Reklama
Reklama

Czy będzie wojna z Iranem?

16 czerwca 2019, 17:11
46025099062_b5798c37c5_k
USS Bainbridge - amerykańska jednostka, która udziliła pomocy załodze zaatakowanego japońskiego statku. Fot. U.S. Navy

Ostra reakcja saudyjskiego następcy tronu na czwartkowy atak na dwa tankowce w Zatoce Omańskiej pokazuje coraz silniejsze parcie sunnickich krajów arabskich do wojny z Iranem. Wciąż wydaje się jednak, że amerykański prezydent nie garnie się do ataku na Iran, choć powtarzające się incydenty mogą skłonić USA do dokonania takiego kroku.

Mohammad bin Salman powiedział w niedzielę w wywiadzie dla arabskiego dziennika Aszark al-Awsat, że Arabia Saudyjska „nie chce wojny w regionie … ale nie zawaha się reagować na każde zagrożenie jej mieszkańców, jej suwerenności, jej integralności terytorialnej i jej żywotnych interesów”. Natomiast saudyjski minister ds. energii Chaled al-Falih wezwał do „szybkiej i zdecydowanej” odpowiedzi na ten atak, o którego przeprowadzenie Saudowie, podobnie jak USA, Wielka Brytania, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Izrael, oskarżają Iran.

Bin Salman oczywiście nie jest szczery i to podwójnie. Po pierwsze, saudyjski następca tronu ma świadomość, że Arabia Saudyjska w ogóle nie jest gotowa na konfrontacje militarna z Iranem i nie byłaby w stanie, ani samodzielnie ani wraz ze swoimi regionalnymi sojusznikami (ale bez USA i ew. NATO), przeciwstawić się żadnym irańskim działaniom. Saudowie przekonali się o tym w Jemenie, gdzie od 2015 r. nie są w stanie pokonać stosunkowo słabo uzbrojonych Hutich, a wojsko saudyjskie pokazało wielokrotnie brak morale i właściwego wyszkolenia. Po drugie, Arabia Saudyjska jest jedną z sił, które najbardziej prą do wojny z Iranem, przy czym chcą, by toczyły ją inne kraje, a Arabia Saudyjska na tym skorzystała. Chodzi między innymi o wypchnięcie Iranu z rynku energetycznego, radykalne podniesienie cen ropy oraz pozbawienie Iranu zdolności do rywalizacji regionalnej.

Mohammad bin Salman posunął się w swych oskarżeniach do zasugerowania, że Iran „nie ma szacunku dla obecności japońskiego premiera jako gościa w Teheranie”. Chodzi o to, że jeden z zaatakowanych tankowców jest japoński. Problem w tym, że zaskakiwać mogłaby (choć de facto nie zaskakuje) zupełnie odmienna reakcja Japonii w tej sprawie. Japonia wprawdzie potępiła atak, ale w żadnej wypowiedzi japońskich władz, a także właściciela tankowca tj. firmy Kokuka Courageous, który zresztą zakwestionował wersję wydarzeń podawaną przez USA, Wielką Brytanię, Izrael i Arabię Saudyjską, nie ma oskarżenia pod adresem Iranu. Szef Kokuka Courageous poinformował, że według relacji marynarzy w stronę tankowca wystrzelono pocisk, przy czym nie była to torpeda, a tym bardziej mina magnetyczna, której użycie sugerują Amerykanie.

Wizyta japońskiego premiera Shinzo Abe w Teheranie ma kluczowe znaczenie dla oceny incydentu w Zatoce Omańskiej, który miał miejsce dokładnie tego samego dnia, co rozmowa Abe z irańskim Najwyższym Przywódcą Alim Chameneiem. Celem przyjazdu Abe do Iranu była próba mediacji między USA i Iranem. Japonia była dotąd jednym z głównych odbiorców irańskiej ropy i wprowadzone przez USA sankcje są dla niej problemem. Z drugiej strony Japonia, zwłaszcza za kadencji Trumpa, jest kluczowym sojusznikiem USA. Abe po spotkaniu z Chameneiem poinformował, że powiedział irańskiemu Najwyższemu Przywódcy, że USA nie jest zainteresowane eskalacją napięć z Iranem. Japoński premier dodał też, że choć „droga do złagodzenia napięć będzie bardzo trudna” to spotkanie z Chameneiem oznacza „ogromny postęp na rzecz zabezpieczenia pokoju i stabilności regionu”.

Atak na tankowce oczywiście nie współgra z tą opinią Shinzo Abe. Trudno jednak zrozumieć dlaczego Irańczycy mieliby dokonywać takiego ataku i to na japoński tankowiec akurat w chwili rozmowy Abe-Chamenei. Mogłoby to być, co prawda, wynikiem walk frakcyjnych w Iranie, tj. w szczególności próbą skompromitowania polityki pragmatyków Rowhaniego i Zarifa przez zwolenników twardego kursu. Byłoby to o tyle prawdopodobne, że irański Korpus Strażników Rewolucji skorzystałby na zaostrzeniu kursu między Waszyngtonem a Teheranem, a nawet na interwencji (o ile nie prowadziłaby do obalenia irańskiego systemu). Tyle, że Abe spotykał się nie tylko z rządem, ale przede wszystkim z Najwyższym Przywódcą, a to całkowicie zmienia postać rzeczy.

To, że USA, a następnie Wielka Brytania, błyskawicznie uznały, że za atakami stoi Iran, nie oznacza bynajmniej, że Abe mylił się mówiąc, że USA nie dążą do eskalacji i to nawet zakładając, że Iran nie dokonał tego ataku, a USA miały tego świadomość. Problem bowiem w tym, że reakcja USA była standardowa. Nie można oczekiwać, że Amerykanie publicznie przyznają, że mogłoby dojść do prowokacji, i że mógłby za nią stać kraj sprzymierzony z USA np. Arabia Saudyjska. Tymczasem próby mediacji ze strony Abe najbardziej uderzały w interesy Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Izraela. Kraje te są bowiem bardzo zainteresowane wojną z Iranem. Można przy tym założyć, że Izrael nie wziąłby w takiej wojnie udziału, gdyż skomplikowałoby to udział w koalicji sunnickich państw arabskich, w szczególności Arabii Saudyjskiej. Tajemnica poliszynela jest to, ze państwa te mają de facto ciepłe relacje z Izraelem, ale nie może to zostać sformalizowane ze względu na to, że zostałoby to negatywnie odebrane przez arabską ulicę z powodu Palestyny.

image
Zdjęcie pokazane jako dowód irańskiego ataku na japońską jednostkę. Fot. U.S. Navy

Izraelski rząd lekceważy natomiast cenę jaką przyjdzie mu zapłacić w związku z odwetowym ostrzałem rakietowym Izraela przez Iran, jeśli doszłoby do ataku na ten kraj. Konfrontacja zbrojna USA (i koalicji) z Iranem byłaby natomiast korzystna dla kampanii wyborczej Banjamina Netanjahu przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi.

Konfrontacji zbrojnej jednak prawdopodobnie nie będzie, choć do końca nie można niczego wykluczyć w obecnej, niezwykle dynamicznej sytuacji. Wszystko jednak wskazuje na to, że USA nie tylko nie szukają pretekstu do rozpoczęcia wojny, ale wręcz przeciwnie, tak jak stwierdził Abe, chcą doprowadzić do deeskalacji, tyle że na swoich warunkach, które dla Iranu są upokarzające. Z drugiej strony Iran wciąż prowadzi intensywne zabiegi dyplomatyczne. by zniweczyć skutki nałożonych przez USA sankcji. Konfrontacja zbrojna przekreśli dyplomację, bo Iran zapewne odpowie atakując cele amerykańskie, izraelskie lub saudyjskie w regionie. Taka eskalacja oznaczać będzie dla Iranu izolację. Teheran świetnie zdaje sobie sprawę, że na Moskwę nie może liczyć ani militarnie ani ekonomicznie, a jedynie politycznie, co ma de facto bardzo małe znaczenie.

Informacje przedstawione jako dowód na to, że Iran stał za atakiem były bardzo mało przekonywujące. Nagranie zaprezentowane przez Amerykanów pokazuje, że łódź irańska podpłynęła do tankowca, tyle że Irańczycy twierdzą, że była to akcja ratunkowa. Reszta to już swobodna interpretacja. Atak ten nie był przy tym pierwszym w tym rejonie, podobny zdarzył się w maju i wówczas również Iran odrzucił oskarżenia wysunięte przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, że stał za tym incydentem, a żadnych przekonywujących dowodów nie przedstawiono.

Można jednak założyć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że podobne incydenty będą się nasilać, przy czym mogą to być prowokacje ale mogą być też działania podejmowane przez Iran. W tym drugim wypadku można się jednak spodziewać, że celem ataków będzie Arabia Saudyjska i jej regionalni sojusznicy a nie takie kraje jak Japonia. Iran, przynajmniej pośrednio, wspierał (wspiera) takie ataki dokonywane przez jemeńskich Hutich w innym strategicznie ważnym miejscu – cieśninie Bab al–Mandab. Ponadto, jeśli Iran uzna, że wyczerpał swoje możliwości dyplomatyczne, to może zacząć prowokować USA do ataku.

Według szefa irańskiej dyplomacji do wojny z Iranem dąży klub „B” od inicjałów czterech osób: Boltona, „Bibigo” Netanjahu, Bin Salmana i Bin Zajeda (następca tronu ZEA). Tyle, że Trump do tego klubu nie należy i zdaje sobie sprawę, że wojna z Iranem stałaby w sprzeczności z jego deklaracjami na temat wysłania amerykańskich żołnierzy na wojnę i kosztów z tym związanych. USA ma tez obecnie i tak dość problemów na Bliskim Wschodzie. Rosną napięcia z Turcją, kwestia wycofania się z Syrii utkwiła w martwym punkcie, a w Iraku wpływy amerykańskie systematycznie maleją.

Jeżeli jednak doszłoby do ataku na Iran, to w najbliższym czasie możliwe jest tylko symboliczne bombardowanie, gdyż USA nie dysponuje na miejscu siłami niezbędnymi do interwencji lądowej. Trudno sobie zresztą wyobrazić skąd miałby wówczas nastąpić atak. USA mogłyby zakładać, że w przypadku nalotów, takich jakie zostały dokonane w syryjskim Chan Szajhun, Iran nie odpowie, a jedynie ograniczy się do gniewnej retoryki. Ryzyko, że tak nie będzie, jest jednak bardzo wysokie i Donald Trump zdaje się mieć tego świadomość. Ponadto atak taki nie będzie miał żadnej efektywności, poza wizerunkową.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 119
Reklama
Yugol
wtorek, 25 czerwca 2019, 19:45

Tę dowody o ataku Iranu są tak samo wiarygodne jak sprzed laty o posiadaniu przez Irak broni masowego rażenia.

gawron
piątek, 21 czerwca 2019, 14:11

Wojny nie będzie, ale będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

obalaczmitow
piątek, 21 czerwca 2019, 11:31

Problem jest taki że generałowie w Pentagonie oderwali się od rzeczywistości i wyciągając wnioski z Pustynnej Burzy i Afganistanu uwierzyli w nadludzką siłę armii USA i że każdy się jej boi i nie odważy się użyć siły przeciwko jej samolotom, dronom itp. Więc poczynali sobie coraz śmielej - a tutaj zonk - Iran się odważył. I teraz są w kropce - o ile Syrię można było ostrzelać Tomahowkami bez żadnej reakcji to z Iranem sprawa nie jest już tak jasna - bo może odpowiedzieć i parę samolotów USA może spaść, może zatonąć jakiś okręt - i co dalej? Irańczycy mają na pewno jakiś deal o pomoc w razie ataku - nie wiadomo z kim? Ale generałowie przekonani o wielkości swojej armii nie przyjmują tych argumentów. Kluczem jest AS to w zasadzie AS daje bazy do ataków na Iran czy Syrię. Irak staje się coraz bardziej nieprzewidywalny. AS ma pieniądze ale też coraz większe kłopoty wewnętrzne - monarchia królewska rodem z XII wieku w XXI wieku - to dłużej działać nie może.

koliber
sobota, 22 czerwca 2019, 17:44

Nieoficjalnie to właśnie na wniosek Pentagonu zatrzymaną operację lotniczą. Sztab amerykański jest osłabiony jak nigdy dotąd. Rezygnacje, skandale obyczajowe, dymisje. Wojskowi w ogóle nie dali rekomendacji na tą misję.

Davien
sobota, 22 czerwca 2019, 13:43

Obalacz, Iran juz tego próbował i stracił pół floty i wszystkie nadrzeżne wyrzutnie wiec juz sie nie osmieszaj. A niby czym Iran odpowie? Antycznymi pociskami sprzd półieku jak ten którym zestzrelili tego Global Hawka? No ale jak Ajatollahowie chcą znowu oberwac ich problem.

Łukasz
sobota, 22 czerwca 2019, 00:03

Sam sobie przeczysz. Zakładasz, że USA użyje tomahawków i twierdzisz, że w wyniku użycia tej borni Iran może strącić kilka samolotów i zatopić kilka okrętów, ale tomahawki mają wystarczająco duży zasięg, aby można je było wystrzelić z okrętów (nadwodnych i podwodnych) z lokalizacji znajdujących się całkowicie poza zasięgiem Irańczyków.

hym108
czwartek, 20 czerwca 2019, 15:49

A moze wyslac do cisnini Ormuz - sily ONZ -? Widomo ze ameryknie nie sa tam strona obiektwna. Wyslac tam amertkanow to tak jakby dla kochanka zony pozwolic sadzic sprawe rozwodowa:) ONZ - albo chciaz sily UE. Jakis kraj ktory dazy do pokoju nie wojny. Japonia i Indie tez sie staraja.

elice
sobota, 22 czerwca 2019, 10:32

w tym cały szkopuł, ze wszystko zostało juz dawno zaplanowane i przestępczy amerykanie przystąpili właśnie do jego realizacji

hym108
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:00

Ciekawe czy bedzie kiedys trybunal w Hadze za te niepotzrebne wojny tu i tam.

Diabeł
piątek, 28 czerwca 2019, 07:40

Nie będzie , USA nie uznaje trybunału międzynarodowego jeżeli chodzi o ichnich obywateli żołnierzy - morderców. Trybunał w Hadze jest tylko dla plebsu - czyli reszty świata. A były już próby - to USA zagroziło atakiem i nie ma sprawy. Każdy żołnierz USA który ma odpowiadać za morderstwa lub gwałty ( a jest tych spraw dość sporo ) może odpowiadać tylko przed sądem USA w USA. Tak to wyglada międzynarodowy trybunał.

GB
czwartek, 20 czerwca 2019, 14:47

Iran zestrzelił amerykańskiego drona MQ-4C. Ciekawe jaka będzie odpowiedź USA.

Łukasz
sobota, 22 czerwca 2019, 00:05

Zerowa. Konflikt z Iranem to galopująca cena baryłki ropy, a to się aktualnie nie kalkuluje USA (ze względny na sytuację z Rosją). Jeśli Iran za bardzo sobie pozwoli to dostanie po łapkach, ale wojny nie będzie.

Andrettoni
środa, 19 czerwca 2019, 15:30

Kiedy piszę o problemach, to nie oznacza, ze coś jest niemożliwe, tylko, ze stanowi problem - np. zużycie paliwa. Jadąc pod górę zużywa się go więcej i trzeba wykonać więcej objazdów niż w płaskim terenie. W obecnych czasach żołnierze są bardzo obciążeni sprzętem, a to oznacza w górach bardzo duży wysiłek, czyli zwiększone zapotrzebowanie na wodę i kalorie. Górale sobie jakoś radzą, ale są do tego przystosowani od dziecka i nie muszą tyle ze sobą dźwigać. Góry nie muszą być wcale wysokie, wystarczy kilka kilometrów pod niewielkie wzniesienie terenu by dać w kość. Bardzo wątpię by jakiś oddział wojska z pełnym uzbrojeniem dał rade wejść na 8 tysiącznik - taka góra potrafi zabić nawet bez niesienia zbędnego sprzętu. Właśnie ze względu na takie problemy do walki w górach wykorzystuje się specjalne oddziały górskie - specjalnie wyposażone i wyszkolone. Ile takich wojsk ma USA? Tyle co każdy normalny kraj, czyli niewiele. A górale po prostu mieszkają w górach. I żeby było jasne, to Amerykanie w Afganistanie sobie nie radzą (nie wiem skąd Pakistan?). Owszem, mogą wygrać każdą bitwę, ale kontrolują 5-10% kraju. Podobnie jak zresztą wojska radzieckie. Kontrola głównych dróg i sieci baz z których dokonuje się wypadów nie ma nic wspólnego z kontrolą kraju. Pakistan jest znacznie większy, a co gorsza Afganistan to kraj wielu zwalczających się plemion, które zawierają sojusze z obcymi np. Amerykanami by zwalczać inne plemiona. Pakistan jest jednolitym krajem z długimi tradycjami i nikt ci tam wsparcia nie da. Zasadniczo nie można też liczyć na pomoc innych państw islamskich, gdyż szyici i sunnici się zwalczają i gdyby Amerykanie zabrali do pomocy np. Arabię Saudyjską zaczęłaby się jatka na tle religijnym. Izrael - jeszcze gorzej, bo wszystkie kraje muzułmańskie by się zagotowały. Zostaje kilka krajów europejskich, które praktycznie nie mają wojsk górskich. I oczywiście takie wojska maja broń ppanc i plot, które są przystosowane do transportu w górach. S-400 to kompleks pojazdów, a nie jeden pojazd i ciężko znaleźć dla niego odpowiednie miejsce w trudnym terenie. Pakistan (?) też raczej takiego sprzętu w górach nie trzyma. Walki między Indiami a Pakistanem toczą się właśnie tak i tak sobie radzą ze od kilkudziesięciu lat nikt wojny nie wygrał... Wątpię by Amerykanie chcieli toczyć wojnę przez 50 lat... Na terenie dużo większym niż Kaszmir. 7200 km2 to nie 1 628 771 km2. To jest Afganistan razy trzy. W dodatku Afganistan już był wyniszczony w czasie rozpoczęcia Inwazji USA, a mimo wszystko talibowie kontrolują połowę kraju. Masz więc wyniszczony wojnami kraj, który w dodatku jest podzielony i w części wspiera USA, a Amerykanie nie dają rady. Czemu nie należy się dziwić, bo rady nie dali nie tylko oni i ZSRR, ale i wielu lepszych przed nimi. Aleksander wielki, Mongołowie i Wielka Brytania tez nie dali rady.

Okręcik
środa, 19 czerwca 2019, 12:42

Taka wojna nie lezy w naszym interesie, choćby z uwagi na to jak zdrożeją paliwa a tym samym ceny i innych produktów.

hym108
czwartek, 20 czerwca 2019, 15:47

Paliwa sa mniej wazne niz ludzie. I jakas ogolna sprawidiwosc.

Xenon
środa, 19 czerwca 2019, 08:49

Typowa wojenna retoryka. Toż Stalin powtarzał dokładnie to samo - Pragniemy pokoju! Niestety (dla Stalina) Hitler wyprzedził go o kilka tygodni zaczynając wojnę prewencyjną, na którą to Stalin ostrzył sobie zeby i armię zwłaszcza. Osobiście uważam, że wojna z Iranem wybuchnie. Pozostaje jeszcze pytanie na jaką skalę i kto stanie po stronie Iranu.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 18 czerwca 2019, 20:31

Wojna w zatoce jest tylko na rękę Ruskim z powodu niskich ale i tak za wysokich cen ropy naftowej, nie mają wpływów takich jak przed laty kiedy baryłka kosztowała 100USD, wojna by znacząco podniosła ceny i Putin miał by znowu na zbrojenia.

Andrettoni
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 23:05

Osobiście cały czas stawiam na Chiny, ale faktem jest że jest wiele stron zainteresowanych wywołaniem wojny. Gdyby to była prowokacja USA lub Iranu, to tylko niewielkich grup, które spowodowały takie działanie. Dla USA byłaby to bardzo ciężka wojna - praktycznie niemożliwa do wygrania, podobnie jak ta w Wietnamie, a dla Iranu to by była katastrofa, bo walka z na razie najpotężniejszym krajem świata nikomu nie wyjdzie na dobre. USA nie ma wystarczającej armii lądowej do okupacji, ale ma siły do zniszczenia całej floty i lotnictwa Iranu oraz zniszczenia infrastruktury i fabryk, co by cofnęło Iran o dobre 50 lat do tyłu. Jeżeli nie wiemy jak dokonano ataku, czy była to mina, torpeda czy rakieta to ciężko kogokolwiek oskarżać, tym bardziej, ze to mógł być nawet zwykły ładunek zamocowany na magnes, a takie urządzenie jest na tyle proste, że akcję mógłby wykonać nawet odłam Greenpeace... czy jakakolwiek organizacja terrorystyczna... Dodam mała uwagę - o ile Rosja nie udzieli wsparcia bezpośredniego, to prawdo podobnie sprzedałaby i dostarczyła uzbrojenie, np. w postaci rakiet plot. krótkiego zasięgu. W górzystym terenie każdy szczyt może kryć operatora z lekka wyrzutnia ppanc lub plot. Każda droga może okazać się kilka razy dłuższa, a sprzęt ma gorsze osiągi - nawet pokojowy przelot śmigłowcem jest niebezpieczny, czołgi wolniej jadą pod górę i odsłaniają często boki kadłuba, a łatwo małym ładunkiem wywołać lawinę. Co do Izraela to dostaje co roku wysokie dotacje od USA i dlatego zawsze będzie mówił o zagrożeniu - im większe zagrożenie tym szybciej i większych dotacji może dostać. Gdy Izrael stanie się bezpieczny, to te dotacje straci. Mamy więc tutaj pewnie do czynienia z demonizowaniem wroga. W oczach Izraela Iran jest 3 x większy niż naprawdę. Oczywiście w górach nawet słaby przeciwnik jest groźny. Same góry bez przeciwników są groźne. Dodam jeszcze, że systemy dalekiego zasięgu takie jak S-400 czy artyleria dalekiego zasięgu są w górach mniej skuteczne, gdyż góry tworzą liczne martwe pola - wyrzutnie trzeba by umieścić na szczytach podobnie jak radary, a ciężko to zrobić i jak dostarczać do nich żywność i wodę dla obsługi. Nisko lecący śmigłowiec może wyskoczyć nagle z za sąsiedniego szczytu, cały czas lecąc w ukryciu. Oczywiście taki śmigłowiec wiele ryzykuje choćby z powodu turbulencji, ale użycie S-400 jest raczej zbędne. Owszem, każdej broni można jakoś użyć, ale w górach zyskuje wszystko co lekkie i małe.

nikt ważny
wtorek, 18 czerwca 2019, 09:05

Ty to chyba nigdy po prawdziwych górach nie chodziłeś. O ile trudność z posadowieniem ciężkiego sprzętu to truizm i nie ma co się rozpisywać to cała reszta to jakieś dyrdymały. Problemy z dostarczeniem żywności i wody? Może jak będą chcieli stawiać sprzęt na ośmiotysięcznikach. Góry muszą być naprawdę wysokie żeby było więcej trudności. Wystarczy spojrzeć na Pakistan. Tam jest naprawdę wysoko a jakoś sobie radzą, podobnie jak Hindusi z drugiej strony. I stoi tam i artyleria i oplot. Tak się akurat składa że w moim przypadku to nie teoria bo swego czasu mnie zgarnęli z trasy do takiej placówki zanim odstawili na dół.

olo
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 21:06

Tutaj scenariusz może być bardzo prosty: wielka (przykrywka) zawierucha wywowłana wojną chandlowa, zresztą tutaj mogą się nałożyć na to trendy koniunkturalne, i klasycznie jak to ostatnio w wakacje bywa operacja wojskowa, która niema co ukrywać była by dużym krokiem do przodu dla jednego z członków klubu "B" i realizacją zobowiązań wyborczych. Sprawa druga czy jest na rękę prezydentowi Donalodwi T? Wydaje się, że on już został choćby niechciał uwikłany w wewnętrzną politykę Izraela w takim stopniu, że nie będzie mieć wielkich możliwości się wycofać.

gondwana
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 18:49

Warto popatrzyć na mapę. Z Iranu już nie tak daleko do Chin. Atak lądowy na Chiny może być przeprowadzony z Iranu właśnie. Z punktu widzenia Chin zajęcie Iranu przez USA może być traktowane jak otaczanie/osaczanie. Ja przypuszczam że w takiej sytuacji to właśnie Chiny uruchomią masywną pomoc dla Iranu. I do tego szlak tej pomocy będzie w zasadzie nie do zablokowania. Bo oni puszczą tę pomoc stepem, przez takie kraje jak Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan. Nie sądzę aby Chiny miały problem z przejazdem przez te kraje swoich transportów.

GB
wtorek, 18 czerwca 2019, 17:18

A z Korei Południowej nie? Bliżej. Ostatnio USA ma coraz lepsze stosunki z Wietnamem, też blisko.

gondwana
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 18:48

Warto popatrzyć na mapę. Z Iranu już nie tak daleko do Chin. Atak lądowy na Chiny może być przeprowadzony z Iranu właśnie. Z punktu widzenia Chin zajęcie Iranu przez USA może być traktowane jak otaczanie/osaczanie. Ja przypuszczam że w takiej sytuacji to właśnie Chiny uruchomią masywną pomoc dla Iranu. I do tego szlak tej pomocy będzie w zasadzie nie do zablokowania. Bo oni puszczą tę pomoc stepem, przez takie kraje jak Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan. Nie sądzę aby Chiny miały problem z przejazdem przez te kraje swoich transportów.

Xdx
piątek, 28 czerwca 2019, 07:58

Ok zgodzę się iż Amerykanie normalni nie są lol ale nie aż tak aby nawet myśleć o ataku na Chiny lol

lukasz
sobota, 22 czerwca 2019, 00:11

Atak lądowy na Chiny? Atak lądowy na państwo posiadające półtora miliarda obywateli i największą armię lądową świata?

danekbb
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 18:26

warto zwrócić uwagę na zastanawiający i ważny szczegół: USA ma w pobliżu Iranu ok. 10x mniej sił, niż to byłoby konieczne do zaatakowania Iranu i zmiany reżimu na przyjazny dla USA. Z tego wniosek, że albo USA wcale nie mają zamiaru zaatakowania Iranu, albo zaatakowania go bronią nuklearną. Ponieważ zaatakowanie Iranu można pojąć jako przedwstęp do rozprawienia się z Rosją i Chinami, więc można podejrzewać, że ta druga możliwość jest bardzo prawdopodobna.

Mniej niż 10 sekund
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 17:02

A ja bym prosił pana Witolda o trochę wstrzemięźliwości w wybielaniu Iranu. Bajki o ataku na Kokuka skąd się biorą? To, że Shinzo Abe akurat wpadł pogadać, to się nadział... Tankowiec przewoził cargo z AS, a po wejściu w życie z końcem maja pełnego embargo na irański gaz i ropę, to kto się ewidentnie mści (wcześniej się odgrażając, że to zrobi) na rywalach? Oba tankowce były zaatakowane jakieś 70 mil od ZEA i 14 mil od wybrzeża Iranu. Jeżeli nie była to mina, a rakieta, to ... Pan redaktor bardzo mocno nie chce czegoś tu przyjąć do wiadomości. Po wysłanym sygnale ratunkowym US wysłało na miejsce Reapera, który nagrał, jak Irańczycy ściągają niewybuch. Może faktycznie pomagali, może ja się nie znam. Ale dlaczego strzelali z SA-7 do tego Reapera? Żeby go pogonić po tym jak ich przyłapał? Nie czepiam się, panie Witoldzie, naprawdę, ale jak coś śmierdzi w pokoju, to nie biegam i oskarżam wszystkich wokoło jak z doświadczenia wiem, że to moje skarpetki. A wojny z tego nijak nie będzie.

acc
wtorek, 18 czerwca 2019, 06:41

Ciekawe że poza Waszyngtonem i Londynem żadna licząca się stolica nie przypisała Iranowi odpowiedzialności za ten incydent. Właściwie zdecydowanie dominują głosy, że zaprezentowane przez US dowody są , delikatnie mówiąc, mało jednoznaczne.

ja
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 21:25

Taki atak jak Polacy na radiosjacje w Gliwicach. Nie wierz we wsztsko co Ci powiedza amerykanie gdy im to pasuje. Iran po to zaprosil Japonczykow do siebie by sie dogadac. Mysl trszke wiecej niz przez 10 sekund:)

Mniej niż 10 sekund
wtorek, 18 czerwca 2019, 02:48

Łał. I co, dogadał się? Shinzo poleciał do Teheranu pośredniczyć między Trampkiem a Rouhanim. Biorąc pod uwagę nędzną pozycję Japończyka w tej rozgrywce, niewiele się można było spodziewać po tej mediacji. Mógłby jeszcze trochę urosnąć w oczach, gdyby się przeciwstawił sankcjom amerykańskim, ale wszyscy wiemy, że nawet się nie zająknął. Była wzmianka o wymianie więźniów, standardowo przecież wszędzie jako gest dobrej woli, ale i to Teheran rozmazał na ścianie jak muchę.Rouhani oświadczył, że nie będzie bawił się w wymienianie wiadomości z Trumpem i odpalił japoński tankowiec. Potem z zadowoleniem patrzył jak Abe robi się mały, mniejszy, i znika... I Shinzo wraca do domu na tarczy, po raz kolejny z resztą, z Iranu - przecież tak samo "udanie" mediował jego ojciec (któremu on wtedy towarzyszył) w wojnie Irak-Iran. Na jego obronę, to miał słabą rękę: nie wystarczy być dobrym klientem, trzeba mieć siłę (militarną w rejonie) i chociaż być współuczestnikiem JCPOA, którego na własne życzenie Japonia być nie chciała. Sankcje nałożone na Iran są dla niego bardzo bolesne. Widać to po tym jak Teheran agresywnie na nie reaguje. Póki co, obie strony nie są gotowe do rozmów, widocznie Teheran potrzebuje więcej czasu na rozmiękczenie. Zadowolony?;)))

acc
wtorek, 18 czerwca 2019, 20:23

Czarujesz. Gdyby Japończycy wiedzieli ze ich tankowiec padł ofiara Persów to można zakładać ze by zareagowali odpowiednimi deklaracjami czy decyzjami. Najwyraźniej Japonia , jak niemal cały świat, nie dostrzega tej „agresji” ze strony Iranu i nie daje wiary tzw „dowodom” zaprezentowanym przez USA. Nawet nasze media, łykające z zasady amerykański punkt widzenia, nie kupiły tekstów o agresji i „dowodów”. Przecież to jest tak grubymi nićmi szyte....

Mniej niż 10 sekund
środa, 19 czerwca 2019, 02:03

"Deklaracje i decyzje". Lubię to;))). I co jak Iran za rok, dwa lata spuści z tonu, spadnie amerykańskie embargo i zaczną znowu sprzedawać surowce? O surowce się zabiega, nikt ci ich nie będzie wciskał (nie po normalnych cenach), a rynek japoński jest bardzo potrzebujący pod tym względem. Jak pisałem za pierwszym razem: wojny nie będzie, chyba, że Iran pójdzie po bandzie, w co wątpię. Co do samego incydentu, to te jak piszesz "dowody" póki co, wskazują na Iran. Wyjmij słowo 'wojna' z kontekstu i już inaczej to wygląda. Panikujecie jak stare baby pod plebanią. "Żądamy dowodów, nagrań wideo, zeznań (nie wymuszonych), a najlepiej jakby Ajatollah sam w telewizji ogłosił (chociaż i to może być fotomontaż)..." USA osiągnęły swój cel: osłabienie działań bojówek irańskich w Syrii. Pan Witold , którego szanuję za jego pracę, mógłby się spotkać z takowymi w Syrii bądź Iraku i powiedziałby nam, co już US wie: ciężko z kasą, niet premii, niet bonusów, płace średnio 30-40 procent mniejsze. A to dopiero początek. A sprzęt, broń? Itd., itd.

bender
wtorek, 18 czerwca 2019, 18:16

Pięknie żeś Pan to przedstawił. Sam nie dałbym rady lepiej. Generalnie wizyta Abe wyglądała słabo i była słaba. Japoński premier opowiadał o tym, że Iran i Japonia to kraje o długiej i silnej kulturze i że trzeba uniknąć wojny, w tym celu Irańczycy powinni się poddać decyzjom IAEA. Irańczycy kiwali głowami, ale myślami byli zupełnie gdzie indziej...

hym108
wtorek, 18 czerwca 2019, 17:15

Poporostu jedni chca pokoju (Japonia UE iran) inni chca wojny. USa i Izrael. Trdno to pojac? Kto lamie ustalne zasady wychdzi z zobwiazan? A kto probuje cos naprawic? Tak ci spiszno do zabijania?

bender
środa, 19 czerwca 2019, 15:45

Skoro już sobie poukładałeś w głowie kto jest dobry, a kto zły, to powiedz mi proszę dlaczego "miłujący pokój" Iran nie spieszy się z wdrażaniem zaleceń IAEA? Mają coś ważniejszego do roboty? Oczywiście poza wysadzaniem tankowców z ropą z Arabii.

szokers
czwartek, 20 czerwca 2019, 04:54

Przecież Iran od czasu zawarcia sławnego wielostronnego porozumienia wypełniał instrukcje IAEA. Przestał rok po zerwaniu przez USA umowy...

Inteligentny informator
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 16:01

Sytuacja jest prosta. Iran ma bardzo dobre rakiety i pracuje nad bombami atomowymi. Jednocześnie jest krajem młuzumańskim nie cierpiącym Izraela. Jak wiadomo Izrael bardzo boi się Iranu, bo jeśli będą mieli bombe atomową to Izrael może zostać napadnięty lub podczas wojny może trafić jedną w mały Izrael. Pamiętajmy, że rząd amerykański jest pro żydowki, co oznacza, że wykonuje często polecenia Izraela. Zmierzam do tego, że wojna jest bardzo prawdopodobna. Iran nie ma genialnej armii. W kilka tygodni padnie przeciwko amerykaną wraz być może Polską wkręconą w konflikt. Jeśli chodzi o Rosje to ona nie chce wojny. Prawdopodbnie już się dogadała z Usa, że nie będzie walczyć wzamian za przejęcie wschodniej ukrainy, gdzie jej mieszkańcy mogą nabyć obywatelstwo rosyjskie.

Davien
wtorek, 18 czerwca 2019, 02:48

Po pierwsze Iran nie ma jeszcze broni jadrowej a od prototypu do głowicy w rakiecie to troche trwa. Po drugie Izrael ma broń jądrowa i w przeciwieństwie do Iranu juz z rakietami. Po tzrecie Izrael ma dobrą obrone przeciwrakietowa, Iran nie ma żadnej Wiec Izrael nie boi się Iranu bo wie że może go w każdej chwili wysłac do epoki kamienia łupanego.

sprostowanie
wtorek, 18 czerwca 2019, 23:33

no tak to umiecie robić najlepiej a ciągle mało

hym108
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 17:00

Nie do konca. Iran nie ma broni atomwej i nad nia nie pracuje. Potrdzaja to eksperci z ONZ, UE, Japoni iinni. Mimo rzadow muzemnskich, rzady tamtejsze chca glownie dobrobytu wlasnych obwateli. Natmist to ze rzekomo chca atomowka kogos znisczyc jest pretekstem dla Usa. miedznardowa agencja atmistyki potwierdza ze Iran wywiazuje sie z umow i nie produkuje rozwiazan mogacych pomoc w braoni atomwej. Bron atomowa nielegalnie zas ma Izrael ale tego oczywscie nikt sie nie czepia. Bo po co miala by byc sprawiediwosc na swiecie?

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 20:17

skąd wiesz że nie pracuje ? w tych czasach wystarczy kilku dobrych fizyków i matematyków i moc obliczeniowa smartfona żeby zaprojektować broń jądrową, a wyprodukowanie materiałów to do pół roku.

Extern
środa, 19 czerwca 2019, 16:35

Zaprojektować sobie można wszystko, ale uzyskać materiał rozszczepialny o odpowiedniej czystości i w odpowiedniej ilości do bomby atomowej to już zupełnie inna sprawa. Dlatego właśnie inspektorzy atomowi tak sumiennie kontrolują czy aby w Iranie nie pracują wirówki wzbogacające uran.

hym108
środa, 19 czerwca 2019, 00:51

A Ty myslisz ze skad swiat wie ze Korea Polncna ma Atomowki? Tego nie da sie ukryc. Chocbys mial tableta i 4 fizkow. I schwal ich w kraju gdzie wsztsko jest kontrolwane. To propaganda ze Iran ma lub lada moment bedzie miec.

Davien
środa, 19 czerwca 2019, 19:32

Hym wiedzą stad że KRLD musiała przeprowadzic wybuch kontrolny by sprawdzic czy działa nie maja bowiem odpowiednich komputerów do symulacji. I tyle:)

hym108
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:03

A Izrael? Prowadzil jakies probne odpalenia atomowek?

GB
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 16:46

Użycie broni atomowej przeciwko Izraelowi rzeczywiści może skończyć się zabiciem dużej albo nawet całej populacji Izraela. Ale trzeba też pamiętać że także Izrael dysponuje bronią atomową. Jak szacuje SIPRI (ukazał się dziś raport roczny SIPRI) Izrael posiada około 90 głowicami atomowymi oraz różnymi środkami przenoszenia (samoloty, okręty podwodne z rakietami manewrującymi, oraz rakietami balistycznymi np. Jerycho III - donośność 5500 km). Tak więc nie sądzę aby Iranowi opłacało się atakować Izrael bronią atomową...

Davien
wtorek, 18 czerwca 2019, 02:49

Zakładając że te rakiety by w ogóle doleciały bo Izrael ma bardzo dobra OPRAK powstała własnie w razie takiego zdarzenia. A odpowiedz na pewno by sie Iranowi nie spodobała.

Bardzo silny w sojuszu
środa, 19 czerwca 2019, 00:55

Dolatują domowej roboty takiety hamasu, to tym bardziej doleci coś poważniejszego

Davien
środa, 19 czerwca 2019, 19:33

Panie silny dolatuje nawet duzo tych domowej roboty bo Izrael nie stzrela w rakiety lecace w pustynię. Ale taki Shahab lećacy z Iranu to zupełnie inna sprawa i nie będa to pociski Tamir ale Arrowy i Patrioty wiec kiepsko to dla Iranu wyglada:)

Wojciech
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 15:47

Amerykańscy kongresmeni w wywiadach mówią, że wojna jest prawie pewna. Jeśli to ma być proxy starcie między USA a Chinami to wolę wojnę tam niż proxy na terenie Polski do czego pcha się polski rząd.

Extern
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 18:37

Proxy wojna na terenie Polski bardzo łatwo może się przerodzić w konflikt światowy, bo w końcu jesteśmy w NATO. W dodatku jesteśmy już mocno wpięci w zachodnią gospodarkę. A w Iranie bezpieczniej pod tymi względami. Ryzykuje się co prawda światowym wzrostem cen węglowodorów, ale odkąd USA samo zaczęło je sprzedawać no to szkoda jakby mniejsza.

Ender
sobota, 22 czerwca 2019, 17:40

Bardzo mocno wpieci?Pare montowni ktore mozna zwinać w 6 tyg.

Gustlik
wtorek, 18 czerwca 2019, 04:10

Argument o gospodarce (bardziej niemieckiej niż światowej) bardziej do mnie przemawia niż to że jesteśmy w NATO. Tyle, że Niemcy mogą mieć niewiele do powiedzenia kiedy Ameryka będzie przekonywać Putina że powinien się przyłączyć do krucjaty. Albo Putin zacznie udowadniać Amerykanom, że bliska zagranica to jego domena i basta.

Paw30
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 14:18

Polska jest w zasięgu rakiet Iranu. Lepiej nie pyskować, mając tylko proce na składzie.

danekbb
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 13:30

Lecz zaryzykować twierdzenie, że na Rosję Iran może liczyć tylko dyplomatycznie jest już dowodem na małe rozeznanie się w (geo-)politycznych zależnościach. Atak USA na Iran to dla Rosji wymarzona szansa na zmianę układów sił na BW oraz na przysporzenie USA i jej aliantom dotkliwych strat i porażek, jeśli nie klęsk. Z drugiej strony Iran jest jednycm z nielicznych sojuszników Rosji oraz sąsiednim krajem i dlatego Rosja zrobi wszystko, albo prawie wszystko, ażeby Iran nie został przejęty przez USA. Tu trzeba wspomnieć też o Chinach, którzy muszą to widzieć prawie identycznie.

Grubymi nićmi szyte
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 13:02

My też tak zaczynaliśmy w 1939r. od tzw. Prowokacji Gliwickiej.....

Gustlik
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 15:48

A Wietnamczycy od prowokacji w Zatoce Tonkijskiej.

Mocno zaniepokojony
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 12:55

Bardzo niedobrze by było gdyby ta wojna wybuchła.Duży mój niepokój budzi zestawienie paru okoliczności a wnioski niech sobie każdy wyciągnie sam. Nasze F-16 ćwiczyły w Izraelu , bodajże w 2016 r. Dlaczego akurat tam i co ćwiczyły? Izraelscy spadochroniarze ćwiczyli zajęcie polskiego lotniska w 2017 r. Nasze F-16 latały na Syrią rozpoznawczo. Aby na pewno tylko w tym celu? W 2018 r w Warszawie miała miejsce konferencja przeciwko Iranowi. Izrael jest kreowany na strategicznego sojusznika naszego kraju. Trzeba być ślepym by nie widzieć jak mocno trzęsie Polską wraz z diasporą żydowska. Kupujemu sprzęt za grube miliardy wyłącznie w USA. No i teraz mamy dość enigmatyczny zapis w porozumieniu Duda - Trump o udzielaniu "ponadnormatywnego" wsparcia przez Polskę USA. Mówi się o kolejnej konferencji w Warszawie. Czy aby nie jesteśmy wciągani w wojnę irańską? Zestawić to jeszcze z celami geostrategicznymi USA i Izraela i jakże bogatą i krwawą historią robienia z nas mięsa armatniego przez obce mocarstwa (szczególnie w II WŚ) i wnioski gotowe.

Sternik
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 15:50

Oczywiście, ze jesteśmy. W dodatku za darmo i na własne życzenie suwerena. Vide ostatnie wybory.

yogi
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 12:05

Wojny raczej nie będzie same naloty są bezcelowe a wojny lądowej nie będzie musiał by być nowy d day bo irak nie pozwoli . Sama marynarka i lotnictwo us to za mało . A MBS i Emiraty mogą co najwyżej poszczekać i tyle w temacie . Ameryka co najwyrzej ostrzela jakiś Irański kuter i na tym będzie koniec . w pełno skalowym konflikcie US wie że nie będzie wstanie kontrolować Irańskiego wybrzeża a domińacja w powietrzu nie przeszkodzi w wystrzeliwaniu rakiet jak to ma miejsce w Yemenie . A jeśli Iran ma broń antysatelitarną i zniszczy nawet cywilne satelity zrobi bałagan na orbicie to co będzie nie które orbity będą niezdatne do użytku jest jeszcze wiele sposobów jakie Iran morze użyć roje dronów uzbrojonych lub przynęt nikt nie będzie wjedział co leci i tak dalej

Prawda
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 15:00

Iran nie ma broni antysatelitarnej

Palmel
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 11:46

Będzie ciekawie za Iranem stoi Rosja i Chiny

hym108
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 14:30

A jednak Rosja (na prozbe USa) odmowila dostawy s400 do Iranu.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 16:31

Na pewno po gwarancjach USA, że nie napadną na Iran. Jak USA napadnie, to Rosja zmieni zdanie. USA sobie tak nagrabiły, że Rosja wykorzysta każdą, nawet najmniejszą okazję, by nabruździć i osłabić USA.

hym108
wtorek, 18 czerwca 2019, 17:19

Trdno powiedziec. Mnie to dziwi Rosja sama objeta sankcjami przez Usa dostswuje sie do sankcju Usa na inne kraje jak Iran. Tak samo np Japonia doswuje sie do sankcji choc chce kupwac rope od Iranu. Nawet Chiny sie dososowuj (zrszta tak samo wzgedem Kotreii Polnocnej) To wyglda bardziej jak jakis wielkiu uklad- wspolpraca. Ale to tez wyglda jakby wsztskio pekalo w szfach. Puki co jest jeszcze w miare milo.

Extern
środa, 19 czerwca 2019, 16:50

To nie układ, tylko USA po prostu jednostronnie zapowiedziały że kto będzie łamał sankcje i pomoże Iranowi sprzedać lub kupić ropę to sam nie będzie mógł ani kupować ani sprzedawać. A w tym wypadku to już każdy sobie zdaje sprawę że to nie są zabawy w bezowocne próby kontrolowania przepływu kapitału, i że tylko USA kontroluje ocean i zaczną po prostu zawracać tankowce. Swoją drogą to oczywiste jest że USA nie ma żadnego moralnego prawa żądać tego od innych krajów i to że inne kraje się dostosowały do bezprawnych żądań Stanów jest jasnym dowodem na to że potęga USA ciągle ma się całkiem dobrze. To chyba w sumie pierwszy taki przypadek że USA tak jawnie łamią globalizm który same wprowadziły.

bania Wania
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 23:14

"...że tylko USA kontroluje ocean i zaczną po prostu zawracać tankowce...". Ty to tak "na poważnie"?

hym108
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:10

Mozliwe ze masz racje. Ostatecznei nikt nie chce podpasc USa. Powiedzmy jakas Europejska firma zainwestwala w Iranie (bodajrze Airbus) Ale usa mowi ze nalozy sancje na kazda stroane wspolracujaca z Iranem. Korporacja Aribus - chce zaraobic, ale boi sie strat wiec natralnie na wszelki wypadek zawiesza wspolprace z Iranem. Ewetuanie wysoswuje apel do Komisji Europejskiej o obrone . Ale UE i Komisja sa niezdecdowane i oficnie mowia "podtrzmujemy umowe" ale w praktyce nie sa w stanie bronic ustalen. Sytacja podbnie z Chinami. Te maja napieta relacje z Usa i byc moze nie chca isc na "noze" na kolejnym polu. Co innego clo 10% na jakis chipy (co tez nei widomo dokad dporowadzi) a co innego jakies sankcje na surowce. No nic puki co w miare milo jeszcze jest. I zgadzam sie ze moranie USa nie maja prawa tak innym krajom nazucac ale tez to pokazuje ze wciaz sa silne.

Fanklub Daviena
czwartek, 20 czerwca 2019, 17:53

Ale akurat Rosja, co powszechnie wiadomo, bierze ropę od Iranu i sprzedaje jako własną... USA może jej naskakać. Może brać ropę od Iranu, bo USA nie kontroluje Morza Kaspijskiego. Zresztą USA nie ośmieli się tknąć rosyjskiego tankowca a jak zapłata za ropę odbyła się bez pośrednictwa USD i amerykańskiego systemu bankowego to nawet na podstawie amerykańskiego bandyckiego "prawa" Amerykanie nie mają prawa tknąć takiego tankowca. Zresztą dlatego Trampek grozi teraz Indiom sankcjami jeśli, wzorem Rosji i Chin, wprowadzą przepis, by rozliczenia finansowe hinduskich obywateli trzymać na terenie Indii i nie udostępniać USA, co zdaniem Amerykanów "godzi w wolny handel" (w jaki sposób? Raczej sprzyja wolności handlu!). I na tym Trampek się przejedzie, bo Indie nie ustąpią. To że Rosja jakieś układy z USA przestrzega wynika z wzajemnego szachowania: USA przestały wspierać czeczeńskich islamistów (i jakoś "przypadkowo" ilość zamachów terrorystycznych w Rosji drastycznie spadła) to np. Rosja nie dostarczyła Iranowi S-400. USA i Rosja szachują się na wzajem i każda akcja wywołuje reakcję. Często z wieloletnim opóźnieniem: efektem zbrodniczej amerykańskiej napaści na Jugosławię i oderwanie Kosowa jest teraz Osetia, Abchazja i Krym. "Wolna Amerykanka" wprowadzona przez USA po rozpadzie Sowietów na szczęście dobiegła końca, dzięki czemu wracamy do bardziej cywilizowanych i regulowanych gier mocarstw, w których było znacznie mniej ofiar niż w barbarzyńskich poczynaniach buszmenów, clintonów i obamów a i małe państwa na tym wychodziły dużo lepiej, bo przy układzie wielobiegunowym mocarstwa musiały o nie zabiegać a nie dyktować jak jeszcze do niedawna robiło to USA i teraz boleśnie się przekonuje, że dłużej tego robić bezkarnie nie może.

Davien
czwartek, 20 czerwca 2019, 02:33

Extern, akurat UE sie nei dostosowała z tego co wiem i dlaej przestrzegali porozumienia do momentu az Iran zaczął im grozić i wznawiać wzbogacanie uranu. Wez pod uwage ze nawet Chiny wstrzymały zakupy w Iranie, a im to raczej USa nic nie moga narzucić.

Davien
wtorek, 18 czerwca 2019, 02:52

Funku wojna USA z Iranem to dla Rosji dar niebios bo rywalizuja z ajatollahami i to ostro w dziedzinie ropy i gazu. Wiec palcem nie ruszą z tego powodu a takze by nie oberwac odłamkami.

NSdc
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 14:22

sam Iran mówił, że to "stanie" jest takie ..... słabe i nic nie pomogą. Także nie będzie ciekawie.

CNN jak Radio Erewań
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 11:10

Wojny z Iranem nie będzie, ale będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie zostanie.

Krzysztof
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 11:09

Dzięikuje za interesującą analize i pozdrawiam

oyeah
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 09:49

Nie jestem żadnym znawcą, tylko amatorem, który interesuje się polityką. Zakładam, że USA nie zdecydują się na wojnę lądową z Iranem. Dlaczego? Myślę, że mają tam ekspertów od czytania map i potrafią odróżnić Irak od Iranu, nie tylko w sensie geograficznym, ale i kulturowym. Czy Izrael, będzie w stanie popchnąć USA do wojny? Nie sądzę. Może tego jasno nie widać, ale mam takie swoje przeświadczenie, że właśnie minęliśmy apogeum wpływów Izraela w USA, które przygotowują się do konfrontacji z Chinami i muszą inaczej mierzyć i ważyć znaczenie sojuszników. Z tej perspektywy wyczerpująca wojna z Iranem, to tylko obciążenie. Oczywiście nie raz w historii, wygrywali zwolennicy idei błędnych i obłędnych. Stawiam 8 do 2, że wojny nie będzie.

Davien
czwartek, 20 czerwca 2019, 02:38

Panie oyeah Izrael nie popchnie USA do wojny bo jemu samemu się ona nie opłaca a są na tyle silni że Iran dla nich zagrożenia nie stanowi. podobnie Trump jakby chciał to juz by zaatakował ale po co. Jemu nei chodzi o zajecie Iranu czy zrównanie go z ziemią choć mógłby samymi atakami z morza i powietrza ale o ograniczenie wpływów Iranu na BW. Jeżeli jednak by doszło do walki z Iranem to USA ma pod ręką pod dostatkiem państw sunnickich dla których to byłaby gratka jakich mało zwłaszcza z nalotami USA torującymi im droge . Choc akurat u Trumpa to nie wiadomo co mu moe stzrelic do głowy.

oyeah
piątek, 21 czerwca 2019, 09:37

Generalnie zgoda. Z jednym zastrzeżeniem, że Izrael musi jednak inaczej postrzegać Iran, niż USA, bo ma go bliżej. Oczywiście Iran ani na Izrael, ani innych akolitów USA w regionie, nie napadnie. Można chyba powiedzieć, że propagandowo zdemonizowany Iran, żyje własnym życiem w świadomości społeczeństw USA, Izraela i wielu innych krajów. Owszem Iran ma swoje interesy i specyficzną szyicką perspektywę, ale aż takim potworem nie jest. Od lat słyszę, że po Iraku, to będzie inwazja na Iran i się z tego śmieję, bo jak napisałeś, to się nie opłaca.

Davien
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 02:58

Własnie panie oyeah Iran zestrzelił amerykańskiego drona w przestzreni miedzynarodowej wieć jak widać może zacząc sie opłacać zwłaszcza jak dalej będą bawili sie w prowokacje. Najpierw tankowce, potem ostzrelanie Reapera co ich przyłapał na ściąganiu miny z burty( a zanim panei oyeah coś powiesz , to jakby to nie była ich mina to pwoinni nie dośc że ją pokazać każdemu ale też nie stzrelali by do Reapera) Nie wiem w co bawi sie Iran ale ta zabawa zaczyna sie wymykać im spod kontroli.

Logik
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 02:02

Ja obstawiam naszego wschodniego sąsiada. Blokada Zatoki Perskiej + zablokowanie wydobycia w Wenezueli + ofensywa prorosyjskich rebeliantów w Libii + obecne kłopoty z zabrudzoną ropą w rurociągu powoduje, że nagłe zapotrzebowanie na ich ropę jest im bardzo na rękę/potrzebne.

gady
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 00:46

Powtórka z Iraku - była tam broń chemiczna ? Mamy tam jechać ?

Davien
czwartek, 20 czerwca 2019, 02:39

Panie gady kilkaset pocisków z arseału Amarah wypełnionych sarinem to nie złudzenie.

hym108
niedziela, 16 czerwca 2019, 23:48

Polska pownna znowu zrobic konferencje Blisko wskadnia tak by nasi zojusznicy mogli i nas trszke pognebic. A i my bysmy wyszlo na kraj ktry zapomina jak Iran ratowal naszych uciekinerow z ZSRR

fswfwwf
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 14:25

tylko przypomnę, że Iran był wówczas pod butem ZSRR i Wielkiej Brytanii i to te kraje podejmowały decyzję o przyjęciu Polaków.

123
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 11:36

Tamtego Iranu, ktory ratowal naszych juz nie ma od kilkudziesieciu lat. Ludzie na ulicach powoli zaczynaja tez strajkowac bo maja dosc ucisku fanatykow religijnych. Szkoda kraju...

hym108
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 14:33

Persowie - istanija tysiace lat. Iranczycy (tacy pzreciwtni) to glownie maja dosc fanatykow z USa.

heiko
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 00:53

iran nikogo nie ratowal. to wielka brytania ktora tam rzadzila to robila.

hym108
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 13:23

Aha. To powiedz czmeu Polakom sie dziekuje za walke w bitwie o anglie, lub brygada pancerna maczka, skoro podlegalismy Bryjczykom, walczismy na ich sprzecie i ich dowodctwem?

Davien
wtorek, 18 czerwca 2019, 02:53

Hym, jakos nie wydaje mi się by UK okupowała wtedy Polske wiec nie zmyślaj i to wyjatkowo kiepsko:)

hym108
wtorek, 18 czerwca 2019, 17:21

Wlasciwei nie. Juz wtedy a nawet wczesiej w momencie inwazji w Normandii (w czym POlacy tez brali udzial) Wielka Brytania miala ustalne ze bedziemy pod wplywem Stalina i ZSRR

Davien
wtorek, 18 czerwca 2019, 20:21

Nie miała nie zmyslaj, ostateczna decyzja to Jałta w 1945r i to podjęta po fakcie bo ZSRS juz zajał te tereny a nikt nie chciał dalszej wojny. I w Jałcie i w Poczdamie UK miała niewiele do poweidzenia, decydował Truman i Stalin wiec panei hym... Aha Rosjanie i tak złamali wszelkie ustalenia dotyczące Polski i reszty Europy srodkowej.

Patriota
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 16:33

Dlatego, że Polaków nikt nie zmuszał do walki z Niemcami, robiliśmy to z własnej woli.

hym108
wtorek, 18 czerwca 2019, 17:24

Dobry argument. Trzeba by wiec zbadac jaki stosnek mieli Iranczycy do POlskich uciekinierw z ZSRR. Zrszta wiem ze na pzrestrzeni dziejow tez jakis indyjski mahardza pomagal polskim dzieciom kupil szpital czy cos. A I Turcja bodajrze byla jedynym krajem ktora nie uznala np rozbiorow POlski (np Watykan jako pierwszy uznal;) wiec jakies tam poztywne relacje z Azja milelimy zawsze wiec pytanie czy w naszym intresie jest dokadac sie do tych wojen typu Irak , Afgastan czy teraz IRan?

teufel
piątek, 28 czerwca 2019, 08:56

Jestem wręcz pewien iż nie chodzi o Turcje tylko Persów , to oni nie uznali rozbiorów, a na dodatek na dworze monarchy było zawsze zarezerwowane miejsce dla polskiego ambasadora ( symbolicznie ). Zreszta przyjaźń Polsko - Perska trwa od wieków. Czasem jest lepiej - czasem gorzej , nie należy szukać wrogów tam gdzie ich nie ma.

Davien
czwartek, 20 czerwca 2019, 02:44

Hym Japonia tez odmówiła wypowiedzenia Polsce wojny co nie przeszkadzało zabijac sie wzajemnie na frontach. Co do turcji, tamta turcja sprzed ponad 200 lat dawno nie istnieje a ta Erdogana ma zupełnie inne podejście, podobnie Iran za czasów Brytyjczyków i Rezy pahlawiego to nie Iran fanatyków religijnych i islamistów jak po objeciu rządów przez ajatollahów.

hym108
poniedziałek, 24 czerwca 2019, 14:15

Japonia i Polska czesto byly w sojuszach wiadomo bo mielsmy Rosje pomiedzy jako wroga. Wojne dla Japonii wypwalismy pod naciskiem Cherchila. Na ile nasza polityka wzgedem Azji jest racjonalna... watpie.

Fafnucy
niedziela, 16 czerwca 2019, 20:54

Jeżeli miałbym obstawiać kto za tym stoi, postawił bym na saudów. Na ewentualnej wojnie mają najwięcej do zyskania i najmniej do stracenia.

Gulden
niedziela, 16 czerwca 2019, 20:40

Niestety Iran znajduje się na samym szczycie listy"Osi ła"jak to młodszy Bush zdefiniował.Czyli prędzej czy pózniej,amerykanie się tam wpakują.Problem polega na tym,że Iran to naprawdę duży kraj,populacja też duża,teren trudny do opanowania.Czyli-straty duże,bo trzeba tam będzie wejść po ziemi,a nekrologów swych żołnierzy amerykanie nie lubią,oj nie.Ogólnie rzecz biorąc,może się tam rozpętać naprawdę ogromny konflikt,biorąc pod uwagę zacieśnianie współpracy na linii Turcja-FR-Iran.Położenie strategiczne też jest nie bez znaczenia,kontrola nad szlakami transportowymi,rurociągami...i tym co skrywa irańska ziemia.A tam już do wyboru,do koloru.Od ropy,po gaz.Interesujące, jak się w sumie w razie czego ustawi Turcja.No i co na to chińczycy,obecnie siedzą cicho i przyglądają się,jak to się rozwinie.Na razie amerykanie rozklepują poszczególne kraje w regionie,pojedyńczo,coś się im tam psuje z Asadem,jeszcze go nie załatwiono...Tak czy siak,Iran jest tam kluczowy.I albo zrobią tak,że ustawią tam swoich figurantów,albo pójdą po całości.

ljhkhgkjtgjhf
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 13:26

Nie wiem, czy wiesz, ale sytuacja się zmieniła w stosunku do poprzednich lat, teraz w zamknięciu outputu surowców z Iranu, mają zarówno interes Rosjanie jak i Amerykanie. To samo dotyczy podniesienia tam napięcia, także korzysta na tym Rosja jak i USA.

Aecjusz
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 10:07

Bardzo wątpię w realne parcie Trumpa do konfliktu z Iranem. Różnie go można oceniać, ale nie sądzę, by był fanatykiem czy oszołomem jakim go malują. USA mają w perspektywie o wiele ważniejszy konflikt (w wielu domenach, nie wykluczając gorącej wojny) z Chinami. Taka wojna w Zatoce Perskiej tylko zaangażowałaby wiele sił i w efekcie osłabiła USA. Kto wie, czy Chiny czasem poprzez działania służb nie manipulują sytuacją i produkują prowokacji. To byłoby im na rękę w krótkiej perspektywie czasowej. Przy odpowiednim timingu swoich działań.

oyeah
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 09:54

Figurantów raczej nie ustawią, bo nie ma politycznych warunków ku temu. Lata mijają i system zainstalowany po upadku Pahlawiego, jakoś się trzyma. Zatem wojna? Chyba nie. Jak napisałeś teren bardzo trudny. Taka wojna może trwać i trwać, gdy jak zauważyłeś Chińczycy się przyglądają. Od lat słyszy się, że USA zaraz zaatakują Iran i nie robią tego. Nie robią, bo znają ten kraj dobrze i wiedzą, że to nie będzie wyprawa na Bagdad.

Gulden
wtorek, 18 czerwca 2019, 11:38

Tak czy siak,amerykanie coś tam MUSZĄ zrobić,bo oni naprawdę chcą w tym rejonie mieszać na całego,a najlepiej w pełni kontrolować kluczowe sektory(chodzi tu też o duże koncerny choćby zajmujące się wydobyciem,handlem ropą,gazem),a jak na razie bo kopnięciu w stolik w Iraku,Libii,Syrii...coś się to nie układa.Bo główny cel,czyli Iran jakoś się nie daje.Mało tego,coraz bardziej się umacnia w regionie,choćby przez zbliżenie z FR,Turcją.Już nie wspomnę o tym,że Iran też miesza ostro choćby z Kurdami,nie wspomnę o pomocy militarnej,finansowej i politycznej której udziela tym,których aktualnie uważa za sojuszników.Naprawdę USA chyba za bardzo nie wie jak tą układankę po swojemu ustawić.I dalej podtrzymuję tezę.Chiny też tam mącą na całego.Ale po cichu.Popatrz ,flota USA,wojsko,lotnictwo już-już się miało brać za Kima,tego z Korei północnej.Już mieli wyzwalać koreę.I co?Pozbierali zabawki...Bo wejście w konflikt z Kimem,od razu odpalałoby armię Chin,i taki cios w gospodarkę USA,że naprawdę byłoby niewesoło.Fajnie się czyta,że uważacie(przynajmniej niektórzy)że Polska powinna w tym temacie działać MAKSYMALNIE pragmatycznie,nie pchać łap między drzwi i futrynę.A już koniecznie mało się odzywać,a jak już,to tak dyplomatycznie,jak to tylko możliwe.

oyeah
środa, 19 czerwca 2019, 11:56

I coś robią od lat. Pewne programy udaje im się zrealizować, chociaż częściowo, inne upadają, jak Iran Pahlawiego. Minione dziesięciolecia pokazują, że fundamentem Pax Americana na Bliskim Wschodzie, jest solidny układ z Saudami i ich akolitami, oraz bastion Izrael. I ten zasób zapewne będzie utrzymywany, bo był skuteczny w balansowaniu wrogów Pax Americana. Nie uważam, że ktokolwiek myślał poważnie o konfrontacji militarnej z Koreą. To raczej Trump w pewnej swojej popędliwej naiwności, był żądny efektownego sukcesu i bawił się w te rokowania. Kim gra w starą grę swojego dziadka i ojca i nie da się pozbawić jedynego atutu, jakim jest atom i rakieta. Ze względu na ryzyko potężnych strat na południu Korei i ryzyko poważnego konfliktu z Chinami, USA nie doprowadzą do żadnej wojny z Kimem. To było oczywiste od początku.

Gulden
czwartek, 20 czerwca 2019, 11:33

"Atutem"Kima jest to,że Chiny wykorzystują go do tego,by sondować jak daleko mogą grać amerykanom na nosie.Nieswoimi rękoma kopią ich po kostkach,patrzą na reakcję,analizują.Kim się do tego w sam raz nadaje.Tak już mają w tym regionie, zawsze tak działali,knuli,trój,a nawet czwórlicowi są,tradycja taka.A co do meritum,czyli regionu Iranu,to tam de facto leży centrum świata,ze względu na położenie,bogactwa naturalne,szlaki gospodarcze,kapitał.Kto tam rządzi,rządzi światem.Wystarczy spojrzeć na historię.Moim zdaniem,obecny układ się mocno chwieje.I Turcy naprawdę mocno rosną w siłę,szczególnie pod wodzą tego ich gołabka pokoju- Erdogana,bo ma niecne plany wejść w buty Osmanów.Czy mu to wyjdzie,kto wie.Do tego dochodzą rosjanie,bo nie mają u steru tego błazna Jelcyna,ale na prawdę przebiegłego,pragmantycznego wołodię.Który jest kolcem w oku,nożem w wątrobie zachodu,a USA w szczególności.Tak że to sie tam może przetasować bardzo mocno,niekoniecznie po linii,którą sobie wyznacza USA,co nie zmienia faktu,że amerykanie mają dużo instrumentów by zakłócić plany innych stron.No,i nie zależy zapominać o tubylcach,ale oni w sumie mają tam najmniej do gadania,bo są skutecznie,na zimno rozklepywani,by broń Boże nie doszło tam do zjednoczenia kilku państw pod jednym sztandarem.To nikomu nie jest na rękę.Bo chyba zjednoczenie pod jednym sztandarem przez "państwo islamskie",jest niemożliwe.Z drugiej strony,to wyrzeżbione takiego cudo robi tam niezły dym.Po trzecie oni są już tam i tak na ostre noże.Sunnici i szyici do de facto ogeiń i woda,nie wspomnę o wahabbitach.

oyeah
piątek, 21 czerwca 2019, 10:20

1/ Kim ma atom i rakiety. Jakie to jest, takie jest, ale jest. Chiny mają Kima. Kim bez Chin z samym atomem i rakietami, nie utrzyma się długo. Ale Kim bez atomu i rakiet, byłby już tylko chińską prowincją, przed czym Kimowie bronią się od czasu upadku Sowietów. Zatem polityka Kima, nie jest wyłącznie "chińską sondą", chociaż tę funkcję też pełni, ale autonomiczną metodą na utrzymanie Korei Północnej jako kraju, jednak odrębnego, nie tylko od Południa/USA, ale i Chin, które mogą zdominować Koreę w jednej chwili. 2/ Erdoganowskie marzenia neoimperialne/neoosmańskie, nie mogą doprowadzić do zjednoczenia świata islamu, bo to Arabów nie interesuje. Politycznie funkcjonalna, jest mieszanka panturkizmu z islamem. To się w Azerbejdżanie i na stepach środkowej Azji, może podobać. Ale taka idea, jest oczywiście dla Rosjan nie do przyjęcia. Zatem możliwości manewru Erdogana, nie takie wielkie, chociaż ambicje potężne, idące wbrew tradycji młodotureckiej. Rosja jednak się kurczy, zatem być może, nie będzie zdolna do utrzymania swojej pozycji w Azji centralnej. Chiny mają swój szlak i nie zawahają się go użyć. Turcja oddala się od USA. Chiny to widzą. Jesteśmy świadkami powstawania nowego ładu, po czasie karnawału, po zakończeniu zimnej wojny.

Gulden
niedziela, 23 czerwca 2019, 15:40

Co do meritum,dobrze macasz.Tak czy siak,region jest nawet nie beczką prochu,ale wręcz arsenałem,gotowym do wybuchu.Swoją drogą,tyle lat się"mocarstwa"siłowały się ze sobą,najlepiej kosztem bogu ducha winnych ludzi...a w sumie za nimi NIC nie stoi.Choć ogół uznaje ich arbitralne wojny/sojusze/alianse/koalicje/umowy...za wiążące.Hmm,jaki ten ład będzie,taki będzie.Mnie osobiście,zależałoby na tym,by bomby nie leciały mi na głowę.Do ustalonego porządku się dostosuję,żyć trzeba.Of course,jak głowy na karku i możliwość oddychania podczas zaprowadzania nowego ładu Polacy utrzymają.Ja,osobiście, mam serdecznie DOSYĆ grobów Polaków,ginących za nieswoje interesa.Powyżej uszu.

Davien
czwartek, 20 czerwca 2019, 02:49

Akurat co do KRLD to dla USa nie stanowią żadnego zagrożenia bo ich rakiety nawet jak jakims cudem dolecą( a ostatnio nei bardzo to wychodzi nawet w testach) to i tak ta jedna jedna czy dwie zostana przechwycone przez GBI czy SM-3. KRLD nikt nie rusza bo ta ma dośc środków by zaatakowac Koreę Płd. i japonie, choc po czyms takim staliby sie pustynią. Broń jadrowa to niby taki środek bezpieczeństwa ale jedynie wtedy kiedy możesz ją wysłac na tereny wroga bo inaczej to tylko cel do eliminacji na samym, poczatku. A co do Chin to juz tez mają powoli dośc Kima wiec...

oyeah
piątek, 21 czerwca 2019, 10:33

Kim musi grać, tak jak gra, bo skończy jako dozorca w chińskiej montowni. Co penie i tak, prędzej, czy później nastąpi. Niestety, co mnie jakoś szczególnie porusza, ta polityka Kimów i tego Kima, utwierdza tylko trwały podział półwyspu. Żal mi tego narodu. To jest straszny dramat. USA oczywiście Kima się nie boi, ale w oczach opinii publicznej, która się na tym nie zna, te trajektorie rakiet wystrzelanych z Korei, wyglądają okropnie.

hym108
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 02:36

Obiektwnie rzecz biorac najwiecej wojen wywoluje USa. Niesty Os zla to wcale nie Iran. Ktos kto podrozuje wie ze tam ludzie sa naprawde goscinni. Realnie biorac jest to strasznie nie sprawidiwe i podle ze my Polska - stoimy teraz po strnie i jestesmy sojysznkiem tak wrednego kraju.

oyeah
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 14:16

hym108 - Mieszasz kategorie. Ja bardzo cenię Irańczyków. Mam do nich sympatię i szacunek. Ale sympatia i szacunek, to nie są kategorie w jakich rozsądza się sprawy wielkiej polityki. Mówisz, że USA to "wredny kraj". Każde imperium jest wredne, bo jest imperium. O imperialnej Anglii, mówiono "wredny Albion", bo balansował swoich wrogów, według zasady wyrażonej w języku innego imperium: divide et impera. Imperium, żeby być imperium musi prowadzić bezustanne wojny. USA jest imperium GLOBALNYM, więc prowadzi wojny wszędzie zabezpieczając swoje interesy, tak jak je rozumie w danej chwili. Zatem nie można dokonywać wyboru sojuszy w oparciu o sympatie, antypatie, czy racje moralne, ale EFEKTYWNOŚĆ, FUNKCJONALNOŚĆ relacji sojuszniczych. I zapewniam cię, że Iran, gdyby mógł to potraktowałby USA równie cynicznie, jak Jankesi traktują Iran i innych swoich wrogów. Na ile Iran jest realnie wrogi USA, to już inna sprawa. Cień interesów Izraela kładzie się zbyt ciężko na Waszyngtonie, niestety! Patrzmy swoich interesów, bez sentymentów i forsowania racji moralnych, które na dodatek nas nie dotyczą. Przecież w czasie II WŚ my i Węgrzy byliśmy po przeciwnych stronach, bo racje polityczne Madziarów i nasze rozdzielały nas skutecznie. Przecież dla nas Wersal był wybawieniem i świętem, dla Bratanków pogrzebem ze stypą w Trianon.

hym108
wtorek, 18 czerwca 2019, 17:28

No tak. Racja. CHoc np sie mowi ze Chiny sa czy byly impreium duzo bardziej pokojwym. To ze w wielu miestach na Ziemi sa "China town" oznaczalo expansie ekonomiczna (sa pracowici) a nie wojskowa. Wlasciwie USa choc wywoluja wojne co roku jakos malo kto ich sie czepia, Chiny - wystrczy ze wybudowaly pas lotniska na wyspie i caly swiat rwetes:) Porownanie jest niesamwite. Wedlog ONZ - w kilku ostanich wojnach wywlnych pzrez USa - lacznie zginelo 7 milnow ludzi a ok 20 milnow stalo sie uchoccami. Ale kogo to obchdzi? Caly siwat sie dziwi ze Chinczycy maja lotnisko na wyspie. Poprstu nie widze w tym zadnej sprawiediwosci. Albo wszyscy sa juz przerobini przez propagande? Tak czy siak jesli mowa o impreiach to moze wspolczesne Chiny lub zjednoczna UE by byla lepsza niz USA? A nawet USa mogloby byc inne gdyby trszke chcialo.

oyeah
środa, 19 czerwca 2019, 11:48

@hym108 Mówi się? Kto tak mówi? Chińczycy? Po kolei... 1/ Chinatown w USA są dlatego, że biedni Chińczycy, wyjeżdżali z bardzo biednych Chin, by żyć lepiej. Chiny na przełomie wieku 19 i 20, były politycznym karłem, poddanym imperialnej presji mocarstw. 2/ Elity chińskie miały świadomość tego dysonansu, pomiędzy potęgą terytorialną, kulturową, potencjałem ekonomicznym i mizerią ich znaczenia politycznego w nowoczesnym świecie. Dopiero komunistyczne Chiny powróciły do znaczenia politycznego i potem ekonomicznego. Skutek tego jest taki, że w sposób naturalny rosną ambicje polityczne chińskich elit, które są świadome wzrastającego znaczenia Chin. Konfrontacja handlowa, polityczna (i być może militarna) z USA jest skutkiem rosnącej potęgi Chin i wysokiego mniemania o sobie (bardzo stara kultura i duże zdolności narodu chińskiego w adaptacji zachodnich idei i metod) tychże elit. Komunistyczna i nacjonalistyczna zarazem ideologia, jest dodatkową motywacją, wręcz narzędziem w budowie politycznej siły chińskiego narodu i państwa. To narzędzie ideologiczne, znamionuje kult siły, bezwzględne posłuszeństwo i pogardę dla innych kultur. Te cechy są jeszcze skrywane, bo elity chińskie, są wciąż świadome słabości Chin, ale bardzo dojrzałe. Stawiam tezę, że Chiny będą najpoważniejszym zagrożeniem dla zachodniej cywilizacji w historii. 3/ USA pomimo, że są imperium wojowniczym (jakże młodym i nieopierzonym), są też wciąż krajem o dużej atrakcyjności jako miejsce do życia, bo proponują duży zakres wolności politycznej, ekonomicznej i atrakcyjną kulturę. I nie należy o TYM fakcie zapominać w ocenie skutków wojen amerykańskich. USA są stabilizatorem globalnym, najlepszym (głównie dla ZACHODU) bo JEDNAK proponującym (instrumentalnie, propagandowo i często nawinie) pewien zestaw wartości i wyrastającą z nich wizję politycznej dominacji USA. Dowód? Okupacja Niemiec, Japonii, Korei, Wietnamu... To nie jest model sowiecki, gdzie okupant rabuje na potęgę i instaluje bezwzględną machinę terroru. Panie HYM! Bądź pan rzetelny i zauważ TĘ fundamentalną i rodzącą poważne konsekwencje różnicę. 4/ Chiny będą jednym z najbardziej groźnych i prawdopodobnie bezwzględnych imperiów. Proszę zapoznaj się z ich postępowaniem w Afryce. UE to karzeł polityczny, który musi być karłem, bo to wynika z nieusuwalnego problemu podziału kontynentu na liczne i wręcz wrogie sobie narody/państwa. Byli tacy, którzy te sprzeczności chcieli usunąć, zniwelować od Ottona III przez Napoleona i Hitlera (nie porównuję postaci! tylko cel) i przecież Stalina, do współczesnych elit europejskich, które popełniają ten sam błąd, który doprowadzi nas do tych samych skutków, czyli konfliktu zakończonego upadkiem Europy. Żaden z krajów europejskich, na czele z Niemcami, nie ma dostatecznego potencjału, aby zdominować resztę. Jedynym krajem, który może to zrobić politycznie i militarnie jest wciąż niedojrzałe i krzykliwe dziecko Starej Europy, czyli USA. Ten projekt urąga Niemcom, Francuzom, tylko Brytyjczycy się z tym oswoili. Na koniec przypomnę, że USA trzykrotnie ratowało Europę/zachód przed katastrofą. I WŚ, II WŚ, zimna wojna.

Davien
wtorek, 18 czerwca 2019, 20:24

Panie hym jak tak liczysz, to ile osób zginęło w wywołanej przez Rosje II wojnie światowej?. Ilu zgineło w wywołanej przez Mao wojnie domowej w Chinach

papuga
niedziela, 16 czerwca 2019, 19:51

Bardzo dobry artykuł. Ciekawe jest to, że redaktor Repetowicz w sposób logiczny pokazuje, że interesy USA i Izraela mogą być sprzeczne. Ciekawe, jak w takiej sytuacji zachowają się USA. Jeżeli zgodnie ze swoimi interesami, to jest to dobry znak dla nas.

hkgkfgsadfS
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 13:28

Izrael raczej dąży do tego aby Islam walczył między sobą, a w interesie USA jest zdestabilizowanie bliskiwgo wschodu, żeby podnieść ceny swoich surowców, podobnie jak i Rosji. Więc nie widzę tu zbyt dużej rozbierzności interesów.

Łukasz
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 20:43

Akurat USA nie jest największym eksporterem ropy. Gro eksportu USA to towary luksusowe i rozwiązania IT, a Rosja to wyłącznie eksport surowców, potem długo, długo nic i eksport uzbrojenia. W związku z powyższym jeśli komuś zależy na destabilizacji bliskiego wschodu to GŁÓWNIE Rosji.

papuga
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 18:00

W mojej ocenie USA nie chcą destabilizować Bliskiego Wschodu. Nic na tym nie ugrają, a koszty będą, wzmocni się Rosja i być może Chiny. Nie jest w cale pewne, czy taką "ostrą destabilizację" wytrzymałaby Arabia Saudyjska, bo jest to kraj wewnętrznie podminowany niezadowoleniem, z czego część niezadowolonych chciałby jeszcze więcej ostrzejszego islamu.

pimcik
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 09:46

Wcale nie dobry znak dla nas. Mogłoby się również okazać, że dla interesów USA na świecie warto wejść z Rosja w układ przeciw Chinom, a ceną takiego układu byłaby Europa na wschód od Odry. Co dla USA byłoby niewielkim kosztem.

papuga
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 17:56

Przez "dobry znak dla nas" miałem na myśli zaprzestanie forsowania operacji "447", której skutkiem może być antagonizacja Polski. A to nie jest dobre dla USA

tm
poniedziałek, 17 czerwca 2019, 02:01

To mało prawdopodobne. Trump ma kampanię za rok. Jak nie będzie wspierał Izraela to nawet nie doczeka u siebie w kraju w spokoju do kampanii.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama