Reklama
Reklama

Amerykanie budują tarczę antydronową w Korei Południowej

1 kwietnia 2019, 09:10
DKvzxmlU8AEo4ja
Fot. www.battelle.org

Amerykańskie wojska stacjonujące w Korei Południowej przygotowują się do zwalczania nowych i coraz poważniejszych zagrożeń, jakimi są bezzałogowe aparaty latające. Jak na razie polega to na wprowadzaniu do jednostek przeciwlotniczych przenośnych systemów zakłócających o zasięgu nie większym niż kilometr.

Zagrożenie ze strony bezzałogowych aparatów latających stało się obecnie tak duże, że zaczyna się proces wprowadzania różnego rodzaju przedsięwzięć antydronowych w amerykańskich jednostkach wojskowych stacjonujących poza granicami Stanów Zjednoczonych. Jednym z pierwszych krajów, gdzie próbuje się rozwiązać ten problem, jest Korea Południowa.

To właśnie z tego powodu stacjonujący tam amerykański batalion obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej (Air and Missile Defense Battalion) E/6-52 AMD BN zorganizował system obrony antydronowej C-UAS (Counter - Unmanned Aircraft Systems) w bazie logistycznej APS (Army Prepositioned Stock) w Camp Carroll w Południowej Korei. Podobne rozwiązania mają zostać wprowadzone we wszystkich składach sprzętu wojskowego, jakie Amerykanie posiadają dla potrzeb swoich południowokoreańskich jednostek ekspedycyjnych.

Obecnie wykorzystywane są, przede wszystkim, standardowe baterie obrony przeciwlotniczej, którym po prostu dodano nowe zadanie. Głównym środkiem do zwalczania dronów w batalionie E/6-52 AMD BN w Korei Południowej mają więc być radary Sentinel i mobilne systemy rakietowe bardzo krótkiego zasięgu M1097 Avenger (wykorzystujące standardowo osiem rakiet przeciwlotniczych FIM-92 Stinger i karabin maszynowy M3P kalibru 12,7 mm). Nie oznacza to jednak, że pociskami rakietowymi wartymi około 40000 dolarów będą zestrzeliwane bezzałogowce kosztujące nawet sto razy mniej.

W styczniu 2019 roku batalion E/6-52 otrzymał bowiem rozkaz, by w skład pojedynczych plutonów Avenger weszły dodatkowo przenośne systemy antydronowe Drone Defender, które w sposób elektroniczny zmuszą obce, latające systemy bezzałogowe do przerwania misji i do opadnięcia na ziemię. Amerykańscy żołnierze muszą teraz opracować taktykę wykorzystania przenośnych zestawów, które mają przecież działać razem z typowymi, rakietowymi systemami bojowymi.

Miejscem, gdzie ma być wypracowywana decyzja o sposobie wykorzystania dostępnych efektorów ma być na szczeblu plutonu tzw. taktyczne centrum operacyjne TOC (tactical operations center), zorganizowane przy stanowisku stacji radiolokacyjnej Sentinel. To właśnie tam będzie tworzony miejscowy obraz sytuacji powietrznej i to stamtąd będą przekazywane informacje o wykrytych, bezzałogowych stacjach powietrznych do stanowisk „ogniowych”, organizowanych w ramach wysuniętego systemu OPL FAAD (Forward Area Air Defense).

Obecnie zakłada się, że jeden członek załogi każdego pojazdu Avenger będzie w sposób ciągły nadzorował sytuację powietrzną korzystając z danych uzyskanych z TOC (z radaru Sentinel) oraz z własnego systemu obserwacji optoelektronicznej, znajdującego się w module bojowym pojazdu HMMWV. Taki stały nadzór jest konieczny ze względu na niewielki zasięg systemu Drone Defender, który jest skuteczny do około 500 metrów. Załoga ma więc niewiele czasu na reakcję i musi być cały czas gotowa do natychmiastowego działania, nawet wtedy, gdy nie ma zagrożenia konfliktem zbrojnym (drony mogą być elementem działań hybrydowych lub terrorystycznych).

Dotychczasowe próby, przeprowadzone w Korei Południowej pokazały, że czas rozwinięcia na stanowiskach całego systemu antydronowego batalion E/6-52 nie przekraczał dwóch godzin. Udowodniły też, że działania C-UAS mogą być skuteczne, jeśli obejmie się nimi wszystkie instalacji 8. Armii USA. Dodatkowo, Amerykanie zdają sobie sprawę, że ewentualny atak dronów może nastąpić jednocześnie z kilku kierunków. Muszą więc sprawdzić działanie posiadanych środków przeciwdziałania przy różnych scenariuszach napadu powietrznego.

Dotychczas udało się już opracować i wdrożyć odpowiednie programy szkoleniowe. Dodatkowo Amerykanie zapewniają, że ich żołnierze przeszli wcześniej odpowiedni trening, a więc znają i rozumieją możliwości oraz ograniczenia systemów C-UAS wraz z danymi dronów stanowiących najbardziej prawdopodobne zagrożenie. Dodatkowym ograniczeniem jest położenie baz amerykańskich, które leżą najczęściej blisko terenów zabudowanych, gdzie liczba dronów cywilnych, nie stanowiących niebezpieczeństwa, będzie z miesiąca na miesiąc coraz większa. Rozróżnienie rzeczywistego zagrożenia stanie się więc jednym z najtrudniejszych zadań.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
K. J. Miller
czwartek, 4 kwietnia 2019, 20:26

E/6-52 AMD BN oznacza baterię E 6 batalionu 52 pułku... baterię, nie batalion.

Extern
wtorek, 2 kwietnia 2019, 12:22

Ciekawe skąd taka elektromagnetyczna broń ręczna (również ta nasza lanca) wie na jakiej częstotliwości nadajnik operatora wysyła komendy sterujące do drona? Przecież w komercyjnych konstrukcjach to jest tylko transmisja w jedną stronę a antena kierunkowa lancy celuje w drona a nie w nadajnik? Ma drugą antenę 360 i skanuje wszystko z okolicy?

lol
wtorek, 2 kwietnia 2019, 20:28

Może po prostu zakłóca wszystkie częstotliwości, uniemożliwiając przebicie się sygnałów od operatora?

m p
wtorek, 2 kwietnia 2019, 17:21

Może w ostateczności wystarczy "szum biały".

Extern
środa, 3 kwietnia 2019, 11:19

Strasznie dużo mocy by było potrzeba aby w ten sposób na tyle podnieść poziom całego tła, aby sygnał na jednym kanale się nie przebił. Raczej robią to inaczej.

m p
środa, 3 kwietnia 2019, 14:49

Pewnie masz rację, amerykanów chyba jednak stać na specjalistów i coś wymyślili, a raczej wymyślają na bieżąco, bo jak wiemy, elektronika bardzo szybko się rozwija.

Darek S.
wtorek, 2 kwietnia 2019, 04:50

Z takim sprzętem amerykanie mogą sobie potrenować w Korei. Na ruskie drony, to nie wystarczy. Zwłaszcza jak by doszło do zmasowanych ataków. Potrzebna jest zupełnie nowa jakość i lepszy zasięg. Turbośmigłowe samoloty patrolowe wyposażone w odpowiedni radar, głowice optoelektroniczne , automatyczny system wykrywania i niszczenia celów z zapasem mini bomb kierowanych laserowo i nie tylko. Trzeba zbudować cały system obrony przed tym zagrożeniem. Tutaj PIT Radwar może wykazałby się zaprojektowaniem czegoś, co mogło by być sprzedawane w dobrej cenie. Uznani producenci dadzą na takie nowinki zaporową cenę. A to mógłby być oprócz Warmate nasz produkt eksportowy.

powoli
środa, 3 kwietnia 2019, 13:55

Bo to jest nie na "ruskie drony" tylko na te ze sklepu z dronami, którymi ludziska latają tam gdzie nie trzeba. Ruskie drony są zestrzeliwane klasycznie, Ukraińcy mają w tym spore doświadczenie.

dim
wtorek, 2 kwietnia 2019, 13:46

PIT Radwar pozostaje na garnuszku państwowym. Czyli nie licz na takie inicjatywy, a jeszcze także na ich skuteczną realizację (wymagającą m.in. wręczania wysokich prowizji urzędnikom nabywcy).

Dyktatorek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 00:47

Inni budują tarczę anty dronową A nam nie potrzebne są takie dziwolągi bo My budujemy ławeczki i obronę terytorialną

dim
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:35

Wczoraj czytałem opinie, zamieszczane na tej stronie, ale sprzed 2 lat. Dotyczyły najnowszych ppk. Otóż przez te 2 lata pojawiły się także pojazdy-drony wyposażone w te ppk. Rzecz 2 lata temu (wydawało się) niepojęta, kwestia dalekiej przyszłości. I podobnie założę się, że ktoś już projektuje, może nawet już testuje prototypy dronów - pułapek. Czyli odpalających mikrorakietę, samonaprowadzającą się na takie bardzo silne źródło pola "zakłócającego". Czyli w żołnierza z tym urządzeniem.

Marek
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 23:50

Kiedy po raz pierwszy pobawiłem się prymitywną na dzisiejsze czasy zabawką znanego francuskiego producenta, od razu przyszło mi do głowy, że tego typu konstrukcje na sterydach mogą wyrządzić wiele szkód. Patrząc na cywilny rynek dronów rządzą Chiny. A komuchy z Półwyspu Koreańskiego wiadomo z kim się lubią. Nawet jeśli tego oficjalnie nie widać.

dim
wtorek, 2 kwietnia 2019, 07:37

Pisząc, miałem na uwadze naziemne, europejskie drony z najnowszymi modelami europejskich ppk. Choć jasne, że wkrótce pojawią się i na dronach powietrznych.

hym108
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:29

Tymczasem dzis przeszedl przez senacka komisje Act s.447 - o zaplacie przez Polske 300 miliardow USD dla Izraela. Polonia w USa protesuje w kilku miastach, w Polskiej TV malo o tym. To jest nasz wielki sojusznik juz od Jalty pocznajac.

Ziutek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 04:14

PIS nas sprzedał. Ich minister spraw zagranicznych blokował protesty Polonii Amerykańskiej, która próbowała zablokować to w Kongresie.

bender
wtorek, 2 kwietnia 2019, 01:16

To taki primaaprilisowy żart? Słaby.

dim
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:17

Zdaje się, że jest to akt o sumach do zapłacenia nie tylko przez Polskę. Otóż greckie media nie zająkną się o 447 ani jednym słowem. Choć owo mienie bezspadkowe, była to, m.in., co najmniej połowa Salonik. A z mniejszych, ale równie znanych miejsc, np. główna część miasta Rodos. Powtarzam: greckie media nie wspomną o tej ustawie ani jednym słowem ! A cóż tu mówić o protestach ? Skąd ? Kto ? że w jakiej sprawie ??

Darek S.
wtorek, 2 kwietnia 2019, 04:18

Ale to amerykanskiej ambasadzie w Warszawie, a nie w Atenach powołano urzędnika, który będzie nad tym czuwał. Ciekawe, czy będzie mógł wydawać bezpośrednie rozkazy dla amerykańskiej brygady w Polsce.

wtorek, 2 kwietnia 2019, 01:12

Moim zd

zniesmaczony
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:29

Do 1km, do 500m, czyli równie dobrze prawdziwy może być zasięg zaledwie 100 czy 200m, bo na tyle oceniam skuteczność anteny tych rozmiarów, a i to pod warunkiem, że to dron "cywilny", niezabezpieczony przed zakłóceniami transmisji i operujący w typowych dla dronów pasmach radiowych. I oczywiście, że Stingerami małe tanie drony nie będą zestrzeliwane - nawet jakby chcieli to Stinger takiego nie namierzy, a gdyby mógł namierzyć, to wysoka minimalna wysokość zwalczania celów Stingerów pewnie nie pozwoliłaby na ich zwalczanie.

rex
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:15

Pokaz amatorki czyli stary duży Sentinel Raytheona i Humvee z żołnierzami warującymi przy radiostacji całe noce na stanowiskach. Zero sieciocentryczności (eliminacja radaru oślepia cały segment obrony) nie mówiąc o automatyzacji sytemu dowodzenia i kierowania ogniem. Lepsze są już polskie rozwiązania czyli Białe z ZSU23 i Piorunami działające w ramach REGI jako efektory ogniowe i polskie rozwiązania z własnymi mniejszymi radarami antydronowymi (także radiolokacyjnymi systemami pasywnymi) i systemami neutralizacji dronów. O odp. PET PCL już nie wspomnę.

ależ
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 21:44

Do amatorskich droników z ZSU? Raz że prawdopodobieństwo trafienia nikłe, dwa że pociski polecą dalej i gdzieś spadną i po trzecie koszty.

m p
wtorek, 2 kwietnia 2019, 17:32

Gdzieś widziałem amunicję samodegradującą się. A jeszcze gdzieś indziej taką, która po wylocie z lufy rozsypywała się jak podobnie jak śrut po wylocie ze strzelby. Ale jakie to kalibry były i czy to nie pamiętam.

x
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:55

sorry ale taki dronik na wysokości 2 km to minimum ammo 23 mm z likwidatorem a najlepiej programowalna 30/35mm

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama