Narodowe Siły Rezerwowe miały stanowić rezerwę osobową dla armii i wsparcie w sytuacjach kryzysowych. W praktyce okazały się formacją niezdolną do realizowania podstawowych zadań. NSR potrzebne są gruntowne zmiany.

Z końcem września kolejni ochotnicy zakończyli swoje szkolenie w ramach Narodowych Sił Rezerwowych. Jednak większości z nich nie interesuje służba w NSR. Odbyte szkolenie ma być jedynie przepustką do rozpoczęcia kariery w regularnych pododdziałach Wojska Polskiego. Dlaczego tak jest?

Pierwotnym założeniem przyjętym podczas kreowania Narodowych Sił Rezerwowych było utworzenie ochotniczej formacji wojskowej na wzór amerykańskiej Gwardii Narodowej. NSR miały stanowić wsparcie dla mocno ograniczonej liczebnie armii zawodowej w sytuacjach nadzwyczajnych - m.in. podczas klęsk żywiołowych, czy akcji poszukiwawczych.

Zderzenie teorii z praktyką

Jednak 4 lata funkcjonowania NSR pozwoliły zweryfikować wstępne założenia. Okazało się, że nowopowstała formacja nie spełnia koncepcji obrony terytorialnej, ani też nie stanowi bazy rezerw osobowych dla armii. Przyjęta struktura, zadania i sposób funkcjonowania NSR mają niewiele wspólnego z OT. Narodowe Siły Rezerwowe wbrew swojej nazwie nie są w stanie zapewnić Wojsku Polskiemu wystarczającej liczby rezerw. Zdecydowana większość żołnierzy NSR traktuje służbę w tej formacji jako pierwszy krok w swojej wojskowej karierze. Kandydaci, którzy pomyślnie kończą szkolenie podstawowe, bez większych przeszkód otrzymują kontrakty w zawodowej armii, która daje większe możliwości rozwoju niż NSR.

Należy również zwrócić uwagę na fakt, iż NSR nie cieszy się tak dużym zainteresowaniem, jakie było zakładane podczas tworzenia formacji. Mimo szeroko zakrojonej kampanii medialnej wciąż nie udaje się utrzymać stanu osobowego Narodowych Sił Zbrojnych na poziomie 20 tysięcy żołnierzy. Obecnie w formacji służy zaledwie 10 tysięcy ochotników, mimo że od października 2010 roku przeszkolono ich kilkadziesiąt tysięcy. Potencjalni żołnierze wolą zrzeszać się w organizacjach paramilitarnych, które nastawione są w głównej mierze na realizację zadań z zakresu obrony terytorialnej. Nowa koncepcja ma ich skłonić do podjęcia służby w NSR.

Nowy pomysł na NSR - Terytorialne Oddziały Specjalne

Decydenci dostrzegli potrzebę reorganizacji Narodowych Sił Rezerwowych. Proponowane przez ekspertów z Akademii Obrony Narodowej rozwiązania poszerzają krąg dotychczasowych zadań NSR. Na szczególne zainteresowanie zasługuje pomysł utworzenia terytorialnych oddziałów specjalnych, w których docelowo ma służyć 10 tysięcy żołnierzy.

Terytorialne Oddziały Specjalne NSR mają być dyslokowane w poszczególnych województwach i podlegać Wojewódzkim Sztabom Wojskowym. Przeznaczeniem TOS NSR ma być wykorzystanie operacyjne - w pierwszej kolejności podczas kryzysu, ale także w czasie wojny. Wbrew mylącej nazwie w wypadku wojny TOS-y nie będą prowadzić działań specjalnych. Ich domeną mają być działania bojowe oparte na działaniach nieregularnych oraz współdziałanie z jednostkami operacyjnymi wojsk własnych i sojuszniczych.

Widać tu wyraźne podobieństwo do spektrum zadań oddziałów Obrony Terytorialnej. Na uwagę zasługuje również kwestia świadczeń finansowych dla żołnierzy TOS NSR. Ochotnicy pozostający na przydziale kryzysowym mają otrzymywać regularne świadczenia. Również wynagradzanie żołnierzy NSR z jednostek liniowych potencjalnie mogłoby skłonić rezerwistów służących w wojskach operacyjnych do dłuższego pozostawania w gotowości bojowej. Zgodnie z koncepcją reformy planuje się sformowanie jednolitych pododdziałów rezerwy w jednostkach operacyjnych, co może przyczynić się do uporządkowania umiejscowienia rezerwistów w Siłach Zbrojnych.

Co dalej z Obroną Terytorialną?

Jak widać nowa koncepcja NSR ma wzmocnić potencjał obronny państwa, a także uczynić krok w stronę budowy jednostek Obrony Terytorialnej. Jednak czy dążenie do kompromisu między zachowaniem pierwotnych podstaw funkcjonowania NSR a spełnieniem oczekiwań środowisk opowiadających się za utworzeniem OT może przynieść wymierne rezultaty?

Optymalnym rozwiązaniem wydaje się być zorganizowanie struktur Obrony Terytorialnej w oparciu o dziesiątki tysięcy ochotników zrzeszonych obecnie w licznych organizacjach paramilitarnych. Koncepcja reformy NSR przewiduje włączenie klas mundurowych i organizacji paramilitarnych w system rezerw. Realizacja planów wymaga jednak znacznych wysiłków - w szczególności stworzenia funkcjonujących struktur, które będą w stanie koordynować działania jednostek MON i podmiotów pozarządowych, aby umożliwić efektywne kierowanie osób zrzeszonych w organizacjach na szkolenia NSR i zarządzanie przydziałami mobilizacyjnymi.

Jednostki operacyjne NSR - 1/6 Wojska Polskiego

Należy również zwrócić uwagę na problem jednostek Narodowych Sił Rezerwowych w strukturach wojsk operacyjnych. Zgodnie z aktualnymi założeniami mają one stanowić 1/6 liczebności Sił Zbrojnych (bez uwzględnienia oddziałów terytorialnych). Konieczne jest podjęcie działań w celu poprawy stopnia gotowości bojowej, w tym stworzenie warunków w których osoby pozostające na przydziale mobilizacyjnym będą mogły wykonywać swoje obowiązki zawodowe bez przeszkód dla pełnienia służby.

Organizacja Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przeprowadziła badania, zgodnie z wynikami których co najmniej 100 tys. małych i średnich przedsiębiorstw dopuszcza tworzenie oddziałów obrony cywilnej w firmach. W tym miejscu należy zadać pytanie - czy pracodawcy byliby skłonni do stworzenia w przedsiębiorstwach takich warunków, aby osoby angażujące się w inicjatywy proobronne (w tym służące w operacyjnych jednostkach NSR) były w stanie odbywać ćwiczenia bez uszczerbku dla przebiegu kariery zawodowej (wymaga to np. realnego przyzwolenia pracodawców na dłuższe, nieplanowane nieobecności związane z szkoleniami)?

Warto również rozważyć wynagradzanie za gotowość bojową, z czym wiąże się konieczność wydzielenia dodatkowych funduszy. W tym miejscu pojawia się z kolei pytanie o źródła finansowania - nie powinno się bowiem zakładać, że w celu usprawnienia NSR wykorzystane mają zostać środki na modernizację, czy ćwiczenia jednostek regularnych...

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
Reklama
Hamssyk
środa, 22 października 2014, 03:42

Podstawowym błędem NSR jest traktowanie "żołnierzy" jak chłopców do bicia. Nie po to człowiek chce iść do NSR by biegać wokoło płotu, prać swoje skarpetki i sprzątać kible. NSR powinno być ekspresowym i intensywnym szkoleniem bojowym - Codzienny kontakt z bronią, techniką wojskową, ćwiczeniami na poligonie (gry wojenne), surwiwal. Siedzenie w garnizonie i dłubanie w nosie nic nie da.

xyz
czwartek, 23 października 2014, 14:58

drHouse- to trepowska wizja świata rodem z zatęchłego lwp. A ponieważ tę wizję podziela wyższe dowództwo, to jest jak jest. Kible'n'skarpety to metoda na poziomie max szefa kompanii, bo wyższe szczeble mają zajmować się poważniejszymi sprawami, a jeśli nie potrafią wymyślić dla jednostki innego zadania, niż sprzątanie rejonów i bieg wokół kija, to wystawia im to jak najgorszą opinię. Unitarka funkcjonuje nadal i to wystarczy.

drHouse
środa, 22 października 2014, 15:19

Owszem błędem jest podejście do szkolenie NSR na zasadzie sztuki, co często ma miejsce. Ale tym się rożni wojsko od Strzelca itp., że zamiast wymądrzania się w kole i robienia sobie "sweet foci", sprząta się kible i biega się wokół płotu. Jeśli szanowni kandydaci na żołnierzy wyobrażają sobie, że wojsko to codzienne poligony i codzienny kontakt z bronią (pomijając, że do tego etapu trzeba najpierw dojść), to nawet wojska specjalne mogłyby ich rozczarować. Więc nie zaszkodzi jak odbiorą najpierw lekcję dyscypliny i pokory, piorąc skarpety, czyszcząc kible i biegając wokół płotu...

dwa
czwartek, 23 października 2014, 13:00

Czy coś nam kiedyś wyszło rewelacyjnie w sferze obronności? Tyle lat naród polski wojuje i ciągle głupi. Ale co się dziwić? Do polityki pchają się nieuki i kombinatorzy, bo wiedzą, że wystarczy obiecywać. Na uczelniach pozostają sami nieudacznicy, może i z wysoką średnią, ale bez rozsądku. Kto był na studiach ten zapewne dostrzegł tą prawidłowość. Więc jak się zbierze "mądra komisja", która ma coś wydumać sensownego, to kończy się jak zawsze..

kez87
czwartek, 23 października 2014, 22:42

Co prawda to prawda niestety.Osobiście kwalifikuję się ze względu na trudności ze znalezieniem pracy po studiach inżynierskich do nieudaczników,a i rozsądku mi nieco brakowało,gdy zamiast pójść na rozmowę kwalifikacyjną do WSK Rzeszów poszedłem na doktoranckie (w sumie ok,trochę świrowaty to jestem).Ale tu nawet nie chodzi o nieudacznictwo,czy nawet ograniczenia rozsądku. Tu chodzi o hurraoptymizm graniczący nieraz z mitomanią i gotowość na wzięcie dosłownie każdej roboty byle kasa dopływała - przecież konsekwencji nie ma jak się nie uda,a uczelnie i instytuty to takie miejsca,gdzie prowadzi się badania i naucza za naprawdę psie pieniądze - a taki projekt wojskowy to super sposób na wiele wiele grantów ciągniętych latami i extra-kasę. W dodatku nawet oni mają braki w wiedzy (umówmy się - tam zostają przeważnie najwytrwalsi i najodporniejsi,ewentualnie mający znajomości - nie najzdolniejsi których koterie "duszą"). Oczywiście profesor czy doktor habilitowany rzadko kiedy przyzna że się na czymś nie zna,przecież jest autorytetem i ekspertem... - a im głupszy tym z tym gorzej.Dodajmy,że do komisji trafiają ci najbardziej "społeczni",a ci, to raczej zdolni marketingowcy (czytaj: ściemniacze, hurraoptymiści i mitomani w większości z kilkoma rozsądnymi jako mniejszością) są jak specjaliści. Więc oczywiście projekty to kosztowne, często błędne już z założenia "szwajcarskie scyzoryki" - oczywiście "szwajcarskie scyzoryki" w teorii bo praktyki to za bardzo ci ludzie najczęściej na co dzień nie widywali,a jak kiedyś widywali to sporo zapomnieli. Do tego często wymagają nowych badań i linii produkcyjnych (bo granty). I to jest tak drogie,że nawet w USA mieliby wątpliwości. Ale ponieważ nasi politycy są dokładnie tacy jak opisujesz,albo jeszcze gorsi - to przechodzi.

Nemezis
środa, 22 października 2014, 19:30

Dla mnie osobiście NSR nie są atrakcyjnym miejscem pracy/służby (jakkolwiek to zwał)... Zupełnie co innego przedstawiają reklamówki (to żadna nowość...) a stan faktyczny jest diametralnie gorszy. Problemem jest fakt, że tworząc te jednostki z góry założono, że nie będzie się tam szkoliło wartościowych żołnierzy toteż nie warto ekwipować ich w dobry sprzęt, poddawać specjalistycznym szkoleniom itd. Jaki jest tego efekt każdy widzi... żołnierze NSR są wyekwipowani jak sprzed epoki w mundury i uzbrojenie, które nosili jeszcze nasi rodzice podczas służby obowiązkowej. Czy nie lepiej było by pozwolić członkom NSR na to by mogli dokupować wyposażenie za własne pieniądze i stawać się jego właścicielami? Proszę zobaczyć jak to wygląda w trakcie konfliktu na Ukrainie. Ja mam zupełnie inny pogląd na to jak powinny wyglądać takie jednostki. Jestem zdania, że powinny to być jednostki Obrony Terytorialnej. Ja, podobnie jak wiele osób z mojego otoczenia czujemy obowiązek i chęć aktywnego uczestnictwa w obronie naszego kraju zarówno w czasie pokoju jak i przede wszystkim w trakcie kryzysu/wojny. Zamiast lokować jednostki z dala od miejsca naszego zamieszkania wydaje nam się, że lepszym rozwiązaniem było by powierzenie nam zadania organizowania ewentualnej obrony w regionie będącym bezpośrednim naszym otoczeniem. Każdy z nas cechuje się perfekcyjną znajomością terenu, świetną kondycją i kontaktami w lokalnej społeczności, oraz wyższym wykształceniem. Mimo, że nie wiążemy swojej przyszłości stricte z armią, to chcieli byśmy przyczyniać się bezpośrednio do poprawy bezpieczeństwa. Jeśli można było by nam zapewnić szkolenia z zakresu kooperacji z pozostałą częścią struktur wojskowych, znajomości procedur, zarządzania logistyką, kierowaniem ogniem artylerii i naprowadzaniem lotnictwa oraz szkoleniami z zakresu działań dywersyjnych to jestem pewien, że zaowocowało by to znacznym podniesieniem stopnia bezpieczeństwa i morale wśród miejscowej ludności. Każdy z nas chętnie by się na to zgodził. Zdaję sobie sprawę, że to na pewno nie jest tak proste jak może mi się wydawać, jednak od czegoś trzeba zacząć, prawda?

ja
środa, 22 października 2014, 01:21

Czego się POlitycy nie dotkną to spiepszą. A może by tak za reformy wzięli się specjaliści, ekonomiści którzy "głową" będą odpowiadać za swoje działania bo jak dotąd to nikt za nic nie odpowiada i dlatego tak jest.

wojak
środa, 22 października 2014, 00:52

Krzysiek, na zdjęciu to OP-1

kleofas ogiński
środa, 22 października 2014, 17:46

NSR powinny być rezerwą dyspozycyjną Szefa Sztabu Generalnego, tak miało być od początku. Potem pr-owcy Donalda Tuska wmówili ludziom że to będzie cała rezerwa, a to nieprawda.

z prawej flanki
środa, 22 października 2014, 23:22

NSR to jeno sprawa wtórna wobec likwidacji zasadniczej służby ; lekką ręką ekipa premiera Tuska ,jego minister Klich i Pan na Pałacu rozwalili we wspomnianych tu nie raz "celach marketingowych" szeroką i przeszkoloną (było nie było ; to właśnie należało zreformować!) bazę mobilizacyjną ,bezpowrotnie rozbestwiono (że ,takiego kolokwialnego określenia użyję) przy okazji naszą kochaną młodzież a ponieważ coś należało z tym fantem zrobić - utworzono ad hoc zupełnie nie przemyślany NSR. A teraz? Winnych brak - pozostał problem.

Krzysiek
środa, 22 października 2014, 00:00

ten plecak nosiło się aż się wierzyć nie chce że dalej go używają

kleofas ogiński
środa, 22 października 2014, 19:15

To nie plecak, kolego, tylko OP-1 (kombinezon p-chemiczny).

cywil
czwartek, 23 października 2014, 10:36

NSR Niezdolne Siły Rzeczypospolitej Kol.Koziej na emeryturę. PO i ich klakierów w mundurach dożywotnio odsunać od wojska. Odwiesic pobór.

WK
czwartek, 23 października 2014, 15:08

Odwieś się sam. Pobór niczego nie załatwi, jeśli nie wie się, czego od tych ludzi się chce. Do tej pory najpoważniejszą umiejętnością wyniesioną przez poborowego z wojska było picie wódki uchem, a najbardziej godne zapamiętania z całokształtu wiedzy wojskowej, że amba jest wszechmocna. Tak chowani poborowi to marnotrawstwo pieniędzy publicznych. Ze swoimi sloganami bez idei rozwiązania idź trollować na onecie.

Bolek
wtorek, 21 października 2014, 23:41

Polski wkład w sztukę wojenną? Rezerwistą jest się przed odbyciem służby wojskowej, a nie po. Genialne!

Witek
środa, 22 października 2014, 16:40

NSR to kolejny niewypał PO. no cóż kompetentnych ludzi wśród klasy politycznej jak na lekarstwo. Jedyne wyjście to likwidacja NSR, powrót do poboru i utworzenia OT. Ale tego nie zrobią bo by się okazało że ostatnie 7 lat reformy wojskowej to wielki niewypał. I PR-owo by to źle wyglądało przed wyborami. Tym bardziej że bezpieczeństwo to jedno z haseł PO. Szkoda tylko że coraz bardziej ono kompromituje PO i może okazać się kamieniem u szyi wyborczej ...

ja
środa, 22 października 2014, 15:36

Nie wieżę że ten rząd jest zdolny do przeprowadzenia jakiejkolwiek modernizacji Polskiej armii , nic tylko obietnice plany i czysta propaganda .

SZELEST
wtorek, 21 października 2014, 22:39

NSR ...TO ILUZJA....stworzona do poprawienia sobie samopoczucia .w sztabach ..uzyskania "stołków " dla "kampli" i generowania środków finansowych z pustych etatów na swoje "widzi misia"....wystarczy popatrzeć na stan wyszkolenia NSRowców...i system szkolenia podstawowego jak i zaawansowanego( który apropo dla tej formacji nie istnieje)...grunt że papiery wykonane ,statystyki wymyślone...w

bezksywy
wtorek, 21 października 2014, 22:28

Witam Jak bym był optymistą to w 2010 roku sądził bym że to tworzenie NSR to kiepski substytut prawdziwego szkolenia rezerw i zachowania wysokiej gotowości wojska ( 2009 - 150 tys. wojska, prawie w pełni skompletowane jednostki, albo przynajmniej lepiej niż teraz). Nie mniej wtedy byłem raczej realistą i czułem że to nie wypał, Szukanie oszczędności, likwidacja poboru pod publikę i poparcie w sondażach a tak w ogóle to zero kompetencji osób w Sztabie Genialnym. W Wojsku pozostali sami wodzowie a indian jak na lekarstwo, uzupełnianych rzekomo NSR-ami na ćwiczeniach. Może i ciekawa koncepcja żeby wodzowie szkolili się na oddziałach gdzie na wejściu mają 50 % strat, ale bez sensu. D-ca plutonu kiedyś był zawsze też d-cą drużyny więc wie co mniej więcej robić. Powstanie NSR-ów przyniosło minimalne oszczędności i pozbawiło wojska rezerw. Ponadto zlikwidowało funkcje społeczną wojska. Może i była pełna wad, ale przynajmniej chłopcy uczyli się prać sobie skarpetki i po przebywali w grupie testosteronu. Wielce wykształcona młodzież miała by kontakt z plebsem i nizinami co dla obu stron było by korzystne. Kolejny błąd to zupełnie nie atrakcyjne warunki służby w NSR-ach, aż w konsekwencji trzeba było wymagać służby tam przed wstąpieniem do kontraktorów. Pamiętajmy też NSR wrzucono jednostkom które właśnie zostały okrojone o rezerwę. Mniej wojska dostało więcej zadań i cały zresztą czas dostaje. Po za tym szeregowi zawodowi to nie do końca dobry pomysł. W podstawowych rzeczach jakie mają wykonywać w zupełności wystarczy 3 miesięczne przeszkolenie. Raczej uda się przeszkolić szeregowca do taktyki, albo kierowcy koparki bądź cysterny. Inna sprawa że większość wie co z nimi się stanie po 12 latach, więc skupiają się bardziej na prywatnym dorabianiu niż na faktycznym zawodzie. Reasumując: 1) przywrócić rezerwę - 3 miech po szkole średniej. Funkcja wychowawczo-społeczna, plus rezerwa dla jednostek zawodowych. Dla nich osobne garnizony, mogą być te puste dziś w dużych miastach. Do szkolenia ich wyznaczyć rezerwę zawodowców. Obowiązkowo zwalniać z wojska zawodowego tych po 55 (niezastąpionych zostawić) i przenieś do szkolenia rezerwy. w ten sposób dopukają do emeryturki nie osłabiają jednostek pierwszo-rzutowych swoim kalectwem a ponadto zwolnią miejsce na nowych, młodych ambitnych w jednostkach zawodowych. 2) szeregowych zawodowych - zostawić i dać te same warunki co podoficerom, możliwość awansu i perspektywę, wysyłać na szkolenia i od razu wymagać doskonalenia zawodowego ( a nie jak teraz uczą się zawodu co się w cywilu może przydać). A nowych szeregowych wybierać z rezerwy. Przyjrzeć się kto się nadaje i proponować służbę. 3) uzupełnić w jednostkach bojowych etaty- Brygady powinny być skompletowane i d-cy ćwiczyć całością wojsk 4) darować sobie tworzenie OT - zamiast tworzenia nowych struktur, wspierać finansowo i merytorycznie ochotników (harcerzy, strzelców, prywatne grupy itd.). Zapraszać ich na ćwiczenia, niech udają przeciwnika. Zero kosztów, a sami się czegoś nauczą, a już na pewno chętnie przyjdą i poświęcą swój czas. Czasem na strzelnicę lub na szkolenie z czegoś tam, postoją posłuchają może coś zapamiętają. 5) odpuścić sobie powszechny dostęp do broni palnej - Strzelaniny będą codziennie. Wystarczy zmienić kodeks karny by zmniejszyć przestępczość. A do potrzeb OT wystarczy szkolenie w rezerwie. Zawsze można zrzucić broń na zajęte terytoria i już sobie z nią poradzą. Te pieniądze są już teraz w MON-ie tylko trzeba je umieć wykorzystywać. A czas do tego wspaniały jak nigdy. Konflikt za płotem, napędzany przez media stworzył panikę w społeczeństwie. Kryzys powoduje że ochotników do armii nie brakuje. Potrzeba tylko woli politycznej i rezygnacji z cywilnej kontroli nad armią. Który minister zdrowia nie był lekarzem? Bo z tego co pamiętam to już jakiś psychiatra był ministrem ON. Tyle o moich wizjach. Pozdrawiam

zxc
środa, 22 października 2014, 17:27

Ad. 5) "Wystarczy zmienić kodeks karny by zmniejszyć przestępczość." - naiwne twierdzenie, wynikające jak sądzę z nieznajomości zjawisk kryminologicznych i zasad polityki kryminalnej.

Ferdynannd
środa, 22 października 2014, 03:36

Jak studiowałem to WKU co pół roku pisma przysyłało o stawienie się. Po skończonych studiach i okazaniu dyplomu odpuścili, dlaczego?

123
wtorek, 21 października 2014, 23:36

Ad.1 - nie jest to potrzebne Obecnie każdy może zgłosić się do WKU i przejść 4 miesięczne szkolenie (do korpusu szeregowych), 5 miesięczny (do korpusu podoficerów...) chętni są - problem jest jeden LIMITY MIEJSC!! Ad. 2 To jest szkodliwe działanie ! Nie ma armii zawodowej w której szeregowy służy 12 lat - a co dopiero dłużej... Trzeba zmienić 1 rzecz- system awansu na podoficera. Po prostu zamiast opiniowania i skierowań powinna być po prostu otwarta rekrutacja na kursy podoficerskie Jest 100 miejsc? 100 najlepszych kandydatów sie dostaje... (sprawdzian kwalifikacji - na terenie ośrodka szkoleniowego - czyli poza macierzystą JW - by było obiektywnie) I tyle... 3. Nie da się uzupełnić jednostek bojowych... Jest po prostu za mało żołnierzy do liczby jednostek... Trzeba ciąć! Jak zostanie 10 brygad oraz 3 dwudywizjonowe pa pplot oraz po dywizyjnym baonie rozpoznawczym i saperów to max Ad. 4 Po co? Nic nie dadzą takie wizyty "odstawianie szopek" Trzeba po prostu dogadać się z różnymi organizacjami (samych organizacji strzeleckich jest kilka) scalić je w 1 organizacje ogólnokrajową i wspierać metodycznie (profesjonalne materialy do szkolenia, programy itp) Wyszkolić instruktorów - reszta sama zadziała... Ad. 5 W Polsce nie ma powszechnego dostępu do broni palnej - ba mamy najbardziej restrykcyjne przepisy w europie

123
wtorek, 21 października 2014, 21:48

SPRAWA JEST BARDZO PROSTA i rozbija się o kilka zasad... 1. NSR powinno być formacją wykorzystywaną tylko w czasie zagrożenia zbrojnego... - nie żadnych tam powodzi i klęsk żywiołowych (ot klęsk żywiołowych są formacje podległe MSW) 2. Szkolenie w NSR powinno obierać się o z góry ustalone roczne plany - gdzie rozpisany harmonogram szkolenia NSRowiec dostaje na długo przed rozpoczęciem danego roku szkoleniowego (by mógł pogodzić obowiązki NSR z innymi) 3. Prosta zasada harmonogramu NSR - 1 weekend w miesiącu + 1 tydzień w roku daje 30 dni szkolenia /rok 4. Różne stanowiska w NSR = różne warunki kontraktu (niektórzy 1 weekend w miesiącu inni 2) = inne pieniądze Siły NSR powinny tworzyć 2 rodzaje jednostek 1 - formacje zapasowe - przeznaczone tylko dla żołnierzy którzy zakończyli służbę zawodową. Byłyby to jednostki administracyjne skupiające zasoby osobowe... W czasie P służyłby do podtrzymania umiejętności ex- zawodowcy (czyli np. ex czołgista z 10 BKPanc trafiałby do kompani zapasowej czołgów gdzie przez 30 dni w roku trenowałby na leopardzie, a np. przeciwlotnik do zapasowego pododdziału przeciwlotniczego ) W czasie W żołnierze tych formacji stanowiliby uzupełnienia osobowe istniejących JW. (nie formowano by nowych pododdziałów!) 2 - formacje zabezpieczenia. Byłby to formacje inżynieryjno - porządkowe... Szkolenie ograniczałby się do prowadzenia prac inżynieryjnych (przygotowanie przepraw, przygotowanie polowych umocnień itp.), logistyki (organizacja punktów zaopatrzenia, składów itp), oraz porządkowych (kierowanie ruchem, służba wartownicza i patrolowa). W czasie M z tych formacji formowano by pododdziały (plutony i kompanie) przeznaczone do konkretnych zadań - wspierających wojska operacyjne

Carramba
środa, 22 października 2014, 18:32

dodać należy oddziały obrony terytorialnej w których żołnierze mieszkają u siebie w domach, nie otrzymują wynagrodzenia za udział w ćwiczeniach. Ćwiczenia dobrowolne w czasie weekendu w najbliższej okolicy miejsca zamieszkania. Szkolenia obejmowałyby zasady walki w mieście, zasady walki w lesie przy wykorzystaniu najprostrzego sprzętu.

staszek
środa, 22 października 2014, 16:30

zgadzam się z Tobą

Kama3
wtorek, 21 października 2014, 19:34

Podstawowy błąd przy tworzeniu NSR to przyjęcie założenia, że jedyna motywacja jaka jest w stanie skłonić kogoś do służby ma charakter finansowy. Tymczasem armia nie będzie nigdy w stanie zapewnić konkurencyjnych warunków w stosunku do prywatnego biznesu. Tę dysproporcję można zrównoważyć tylko wartościami niematerialnymi jak prestiż służby, patriotyzm, w tym patriotyzm lokalny, możliwość wykazania i "wyżycia się". Wystarczy spojrzeć na system OSP - tam to działa i pomimo odpływu kadr (emigracja) staje egzamin. Niestety - obawiam się - większość naszych żołnierzy zgłosiła się do służby z powodów materialnych i nie jest w stanie wybić się poza ten schemat myślenia.

kapralek
środa, 22 października 2014, 01:27

"Tę dysproporcję można zrównoważyć tylko wartościami niematerialnymi jak prestiż służby, patriotyzm, w tym patriotyzm lokalny, możliwość wykazania i "wyżycia się"" Nakarm tymi "wartościami" rodzinę, utrzymaj mieszkanie i jakiś poziom życia, to wtedy pogadamy.....

123
wtorek, 21 października 2014, 22:28

Kama 3 - OK ale ciężko by młody człowiek podpisał kontrakt z NSR które oznacza że jest na łasce urzędnika... Gdzie taki ma znaleźć prace - skoro kontrakt z NSR = niedyspozycyjny (no bo w każdej chwili moze dostaać wezwanie i zniknąć na tydzień albo dwa....) To jest bezsens... Który zniechęca potencjalnych NSRowców, bardziej niż wynagrodzenie W Polsce są tysiące osób które chętnie poszyłby na pół roku szkolenia do SP - a nie moga - no bo limity miejsc (kuriozum) Tak samo z NSR - chętnych byłoby więcej gdyby ćwiczenia odbywały się w weekendy (lub inne dni wolne) oraz gdyby można bylo NORMALNIE pogodzić prace i słuzbe w NSR Tak jak się godzi np. studia i pracę...

Tweets Defence24