Reklama
Reklama

AAGV - nowy system przeciwlotniczy z Korei Południowej

11 czerwca 2019, 16:28
antiaircraft-30mm_slide_img01
Fot. Hanwha Defense Systems

W Korei Południowej zakończono proces testów i oceny spełnienia wymagań wojska wobec nowego artyleryjskiego samobieżnego systemu przeciwlotniczego – Anti Air Gun Vehicle (AAGV). Nowy pojazd to połączenie transportera opancerzonego Hyundai Rotem K808 z wieżą uzbrojoną w dwie 30 mm armaty automatyczne.

Koniec prób to finał trwającego od 2015 roku programu opracowania przeciwlotniczego wariantu KTO K808, nadzorowanego przez agencję Defence Acquisition Programme Administration (DAPA), a realizowanego przez korporację Hanwha (w której skład wchodzi pięć dużych i ok. 200 mniejszych firm koreańskich). Całość prac pochłonęła 46,8 mln USD, a ponad 95% systemu zostało wykonane przy użyciu lokalnych technologii.

Ideą opracowania wozu było zwiększenie zdolności zwalczania różnych celów powietrznych na małych wysokościach przez system o wysokiej mobilności taktyczno-operacyjnej. Nowy pojazd zapewnia skokowy wzrost możliwości w porównaniu z eksploatowanym już M167 Vulcan (np. zasięg prowadzenia ognia jest 1,6 razy większy, wóz jest też łatwiejszy i mniej kosztowny w eksploatacji).

Wieża wozu została wyposażona w cyfrowy system kierowania ogniem, optoelektroniczną głowicę śledzącą (z kamerą TV i termowizyjną), układ automatycznego śledzenia celu, system IFF oraz parę umieszczonych po bokach, stabilizowanych 30 mm armat KKCB o szybkostrzelności 600 strz./min. Armaty produkowane są przez S&T Dynamics na licencji Rheinmetall Air Defence (Oerlikon) KCB. Są one niezależnie zasilane amunicją i elektrycznie naprowadzane na wykryty cel (w płaszczyźnie pionowej 500 na sekundę, w poziomej 750 na sekundę). Zasięg skuteczny ognia wynosi do 3000 metrów, a kąt ostrzału od -10 do +85 stopni. Załoga wozu to trzech żołnierzy – dowódca, kierowca i operator. Zestaw może działać w każdych warunkach atmosferycznych, w dzień i w nocy.

Inne planowane do wdrożenia wersje na bazie K808 to bwp ACV (z 30 mm armatą automatyczną i sprzężonym 7,62 mm km), przeciwpancerna (z dwoma wyrzutniami ppk Hyungung/Raybolt o zasięgu 2500-3000 metrów), wsparcia ogniowego Jupiter (z 120 mm armatą gładkolufową), moździerz samobieżny MCV, wóz dowodzenia i pomocy medycznej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
Reklama
Andrzej
środa, 26 czerwca 2019, 12:32

Dla Polskiej armii taki system jest całkowicie bezużyteczny , kto to widział aby skonstruować od zera w okresie 4 lat za 174 mln zł coś co działa a na dodatek w 95 % z własnych komponentów . Przecież to nie pływa , nie posiada działek o kal. 23 mm i nie jest amerykańskie no i na dodatek ta żenująco niska cena na badania i budowę .Coś takiego absolutnie nie ma racji bytu w naszej gospodarce a tym bardziej w armii .Co ci Koreańczycy sobie myślą , jaki dają przykład , fee .

Dalej patrzący
środa, 12 czerwca 2019, 01:16

Skuteczność tego na polu walki jest taka, że równie dobrze można by do tych dronów miotać Fiaty 126p przy pomocy odpowiednio dużego trebusza.

Wwo
środa, 12 czerwca 2019, 16:07

Tak? Jak się to ma wg. Ciebie do pilicy 23mm.za mld. zlotych? Dwoch facetow na siodelkach pod chmurka i trzech jeszcze do obslugi. Calosc na przyczepce. Lata 60 ubiegłego wieku.

Tak myślę
środa, 12 czerwca 2019, 01:16

Nasz przemysł może zrobić podobny system, a nawet nieco lepszy mając doświadczenia z Loarą. Dlaczego tego nie robimy?

KAR
środa, 12 czerwca 2019, 00:23

Ciekawy projekt...

Jak głęboko to sięga
środa, 12 czerwca 2019, 00:20

,,Koreańce,,w latach 60-tych ,dostali się pod amerykańską strefę wpływów"przez niektórych nazywaną OKUPACJĄ,, - Boże jak ja bym chciał by Paton zajoł Polskę w 45 roku!!! Myślę tak, jak czytam takie artykuły-" 95% technologii własnej "i pewno 5 %technologii USA,co dało pojazdy i ofset o jakim możemy tylko pomarzyć. Zobaczcie ,od lat 60- tych w Koreę pompują kapitalizm,a w nas od 45 roku pompowali Marksa i Engelsa! I kto tu jest trzecim światem?

dim
wtorek, 11 czerwca 2019, 20:38

Podoba mi się taka prędkość zmiany punktu celowania, ale i tak nie wiem, czy wystarczy ? Np. wobec wyzwania z rojem nisko lecącej dronowej amunicji inteligentnej i atakujących ze wszystkich stron naraz ? Nie, jeden taki pojazd jednak nie wystarczy... Za to po zsieciowaniu kilku takich narzędzi opl i przy właściwym algorytmie sterującym wszystkimi jednocześnie, to chyba jest już właściwa odpowiedź na nowe zagrożenie. Jeszcze nie wiemy jak prędkości praktyczne, ale te na pewno będą dalej rosły, w kolejnych wersjach, widać że na tym właśnie konstruktorom zależało. Czyli niniejszym Koreańczycy już przedstawili lekarstwo na zagrożenie, którego zbliżaniu się Państwo często w ogóle zaprzeczacie.

Marek
środa, 12 czerwca 2019, 09:24

A przypomnij sobie artykuł na Defence dotyczący możliwości stworzenia przez rodzimy przemysł mobilnego zestawu przeciwlotniczego. Bardziej uniwersalnego niż ten koreański. Niejeden uważa, że powinniśmy taki sobie zrobić. Więc wcale nie jest tak, że wszyscy zaprzeczają. Co prawda w naszym przypadku jeśli chodzi o armaty wchodziłaby w grę KDA 35 o nieco mniejszej szybkostrzelności od trzydziestek, ale większy kaliber przy zastosowaniu amunicji ABM zrobiłby swoje. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taki system wpiąć w sieć.

Marek1
środa, 12 czerwca 2019, 04:16

Odpowiedzią na "roje" BSL jest amunicja programowalna 30-57mm oraz zestawy antydronowe, "smażące" ich układy elektroniczne.

dim
środa, 12 czerwca 2019, 15:32

Panowie często mieszacie - mylicie dwie metody. Co innego obezwładnienie drona, przez przecięcie mu łączności, a konkretnie zablokowanie odbiornika komend - całkowicie skuteczne głównie przeciw sprzętowi amatorskiemu, przykład tzw. jammera telefonii komórkowej. Prawdopodobnie tak też działa "Lanca", choc jest o niej b.mało informacji. A co innego spalenie elektroniki drona bardzo silną dawką pola EM. Na co potrzeba pola o ogromnej gęstości. Czyli albo wąziutka wiązka, czyli promieniowanie barzo kierunkowo (wtedy zapomnij o skierowaniu jej na cały rój naraz, czy jak pisze ktoś "kuliście"), albo też zasilanie emitera "do całej półsfery" musiałoby mieć ogromną moc zasilania , ale taki Rosomak i jego kuzyni nie wożą ze sobą bloku elektrowni Bełchatów. Trzeci sposób, to odpalić odpowiednią broń masowego rażenia, wytwarzającą także takie pole - kuliście i o wielkiej gęstości mocy. Tylko po co wtedy atak dronów ? Gdy obrońca wykończył się sam ? Czyli najprościej jest jednak trafić drona gradem odłamków, czy czegoś tam podobnego. I prawdopodobnie takie jest jedno z zadań koreańskiego działka.

podatnik polski
środa, 12 czerwca 2019, 17:26

Rosjanie od lat mają "granaty" EMP o zasięgu rażenia ok 200m (zależnie od celu) wchodzące w wyrzutniki flar na myśliwcach. Kaliber 57mm + programowana odległość detonacji + taka głowica i przeciw rojom tanich dronów pewnie sprawdzałoby się bardzo dobrze.

Wojciech
niedziela, 21 lipca 2019, 00:29

Amerykanie też mają i to dużo lepsze bo nie "granaty" a głowice na JASSM-ach. https://www.defence24.pl/rakiety-jassm-z-glowica-elektromagnetyczna

dim
piątek, 14 czerwca 2019, 08:50

Następna wątpliwość. "Granaty" EMP o których Pan wspomina prawdopodobnie mają możliwość chwilowego zakłócenia działania, a nie zniszczenia broni wroga. Do jej zniszczenia potrzebna byłaby nieporównanie większa moc.

dim
piątek, 14 czerwca 2019, 08:43

Rozważam dalej to, co Pan napisał: Opisana metoda nie może być łatwo użyta przy roju smart-dronów (nazwałem je tak ja), dokonanym z bardzo niskiej wysokości, możliwie wielu stron jednocześnie, najskuteczniej jeśli gwiaździście. Drony pojawią się na horyzoncie optycznym swych ofiar dopiero na przeciąg ostatnich kilkunastu sekund. Ostrzelanie ich można zautomatyzować, ale eksplodowanie tak blisko "granatów EM", uszkodziłoby także systemy atakowanych. Czyli nie da się - także i z tej przyczyny nie da się - uciec od ochrony każdego oddziału /kolumny z góry, przynajmniej obserwacją techniczną z góry, z własnych dronów. Tak by przeciwdronowa broń EM odpolona została odpowiednio wcześnie. By mogła eksplodować, gdy obrońcy sami nie widzą jeszcze nadlatującego tuż nad ziemią roju. Czyli także musiałby to byc wyrzutnie 360 stopni, odpowiednika takich flar. Tak czy owak, Wojsko Polskie ani nie jest na te zmiany gotowe, ani nawet nie słychać, by przygotowywało się na ich nadejście. Co oczywiście, że zachęca przeciwnika.

dim
czwartek, 13 czerwca 2019, 09:03

Dzięki za info, ciekawa, może znasz jakiś symbol tego, by wyszukać dane ? Wniosek: Czyli Rosjanie wiedzą dobrze po co im ta armata. W szczególności, po zsieciowaniu opl oddziału, nie będą bezbronni przeciw rojowi smart-dronów. A my będziemy. I otym właśnie ostrzegam, a typowa odpowiedź blogerów brzmi "nie ma żadnych rojów, a Rosjanie nic nie umieją, nic nie mogą, ani nie potrafią się uczyć".

Davien
niedziela, 16 czerwca 2019, 03:09

Dim, ale tych granatów, o ile istnieja nie wystrzelisz z działa 57mm bo sa dopasowane do wyrzutnika flar na samolotach. To nie pociski artyleryjskie.

Marek
środa, 12 czerwca 2019, 15:16

Jemu chodzi o to, że pojedynczy zestaw. Obojętnie czy ten koreański, czy na przykład 35mm Oerlikon Skyranger Gun może najzwyczajniej w świecie nie wyrobić w przypadku ataku chmury dronów. Gdyby u nas ktoś się zdecydował, to można byłoby pokusić się na rodzimy zestaw oparty o 35 mm KDA, do którego doszłyby elektroniczne urządzenia do pacyfikacji dronów i rakiety o zasięgu nieco większym niż 10 km.

dim
środa, 12 czerwca 2019, 17:50

Pojedynczy zestaw, jasne, że nie zdąży. Ani nie zdążyłoby "podsmażyć" roju pojedyncze urządzenie laserowe, choć pewnie jeszcze szybsze od tego działka. Niemniej nadchodzą czasy zsieciowanych środków ogniowych, koordynowanych całkowicie automatycznie. Z kolei skuteczny nalot dronowy wykonywany będzie z najniższego pułapu, dosłownie tuż nad powierzchnią szaty roślinnej ziemi i z wielu kierunków jednocześnie, by drony pojawiały się na horyzoncie optycznym atakowanego oddziału dopiero w ostatnich sekundach i wszsytkie jednocześnie. Coś jak obecnie jednoczesny dolot i eksplozja trzech pocisków z "Kraba". Toteż w obronie wszędzie zatrudnić będzie trzeba automatyczną obserwację z powietrza, kasując w ten sposób efekt lotu dronów w cieniu środków obserwacyjnych. Do czego obserwacja naziemna może niewystarczyć, zwłaszcza przy wojsku w ruchu. A wojna będzie ściśle manewrowa. Wszystko to jest jeszcze przyszłość, ale możliwe że bardzo bliska. Zauważcie Państwo, że o ile jakaś "Wisła" jest potwornie droga, podobnie różne inne inwestycje, o tyle to, o czym piszę, jest "trudne" głównie jako obca dawniejszym wojskowym mentalność. Sam koszt byłby relatywnie niewielki.

Olek
wtorek, 11 czerwca 2019, 20:22

Można za stosunkowo niewielkie pieniądze zrobić coś sensownego i w dodatku szybko? Można. Przypomnijcie ile to już trwa epopeja z wieża do Rosomaka?. Teraz rozumiecie gdzie jest nasz przemysł i super inzynierowie?.

Covax
środa, 12 czerwca 2019, 10:30

A kolega wie że MON podwoił wymagania odnośnie próby zmęczeniowej ZSSW30 ? I kolega wie że część prób zakładowych robionych pod nadzorem wojska MON i tak nie zaliczył i trzeba je robić od nowa ?

Marek
środa, 12 czerwca 2019, 00:58

Epopeja Czego? ZSSW-30, która jest naszą rodzimą wieżą jest na prostej. Wieże obecnie zainstalowane w Rosomakach są włoskiego pochodzenia. Żeby je zintegrować ze Spike potrzebne są duże pieniądze. Nie tylko ze względu na prawa patentowe, ale także i na to, że we włoskiej wieży elektryczne serwomechanizmy już z tym ciężarem, który jest obecnie wyrabiają ot tak sobie. Na dodatek jeszcze, dla spajka we włoskim przypadku konieczny jest odrębny tor optyczny. Czyli integracja byłaby zrobiona nie tylko, że drogo, to nawet po wymianie serwomechanizmów tak, jak to Włosi zrobili u siebie. Czyli byle jak. Niemcy w przypadku Pumy także na dzień dobry nie mieli zintegrowanych z nią spajków. Ale to ich wieża. Jak ją projektowali, to przewidzieli co trzeba i teraz będą mieli spajki zintegrowane jak należy na jednym torze optycznym. Jak chcesz spajki na włoskich wieżach, to lepiej wyjdzie zrobienie integracji w taki sposób jak zrobili to Niemcy na Marderach. Czyli odpowiednio zrobiona uniwersalna podstawa dla PPK i szlifierka kątowa ze spawarką, żeby zamontować mocowania dla tej podstawy na wieży.

Marek
wtorek, 11 czerwca 2019, 19:38

Smutne jest to, że na podstawie tego, co już mamy, moglibyśmy zrobić sobie lepszy zestaw, ale nic w tym kierunku nie robimy.

Davien
wtorek, 11 czerwca 2019, 19:22

Loara bis. Taka konfiguracja była testowana w wielu armiach i za każdym razem wychodziła konpronitacja.

Ert
środa, 12 czerwca 2019, 08:57

Nie. Kompromitacja to wyszła tylko u nas.

Ciekawy
środa, 12 czerwca 2019, 23:16

A w którym miejscu wyszła ta kompromitacja? Nie licząc oczywiście pewnego wybitnego ministra ON.

bender
poniedziałek, 1 lipca 2019, 17:54

Loara najzwyczajniej nie trafiała w cele, zwłaszcza na pokazach dla decydentów. Ale dziś można by do tematu powrócić, bo kilka tematów nasza zbrojeniówka wreszcie opanowała, vide AM-35 Tryton.

Gustlik
wtorek, 11 czerwca 2019, 19:14

Lepsze by były działka programowalne. Mały cel łatwiej trafić chmurą odłamków niż pociskiem. Czy my wrócimy do tematu Loary czy Szyłki i Białe nam wystarczają?

dfhfghfghfg
środa, 12 czerwca 2019, 11:56

No właśnie na roje dronów najlepsza broń, to broń odłamkowa, lub miotacze ognia - czyli generalnie broń obszarowa. Nie nadarmo na ptactwo poluje się od dawna śrutówką. Impulsy elektomagnetyczne rozchodzące sie kuliście, być może też się nadadzą.

dim
środa, 12 czerwca 2019, 11:34

Ale porównaj prędkość celowania (jeśli ta koreańska jest także praktyczna, taka jak podano). Myślę, ze to jest właśnie przyszłość. Zsieciuj kilka takich pojazdów, pod jeden procesor i otrzymujesz zupełnie inną jakość obrony nieba nad oddziałem, niż mułowato poruszająca się przy niej szyłka. Zgaduję, że w przyszłości te parametry kinetyczne wieżyczki będą jeszcze nieźle poprawiane, skoro istnieje potrzeba. Np dla nowo projektowanego sprzętu, mogą powstawać moduły o niewielkim zasięgu strzału, za o wielkiej prędkości kątowej podążania za celem. "Celowanie do jaskółek" - dronów z bardzo bliska. Jasne, ze zautomatyzowane. Na wierzyczce, takiej jak w niedawno pokazanym pojeździe ukraińsko-tureckim, umieszczony może zostać (w przyszłości) jeszcze także kolejny moduł, też szybko poruszający się, właśnie małego kalibru, ściśle przeciwdronowy. Co razem da już bardzo dużą prędkość reakcji na zagrożenie. Jasne, ze wszystko to zautomatyzowane - człowiek nie nadąży.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama