Reklama

Norwegowie pokazują jak ratować okręty

10 listopada 2018, 14:55
45054804064_a795b8e29d_o
Fot. mediearkiv.forsvaret.no

Norwegowie mobilizują wszystkie siły, by jak najszybciej uratować fregatę KNM „Helge Ingstad” typu Fridtjof Nansen, która ciężko uszkodzona po kolizji z tankowcem leży na burcie w fiordzie Hjeltefjorden. Wszyscy z podziwem patrzą na sposób organizacji i szybkość wykonywanych prac, które prawdopodobnie staną się wzorem prowadzenia tego rodzaju operacji.

Trwa akcja ratownicza na fregacie KNM „Helge Ingstad”. Jak na razie Norwegowie wprowadzili zakaz zbliżania się do leżącego na boku okrętu KNM „Helge Ingstad”, Na morzu nie można podpłynąć do niego bliżej niż na 1000 m, w przypadku lądu jest to 500 m. Do strefy tej wpuszczane są jedyne służby ratownicze, stoczniowe i budowlane.

Zgodnie z planem na pokładzie fregaty dospawanych jest aż pięć nowych punktów cumowniczych, które mają być połączone linami metalowymi z zakotwiczonymi na ladzie w skałach dziesięcioma „polerami”. Prace nad ich przygotowaniem cały czas trwają, przy czym otwory wywiercono i utwardzono już dzień po wypadku. Oznacza to, że w ciągu kilkunastu godzin Norwegowie potrafili przerzucić na niedostępne, skaliste wybrzeże ciężki sprzęt budowlany. Pięć punktów mocowania na okręcie i dziesięć na ladzie ma pozwolić na pełne ustabilizowanie okrętu, co da służbom awaryjnym możliwość bezpiecznej pracy na jego pokładzie.

Równolegle trwają oględziny kadłuba za pomocą kamer na sterowanych przewodowo robotach podwodnych. Z norweską marynarką wojenną współpracuje tutaj firma DNV GL, która ma m.in. pomóc w ustabilizowaniu okrętu. Już zadecydowano, że fregata ma zostać przeniesiona na specjalnych barkach do znajdującej się w pobliżu bazy morskiej Haakonsvern. Barki te, oraz potrzebne do całej operacji holowniki, ma zapewnić norweska firma BOA Management AS. Akcja przebiega błyskawicznie, ponieważ już dzień po kolizji, 9 listopada br. poinformowano, że „sprzęt do tej fazy jest już w fazie mobilizacji i tranzytu do terminalu Sture” (skąd wypłynął zresztą biorący udział w wypadku, pływający pod banderą maltańską tankowiec „Sola TS”).

W terminalu tym przebywają już zresztą przedstawiciele firm BOA Management AS, norweskiej marynarki wojennej oraz wojskowej agencji logistycznej Forsvarsmateriell, którzy nadzorują przebieg przygotowań.

Wszyscy obserwatorzy zagraniczni są pod wrażeniem organizacji pracy przez Norwegów. Zaangażowanych został wiele różnych instytucji państwowych i prywatnych, które ze sobą współpracują błyskawicznie podejmując decyzje i działanie. Przykładowo, to administracja przybrzeżna jest odpowiedzialna za zabezpieczenie przed zanieczyszczeniem środowiska, natomiast policja zaangażowała się w prowadzenie dochodzenia co do przyczyn wypadku, jak również zapewnia egzekwowanie strefy zakazu wokół fregaty w odległości 500 metrów na lądzie i 1000 metrów na morzu.

Dodatkowo, w norweskiej marynarce wojennej już trwają prace planistyczne mające zapewnić rozwiązanie problemu wykorzystania pozostałych czterech fregat do zapewnienia pełnej  kontroli nad obszarami morskimi wokół Norwegii. Dopasowuje się więc na nowo program zabezpieczenia logistycznego, program szkolenia i sposób wykorzystania załóg. Według marynarki wojennej te cztery okręty po tych zmianach „zapewnią Norwegom optymalną operacyjną dostępność i ciągłą obecność na obszarach morskich”.

Przypomnijmy, że kolizja tankowca „Sola TS” (który jest nową i nowoczesną jednostką wprowadzoną do linii w 2017 r.) z fregatą KNM „Helge Ingstad” miała miejsce w fiordzie Hjeltefjorden niedaleko bazy morskiej Bergen (południowo-zachodnie wybrzeże Norwegii) 8 listopada 2018 r o godzinie 4:26. Sam tankowiec nie doznał praktycznie żadnych uszkodzeń, znajduje się w tej chwili na Morzu Północnym i płynie z ładunkiem ropy do Wielkiej Brytanii, gdzie ma się pojawić 11 listopada br. Największych uszkodzeń doznała natomiast kilkanaście razy mniejsza fregata, której prawa burta została „rozorana” prawdopodobnie gruszką dziobową tankowca, poniżej linii wodnej na długości kilkudziesięciu metrów (do połowy śródokręcia).

Pozbawiony napędu okręt szybko zaczął nabierać wody, przez co trzeba było ewakuować całą 137-osobową załogę. Sama fregata musiała natomiast zostać zepchnięta w kierunku brzegu przez dwie jednostki cumownicze i trzy holowniki, gdzie osiadła na skałach. Zapobiegło to zatonięciu okrętu, który jednak leży na pół zanurzony na prawej burcie, z przechyłem przekraczającym 65º.

Na szczęście nie było ofiar. Lekko rannych został tylko dziewięciu członków załogi fregaty. Jest to wynik bardzo dobrego wyszkolenia norweskich marynarzy, którzy po uderzeniu początkowo nie wiedzieli, co się stało. Fregaty typu Fridtjof Nansen są bowiem zbudowane w technologii stealth, co jest związane m.in. z brakiem bulajów na burtach i nadbudówkach. Jedynym „oszklonym” miejscem skąd można obserwować to, co się dzieje na zewnątrz, jest mostek. Pomimo tego załoga znajdująca się wewnątrz okrętu sprawnie opuszczała okręt – i choć duża część marynarzy spała w czasie kolizji – zdjęcia pokazują, że schodząc do tratw byli przebrani w specjalne kombinezony ratownicze.

Obecnie badane są przyczyny wypadku. Prawdopodobnie fregata miała wyłączony system Automatycznej Identyfikacji AIS (w przypadku okrętów nie jest to obowiązkiem), co mogło utrudnić działanie systemom nadzoru ruchu morskiego w tym rejonie. Sam okręt ma jednak radary nawigacyjne wyposażone w system antykolizyjny ARPA, sygnalizujący głośnym alarmem każde niebezpieczeństwo zderzenia z inną jednostką pływającą. Dodatkowo, były też do dyspozycji środki łączności. W piątek kilka z norweskich gazet poinformowało, że była utrzymywana komunikacja radiowa między fregatą, centrum ruchu morskiego i tankowcem „Sola TS” przed wypadkiem.

Tankowiec miał podobno prosić norweski okręt o ustąpienie miejsca (jest to jednostka, która w zależności od zabieranego ładunku ropy może mieć wyporność większą nawet od 110000 ton) jednak otrzymał odpowiedź, że jest to niemożliwe. Jak na razie są to jednak jedynie niesprawdzone informacje, które zostaną zweryfikowane w czasie toczącego się obecnie dochodzenia. Mówienie więc o czyjejkolwiek winie jest przedwczesne. Najważniejszym zadaniem dla Norwegów jest w tej chwili uratowanie okrętu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 33
chateaux
środa, 21 listopada 2018, 18:01

Chyba raczej pokazuja jak NIE ratowac okretow.

olgierd
czwartek, 15 listopada 2018, 16:59

Dzisiaj pokazali. To co wystaje 1 metr ponad wodę.

Bardzo Jasnowłosa
wtorek, 13 listopada 2018, 21:42

porównując poziomy zanurzenia tej fregaty od momentu osadzenia na brzegu do chwili obecnej, mówienie o sukcesie akcji ratunkowej odbieram jako propagandę. Elektronika w słonej wodzie... bez szans na wiarygodna naprawę

jurgen
wtorek, 13 listopada 2018, 13:01

"Norwegowie pokazują jak ratować okręty" ... no to pokazali

kapre
wtorek, 13 listopada 2018, 01:32

bedzie 25% winy po stronie tankowca i kontroli ruchu z wybrzeza (tankowiec szedl po niewlasciwej stronie toru) i 75% po stronie korwety. porowniania z polska marynarka mozna o kant dupy bo wokol tego terminala jest ruch wiekszy niz na calym polskim wybrzezu a bezwypadkosc polskiej marynarki jest przelozeniem intensywnosci ogolnej ilosci operacji morskich. Tak na oko patrzac to cala aktywnosc polskiej MW od chwili powstania to jakies 8 lat dzialan norweskich w czasie pokoju. tak, jestem z norwegii.

Davien
wtorek, 13 listopada 2018, 00:45

Panie gość, to co powiesz na wybuch ponad tony materiału wybuchowego przy burcie USS Cole. Okret jakos przetrwał, naprawili go i pływa. Nie ma statku czy okretu tej wielkości co fregata, a nawet niszczyciel by przetrwał zderzenie z tankowcem tej wielkości co uderzył w Norwega.

MR
poniedziałek, 12 listopada 2018, 23:58

Artykol o sprawnej akcji ratowniczej fregaty norweskiej moze budzic wiele watpliwosci . Po pierwsze wyniki akcji poznamy po jej zakonczeniu i ocenie czy okret nadaje sie w ogole do remontu .Jak na razie kadlub przechyla sie coraz bardziej i nabiera wody. Nastepna sprawa jest wycena kosztow i znalezienie wykonawcy.Dla przypomnienia podam ze 5 fregat norweskich zbudowala stocznia hiszpanska w Ferrolu Navantia dawna nazwa Bazan wg dokumentacji hiszpanskich fregat Alvaro Bazan. Gwoli scislosci 4 fregaty mieli wybudowac hiszpanie a ostatnia norwedzy .Rzeczywistosc okazala sie sie taka ze Norwegia ze swymi stoczniami nie podolala zadaniu i trzeba bylo kawalki kadluba przetramsportowac do hiszpanii do Ferrolu i tam dokonczyc budowe. Ciekawe jakiej stoczniNorwedzy zleca remont Po drugie pisanie ze cala zaloga zostala uratowana to zasluga dobrego wyszkolenia to chyba nie tak. Oczywiscie bardzo dobrze sie sie stalo ze obylo sie bez ofiar .Tym niemniej swiadczy to o slabym profesjonalizmie zalogi. Tak wiec do zderzenia nie powinno do dojsc. Bez wzgledu na to po ktorej stronie jesty wina zderzenia , to Przepisy o zapobieganiu kolizji morskich wyraznie mowia ze obowiazkiem kapitana /dowodcy okretu/ jest wykonanie takich manewrow by do zderzenia nie doszlo. Jako byly oficer mechanik Mar Woj , a od wielu lat plywam na statkach handlowych., moge dodac ze wykonanie manewru na tak duzym statku jest trudne i czasochlonne . O wiele mniejsza fregata dysponujaca o wiele wieksza moca maszyn moze wykonac unik szybciej. Na koniec dodam ze nie jest to pierwszy wypadek utrary okretu przez Krolewska Marynarke Wojenna Norwegii. W 1994r fregata Oslo w podobnych okolicznosciach /wejscie na skaly podwodne/ zostala utracona. Natomiast w 2002r pozar zniszczyl doszczetnie tralowiec /poduszkowiec sztywno burtowy/ Orkia. Tak wiec w ciagu ostatnich lat utracono 3 okrety. Dla tych internautow stale krytykojacych Polska Marynarke Wojenna to przypomne ze ani przed wojna ,ani w okresie komuny, ani w wolnej Polsce takiej katastrofy nie bylo.Tonely okrety w w czasie wojny w wyniku walki , ale to juz oddzielna sprawa. Natomiast beznadziejny stan Polskiej Mar Woj./ brak okretow / to wynik dzialania politykow a nie marynarzy

miejscowy
poniedziałek, 12 listopada 2018, 18:14

Szybkość podejmowania decyzji oraz duża swoboda poszczególnych "decission makers" w ich podejmowaniu jest typowa dla Skandynawów. Zupełnie inaczej wygląda planowanie - tutaj zastanawiają się bardzo długo i wszystko analizują po kilka razy. Ale jak zapadnie decyzja o działaniu to idzie jak burza.

amerykański lotniskowiec i latarnia morska
poniedziałek, 12 listopada 2018, 11:28

Na YT jest cały zapis wydarzenia. Zupełnie nie rozumiem jak można się podniecać tym "wspaniałym" okrętem, w sytuacji gdy ten przed kolizją zachowuje się dosłownie "jak dziecko we mgle". Śmiem twierdzić że do niej doprowadza. To klasyczny przykład z dowcipu.

Niwen
niedziela, 11 listopada 2018, 22:00

Jakoś kunsztu nawigacyjnego Norwegow tu nie dostrzegam...

ja
niedziela, 11 listopada 2018, 20:21

Ratowac moze umieja. Szkoda ze nie umieja plywac. Skoro nie potrafia sie w dwa statki wyminac to strach pomyslec co by bylo gdyby dac im samochody w zakorkowanym miescie. Rzez niewiniatek bylaby po prostu.

;)
niedziela, 11 listopada 2018, 17:17

sam wypadek NIE NAJLEPIEJ (delikatnie mówiąc!) świadczy o Norwegach i ich "zdolności organizacyjnych"... Gdyby ten wypadek wydarzy się Polsce - artykuł nie byłby tak "subtelny i budujący"... a raczej podkreślano by "tradycyjny" polnishe wirtschaft... i koszmarną potencjalną finansową stratę - 1 mld USD?... a nie to że "daliśmy radę przyspawać kilka uchwytów i "przerzucić sprzęt"... Niestety... Ci co decydują co pojawia się w mediach mają swoje interesy... i kraje które hołdują tradycyjnym chrześcijańskim wartościom są ODPOWIEDNIO "opisywane"... (i ich działania)... ciekawe to NYT i inne "media" napiszą o marszu niepodległości...

Gość
niedziela, 11 listopada 2018, 14:55

Pokazuje to dobitnie jak oderwani od rzeczywistości bojowej są obecni konstruktorzy okrętów wojennych. Pomijając przyczyny zderzenia, okręt jest zbyt delikatny i zupełnie nieodporny na obrażenia podczas walki. Na wojnie strzelają a tu każde trafienie zatapia okręt lub wyłącza go z walki - żenujące.

BUBA
niedziela, 11 listopada 2018, 14:30

Biorąc pod uwagę to że 2 godziny walczono o pływalność fregaty to na tym filmie pokazującym ewakuację załogi: Youtube: "Her blir mannskapet evakuert" widać że w chwili decyzji o opuszczeniu jednostki okręt jeszcze nie był mocno przechylony ani rufa nie poszła pod fale. No cóż życie ludzi jest najważniejsze.

Boczek
niedziela, 11 listopada 2018, 13:03

1. "Dodatkowo, w norweskiej marynarce wojennej już trwają prace planistyczne mające zapewnić rozwiązanie problemu wykorzystania pozostałych czterech fregat do zapewnienia pełnej kontroli nad obszarami morskimi wokół Norwegii." - Czy nareszcie dotarło do zwolenników rozpoczynania budowy zdolności obronnych od fregat, co to znaczy utrata jednej z dwóch - max 3, na które moglibyśmy sobie w pierwszym kroku pozwolić? Co mają 2. Co djch wstrzymuje nas od kontynuacji i intensyfikacji tej znakomitej współpracy z tym państwem - nie tylko na płaszczyźnie MW, ale i w ogóle obronności i uczyć się sprawności działania od najlepszych? Sarkastyczne komentarze - szczególnie ze strony nieporadnej Polski w kierunku sprawnej Norwegii - są nie na miejscu. To raczej leczenie własnych kompleksów. Tylko ten kto nic nie robi nie popełnia błędów i tez nie naucza się jak z nich najefektywniej wychodzi kiedy już się zdarzą.

Nikko
niedziela, 11 listopada 2018, 11:37

Tylko zazdrości sprzętu ale przede wszystkim organizacji . Dla nas to chyba utopia .

Rysiek
niedziela, 11 listopada 2018, 11:15

Może by Norwegia zajęła się naszą marynarka Wojenną? Bo czemu waściowie nie?

Marcyk
niedziela, 11 listopada 2018, 10:05

Lepiej żeby pokazali jak ich nie tracić w taki sposób. Na szczęście nikt nie zginął.

!
niedziela, 11 listopada 2018, 07:10

Poza tym na tankowcu byl pilot bo statek opuszczal terminal ktory jest w poblizu. Pilot byl w kontakcie z vts i wolal do fregaty aby odbila w prawo. To ze fregata ma uszkodzenie z prawej burty nic nie znaczy. To byly statki idace na wprost siebie jesli juz. Fregata dostala polecenie aby dala kilka stopni w prawo po czym"nawigator" stwiedzil ze nie moze bo ma skaly po prawej. Jak juz wspominalem. Zero pojecia i orientacji gdzie byl. Cud ze w inne statki nie uderzyl. Przed tankowcem byly dwa statki a za jeszcze jeden. Wiec sam tankowiec nie mogl odbic bardzo w prawo. Za to fregata miala wystarczajaco miejsca aby sie minac.

!
niedziela, 11 listopada 2018, 07:02

Zamiana wachty o 4 ??? Na wiekszosci norweskich statkow plywajacych po fiordach pracuje sie w systemie 6/6 bo jest dwoch nawigatorow. Zmiana wacht jest 6 12 lub 8 14 . Po co sie wypowiadac jak sie nie wie. Tak sie sklada ze wczoraj wieczorem zostalo udosteonione zarowno nagranie glosowe z vts i obraz z radaru. Nie tankowiec uderzyl a fregata ktorej "nawigator" nie mial pojecia gdzie jest i co robi.

DSA
niedziela, 11 listopada 2018, 02:16

właśnie oglądam nowe zdjęcia i okręt osiada coraz głębiej. Tuż obok jest uskok i głębokość wzrasta do 30 m. Właściwie to już teraz 3/4 okrętu jest zalane. Pan Maksymilian raczy żartować. Tankowiec nie musiał o nic prosić bo miał prawo drogi. Upewnił się tylko czy fregata go widzi. Fregata poinformowała, że kontroluje sytuację. Próbowała przejścia starboard to starboard i nie wyszło.

magazynier
niedziela, 11 listopada 2018, 01:09

Gdzie przebywała załoga podczas kolizji? Zalało całą maszynownię i przedziały rufowe, ciemna noc, 4 rano i nikt nie zginął?

Pirat
sobota, 10 listopada 2018, 23:35

Norwegowie swoje znają. Aż miło patrzeć.

bropata
sobota, 10 listopada 2018, 23:32

W pokojowych warunkach można zrobić wszystko. W czasie wojny ten okręt byłby bezpowrotnie utracony. Powód jest oczywisty. Współczesne okręty wojenne mają zbyt słabą konstrukcję, bardzo podatna na kolizje i mało odporną na środki rażenia przeciwnika. Wiadomo o tym już c o najmniej od czasów wojny o Falklandy. Mimo to nadal buduje się coraz droższe, bardziej skomplikowane i coraz mniej odporne okręty. We flotach Zachodu, chyba tylko Holendrzy przywiązują do tego ostatniego aspektu dużą wagę.

Full Metal Jacket
sobota, 10 listopada 2018, 18:47

Norwegowie pokazali, jak można utracić okręt.

Boczek
niedziela, 11 listopada 2018, 13:04

Nich zaglądną do nas, jak tego nie robić - wystarczy nic nie pozyskać.

Rafael
sobota, 10 listopada 2018, 18:33

"Fregaty typu Fridtjof Nansen są bowiem zbudowane w technologii stealth, co jest związane m.in. z brakiem bulajów na burtach i nadbudówkach. Jedynym „oszklonym” miejscem skąd można obserwować to, co się dzieje na zewnątrz, jest mostek. " Czyli wychodzi, że norweskie fregaty nie posiadają systemów optoelektronicznych. A to naprawdę duży błąd konstrukcyjny, który właśnie się zemścił. Norwegowie mają naprawdę sporo szczęścia, że nikt przy tym nie zginął, a sytuacja zdarzyła się w pobliżu wybrzeża. Kto wie jak skończyłaby się służba fregaty, gdyby do kolizji doszło nieco dalej od stałego lądu?

Boczek
niedziela, 11 listopada 2018, 13:05

Postukujemy, nad każdą koją CCTV ...NOW!!!

Gieniu112
sobota, 10 listopada 2018, 17:43

Tacy wspaniali a nie potrafili ominac 300 m tankowca. Przy takim nafaszerowaniu elektroniką naprawa tego okrętu i wymiana uszkodzonych urzadzen elektronicznych bedzie wiecej kosztow niż wartość okretu.

looking from above
sobota, 10 listopada 2018, 17:37

1. Okręt norweski został trafiony w prawą burtę, gdzie widomo, że jednostka o napędzie mechanicznym w drodze, będąca z prawej burty ma prawo drogi 2. Okręt dysponował przewagą prędkości i manewru 3. Statek wychodzący z portu szedł z ładunkiem, zapewne ograniczony swoim zanurzeniem 4. Zderzenie miało miejsce około godz. 0400 czyli podczas zmiany wachty… Oj chyba się komuś śpieszyło do domu po wyjątkowo długim ćwiczeniu...

lord Nelson
sobota, 10 listopada 2018, 17:12

Wszyscy patrzą się w radary różnej maści, a wystarczyłaby zwykła stała optyczna obserwacja widnokrągu. Postulat przywrócenia gniazd bocianich w takim razie. Tankowiec ich trafił, a co dopiero torpeda lol

Bibi
sobota, 10 listopada 2018, 16:56

Ratować to może i potrafià, ale pływać to za groma.

fan_club_Daviena
sobota, 10 listopada 2018, 16:49

Rozpatrywane są trzy hipotezy. Po pierwsze, co potwierdzają eksperci NATO, Rosjanie zagłuszyli systemy nawigacji satelitarnej GPS. Po drugie, marynarze norwescy spożywali na kolację ryby, które dostarczyli rosyjscy wędkarze i mogły być , nafaszerowane syberyjskimi grzybkami halucynogennymi Sybirczok. Jak informują niezależni ukraińscy eksperci, znane są zdjęcia dwóch grzybiarzy rosyjskich, którzy Sybirczoki zbierali w parku narodowym na terenie Tuwy. Owe ryby dostarczone przez rosyjskich agentów sprawiły, że marynarze NATO nie dostrzegli gigantycznego cypryjskiego tankowca SolaTS i go staranowali. Trzecia hipoteza wskazana jest przez niezależną organizację pozarządową ochrony środowiska , której aktywiści zaobserwowali wyraźnie odmienne foki porozumiewajace się dźwiękami o rosyjskim brzmieniu i noszące furażerki z czerwoną gwiazdą. Mógł to być odział specjalny Floty Północnej zamaskowany za foki i podłożył on podwodny ładunek wybuchowy. Według portalu "Wolne Morze Norweskie" prowadzonego przez znanego obrońcę praw człowieka Ole Hole, niezależny ukraiński imigrant sfotografował dziwny obiekt podwodny obserwujący zatopiona norweską fregatę jego zdjecie rozpowszechnia Fundacja Zamknięty Bełkot poprzez niezależnych blogerów. Wszystko wskazuje, że sterujący pojazdem nie są ludźmi przypadkowymi.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama