Reklama
Reklama
Reklama

Dywizja US Army w Polsce - czy to realne? [OPINIA]

5 kwietnia 2018, 15:47
AbramsŁotwa
Fot: Sgt. Shiloh Capers/US Army

Jest za to być może szansa na dywizję wojsk USA zamiast brygady i o tym rozmowy już były – stwierdził prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, odnosząc się do obecności wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce. Najwyżsi dowódcy sił USA od dłuższego czasu apelują o dalsze wzmocnienie obecności na wschodniej flance, mowa również o „dodatkowej” dywizji. Czy zatem jest możliwość, aby taka jednostka została rozmieszczona w Polsce?

W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że jest szansa na rozmieszczenie w Polsce dywizji wojsk USA, „zamiast brygady”. Zaznaczył, że takie rozwiązanie przyniosłoby zmianę sytuacji militarnej (na korzyść Polski) i Warszawa o to zabiega. Przyznał też jednocześnie, że „naprawdę nie jest to łatwe”.

W mojej ocenie w najbliższej perspektywie nie ma takiej możliwości. Chciałbym się mylić, ale taka jest moja ocena sytuacji. Jest za to być może szansa na dywizję wojsk USA zamiast brygady i o tym rozmowy już były. Zastąpienie brygady dywizją to znaczące wzmocnienie naszego bezpieczeństwa. Dzisiejsza obecność żołnierzy amerykańskich jest politycznym komunikatem dla Rosji – uderzenie w Polskę jest równoznaczne z uderzeniem w USA. Ale pod względem bojowym to nie jest siła znacząca. Jeżeli na naszym terytorium znalazłaby się dywizja, to komunikat z przede wszystkim politycznego przekształci się również w zmianę sytuacji militarnej. Na to liczymy i o to zabiegamy. Ale to naprawdę nie jest łatwe.

Jarosław Kaczyński

Wypowiedź prezesa PiS odnosi się do starań o zwiększenie obecności wojsk USA na terytorium Polski, i na wschodniej flance NATO w ogóle. Dyskusja na ten temat toczy się obecnie zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych. Amerykańscy dowódcy często apelują o przerzucenie do Europy dodatkowych sił – i stopniowo ten proces ma miejsce. Z drugiej jednak strony, przemieszczenie tak dużego związku jak dywizja może być dla Stanów Zjednoczonych trudne, gdyż armia amerykańska jest zaangażowana w wielu obszarach (również na Bliskim Wschodzie, czy w Korei Południowej) i jednocześnie musi odtwarzać zaniedbane przez lata zdolności, jak artyleria czy obrona przeciwlotnicza. Warto więc podsumować środki wzmocnienia wdrażane lub planowane dziś przez Amerykanów i ocenić możliwości uzupełnienia ich o dodatkową dywizję.

Jak dziś wygląda wzmocnienie wschodniej flanki?

Po rosyjskiej aneksji Krymu Stany Zjednoczone zdecydowały się na znaczące wzmocnienie obecności wojskowej w Europie, w ramach operacji Atlantic Resolve. Obejmuje ono przede wszystkim ciągłą, rotacyjną obecność jednostek bojowych na kontynencie, realizowaną w taki sposób, że w każdym czasie przynajmniej jedna jednostka jest w Europie, gotowa do działań bojowych.

Od 2017 roku do Europy relokowane są rotacyjnie trzy podstawowe zgrupowania: Pancerna Brygadowa Grupa Bojowa (Armored Brigade Combat Team), dowodzona z Żagania i prowadząca działania na całym kontynencie, brygada lotnictwa wojsk lądowych, której elementy obecne są m.in. w Niemczech i w Polsce, jak i pododdziały logistyczne i wsparcia.

Elementem „spinającym” amerykańską obecność na wschodniej flance jest natomiast dowództwo szczebla dywizyjnego – Mission Command Element. Ta jednostka sformowana została w 2015 roku, a dwa lata później przeniesiono ją do Polski, do Poznania, o czym Defence24.pl informował jako pierwszy. Mission Command Element tworzony jest również w sposób rotacyjny – najpierw działał na bazie 4 Dywizji Piechoty, a od niedawna żołnierzy do MCE wydziela 1 Dywizja – „Wielka Czerwona Jedynka”. Oprócz jednostek bazujących na stałe, również jednostki stacjonujące w Niemczech czy Włoszech są wydzielane do misji na wschodniej flance. Najlepszym przykładem jest 2 Pułk Kawalerii z Vilseck, który wystawia kolejne rotacje operującej w Polsce grupy batalionowej NATO.

Wreszcie, nie wolno zapominać o programie Army Prepositioned Stock, czyli strategicznych magazynów sprzętu, rozlokowanych głównie na zachodzie Europy – w Niemczech, Holandii i Belgii. Jedna z takich instalacji ma też powstać w Powidzu. Docelowo w europejskim systemie APS ma być magazynowany sprzęt dla dwóch brygad pancernych (w tym jednej zmodernizowanej), dwóch brygad artylerii oraz jednostek obrony przeciwlotniczej i wsparcia. Zakres rozmieszczenia sprzętu w Army Prepositioned Stock jest cały czas rozszerzany. Przykładowo, w projekcie budżetu na rok fiskalny 2017 mowa była o wyposażeniu dla jednej brygady artylerii i jednej brygady pancernej, a w dokumentach dotyczących roku fiskalnego 2018 i 2019 – już o sprzęcie dla dwóch jednostek każdego z typów.

Amerykańscy dowódcy są jednak świadomi, że działania wszystkich tych jednostek nie są w pełni wystarczające do odparcia ewentualnej rosyjskiej agresji na dużą skalę, i apelują o stopniowe zwiększanie zakresu środków wzmocnienia. Ma to swoje odzwierciedlenie również w planach finansowych – w roku fiskalnym 2017 uchwalono budżet na „European Deterrence Initiative” w kwocie 3,4 mld dolarów, na rok 2018 wnioskowano o 4,8 mld, a na rok 2019 – aż o 6,5 mld.

Przeważającą część dodatkowych środków pochłania przygotowanie (remonty, modernizacja) sprzętu, przeznaczonego do rozmieszczenia w Europie. Oprócz tego jednak dowódcy apelują o rozmieszczenie dodatkowych jednostek, gotowych do działania już w momencie wystąpienia zagrożenia, a nie dopiero po przemieszczeniu na kontynent żołnierzy i objęciu przez nich sprzętu.

Potrzeba „dodatkowej dywizji”… i nie tylko

Tutaj pojawia się wątek dodatkowej dywizji. W marcu 2017 roku szef europejskiego dowództwa wojsk Stanów Zjednoczonych EUCOM gen. Curtis Scaparrotti powiedział w Kongresie, że sugeruje rozlokowanie w Europie „dodatkowej dywizji”, gdyż potrzebuje brygad pancernych i zmechanizowanych, a także jednostek wsparcia szczebla dywizji – na przykład artylerii polowej i przeciwlotniczej. Dodajmy, że gen. Scaparotti odbył niedawno wizytę w Polsce.

W podobnym tonie wypowiadał się podczas konferencji AUSA 2017 w październiku 2017 roku ówczesny dowódca US Army Europe generał Ben Hodges. Zaznaczył, że posiadanie zdolności w pięciu obszarach: lotnictwa wojsk lądowych, artylerii dalekiego zasięgu, obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, logistycznych i struktur dowodzenia (w tym pełnego dowództwa szczebla dywizji) byłoby dla niego ważniejsze, niż na przykład rozmieszczenie w Europie dodatkowej brygady pancernej.

Warto zauważyć, że amerykańscy dowódcy najgłośniej apelują nie o jednostki pancerne, ale właśnie o oddziały wsparcia. US Army jest bowiem w stanie wydzielić jedną brygadę pancerną do ciągłej obecności na teatrze europejskim, ale już na przykład artyleria dalekiego zasięgu to – na razie - jedynie rozmieszczony na zachodzie Europy sprzęt, który w razie potrzeby może być użyty przez żołnierzy przemieszczanych z kontynentu.

W marcu br. generał Scaparrotti powiedział w Kongresie, że „wymóg” posiadania dywizyjnego zgrupowania bojowego w Europie realizowany jest poprzez połączenie działań jednostek rotacyjnych i rozlokowania sprzętu.

Kontynuujemy zwiększanie naszych podporządkowanych i rotacyjnych jednostek lądowych, aby spełnić wymóg (posiadania – przyp. red.) dywizji pancernej wspartej przez krytyczne jednostki wsparcia, takie jak w pełni zaopatrzona brygada lotnictwa bojowego, artyleria dalekiego zasięgu, saperzy, i brygady wsparcia. Ta pancerna zdolność będzie złożona ze stacjonujących na stałe i rotacyjnych jednostek, jak i zapasów oraz infrastruktury pozwalających nam na szybkie zwiększenie tych zdolności.  

gen. Curits Scaparrotti

Kolejne rotacje brygad pancernych – choć bardzo wartościowe tak z operacyjnego, jak i ze szkoleniowego punktu widzenia – dość mocno obciążają struktury wojsk lądowych USA. Żołnierze mogą bowiem ćwiczyć przez dziewięć miesięcy w „obcych” dla nich warunkach europejskich, ale wiąże się to z oddzieleniem od rodzin, koniecznością odtwarzania gotowości bojowej itd. Z kolei rozmieszczenie sprzętu skraca czas reakcji jednostek stacjonujących na stałe w USA, ale nie może w pełni zastąpić stacjonujących na stałe w Europie formacji, gotowych do użycia w każdym momencie. Z tego też powodu w USA cały czas trwa dyskusja nad wzmocnieniem stałej obecności w Europie.

Wzmocnienie metodą „małych kroków”

Po zaakceptowaniu budżetu na rok fiskalny 2017 zdecydowano o rozlokowaniu na kontynencie na stałe dowództwa brygady artylerii z dwoma batalionami wyrzutni MLRS, batalionu obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu i kompanii materiałów pędnych i smarów. Lokalizacja tych jednostek nie jest jeszcze znana, choć batalion OPL – jak stwierdzono na konferencji AUSA – trafi prawdopodobnie do Shipton Barracks w rejonie niemieckiego Ansbach.

Równolegle jednak wzmacniane są rotacyjne jednostki działające w Europie. Niedawno do Ansbach przemieszczono dowództwo i przynajmniej część jednostek 678 brygady artylerii przeciwlotniczej US Army, dzięki czemu wojska lądowe Stanów Zjednoczonych rozpoczęły odbudowę potencjału bezpośredniej OPL na kontynencie. Brygada należy do Gwardii Narodowej.

Czynne jednostki armii, jeżeli chodzi o obronę przeciwlotniczą, będą w zdecydowanej większości dopiero odtwarzane. Łącznie w US Army ma być 18 batalionów tzw. SHORAD (obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu), a dziś jest ich mniej niż dziesięć. To będzie wymagało dodatkowych nakładów finansowych, równolegle ze wzmacnianiem wschodniej flanki i wieloma innymi przedsięwzięciami. Innym wsparciem dla tej ostatniej jest decyzja o włączeniu batalionów pancernych Gwardii Narodowej do rotacji grup batalionowych w Orzyszu. Dzięki temu stacjonujący w Niemczech kawalerzyści będą mogli zostać skierowani do innych zadań, lub odtwarzać gotowość bojową.

Prawdopodobne są dalsze kroki w celu wzmocnienia obecności wojsk USA w Europie. Przykładowo, podpisana w marcu ustawa o wydatkach obronnych na rok fiskalny 2018 zawiera dodatkowe 197 mln dolarów, na wyrzutnie HIMARS przeznaczone do użycia w Europie. O te środki nie wnioskował Pentagon, gdyż planowano rozpoczęcie produkcji dodatkowych HIMARS w 2019 roku, a rok wcześniej – jedynie przygotowanie do tego procesu.

Polska a dodatkowa dywizja

Również przedstawiciele polskich władz otwarcie zabiegali o dalsze wzmocnienie obecności wojsk USA w Europie. Podczas styczniowej wizyty w Waszyngtonie szef MON Mariusz Błaszczak powiedział wprost: „Złożyłem deklarację, zgodnie z tym co postanowiliśmy w ramach rządu, iż oczekujemy liczniejszej obecności wojsk Stanów Zjednoczonych w Polsce. Gwarantujmy, że ta obecność będzie dobra nie tylko dla Polski, ale także dla Europy Środkowo-Wschodniej”. O możliwości rozmieszczenia w Polsce dywizji wojsk USA mówił też były szef resortu obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Administracja Donalda Trumpa, jak i sam prezydent wprost deklarują „transakcyjne” podejście do polityki międzynarodowej. Zacieśnianie współpracy z USA i dokonywanie zakupów uzbrojenia (czego przykładem jest zawarta umowa na I fazę Wisły) mogą więc przybliżyć decyzję o rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w Europie, ale w żaden sposób jej nie gwarantują. Pozytywnym punktem może być tutaj jednak stopniowe zwiększenie wydatków obronnych przez Polskę, docelowo do 2,5 proc. PKB, na podstawie przyjętej w zeszłym roku ustawy. Amerykanie przykładają bowiem dużą wagę do bardziej sprawiedliwego (z ich punktu widzenia) podziału obciążeń wynikających z funkcjonowania systemu wspólnej obrony, a większość krajów NATO nadal nie wydaje na armię nawet minimalnego wymaganego 2 proc. PKB.

Działania na rzecz wzmocnienia obecności Stanów Zjednoczonych wymagają ścisłej współpracy zarówno z administracją, jak i z Kongresem. To parlament ostatecznie decyduje o finansowaniu wojska, zdarza się też, że dodaje więcej środków, o które nie wnioskował Pentagon.

Wreszcie, nie można wykluczyć wystąpienia innych czynników utrudniających wzmocnienie wschodniej flanki. Ewentualne pogorszenie sytuacji gospodarczej na świecie mogłoby przynajmniej utrudnić formowanie nowych jednostek, podobnie jak zwiększenie zaangażowania Stanów Zjednoczonych w innym obszarze.

Nowa dywizja?

Czy zatem działania USA przełożą się na rozmieszczenie w Polsce dodatkowej dywizji, lub szerzej – dodatkowych jednostek stacjonujących na stałe? Nie można tego przesądzać, bowiem istnieją silne argumenty zarówno "za" jak i "przeciw". Na razie wzmocnienie wschodniej flanki odbywa się metodą „małych kroków” – przemieszczania na kontynent kolejnych, specjalistycznych jednostek (głównie wsparcia), częściowo w formie rotacyjnej, jak i rozszerzania zakresu rozmieszczenia sprzętu. Rozlokowanie dodatkowej dywizji mogłoby więc odbyć się poprzez sformowanie nowych elementów, zwiększenie zakresu "ciągłej rotacji" z USA bądź też połączenie tych dwóch rozwiązań.

Z reguły nie przenosi się natomiast z Niemiec jednostek stacjonujących tam na stałe, ale przerzuca je bezpośrednio z USA. Republika Federalna, z uwagi na jej położenie (możliwość projekcji siły w różnych kierunkach), jak i posiadaną infrastrukturę wojskową i logistyczną pozostaje bardzo ważnym punktem obecności wojskowej USA w Europie. Do tej kwestii odniósł się też we wspomnianym wywiadzie prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak informował Defence24.pl we wrześniu 2017 roku, wojska lądowe zaplanowały też wstępnie rozmieszczenie „w bieżących/istniejących instalacjach” nowo formowanych jednostek, np. dowództwa brygady artylerii i batalionów MLRS, choć ostateczne decyzje nie zapadły. Możliwe również, że przynajmniej niektóre inne nowo formowane jednostki USA będą lokowane właśnie w Niemczech, z uwagi na dostępność infrastruktury.

Trzeba też pamiętać, że US Army jest „rozciągnięta” w różnych miejscach, na przykład w Korei Południowej i na Bliskim Wschodzie. Armia i wyposażenie wymagają bardzo dużych inwestycji po latach zaniedbań i skupienia na misjach ekspedycyjnych. 

Nie ulega jednak wątpliwości, że Stany Zjednoczone poważnie biorą pod uwagę rozlokowanie na wschodniej flance, w tym w Polsce, dodatkowych jednostek. Aby jednak tak się stało, konieczne jest zaangażowanie po stronie polskiej, ale i wola po stronie amerykańskiej. Ewentualne rozmieszczenie dywizji, czy nawet jej elementów (np. dowództwa, części jednostek pancernych/zmechanizowanych i np. brygady artylerii rakietowej) byłoby istotnym wzmocnieniem bezpieczeństwa Polski. Jest więc o co walczyć, choć osiągnięcie tego celu nie będzie ani łatwe, ani w pełni zależne od władz w Warszawie. Ostateczne decyzje będą jednak dopiero podejmowane i mogą na nie wpłynąć także bieżące czynniki polityczne i finansowe, w Stanach Zjednoczonych i poza nimi.


Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 42
Reklama
Obywatel RP
niedziela, 8 kwietnia 2018, 12:06

Powiem tak jestem obywatelem tej Polski B na wschód od Wisły, niech Amerykanie dają nam wszystko co mają dywizje pancerne, opl, śmigłowce szturmowe, artylerię dalekiego zasięgi, pojazdy rozpoznawcze, sprzęt walki radioelektronicznej, pociski ppk ect. bo na wschodzie nie ma niczego oprócz chęci. Czy ja będę bronił się przed Rosją w amerykańskim czołgu Abrams M1, bwp Bradlej ect. i w Polskim mundurze, polskim chełmie, z polskim karabinkiem MSBS/Beryl, karabinem ukm, z polską lornetką, obok z polskim zmodernizowanym T-72 lub Leopardem 2A5 ect., jest mi to wszystko jedno. Państwo Polskie nie zapewnia mi bezpieczeństwa to które jest zapisane w Konstytucji RP. A żyłem już w strefie wpływów Rosji i wiem czym to pachnie. Moi rodzice przeżyli II wojnę światową i nie chcę tego dla moich dzieci i wnuków. Wolność jest najważniejsza. Rzeczypospolita to Moja Matka trochę źle rządzona przez jej córki i synów. Zatem jestem za. Najlepsze miejsce tej dywizji to Białystok - jednostki (grupy batalionowe lub brygady, dywizjony opl, bazy śmigłowców szturmowych ect.) rozlokowane w Łomży, Osowcu, Białymstoku, Zambrowie, Bielsku Podlaskim, Siedlcach ect.. A MON niech nadal buja w obłokach o mitycznych bwp Borsuk za XXXX lat zamiast produkować na potęgę bwp i czołgi lekkie na platformie Anders, która jest doskonała do dalszego rozwoju pojazdów w Wojsku Polskim i kupować u Niemców, np. po 20-30 czołgów Leopard 2A7 w ciągu roku (cena tego czołgu to ok. 25 mln PLN za 1 szt.). Programów zawalonych przez MON jest setki. MON to kula u nogi polskiej armii i obronności. Pytam czy któraś władza w tym kraju coś z tym ministerstwem zrobi?

amen
poniedziałek, 7 maja 2018, 14:36

glosuj na Korwina, niskie podatki zacheca do inwestycji, brak podatku dochodowego , zwiekszy przedsiebiorczosc polakow , polskie firmy powstana bo ludzie beda w stanie zgromadzic kapital, silna gospodarka to silna armia, zawsze tak bylo, myslisz ze dlaczego amerykanie obawiaja sie potegi chin?

mmm
wtorek, 10 kwietnia 2018, 15:26

Podejrzewam, że aby obronić się przed konwencjonalną tylko, agresją zbrojną Rosji to potrzebaby, aby WP miało rozwinięte 8-10 dywizji w samych wojskach lądowych. Na wystawienie takiej armii i zapewnienie jej właściwego uzbrojenia, w tym też uzupełnień nowoczesnej amunicji, zwyczajnie Polski nie stać i w najbliższej przyszłości nie będzie. Jeżeli wybuchnie wojna to będziemy się bronić odtwarzając Powstanie Warszawskie na obszarze całego kraju ....

JSM
sobota, 7 kwietnia 2018, 06:02

Ślepota naszych \"polityków\" jest porażająca. Ze znanych mi tylko Michalkiewicz i Targalski widzą świat jakim jest. Cała reszta widzi tylko polskie podwórko. Żaden nie widzie, że to Amerykanie mają biznes w utrzymaniu Polski w swojej strefie wpływów. To nie my powinniśmy zabiegać o broń z USA czy amerykańskie dywizje ale TO ONI mają zabiegać o naszą zgodę. To Amerykanie mają NAM dopłacać do swojej obecności w Polsce. Europa zachodnia - oprócz UK - siedzi w kieszeni Niemców a Niemcy chcą się pozbyć Amerykanów z Europy. I jedynym miejscem gdzie USA może się oprzeć w tej części Europy jest POLSKA! A po drugiej stronie Rumunia. Bez Polski Ameryka straci Europę Środkową a potem całą Europę. Jak straci Europę to przestanie być mocarstwem globalnym. A nikt nie lubi być degradowany.

ktos
piątek, 20 kwietnia 2018, 09:47

A to zaskakujace bo jak amerykanie chcieli usunac baze z Geilen Kirchen to Niemiecka kanclerz migusiem leciala do Waszyngtonu zeby im ten pomysl z glowy wybic. Wojska USA w Niemczech generuja ogromne zyski dla lokalnych spolecznosci. Pamietaj ze kazdy zolnierz na stale lokowany w innym kraju to tez towarzyszaca mu rodzina a tym samym zakupy.

mini
sobota, 7 kwietnia 2018, 16:21

zupełna zgoda.też się dziwię czemu my wciąż na kolanach. należy negocjować ale nasza pozycja jest zgoła inna niż jeszcze 10 czy nawet 5 lat temu. Niemcy dogadują sie z Rosją, Rosja stwarza kłopoty a współnota tych potęg to niesamowite kłopoty dla USA, nie teraz to za lat kilka i USA dobrze o tym wiedzą. wymagajmy więc tez od nich a nie cały czas na kolanach.........tym bardziej że nie jesteśmy Litwą czy Estonią, robimy zakupy i to coraz większe, jesteśmy w centralnym położeniu, strategicznym! a już w ogóle nie rozumiem uległości względem państwa Ysraeel. wspólne posiedzenia rządów? co to ma być? przecież nawet z sąsiadami czegoś takiego nie mamy mimo że spraw do omówienia byłoby sporo w każdym ministerstwie.... to jakaś szopka niepojęta jest.

Murf
sobota, 7 kwietnia 2018, 04:05

USA ma zespół brygady walki pancernej, lekki pancerz kawalerii (rozmiar brygady) brygada lotnicza z eskadrą Apache, lekka brygada piechoty we Włoszech,plus dwie brygady zmechanizowane i brygada artylerii w składzie. To równa podział. znacznie więcej niż Korea Południowa

Nogin
piątek, 6 kwietnia 2018, 21:07

MOJE myslenie i myślę że nie tylko jest takie Kaczyński mazy o amerykańskiej dywizji w Polsce co wam to mówi bo mnie to że nie będzie kolejnej polskiej dywizji która szumnie oglaszal Macierewicz jeśli polscy politycy nie zrozumiałem że Polska musi się bronic sama będzie tak jak w 39 serio nawet nie ogarnięty obywatele to wie Ameryka nie kiwnie palcem tam gdzie nie ma swojego interesu czego panie Kaczyński Pan nie rozumiem nawe dzieci w podstawówce to ogarniaja nie ma nic za darmo!

zły
piątek, 6 kwietnia 2018, 15:16

\"...„transakcyjne” podejście do polityki międzynarodowej. Zacieśnianie współpracy z USA i dokonywanie zakupów uzbrojenia...\" Czyli jak w starym dowcipie o naszej wymianie handlowej z ZSRR. My im wysyłaliśmy zboże a oni brali od nas węgiel.

ak88
sobota, 7 kwietnia 2018, 01:08

Dokładnie tak, zamieniliśmy siekierkę na kijek.

WW1
piątek, 6 kwietnia 2018, 12:24

A może Polski rząd i MON w końcu weźmie się za prawdziwe dozbrajanie naszej armii a to ciągle musimy coś żebrać u amerykanów.Ja rozumiem że USA są tutaj potrzebne ale my żebrzemy dosłownie o wszystko, o dodatkowe OPL o artylerię rakietową dalekiego zasięgu,o czołgi itp. Od dwóch lat obecny rząd straszy nas ruskimi i przez te dwa lata to jedyne co im się udało to podpisać kontrakt na 2 baterie Patriota które kiedyś tam dostaniemy,a gdzie Homar i Narew czyli to co jest nam najbardziej potrzebne.Ślązaka mieli dokończyć i kończą już ponad 2 lata..... tacy sami nieudacznicy jak i poprzednicy

Macorr
piątek, 6 kwietnia 2018, 11:52

No tak ściagnąć amerykańskie wojsko, powiedziec że się zapewniło bezpieczeństwo, i mozna dalej przesuwać wydatki na wojsko na cele socjalne...

dropik
piątek, 6 kwietnia 2018, 10:53

Notowania spadły to prezes wymyślą . A to 500++ na każde dziecko (czyli 40 mld rocznie ) , a to obniżenie pensji o 20% a to dywizję US Army. Z realem nie ma to nic wspólnego.

Geoffrey
piątek, 6 kwietnia 2018, 09:28

To jest niesamowite, że Amerykanie zwiększają obecność w Europie, kiedy mają na głowie cały Bliski Wschód, Koreeę, Japonię, Chiny - a Niemcy, Francja i Włochy mają swoje bezpieczeństwo w przysłowiowym nosie.

Spahis
piątek, 6 kwietnia 2018, 01:31

a co z mobilizacją - mamy kogo mobilizować a jak już to czy mamy broń, amunicję, buty, mundury, hełmy , saperki itp. dla 1 mln poborowych ?

Troll i to wredny
sobota, 7 kwietnia 2018, 22:52

Policz ile zajmie pociskom (taktycznym) o trajektorii balistycznej (stromotorowej) wystrzelonych z M.Bałtyckiego, Kaliningradu i Białorusi osiągnięcie kluczowych celów w Polsce... Policz ile czasu zajmie pociskom o trajektorii płaskotorowej (samosterującym) wystrzelonym z rejonu M. Bałtyckiego, Kaliningradu i Białorusi osiągnięcie kluczowych celów w Polsce. Policz (uwzględniając odległość od Bugu do Odry) ile czasu zajmie przerzut wojsk powietrznodesantowych ,,oczyszczonymi\" z obrony p-lot korytarzami (prędkość lotu transportowca ok 600-800 km/h). Policz ile czasu zajmie przerzut wojsk desantowo-szturmowych i specjalnych (prędkość lotu śmigłowca 260-300 km/h). Teraz zastanów się ile czasu będziesz miał na mobilizację. Wydaje mi się, że brak rezerw osobowych w konfrontacji z rosją, to raczej problem akademicki...Tyle laik i ignorant.

Marko
niedziela, 8 kwietnia 2018, 23:49

Dlatego potrzebny jest Komar. Setki wyrzutni rozsianych po całym kraju. Wtedy iskanery będą sie musiały odsunąć. Co ochroni ważne obiekty na zachodzie. Poza tym zawsze można uderzyć prewencyjnie...

yu
poniedziałek, 7 maja 2018, 14:40

nie, wojska w ciaglej mobilizacji a nie w domach

R.Thomalla
czwartek, 5 kwietnia 2018, 22:37

Zjednej strony Rosjanie sa sami winni ze nie deeskaluja sytuacji i niewydaja wraku TU 154. Zdrugiej strony kikt mi niewytlumaczy dlaczego armia Polski niejest wstanie samemu dywizje szybkiej reakcji 24h na nogi postawic, tutaj czuc ze ktos sztuczno ten konflikt prowokuje i rozbraja polska armie i przemysl(aktualnym dowodem i skandalem jest brak nowoczesnych balistycznych helmow w armi nawet jak polski przemysl ma te umiejetnosci produkcyjne) Amerykanie wykorzystuja sytuacje. Prawdziwi partnerzy daja bron i licencje za poldarmo a nie za surrealne ceny. W tym kontekscie Amerykanie maja w Europie charakter okupacyjny a Rosjanie graja arrogantnego agresora.

mario
piątek, 6 kwietnia 2018, 10:52

wydaje mi się,że problem jest w polsce. Spójrz na ostatnie 20-25 lat w polskim przemyśle zbrojnym? Czy tak naprawdę nie był rozmontowywany, albo projekty się przedłużały w nieskończoność albo przetargi nie rozstrzygano i trwały po 10 lat? Czy myślisz ,że to przypadek, bo ludzie którzy zostali powolani na stanowiska prezesów i innych urzędników np. w IU z jakich nienanych oprzyczyn wszystko tak opóźniali? Krab 10 lat, Gawron/Ślązak, chyba od Komorowskiego to też z 15 lat. Albo dyrektor co się z późnia z ofertą na przetarg i wygrywa zagraniczny dostawca jako jedyny oferując produkt kilka millionów drożej? Dla mnie to conajmniej dziwne..

Geoffrey
piątek, 6 kwietnia 2018, 09:23

Żeby wiarygodnie pisać o \"amerykańskich wojskach okupacyjnych\", trzeba jeszcze popracować nad językiem: surrealny, arrogantny itp. Za wcześnie, za słabe wyszkolenie :)

ecik
piątek, 6 kwietnia 2018, 08:26

Popieram Cię. USA przekazując nam sprzęt z nadwyżek bardziej by pomogła niż wysyłając do Polski wojska ofensywne. Jesteśmy traktowani jak kolonia a nie sojusznik i przyjaciel. Jaki cel mogą mieć te brugady US Army oprócz wzmocnienia wschodniej flanki NATO? Ano taki, jak wojska ruskie w np. Legnicy, pilnować porządku, abyśmy byli posłuszni i za bardzo nie podskakiwali.

Marek
sobota, 7 kwietnia 2018, 10:45

Jak kolonie traktował nas ktoś zupełnie inny. dlatego mógłbym się z tobą zgodzić, gdyby chodziło o dywizje innego sojusznika z NATO. W przypadku Amerykanów jednak nie mam takich obaw. Co więcej, uważam że amerykańskie wojsko na terenie RP stanowi dodatkowy czynnik uświadamiający sojusznikowi, o którym na wstępie pisałem, że nie jesteśmy i nie mamy ochoty być jego kolonią.

Murf
sobota, 7 kwietnia 2018, 03:50

Wolisz stare M-109 lub M-1A1 niż ultra nowoczesne JASSM-ER, F-16s?

Uribe
czwartek, 5 kwietnia 2018, 22:10

A to jest już jakaś brygada wojsk USA w Polsce? Cała brygada?

dropik
piątek, 6 kwietnia 2018, 10:50

tak, 14 czołgów. Reszta rozlazła się całych demoludach.

cewka
piątek, 6 kwietnia 2018, 00:23

troche ponad

Niki
czwartek, 5 kwietnia 2018, 21:15

Niech lepiej stacjonują na Łotwie czy w Estonii bo Polsce nikt obecnie nie zagraża. Rosja nie jest tak głupia aby atakować NATO i doprowadzić do wybuch 3WŚ.

u
poniedziałek, 7 maja 2018, 14:45

nikt nie bedzie atakowal lotwy tylko polske, jak zajma polske to kraje baltyckie automatycznie padaja

Zet
piątek, 6 kwietnia 2018, 11:22

Łotwia i Estonia tez sa w NATO wiec co za róznica ?

Piotr
czwartek, 5 kwietnia 2018, 19:53

Jeśli dobrze locze to Polska posiada równowartość ok 3 brygad plus trochę jeszcze choć brakuje artylerii itp ( Twardych T72, Bwp1 itp nie licze)

malkop
czwartek, 5 kwietnia 2018, 19:49

dla polski minimum to stale bazy i nuclear sharing, inaczej nie monza ich nazywac solidnym soujusznikiem.

Lazy Lazer
piątek, 6 kwietnia 2018, 23:32

Sami ich sobie nazywacie sojusznikami. To sami ten sojusz macie.

Marek1
czwartek, 5 kwietnia 2018, 19:09

PO CO nam w Polsce kolejne pułki czołgów i BWP US Army ?? Potrzebne są siły wsparcia tj. jednostki obrony powietrznej, artyleria(MLRS), jednostki śmigłowców uderzeniowych, wielozadaniowych i transportowych oraz inżynieryjne i logistyczne. Przybycie takich sił b. wzmocniłoby potencjał obronny NATO na wsch. flance, BEZ zwiększania ilości pancernego sprzętu ofensywnego(MBT/BWP/KTO). Takie defensywne z definicji posiłki NIE dadzą Moskwie pretekstu do histerii, co NIE jest bez znaczenia, bo w UE i NATO jest sporo krajów \"rozumiejących rosyjski pkt. widzenia\" na polską \"rusofobię\".

Marek
sobota, 7 kwietnia 2018, 11:01

To nie wiesz że potrzebujemy większej ilości \"patroli ruchu drogowego\", potrafiących kontrolować masową \"turystykę międzynarodową\", którą w rosyjskim wykonaniu uprawia się na gąsienicach?

Obywatel RP.
czwartek, 5 kwietnia 2018, 19:03

Tak jestem za. Ale gdzie w Białymstoku bo na Wschodzie Polski nic nie ma do obrony oprócz chęci.

KKK
piątek, 6 kwietnia 2018, 12:38

2 linie obrony: Na Wisle i następna na Narwi. Mobilne oddziały na linii Sokółka - Suwałki. Białystok jako miasto środka formacji.

Marek
czwartek, 5 kwietnia 2018, 23:16

Wschód Polski to nie tylko Białystok. Chęci chęciami. One wszędzie są. Tyle tylko, że chęciami jest piekło wybrukowane. Wiem, że kondycja państwa na dzień dobry była nie taka. Wiem, że był późniejszy kryzys. Rozumiem także, że są słupki sondażowe. Tyle tylko, że to nie jest żadne usprawiedliwienie. Guzik mnie obchodzą nagrody dla ministrów. Guzik mnie obchodzi zwracanie tych nagród na nie wiadomo co. Guzik także obchodzą mnie obniżki pensji dla samorządowców. Tak na marginesie komu się należało, powinien dostać, zaś za byle co pracuje tylko idiota. Interesuje mnie natomiast \"Si vis pacem, para bellum\". Cyli zasada, którą olewano, choć od pozbycia się rosyjskiego nadzoru powinna być priorytetem w naszym położeniu geograficznym.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
sobota, 7 kwietnia 2018, 07:33

Panie Marek! Mnie natomiast - w przeciwieństwie do Pana - bardzo interesuje w jaki sposób są wydatkowane publiczne (czyli mówiąc wprost: nasze) pieniądze! Podatnicy mają pełne prawo znać wszystkie szczegóły dot. wydawania ich pieniędzy! Podkreślam: to jest święte prawo podatników - w każdym państwie demokratycznym! Dotyczy to także, m.in. pieniędzy przeznaczanych na nagrody dla ministrów - jak najbardziej! I nie ma z tym nic wspólnego zasada SI VIS PACEM, PARA BELLUM, żadne wybrukowane piekło, ani jakiekolwiek chęci pozbycia się określonego nadzoru bądź słupki sondażowe. To nie o to chodzi i nie w tym rzecz! Otóż, najbardziej istotnym jest - sposób wydawania publicznych pieniędzy na dowolny cel. Powinien on być jasny, przejrzysty i zrozumiały dla każdego obywatela, który płaci podatki w państwie prawa. To jest podstawa prawidłowego funkcjonowania państwa demokratycznego. Cała reszta jest tylko komentarzem.

Obywatel RP.
piątek, 6 kwietnia 2018, 19:14

Odpowiem Ci tak - popieram wszystko co napisałeś. A Białystok dlatego że ma strategiczne położenie tak jak i Siedlce wystarczy spojrzeć na mapę gdzie jest najkrócej do stolicy i gdzie jest najłatwiej przemieścić się na północ lub południe. Tak jak i Suwałki - vide grupa batalionowa NATO w Orzyszu.

gość
czwartek, 5 kwietnia 2018, 17:52

Oczywiście, że jest pod warunkiem, że polska wyrazi gotowość do kolejnych inwestycji w amerykański przemysł wojskowy.

Marek
czwartek, 5 kwietnia 2018, 22:56

Za darmo nic nie ma.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama