Reklama

Gdzie są granice tureckiego nacjonalizmu? Atak terrorystyczny "Szarych Wilków" w Bangkoku

5 września 2015, 11:48
Manifestacja poparcia Szarych Wilków na tzw. Cyprze Północnym. Fot. Wikipedia
Pozdrowienie Szarych Wilków. Fot. Wikipedia
Ujgurzy to naród spokrewniony z Turkami, który w VII w., na terenie dzisiejszej Mongolii założył swój pierwszy kaganat. Fot. Wikipedia

Sprawca zamachu w Bangkoku okazał się być Turkiem. Nie dziwi to i raczej nie ma nic wspólnego z islamistami. Zamach to zemsta za Ujgurów – powinno to jednak prowadzić do refleksji nad granicami tureckiego nacjonalizmu - w analizie dla Defence24.pl pisze Witold Repetowicz.

Każdy naród ma swoje legendy, jednak nie każdy żyje nimi na co dzień. Mit o szarej wilczycy Asenie, która wyprowadziła Turków z mitycznej krainy Ergenekon, jest żywy i oddziałuje na turecką teraźniejszość, politykę wewnętrzną oraz, co jeszcze ważniejsze, zagraniczną. Obecnie, gdy trwa dramatyczna walka o nacjonalistyczny elektorat przed powtórkowymi wyborami do tureckiego parlamentu, ta licytacja nacjonalistyczna jest jeszcze silniejsza. Nie jest to jednak wewnętrzna sprawa Turcji, gdyż niewiele jest krajów, w których mit tak bardzo wpływałby na politykę międzynarodową.

Turcy na kartach historii pojawili się w VI w. n.e., najeżdżając od strony Mongolii północno-wschodnie kresy perskiego Imperium Sasanidzkiego. Kluczowe znaczenie dla tureckiej historii miały jednak podboje seldżuckiego wodza Tughrula oraz jego syna Alp Arslana w XI w. Położyły one kres odrodzonej państwowości irańskiej, a także doprowadziły do wypraw krzyżowych. Seldżucy stworzyli wtedy Imperium ciągnące się od Anatolii, czyli terenów współczesnej Turcji, aż po Ujgurię, czyli współczesną prowincję Xinjiang w Chinach.

Ujgurzy to naród spokrewniony z Turkami, który w VII w., na terenie dzisiejszej Mongolii założył swój pierwszy kaganat. Później (w XI w., czyli w tym samym czasie gdy ich seldżuccy pobratymcy  podbijali bizantyjska Anatolię), pod naporem Mongołów, przenieśli się do dzisiejszego Xinjiangu. Dziś wielu krytyków chińskiej polityki kolonizacyjnej w tej prowincji głosi, że Ujgurzy są tam rdzenną ludnością, a Chińczycy Han rozpoczęli kolonizację po podboju w końcu XVIII w., dokonanym zresztą nie przez rdzennie chińską, lecz mandżurską dynastie Qing. Tymczasem ta kraina znalazła się po raz pierwszy pod władanie Chińczyków już za dynastii Han, ponad 2000 lat temu, kilkaset lat przed pojawieniem się tam ludów tureckiche. Do dziś przypomina o tym, wybudowany w czasach dynastii Tang, zamek Taszkurgan. Nawiasem mówiąc, wznosi się on obecnie na trasie, gdzie trwają intensywne prace budowlane – szlaku drogowego i tranzytowo-energetycznego, który ma połączyć Chiny z Pakistanem i Iranem. To z całą pewnością ma wpływ na chińską politykę w Xinjiangu, której celem, w wielkim skrócie, jest pozbycie się Ujgurów.

Ujgurzy i Chińczycy należą do dwóch zupełnie nie przystających do siebie światów. Warto jednak nadmienić, iż Chińczycy w zasadzie nie podbili Ujgurów, gdyż zrobili to znacznie wcześniej mongolscy Dżungarowie, tych zaś podbiła i wymordowała dynastia Qing. Los Ujgurów był znacznie lepszy, ale tylko do czasu, gdy w Chinach zaczął rządzić Mao. Choć w 1955 oficjalnie powołano „Ujgurski Autonomiczny Region Xinjiang” to autonomia ta zawsze była fikcją. W tym czasie chińska władza ludowa kilkukrotnie zmieniała też ujgurski alfabet (wersje arabskiego, cyrylicy i łacińskiego) w zależności od aktualnych potrzeb polityczno-międzynarodowych. Kluczowe znaczenie miała jednak  „hanizacja” Xinjiangu, czyli kolonizacja tego terytorium przez dominujących w Chinach Hanów. Ujgurzy byli z góry skazani na porażkę, gdyż jest ich raptem 10 mln, a Hanów – 1,3 miliarda. W 1953 r. stanowili jeszcze 75 % ludności Xinjiangu, podczas gdy w 2010 r. było to już tylko 45 %, przy 40 % Hanów. Obie grupy w ogóle nie integrują się ze sobą, a chińskie władze systematycznie tępią ujgurską kulturę, sprowadzając ją do „cepelii”. Ujgurzy natomiast organizują zamachy terrorystyczne i coraz liczniej uczestniczą w strukturach globalnego dżihadu, w tym Państwa Islamskiego. Mają też poparcie Turcji, zwłaszcza kręgów nacjonalistycznych spod znaku Szarego Wilka.

Ujgurzy to naród spokrewniony z Turkami, który w VII w., na terenie dzisiejszej Mongolii założył swój pierwszy kaganat. Fot. Wikipedia

Upadek komunizmu na początku lat 90., a zwłaszcza rozpad ZSRR oraz Jugosławii, otworzył Turcji drogę do odbudowywania wpływów pantureckich w obszarze wykraczającym nawet poza ten etnos potomków ludu prowadzonego przez szarą wilczycę Asenę. Wielka Turcja obejmuje wszystkie republiki postradzieckie (tzw. Turkiestan Zachodni, obejmujący również północny Afganistan), Xinjiang (tzw. Turkiestan Wschodni), Azerbejdżan (i to zarówno ten postradziecki, jak i należący do Iranu), wreszcie znaczną część byłej Jugosławii (tereny zamieszkane przez Bośniaków i Albańczyków), wreszcie – Gagauzję (należącą do Mołdawii). Choć najwięcej wspólnego z Turcją mają tereny tatarskie, Krym i Kazań, to tam akurat aktywność państwa tureckiego i organizacji tureckich nacjonalistów jest najmniejsza. W Gagauzji czy na terenie byłej Jugosławii, a także w Azji Środkowej, tworzone są natomiast liczne szkoły tureckie. Dotyczy to nawet Tadżykistanu, choć Tadżykowie to lud irański a nie turecko-ałtajski.

Wpływy tureckie nie ograniczają się jedynie do instytucji edukacyjnych i kulturalnych. Bardzo dużo środków Turcja przeznaczyła również na odrodzenie muzułmańskiego życia religijnego. 20 lat temu zarówno Albańczycy jak i Bośniacy byli bardzo zlaicyzowani, ale od tego czasu wiele się zmieniło i nastąpiła radykalizacja podejścia do religii. Jeszcze bardziej wyraźne jest to w „Turkiestanie Zachodnim”, gdzie Turcja zaczęła zupełnie zmieniać tamtejszy charakter islamu. Turcy wpływają też na stosunki polityczne. Widać to szczególnie w Bośni, gdzie Erdogan mieszał się w podziały miejscowych muzułmanów, wspierając konserwatywno-religijną frakcję kierowaną przez syna lidera muzułmanów w okresie wojny domowej w latach 90., Bakira Izetbegowića. Równie silnie Turcja zainteresowana jest „Wschodnim Turkiestanem” czyli Xinjiangiem.

Nacjonalizm panturecki odwołujący się do mitologii wyrósł z ruchu młodotureckiego, który powstał w końcu XIX w. To właśnie ta ideologia była siłą napędową ludobójstwa Ormian w 1915 r. a następnie stanowiła fundament nowej, republikańskiej Turcji. Pierwsza osobą, która włączyła „wilczą” symbolikę do państwowej emblematyki był sam Ataturk. Natomiast w latach 70. powstała ultranacjonalistyczna partia turecka MHP, ze swoim młodzieżowym skrzydłem „Szarymi Wilkami”. To właśnie do tej organizacji należał Ali Agca. Szare Wilki prowadziły (i częściowo robią to nadal) działalność o charakterze terrorystycznym i to nie tylko w Turcji. W latach 90. nastąpił wzrost popularności MHP, a w 1999 r. partia ta weszła nawet do rządu. Dziś jest jedną z czterech partii obecnych w parlamencie, a celem rządzącej AKP jest przejęcie części jej elektoratu i - poprzez wyeliminowanie jej - zdobycie absolutnej większości. Jedną z odsłon rywalizacji o elektorat nacjonalistyczny jest „sprawa ujgurska”.

Pozdrowienie Szarych Wilków. Fot. Wikipedia

Zdaniem obrońców praw Ujgurów, jedna z form ich prześladowania dotyczy kwestii religii – islamu. W Xinjiangu jest wprawdzie wiele meczetów, do których zresztą, w zasadzie, wstęp dla niemuzułmanów jest zakazany, ale notorycznie pojawiają się informacje na temat np. zakazu przestrzegania ramadanu. Choć prawdziwość tych doniesień jest nieco wątpliwa to są one nagłaśniane przez turecką prasę. Z drugiej strony Ujgurzy w walce z państwem chińskim stosują terroryzm. Ostatni zamach miał miejsce w marcu ub. r., gdy ujgurscy terroryści zaatakowali pasażerów na stacji w Kunming, zabijając 30 osób i raniąc 140. Władze chińskie odpowiadają na te akty bezwzględnymi represjami, grożąc nawet zmuszeniem Ujgurów do opuszczenia Chin. Już od dawna mówi się zresztą o możliwości przesiedlenia całej ujgurskiej populacji do Kazachstanu. Ponoć Chiny negocjują to z Kazachstanem, a wielu Ujgurów jest skłonnych na to przystać nie widząc żadnych perspektyw w Chinach.

Radykalny islam jest jednym z motorów napędowych ujgurskiego terroryzmu i w tym zakresie znów czynnik turecki pomógł Ujgurom znaleźć sobie miejsce w strukturach globalnego dżihadu. Islamski Ruch Wschodniego Turkiestanu działa od 1997 r. i będąc częścią Al Kaidy jest wpisany na listę organizacji terrorystycznych nie tylko w Chinach ale m.in. w USA. Natomiast wojna w Syrii otworzyła przed ujgurskimi dżihadystami nowe możliwości. Ocenia się, iż około 300 Ujgurów walczy w szeregach Państwa Islamskiego, co zresztą skrzętnie wykorzystuje propaganda chińska. Do aktów terroru i przemocy w „obronie praw ujgurskich” dochodzi też ze strony nacjonalistów tureckich, zwłaszcza Szarych Wilków.

Ostatni akt tego „tureckiego wsparcia” wiąże się z incydentem, który miał miejsce na początku lipca. W tym czasie tysiące Ujgurów zaczęło masowo uciekać z Chin, przez Tajlandię do Turcji. Nie jest wykluczone, że przynajmniej część z nich zamierzała następnie przedostać się do Syrii. Turcja zaczęła im natomiast chętnie wydawać tureckie paszporty. Dla Turcji obecność Ujgurów jako tureckiego elementu etnicznego może być bardzo wygodna w płn. Syrii w celu dokonania tam czystek etnicznych i wyrugowania kurdyjskiego elementu etnicznego. Tajlandia jednak deportowała jednak ponad 100 Ujgurów z powrotem do Chin, co wywołało wybuch zamieszek nacjonalistycznych w Turcji. Zwolennicy MHP napadli m.in. na koreańską wycieczkę w Stambule pod pałacem Topkapi, gdyż wzięli ich za Chińczyków. Ponadto lider MHP Bahceli i prezydent Erdogan zaczęli się publicznie licytować, kto zrobił więcej dla Ujgurów. Zamach w Bangkoku jest więc przedłużeniem tej walki o nacjonalistyczny elektorat przed wyborami do tureckiego parlamentu 1 listopada.

Witold Repetowicz

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
zdzich
sobota, 5 września 2015, 17:32

Erdogan to typowy islamista i na dodatek szowinista marzący o wielkiej Turcji.Oczywiście kosztem innych narodów np. Kurdów.Jeszcze niedawno klepał się po plecach z Mursim innym islamistą byłym prezydentem Egiptu.Obydwaj snuli plany o kalifacie opisanym przez pana Repetowicza.Wolność dla Kurdów.Odszkodowania za ludobójstwo dla Ormian.

Are
niedziela, 6 września 2015, 20:46

Nie każdy islamista jest wpływowym politykiem. Jest szczwanym politykiem który ma wielki cel, i by go osiągnąć odwołuje się do nacjonalizmu i antagonizuje społeczeństwo (wskazując wroga). Nie on pierwszy, nie ostatni. Np. Bismarck też postępował podobnie. Kłopot w tym, że jak już się na taką drogę wejdzie, to albo się w pewnym momencie wylatuje z hukiem, albo kończy się to czymś takim jak wojna światowa.

Wszechciech
niedziela, 6 września 2015, 12:36

I to by było tyle na temat wojskowej i przemysłowej współpracy Polska - Turcja.

Rydz-Widły
sobota, 5 września 2015, 16:04

Chwilę, Tureccy terroryści robią zamach w Tajlandii chcąc się odegrać Chinach za ich antyujgurską politykę? Ja wiem, że papier wiele zniesie, no ale internet to dopiero ma unos :) Kudowie, Kurdowie - a co to każda mniejszość musi mieć swoje państwo? To może Polskę też pokawałkować wedle mniejszości etnicznych, bo pan Gorzelik zobaczył naród śląski? To może stwórzmy jeszcze autonomię Kaszubską i Łemkowską. Ja nie wiem, dajmy na to tacy Żydzi, Cyganie, Indianie czy inne nacje jakoś umieją sobie poukładać sobie życie w ramach innych państw i całkiem sobie to chwalą. Mogliby ich na przykład zacząć naśladować ku obopólnej korzyści.

Gluś
sobota, 5 września 2015, 22:20

Z tego co zrozumiałem z artykułu zamach miał być zemstą za to że władze Tajlandii deportowały ujgurskich uchodźców do Chin. Co do mniejszości to na świecie są podwójne standardy - tamci nie mogą, ale jacyś Albańczycy z Kosowa dostali państwo, albo Abchazja (raptem 250 tys ludzi) która oderwała się od Gruzji. Prawo silniejszego

zdzich
sobota, 5 września 2015, 17:38

Kurdowie to 40 mln naród a nie jakaś mniejszość gwarowa.Więc albo się doucz i wtedy występuj na publicznym forum albo więcej nic nie pisz.

katia
wtorek, 8 września 2015, 08:57

świetny artykuł, z przyjemnością przeczytałam

Wlad
niedziela, 6 września 2015, 21:31

Jeszcze do niedawna w Turcji nie było innych narodowości, np. Kurdowie to "Górscy Turcy". Nigdy w Turcji nie przeprowadzono spisu narodowościowego, ani wyznaniowego. Jestem pewien, że etnicznych Turków jest niewiele więcej niż 50%, a antropologicznych prawie wcale! Czy ktoś widział Turka z odstającymi kośćmi policzkowymi i skośnymi oczami (tak jak np. Kazachowie, Uzbecy czy Mongołowie)? Wspólcześni Turcy to sturczona i zislamizowana ludność Cesarstwa Bizantyjskiego, tj. Grecy, Ormianie, Assyryjczycy, Kurdowie, Gruzini czy Słowianie. Wracając do historii, w 1910 roku tereny ob. Turcji zamieszkiwało ok. 15 mln ludzi: 2 mln Kurdów i Zaza, 2 mln Ormian, 1,8 Greków Egejskich i Pontyjskich, 1,1 mln Assyryjczyków, 0,5 mln Arabów, 0,5 mln Tatarów Krymskich oraz Czerkiesi, Abchazowie, Pomacy i kilkanaście innych narodów. W 1915 Turcy i skuszeni obietnicami Kurdowie "posłali do piachu": 1,5 mln Ormian, 1 mln chrześcijańskich Assyryjczyków, 0,6 mln Greków i podobną liczbę innych chrześcijan, np. arabskojęzycznych Chaldejczyków. Ocalała część Ormian schroniła się w Rosji lub została uratowana przez załogi okrętów i statków Entanty. Po wojnie turecko-greckiej 1919-22 nastąpiła wymiana ludności po 2 tys. lat Grecy opuścili wybrzeże pontyjskie i egejskie, Kurdowie i Turcy (z Bałkanów i ziem arabskich) zajęli etniczne ziemie ormiańskie i asyryjskie (świadczą o tym ruiny tysięcy monastyrów, kościołów i cmentarzy, notabene systematycznie niszczone przez Turków). Turcja obecnie liczy ok. 77 mln mieszkańców, w tym ok. 12-20 mln Kurdów i Zaza (różne oceny), 2,5 mln Arabów, 1 - 1,5 mln Tatarów Krymskich, 1 - 2 mln Czerkiesów i Abchazów, nieokreślona liczba Pomaków, Albańczyków i Turkmenów oraz 0,1 - 1 mocno zasymilowanych Gruzinów (Lazów). Po stu latach od tureckiego ludobójstwa ujawniają się Ormianie i Assyryjczycy, którzy na powrót chcą poznać swoją pradawną kulturę, język i wiarę. To ile jest tych Turków w Turkach i Turcji w Turcji?

niktważny
sobota, 5 września 2015, 13:19

Słabość idei, zmysłu i tożsamości. A Kurdów nadal mordują i Kurdystanu nadal nie ma !

kafir
sobota, 5 września 2015, 13:14

Warto nadmienić, że Ujgurzy walczą też w oddziałach Turkistan Islamic Party.Ugrupowanie to jest częścią koalicji rebeliantów zwanej Armią Podboju.Ostatnio byli bardzo aktywni w ofensywie przeciw wojskom Assada na równinie Sahl al-Ghab.

Ostatni Polak
sobota, 5 września 2015, 12:52

Nasi przodkowie oddawali życie by wypędzić islamską dzicz z Europy, bo świetnie islam poznali. Teraz lewica wbija Polsce nóż w plecy jak w 1938 Anglia Czechosłowacji i bez jednego strzału pozwala zajmować Europę przez miliony islamskich konkwistadorów! PO twierdzi, że Polski nie stać na 500zł pomocy dla dziecka proponowane przez PiS a wg PO powinniśmy przyjąć 5.6% z islamskiej dziczy zalewającej Europę, czyli aktualnie 86000. Wg danych z Francji, średnio każdy imigrant ściąga zachęcany przez KE w ramach prawa łączenia rodzin średnio 10 dalszych krewnych. Czyli zaleje nas na początek prawie 0.9 mln islamskich imigrantów. W żadnym kraju statycznie się nie integrują, pasożytują na podatnikach i są głównym źródłem przestępczości. Żaden kraj tak nie pomagał imigrantom jak Szwecja a mimo to muzułmanie się tam nie integrują, za to w spokojnym kiedyś, gdy 20% mieszkańców nie było muzułmanami, mieście Malmo w tym roku było ponad 30 wybuchów bomb i granatów, niezliczone strzelaniny i podpalenia i nawet policja nie waży się tam wkraczać do muzułmańskich dzielnic! A Polaków straszy się Rosjanami! Jak nie odsuniemy lewactwa od władzy to jeszcze będziemy Rosję błagać na kolanach jak w 1801 Gruzini, by nas zaanektowała i uratowała przed Europejskim Kalifatem jak Gruzję przed Turcją!

Mokotów
niedziela, 6 września 2015, 02:27

Amen

WojtekMat
sobota, 5 września 2015, 15:03

Islam średniowieczny i współczesny to dwa różne światy. Tak jak Chrześcjaństwo średniowieczne i współczesne - tylko na odwrót. Wtedy to Islam był światem nauki i kultury. Przez te lata Chrześciaństwo się ucywilizowało a Islam stal się światem terroru i przemocy.

stiv
poniedziałek, 7 września 2015, 12:54

wojtekmAT mylisz się strasznie się mylisz.. chrzescijanstwo ewoluuje zgodnie z duchenm czasu czego wyrazem są synody i zmiany idące odgórnie z Watykanu.. w islamie nie ma muzułmańskiego papierza sa za to nawiedzeni imamowie czyli tacy muzułmańscy ksieza. tylko ze ci imamowie to w 100 procentach zwolennicy szariatu mordowania niewiernych i podbijania następnych krajów a wiec religia muzułmanska niesie zagłade naszym europejskim wartościom tj równouprawnieniu płci, wolności religijnej i swiatopogladowej!!!! Vide państwo islamskie, Arabia Saudyjska, ZEA Pakistan czy Jemen...... JAK SIĘ NIE OBUDZIMY NA CZAS TO BEDZIE KONIEC WOLNEJ EUROPY !!!!

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama