Po 40 latach współpracy Airbus Helicopters przegrywa w Rumunii z Amerykanami? [ANALIZA]

3 czerwca 2018, 10:23
H215M Brasil
H215M Cougar Fot. FAB

Airbus Helicopters zainwestował znaczne środki w rumuńskie zakłady, które mają montować śmigłowce H215M Cougar, ale to amerykańska firma Bell ma w najbliższym czasie podpisać kontrakt na 45 śmigłowców, które mają powstawać w Rumunii. Francuski koncern rozważa nawet wycofanie się z produkcji H215M w Rumunii, jeśli Bukareszt nie zamówi kilkunastu maszyn. Wszystko to, pomimo niemal 50 letniej współpracy i dobrych kontaktów politycznych.

Nasza cierpliwość jest ograniczona. Potrzebujemy bezpośredniego zamówienia na co najmniej szesnaście H215M od rumuńskiej armii, aby uruchomić linię produkcyjną, ale Rumuni nie wydają się już zainteresowani. – mówi anonimowy przedstawiciel Airbus Helicopters w rozmowie z francuskim dziennikiem „La Tribune”. Wątpliwości najwyraźniej nie rozwiała nawet wizyta rumuńskiego ministra obrony Mihaia Fiforsa, który goszcząc pod koniec maja we Francji odwiedził nie tylko Paryż, ale również zakłady śmigłowcowe w Marignane. Brak jest informacji o skutkach tej wizyty, ale zaniepokojenie francuskiego koncernu zdaje się być uzasadnione.

Pół wieku współpracy i…

Airbus Helicopter posiada długą tradycję współpracy z Rumuńskim przemysłem. Od 1971 roku w tym, wówczas jeszcze komunistycznym kraju, produkowano lekkie francuskie śmigłowce Aérospatiale SA 316B Alouette III (oznaczone IAR316) a od 1975 roku również IAR 330, czyli licencyjne AS330 Puma (od którego wywodzi się H215M Cougar i H215 Super Puma). Dlatego nie było dla nikogo zaskoczeniem decyzja z 2015 roku o umieszczeniu w lotniczych zakładach w Braszowie linii montażowej H225 Super Puma i H225M Cougar oraz zakładu remontującego silniki.

W 2016 roku w obecności ówczesnego prezydenta Francji François Hollande'a otwarto w Braszowie nowe zakłady Airbus Helicopters, o powierzchni 10 000 m2, zdolne do montowania 15 śmigłowców rocznie. Pierwsze miały go opuścić już w 2017 roku maszyny zamówione przez Rumunię, jednak do dziś nie złożono na nie zamówienia, choć w listopadzie 2017 rząd zapowiadał zamówienie pierwszych 4 maszyn. Nie jest to dla francuskiej firmy dobry sygnał.

image
IAR 330 SOCAT Fot. Forțele Aeriene Române

Co istotne, zakład nie jest inwestycją jedynie w rumuński rynek. Airbus Helicopters ma ambitne plany konkurowania ofertą H215/H215M z rosyjskimi maszynami Mi-8/Mi-17 na rynkach Azji, Ameryki Południowej czy Afryki. Narzędziem umożliwiającym obniżenie ceny miały być właśnie niższe niż we Francji koszty montażu maszyn w Rumunii. Jednak plan zakładał, że z 15 maszyn powstających w Braszowie 5-6 będzie przeznaczonych dla Rumunii a kolejnych 9 na eksport. Oczywiście zamówienia eksportowe zapewnią zakładom pracę, ale brak zamówień krajowych to zły sygnał.

Amerykańska konkurencja z Drakulą

Zaniepokojenie europejskiego producenta jest zrozumiałe, zważywszy na poniesione nakłady. Tymczasem w zakresie polityki obronnej ale przede wszystkim dużych zakupów, widać w Rumunii, podobnie jak w Polsce, wyraźny zwrot na USA. Rumunia, tak jak Polska, zdecydowała się na zakup systemu obrony powietrznej Patriot, choć w znacznie tańszym wariancie „z półki” oraz rozważa zakup systemu rakietowego HIMARS.

Również w temacie śmigłowców Rumunia poczyniła pewne kroki w stronę USA. Od ubiegłego roku mówi się o uruchomieniu w tym kraju montażu śmigłowców AH-1Z Viper i UH-1Y Venom, których Bukareszt planuje zamówić co najmniej 45. Szczególnie istotne są tu uderzeniowe AH-1Z, które prawdopodobnie otrzymają oznaczenie Drakula. Pod tą sama nazwą niemal 20 lat temu planowano montować w Rumunii jego przodka, AH-1W, jednak projekt pogrzebały finanse.

Fot. Bell Helicopters
Fot. Bell Helicopters

Obecnie firma Bell mówi głośno, że poza kilkoma pierwszymi egzemplarzami maszyny mogą powstawać na miejscu. Rumunia stałaby się docelowo miejscem montażu maszyn AH-Z/UH-1Y dla wszystkich odbiorców zagranicznych. Wcześniej należąca do koncernu Textron amerykańska firma proponowała możliwość przeniesienia montażu tych maszyn do Polski w ramach oferty w programie Kruk, jednak to Rumunia jest dziś bliżej kontraktu.

Aby jeszcze bardzie skomplikować sytuację, w marcu 2018 roku firma Sikorsky Aircraft zawarła z rumuńską firmą Romaero porozumienie o współpracy w zakresie montażu i obsługi śmigłowców Black Hawk. Jest to oczywiście umowa warunkowa, wymagająca wprowadzenie śmigłowców tego typu do sił zbrojnych. Oznacza to jednak wejść kolejnego producenta na rynek Rumuński. Tego typu decyzja może być związana z innymi kontraktami w których bierze udział koncern Lockheed Martin, właściciel firmy Sikorsky, ale z pewnością komplikuje i tak niełatwą sytuację Airbus Helicopters w Rumunii.

Czy H215 będą powstawać w Rumunii?

Obecnie Rumunia prowadzi intensywny program modernizacji sił zbrojnych, deklaruje osiągnąć wydatki na obronność na poziomie 2% od 2017 roku. Już rozpoczęto istotne programy zakupowe, takiej jak pozyskanie samolotów F-16, kontrakt na system Patriot i planowany zakup wyrzutni HIMARS.

Fot. US Army Europe
Fot. US Army Europe

Prowadzony jest równie proces modernizacji floty śmigłowców w ramach którego planowane jest m. in. zastąpienie maszyn IAR330 Puma, oraz wprowadzenie nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych. Szerokie zaangażowanie lokalnego przemysłu we wszystkie programy śmigłowcowe zastało zapowiedziane i będzie istotnym czynnikiem. W kwestii maszyn uderzeniowych jedynym wymieniany obecnie kandydatem jest Bell AH-1Z. Do 24 maszyn tego typu ma dołączyć 21 wielozadaniowych UH-1Y, które posiadają około 80% wspólnych elementów z maszynami uderzeniowymi. Oba modele byłyby montowane w Rumunii. W tej sytuacji dotąd niemal pewny następca IAR330 za którego uważano H215M Cougar będzie musiał konkurować z mniejszymi maszynami, takimi jak UH-60M lub S-70i Black Hawk czy wspomniany wcześniej UH-1Y.

W obecnej chwili Airbus Helicopters jest sytuacji przedłużającej się niepewności jeśli chodzi o Rumunię. Nie jest to stan komfortowy. Aby zoptymalizować koszty eksploatacji zakładów w Braszowie i uzasadnić wyprowadzenie montażu H215 poza Francję koncern potrzebuje zamówień na rynku lokalnym. Przez komunikaty francuskiego producenta, również te oficjalne, zaczyna przebijać zniecierpliwienie.

Airbus Helicopters pozostaje zaangażowany w trwające od 40 lat partnerstwo z Rumunią. Jednakże jako firma, musi przeanalizować ekonomiczną zasadność obecności przemysłowej w tym kraju. Do dzisiaj nie zostało zrealizowane w sposób wiążący zobowiązanie rządu rumuńskiego dotyczące zakupu śmigłowców Airbus. Spowodowało to, że Airbus Helicopters nie był w stanie uruchomić lokalnej produkcji H215, jaką pierwotnie planowano. Analizujemy obecną sytuację wspólnie z naszymi rumuńskimi partnerami i dotąd nie podjęliśmy wiążącej decyzji.

Czytamy w oficjalnym stanowisku przekazanym Defence24.pl przez koncern Airbus Helicopters

Jak widać europejski koncern śmigłowcowy jest w skomplikowanej sytuacji. Dalsze inwestowanie w zakłady w Braszowie bez zamówień rządowych na H215M może być mało opłacalne i trudne do obrony przed francuskimi związkowcami. Wycofanie się z tej inwestycji to straty nie tylko ekonomiczne, ale również prestiżowe. Kolejna po Polsce porażka Airbus Helicopters w Europie Środkowej. Ale też ekonomicznie i prestiżowo trudno byłoby obronić decyzję długiego oczekiwania na decyzję rządu Rumuńskiego. Szczególnie w sytuacji, gdy decyzja ta może okazać się wyborem amerykańskiej maszyny.

Analizując obecną sytuację w Rumunii, ale też w innych krajach Europy Środkowej które decydują się na sprzęt amerykański nie można pominąć wpływu, jaki na te decyzje ma czynnik polityczny i militarny. W Rumunii stale obecne są amerykańskie siły zbrojne, w tym lotnictwo wykorzystujące bazę lotniczą Mihai Kogalniceanu oraz marynarka wojenna i piechota morska operujące z bazy w Konstancy. Nie można również zapomnieć o działającej od 2016 roku instalacji przeciwrakietowej Aegis Ashore w Deveselu, podobnej do powstającej w Redzikowie. To doskonały argument wspierający wybór amerykańskiego sprzętu. Niewykluczone, że silniejszy niż niemal pół wieku współpracy przemysłowej.

Reklama
Tweets Defence24