Fregaty flot NATO w Gdyni

15 września 2016, 16:33
ESPS Mendez Nunez
ESPS Mendez Nunez / Fot. US Navy

Do portu wojennego w Gdyni wejdą z wizytą roboczą trzy fregaty Stałego Zespołu Okrętów NATO SNMG-1: hiszpańska ESPS Mendez Nunez, portugalska NRP Alvares Cabral oraz niemiecka FGS Ludwigshafen. Okręty mają być udostępnione dla zwiedzających.

Jak informuje Dowództwo Generalne RSZ, w piątek do portu wojennego w Gdyni wpłyną i zacumują przy Nabrzeżu Francuskim trzy okręty wchodzące w skład SNMG-1. W najbliższy weekend (sobota i niedziela), w godz. 10:00 – 12:00 oraz 15:00 – 17:00, wszystkie trzy fregaty zostaną udostępnione do zwiedzania. Natomiast we wtorek, 20 września, po krótkim odpoczynku załóg i uzupełnieniu zapasów, jednostki opuszczą Gdynię. Okrętem flagowym Stałego Zespołu Okrętów NATO SNMG-1 jest obecnie hiszpańska jednostka ESPS Mendez Nunez.

Stały Zespół Okrętów NATO powstał w styczniu 1968 roku jako zespół STANAVFORLANT (Standing Naval Force Atlantic – Stały Zespół Sił Morskich na Atlantyku). W 2003 roku jego nazwę zmieniono na Standing NATO Maritime Group 1 (SNMG-1) i podporządkowano pod Dowództwo Połączonych Sił Zbrojnych NATO na Atlantyku. SNMG-1 jest częścią Sił Odpowiedzi NATO. SNMG-1 to jeden z dwóch stałych zespołów okrętowych Sojuszu Północnoatlantyckiego, w których skład wchodzą wyselekcjonowane niszczyciele i fregaty państw członkowskich. Szkielet zespołu stanowią jednostki z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii, do których cyklicznie dołączają okręty z Belgii, Danii, Portugalii, Hiszpanii i Polski. SNMG-1 prowadzi ćwiczenia zarówno w składzie zespołu jak i z okrętami sił morskich państw członkowskich NATO i Partnerstwa dla Pokoju.

Wielonarodowy zespół utrzymywany jest w najwyższym stopniu gotowości bojowej i przeznaczony jest do natychmiastowego reagowania w sytuacjach kryzysowych, operacjach pokojowych i w wypadku wojny. Okręty operują na Atlantyku oraz na wszystkich akwenach europejskich i są najlepiej wyszkolonym międzynarodowym zespołem uderzeniowym tego rodzaju na świecie. Wypełniając swoje zadania w morzu okręty monitorują żeglugę, kontrolują podejrzane jednostki, prowadzą akcje blokadowe oraz ewakuują zagrożoną ludność, a także stanowią bazę dla piechoty morskiej i jednostek specjalnych wykonujących zadania w głębi lądu.

Sojusz Północnoatlantycki utrzymuje w stałej rotacyjnej służbie cztery zespoły okrętów. Dwa z nich to zespoły fregat, dwa kolejne to zespoły sił przeciwminowych. Zadaniem tych wielonarodowych zespołów okrętów jest demonstrowanie solidarności członków sojuszu oraz realizacja jednego z najważniejszych zadań obronnych – zapewnienie bezpieczeństwa strategicznych morskich szlaków komunikacyjnych. W sytuacji kryzysowej państwa NATO nie mogą dopuścić do sparaliżowania transportu morskiego ponieważ to głównie tą drogą do zagrożonego kraju trafia pomoc humanitarna, surowce, paliwa oraz wsparcie bojowe. Zespoły okrętowe należą do najbardziej efektywnych elementów tzw. sił odpowiedzi - nie potrzebują budowy osobnej bazy logistycznej, przenoszą silne i zróżnicowane uzbrojenie, mogą prowadzić akcje embarga, kontroli żeglugi, osłony jednostek z dostawami humanitarnymi, ewakuować zagrożoną ludność. Mogą również stanowić bazę dla jednostek specjalnych czy piechoty morskiej wykonującej zadania w głębi lądu. Większość czasu zespoły te spędzają w morzu między innymi zgrywając współdziałanie wchodzących w ich skład okrętów oraz uczestnicząc w manewrach z marynarkami państw członkowskich i partnerskich NATO. W sytuacji kryzysowej niemal z marszu mogą być skierowane do realizacji zadań praktycznie w dowolnym rejonie globu.

Warto zaznaczyć, iż w piątek do Gdyni przypłyną również polskie okręty biorące udział w misjach i ćwiczeniach NATO. W godzinach porannych zacumuje fregata rakietowa ORP T. Kościuszko, biorąca od lipca  br. udział w misji na Morzu Śródziemnym, Egejskim i Czarnym oraz wracająca z ćwiczenia Northern Coasts korweta ORP Kaszub.

Czytaj więcej: Polskie okręty wracają z misji i ćwiczeń NATO

 

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 6
Reklama
retro-skoczk
czwartek, 15 września 2016, 19:00

Niedawno w telewizji była ciekawa dyskusja o marynarce wojennej.Jeden z ekspertów (tytułowano go: panie pułkowniku) stwierdził że w chwili wybuchu wojny wszystkie okrety pływające po Bałtyku zostaną natychmiast zatopione.W cięgu paru minut-od naziemnych rakiet ziemia-woda.I może to uczynić nawet Polska która dysponuje takim arsenałem.Nic się nie uchowa.

oskarm
piątek, 16 września 2016, 12:38

Równie dobrze można to samo powiedzieć o lotnictwie. Pewnie ekspert ma małe pojęcie o systemach obrony okrętów...

ja
czwartek, 15 września 2016, 17:21

No i po co nam własne okręty skoro jest NATO?

oskarm
piątek, 16 września 2016, 12:42

@ja, Po co nam armia i lotnictwo skoro jest NATO!

Wojtek 39
czwartek, 15 września 2016, 18:42

Ponieważ okręty innych państw należących do NATO maja inne zadania niż byc "naszymi" okrętami a podatnicy z tychże państw nie będa płacić podatków po to, aby z ich pieniędzy pokrywano koszta operacji okrętów, które sami powinniśmy ponosić oraz po to, abyśmy mogli, w wypadku zaistnienia takiej potrzeby, wypełniac obowiązki wynikające z przynależności do NATO. Ale Twój nick doskonale oddaje podejście do sprawy - "ja". Wyobraź sobie, że istnieją także oni i mają dokładnie takie samo prawa i obowiązki jak Ty. A bycie członkiem NATO nie oznacza dla Polski, że inni mają nas bronić choćbyśmy my sami nic nie robili. To oznacza także, że i my mamy obowiązki względem pańśtw NATO także łącznie z uczestnictwem w operacjach poza granicami Polski jeśli będzie taka potrzeba. Oraz oznacza to koniecznośc posiadania sił na miarę możłiwości pańśtwa a nie takich jakie są "wygodne i mało kosztują". Własne okręty są nam potrzebne po to, aby wypełniac misje wynikające z naszej racji stanu i z naszych interesów.

gh
sobota, 17 września 2016, 21:48

Jako dobrzy przyjaciele i najbliżsi sojusznicy amerykanie bo o nich oczywiście mowa powinni przekazać swojemu wiernemu wasalowi ze dwie takie fregaty.

Tweets Defence24