Reklama
Reklama

10 lat polskich C-130E Hercules

24 marca 2019, 15:26
5
Fot. 3. Skrzydło Lotnictwa Transportowego

W niedzielę mija 10 lat od dnia lądowania na lotnisku 33. Bazy Lotniczej w Powidzu (Wielkopolskie) pierwszego z samolotów transportowych Hercules C-130E dla Polskich Sił Zbrojnych. Obecnie flota polskich Herculesów składa się z pięciu maszyn.

Samoloty pozostają na wyposażeniu 33. Bazy Lotnictwa Transportowego, która wchodzi w skład 3. Skrzydła Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Przez dziesięć lat służby polskie C-130E spędziły w powietrzu ponad 10 tysięcy godzin.

Jak podkreśliła oficer prasowy 3. Skrzydło Lotnictwa Transportowego kpt. Martyna Fedro-Samojedny, Herculesy od dekady zapewniają transport lotniczy w najdalsze rejony świata. Zabezpieczają także działania lotnictwa taktycznego w misjach na całym świecie.

Zadania, które wykonują Herculesy na rzecz wszystkich rodzajów sił zbrojnych, obejmują m.in. lotniczy transport sprzętu i osób, desant sprzętu i personelu, który realizowany jest nie tylko w trakcie ćwiczeń krajowych i międzynarodowych, ale także w rejonach działań wojennych. Realizują również zadania związane z ewakuacją medyczną, wspierają lotnicze operacje specjalne oraz powietrzno-desantowe, przewożą obywateli w ramach lotów deportacyjnych oraz uczestniczą w akcjach pomocy humanitarnej

Kpt. Martyna Fedro-Samojedny

W ciągu dekady polskie Herculesy realizowały pomoc humanitarną w dotkniętej powodzią Albanii (2010) czy po trzęsieniu ziemi w Nepalu (2015), latały w ramach Polskich Kontyngentów Wojskowych m.in. w Iraku, Afganistanie, Czadzie i Kuwejcie, a także wspierały działania wojsk francuskich i niosły pomoc humanitarną w Republice Środkowoafrykańskiej.

W tym czasie realizowały także ewakuacje placówek dyplomatycznych z Libii i Iraku. Dodatkowo były wykorzystywane do transportu repatriantów po wybuchu konfliktu na Ukrainie.

"Samoloty C-130E Hercules są eksploatowane każdego dnia, wykonując szerokie spektrum zadań. To wszystko nie byłby możliwe bez doskonałego wyszkolenia załóg i personelu naziemnego, którzy każdego dnia wkładają wiele wysiłku, aby bezpiecznie i sprawnie realizować wszystkie zadania" – podkreśliła kpt. Fedro-Samojedny.

Pierwszy samolot przyleciał na powidzkie lotnisko 24 marca 2009 roku z Waco w Teksasie. Kolejne dotarły w kwietniu i listopadzie 2010 r., we wrześniu 2011 r. oraz w lipcu 2012 r.

Samoloty C-130E, wyprodukowane w 1970 roku i wyremontowane w USA, Polska otrzymała od rządu amerykańskiego jako bezzwrotną pomoc wojskową w ramach programu FMF - Foreign Military Financing.

"Jest to samolot sprawdzony i jestem przekonany, że równie dobrze spełni się także w naszych warunkach. Tym samolotem można przewieźć 94 żołnierzy, 74 chorych na noszach lub 62 skoczków spadochronowych z wyposażeniem. Wyląduje w każdych warunkach pogodowych. Może lądować także na lotnisku trawiastym. Te pięć samolotów to jest znaczące wsparcie dla lotnictwa transportowego Sił Powietrznych" – mówił w marcu 2009 r. ówczesny dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik.

Jak podawano wówczas, mające ok. 40 lat maszyny będą używane przez polskie Siły Zbrojne przez co najmniej kolejne 20 lat. 

PAP - mini

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 11
krajan
wtorek, 26 marca 2019, 15:57

Nalezaloby odswierzyc to przestarzale skrzydlo C-130, powiekszajac do eskadry i przeniesienia jej do Wroclawia (jest miejsce) lub do odkupionego lotniska w Krzywej, z przeznaczeniem dla transportu sprzetu wojskowego do 20 t Wystarczy nabyc eskadre 16 lub 12 uzywanych C-130 J, nie 40, a 20 letnich wraz z modernizacja Mozna opcjonalnie rozwazyc pozyskanie A 70 z uwarunkowana wspolna produkcja komponetow Czy konstrukcja i technologia wykonania tego samolotu jest sprawdzona w eksploatacji Wielu wolaloby 15 - 20 letnie szweckie Volvo niz nowa Lade czy Wolge

Myky
poniedziałek, 25 marca 2019, 12:00

Nam już do NICZEGO nie jest potrzebny Hercules 130 jest za mały ( do małych gabarytów mamy Airbusa C295 ) nam jest potrzeby większy samolot i nie mam na myśli problematycznego A 400M lecz An 70. Wymiary przestrzeni ładunkowej (d/s/w), m An 70 22,4 / 4,8 / 4,1 A 400M 17,7 / 4 / 3,8 C-130J 12,2 / 3,1 / 2,7. Ładowność, t An 70 - 47 A 400M - 37 C-130 - 21,8 Szacowany koszt An70 - 67 mln (2012) , A 400M - € 145 mln (2012) , C -130 J 65 mln (2008)

Esa
poniedziałek, 25 marca 2019, 10:26

@Tyer....wbij to sobie do głowy że armia to nie tylko wojska lądowe i czołgi. Twoje ukochane czołgi za miliony można zniszczyć jedną prosta rakietka za 1000dol.

ktos
poniedziałek, 25 marca 2019, 08:25

Ej no super to maszyny maja tylko 50 lat. Czyli dla przykladu w 1995 roku Polska powinna miec eskadre Spitfireow z konca wojny... taka to technologia.

KOSA
niedziela, 24 marca 2019, 20:53

Smutne ze amatorzy w MON Nawet nie pomyślą o zakupie nowych HERCULESÓW tak jak zrobili to Niemcy Francja … Wielka Brytania a ostatnio nawet Indonezja. A nasi amatorzy zaczną analizy jak pierwszy hercules spadnie. Szkoda słów . Kto tam pracuje ? Za co oni pieniądze biorą? Dla mnie to skandal … zaniedbania i zdrada

TYER
niedziela, 24 marca 2019, 20:08

Tyle pieniędzy wydane na utrzymanie 5-ciu kosztownych maszyn pomnożone przez 10 lat ....Piękna sumka , ile mo żna by było kupić za to sprzętu bardzo potrzebnego Wojskom Lądowym .

Eryk
niedziela, 24 marca 2019, 18:52

Czas wymienić na AN 70 którego produkcję rozpocząć w Polsce przy kooperacji Ukrainy lub na zakupie licencji.

krajan
wtorek, 26 marca 2019, 15:38

OK Ale gdzie chcesz je wyprodukowac, kiedy oba zaklady produkujace samoloty zostaly przehandlowane za wartosc jednego samoltu

Orinoco
niedziela, 24 marca 2019, 18:25

Czyli lwia część ich latania to PKW. Nie lepiej więc je sobie odpuścić? Chyba żadnych zagranicznych wojaży nie planujemy skoro nie mamy na bieżące potrzeby? Za zaoszczędzoną kasę można by kupić w końcu żołnierzom normalne wyposażenie, czy chodźby granatniki ppanc.

I tak umacniamy polską biedę i polskie zacofanie.
niedziela, 24 marca 2019, 17:15

C-130E Hercules zabierają zaledwie 20 ton, a KTO Rosomak to już 2 tony więcej, a dochodzą zapasy amunicji, żywności, które warto zabrać tym samym samolotem. Tak jak Rosomak tak za ciężkie są dla C-130E i inne pżojazdy pancerne. Spadochroniarzy można podzielić na dwa C-295, ale pancernego pojazdu pomocy technicznej, czy Rosomaka nie da się podzielić. Powinniśmy opylić póki można nasze Herculesy i przejść na nowoczesne A400M, które mają o 17 ton większy udźwig i jednocześnie zadowalają się krótszą drogą startową niż Herkulesy.

Rafal
poniedziałek, 25 marca 2019, 11:07

Nam spokojnie wystarczy brazylijski KC-390.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama