Reklama
Reklama
Reklama

Gen. Kukuła: WOT mają operacje połączone w swoim DNA [WYWIAD]

28 września 2017, 18:23
Wiesław Kukuła
Dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła. Fot. Rafał Lesiecki / Defence24.pl

Operacje połączone są częścią "kodu DNA" Wojsk Obrony Terytorialnej. Pod tym kątem m.in. budujemy struktury, dobieramy wyposażenie i projektujemy architekturę systemu dowodzenia – powiedział w rozmowie z Defence24.pl dowódca WOT gen. bryg. Wiesław Kukuła. 

Rafał Lesiecki, Defence24.pl: Co Wojska Obrony Terytorialnej robią podczas ćwiczenia Dragon-17? To największe tegoroczne manewry w Polsce, w których bierze udział 17 tys. żołnierzy.

Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej gen. bryg. Wiesław Kukuła: Mamy trzy zasadnicze cele. Pierwszym jest zweryfikowanie naszych założeń w zakresie integracji z systemem dowodzenia właściwym do prowadzenia operacji połączonej, zarówno narodowej, jak i sojuszniczej.

Drugi cel to zebranie doświadczeń i przeprowadzenie wewnętrznej oceny wybranych scenariuszy taktycznych. Jeden z nich można było obserwować w środę na lotnisku w Szymanach (pluton WOT wspomagał tam lądowanie pododdziału z 6 Brygady Powietrznodesantowej – przyp. red.).

Czytaj więcej: Dragon-17: 6 BPD zajmuje lotnisko, WOT po raz pierwszy na dużych manewrach [FOTO]

Po trzecie, praktycznie inicjując naszą obecność na ćwiczeniach z wojskami rozpoczynamy proces budowy zaufania do żołnierzy WOT i utrwalamy swoje miejsce w szyku obok pozostałych komponentów.

Nasze zaangażowanie jest wielopoziomowe. Sporo pracy analitycznej ma miejsce w Dowództwie WOT w Warszawie, mamy grupę osób w kierownictwie ćwiczenia, mamy też zespoły łącznikowe przy dowództwach dwóch dywizji. Wszystko po to, by sprawdzić i ewentualnie poprawić stałe procedury operacyjne, które przygotowujemy. W ćwiczeniu zaangażowane są też Mobilne Zespoły Szkoleniowe jako instruktorzy, rozjemcy taktyczni i kontrolerzy celów.

Ilu miał pan dokładnie ludzi na Dragonie-17?

To zależy od dnia, nigdy nie przekraczaliśmy limitu 150 żołnierzy, który ustaliłem z dowódcą generalnym gen. dyw. Jarosławem Miką. Na Dragonie-17 korzystamy z jego uprzejmości, bo kiedy programowano to ćwiczenie, WOT-u jeszcze nie było. Tylko kompleksowemu podejściu i otwartości dowódcy generalnego zawdzięczamy to, że dano nam szansę wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. Chciałbym bardzo mu za to podziękować.

Obecnie na ćwiczeniu mamy 86 osób, z czego 40 żołnierzy realizuje zadania taktyczne w Szymanach. Ale determinantem naszego potencjału skierowanego do udziału w ćwiczeniu nie jest wyłącznie fakt, iż jeszcze nie istnieliśmy w momencie jego przygotowywania. 

Jaka część to żołnierze terytorialnej służby wojskowej, a jaka to żołnierze zawodowi służący w WOT?

Wśród tych, którzy ćwiczyli w Szymanach, było czterech żołnierzy zawodowych, pozostali to żołnierze terytorialnej służby wojskowej. To wzmocniony pluton lekkiej piechoty, typowa struktura, którą przygotowujemy do prowadzenia samodzielnych działań w wymiarze taktycznym.

Z czego wynika nieduża liczba terytorialsów, którzy biorą udział w ćwiczeniu?

Głównie z dwóch powodów. W województwach, w których realizowane jest ćwiczenie, nie mamy jeszcze rozwiniętych brygad Wojsk Obrony Terytorialnej. W praktyce dopiero w maju rozpoczęliśmy szkolenie żołnierzy i wszyscy oni znajdują się na etapie szkolenia indywidualnego, co uniemożliwia ich angażowanie w ćwiczenia o tej skali i zakładanych celach. Mając na uwadze te czynniki, skierowany do realizacji działań taktycznych pluton WOT musiał poświęcić więcej czasu na przygotowanie do udziału w ćwiczeniu. Obejmowało to konieczność poznania terenu, który został im wskazany jako stały rejon odpowiedzialności, a którego nie znali, ponieważ pochodzą z innego województwa.

Nasze zaangażowanie w ćwiczenia innych rodzajów sił zbrojnych będzie jednak rosnąć z miesiąca na miesiąc. Przyjmujemy zasadę, że będziemy się angażować we wszystkie ćwiczenia, które będą realizowane na terenach za które odpowiadamy.

Jak wygląda wasz pomysł na współpracę z wojskami operacyjnymi?

Jesteśmy częścią sił zbrojnych a osiągane przez nas zdolności mają rozszerzyć ich kompetencje w obszarze nowo definiowanych zagrożeń, również hybrydowych i asymetrycznych. Wpisanie zdolności, ale również ograniczeń formacji w świadomość oficerów innych rodzajów sił zbrojnych wydaje się absolutnie kluczowe. Widzimy to doskonale, spotykając np. oficerów armii USA, którzy doskonale rozumieją ideę powstania WOT i model ich szkolenia. Musimy jednak pamiętać, iż funkcjonują oni w systemie, w którym Gwardia Narodowa funkcjonuje od dziesięcioleci.

Dlatego zaczynamy od edukacji, od wkomponowania we wszystkie kursy i studia realizowane na uczelniach wojskowych solidnego pakietu wiedzy na temat formacji, zasad jej funkcjonowania, możliwości wykorzystania jej potencjału, ale również ograniczeń. Wkrótce udostępnimy również pierwsze dokumenty doktrynalne, określające ramy naszego funkcjonowania. Równolegle wiedza ta będzie dostarczana do sił zbrojnych dzięki coraz szerszemu naszemu zaangażowaniu we wspólne przedsięwzięcia szkoleniowe. Jedynym ograniczeniem wydaje się być tutaj czynnik czasu oraz fakt, iż świadomości nie buduje się w sposób skokowy.

Co z współpracą z innymi rodzajami sił zbrojnych?

Zdolność do współdziałania wpisaliśmy w WOT już na etapie koncepcyjnym. Powołując formację, ukształtowaliśmy jej swoisty "kod DNA”, którego ta połączoność stanowi istotny element. Rzutuje to na wszystko, począwszy od struktur przez dobierane wyposażenie aż po model szkolenia czy architekturę systemu dowodzenia. Proszę zwrócić uwagę jak przydatnym możemy być narzędziem dla dowódcy ogólnowojskowego, który wraz ze swoimi siłami będzie prowadził działania w terenie, infrastrukturze i pośród populacji, które bardzo dobrze znamy.

W czasie Dragona z zasobów tych korzystał dowódca pododdziału powietrznodesantowego, który otrzymał od nas pełen pakiet danych rozpoznawczych i lotnisko przygotowane do desantowania. To nasi ludzie wprowadzili jego podwładnych na rubieże walki i wspierali go.

Budowę połączoności istotnie wspiera fakt, iż 10 proc. stanu osobowego WOT to żołnierze zawodowi wywodzący się z różnych rodzajów sił zbrojnych. Często zapomina się o tym fakcie a wnoszą oni nie tylko doświadczenia, ale również dobre relacje interpersonalne, co ułatwi budowę zaufania pomiędzy formacjami.

Oficerowie wojsk operacyjnych podkreślają, że oczekują od terytorialsów dostarczania informacji czy oddziaływania na logistykę przeciwnika. Czy to mieści się w wyobrażeniu, jakie WOT ma na temat własnych zadań?

To, co robimy na ćwiczeniu Dragon-17 to jest dokładnie to, czego oczekują ci oficerowie. Tutaj prowadziliśmy rozpoznanie na rzecz wojsk powietrznodesantowych, przyjęliśmy grupę awangardową, wspólnie zaplanowaliśmy walkę o lotnisko w Szymanach i odzyskanie inicjatywy w całym powiecie, trenujemy przygotowanie bezpiecznych skrytek materiałowych i udostępnienie ich nadchodzącym wojskom operacyjnym.

Ponadto zapewniamy zabezpieczenie logistyczne i patrolujemy drogi, by potencjalny przeciwnik nie mógł ich zablokować. Zupełnie inną sprawą jednak jest umiejętność wykorzystania tego potencjału i porzucenie wyobrażeń o formacji ukształtowanych np. przez rezerwowe bataliony OT czy Obronę Terytorialną Kraju.

Czytaj więcej: Gen. Andrzejczak: ćwiczenia są po to, by popełniać błędy [WYWIAD]

Skoro ta współpraca już trwa, co można już o niej powiedzieć? Czy wszystko jest w porządku, czy napotykacie na trudności?

Spotykamy pewne bariery mentalne, niektórzy starsi oficerowie pamiętający czasy OTK nie potrafią wykorzystać wszystkich naszych zdolności postrzegając nas jako formację pomocniczą, której potencjał winien być sprowadzany wyłącznie do działalności pasywnej, głównie ochronnej. W naszej bliskiej historii wojskowości nie mieliśmy doświadczeń lekkiej piechoty ani podobnej do WOT formacji. Nie jest to ich usprawiedliwienie – raczej pokazanie pewnego kontekstu. Jak wspominałem potrzebujemy więcej czasu, by zmienić to podejście.

Wyzwaniem pozostaje łączność i komunikacja. Te zaś skutkują wyzwaniami w obszarze synchronizacji działań. Niemniej jak na ten etap szkolenia jest przyzwoicie. Najbardziej cieszy mnie długa lista doświadczeń w tym uświadomionych błędów, które będą budulcem dla zmian i inspiracją do naszego doskonalenia. Podstawą pozostaje pokora i motywacja! Jesteśmy na początku długiej drogi, o czym należy pamiętać.

Czytaj więcej: Orzeł WOT ze Znakiem Polski Walczącej. Jest projekt

Kiedy będzie miał pan pierwsze wnioski z Dragona-17?

Nie odważę się zamknąć tego procesu na swoim poziomie, dopóki nie skonfrontuję się z wnioskami pozostałych dowódców, w szczególności dowódcy generalnego gen. Jarosława Miki. Zasadniczym źródłem wniosków taktycznych będzie współpraca na kierunku Szymany, więc poczekamy, na obserwacje z 6 Brygady Powietrznodesantowej.

Jednostkę tę wybraliśmy do współpracy właśnie dlatego, że nikt lepiej niż oni nie rozumie idei działań połączonych. To dla nas wymagający partner, z którym z pewnością wielokrotnie zetkniemy się w czasie ćwiczeń. Będziemy też czekać na wnioski z naszych elementów łącznikowych. Myślę, że ten proces zamknie się w ciągu 30 dni.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Rafał Lesiecki

Zobacz też: SKANER Defence24. Gen. Kukuła: „WOT przyczyni się do zwiększenia liczby rezerw osobowych”

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
Krawężnik
piątek, 29 września 2017, 12:04

Wojska Obrony Terytorialnej to wprowadzenie naszej obronności na zupełnie nowy poziom. Jak na formację budowaną od podstaw, to tempo jest więcej niż dobre. Dla Pana Generała i WOTowców szacunek!

Rebel
piątek, 29 września 2017, 11:53

TAAAKI sukces mając jeden pluton. To jaki będzie sukces mając całą strukturę WOT? Świat jest nasz!!! Tylko dlaczego wykonują oni zadania przewidziane dla jednostek specjalnych? Do tego - gdzie tutaj było opanowanie lotniska - zajęli kawałek pasa startowego i to nawet za mały jak na lądowanie Casy? Wystarczyłby jeden żołnierz przeciwnika z ręczną wyrzutnią plot. A nie, bo przecież w założeniach pluton miał też zabezpieczyć rubież w odległości 5 km wokół pasa startowego. Te ćwiczenia ("opanowanie" lotniska w Szymanach) z realiami nie miały nic wspólnego - ot taka ładna pokazówka i Antoni może się pochwalić.... Za to bardzo dużo z "scenariuszami" rozgrywanymi przez wiele lat przez stowarzyszenie Obrona Narodowa...

Sinus
czwartek, 28 września 2017, 22:36

Bardzo dobry wywiad, pokazujący zresztą, że osoby hejtujące na WOT opierają się głównie na kłamstwach i przeinaczeniach.

richat
wtorek, 3 października 2017, 10:34

Ludzie ! To jakiś bełkot . To ma być wojsko , czy może Timur i jego kamanda ??? .

Autor WOT
niedziela, 1 października 2017, 22:12

Pomysł na TANI rozwój WOT ; A. Ustanowienie magazynów z cięższym sprzętem wojskowym dla WOT przy komendach powiatowych policji - równomiernie rozlokowany sprzęt na terenie całego kraju , pod stałym nadzorem policji i w razie zagrożenia szybko przekazany i rozlokowany według potrzeb . B. Nawiązanie współpracy z OSP , w każdej większej miejscowości jest remiza OSP . Wystarczy dobudować mały magazynek broni i w razie zagrożenia z niego korzystać . Dodatkowo strażacy i ich wozy gaśnicze , to idealna pomoc przy rozlokowywaniu cięższej broni w terenie . C. Aby zwiększyć liczebność formacji wprowadzić ustawowy obowiązek uczestnictwa emerytów wojskowych , tj . osób które pobierają emeryturę wojskową w wieku do 55lat. Raz w miesiącu uczestniczyli by w szkoleniach , więcej nie trzeba bo przez lata poznali kunszt wojskowy jako żołnierze zawodowi .

tak tylko ... na marginesie
poniedziałek, 2 października 2017, 11:57

@Autor WOT Tak czołgi i bwp dla folksszturmu zaparkować na parkingach przy "komendach powiatowych Policji" A druhowie z OSP o Twoim pomyśle na militaryzacje ich strażnic wiedzą ? A co na to prawo ? Ustawowy obowiązek w uczestniczeniu w ćwiczeniach volksszturmu ?? To prawie tak jak w Korei Kim-a

co to jest
czwartek, 28 września 2017, 21:42

Taką walkę w DNA mieli ci Powstańcy Warszawscy, którzy w pierwszym dniu powstania szturmowali magazyny z bronią i amunicją chronione przez świetnie wyszkolone wojsko. Skończyło się 107 do 2 dla Niemców. Ale w DNA mieli... Tak z ciekawości taki generał i pułkownicy w dobie cyfryzacji będą taką zwierzyną łowną jak al sadr czy inni choć tamci mieli łatwiej.

b
piątek, 29 września 2017, 12:44

W Warszawie w 1944 r nie bylo zadnych magazynow broni czy amunicji, byly zaklady remontowe broni pancernej ( przyfrontowe) .

Patriota
niedziela, 1 października 2017, 12:21

Panie Generale , życzę powodzenia w rozwoju bardzo potrzebnych WOT, pana wieloletnie doświadczenie wyniesione z jednostki komandosów bardzo dużo może wnieść do WOT.Pomyślności w budowaniu nowej bardzo potrzebnej formacji.

say69mat
piątek, 29 września 2017, 10:21

@def24.pl: Gen. Kukuła: WOT mają operacje połączone w swoim DNA say69mat: Zapewne wyssali ideę operacji połączonych z mlekiem Keyesa i Mounbattena??? Po drugie, jaki istnieje zasadniczy związek pomiędzy ideą operacji połączonych a praktyką działania jednostek OT???

Szary
piątek, 29 września 2017, 16:16

Dlatego pan generał jest w mundurze specjałów? Przecież jest żołnierzem WOT, czyżby się nie identyfikował ze swoją nową formacją?

IronIsane
piątek, 29 września 2017, 10:12

Jako żołnierz z 20 letnim stażem to do tego DNA jeszcze dużo musicie się nauczyć . Pozdrawiam i sukcesów

w9
piątek, 29 września 2017, 15:45

WOT trzeba rozwijać i wszyscy piszący co ich strasznie krytykują na pewno mają bardzo mało wspólnego z odbyciem służby w wojsku.Wojsko chcąc być przydatne musi się szkolić , to nie podlega żadnej dyskusji.

kruca fux
sobota, 30 września 2017, 08:56

Zależy o jakiej służbie mówisz. Teraz w części jednostek młodzi żołnierze zawodowi są traktowani jak ( bez obrazy) osoby specjalnej troski - bezstresowe szkolenie, dietetyk, psycholog itp. Przecież gdyby przyszło do prawdziwej wojny, to część z nich podda się, bo nie będzie miała dostępu do internetu. Jedynie specjalsi dostają ciężki wycisk i tu szacunek, bo jeszcze w wolnym czasie szlifują kondycję, doskonalą się na własną rękę a co niektórzy jeszcze szkolą organizacje cywilne z TCCC. Podobnie w terytorialsami - szkolenie szkoleniem. ale bez chęci, samozaparcia i windowania kondycji w wolnym czasie, to marnie widzę przyszłość tej formacji. Podejrzewam, że jak po roku szkolenia zostanie 50% składu początkowego, to będzie to duży sukces. Ja osobiście obstawiam jakieś 30% - zostaną głównie osoby, z formacji paramilitarnych i ci, którzy nie idą do WOT dla pińset+

vvv
piątek, 29 września 2017, 21:24

a koszt szkolenia ot wynosi 3x wiecej niz koszt finansowania calej marynarki wojennej oraz jest porownywalny z silami powietrznymi :)

df
piątek, 29 września 2017, 09:57

czemu dowódca wot chodzi w mundurze i berecie wojsk specjalnych a nie wot????

say69mat
piątek, 29 września 2017, 12:35

Mam pewną wątpliwość. Jaki jest mianowicie związek pomiędzy teorią i praktyką operacji połączonych, a koncepcją działania wojsk Obrony Terytorialnej??? Jakim to cudem techniki operacji specjalnych mają być modus operandi, sił stanowiących praktyczne zaplecze jednostek operacyjnych??? Skoro służą realizacji kompletnie odmiennych założeń taktycznych. Stąd pojawia się następująca kwestia, czy poziom wyszkolenia operatorów sił specjalnych ma być normą wyszkolenia żołnierzy WOT??? Kolejna kwestia, jak tego cudu dokonać realizując weekendowy tryb szkolenia??? Przecież człowiek musi wypocząć, a nie przypuszczam, aby ostra jazda na szkoleniu wojskowym była elementem relaksu po pięciodniowej orce na cywilnym etacie. Dalej - banał - co ma zrobić pracodawca z pracownikiem, który przez pięć dni kombinuje jak tu się urwać z roboty i pójść z kumplami w teren???

Krzys
czwartek, 28 września 2017, 20:25

No jestem pod wrażeniem. Będą się mogli wszyscy od nich uczyć.

teddy
czwartek, 28 września 2017, 20:05

Ja czekam, kiedy projekt WOT wejdzie tak n a p r a w d ę w fazę tworzenia. Bo na razie to tempo w jakim to idzie to kpina. Miało być 17 brygad ? A jest po dwóch latach choć 1 batalion ?

b
piątek, 29 września 2017, 03:44

Jest 5 tys po przysiedze, kolejnych 20 tys zgloszonych.

box
piątek, 29 września 2017, 02:46

Tempo nie jest takie jak zapowiadane ale nie jest też najgorzej. Jeśli po pół roku na planowane ok 9tys jest coś koło 4,5 i przyjmiemy ze w kolejne pół roku przeszkolonych zostanie 1/2 tej ilości to pełna liczebność powinna dla danego województwa być osiągnieta po około 1,5 roku. Przy czym od przyszłego roku rusza szkolenia w kolejnych 3 województwach a w 2019 o ile dobrze pamiętam w pięciu. To powinno dać do końca 2019 ok 25 tys żołnierzy OT. I o ile teoretycznie chyba miało już być w tedy 50 to i tak nie jest to najgorsze tempo jak na coś tworzonego od zera

wqq
piątek, 29 września 2017, 14:26

Zawiało wielkim optymizmem w wypowiedzi pana generała . No ale cóż trzeba być naprawdę wielkim optymistą aby uprawiać taki ugór jakim jest WOT. Nie mniej jednak założenia są całkiem ciekawe może po 15 latach intensywnego treningu coś z tych niedzielnych żołnierzy wyrośnie.

vvv
piątek, 29 września 2017, 21:25

15 dniach! OT nie musi sie szkolic latami :) oni maja aplikację na telefon

tak tylko...
piątek, 29 września 2017, 14:07

Rosjanie wszelkimi sposobami starają się zwalczać modernizację i rozbudowę polskiej armii. Im lepszy sprzęt chcemy kupić tym większa krytyka i szyderstwa. Widać to również na przykładzie WOT, gdzie robi się wszystko, aby wykreować nieprzychylną atmosferę wokół tej formacji. Przydatność WOT jest nie do zakwestionowania. Jeśli nie będzie tej formacji to jej zadania będą musiały wykonywać jednostki operacyjne o wiele droższe i kosztowniejsze w utrzymaniu, które tym samym zostaną odciągnięte od istotniejszych zadań. To po prostu ekonomia pola bitwy, istnienie słabszych, ale mniej kosztownych jednostek jest niezbędne w każdej armii, tak jest od tysięcy lat...

Autor koment
sobota, 30 września 2017, 11:09

Pod warunkiem ze bedzie to przeszkolona formacja. Na razie jest tylko duzo szumu. Nie wiadomo czym ma sie zajmowac. Ma zastepowac wojsko i straz pozarna. Jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego.

bender
piątek, 29 września 2017, 19:37

WOT zwiekszaja koszty ewentualnego konfliktu zbrojnego. To fakt. Beda bardzo przydatne w przypadku konfliktu hybrydowego. Rowniez fakt. Ale na mily Bog, OT nie jest wojskiem ktore zdecyduje o wyniku wojny i cala ta propaganda o tym, ze bez OT nie damy rady, ze jest najwazniejsze, ze weekendowi komandosi sa najlepsi na swiecie, to zwykle nawijanie makaronu na uszy. A zlotousty pan general mowi dokladnie to, czego oczekuja od niego przelozeni. Niestety kola nie wymyslil, choc tak stara sie to przedstawic.

xx
czwartek, 28 września 2017, 19:53

a pan generał to w takim wdzianku i beretce to prywatnie czy to mundur WOT?

b
piątek, 29 września 2017, 10:53

Bo to general liniowy nie garnizonowy, na calym swiecie tak jest, moze nie na calym ale w wielu krajach.

ktoś
piątek, 29 września 2017, 01:33

Myślisz, że jakikolwiek "specjals" będzie chodził w rogatywce i jak reszta wojska w wz.2010? Prawdopodobnie dla tego w WOT wprowadzono oprócz rogatywek też berety w kolorze khaki. Nie pisze tu tego by kogokolwiek obrazić, a zwłaszcza żołnierzy WOT, ale spójrzmy prawdzie w oczy w wojsku są i będą animozje a co za tym idzie próby wyróżnienia się poszczególnych jednostek na tle innych zwłaszcza pomiędzy formacjami specjalnego przeznaczenia a resztą zwykłych żołnierzy. Tak było nawet w LWP przykład zezwolenie podwijania rękawów od munduru polowego u panów w bordowych beretach. Normalną cechą w wszystkich armiach świata jest, że "specjalsi" chcą się wyróżnić spośród innych. Nie mówię tu o sprzęcie i szkoleniu bo to wynika z charakteru działań formacji. Ale o samym aspekcie psychologicznym, którego niestety nie da się przeskoczyć. Bo jak "specjals" ma nagle chodzić w mundurze zwykłego piechociarza i przestać chodzić w mundurze który go odróżnia od innych?

my
piątek, 29 września 2017, 01:27

jakby niektóre komentarze wyszły z jednej klawiatury ale może się mylę , po pierwsze trzeba ćwiczyć i ćwiczyć, po drugie lepiej mieć 100 wyszkolonych terytorialsów którzy są całkowicie zaangażowani w to co robią niż 200 żołnierzy którzy albo są wcieleni na siłę albo poszli do woja za chlebem po trzecie idelnym odpowiednikiem tej sytuacji z WOT jest OSP o ile w miastach tego może nie widać ale już poza nimi szeroko rozumiana ochrona ppoż. i inne była by nie do zralizowania w sezonie urlopowym zostaje w powiecie obsada na 2,5 samochodu jeśli powiat jest duży i nałoży się kilka zdażeń to bez OSP zostaje do odmawiania różaniec więc grzechem jest nie wykorzystać pasji i zaangażowania tych ludzi a wspieranie tych organizacji w różnych formach powinno być zapisane w ustawie

Boruta
piątek, 29 września 2017, 12:36

Tak, ćwiczyć i ćwiczyć, a nie bawić w co któryś łikendzik.

Dropik
piątek, 29 września 2017, 12:57

40 wotnikow opanowało lotnisko zabezpieczając drogi podjęcia do niego na odległość do 10 km. Malowane wojsko normalnie jak przysłowiowe malowanie trawników z PRL u . Pan generał mówi co ma mówić

JB
piątek, 29 września 2017, 12:55

Dobry wywiad. Powinni go przeczytać ci, którzy mają zawsze w temacie WOT dużo do powiedzenia. I to niekoniecznie na temat.

Wawiak
piątek, 29 września 2017, 14:40

Ale oni krytykują WOT nie z powodów merytorycznych, tylko światopoglądowych (by nie rzec: ideologicznych)...

Dd
piątek, 29 września 2017, 00:55

W ramach tych operacji połączonych to operacje lądowe i jakiś ułamek specjalnych to jeszcze rozumię. Mówiąc o kodzie DNA WOT generał nie miał chyba na myśli operacji powietrznych i morskich, bo z tego co wiem, przynajmniej na razie, WOT nie mają takich środków. Przynajmniej na razie....

MadMax
piątek, 29 września 2017, 10:46

Raczej nie muszą mieć takich środków. Zresztą wówczas operacja nie nazywałam by się połączoną. Współdziałanie z lotnictwem jest jak najbardziej realne. Wstęp do tego był na pokazie odbijania lotniska. Chyba nie bez podstaw najpierw był nalot F-16. WOT musi intensywnie współdziałać tak z lotnictwem, artylerią, wojskami aeromobilnymi, a nawet zmechanizowanymi i pancernymi.

Gliwiczanin
niedziela, 1 października 2017, 16:06

Polacy pomimo odwagi i zapału nie mieli szans w 1939 roku. Kiepskie uzbrojenie i dowództwo które w kampanii wrześniowej doprowadziło do klęski. Przykładem wysyłania cywilów (bo tym jest WOT w porównaniu z zawodowymi żołnierzami) do walki było Powstanie Warszawskie. Pomimo odwagi powstańców Niemcy dokonali masakry. Jestem za wot ale nie w takim kształcie gdzie podlega ono pod MON i jest finansowane kosztem prawdziwych żołnierzy. Wot jako odziały pomocnicze są potrzebne, ale nie jak na tych manewrach udające komandosów.

Grzegorz Kryński - Białystok
niedziela, 1 października 2017, 19:36

Ale ja przepraszam - A gdzie się ma nauczyć współdziałania z wojskami operacyjnymi (chociażby tak jak twierdzisz jako odziały pomocnicze) jak nie na wspólnych ćwiczeniach. W internecie .......? - czytając broszurkę...............?

CB
piątek, 29 września 2017, 00:44

Te zachwyty dowództwa i ministerstwa na temat WOT, zaczynają już być najzwyczajniej w świecie szkodliwe dla bezpieczeństwa, bo marginalizują i dyskredytują pozostałe formacje i podkopują morale regularnej armii. A pomijając już wszystkie inne aspekty, żołnierz żeby dobrze walczyć i wykonywać rozkazy, musi szanować (albo się bać, bo i tak bywa) swoich dowódców, a obecni swoimi działaniami wywołują tylko śmieszność...

ZZ
piątek, 29 września 2017, 11:42

Rozumiem, że peany nad F-16 marginalizowały i dyskredytowały pozostałe formacje oraz podkopywały morale Wojsk Lądowych?

Jarek
piątek, 29 września 2017, 10:24

No nie przesadzaj jak to "zachwyty" podkopują morale regularnej armii? To co za armia ma być? To nie przedszkole że jak pani "Kasia" pogłaszcze "Piotrusia" to "Jacuś" jest załamany... i się obraża. Armia to całość a jak na danym terenie będą przeszkoleni ludzie którzy znają teren to "Armia" nie będzie błądzić...

b
piątek, 29 września 2017, 03:47

Przeciez te jednostki sa integralna czescia WP, w jaki sposob maja oslabiac morale. US Army ma GN nigdy nie slyszalem aby ktos normalny twierdzil, ze sa szkodliwe dla zawodowych.

r44
piątek, 29 września 2017, 20:11

dla zainteresowanych polecam ostatni numer infrantry Magazine, artykuł "Infrantry Attacks At NTC" jest tam fragment o zdobywaniu lotniska.

Aaron
piątek, 29 września 2017, 12:39

Bardzo kibicuje WOT, jednak myslę że biurokracja WOGów zatopi ich wyposażania i możliwość działania. Czy nie powinny to być osobne sekcje przy już istniejących jednostkach, i w razie W gdy żołnierze opuszczają koszary, WOTy zostają na terytorium, jak nazwa wskazuje.

ktoś
piątek, 29 września 2017, 15:32

WOT nie jest zaopatrywany przez WOG-gi tylko przez JW NIL. Czyli pozostaje na zaopatrzeniu WS. Przy czym z zapowiedzi MON można wnioskować, że szykują się z zamiarem likwidacji Wojskowych Oddziałów Gospodarczych i powrotu do starego systemu zaopatrzenia. Więc WOT nie grozi to z czym reszta wojska się użera od lat.

Wawiak
piątek, 29 września 2017, 14:43

WOT ma relację do określonego rejonu, gdy tymczasem jednostkę można przebazować.

Grzegorz Kryński - Białystok
sobota, 30 września 2017, 12:25

Brawo Brawo Panie Generale!!!!! Malkontentom przypominam, że mamy w swej historii dobre przykłady gdzie oddziały ochotnicze spełniły swoje zadania. Chociażby bitwa pod Racławicami - i znani wszystkim kosynierzy, to nie kto inny jak ówczesny WOT. No i wrzesień 1939 obrona Kępy Oksywskiej oraz Helu. A i na Wschodzie Polski są przykłady WOT jak obrona Grodna. Panie Generale życzę sukcesów w budowie WOT. Polska Wschodnia jest obecnie bezbronna. Tu jest brak jakiejkolwiek porządnej formacji obronnej wojsk operacyjnych. Doktryna ta którą wprowadzono, tzw. obrona na Wiśle spowodowała że Wschód Polski jest całkowicie bez ochrony. Panie Generale proszę jedynie o szybsze formowanie i szkolnie żołnierzy/obywateli na wschodzie. WOT to spełnienie postulatu konstytucyjnego - Prawa każdego obywatela RP do obrony a nie tylko pewnej części obywateli - czytaj tej na zachód od Wisły. Jeszcze raz pozdrawiam i życzę pełnego sukcesu w formowaniu WOT. Zawsze gotowi, zawsze blisko i moje dodane Zawsze najlepsi!!!!!!! :)

db
wtorek, 3 października 2017, 19:37

No jeżeli zadaniem oddziałów ochotniczych jest polec na polu chwały i przegrac wojne to faktycznie przykłady podałeś trafione w dziesiątkę. Kosynierzy nie mieli nic wspólnego z ideą WOT, były to oddziały sformowane ad hoc z chłopskich rekrutów i uzbrojone w to co było pod ręką. Pod Racławicami wygrali ze względu na zaskoczenie i lokalną przewagę liczebną. Gdy przyszło im walczyć pod Szczekocinami z przygotowanym i posiadającym przytłaczającą przewagę w artylerii nieprzyjacielem zostali zdiesiątkowani. Grodno to nie WOT a samoobrona obywatelska. Kępa Oksywska i Hel to dość ryzykowne przykłady, bo obok bohaterstwa żołnierzy ON i LOW mamy tam przykłady buntów i dezercji całych oddziałów - właśnie z zaciągu terytorialnego. Jeżeli chcemy mówic o zwycięstwie oddziałów ochotniczych to proponowałbym wojnę 1920 i Powstanie Wielkopolskie. W pierwszym przypadku odbyło sie to kosztem ogromnych ofiar. Powstanie Wielkopolskie natomiast to walka prowadzona przez świetnie wyszkolonych, dobrze dowodzonych i zorganizowanych weteranów Wielkiej Wojny. Należy także pamiętać, że przedwojenne bataliony ON były tworzone na zupełnie innych zasadach niz obecne WOT. Były to oddziały formowane wyłącznie z rezerwistów, z założenia pomocnicze, wyposażone w broń lekką wycofaną z jednostek pierwszej linii. Zakładano, że nie będą prowadzić samodzielnych działań taktycznych, dopuszczano możliwość krótkotrwałej obrony w korzystnych warunkach terenowych przy wsparciu wojsk regularnych. Ciekawym wyjątkiem była tu 55 DPRez płk Kalabińskiego, stworzona na bazie Górnośląskich i Dąbrowskich batalionów ON, która posiadała strukturę typowej dywizji piechoty z pułkiem artylerii, słuzbami i broniami. Ze współczesnym WOT widzę dla przedwojennej ON trzy cechy wspólne: słowo "Obrony" w nazwie, terytorialny sposób rekrutacji i brak ciężkiego uzbrojenia. Zresztą nawet MON odciął sie od idei odmawiając przyjęcia orła ON jako orła WOT. A co do sformułowania "zawsze najlepsi" sugerowałbym nieco pokory - do bycia najlepszym nie wystarczy chcieć. Trzeba dużo, dużo pracować i jeszcze więcej ćwiczyć. Czego serdecznie życzę.

bigger
wtorek, 3 października 2017, 00:50

"Chociażby bitwa pod Racławicami - i znani wszystkim kosynierzy, to nie kto inny jak ówczesny WOT." a chwilę później dostali solidne lanie po Szczekocinami gdzie poległ Bartosz Głowacki...

kapralek
sobota, 30 września 2017, 16:40

Człowieku myślisz standardami prowadzenia wojny sprzed 200 lat bo od tylu mniej więcej żadna partyzantka nie wygrała z zawodową armią...

12th
sobota, 30 września 2017, 15:13

I co z tego ze wygrali te bitwy jak wojny przegrali...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama