Polska i Niemcy na kursie kolizyjnym bezpieczeństwa. "Berlin niechętny wzmacnianiu wojsk USA"

26 maja 2018, 16:01
MerkelTrump
Fot. White House Photo/ Shealah Craighead

Polska zabiega o wzmocnienie obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych. Na te działania sceptycznie patrzą jednak niektóre państwa z zachodu kontynentu, zwłaszcza Niemcy, obawiające się zaostrzenia relacji z Rosją i utrzymujące z Moskwą szczególne stosunki gospodarcze.

Podczas niedawnej uroczystości wręczenia nagrody Karola Wielkiego prezydentowi Francji (10 maja w Akwizgranie) wygłaszająca laudację Angela Merkel wypowiedziała zdecydowaną i stanowczą opinię, iż Europa nie może już liczyć na Waszyngton i musi sprawy swojego bezpieczeństwa i obrony wziąć we własne ręce. Było to powtórzenie słów wypowiedzianych przez nią samą w maju 2017 roku po zakończeniu szczytu NATO oraz spotkania G-7, jednak tym razem z większą stanowczością i siłą. Zwłaszcza, że rok temu były one raczej projekcją obaw i miały charakter prognozy, w oparciu o zapowiedzi rozpoczynającego swoją kadencję nowego prezydenta USA Donalda Trumpa. Tymczasem najnowsza wypowiedź wyraża ocenę polityki zagranicznej USA oraz relacji transatlantyckich na podstawie realnych wydarzeń, jakie w minionym roku miały miejsce.

Stanowi wyraz rozczarowania i krytyki wobec celów i metod stosowanych przed administrację amerykańską, szczególnie w ostatnich tygodniach (przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy, wypowiedzenie porozumienia z Iranem, dążenie do wojny handlowej z UE), oraz obrazuje sceptycyzm co do pozytywnego zaangażowania USA w rozwiązywanie problemów bezpieczeństwa na kontynencie europejskim. Słowa Angeli Merkel należy jednocześnie rozumieć jako zapowiedź zmian w polityce obronnej UE oraz kierunkach, formach i celach polityki UE w relacjach z USA w tym obszarze. Wszystko wskazuje na to, że ostatnie decyzje Donalda Trumpa wobec Bliskiego Wschodu, podjęte z pominięciem opinii Francji i Niemiec, zmobilizowały przywódców tych państw do uruchomienia pilnych działań ukierunkowanych na realizację zapisów Globalnej Strategii UE z 2016 roku oraz niedawnej decyzji Rady EU (listopad 2017) ws. uruchomienia stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony PESCO. Ich głównym założeniem i celem jest budowa strategicznej samodzielności obronnej EU.

image
Fot. bundeskanzlerin.de

Okoliczności, w jakich dochodzi do krystalizowania się założeń nowej polityki obronnej UE, rodzą obawy, że idea pomyślana pierwotnie jako komplementarna do NATO może nabrać w efekcie kształtów, które nadadzą jej postać alternatywy, konkurencji wobec Sojuszu. Konsekwencją takiego scenariusza byłoby nie wzmocnienie bezpieczeństwa UE a jego osłabienie, równocześnie z ograniczeniem skuteczności i spoistości NATO. Jedną z jego pierwszych ofiar mogłyby się stać plany wzmocnienia stałej obecności USA na terenie Polski. Władze Polski oraz innych państw członkowskich NATO z naszego regionu konsekwentnie zabiegają o dalsze wzmocnienie flanki wschodniej Sojuszu, m.in. poprzez rozbudowę jego struktur militarnych na tym terenie. Sygnały płynące z Waszyngtonu wskazują na zainteresowanie obecnej administracji amerykańskiej realizacją tego kierunku działań. Europejscy członkowie NATO, zwłaszcza z zachodu kontynentu, nie są tak jednoznaczni w poparciu tego pomysłu.

Dużą ostrożnością wykazuje się zwłaszcza Berlin, który obawia się zbyt daleko idącego zaostrzenia napięcia w relacjach z Rosją. Niemcy zdają sobie sprawę z zagrożeń wynikających z agresywnej polityki Moskwy wobec państw UE i NATO, jednak m.in. z uwagi na ścisłe związki gospodarcze z Rosją oraz obawy przed zbytnią ingerencją USA w Europie, opowiadają się za rozwiązaniami zdecydowanie mniej konfrontacyjnymi, za jakie uznają wzmocnienie stałej obecności NATO w regionie.  Niebagatelne znaczenie w tym kontekście ma także kompleks zagadnień związanych z budową gazociągu Nord Stream 2. Rząd Angeli Merkel znajduje się bowiem pod olbrzymią presją zaangażowanych w projekt środowisk politycznych i gospodarczych, które oczekują nie tylko ochrony ich interesów i wyciszenia w tym celu konfliktów z Rosją, ale wręcz reorientacji polityki gospodarczej, także na poziomie europejskim, w tym zniesienia sankcji nałożonych po zajęciu Krymu w 2014 roku. Rząd w Berlinie, znacząco uzależniony od poparcia tych środowisk, dysponuje zatem dość ograniczonym polem manewru.

Należy mieć także na uwadze, iż zagadnienia dotyczące wzmacniania stałej obecności NATO na wschodniej flance, a także rozbudowy potencjału militarnego zgodnie z żądaniami stawianymi przez Donalda Trumpa wywołują gorące spory wewnątrz niemieckiej klasy politycznej, a linie podziału biegną nie tylko pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami, ale także wewnątrz nich, dzieląc również rządzącą koalicję, wyłonioną po wielu miesiącach żmudnych negocjacji. Wsparcie dążeń polskich władz przez rząd Angeli Merkel nie wydaje się więc realne.

Tym bardziej, że niechęć Berlina wobec wzmacniania i poszerzania amerykańskiej obecności na flance wschodniej NATO zyskała nowe uzasadnienie oraz impuls do działania. Do tradycyjnego argumentu o unikaniu antagonizowania Rosji tym razem dołączył zdecydowany opór przed pogłębianiem, i tak już znacznego, uzależnienia w sferze bezpieczeństwa od nieprzewidywalnych Amerykanów. Donald Trump swymi ostatnimi posunięciami na arenie międzynarodowej udowodnił, że jedną arbitralną decyzją może zmienić porządek w dowolnym regionie budowany mozolnie przez wielu aktorów. Prowadzi to do wniosku, że stać go zarówno na kontynuację rozbudowy obecności wojsk USA, jak również na odwrót od dotychczasowej polityki wobec regionu. Jednocześnie dla wszystkich jest oczywiste, iż bez udziału wojsk USA dalsze wzmocnienie wschodniej flanki jest niemożliwe.

Budowa stabilnego systemu bezpieczeństwa nie może jednak odbywać się w sytuacji pogłębiającej się niepewności co do intencji i zamiarów głównego partnera, stanowiącego filar budowanej konstrukcji. Ostatnie wypowiedzi Merkel, ale także Macrona czy Donalda Tuska, dają sumpt do przewidywań, że Berlin wspólnie z Paryżem będą w zaistniałej sytuacji z jednej strony skupiać uwagę i wysiłki na budowie mechanizmów i struktur mających zapewnić strategiczną autonomię obronną UE (głównie w sferze  politycznej i gospodarczej) a z drugiej lobbować w NATO za zachowaniem status quo na wschodniej flance i konsolidacją obecnych rozwiązań. Pomimo dość mocnych słów jakie padły z ust kanclerz Niemiec, nie należy się spodziewać otwartej konfrontacji z USA, jednak realny wydaje się zdecydowany opór przed zwiększaniem aktywności Sojuszu na wschodzie Europy, jak również podjęcie kroków zmierzających do powstrzymania jego przebudowy na zasadach dyktowanych przez Donalda Trumpa. Wyrazem tego może być zapowiedź jednego z ministrów rządu Merkel redukcji wydatków na obronność. Bez poparcia głównych graczy europejskich NATO wzmocnienie obecności na wschodzie nie będzie możliwe.

Zablokowanie planów rozbudowy obecności militarnej Paktu na wschodzie nie będzie ze strony Niemiec wymagało specjalnych zabiegów, zwłaszcza na zachodzie Europy. W większości państw dominuje przekonanie, że dotychczasowe działania sojuszu są już i tak znaczące i w dużym stopniu angażujące ich zasoby. Nie będzie to wymagało ze strony Niemiec szczególnych zabiegów, czy nacisków na partnerów, np. przy udziale służb specjalnych, czy też działań lobbingowych. Największe kraje europejskie (Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania) pogrążone są w konfliktach wewnętrznych, w których aktywnymi graczami są środowiska prezentujące poglądy pacyfistyczne i antysystemowe, a przy tym prorosyjskie. Sam Waszyngton kolejnymi działaniami wzmacnia sentymenty antyamerykańskie oraz niechęć wobec dalszego uzależniania się od niego. W tej sytuacji promowanie koncepcji wzmacniania stałej obecności wojsk USA na wschodnich rubieżach Sojuszu raczej nie spotka się z pozytywną reakcją w społeczeństwach europejskich. Nie należy się spodziewać, aby Niemcy czy inni europejscy członkowie NATO niechętni tym planom aktywnie podsycali sprzeciw opinii publicznej. Realne natomiast wydaje się, że na tych sentymentach będzie grał aparat wywiadowczy Rosji, dążąc do pogłębienia podziałów i konfliktów społecznych i politycznych w UE i NATO.

Ostatnie działania administracji Donalda Trumpa, dowodzące jego braku zainteresowania  istnieniem silnej i samodzielnej UE, mobilizują dodatkowo zwolenników koncepcji zakładających dążenie do strategicznej niezależności UE w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, na czele których stoją dzisiaj przywódcy Niemiec i Francji. Jakkolwiek podnoszone przez nich argumenty mają głębokie uzasadnienie, to jednak proponowane sposoby na przełamanie negatywnych tendencji i stawienie czoła wyzwaniom, nie budzą nadmiernego zaufania, zwłaszcza w kontekście dotychczasowych doświadczeń.  

Zasadniczym problemem pozostaje fakt, że główni promotorzy koncepcji uniezależnienia się od USA cechują się niską skłonnością do inwestowania w rozbudowę swoich zdolności obronnych oraz małym poparciem społecznym dla wydatków na obronność i angażowanie się w aktywne działania militarne. Społeczeństwa tych państw cechują się daleko posuniętym pacyfizmem i niechęcią do rozwiązań siłowych w relacjach międzynarodowych. W efekcie siły zbrojne tych państw w wielu przypadkach są niedoinwestowane, zaniedbane i przestarzałe, a ich zdolność bojowa pozostawia wiele do życzenia (vide Niemcy). Towarzyszy temu tradycyjne daleko posunięte uzależnienie od amerykańskiej pomocy militarnej. Dużą rezerwę do tych pomysłów wykazują zwłaszcza państwa członkowskie NATO z Europy Środkowej i Wschodniej, które w większości  upatrują poprawy bezpieczeństwa europejskiego poprzez zwiększenie militarnego zaangażowania amerykańskiego na wschodniej flance Sojuszu. Powodem nieufności tych państw do rozwiązań lansowanych przez Niemcy i Francję jest mało stanowcza i jednoznaczna postawa tych państw wobec agresywnych zachowań Moskwy oraz silne związki gospodarcze tych państw z Rosją.

Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że pomimo demonstrowanych przez Niemcy dążeń do strategicznej autonomii UE i uniezależnienia się od USA, realizacja tej koncepcji nie wydaje się nadmiernie realna. Nie należy wprawdzie wykluczyć możliwości pogłębienia się kryzysu w relacjach z USA, jednak w dłuższej perspektywie ostatecznie sprawy się unormują. Prawdopodobieństwo budowy europejskiego odrębnego systemu obronnego nie jest wysokie, jednak realne jest podjęcie zaawansowanych prac w tym kierunku, których niemal pewnym efektem w krótkiej perspektywie będzie wyhamowanie rozwoju planów wzmocnienia stałej obecności Sojuszu na Wschodzie. Scenariuszem optymalnym byłoby w tej sytuacji zachowanie status quo. Będzie to wymagało jednak dużej finezji ze strony władz Polski oraz bliskiej współpracy z partnerami regionalnymi.

Należy jednak mieć na uwadze także inne scenariusze, przede wszystkim  taki, w którym determinacja państw dążących do uniezależnienia się od USA, na czele z Niemcami, doprowadzi do budowy struktur alternatywnych wobec NATO. Jakkolwiek z perspektywy Polski takie rozwiązanie nie wydaje się pożądane, to należy podjąć wszelkie wysiłki, aby nie znaleźć się poza nim, a wręcz przeciwnie, zapewnić sobie wpływ na jego konstrukcję. Tylko wówczas możliwe będzie zapewnienie jego ukierunkowania na wschód.

Scenariuszem skrajnie przeciwstawnym byłoby znaczące wzmocnienie stałego zaangażowania całego NATO, na czele z USA, na wschodniej flance. Na dzisiaj wydaje się, że taki nagły zwrot może zaistnieć jedynie w sytuacji podjęcia agresywnych działań przez Rosję wobec któregoś z państw członkowskich w tym regionie.

Warto rozważyć także wariant, w którym Waszyngton podejmie decyzję o rozmieszczeniu swoich wojsk na terenie Polski bez oglądania się na stanowisko sojuszników, w tym Niemiec. Jakkolwiek nie wydaje się on zbyt prawdopodobny (zwłaszcza w krótkiej perspektywie), to jednak nie należy całkiem go odrzucać, wziąwszy pod uwagę nadzwyczajną "samodzielność" obecnego prezydenta oraz "wojownicze" nastroje panujące w Kongresie USA. Nie ulega wątpliwości, że zarówno Niemcy jak i Francja byłyby takiemu rozwojowi sytuacji przeciwne i podejmowałyby aktywne działania, zmierzające do jego zablokowania. Mając jednak w pamięci nieskuteczność ich zabiegów mających zapobiec wypowiedzeniu układu z Iranem, można założyć, że tym razem mogłyby również nie przynieść efektu. Dlatego też bardziej prawdopodobne wydaje się, iż przywódcy tych krajów pomni niedawnych doświadczeń, ostatecznie, po pierwszych nieudanych próbach blokowania, zdecydowaliby się raczej przyłączyć się do inicjatywy USA, zabiegając o maksymalne złagodzenie jej finalnej wersji.

Polska powinna uważnie przyglądać się rozwojowi PESCO i szerzej inicjatyw promowanych przez Niemcy, ukierunkowanych na budowę strategicznej autonomii obronnej UE. Jednocześnie konieczne jest aktywne i sprawcze uczestnictwo w głównych procesach decyzyjnych dotyczących tych inicjatyw, zapewniające Polsce wpływ na cele i kierunki ich rozwoju, tak aby zagwarantować ich komplementarność z NATO. Uczestnictwo w głównym nurcie prac pozwoli także budować świadomość konieczności stałej wzmocnionej obecności wojsk sojuszniczych na wschodniej flance oraz utrwalać przekonanie, że zagrożenie ze wschodu odnosi się do całej Europy i w jego powstrzymaniu powinni uczestniczyć wszyscy członkowie Sojuszu. Warunkiem skuteczności tego typu zabiegów będzie jednak realne zainteresowanie oraz aktywność i zaangażowanie w neutralizowaniu zagrożeń z innych kierunków, istotnych dla partnerów spoza regionu.

KomentarzeLiczba komentarzy: 185
Kaszlak
piątek, 1 czerwca 2018, 03:28

Witam. Ciekawy artykuł i sam temat, jak widać po wpisach, intrygujący. Na przestrzeni dziejów różnie się losy państw naszych i ich wzajemne stosunki układały. Jak mówią, historia lubi się powtarzać, tyle, że w różnych warunkach i wariacjach. Różnice i podobieństwa tychże wariacji mogą spowodować właśnie dyskusje: było tak i tak, nie! bo było inaczej... Istotne będzie przejrzenie schematu, odczytanie gry, posiadanie i użycie odpowiednich narzędzi... Trochę jak w futbolu. Idzie nam jak idzie, raz lepiej, raz gorzej, czy panowie się zgodzą, że raczej taka średniawka? Albo ciutkę poniżej? Potrzeba dobrych piłkarzy, trenera, zaplecza, taktyki i porwanej publiki. I cel. Taktyka będzie się zmieniać zależnie od możliwości graczy, trenera itd. Cel będzie ten sam. Jaki jest cel Polski? Jaka chce być? Jaka jest przyszłość swiata? Europy? Nam nie zależy na wielkim przetasowaniu, globalnym konflikcie, nie powinno, gdyż z niego wyjdziemy na kolanach, i na smyczy. O ile wyjdziemy... Zatem nasze miejsce jest w europie. Rola europy, UE, zwiększa się, dzięki temu że jest zjednoczona. Zjednoczona ideałami demokracji, drogimi także USA. Czy silna UE to zagrożenie dla USA? Czy w po wojnie z Chinami (handlowej, czy militarnej) UE jest następna? Unia UE i USA daje tej drugiej przewagę nad resztą świata, a tacy gracze jak Indie, czy Rosja nie będą długo się jeszcze liczyć (ekonomicznie). Jacy są gracze po stronie polskiej? Geniusze to nie są (czas pokaże;))), ale chyba aż tak źle też nie jest... podam tu przykład wizyty Trumpka w Polsce. Zaraz po wygraniu wyborów, a także i w czasie kampanii wyborczej w stanach, to Trump był wyśmiewany a cały świat był oburzony jego postępowaniem. Oburzenie to zaowocowało oporami społeczeństw zachodu, głównie WB, przed wizytą prezydenta US. Zdziwiłem się gdy Polacy przyjęli Trumpa z honorami i godnością, przypominając co chwila o wzajemnej miłości. Moje zdziwienie nie miało równych, gdy zobaczyłem odpowiedź US. Filmik na stronie ambasady US o Polsce - imponujący. Zachowanie prezydenta - równie imponujace: przeczytał z kartki od a do z, nie mówił nic \"z głowy\", bo właśnie wtedy pie...y największe bzdury, ogólnie poszło bardzo gładko. Jeszcze przyjdzie nam oceniać wyniki naszego podlizywania się, jedno muszę przyznać, US pokazało że traktuje nas poważnie. Czy tylko taki miał być przekaz? Czy to tylko show dla polskich polityków na zamydlenie oczu? Wracając do miejsca Polski. Unia europejska powstała także po to by skończyć z ciągłymi wojnami na kontynencie, by przy jednym stole posadzić najważniejszych graczy WB, Niemcy, Francję, Włochy, Hiszpanię. Armie krajów członkowskich z założenia będą słabe, bez zagrożeń zewnętrznych, gdyż popęd do konfliktu zbrojnego z bratnimi krajami też będzie niski. Ale bez własnej armii i pod kontrolą USA, siła samej UE jest ograniczona. I tu pojawia się pytanie: gdzie i kiedy powstała idea armii UE? Bo to właśnie wydaje się być dużym wyzwaniem dla balansu sił w europie. Niemcy? Czy mają już aspiracje do prawdziwego przewodnictwa w europie? Silną i zbrojną ręką? Czy inne kraje są na to gotowe? Wydają się podchodzić do tego baaardzo ostrożnie, by nie wystraszyć swoich obywateli i tych w innych krajach. Stąd pomysł armii UE. Pod jej przykrywką mogą odbydować potęgę militarną. Trzeba pamiętać, że byli po wojnie pod kuratelą USA po to by ujarzmić ich militarne zapędy, i po to by przeciwstawić się Rosji oczywiście. Mówią tu niektórzy, że Niemcy nie łożą ma wojsko dużo. A te projekty PESCO? Zrzuci się cała Unia... Pomysły, technologie na rzecz nowych produktów. Tylko ile takich nowych czołgów, samolotów, statków będą mogli kupić Niemcy, a ile taka np. Polska czy Rumunia? Ok. Teraz Rosja. Oczywiste jest tutaj, że powstanie armii UE to szansa dla Rosji na rozbicie NATO. Przez konflikt interesów NATO-UE lub jako wynik osłabienia zależności od USA. Proste. Tutaj celem jest Ameryka. To ona stoi na przeszkodzie Rosji, nie tylko w europie ale i na świecie. Dlatego będą wspierać Niemcy w ich dążeniach, a gdyby ci byli nieśmiali, to podsycą ich fantazje. Przy okazji wykreują się na przyjaciela. Rosji ta przyjaźń jest bardzo potrzebna. Ze względu na przyszłość nowego szlaku jedwabnego przy którym chcą mieć jak najwiecej do czynienia (czytaj: kosić zyski z pośrednictwa, nie inwestycje;)) Stąd Rosji potrzebna jest europa żywa, chętna do kupowania. A podboje? To kraje satelickie, jak np. Ukraina. A może gdzieś dalej, BW, Afryka? Polska w tym wszystkim? Możemy żyć z tego bycia pośrodku. Możemy się wypiąć na Ukrainę, Bałtów, Gruzję i innych. Możemy. Ale nie mamy siły przebicia jeżeli chodzi o biznesy z Rosją i to my będziemy wypinać poślady, niestety. Nie jesteśmy tak silni by Rosja liczyła się z nami, nie mówię tu o straszeniu ich ale o zwykłym respekcie. Tutaj z pomocą przyszła... sama Rosja. Napaść na Ukrainę zamknęła im wiele drzwi, a nam otworzyła kilka. Przy odrobinie płaczu, możemy dozbroić się. Wykorzystujemy narrację \"agresywnej Rosji\" do budowy własnego potencjału militarnego. I pomagamy jednocześnie USA utrzymać potrzebę istnienia NATO w Europie. Ciężko będzie ściągnąć jednak dywizję US do Polski ze względu na to, że a) będzie to bardzo nie na rękę Rosji i za tym w Niemczech i nie tylko będzie lobbować + głośny sprzeciw, itd. b) USA nic nie zyska wobec Niemiec na takim ruchu, wysuwając swoje jednostki ma przedpole, broniąc Niemiec jeszcze dalej od ich granic. Celem jest dla Polski ukończenie Baltic Pipe, bo to może właśnie pomóc unormować stosunki z Rosją. Chcesz pogodzić dzieci to zabierz im zabawkę o którą się kłócą;) powinniśmy walczyć też o NATO i o armię UE, wpisaną całkowicie w struktury NATO. Stąd musimy uczestniczyć w jej tworzeniu i niwelować próby wyodrębnienia armii Europy z NATO. Zjednoczona Europa, silne i jednogłośne NATO to gwarancje zdrowej i niepodległej Polski. Pozdrawiam, Radek.

Lewkon
czwartek, 31 maja 2018, 10:46

Siedząc na ławce szkolnej w RFN 25 lat temu w naszej klasie 40% uczniów pochodziło z urodzenia nie z Niemiec. Było nas trzech Polaków, dwóch Turków jedna osoba z DDR jedna z Iranu i dwóch z Włoch. Wtedy były to czasy gdzie Borys Jelzin i Helmut Kohl prawie regularnie spotykali się zdala od kamer reporterów wspólnie w Saunie. Wtedy przedewszystkim Polska była otwarcie zaniepokojona ale tez inni wygłaszali swoje obawy co Rosja i Niemcy tam ustalają. Bo jasne było jedno. Napewno nie chodzili i spotykali się tam z powodów rekreacyjnych. Z tych spotkań wynikło porozumienie o powrót tak zwanych Wołga Deutschen zaprowadzić do Heimat. Pamietam dokładnie jak pierwsi Rosjanie pojawili się w szkole. Nagle było ich pełno dosłownie wszędzie. Język rosyjski był tak częsty w szkołach, pracy i na ulicy jak ma to dzisiaj miejsce z Polskim Językiem w Londynie. Rosja i Niemcy maja swoje własne plany co do Europy co do tego nie ma żadnego złudzenia a kto nie ma złej pamięci i śledzi uważnie wydarzenia polityczne przez kilkanaście ostatnich lat (trzeźwo!!!) i ma choć trochę inteligencji jest sobie tego świadomy. Transfer społeczeństwa Niemieckiego z terenów Rosji do Heimat było rownocześnie niewiarygodną okazja masowej indoktrynacji Niemiec przez swoją agenturę. Wszyscy z nich otrzymali specjalne transze kredytowe a urzędy pracy pracowały na całych obrotach aby każdy z nich miał dobre zatrudnienie. W ciagu kilku lat mieli już pieniądze na budowę pięknego domu. Itd. W społeczeństwie wielu z nich doszło dosyć wysoko i teraz maja wpływy. My mamy problem z agentura Rosyjska? Niemcy maja o wiele gorzej.

Cynik
środa, 30 maja 2018, 02:20

Powiem tak - polityka Niemiec przez ostatnie lata jest taka, że sprawia wrażenie, jakby tym krajem rządzili sami rosyjscy szpiedzy, agenci i nielegałowie. Zresztą co tu dużo szukać, żeby podejrzenia zaczęły rosnąć. Kariera pana Schroedera w Rosji bardzo wiele mówi. Przeszłość pani Merkel w FDJ też jest zastanawiająca. Co by nie mówić, warto być w stosunku do tego kraju ostrożnym. Ugryźć raczej nie ugryzie (nie to społeczeństwo), ale na pomoc z jego strony też bym nie liczył.

her
wtorek, 29 maja 2018, 12:53

\"Jakkolwiek nie wydaje się on zbyt prawdopodobny (zwłaszcza w krótkiej perspektywie), to jednak nie należy całkiem go odrzucać, wziąwszy pod uwagę nadzwyczajną \"samodzielność\" obecnego prezydenta oraz \"wojownicze\" nastroje panujące w Kongresie USA. \" - a może to jest realna ocena obecnej sytuacji na wschodzie UE.???????????????????

ZZZ
wtorek, 29 maja 2018, 01:16

Tylko dzisiaj spłonęły w Polsce dwa wysypiska odpadów. Jeszcze trochę i cały nasz kraj pójdzie z dymem. Ale co tam, ważne że wstaliśmy z kolan.

hermanaryk
środa, 30 maja 2018, 02:11

Niewiele brakowało, by cały nasz kraj zasypały śmieci, bo nikt się tym problemem nie interesował (albo wręcz przeciwnie). To, że teraz płoną, świadczy, że ktoś się jednak temu zaczął przyglądać.

Hansen
środa, 30 maja 2018, 14:40

Czyżby PiS zainterweniował? Degradacja środowiska naturalnego to walka z przywozem śmieci? Pięknie.

Gość
poniedziałek, 28 maja 2018, 14:22

Relacje Niemiec z Rosja mówią wszystko, więcej nie trzeba.

zgred ojczyżniany
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:53

Ciągle stoimy miedzy dwoma mocarstwami w rozkroku - czy opłacając pobyt wojsk USA na naszym terenie zarabiamy coś ....? Wydaje się że czas i nic więcej ...! Rozwój mamy dzięki inwestycjom Niemieckim biznesmenom - słynne montownie oraz niskie przetwarzanie naszych dóbr rolniczych ...? Pozbawiając się całego Polskiego przemysłu zostaliśmy ich poddanymi ...! I nie trzeba było tu wojsk obcych i wojny - sami zwinęliśmy podstawy państwa ( likwidowanie zakładów - które produkowały dobra narodowe ) - w mawianie nam iż zacofane technologicznie zastąpił zachód nasze produkty swoimi , nie jednokrotnie jednego użytku ( niska jakość choć ten sam producent - proszki najlepszy przykład , u nas a w Niemczech ) . I tak się ciągnie PO 89r. - wojsko systematycznie spychane w odchłań ...? Koszt modernizacji wojska to zagadka ...!? Powtarzamy ciągle iż obydwa mocarstwa ignorować - a bez nich nie będziemy istnieć , bo gdzie skierujemy wytwarzane produkty z obcych zakładów - kto kupi ...? Pytań tyle że głowa boli - a my nadal patrzymy i stoimy w rozkroku , łudząc się iż zostaniemy wchłonięci to przez jeden kraj lub drugi ( sąsiada się nie wybiera a historia pokazuje od stu leci iż stoimy im na drodze ) ...? Chciało by się by zgodność panowała miedzy naszymi krajami - ale tak nie jest i napuszczanie przez Polskę jednych na drugich - nie przynosi nam sukcesów ( Gruzja , Ukraina < wejście do NATO kilku państw Łotwa , Litwa , Estonia razem z nami - już okazał się jako gwóżdż w uzgodnieniu w sprawie połączenia NIEMIEC ) - a teraz NORD STREM 2 - ostanie słowa MACKRONA w Sankt Petersburgu - wskazują na dogadaniu się nawet Francji z Rosja ...? BIZNES - się odzywa , nie wojna ...????

dim
poniedziałek, 28 maja 2018, 04:54

Niemcy są za samodzielnym działaniem Europy w dziedzinie obronności ? I jednocześnie Niemcy grożą redukcją wydatków na obronność ? Tego nawet szkoda komentować. Otóż pani Merkel i także inni czołowy niemieccy politycy ZAWSZE kłamią, gdy tylko jest jej to wygodne, ZAWSZE coś innego mówią, a o coś innego chodzi, gdy tylko jest tak wygodnie - przykład Grecji. Gdy pani kanclerz zawsze zapewniała nas, że jesteśmy na dobrej drodze, wszystko jest ok itd, ale długi, po zaledwie kilku latach ich przymusowej kurateli i znakomitych metod gospodarczych wzrosły dwukrotnie. Co było bez wątpliwości rozmyślnie - inaczej wycofano by się ze złych recept po pierwszym roku ich działania. A to, co nazywane było redukcją długu Grecji, dotyczyło obligacji w rękach prywatnych, głównie kas emerytalnych, funduszy ubezpieczeniowych, ciułaczy. Zwyczajnie okradzionych.

De Retour
poniedziałek, 28 maja 2018, 13:13

Dim. Jak się wchodzi na palme, to lepiej nie mieć plamy na tyłku. Grecja  z Kościołem, czy Armatorami ma taką. Mowa o podatkach i nie tylko. Dajmy też Niemcom spokojnie dokończyć wewnętrzną dyskusję. Kilka miesięcy temu chcieli wydawać 80 mld € rocznie. Zobaczymy. P.S. O Grecję jestem spokojny. USA, WB i Francja to kraje \"morskie\", a położenie Grecji jest strategiczne.  Pozdrowienia dla Ελληνικό Πολεμικό Ναυτικό.

dim
poniedziałek, 28 maja 2018, 16:59

Co o podatkach ? Podstawowa info, której się nigdy za granicą o Grecji nie podaje, jest ta, że pieniądz krążył tu praktycznie co kilka dni i było go bardzo, bardzo, bardzo, dużo. PRACOWAŁ. A że co trzecim razem zapłacił podatek - cóż to przeszkadza. Po wejściu waluty Euro, zaczął uciekać za granicę. Wszak skasowano ostatni mechanizm równowagi - kursy walut importu eksportu. Plus setki procent inflacji 2002-2003, ale nie szukaj tego w Eurostacie. Do roku 2009 zdążyło go uciec za granicę około 700 mld Euro. Gigantyczna kwota ! Ale Grecji kazano siedzieć cicho, zagrożono odebraniem Olimpiady 2004 (te bajki o Grekach, którzy przecież sobie nie poradzą). Groziło też, że jeśli ujawni się za granicą info o giga-inflacji po wprowadzeniu Euro, staną przyjazdy turystyczne. No to mamy co mamy, ale nie przez podatki. Obecnie pieniądza nie ma w ogóle. Nie krąży, nie pracuje, nie płaci podatków i ZUS (gdyż nie ma czym), także gdy jest dostawca pracy/wyrobu i jest jej nabywca, transakcja nie ma jak dojść do skutku. Bez pieniądza się nie da. Cały kryzys jest sztuczny, a wywołano go konkretnie w dniach 17-18 Grudnia 2008, czysto bankowymi metodami. Podatki określane są z sufitu. Oto komputery MF zakładają, że Grek nie może mić niższego dochodu niż, dajmy na to 7.000 Euro. Bo ma żonę, dziecko i 20-letnie małe auto. Więc zapłaci od tego podatki. Choć poniósł oczywiste straty księgowe. Jak ja - 7.000 w roku 2013, a i tak przyszło pismo, by zapłacić 2800+ podatków. Następnie wszystko to odsetkuje i dowiadujesz się, że Grecy \"zalegają z podatkami już na 110 mld Euro\". Gdy w kraju, w ludzie, nie wśród milionerów, jest w tej chwili nie więcej niż 15 mld Euro łącznie - podaje bank.

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 11:23

Samo szukanie bez przerwy winy u innych już wiele mówi. Grecy mieli swoją wielką szansę po zakończeniu dyktatury. Jako państwo frontowe, z silnymi komunistami trzymani byli za wszelką cenę w kręgu zachodnim, tak aby nie wpadli w łapy Moskwy. Państwa frontowe, jak Niemcy, Norwegia - czy trochę inny przepadek Izrael, potrafiły przekuć to w siłę gospodarki i państwa. Grecy nie. Bo taką mają mentalność, są leniwi i roszczeniowi jak my - i nie nie tylko moje obserwacje, to tez opinia Greka (nie, nie polskiego Greka), który mi się wżenił w rodzinę.

papuga
poniedziałek, 28 maja 2018, 22:20

Mieszasz dwie rzeczywistości. Kryzys w Grecji ma dwie przyczyny - Euro i systemowe problemy greckiej gospodarki. Sytuacja z Euro jest znana - gospodarka nie może się dostosować poprzez dewaluację waluty. Ale to, że gospodarka Grecji nosi cechy głębokiej patologii do druga rzecz. Z jednej strony wysokie podatki, a z drugiej greccy armatorzy praktycznie nic nie płacą, korupcja itd.

De Retour
poniedziałek, 28 maja 2018, 19:53

Kościół płaci podatki ? Armatorzy płacą? Wcale nie uważam, że tylko Grecja jest winna. Mam nadzieję, że dużą część długu im odpuszczą. Plan Trojki był beznadziejny.

dim
wtorek, 29 maja 2018, 12:49

@de Retour - plan Troiki jest celowy, udany i trwa dalej. Właśnie wymyślają nowe wymagania, choć od kiedy nie ma już niemieckiego MF Schaublego, wszystkie greckie wskaźniki gwałtownie odbiły się od dna. Armatorzy nigdy nie płacili - oni wydają i tworzą miejsca pracy. Zawsze tak było, działało dobrze. Do wprowadzenia Euro, gdy to wywieźli 700 mld Euro z Grecji. Uśmiejesz się - armatorzy od czasu do czasu dobrowolnie określają podatek środowiska i wtedy większość z nich go płaci. Poza tym fundują. Ich są np. karetki państwowego pogotowia ratunkowego - kupili je, gdy robiło się tragicznie - biblioteka narodowa, najważniejszy szpital kardio itd... Taka tradycja. Niemniej armatorzy i Kościół BARDZO inwestują w nieruchomości, więc wystarczyło zmienić zasady podatku od nieruchomości, by zgarniać od nich całkiem sporo grosza. @Papuga - gospodarka Grecji nie była patoligiczna - była co najmniej dwukrotnie bardziej sprawna, niż gospodarki głównych krajów Zachodu. Rozwaliło się to po wprowadzeniu Euro. Hiperinflacja (ale nie szukaj jej w Eurostacie) i gigantyczny odpływ pieniądza za granicę, znacznie wyższy, kilkakrotnie wyższy, niż wynosiło samo zadłużenie.

papuga
wtorek, 29 maja 2018, 18:58

Niestety sam udowadniasz, że gospodarka Grecji była głęboko patologiczna. Jeżeli podatki nie są zbierane, to znaczy że państwo nie działa. Ale jak napisałeś - taka tradycja. A stwierdzenie, zgodnie z którym gospodarka Grecji \"była co najmniej dwukrotnie bardziej sprawna, niż gospodarki głównych krajów Zachodu\" pasuje raczej do rzeczywistości alternatywnej. Główne kraje zachodu to np. USA, UK, Niemcy, Francja. I gospodarka Grecji miała być dwukrotnie sprawniejsza od tych gospodarek? Brutalna prawda jest taka, że Grecja miała gigantyczne atuty - łatwe pieniądze z turystyki, potężna flota handlowa, fundusze UE, dobre położenie tranzytowe. Turcja mogła zbudować Turkish Airlines i przemysł zbrojeniowy pomimo biedy. A Grecja mogła zrobić dokładnie to samo, tylko łatwiej.

dim
środa, 30 maja 2018, 14:29

@papuga - sprawniejsza gospodarka, to taki system, który w identycznych warunkach zewnętrznych daje dwakroć szybszy przyrost PKB, przy tym niższym kosztem. A nie taki, który dokładniej dusi ludność i firmy podatkami.

papuga
czwartek, 31 maja 2018, 01:41

Przecież problemem Grecji jest to, że zarówno osoby fizyczne jak i prawne nie płaciły podatków, które formalnie były wysokie. Do tego dochodzi cała masa innych problemów strukturalnych - korupcja, mało elastyczny rynek pracy, słabo wykształcona ludność z niską produktywnością. Grecja miała gigantyczną szansę, ale jej nie wykorzystała i teraz jest to nie do odrobienia. System panujący w Grecji jest dziełem Greków i tutaj leży zasadniczy problem.

Hansen
wtorek, 29 maja 2018, 14:13

No, uśmiałem się :D. Euro wypłynęło z Grecji bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie trzymał pieniędzy w bankrutującym kraju. Armatorzy nie płacili podatków bo ... tworzyli miejsca pracy :D Znam takich armatorów co płacą podatki i tworzą miejsca pracy. Można? Kościół inwestował w nieruchomości, niesamowite :D Po co Kościołowi dobra doczesne, skoro jest przedstawicielem Boga na ziemi? Wcale się nie dziwię, że Grecja zbankrutowała.

dim
wtorek, 29 maja 2018, 19:50

Słuchaj, nawet nie przeczytasz uważnie, a \"uśmiewasz się\". Pieniądze uciekły w latach 2001 do 2008. Sprawdź jaki rating miała wtedy Grecja. Wiesz co to jest rating ? Armatorzy i kościół płacą podatki od posiadanych nieruchomości. I to jest bardzo dużo. Np. kościół miliardy. A księża są pracownikam publicznymi - wypełniają normalne deklaracje. Armatorów nie wiem jakich znasz, ale przy flocie greckiej zawsze będą to maleńkie rybki. Grecy są nr 1, po nich Chińczycy, potem długo nic... O armatorach mógłbym znacznie więcej, ale to nie ta strona. Bez nich Grecji dawno już nie byłoby.

pitbu
poniedziałek, 28 maja 2018, 00:52

Oni po prostu myślą, że jak niedżwiedź zje dawną \"Europę Wschodnią\" to się naje. Oni nie są dla nas sojusznikiem w przeciwieństwie do Waszyngtonu.

Maciek
poniedziałek, 28 maja 2018, 00:17

W Europie mamy kolejny appeasment. W 1920r Anglicy też woleli dogadać się z bolszewikami kosztem Polski, w 1933 do 1938 zachód próbowali z Hitlerem. Wszystko po to żeby zadowolić bandytów naszym kosztem. Teraz mamy powtórkę z historii. W 1939 daliśmy się jak szczeniaki wmanewrować w wojnę z dwoma potęgami zamiast się sprzymierzyć z jedną z nich. Nie popełnijmy kolejny raz błędu. Chcą Niemcy ograniczyć obecność USA i nie drażnić Rosji - bardzo proszę, ale niech przedstawią realne propozycje jak zapewnić bezpieczeństwo. Bez tego musimy liczyć na USA.

czego nie rozumiesz?
poniedziałek, 28 maja 2018, 19:19

Recepta jest prosta. Licz na siebie. Innej NIE MA!

bps
niedziela, 27 maja 2018, 23:40

Budowa samodzielności obronnej UE na poziomie strategicznym musi się rozpoczęć od identyfikacji zagrożeń. Jasnym jest, że jedynym państwem, które może zagrozić UE jako całości oraz poszczególnym jej członkom jest Rosja. Oczywiście należy uwzględnić Turcję, Egipt i Bliski Wschód jako potencjalne źródło zagrożeń - jednak nie na poziomie strategicznym. W tym aspekcie obecne działania USA wymuszające usamodzielnienie się UE - i jednoczesne działania na wschodniej flance są więc pozytywne. Niemcy muszą coś zrobić, albo stracą wpływy w Europie Wschodniej na rzecz USA. USA są daleko i bez aktywnej współpracy Niemiec nie będą w stanie dotrzeć do Polski. Tymczasem Niemcy są blisko i posiadają potencjał wystarczający do budowy systemu zdolnego przeciwstawić się potencjalnym zagrożeniom. Właściwe pytanie brzmi więc: kiedy UE będzie w stanie zbudować własny potencjał nuklearny i klasyczny

ja
niedziela, 27 maja 2018, 23:21

do amerykańskiej propagandówki: tzw \"Defence24\" Przestańcie napuszczać Polaków na UE!!!

Luke
niedziela, 27 maja 2018, 21:39

Niemcy moga wszystko co chca kontrolowac Polska jak zawsze. Ale Polska tez sie nie zbroij jak bo komus wlasnie natym zalezalo!

R20
niedziela, 27 maja 2018, 21:03

Interesy Narodowe ponad wszystko. Albo nauczymy się samodzielnej komunikacji ze światem albo ..............?

kol
niedziela, 27 maja 2018, 18:15

No właśnie, Niemcy otrzymali rachunek za ochronę i się wypieli na nich. Polacy jako jeden z głównych sojuszników kupi najdroższy system przeciwlotniczy na świecie (bo nas stać) i będzie mieć ochronę :)

Birma is a war zone
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:55

Jaką ochronę? Tak naprawdę to okupacja Niemiec od 45r.

tomm
niedziela, 27 maja 2018, 17:23

Prosze zauwazyc ze w Niemczech jak i w Rosji sa kregi polityczno biznesowe ktore patrzą daleko do przodu.Maja bardzo okreslona wizje wspolpracy i dominacji w tej czesci Europy. Pobyt wojsk amerykanskich w tym rejonie ,bardzo ogranicza ich mozliwosci nacisku i wywierania presji na kraje takie jak Polska

De Retour
poniedziałek, 28 maja 2018, 11:21

\"Prosze zauwazyc ze w Niemczech jak i w Rosji sa kregi polityczno biznesowe ktore patrzą daleko do przodu.\" Tylko tam ??? Faktem jest, że Polska jest wyjątkiem i patrzy daleko do tyłu. Na wstecznym biegu wyścigu się nie wygra.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 11:05

Nonsens. Pobyt wojsk USA w Polsce nie ma żadnego wpływu na NS2, pierwszą z brzegu inwestycję niemiecko-rosyjską. A wpływ na Polskę można mieć za pomocą Twittera co pokazali dziennikarze z tego portalu.

Gość
niedziela, 27 maja 2018, 16:23

Myślę że nie tylko ja mam takie wrażenie , iż Niemcy z jednej strony jako nasz sojusznik w NATO a z drugiej grają przeciwko Polsce z Rosją.

którzy Niemcy
poniedziałek, 28 maja 2018, 12:33

Niemcy to nie jest jeden głos, są tacy jak Schroeder którzy totalnie zaprzedali się Rosji ale są i inni.

stary wojak
niedziela, 27 maja 2018, 15:11

Już weterani wojny obronnej 1939 roku mówili:Jak świat światem nie będzie Ruski z Niemcem Polakowi bratem.I to by było na tyle.

WARS
niedziela, 27 maja 2018, 14:30

nasz problem to jak zwykle polozenie geograficzne...nasz obowiazek: zbudowac armie na tyle silna aby potencjalnym okupantom nie oplacalo sie atakowac Polski. Patriot, F35, Orka i inne systemy rakietowe dalekiego zasiegu to minimum...majac jedyne120 tys zolnierzy nikogo nie przestraszymy

adrian
niedziela, 27 maja 2018, 16:43

na wiencej nas nie stać taka prawda

Olgierd
niedziela, 27 maja 2018, 14:12

Nie dziwię się Niemcom. Gdybym był na miejscu Angeli i na spotkaniu z Trumpem otrzymał od niego rachunek za ochronę to też bym zaczął o swoim bezpieczeństwie myśleć bez udziału USA. Polscy politycy w takiej sytuacji pewnie by doszli do wniosku, że trzeba jeszcze bardziej ukorzyć się przed Trumpem. Nawet jeśli dotychczas spotyka się z nimi głównie w hollu windowym. Ale polscy politycy to inna kategoria homo sapiens. Inny świat. Paradoksalnie, Trump może doprowadzić do jeszcze większej konsolidacji najsilniejszych krajów UE. No może poza wyjątkami typu Włochy, które chcą ponoć iść inną drogą. Ale to kraik rządzony de facto przez mafię więc ... szczęśliwej podróży można im życzyć. To Włochy mają głównie problem z imigrantami z Afryki Płn, to na ich plażach lądują łodzie z nimi. Więc niech się Włochy same tym problemem zajmują skoro im nie po drodze z UE. Co do USA to powiem jeszcze jedną rzecz. Trump kiedyś przeminie, więc nie ma się co zajmować nim. Nawet wśród Republikanów Trump traci poparcie, więc pozwólmy sprawom biec. Na jesieni tego roku rozstrzygnie się w którą stronę pójdzie Ameryka. Cła zaporowe to broń obosieczna. Zawsze można je wprowadzić na produkty Made in USA, tytułem odwetu. To USA mają problem z Niemcami a nie odwrotnie. To USA mają ujemny bilans handlowy w relacjach z Niemcami a nie odwrotnie. Więc, nie ma się co przejmować walką gigantów. Trzeba pamiętać, że żyjemy pomiędzy Rosją a Niemcami. Współpraca z Rosją dała nam tylko zacofanie technologiczne. Czas aby zacząć przynależeć do Europy. To nasz kontynent, nasze miejsce na tym świecie. Im bezpieczniej będzie w Europie, tym bezpieczniej my będziemy się czuć. USA ma na nas wywalone. Znaczymy dla nich tyle, ile kasy potrafimy tam zostawić. A że jesteśmy generalnie biednym krajem to i niewiele dla USA znaczymy. Czas zejść na ziemię, zamiast żyć marzeniami że Trump będzie umierał za Gdańsk.

pragmatyk
wtorek, 29 maja 2018, 00:56

Gorzko myśleć o tym ,że ostatnio tak wiele popsuliśmy w polityce zagranicznej ,a ta jest podstawą naszego bytu w ciągle rozdygotanej niespójnej Europie,nie przeniesiemy kraju do Stanów i nie mamy szans jak Wielka Brytania być bliskim sprzymierzeńcem tego kolosa.Na razie po 25 latach Wolności kraje Zachodnie ciągle nas obserwują i trochę jesteśmy adoptowanym dzieckiem ,którego poczynania nie są do końca przwidzeć . Odróżniałbym dyplomatyczne slogany od realnej wartości wyceny nas i naszych sąsiadów z dawnego wschodniego bloku. Błędy jakie popełniają polscy politycy zapisywane są na nasz rachunek ,a nie abstrakcyjnego kraju w Afryce. Zmiany rządów na Zachodzie nie powodują zmiany ich polityki ,co najwyżej korekty,dlatego mogą myśleć perspektywicznie ,a u nas polityczne przetasowania są tak radykalne ,że Unia musi mieć minimum rok aby zorientować sie w którą stronę płyniemy. Podzielam zdanie Olgierda ,że Stany Zjednoczone myślą globalnie ,a Polska lokalnie musi mieć politykę przewidywalną także dla nich ,co nie oznacza ,że poniesiemy karę gdy będziemy mieli mocną gospodarkę i dobre stosunki z Niemcami ,czy Francją ,ale wpierw trzeba sie nauczyć jak grać aby nie fałszować ,aby Europa była grą zespołową.Każdy kraj w Europie ma jakieś problemy ,ale to jeszcze nie powód aby sie na siebie obrażać i robić kwaśne miny.

ehh
poniedziałek, 28 maja 2018, 12:40

Jest akurat odwrotnie, całe gminy niemieckie żyją z amerykańskich baz, kiedyś miało być ogłoszone referendum na temat ich pozostania lub nie, ale jak niemiecki rząd podliczył sobie ile straci to dał sobie spokój. A co do naszego zacofania, technologiczne to akurat najmniejszy pikuś.

Krzycho
poniedziałek, 28 maja 2018, 18:20

Sęk w tym, że w Niemczech referenda są zakazane na mocy Grundgesetz.

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 11:38

Bzdura. Przytocz ten paragraf. Ale nie przytoczysz, bo wystarczy napisać >referendum deutschland < ENTER i już widać, że napisałeś bzdurę. No i proszę bardzo. \"Mieszczanie\" Hamburga zadecydowali w referendum o wykupieniu sieci elektrycznej i postawienie jej ponownie pod kontrolę miasta-państwa Hamburg. I kilka linijek dalej Art. 29 ich Grundgesetz - zmiany terytorialne wymagają referendum. Tak naprawdę zastanawiam się co kieruje ludźmi, którzy taką ewidentną nieprawdę wypisują na forach w internecie.

Boczek
poniedziałek, 28 maja 2018, 16:56

\"Jest akurat odwrotnie, całe gminy niemieckie żyją z amerykańskich baz...\" Nie możesz się opierać na informacjach sprzed 15-20 lat i jeszcze tu nimi jako argumentami fechtować. Tak było, ale większość już wycofano - nie tylko USA.

są nadal
wtorek, 29 maja 2018, 18:43

Wycofali się Brytyjczycy, Francuzi, Kanadyjczycy, amerykańskie najważniejsze bazy pozostały.

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 22:24

Ale nie wszystkie i ZREDUKOWANE!!!!! ### Jak byłem tam w \'80 to były całe osiedla amerykańskie, dziś ich nie ma. ### 1985 - 250.000 żołnierzy, 2017 - 35.000 żołnierzy. Spadek w latach 1990 do 2000-2005 to spadek z 230.000 na 70.000-75.000. I to wtedy był ten płacz i lament. Dlatego napisałem - \"Nie możesz się opierać na informacjach sprzed 15-20 lat i jeszcze tu nimi jako argumentami fechtować\". Bardzo często popełniany błąd.

powtórzę się
środa, 30 maja 2018, 22:23

amerykańskie NAJWAŻNIEJSZE bazy pozostały

Boczek
sobota, 2 czerwca 2018, 13:19

Ale tylko najważniejsze i ja widzę różnicę miedzy 250.000 żołnierzy, i 35.000 i w mojej szkole było, że 250>35. W Twojej było inaczej? I dlatego argument \"całe gminy niemieckie żyją z amerykańskich baz,.\" - o co tu właśnie chodzi - jest argumentem opartym na dawno minionych faktach.

Olgierd
poniedziałek, 28 maja 2018, 15:46

Nie twierdzę, że nie żyją. Twierdzę, że Trump wystawił Angeli rachunek za ochronę przy okazji ich pierwszego spotkania. To fakt, a nie opinia.

ktos
poniedziałek, 28 maja 2018, 11:29

Powaznie? Przy dzisiejszym podejsciu Europy wystarczy zablokowac dostep do Facebooka i bedziesz mial zamieszki niezadowolonych hipsterow w rurkach.

Olgierd
poniedziałek, 28 maja 2018, 15:49

W dzisiejszym świecie media społecznościowe są orężem. Co pokazała prowokacja dziennikarzy tego portalu. Na Polskę wystarczył jeden Niewiechowicz.

wuwuzela
niedziela, 27 maja 2018, 17:16

Dużo piszesz, ale mało treści. Angela może mieć ambicje, ale do nich trzeba mieć też siły. Na razie, \"Stars&Stripes\" słusznie zauważa, że na ponad 120 niemieckich eurofighterów, gotowe do wykonywania misji w standarcie sojuszu są 4 (słownie CZTERY), wogóle wzbić się w powietrze zaś może jakieś 30%, a niemieccy piloci mają kilkadziesiąt procent niższe naloty niż polscy. Polskich eFów może być trzykrotnie mniej, ale są wpięte w zunifikowaną logistykę USAF w Europie, piloci mają naloty porównywalne z amerykańskimi, a poziom sprawności jest taki jak w USAF - na poziomie 70-80%. Nawet niemieckich Leopardów 2 jest więcej w polskiej armii (245) niż w Bundeswehrze (225), a niemiecki plan \'dokupienia\' ze szrotu kolejnej setki napotkał problem... bo przemysł jest zajęty rozpoczętym dwa lata wcześniej i opłaconym programem modernizacji polskich maszyn - a przemysł nie ma mocy przerobowych...

maj.
wtorek, 29 maja 2018, 12:06

Gospodarka Niemiec jest większa od rosyjskiej. Wydatki wojskowe większe niż rosyjskie. W zagrożenie atakiem rosyjskich czołgów na Równinie Środkowoeuropejskiej chyba nikt poważny w Niemczech nie wierzy. Po co im drażnić Rosjan skoro można robić z nimi interesy?

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
środa, 30 maja 2018, 00:07

Panie maj! Rzeczywiście, gospodarka Niemiec jest największa w Europie i czwarta na świecie (po USA, Chinach i Japonii)! Natomiast, sprawy dot. wydatków wojskowych, przedstawiają się następująco: w 2017 roku Rosja (według danych oficjalnych) wydała na cele wojskowe 46,6 miliardów dolarów USA, a Niemcy 39,2 miliardy dolarów. Śmiem twierdzić, że w przypadku Rosji, są to jedynie dane oficjalne. Prawdopodobnie, nieoficjalnie wydają znacznie więcej niż to wykazują na papierze? Oczywiście, że w Niemczech - nikt poważny nie wierzy w zagrożenie atakiem czołgów rosyjskich na Niemcy. Można jedynie pozazdrościć Niemcom, że robią z Rosją dobre, jeśli nie bardzo dobre interesy.

maj.
środa, 30 maja 2018, 15:46

Nawet gdyby rosyjskie wydatki były 2 razy większe niż niemieckie to i tak za małe jak na Niemcy. Rosjanie strategicznych kierunków o których muszą myśleć mają ze 4-5, i tylko na jednym sa Niemcy.

Jacek
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:48

Wręcz przeciwnie, bardzo dużo treści zawartej w zręcznej charakterystyce geopolitycznej. Kolega \"Olgierd\" pokazał szeroki kontekst relacji niemiecko-amerykańskich, w mojej ocenie to bardzo trafny post.

adrian
niedziela, 27 maja 2018, 16:45

racja kolego

oko
niedziela, 27 maja 2018, 14:11

Autor pisze; \"Należy jednak mieć na uwadze także inne scenariusze, przede wszystkim taki, w którym determinacja państw dążących do uniezależnienia się od USA, na czele z Niemcami, doprowadzi do budowy struktur alternatywnych wobec NATO. Jakkolwiek z perspektywy Polski takie rozwiązanie nie wydaje się pożądane, to należy podjąć wszelkie wysiłki, aby nie znaleźć się poza nim, a wręcz przeciwnie, zapewnić sobie wpływ na jego konstrukcję. Tylko wówczas możliwe będzie zapewnienie jego ukierunkowania na wschód\" Są to pobożne życzenia. Francja i Niemcy NIGDY nie skierują się przeciw Rosji w obronie Polski. GER-FRA wiedzą, że Amerykanie już za darmo nie będą ich bronić i próbują wspólnymi siłami (mniejsze koszty) zorganizować sobie jakieś siły zbrojne - bo coś trzeba mieć. Ot i cała filozofia.

Caton
niedziela, 27 maja 2018, 13:52

Jeżeli chcą budować europejskie NATO bis to niech budują. Jestem za! Słabo to jednak widzę skoro oni chcą ciąć wydatki na zbrojenia, a do tego nie dostrzegają, albo nie chcą dostrzegać prawdziwych zagrożeń (ruscy, imigracja itp.). Dzisiaj mimo tego, że w dłuższej perspektywie sojusz z USA to zło, to mimo to nie ma innej alternatywy. Na bliższych sojuszników nie można liczyć. Wyobraźmy sobie sytuację Ukrainy czy Gruzji liczącej tylko i wyłącznie na Niemcy czy Francję? Byłyby chyba republikami CCCP. Najgorsze jest jednak to, że degradacja i podział UE postępuje, a na tym korzystają obaj wrogowie UE, stany i ruscy (z naciskiem na ruscy). Na dziś widzę podział UE, na Europę Środkowo-Wschodnią w sojuszu z USA na co mocno gra Trump. Ceterum censeo Carthaginem delendam esse (cyt. Marcus Porcius Cato)

ziki
poniedziałek, 28 maja 2018, 22:03

USA to stabilność jak pokazały 73 lata obecności wojskowej USA na terenie europy zachodniej Rosja to destabilizacja i nowe podziały Europy

Krzycho
poniedziałek, 28 maja 2018, 18:23

Stany nie są wrogiem UE.

g
niedziela, 27 maja 2018, 13:17

mam nadzieje ,że Niemcy kiedyś się obudzą, przestaną ślepo wierzyć ruskim i powrócą na przynależne im miejsce, na dziś ta pierwsza potęga gospodarcza Europy ma armię śmiechu wartą i gdyby nie amerykańskie bazy byliby prawie bezbronni, sami nie są wstanie nawet zabezpieczyć swojego terytorium o wojskach ekspedycyjnych nawet nie wspomnę, nie ma co aktualnie myśleć o jakiejkolwiek większej współpracy militarnej z nimi dopóki nie przejrzą na oczy

pragmatyk
wtorek, 29 maja 2018, 01:15

Może to właśnie pobyt Wojsk Amerykańskich tak bardzo uśpił niemieckie społeczeństwo .Teraz nieprzewidywalna polityka obecnego prezydenta ich trochę obudziła ,ale patrzą perpektywicznie i uważają ,ze obecny Amerykański prezydent nie jest wieczny jak Putin .Więzi gospodarcze z Rosją interesują także naszych przedsiębiorców i rolników, gdyż jest to dobry rynek zbytu,a Chiny są daleko ,więc i koszty większe. Dużo zależy od tego ,czy patrzymy na rozwój i zyski kraju ,czy przez pryzmat ideologi partyjnej.Rosjanie nigdy nie będą bogaci ,gdyż patrzą przez pryzmat sentymentów ideologicznych .W tym kontekscie nie dziwi ,że Putin zamiast rozwijać stosunki z bogatymi krajami Zachodnimi ,wywołał wojnę na Krymie , a teraz próbuje rozgrywać kraje Europejskie przeciwko sobie tworząc wirtualną rzeczywistość w której to Rosja dzieli i rządzi w Europie ,a Stany Zjednoczone są w totalnym chaosie i zajmują sie wyłącznie sobą.

Kristo
niedziela, 27 maja 2018, 12:13

Sprawa tzw. drażnienia Rosji, jest śmiem twierdzić drugorzędną...jeśli już, to drażnienia i Rosji i Niemiec. Niemcy, jako coraz większy hegemon na całym kontynencie, po prostu nie życzą sobie większej obecności sił państwa, które jest ich niby-sojusznikiem,ale tak naprawdę siłą, która ogranicza niemieckie zapędy.W sposób oczywisty, Amerykanie byliby także tymi, którzy uderzaliby w jawny sojusz Niemiec i Rosji (na razie polityczno-gospodarczy)...co dla nas, jak i dla Europy, byłoby bardziej, niż korzystne. Amerykanie są , jacy są,ale to gracz globalny i wciąż jeszcze pierwsza siła militarna i gospodarcza świata. Mimo wszystko, bardziej racjonalne jest stawianie na sojusz z nimi i ewentualną obronę przed zapędami Rosji, niż wiara w jakieś europejskie wojsko(pod niemieckim nadzorem), które palcem nie kiwnie , gdy Rosjanie zechcą \"umeblować\" naszą część Europy na nowo.

ehh
poniedziałek, 28 maja 2018, 12:45

Właśnie wszystko do tego zmierza aby układ niemiecko-rosyjski na nowo umeblował i to głównie tereny Polski a Amerykanie wbijają klin w te plany. Ale największy klin w te plany mogą wbić sami Polacy, jeśli każdy będzie po prostu skutecznie robił swoje i rozwijał odpowiednią moc.

Gort
niedziela, 27 maja 2018, 11:40

Dla mnie temat jest jasny i czytelny. Powrót do koncertu mocarstw. Niemcy zapomnieli co było warunkiem zgody na ich zjednoczenie. No cóż. Polacy muszą przestać wydawać na wakacje w Egipcie i zbudować nowoczesną armię lądową. Pora skończyć marzenia o Orkach i kupić na to kąto system camm 220 leopardów a7 oraz zmodernizować pt91 i t72. Nie chcę by moje dzieci, czy wnuki były skazane na zagładę. Bez obronypl zniszczą nasze najlepsze jednostki bez problemu. A w przypadku konfliktu pomiędzy państwami NATO nie wiadomo kogo poprze wielki brat.

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 12:47

I w ramach obrażania się na Niemcy chcesz je wzmacniać kupując od nich czołgi?

Gort
niedziela, 27 maja 2018, 21:06

Tak. Jeśli je kupimy razem z infrastrukturą produkcyjno serwisową, to koncerny produkcję będą klepać w Polsce. Zwróć uwagę, że a7 jest budowane że zmagazynowanych a4. Skoro Polska je kupi, to kto inny ich nie dostanie. Cztery brygady na leopardach i pozostałe 3-4 na pt91 m 3, wystarczą do silnej obrony. ważne, by jeszcze Narew była silna, bo pioruny już zamówione. Do tego bwp w werji ciężkiej i plywajacej i wystarczy na najbliższe dwadzieścia lat. Jeśli będziemy klientem i jednocześnie fabryką/montowanisą dla RM i KMW, to nie będą agresywnie na Polskę spoglądać. Zwłaszcza, że to Polacy w przyszłości mogą chronić Niemców przed Rwandą na ich własnej ziemi. Trzeba tylko racjonalnie prowadzić zakupy. Dzięki dużym zakupom dla wot poprawiło się nieco z oporzadzeniem, teraz pora na inwestycję w opl sprzęt ciezki i światowej klasy amnicję.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:53

A rozmawiałeś już w tej sprawie z Niemcami czy , jak to zwykle w Polsce, budujesz zamki na piasku?

Aaa
niedziela, 27 maja 2018, 11:08

Obecność wojsk USA wzmocni bezpieczeństwo w Europie wschodniej. Argumentacja autora, że Niemcy boją się o stosunki gospodarcze z Rosją jest błędna. Stosunki gospodarcze rządzą się swoimi prawami, w czasie pokoju wrogowie mogą być najlepszymi partnerami handlowymi np. USA - Chiny. Niemcy wciąż myślą, że z Rosją można zawsze się dogadać i wojny nie będzie. Niemcy uważają się za jedyny właściwy głos Europy... czy jest to działalność agentury rosyjskiej czy głupota polityków niemieckich czas pokaże...

Boczek
niedziela, 27 maja 2018, 13:48

Jest klasyczna polityka Niemiecka nie zmieniająca się od 1000 lat, gdzie rozdrobnienie dzielnicowe (czasem aż 800 państw i państewek) zmuszało ich zawsze do dialogu aby cokolwiek osiągnąć. I tak jest do dzisiaj - dialog, dialog dialog. ### Proponuję prześledzić przebieg ich dialogu i polityki z Erdoganem - aż go w końcu wzięli na smycz.

papuga
niedziela, 27 maja 2018, 23:05

I tak w XVII w. najpierw dialog państw północnoniemieckich z Habsburgami był prowadzony przy użyciu armii szwedzkiej. Potem dialog dalej meandrował - najpierw Bawaria przy wsparciu Ludwika XIV kontynuowała tą linię. Potem głównym dialogantem zostały Prusy - aż do Sadowy. W tak zwanym międzyczasie taka Saksonia czy Bawaria aktywnie występowała przeciwko Austrii, największemu państwu niemieckiemu. Po prostu wielowiekowa sielanka - fajni Niemcy sobie rozmawiali, jak tu ulepszyć świat.

Boczek
poniedziałek, 28 maja 2018, 17:06

Takie były czasy - tu ponadto protestantyzm i wojna 30 letnia, ale jego zwycięstwo i dominacja jego fizolowi nad Niemcami, podmurowują przedstawione stanowisko - a jak z naszej historii widać, wtedy rok bez wojny \"to był rok stracony\". Nie zmieni to wszystko jednak faktu, że tak jak napisałem - i jeszcze raz nic tego faktu nie zmieni i spierać się proszę z historykami, którzy to tak oceniają, a nie ze mną - już wtedy kształtowała się forma dialogu społecznego i też jak napisałem podkreślił i ukorzenił to protestantyzm. Wystarczy wyjrzeć przez okno.

papuga
poniedziałek, 28 maja 2018, 22:21

A na jakich historyków się powołujesz?

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 11:40

Wszyscy. Wszyscy bez wyjątku, są jednego zdania, bo wszystko jest w piśmie udokumentowane.

papuga
wtorek, 29 maja 2018, 22:17

Czyli kapitulujesz.

Boczek
sobota, 2 czerwca 2018, 13:24

Próbujesz wymusić na mnie dowód na to, że czegoś nie dostałem? Taki jest konsensus historyczny, taki jak napisałem innego nie ma.

observer48
niedziela, 27 maja 2018, 11:03

Po wprowadzeniu przez USA 23% ceł na importowane pojazdy samochodowe, co jest obecnie przedmiotem obrad Kongresu, Niemcy zaczną ćwierkać z innego klucza. Amerykańskie cła na importowane wyroby ze stali i aluminium wchodzą w życie od przyszłego miesiąca, więc Merkel stanie przed poważnym problemem, bo USA są największym niemieckim rynkiem eksportowym i Niemcy mają w tej wymianie nadwyżkę w wysokości ponad 60 mld euro rocznie. Prezydent Trump wielokrotnie to Angeli Merkel publicznie wytykał. Trump to biznesmen i będzie dążył do otwarcia niemieckiego rynku na amerykański eksport, a to mogą być surowce energetyczne, czyli LNG i ropa naftowa, których USA już są liczącym się eksporterem. Nie przypuszczam, aby żyjące z eksportu swoich towarów, usług i technologii Niemcy zrezygnowały nawet w części z amerykańskiego rynku. Trudno też przewidzieć reakcję USA i Australii na oficjalne ogłoszenie przez Holandię, że lot MH17 został zestrzelony 17 lipca 2014 r. nad okupowanym przez Rosję ukraińskim Donbasem rosyjską rakietą Buk przez rosyjską załogę.

kol
niedziela, 27 maja 2018, 18:17

Wojny handlowe działają w dwie strony. Pamiętaj, że Niemcy to też UE więc prawie cała Europa.

Boczek
niedziela, 27 maja 2018, 12:25

60-70% niemieckich samochodów jest produkowane w USA.

EUropa
niedziela, 27 maja 2018, 18:32

Niemieckich samochodow sprzedawanych w USA oczywiscie! To tak, zeby kazdy zrozumial krotki wpis Boczka. Reszta aut z fabryk z USA i Meksyku sprzedawana jest w Europie i na swiecie. Pan Trump moze wiec cla przemysli? Najwiecej niemieckich samochodow (produkowanych ogolnie) to wytwarzana jest oczywiscie w Niemczech i ich satelitach(AUT, CZE, SVK, UNG, tez PL) i oczywiscie w Chinach!

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 12:20

Samochody produkują Żółci Bracia i Amerykanie. W Europie a tym samym w Niemczech w zasadzie nie produkuje się już samochodów, tylko lubiące stać po serwisach wyroby samochodopodobne.

De Retour
niedziela, 27 maja 2018, 10:33

Niemcy mają od około 10 lat ogólny problem z podejściem do wojska. Ale to nie ma nic wspólnego z polityką wobec Rosji. To postawa Merkel była największą przykrą niespodzianką Putina po agresji Ukrainy. I jest dalej. Tak samo zostali bez oporów krajem ramowym NATO na Litwie.  Europa obawia się, że Trump może ją zostawić bez pomocy a nie, że wzmocni swoją obecność. We Francji projekt zwiększenia wydatków na obronność przeglosowano 389 głosami do 37. Gdzie tu pacyfizm i niechęć? Jeżeli naszym planem jest blokowanie PESCO, to zostaniemy z niego usunięci. Polityka oparta tylko na roszczeniach jest mało skuteczna. Estonia wysyła teraz żołnierzy na operacje Barkhane. Są pierwszym krajem UE który to robi. Oczywiście, że uważają USA za głównego gwaranta swojego bezpieczeństwa, ale wiedzą, że na jednej nodze ciężko dojść do celu i wkładanie wszystkich jajek do jednego koszyka jest niebezpieczne. Dodatkowo wysyłają tym Rosji przekaz, że są gotowi przelewać krew za przynależność do Zachodu. Wynik głosowania w ich parlamencie -69 za i 2 przeciw, to też demonstracja i piękna lekcja jedności w sprawach strategicznych.

pragmatyk
wtorek, 29 maja 2018, 01:36

W odróznieniu od nas Niemcy mają potencjał organizacyjny i produkcyjny aby sie zbroić ,więc nie jest to dla nich większy problem ,ja bym sie o nich nie martwił.

oko
niedziela, 27 maja 2018, 14:19

Naprawdę Wasza naiwność nie zna granic. Ile razy musimy się zawieść na papierowych sojusznikach żeby zmądrzeć. NIGDY Francja i Niemcy nie wystąpią przeciw Rosji w obronie Polski. Nigdy. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Geopolityka. Dla nich najlepszym rozwiązaniem a zwłaszcza dla Niemiec jest brak Polski na mapie. Suwerenna Polska to przeszkoda na drodze do nieograniczonej współpracy biznesowej Niemiec i Rosji. Historia jest najlepszą nauczycielką życia. Kto się jej nie uczy ten żyje złudzeniami i ............cierpi niewolę albo zostaje zabity.

De Retour
poniedziałek, 28 maja 2018, 09:43

Za kilka czy kilkanaście lat, po kolejnym dealu skoncentrowanych na Azji i Pacyfiku USA z Rosją, będziemy prosić Berlin i Paryż o pomoc. Jak wtedy usłyszymy nie, to będzie to wynik tylko naszej dzisiejszej polityki, a nie historyczne fatum.

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 19:11

Bzdury PiSzesz. Suwerenna Polska istnieje i ...? Jaki wpływ ma ta suwerenna Polska na współpracę Rosji z Niemcami? ŻADEN. Nord Stream powstaje, nic nam do tego. Niby jesteśmy suwerennym krajem a nie mamy żadnych możliwości aby tę inwestycję zablokować. Twoje myślenie opiera się na błędzie w założeniu. Zakładasz, że Niemcy czy Francja istnieją po to by zawracać sobie głowę Polską dniami i nocami. A to bzdura. Niemcy i Francja zawracają sobie głowę swoimi problemami. Każdy na tym świecie martwi się o siebie. I walczy o swoje interesy. Za wyjątkiem Polski, która nie robi nic żyjąc w przekonaniu, że cały świat spiskuje przeciw niej. Nieszczęściem naszego kraju jest to, że nasi obecni politycy reprezentują dokładnie taki sam infantylny sposób patrzenia na świat, jaki Ty zaprezentowałeś.

Boczek
poniedziałek, 28 maja 2018, 17:14

Aby mieć jakikolwiek wpływ na NSII to trzeba najpierw wpłynąć na lobbujące go : GB, NL, F, I, A, CH - reszta to tania demagogia dla ciemnego ludu, robiona prze polityków bez polotu, którzy aby dojść i utrzymać się przy władzy muszą posiłkować się wrogiem zewnętrznym i dzieleniem własnego społeczeństwa - komuna, dzisiejsza Rosja...

Marek1
niedziela, 27 maja 2018, 10:24

Trafna analiza i jak najbardziej właściwe wnioski z niej płynące. Tylko CO z tego ? Obecne \"elyty\" mają wdrukowane w mózgi 1 dogmat - \"Polska musi stać się w pełni uzależnioną politycznie i militarnie od USA jego \"przystawką\", kolonią/protektoratem i wtedy będzie bezpieczna\". Zamiast aktywnie zwiększać i modernizować własne siły zbrojne i ich potencjał, obecne władze forsują działania blokujące wzrost potencjału WP, a w pewnych rodzajach wojsk wręcz je degradujące(np. Mar. Woj). Wykorzystywane są do tego fatalny system prawny i organizacyjny dot. pozyskiwania z zewnątrz nowoczesnych syst. broni i totalny brak kompetencji ludzi zatrudnionych w strukturach MON. Możliwość przeciągania na wiele lat procedur analityczno-koncepcyjnych, permanentne utrącanie dobrych rozwiązań zakupowych, tak krajowego sprzętu jak i zagranicznego, liczne zaniechania w kwestii nawet dość prostych metod wzmacniania potencjału bojowego wojska oraz forsowanie i szczodre finansowanie własnych, b. często wręcz fatalnych pomysłów sprawia, że mijają lata, a WP nadal jest(i na długo pozostanie) SKANSENEM technologicznym na tle intensywnie się modernizujących i zbrojących sąsiadów.

Boczek
niedziela, 27 maja 2018, 13:55

Jest na to (pozyskiwanie) prosty sposób. Zabrać decyzyjność z rąk ministra ON i przekazać w ręce Sejmu na bazie ustawy. Zarówno decyzje staną się bardziej transparentne, jak i zerwanie postępowania i będzie dużo trudniejsze. I tak H225M by już latały, M+C byłyby budowane, Patriot byłby 2-3 lata wcześniej i taniej i Orkę też byśmy już tworzyli - razem z Niemcami i Norwegami.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 13:43

Musiałbyś najpierw okroić sejm o 3/4. Tak na marginesie przypominam sobie dyskusję przygłupiastych polityków, która miała miejsce na początku wojny secesyjnej. Otóż ci czcigodni mężowie doszli do wniosku, że nie należy wyposażać wojska w karabiny szybkostrzelne, bo wtedy wojna będzie za dużo kosztować. Zaczęli mądrzeć jak mi się wydaje, dopiero po tym co stało się nad Bull Run. Kiedy jasne było, że mogą zobaczyć Krzyż Południa koło Waszyngtonu.

prawieanonim
niedziela, 27 maja 2018, 22:18

Bez przesady. Kolegi pogląd na polską scenę polityczną nie sprawi że inżynierowie w USA szybciej opracują nową wersję Patriot. Chyba że kolega chce roztrwonić pieniądze na system który jest w stadium end of life to wtedy tak.

Boczek
poniedziałek, 28 maja 2018, 17:17

Koncentruję się jedynie na pozyskiwaniu jako takim. I nie bardzo rozumiem co mają Amerykanie wspólnego z Miecznikiem o H225M.

Robert W.
niedziela, 27 maja 2018, 12:43

Obecnym elitom nie chodzi o uzależnienie polityczne i militarne od USA a wykorzystanie momentu dziejowego, kiedy to nasze i amerykańskie interesy w naszym regionie są zbieżne. Mamy mało kasy i obecność amerykańska jest nam potrzebna, szczególnie do momentu, w którym nasza armia będzie zmodernizowana. WISŁA, NAREW, HOMAR, ORKA?, WOT i inne programy są wieloletnie, bardzo drogie i potrzeba nam czasu, sporo czasu.

Wiesiek
niedziela, 27 maja 2018, 16:44

Modernizacja armii nigdy się nie kończy, dotyczy to wszystkich armii świata

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 13:52

To prawda, ale jesteśmy w takim ciekawym momencie, w którym musimy nadrobić dziesiątki lat marazmu, przy jednoczesnym cofnięciu destrukcyjnych działań tych polityków, którzy do wybuchu konfliktu na Ukrainie traktowali wojsko jak piąte koło u wozu.

ccc
niedziela, 27 maja 2018, 09:53

Niestety, do Niemiec jako \"sojusznika\" trzeba mieć daleko idącą rezerwę. Nie wiem nawet czy słowo \"sojusznik\" jest tutaj uprawnione. Oficjalnie, na papierze Niemcy to sojusznik po tej samej stronie co my. Wiele faktów, o ile nie wszystkie, w ostatnich latach temu przeczy i to nie tylko Nord Stream 2. Jeden z wielu faktów. Ponieważ objęcie władzy przez PIS nie spodobało się Niemcom, władze poufnie zorganizowali szkolenie dla dziennikarzy niemieckich o tym jak mają pisać negatywnie o Polsce, tj. o kraju w który łamie się prawo, nie ma demokracji itp. Razi jednak szczególnie troska Niemiec o \"dobre samopoczucie\" Rosji z arogancją wobec tego samego samopoczucia wobec Polski. Gdy Rosja organizuje ćwiczenia ataku bronią atomową na Warszawę Berlin milczy, ale gdy Polska organizuje ćwiczenia obronne Berlin twierdzi, że to \"prowokacja\" . Tak zachowuje się sojusznik ? Nie, Niemcy nie są już sojusznikiem (jeśli kiedykolwiek były). Ryzyko zakupów wojskowych w Niemczech to olbrzymie ryzyko polityczne. W razie zagrożenia po prostu nie sprzedadzą nam części zamiennych i uzbrojenia bo uznają to za \"prowokację\" wobec Rosji. Obawiam się, że gdyby nie zaangażowanie USA i UK, Rosja mogłaby powtórzyć manewr z zielonymi ludzikami na większą skalę po to aby zająć przesmyk suwalski i odseparować kraje bałtyckie od Europy. Wtedy Merkel i Macron negocjowaliby pokój za cenę zatrzymania zajętych terenów Polski a nam kazałyby siedzieć cicho i \"nie prowokować Rosji\" protestami.

oko
niedziela, 27 maja 2018, 14:29

Mądry komentarz. Należy dodać do tego obiektywne fakty. Niezależnie od sympatii i antypatii. Niemcom marzy się sojusz z Rosją. Z ich punktu widzenia to eldorado. I słusznie. Zasoby rosyjskie i niemiecka organizacja i technologia stworzyłyby mocarstwo. Nie dziwi zatem niemiecka aktywność medialna (liczne fundacja, propaganda mediów) i wsparcie organizacyjne, ideologiczne i finansowe wszelkich sił tzw. liberalno-lewicowych pod hasłem \"europejskości i nowoczesności\" oraz \"postępu\" (pamiętacie hasła komunistów?:) Poza tym zwykły pragmatyzm nakazuje dążenie do wywoływania podziałów wewnętrznych u przeciwnika. I gdy spojrzy się na działania środowisk liberalno-lewackich w Polsce to widać negację wszystkiego co łączy wspólnotę narodową jako źródło siły i jedności. To są podstawy działania rządów, które chcą osłabić sąsiadów i budować swoją dominację i bogactwo. Takie życie.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 13:59

To samo marzy się także Rosjanom. Na szczęście jest z tym taki kłopot, że jedni i drudzy mają inną koncepcję dotyczącą kształtu takiego mocarstwa. Nie mówiąc już o tym, że każdy z zainteresowanych chciałby w nim rządzić samodzielnie.

Lotri
niedziela, 27 maja 2018, 08:34

Smutne to, ale gwarancja naszego bezpieczeństwa sa tylko USA. Niemcy , Austria, Rosja- wieczny pakt kosztem tej części Europy. Budowa rury jest najlepszym przykładem oraz zamknięcie rynku pracy dla Polaków po wejsciu do Unii.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 14:02

Rury mają do siebie to, że potrafią pękać. Myślę, że dotyczy to także takich rur, które są pod wodą...

papuga
niedziela, 27 maja 2018, 01:47

Niemcy chciałyby zdominować Europę i na tej podstawie budować relacje z Rosją, Rosja też chciałby budować relacje z Niemcami, ale nie z takimi, które są europejskim hegemonem. Czyli sytuacja będzie zmierzać do takiego stanu, jaki istniał przed I wś - formalnie (na zewnątrz) dobre relacje pomiędzy Niemcami a Rosją i jednocześnie ostra rywalizacja. Oczywiście z uwzględnieniem takich determinantów jak pozycja USA, wzrost Chin i relatywna słabość Rosji (gospodarcza i demograficzna). Ale rezultat będzie taki, że USA dadzą na uspokojenie Niemcom, bo oni wiedzą zarówno to, gdzie się sprzedaje samochody jak i to, kto może wysadzić ich system bankowy w powietrze.

buszujący w zbożu
niedziela, 27 maja 2018, 00:29

To oczywiste, że jesteśmy na kursie kolizyjnym. Dla Niemiec i Francji najlepiej byłoby, gdyby Polski i reszty E. Wschodniej nie było w NATO. Dzisiaj nie zagłosowaliby za wejściem dawnego bloku wschodniego do tych struktur, choć tak na prawdę sami do Sojuszu nie pasują i jest to kwestia czasu, gdy z niego wystąpią. Polska zaś nie ma żadnych interesów, by wprowadzać liberalną demokrację w Afryce, dawnych koloniach państw zachodniej Europy. Naszą obecność tam można by porównać do umacniania demokracji ludowej w czasie praskiej wiosny. Jedyna zaś strategia obronna jaką lansują europejskie elity to otwieranie granic i pomoc uchodźcom (tak na prawdę nielegalnych imigrantom) sprowadzając ich do nas, a nie u źródła problemu. Niestety to są także owoce dojścia do władzy pokolenia \'68.

bps
niedziela, 27 maja 2018, 23:52

Niemcy zbudowali w Polsce dużo fabryk i robią świetne interesy. Gdyby ktoś bombardował ich fabryki raczej nie byliby zachwyceni. Płonący hipermarket Leclerc również Francuzów nie zachwyci nawet gdy pożar będzie w Polsce

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 12:39

A niby dlaczego Niemcy czy Francja nie pasują do NATO, możesz wyjaśnić?

buszujący w zbożu
niedziela, 27 maja 2018, 21:41

Hansen jesteś chyba jakimś prowokatorem skoro zadajesz tak trywialne pytania. Niemcy i Francja od dawna lobbują za utworzeniem europejskiego sojuszu obronnego i paraliżują działania NATO. Francuzi nawet raz wystąpili z tej organizacji. Ich interesy są sprzeczne z naszymi, odpowiada im gazociąg północny i przehandlowują z Rosja wszystko co się da kosztem Polski.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:56

Francja to jeden z założycieli NATO, RFN dołączyła do Sojuszu sześć lat po jego powstaniu. Więc pytanie moje było bardzo zasadne. A teraz kolejne. W jaki sposób Francja i Niemcy paraliżują NATO?

prawieanonim
poniedziałek, 28 maja 2018, 15:32

Ciekawe tezy w świetle faktu że swojego czasu Francja robiła swoją polityką wszystko by nie mieć z NATO nic wspólnego.

De Retour
poniedziałek, 28 maja 2018, 17:10

Ciekawe kiedy. Berlin? Kuba? Eurorakiety? Wojna w Zatoce ? Może w Afganistanie ? Wymień misje NATO w których Francja nie uczestniczyła. Myślisz, że przez przypadek w Norfolk generał Lanata zastąpi generała Mercier?

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 11:50

De Retou abstrahując od tego że ci koledzy powyżej wypisują bzdury o Francji, Niemczech i NATO. Szczególnie o Niemczech jest to żałosne, Niemczech które są w Europie faktycznym centrum i hubem NATO. Co do Francji i NATO to niestety tak było, ale czasy się zmieniły i wszystkie zachodnie kraje zaliczyły utratę znaczenia politycznego i gospodarczego i militarnego - od USA po Niemcy. Co z kolei uniemożliwia już Francji takie postępowanie jak w \'60 - po prostu wszyscy musimy trzymać się kupy. Ale do tyczy to każdego innego nawet i USA, a może USA przede wszystkim.############# Francja i NATO: ### Pierwszy krok, to marzec 1959 - wyjecie floty Śródziemnomorskiej spod komendy NATO. ### Drugi, to kwiecień 1959 - zerwanie umowy o składowania broni N na terenie Francji. ### Dalej ### Maj 1960 - próba wycofania wojsk Francuskich za linię Renu - nieudana (Adenauer). ### Czerwiec próba przejęcia samodzielnego dowództwa na linii Europa-Środek - oddalone przez USA i Niemcy. ### Pierwsza połowa 1960 - Francja przenosi większą część swoich wojsk do Algierii. Po zakończeniu wojny algierskiej siły te powracają, ale ale pozostają jedynie pod dowództwem francuskim. Wrzesien1960 - zerwanie umowy o wspólnej z NATO obronie przestrzeni powietrznej Sierpień 1962 - de Gaulle oznajmia wysokim oficerom francuskim, że zdecydował się na samodzielną narodową koncepcję obrony. Sierpień 1962 - de Gaulle upoważnia Ministra ON Messmer\'a do odwołań francuskich oficerów ze zintegrowanych sztabów NATO, jeżeli są oni konieczni do tworzenia obrony narodowej. ### Październik 1962 - po francuskich manewrach jesiennych \"Valmy\", de Gaulle oznajmia zebranym krajowym i zagranicznym oficerom: \"Nie interesuje nas bitwa o NATO w Niemczech\". ### Styczeń 1963 - de Gaulle oznajmia Adenauerowi, że wkład francuskiego NATO w dziedzinie sił lądowych zostaje ograniczony do dwóch dywizji. ### Kwiecień 1963 - minister obrony Messmer publikuje oficjalną francuską koncepcję obrony narodowej. Na pierwszym planie stoi konstrukcja \"Force de frappe\"; siły lądowe są ograniczone do sześciu dywizji, z których dwie pozostają - zgodnie z obietnicą daną Adenauerowi - jako \"siła de couverture\" w ramach NATO, pozostałe cztery dywizje tworzą francuskie narodowe rezerwy strategiczne. ### 1963 - Francja wycofuje swoją flotę atlantycką z NATO, uzasadniając to tym, że będzie potrzebna do budowy francuskich sił nuklearnych, a zbędne byłoby wykorzystywanie ich do zabezpieczenia dostaw między Ameryką a Europą. ### Czerwiec 1963 - personel armii francuskiej dla czterech dywizji rezerwy strategicznej zostaje rozwiązany. Było to ostatnie ogniwo między siłami lądowymi NATO i dowódcami NATO nienależącymi do NATO. ### Kwiecień 1964 - Francja odwołuje swoich oficerów marynarki z Dowództw morskich NATO. ### Tym samym Francja pozostała w NATO jedynie na papierze. Po ponad 4 dziesięcioleciach (43) rozpoczął się powrót do struktur NATO ########

dcdcd
niedziela, 27 maja 2018, 00:20

większa armia Polska nowe f 35 Homar Orka z Tomahawkami na Wojsko 3,5 % PKB

agop
sobota, 26 maja 2018, 23:01

niemcy maja stale bazy i nuclear sharing. my mamy miec to samo.

kazik
sobota, 26 maja 2018, 23:01

Tylko posiadanie broni atomowej i jej nośników daje nam szansę niepodległości.

JHWH
sobota, 26 maja 2018, 22:35

Akurat w samoobronę i solidarność państw UE w kwestii bezpieczeństwa kompletnie nie wierzę.

kim1
sobota, 26 maja 2018, 22:13

Jeżeli Niemcom nie po dodze z nami to robimy na całym swiecie bojkot towarów niemieckich i zobaczymy jak długo pociągną. Nord Strem 2 już dawno powinien zostać skasowany. Co znaczy i jakie to są środowiska polityczne i gospodarcze pod którym naciskiem pozostaje Anegela Merkel? Na początek wystarczy bojkot samochodów niemieckich i zobaczymy jakim głosem te \"środowiska polityczne i gospodarcze\" będą mówić. Trzeba w końcu Niemcom i Francji pokazać gdzie jest ich miejsce w szeregu.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
niedziela, 3 czerwca 2018, 20:17

< Trzeba w końcu Niemcom i Francji pokazać gdzie jest ich miejsce w szeregu >. ----------------------------------------------------------------------------------------------------- Hmm! Panie kim1, po pierwsze - jestem pewien, że wszyscy w Europie i nie tylko, doskonale wiedzą, jaką pozycję i miejsce w szeregu zajmują Niemcy i Francuzi. I to nie tylko w NATO oraz w Unii Europejskiej! Po drugie - kim my ostatecznie jesteśmy, abyśmy mieli Niemcom i Francuzom wskazywać ich miejsce w szeregu? Ponadto, wskazanym byłoby, aby również wszyscy wiedzieli, jakie Polska zajmuje miejsce w szeregu? Wiele komentarzy na forum D24 wskazuje, że nie wszyscy ich autorzy, znają miejsce Polski w szeregu! Podkreślam: warto byłoby, aby wszyscy znali nasze miejsce w szeregu!

JW2457
niedziela, 3 czerwca 2018, 01:02

Tak,trzeba to tylko oglosic w TV1,zeby swiat o tym bojkocie sie dowiedzial.

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 12:40

Proponuję zacząć od naszego rządu. Niech przestanie rozbijać się limuzynami BMW czy Audi.

jacek
niedziela, 27 maja 2018, 11:19

Bojkot niemieckich towarów? Ciekawe jak długo my pociągniemy. Większość podzespołów niemieckich zabawek produkowana i składana jest przez polskich podwykonawców;-). Na złość mamie odmrożę sobie uszy co?

Mariusz
niedziela, 27 maja 2018, 16:08

Ważne gdzie zostaje główny zysk, który daje potęgę gospodarczą.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:57

Więc budujcie swoją potęgę gospodarczą, co za problem?

Luka
niedziela, 27 maja 2018, 10:59

A jak będzie odwrotnie?

Marek1
niedziela, 27 maja 2018, 10:26

kim1 - zanim zaczniesz takie bzdety publikować sprawdź ILE % polskiego eksportu trafia do RFN i jaka jest struktura wzajemnych obrotów handlowych.

kim1
poniedziałek, 28 maja 2018, 03:11

Co to ma do rzeczy? To ja zbudowałem taką strukturę wzajemnych obrotów handlowych? Kto nam kazał tyle eksportować do Niemiec? To moja wina? Sam się zastanów jak coś napiszesz. Jak Tobie nie zależy na silnej Polsce i silnym Nato to Twoja sprawa. Wspólne europiejskie siły zbrojne to na dziś fikcja. Niemcy i Francja tylko nasz kraj wykorzystują jako tanią siłę roboczą i montownię podzespołów oraz rynek dla ich towarów kosztem naszych.

PL
poniedziałek, 28 maja 2018, 19:39

Nam zależy na silnej Polsce, a nie na NATO=USA. Chyba logiczne?

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 16:04

Po pierwsze, duży eksport do Niemiec to nie jest ani problem, ani niczyja wina. Kolega musi zaliczyć przyspieszony kurs kapitalizmu aby zrozumieć skąd się biorą pieniądze w naszym budżecie. Jeśli kolega chce tę strukturę eksportu zmienić to proszę wyskoczyć z kasy i zająć miejsce niemieckich importerów. Tylko nie wiem czy kolega jest w stanie kupić na przykład tapicerkę samochodową do Audi skoro kolega nie jest koncernem Audi, prawda? Po drugie, tania siła robocza to w wydaniu Chin ich bardzo silny atut. Dzięki taniej sile Chiny przyciągnęły do siebie kapitał z całego świata. Pieniądze uzyskane na tej działalności Chińczycy obecnie wykorzystują do wykupywania Europy. Na przykład koncernów Volvo czy Saab. Więc, skoro Chińczycy potrafili tę tanią siłę obrócić na swoją korzyść, to czemu kolega nie potrafi? Po trzecie, za mało zarabiamy aby Polska była rynkiem zbytu dla towarów francuskich czy niemieckich. Przeciętnego Polaka wciąż nie stać na nowego Mercedesa. A po czwarte, jeśli kolega nie chce aby Polska produkowała części do niemieckich aut to ... nie ma problemu. Nie musicie ich produkować. Niemcy zlecą to komu innemu a Wam pozostanie dziura w budżecie i bajdurzenie o tym, że wstaliście z kolan. P.S. Generalnie to zszkowany jestem brakiem elementarnej wiedzy ekonomicznej u ludzi, takich jak kolega, którzy mają ambicję sypać dobrymi radami dla Polski.

kim1
poniedziałek, 28 maja 2018, 17:32

Drogi Panie Hansen. Kolega musi zaliczyć przyspieszony kurs historii. Po zakończeniu II W. Ś. w jakim stanie były Niemcy i Polska? Kolega może wie a może nie wie co to był Plan Marshalla? Właśnie dzięki temu i oczywiście późniejszej pracy Niemców wzięło się ich bogactwo. Odbudowali kraj, przemysł, wzbogacili się i mogli zacząć ekspansję ekonomiczną na wschód Europy. Nasz kraj takiej szansy po 1989 r. nie dostał. Obecnie jesteśmy w głównej mierze montownią koncernów zachodnich. Nie widać nawet światełka w tunelu aby to się miało zmienić. Proszę nie pisać o dziurze w budżecie tylko sprawdzić ile wyprowadzono z naszego kraju na przestrzeni ostatnich lat pieniędzy z podatku VAT (tzw. luka VAT).

Boczek
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:07

Elementarny brak wiedzy! Plan Marshalla obejmował Niemcy w mikroskali i ponadto Niemcy jako jedyni otrzymali wsparcie w 100% jako kredyt. ### Bzdurą kompletną jest jakobyśmy byli montownią zachodu (byłoby to złe? Chiny źle na tym wyszły?). Całą skalę tej debilnej propagandy pokazują dane odpowiednich związków polskich przemysłowców. Sztandarowy przykład to motoryzacja stanowiąca 14% naszego eksportu - JEDYNIE 10% stanową produkty pochodzące z owych montowni. A kompletnym niezrozumieniem jest problematyka VAT, bowiem nie chodzi tu o wyprowadzenia tego podatku za granicę, a nieodprowadzenie do urzędu skarbowego. I zagranica nie ma tu nic do VAT, bo jest to podatek polski, zwracany podmiotom gospodarczym polskim na terenie Polski. To doskonale pokazuje jak łatwo Polaka wodzić za nos, a wystarczy użyć kilku niezrozumiałych terminów - nie mówiąc już o zależnością ekonomicznych. ### I last but not least -\" Proszę [...] sprawdzić ile wyprowadzono z naszego kraju...\". Taki zwrot (proszę sprawdzić, poczytaj sobie) oznacza w internecie z reguły, że nic takiego nie miało miejsca, dlatego nie \"proszę sprawdzić\", a proszę nam tu zaserwować informacje z podaniem źródeł, tak abyśmy je mogli zweryfikować. ### Dla info. Oszustwa VAT są problemem całej Unii i dlatego wprowadziła ona od 2006 pierwsze narzędzie - odwrócony VAT, rozszerzając je sukcesywnie, na różne branże. Drugie narzędzie wprowadziła PO szkoląc personel w celu skutecznego ścigania i karania - odpowiednio 600+600 osób i trzeci ustawą w 2015 roku - JPK. Tyle, że szacowana przez UE skuteczność owych mechanizmów w Polsce to 8 mld rocznie - uszczelnienie teoretyczne i realnie 4-6 mld. Prawdopodobnie z wyprowadzaniem za granicę pomyliło się to wszystko naszemu Einsteinowi ekonomi z saldem błędów i opuszczeń - gdzie niestety szybko pieniądze się znalazły po uwzględnieniu np. prywatnego importu samochodów. No i skoro wszystko zostało przez PiS uszczelnione, to gdzie są owe setki miliardów teraz?

ZZZ
poniedziałek, 28 maja 2018, 22:23

Cóż, jeśli większość Polaków ma podobne poglądy do \"kim1\" to faktycznie nie ma światełka w tunelu. Polska musi zbankrutować aby tu się coś zmieniło. Choć nie wiem czy \"kim1\" cokolwiek z tego zrozumie.

Boczek
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:10

Nic nie pomoże. Bankructwu winni będą Niemcy, Żydzi, USrael, masoni i cykliści... \"złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy\".

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 14:18

Dodałbym tu jeszcze, że załatwienie przemysłu cukrowniczego było istnym majstersztykiem. Najpierw jedni kupili cukrownie z grosze, gwarantując, że ich nie zamkną. Później sprzedali je drugim, którzy przy pomocy funduszy unijnych zaorali nam cukrowniczy przemysł. Mucha nie siada. Żeby było jasne. Ani do jednych, ani do drugich nie mam tu pretensji. Tak się po prostu załatwia konkurencję pochodzącą z rządzonego przez naiwniaków kraju, który ma wejść do unii.

Amalanos
niedziela, 27 maja 2018, 09:46

Ich gospodarka już nigdy się podniesie po takim ciosie

Boczek
sobota, 26 maja 2018, 21:56

\"Należy jednak mieć na uwadze także inne scenariusze, przede wszystkim taki, w którym determinacja państw dążących do uniezależnienia się od USA, na czele z Niemcami, doprowadzi do budowy struktur alternatywnych wobec NATO. Jakkolwiek z perspektywy Polski takie rozwiązanie nie wydaje się pożądane, to należy podjąć wszelkie wysiłki, aby nie znaleźć się poza nim, a wręcz przeciwnie, zapewnić sobie wpływ na jego konstrukcję. Tylko wówczas możliwe będzie zapewnienie jego ukierunkowania na wschód. \" ##### huuuch... Ile Polaków jest w stanie zrozumieć takie podejście do polityki? To byłoby zarzucenie naszych zaściankowych tradycji i wartości i niejako ...polityczny germanizm. #### \"Największe kraje europejskie (Niemcy, Francja, Włochy czy Hiszpania) pogrążone są w konfliktach wewnętrznych, \" . No nie przesadzajmy w jakich to konfliktach oni są pogrążeni? Niemcy?- zero. Francja?- zero. Włochy?- zero, z rządami tak u nich było zawsze. Hiszpania? - zero. Katalonia is dead. #### \"Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że pomimo demonstrowanych przez Niemcy dążeń do strategicznej autonomii UE i uniezależnienia się od USA, realizacja tej koncepcji nie wydaje się nadmiernie realna.\" - Nie nastąpi to solo a w tandemie z Francja. Należy obserwować wysiłki Macron, który zdaje się podążać krokami Schroedera z końca \'90 i z niespotykaną łatwością reformuje Francję. Jeżeli efekty będą podobne do tych z Niemiec, to F dużo prędzej stanie gospodarczo na nogi niż Niemcy (i z takiego założenia wychodzę), które były obciążone przyjęciem 16 mln \"socjalowców\". ### Dla Polski to ostatni dzwonek, aby \"przytulic\" się do tego tandemu. ### Co do silnych powiązań gospodarczych z Moskwą. PL/D - to 100 mld €. RU/D to 50 mld €. Kto poświęci 50 mld €?

ANTYBENIO
niedziela, 27 maja 2018, 12:01

Niemcy sa w stanie poswieic te 50 mld euro , gdy w dluzszej perspektywie zarobia 300 a moze nawet 400 mld euro , poprzez \'\'wylaczenie\'\' polski z gry , abstrachuje na czym to wylaczenie bedzie mialo polegac , nie wiem np. wariant ukrainski , gruzinski itp.

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 22:32

Nie żartuj - poświęcenie 50 mld € to poświecenie tysięcy miejsc pracy. Bez urazy ANTYBENIO, ale to komunistyczne myślenie. Jeżeli miałeś na myśli owe 300-400 z Rosją to tylko jedno - Rosja nigdy ale to absolutnie nigdy nie osiągnie wyższego poziomu niż wymiana handlowa - z Polską (chyba, że PiS będzie dalej psuł nasz eksport). Niemieccy handlowcy i przemysłowcy dobrze to wiedzą i dlatego w 2014-2015 opuścili Rosję jak gorący kartofel i otrzepali ręce.

Wawiak
niedziela, 27 maja 2018, 05:11

Niemcy: uchodźcy. To samo Francja i Włochy.W Hiszpanii dochodzi Katalonia...

Boczek
niedziela, 27 maja 2018, 13:29

Temat uchodźców w Niemczech już umarł i jest opanowany - tak samo jak w \'90. Podobnie jak Katalonia - to już agonia. Takie projekty mogą się udać, kiedy są \"gorące\" i są przeprowadzone szybko aby stworzyć fakty dokonane. Im dłużej to trwa, tym więcej rozsądku wchodzi w dyskusję i coraz więcej populizmu z niej wychodzi - np. dla Katalonii byłaby to katastrofa gospodarcza, bo oznaczałoby to jednoczesne wyjście z Unii. Dlatego w prawie międzynarodowym jest to tak skonstruowanie - jedność przed niezależnością - i dlatego w cywilizowanym świecie secesje trwają latami. Ponadto temat uchodźców już nie ciągnie. Jest po wyborach w większości państw A, D, F, NL etc., gdzie argumentacja populistyczna rozbiła się o skały rozsądku. Nawet u nas, gdzie PiS przyjął już więcej uchodźców z Bliskiego Wschodu niż PO obiecała. I co? Kto się tym jeszcze podnieca? Putin też nie będzie teraz podgrzewał tego kociołka, bo szkoda pieniędzy. U nas zacznie to robić zacznie w roku wyborczym, aby za wszelką cenę utrzymać PiS u władzy.

Wawiak
poniedziałek, 28 maja 2018, 22:33

Muzułmańska diaspora w tych państwach radykalizuje się. Ona rozrosłą się dzięki fali uchodźców, ma też większą dynamikę wzrostu populacji (większa dzietność), co samo w sobie, w połączeniu z jej tendencją do izolowania się od reszty społeczeństwa, stanowi zagrożenie.

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 11:56

Uchodźcy to ostatnie 5 lat. Cały historia ma lat 50. Na fałszywych przesłankach nie można skonstruować poprawnego działania. Dokladnie na to cierpi polska polityka, bo ma takie właśnie wsparcie społeczne. ### Przykład. Owa dzietność - tak w pierwszym pokoleniu. W drugim np. turecka rodzina to model 2+2. W trzecim są oni dla kraju pochodzenia straceni.

schabik
niedziela, 27 maja 2018, 03:02

Wyjeżdżałeś ostatnio? Niemcy: emigranci, narastająca niestabilność polityczna wewnątrz (kłopoty z powołaniem rządu), Francja: emigranci, coraz słabsza gospodarka która juz nie daje rady dżwigać socjalu, Włochy: emigranci, narastający konflikt północ-południe, finanse, Hiszpania: na dzień dzisiejszy może i Katalonia jest dead, ale to wcale nie oznacza, że problem jest rozwiązany i wszystko wróciło do normy. Ostatni dzwonek do \"przytulania\"? Przytulanie kosztuje. Pytanie zasadnicze: kto ma najmiększe futerko za najmniejszy koszt. Kto poświęci 50mldE? Ten, kto się zorientuje, że karmiony miseczką mleczka mały misio wkrótce stanie się masywną bestią, pożerającą świniaka dziennie.

Słonina
niedziela, 27 maja 2018, 17:57

Boczek nigdy z Pcimia nie wyjechał ale za to robi w niemieckiej firmie i myśli, że trawa u sąsiada jest bardziej zielona. Kto rzeczywiście za granicą bywa ten takich głupot nigdy nie napisze. Ale boczek patrzy na wszystko przez pryzmat pieniążków, i dlatego nigdy nie zrozumie że sporo ludzi wciąż nie wyznaje jego religii przytulania się do każdego kto sypnie więcej. Nawiasem tendencje niepodległościowe istnieją w Katalonii już co najmniej 200 lat. A jemu się wydaje, że by sprawę zabić wystarczy spałować ludzi i wsadzić opozycję do więzienia, za przyzwoleniem UE oczywiście. Litości. Boczek niech sobie gdera, karawana jedzie dalej.

Boczek
niedziela, 27 maja 2018, 13:44

\"Wyjeżdżałeś ostatnio?\" ### :) No, od Odry po Atlantyk, od naszych plaż Bałtyku po Szetlandy (ograniczając się do Europy) i co gorsza w przytłaczającej większości wchodzących w grę państw mam rodzinę. Nic z tego co piszesz nie jest prawdą - już chociażby dlatego, że ani nie rozumiesz Niemiec (tu chwila wertowania w naszej wspólnej historii by pomogła) ani Francji ani GB.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 12:31

Być może wcale nie rozumiem naszą wspólnej historii. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że Otton III był wyjątkiem potwierdzającym regułę. Natomiast skuteczną metodą zapewnienia sobie spokojnej granicy, było to co zrobiono w miejscu o nazwie Hundsfeld.

tagore
niedziela, 27 maja 2018, 18:08

Bajkopisarstwo z NS2 w tle. Arnulf Baring bardzo elegancko nakreślił ramy niemieckiej polityki wschodniej i jest ona kontynuowana.

Boczek
wtorek, 29 maja 2018, 12:03

Kto to jest Arnulf Baring? I jakie były jego punkty w odniesieniu do polityki wschodniej i jakie są jego wpływy polityczne.

Marek
niedziela, 27 maja 2018, 02:11

Rozumiem, że jesteś europejczykem. Ja nim nie jestem. Dlatego wolę status podobny do Izraela z udziałem USA, od III Rzeszy bis. Nawet jeśli ten status przyniósłby nam trzy razy mniejsze korzyści.

Boczek
niedziela, 27 maja 2018, 13:35

\"Rozumiem, że jesteś europejczykem. Ja nim nie jestem.\" Marku jesteś, tak jak wszyscy inni Polacy i to od 1000 lat, po tym jak Otton III nas do ówczesnej \"UE\" zaprosił - co wdzięcznie przyjęliśmy. Efekt? Najspokojniejsza granica Polski, bez wojen i konfliktów przez ~1000 lat. ### \"Nawet jeśli ten status przyniósłby nam trzy razy mniejsze korzyści.\" To jest bardzo, bardzo smutne stwierdzenie i tak w zasadzie obrażające Polaków. To typowa polityczna mentalność Polaka z politycznym genem ćmy, która się zawsze kończy \"rozbiciem\" się o płomień świeczki.

PKO
poniedziałek, 28 maja 2018, 10:46

OJ Kolega nie zna historii. Najspokojniejsza granica od 1000 lat ??? Wolne żarty, ta \"najspokojniejsza\" granica wynikała z kolapsy Rzeszy, to ze \"zaproszenia\" Ottona nie wybaczyli mu królowie i ksiązeta Rzeszy to juz nie piszesz. Zaproszenie i polityka Ottona to była abberacja w historii Rzeszy/Niemiec. Ten pokój jak piszesz był zwiazanny z jej dekomopzycja a nie pokojem, a co działo sie z zakresie realacji z Państwem Krzyżacki, które później jako Prusy, zjednoczyły Niemcy. I najważniejsze w czasach Jagielonów państewka niemieckie były zadnym przeciwnikiem dla Polski i stad ten pokoj.

Boczek
niedziela, 3 czerwca 2018, 16:21

\"Konflikty zbrojne w historii Polski\" ENTER. Będzie zdziwienie.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 02:37

Otton III i po nim spokojna zachodnia granica? Umknęło ci chyba to i owo. Choćby to, dlaczego Lewinski nazywał się von Manstein.

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 12:43

Możesz sobie \"woleć\" co chcesz. Na taki status jaki ma Izrael nigdy Cię nie będzie stać, z wielu powodów, których istnienia nawet nie dostrzegasz.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 02:43

A ja coś pisałem o takim statusie? Chyba było coś na temat 3 x mniej. Jeśli by wyszło 3 x mniej to i tak byłby lepszy interes od dowolnego innego interesu zrobionego z Niemcami albo z Rosjanami.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 16:08

Tak, napisałeś o takim statusie. Druga sprawa, jeśli trzy razy mniej da wartość ujemną, to będzie to jeszcze opłacalne czy już nie?

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 21:29

Faktycznie \"Nawet jeśli ten status przyniósłby nam trzy razy mniejsze korzyści\" nie jest najszczęśliwszym sformułowaniem. Miałem to oczywiście na myśli 1/3 tego co na sojuszu z USA zyskuje Izrael. Dla mnie jest to wystarczające i uważam to za lepszy interes od tego, co mogą zaoferować Niemcy. Nie mówiąc już o Rosjanach.

Hansen
wtorek, 29 maja 2018, 10:25

Izraelem nie jesteśmy i nim nie będziemy. To specjalny kraj o specjalnym statusie. Silnym choćby ze względu na siłę żydowskiej diaspory w USA. Do której w żaden sposób nie da się porównać skłóconego i żyjącego poza rzeczywistością środowiska polonii amerykańskiej. Proponuję więc zejść na ziemię i zauważyć, że żyjemy w Europie. Bo dla Trumpa problemy naszego kraju są tak ważne jak dla Ciebie świadomość mieszkańców San Francisco, że żyją na uskoku tektonicznym.

As
sobota, 26 maja 2018, 21:39

Przynajmniej stawiają sprawę jasno. Lepiej handlować niż machać tępą szabelką. Jeśli nie mamy wyjścia i wcześniej czy później Rosjanie uznają nas za wystarczająco już słabych aby zaatakować to Niemcy na swojej postawie mogą jedynie wygrać.

Marek
niedziela, 27 maja 2018, 11:02

Niczego nie mogą wygrać. Obie strony chciałyby połączyć rosyjskie zasoby surowców z niemiecką technologią. Z tym tylko, że na nasze szczęście do tej pory nie byli w stanie się dogadać, bo każda ze stron chciałaby takim tworem samodzielnie rządzić

Wawiak
niedziela, 27 maja 2018, 05:13

Spójrz na mapę i się zastanów. Jesteśmy w lekko innej sytuacji, niż Niemcy i piszę o samym położeniu geograficznym i tym, co z niego wynika.

obserwator
sobota, 26 maja 2018, 21:05

Niemcy na jawnym kursie antyzachodnim, chcące finansować rosyjską ekspansję, licząc na jakieś \"rynki zbytu i tanie surowce\" przynajmniej tak się sugeruje mało ogarniętej publice. W tle nazistowska nienawiść do zachodu, będąca głównym motorem II WŚ. Tu chyba potrzeba mocniejszego nacisku, ze strony USA i wielu innych państw w tym Polski?

werte
niedziela, 27 maja 2018, 08:35

,,nazistowska nienawiść do zachodu,,? Jaja sobie obserwator robi z forumowiczów? Wystarczy porównać niemiecką okupację Polski i Francji (czy dowolnego innego kraju zachodniego) żeby mieć pojęcie o przeciwko komu wymierzona była agresja niemiecka podczas II WŚ i kto był celem niemieckiej nienawiści.

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 12:44

No i co z tego?

Wawiak
niedziela, 27 maja 2018, 05:32

Motorem II W.Św. nie była nienawiść, tylko żądza zysku... Z resztą zawsze jest i przy każdej wojnie. Emocje to tylko pretekst dla plebsu (czyli dla nas).

wystrachany
sobota, 26 maja 2018, 20:16

Nigdy nie wolno dopuścić do powstania struktur które obejdą NATO. Widać gołym okiem, że Niemcy i ich drużyna nie są zainteresowani budową żadnego układu który broniłby wschód Europy przed Rosją. Oni chcą z Rosją być w sojuszu a te \"wspólne\" siły zbrojne mają się stać kolejnym orężem w arsenale przymusu którym próbują utrzymać kontrolę w obrębie ich unii, bo dominacja ekonomiczna, polityczna i kulturowa jak się okazało nie działa jednak na wszystkich. Nie będą atakować bezpośrednio oczywiście- osobista pacyfikacja to ostateczność, rolę złego policjanta w tej gierce będzie pełnić zawsze gotowa do wykorzystania okazji Rosja. Niemcy będą tylko decydować komu za karę pomoc \"wspólnych\" sił zostanie ograniczona i sam widok rosyjskiej armii ostrzącej sobie zęby na nagle osłabiony region wystarczy by sprowadzić krnąbrnych członków spowrotem do podyktowanego przez Reichstag (i Kreml) porządku. USA jest jedyną siłą która krzyżuje szyki szaleńców z osi Berlin-Moskwa.

Marek
niedziela, 27 maja 2018, 09:52

Niemcy jak i Rosja, to państwa posiadające ciągłość historyczną. Dlatego kierunek ich działań łatwy jest do przewidzenia. Od czasów ostatniej wojny do dnia dzisiejszego, barierą uniemożliwiającą im nadmierne brykanie była ciężka łapa USA. Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, co tylko możliwe, żeby w Polsce na stacjonowała amerykańska armia.

tak tylko...(Michał Rakowski)
sobota, 26 maja 2018, 20:01

Zachowanie i postawa Niemiec wskazuje na cichy sojusz strategiczny z Rosją. Dlaczego? Już uzasadniam. Brak chęci Niemców do rozbudowy własnych sił zbrojnych przy jednoczesnym sprzeciwie obecności Amerykanów na wschodniej flance nie wynika przecież z ich samobójczych tendencji, tylko pragmatyzmu, który podpowiada im, iż nie widzą żadnego zagrożenia dla siebie i swoich interesów ze strony Rosji. Z uwagi na zaangażowanie kapitału niemieckiego w Polsce i krajach bałtyckich należy przyjąć, że kraje te będą dalej w niemieckiej strefie wpływów i agresja ze strony Rosji im nie grozi. Jest to zapewne wynikiem podziału strefy wpływów, na tyle stabilnym i obarczonym zaufaniem w relacjach z Rosją, iż Niemcy nie widzą nawet konieczności rozbudowy armii, by bronić swej strefy wpływów, co więcej nie chcą w tej strefie wojsk amerykańskich, które niczym klinem wbijają się w sojusz z Rosją. Niemcy to mądry i pragmatyczny naród, który pilnuje swoich interesów...

tyle
niedziela, 27 maja 2018, 11:40

Niemcy od wieków dążą do wspólnej granicy z Rosją . Ta koncepcja mimo istnienia UE, aż tak bardzo się nie zmieniła. Myślę , że znalazłoby się spore grono polityków niemieckich i rosyjskich, którzy granicę niemiecko rosyjską widzieliby na Wiśle.

Tomasz F.
niedziela, 27 maja 2018, 09:21

Niemcy w swojej mądrości przyjęli rzesze \"uchodźców\", gnojąc własny naród, stwarzając podwaliny pod nieciekawe scenariusze w przyszłości... Co do Rosji, myślę, że Pana analiza nie jest chybiona, po prostu z ostatnim zdaniem nie zgodzę się. Co do Rosji i niemieckich kalkulacji. Dziś sojusznik, a kto im zagwarantuje, że w przyszłości nie zechcą sięgnąć po więcej (jak to już z historii znamy, wcześniej czy później ci odwieczni sojusznicy zawsze brali się za łby) ? Kiedy ewentualnie zacznie robić się gorąco Niemcy nagle zaczną odbudowywać swoje siły zbrojne? Mają pieniądze, ale taki proces trwa. Osłabienie własnych możliwości obronnych, zwłaszcza kiedy ich na utrzymanie tychże stać, to zawsze jest błąd i pozbawienie się mocnej karty w politycznych układach. Nic w tym mądrego, tym bardziej, że z jednej strony oszczędzają na wydatkach na wojsko, za to kasa szerokim strumieniem płynie na \"uchodźców\". Takie kręcenie stryczka na własną szyję i jednoczesne wykopywanie sobie stołka spod nóg.

Irek
sobota, 26 maja 2018, 19:53

Niemcy chcą całkowitego rozbrojenia państw europejskich gdyż mają nadzieję że kraje bez potencjału militarnego uda im się gospodarczo i politycznie zdominować. Niemiecki potencjał intelektualny osiągnął już swój zenitu i Niemcy zaczynają przegrywać wyścig w cyfryzacji.Kraje które się przyłącza teraz do niemiec stoja w przyszłości na straconej pozycji.

Gość
sobota, 26 maja 2018, 19:42

Myślę że nie tylko ja mam takie wrażenie , że Niemcy mimo że są sojusznikiem NATO grają z Rosją przeciwko nam.

Hansen
niedziela, 27 maja 2018, 12:45

Putin to najbardziej uwielbiany przez Trumpa polityk na świecie. Radzę o tym pamiętać.

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 14:38

A ja radzę pamiętać o tym, że Winston Churchill lubił Mussoliniego, co wcale nie przeszkadzało Anglikom w spuszczaniu Włochom batów na Morzu Śródziemnym i w Afryce Północnej.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
środa, 30 maja 2018, 01:05

Panie Marek! Nie wiem, gdzie Pan uzyskał informację, że Winston Churchill lubił Mussoliniego? Dla mnie to coś nowego! Ja - w przeciwieństwie do Pana - mam zupełnie odmienne informacje. Otóż, wbrew temu co Pan pisze, Churchill wręcz nie znosił Mussoliniego, a nawet nim gardził! Wielokrotnie, chociażby podczas posiedzeń rządu JKM przy Downing Street 10 w Londynie i nie tylko, Churchill nazywał Mussoliniego < łachmytą >. Co i tak, należało w ustach Churchilla, do bardziej łagodnych określeń. W archiwach brytyjskich zachował się nawet film dokumentalny, na którym wyraźnie widać i słychać, jak Churchill nazywa Mussoliniego - < łachmytą >. Tym określeniem, wywołał niezły ubaw wśród obecnych tam ministrów swojego gabinetu wojennego, m.in. A. Edena. Dlatego też, niech Pan nikomu nie radzi pamiętać, ponieważ w tej konkretnej sprawie - Pan myli się okrutnie. Natomiast jest prawdą, że podczas II wojny światowej - na Morzu Śródziemnym oraz w Afryce Północnej - Brytyjczycy i żołnierze z kolonii brytyjskich spuścili Włochom solidne baty. Ale to już jest zupełnie oddzielny temat.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 20:21

Ładna historyjka tyle, że to ... historia. Natomiast uwielbienie Trumpa dla Putina to rzeczywistość.

Jan
wtorek, 29 maja 2018, 14:24

Uwielbienie to przejawia się we wzmacnianiu wschodniej flanki NATO przez USA, budowie tarczy antyrakietowej, torpedowaniu NS2. Masz coś Hansen konkretnego czy tylko insynuacje z lewackich Washington Post, CNN ?

Hansen
wtorek, 29 maja 2018, 17:29

W traktowaniu Europy cłami zaporowymi w celu jej osłabienia, co jest na rękę Rosji. W wywoływaniu wojen handlowych co powoduje wzrost choćby cen ropy naftowej na świecie, co jest na rękę Rosji. USA to nie tylko Trump. USA to wiele niespacyfikowanych przez niego instytucji, które realizują politykę wywiązywania się z zobowiązań powstałych przed dojściem do władzy Trumpa. Trudno to zrozumieć patrząc z perspektywy Polski - kraju całkowicie uzależnionego od kaprysów jednego człowieka.

ardo
niedziela, 27 maja 2018, 19:33

Putin jak najdłużej w Rosji to Polska racja stany. Powoli ciągnie Rosję do upadku. Jakikolwiek inny przywódca spowoduje reset stosunków zachodu z Rosją.

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 11:03

Polska racja stanu to dobre relacje z bezpośrednimi sąsiadami. Oraz z Rosją, jeśli tylko jest na to szansa ze strony Kremla. Najgorsze co możemy zrobić to patrzeć na Europę z perspektywy Trumpa. Czyli z perspektywy innego kontynentu.

Podpułkownik (Ret.) Janusz Wareda
środa, 30 maja 2018, 15:03

Panie Hansen! Przyznaję, słuszna uwaga! Jak uczy i podpowiada historia, doświadczenie oraz realia z przeszłości - w okresie międzywojennym, II RP (szczególnie od początku lat 30-tych XX wieku) miała złe, a niekiedy bardzo złe stosunki, niemal ze wszystkimi sąsiadami oraz krajami leżącymi blisko Polski. Za wyjątkiem Estonii, Węgier i Rumunii. Ja również podkreślam wyraźnie i zdecydowanie: w naszym własnym, polskim interesie narodowym, jest utrzymywanie dobrych, jeśli nie przyjaznych stosunków ze wszystkimi sąsiadami. I to powinno być - jak Pan słusznie zauważył - polską racją stanu oraz priorytetem naszej działalności i polityki zagranicznej! Natomiast, stwierdzenie forumowicza ardo, że cyt.: < Putin ... powoli ciągnie Rosję do upadku >, jest absurdalne i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością!

Marek
poniedziałek, 28 maja 2018, 21:32

Tylko, że do tanga trzeba dwojga. Za najgorsze zaś co możemy zrobić uważam bycie rosyjskim lub niemieckim wasalem.

kim1
poniedziałek, 28 maja 2018, 17:50

Co Pan masz na myśli pisząc dobre relacje z sąsiadami? Dalej mamy być podwykonawcą części dla przemysłu niemieckiego? Może dalej trzeba by nasz węgiel np. wysyłać poniżej kosztów własnych na wschód jak to było za dobrych relacji z ZSRR w PRLu? To mają być dobre relacje z sąsiadami. Jak mamy te dobre relacje tworzyć jak ci sąsiedzi nie są tym zainteresowani? Kto wprowadził embargo na import naszych jabłek i mięsa?

Hansen
poniedziałek, 28 maja 2018, 22:13

Dobre relacje z sąsiadami, co w tym jest niezrozumiałego? Nie chcecie produkować na rzecz fabryk niemieckich? Nie produkujcie. Macie jakąś alternatywę? Niemcy mają. Zlecą produkcję Węgrom a oni to łykną z pocałowaniem ręki. O węglu nawet nie wspominaj bo dokładasz do polskich kopalni, pomimo tego że polski węgiel nie idzie na wschód. Nic się nie zmieniło Towarzyszu, dalej nie potraficie zarabiać na węglu. Jabłka, mięso? Właśnie o tym pisałem. Nasza racja stanu to dobre relacje z Rosją, o ile Rosja widzi w tym sens. Za trudny tekst?

kim1
czwartek, 31 maja 2018, 16:17

Błąd Panie Hansen, to Rosja musi zmienić podejście w relacjach z nami i nie traktować nas podmiotowo jak za przeproszeniem państwo wasalne. To samo tyczy się Niemiec i takie są moje oczekiwania jako obywatela Polski. Powtarzam relacje z Niemcami i Rosja na tak ale na zasadach partnerskich a nie jak pan i wasal. Zrozumiano Panie Hensen? Jak to się Panu nie podoba to trudno.

Boczek
sobota, 2 czerwca 2018, 13:59

... bo do tanga trzeba dwojga....

prawieanonim
sobota, 26 maja 2018, 18:30

Oczywiście że Berlin jest niechętny wzmacnianiu wojsk USA w Polsce bo to z automatu oznacza zmniejszenie ich obecności na terytorium Niemiec.

eda
sobota, 26 maja 2018, 18:21

Amerykanie i tak nie będą patrzeć na Niemców. Nie po to włożyli tyle wysiłku w upadek żelaznej kurtyny by wszystko wróciło do Rosji. Tak samo wiedzą że jak zostawia nasz rejon i czasami Rosja połaszczy się na kraje Bałtyckie to cały porządek światowy pójdzie gdzieś.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama