Reklama
Reklama
Reklama

Polscy saperzy pojadą do Iraku

10 grudnia 2018, 15:26
Drogi Dragon-17
Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

W przygotowywanej właśnie misji w Iraku wezmą udział żołnierze polskich wojsk inżynieryjnych oraz elementy szkoleniowe z niezbędną ochroną. Jednocześnie nad Eufratem i Tygrysem pozostanie misja szkoleniowa Wojsk Specjalnych działająca w składzie globalnej koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu oraz niewielka grupa, która w ramach NATO przygotowuje irackich specjalistów w zakresie napraw i utrzymania posowieckiego sprzętu pancernego. Liczba Polaków w Iraku sięgnie prawdopodobnie 350 osób.

Obecna liczba polskich żołnierzy i pracowników wojska w Iraku to 150 osób. Kontyngent zwiększy się więc o ok. 200 osób.

Jak powiedział Defence24.pl odpowiedzialny za misje zagraniczne dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski, nowością będą elementy wystawione przez wojska inżynieryjne, a także żołnierze do ochrony szkoleniowców.

Będziemy kontynuowali działalność, jeśli chodzi o przygotowanie kadr do używania sprzętu poradzieckiego. Na razie utrzymujemy też komponent Wojsk Specjalnych na takim poziomie i z tymi zadaniami, jak do tej pory. Ponadto rozszerzamy działalność i wchodzimy w obszar działań wojsk inżynieryjnych oraz elementy ochrony – powiedział generał w rozmowie z Defence24.pl.

Kontyngent wzrasta ze względu na dołożenie nowych elementów. Najprawdopodobniej będzie to w granicach 350 żołnierzy.

dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych gen. dyw. Tomasz Piotrowski

Polacy mają służyć w pięciu miejscach w Iraku, w tym w Bagdadzie. Tzw. rotacja, czyli powrót do kraju jednej zmiany kontyngentu i przyjazd do Iraku kolejnej, jest planowana na przełom 2018 i 2019 r. Ze względu na zmianę charakteru misji prawdopodobnie rotacja potrwa dłużej niż zwykle, około miesiąca.

Na "teatrze" ma pozostać też niewielki pododdział lotnictwa transportowego z jednym samolotem C-295M wraz z załogą i obsługą naziemną. Jest on na miejscu od jesieni i choć należy do kontyngentu w Iraku i na jego rzecz wykonuje zadania, to na co dzień stacjonuje w bazie Ahmad al-Dżabir (ang. al-Jaber) w Kuwejcie, tej samej, z której w latach 2016-18 polskie F-16 wykonywały nad Irakiem misje rozpoznawcze. Kontyngent w Kuwejcie już zakończył działalność. Kontyngent w Iraku nadal jest jednak na miejscu, a jego mandat, zgodnie z postanowieniem prezydenta Andrzeja Dudy, obejmuje także niewielkie elementy w Jordanii, Katarze i Kuwejcie.

Polscy żołnierze wrócili do Iraku w połowie 2016 r., tuż przed szczytem NATO w Warszawie (Równocześnie do Kuwejtu poleciały polskie F-16, które stanowiły osobny kontyngent). Maksymalna liczebność kontyngentu w Iraku, zdefiniowana w postanowieniu prezydenta, początkowo była określona na 60 osób, potem wzrosła do 80 (plus 10 w odwodzie w kraju), następnie do 130 (i dodatkowo 10 w Polsce). Od połowy 2018 r. obowiązuje dokument, zgodnie z którym liczba polskich żołnierzy i pracowników wojska w PKW Irak może wynosić maksymalnie 350. To przygotowanie do faktycznego zwiększenia kontyngentu.

Kraje Zachodu, w tym Polska, są zaangażowane wojskowo w Iraku w kilku formatach. Poszczególne polskie pododdziały biorą więc udział w różnych misjach.

Najstarsza jest operacja Inherent Resolve (ang. OIR), którą globalna koalicja prowadzi przeciwko grupie, która nazywa siebie Państwem Islamskim. To właśnie w tej misji od 2016 r. uczestniczą polscy żołnierze Wojsk Specjalnych. Nie biorą oni udziału w działaniach bojowych. Głównym zadaniem Polaków jest doradztwo i szkolenie sztabów oraz pododdziałów irackich sił specjalnych.

Od nazwy operacji Inherent Resolve pochodził skrót PKW OIR Irak. Nie jest już używany przez Dowództwo Operacyjne RSZ. Teraz w postanowieniu prezydenta mowa jest o udziale Polaków w globalnej koalicji, a skrót nazwy kontyngentu to po prostu PKW Irak.

Drugi format polskiej obecności wojskowej w Iraku to misja NATO w zakresie szkolenia i budowania zdolności tego państwa (ang. NATO Training and Capacity Building Iraq, NTCB-I). W tej sojuszniczej misji od 2017 r. Polska odgrywa rolę państwa wiodącego, które koordynuje całe przedsięwzięcie. Celem jest szkolenie specjalistów, którzy będą naprawiać i utrzymywać posowiecki sprzęt pancerny, którego duże zapasy są nad Eufratem i Tygrysem. Suchy, pustynny klimat Iraku sprzyja zakonserwowaniu pojazdów i sprawia, że jest sens przywracać do służby czołgi i transportery opancerzone nieużywane do wielu lat. Aby nauczyć się, jak to zrobić, Irakijczycy przyjeżdżali na szkolenie do Polski.

Trzeci format polskiej obecności wojskowej w Iraku dopiero nabiera kształtów. Na szczycie NATO w Brukseli latem 2018 r. formalnie zapadła decyzja o uruchomieniu misji szkoleniowej NATO w Iraku (ang. NATO Mission-Iraq, NMI). Jej uruchomienie wiąże się z pokonaniem tzw. Państwa Islamskiego na terenie Iraku i zamiarem budowy w tym kraju odpowiednich zdolności wojskowych, które zapobiegłyby powstaniu w przyszłości równie groźnej organizacji terrorystycznej.

Misja miała się rozpocząć jesienią. Państwem wiodącym została Kanada. To ona wystawi ok. 250 żołnierzy spośród ogólnej liczby ok. 580 żołnierzy Sojuszu biorących udział w misji. W sierpniu kanadyjski generał został wyznaczony na jej dowódcę.

Zadaniem personelu NATO będzie doradzanie w irackim Ministerstwie Obrony i tamtejszym odpowiedniku prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz szkolenie instruktorów w szkołach i akademiach, którzy następnie mają pracować z irackimi żołnierzami. Wsparcie NATO ma obejmować cztery główne obszary – zwalczanie improwizowanych ładunków wybuchowych, planowanie cywilno-wojskowe, medycynę pola walki oraz obsługę pojazdów opancerzonych.

Ten ostatni element wskazuje, że kierowana przez Kanadyjczyków misja NMI prawdopodobnie "wchłonie" prowadzoną przez Polaków NTCB-I. Sugerował to zresztą w kwietniu w programie SKANER Defence24 ówczesny dowódca operacyjny gen. broni Sławomir Wojciechowski.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
kbks
środa, 12 grudnia 2018, 03:09

@Jasnowłosa pomyslowosc zabawek z Iraku to skarbnica wiedzy, dla np WOT... I naszych misjonarzy. I to jest roznica, w ktora warto zainwestowac. Armia, ktora nie cwiczy... tetryczeje. Bracia ze Wschodu cwicza bardzo intensywnie.

autor
wtorek, 11 grudnia 2018, 23:48

Wielki brat na ochotnika wybrał nas więc jedziemy.

dobryl
wtorek, 11 grudnia 2018, 22:30

@Niuniu – „Ciekawe jest czy Nas ktoś do Iraku zaprosił?” Skoro jadą i będą współpracować z Irakijczykami to chyba logiczne, że jadą tam oficjalnie, legalnie i w porozumieniu z władzami tego kraju. Czy to aż tak skomplikowane ? Każdy tego rodzaju wyjazd jest bezcenną lekcją nowych doświadczeń, których za żadne pieniądze nie zdobędzie się na jakimkolwiek krajowym poligonie. Więc krótko i zwięźle, dobrze, że jeżdżą.

Bardzo Jasnowłosa
wtorek, 11 grudnia 2018, 20:37

to nie jest dobre, to nie jest w polskim interesie. Wydatek finansowy spory, polityczna niejednoznaczność misji, niedemokratyczny proces decyzyjny w kraju. A na jakie korzyści dla polskich podatników się to przełoży? @kbks W naszym kraju są znane tereny nieoczyszczone z niewybuchów. Na akcję saperską w lesie na granicy Poznań-Koziegłowy, kilometr od kilkunastotysięcznego osiedla mieszkaniowego, doczekaliśmy się zaledwie kilka lat temu. Bo brak ludzi, bo brak środków, bo to nie priorytet. Przedtem, od lat 80tych, lasek był oznaczony tabliczkami Uwaga! Niewybuchy.

podporucznik rezerwy kwatermistrzostwa (logistyki)
wtorek, 11 grudnia 2018, 16:02

Czy to Sejm zadecydował o wysłaniu polskich F-16 do Kuwejtu, czy ktoś inny? Polska armia powinna być (tak samo jak np. niemiecka) armią parlamentu i nawet jeden żołnierz nie powinien jechać zagranicę bez decyzji Sejmu.

Niuniu
wtorek, 11 grudnia 2018, 09:34

Ciekawe jest czy Nas ktoś do Iraku zaprosił? Dużo informacji o postanowieniach polskich władz ale zero o tym na jakiej irackiej podstawie te misje działają. Ciekawe jest jaki na to jest budżet i kto daję tą kasę.

kbks
wtorek, 11 grudnia 2018, 03:13

@ za nasza… W wielu miejscach po wyparciu DEASH nie da sie zyc, a miejscowi saperzy zwyczajnie sie nie wyrabiaja. Dla naszych to trening i okazja do wymiany doswiadczen. Proste, oczywiste i korzystne dla obu stron.

gegroza
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 22:56

Kto za to zapłaci i czemu Irak znów zamówi uzbrojenie w Rosji ?

Jimbo
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 22:18

Za Twoją Wolność i Naszą a może odwrotnie.Albo tylko ich.

Za Ich i Waszą
poniedziałek, 10 grudnia 2018, 18:41

Po co tam wysyłamy naszych saperów? Może lepiej byłoby kupić parę zestawów przeprawowych?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama