Francuscy i amerykańscy specjalsi będę ściślej współpracować

11 lipca 2021, 09:41
210612-F-EZ422-0470C
Fot. Departament Obrony USA, domena publiczna, www.defense.gov
Reklama

Amerykańskie i francuskie wojska specjalne będą mocniej współpracowały w przestrzeni walki z zagrożeniami terrorystycznymi. Przy czym, oba państwa zadeklarowały, że zamierzają pogłębiać kooperację w zakresie rozwoju własnego potencjału wojsk specjalnych we wszystkich jego aspektach, stąd stworzona została specjalna mapa drogowa.

Waszyngton i Paryż zgodziły się na stworzenie mapy drogowej działań mających docelowo zwiększyć możliwość współpracy sił operacji specjalnych z obu państw. Specjalne porozumienie zostało podpisane przez amerykańskiego sekretarza obrony Lloyda Austina oraz minister obrony Francji Florence Parly. Oba kraje widzą potrzebę szerszej interoperacyjności jednostek swoich komandosów w kontekście reagowania na dalej istniejące zagrożenia asymetryczne, przede wszystkim jeśli chodzi o działania antyterrorystyczne. Rzecznik Pentagonu ppłk Anton Semelroth nazwał wypracowaną i zaakceptowaną mapę drogową deklaracją zamiaru rozszerzenia współpracy amerykańsko-francuskiej we wszystkich obszarach współczesnych operacji specjalnych. Florence Parly komplementowała dotychczasowe braterstwo broni francuskich i amerykańskich komandosów, które ugruntowało się w toku wieloletnich zmagań obu państw z terrorystami.

Francuska minister obrony zastrzegła, że podpisana umowa nie ma wymiaru regionalnego, a więc nie jest zawężona jedynie np. do przestrzeni Afryki. To właśnie szczególnie tam można zauważyć synergię operacji specjalnych prowadzonych przez Amerykanów i Francuzów, szczególnie w dobie wzrastającej aktywności organizacji islamistycznych odwołujących się do Al-Kaidy czy też tzw. Państwa Islamskiego. Podobnie można mówić o potrzebie współpracy operatorów i dowódców jednostek specjalnych ze Stanów Zjednoczonych i Francji jeśli chodzi o działania na Bliskim Wschodzie (szczególnie w Iraku). Porozumienie stanowić może także niejako przygotowanie niezbędnej płaszczyzny pod możliwe narzędzia do wspólnego reagowania na napiętą sytuację w Afganistanie. Analogicznie sytuacja ma miejsce w kontekście zapowiedzi francuskich redukcji obecności wojskowej w Mali.

Trzeba zauważyć, że na spotkaniu zorganizowanym przez Atlantic Council, po swojej wizycie w Pentagonie, minister Parly miała wskazać, że pewnym symbolem nowoczesnego podejścia jest grupa zadaniowa Takuba. Jest ona skonstruowana w oparciu o siły operacji specjalnych wystawione przez dziewięć państw europejskich i afrykańskich. Francuska minister dodała przy tym, że grupa zadaniowa odniosła już znaczące sukcesy w walce z terroryzmem, zaś jej zdaniem amerykańskie wsparcie dla operacji w Sahelu jest kluczowe. Trzeba więc zakładać, że właśnie model nowoczesnych grup zadaniowych, bazujących na siłach operacji specjalnych będzie preferowany w najbliższych latach przez Paryż i Waszyngton jeśli chodzi o działania antyterrorystyczne. Pozwala on bowiem oczywiście prowadzić misje kontrterrorystyczne, ale przede wszystkim w sposób wysoce elastyczny i efektywny wspierać lokalne siły w budowaniu ich zdolności. Co więcej, nie generuje to olbrzymich kosztów jak w przypadku stałej dyslokacji dużych kontyngentów wojsk konwencjonalnych. Nie wspominając o kosztach długoletniej obecności wojskowej w przestrzeni społecznej i politycznej. Wojska specjalne z racji swojej natury mogą operować w znacznym stopniu przy braku nacisków medialnych. Amerykanie od dłuższego czasu wykorzystują właśnie komponenty swoich sił operacji specjalnych w tworzeniu relacji strategicznych z szeregiem państw afrykańskich.

Przy czym, obecne sygnały względem kooperacji amerykańsko-francuskiej w przestrzeni sił operacji specjalnych mają jeszcze inne tło. Stany Zjednoczone nie ukrywają, że starają się bardziej zaangażować stronę francuską w działania sojusznicze w Indo-Pacyfiku. Sekretarz obrony Austin nazwał Francję wręcz „idealnym partnerem” w regionie Indo-Pacyfiku. W maju, w Japonii odbywały się wspólne manewry wojskowe sił z Francji, Japonii i Stanów Zjednoczonych. Paryż i Waszyngton mogą więc poszukiwać coraz większej liczby projektów wojskowych, gdzie będą w stanie pogłębiać kooperację poza samymi działaniami antyterrorystycznymi. Minister Parly miała w trakcie wizyty w Stanach Zjednoczonych odwiedzić chociażby amerykańskie dowództwo USCYBERCOM (zlokalizowane w Fort Meade), odpowiedzialne za operacje wojskowe w domenie cyber. I to już można odnieść do o wiele bardziej rozszerzonej, niż tylko antyterroryzm, potrzeby współdziałania na nowym, wielodomenowym polu walki. Amerykanie i Francuzi podkreślili przy tym potrzebę inwestycji w cyberbezpieczeństwo. Co więcej, stwierdzono, że oba państwa coraz mocniej współpracują również w zakresie nowych przełomowych technologii, w tym sztucznej inteligencji.

Reklama
link: https://sklep.defence24.pl/produkt/czerwony-pluton/
Reklama 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Piotr
niedziela, 11 lipca 2021, 12:14

Po pierwsze jest to umowa dwustronna, po drugie, czy Francja to udźwignie,w Afryce niezbyt sobie radzi,Afganistan to inna sprawa, ambicje mocarstwowe pewnie i są, ale to już nie to, niepotrzebne interwencje Libia,Syria, Afganistan nic nie przyniosły, może trochę zarobili na surowcach, te właśnie sprawy doprowadziły do tego, że zachód postrzegany jest jako agresor, sami stworzyli pewne organizacje,ale stracili nad nimi kontrole, a graczy przybywa.

easyrider
niedziela, 11 lipca 2021, 12:03

Jeśli Arabowie są lojalnymi obywatelami, wiernymi Francji, to dlaczego Francja nie tworzy grup złożonych wyłącznie z Arabów do walki z islamistami? Najlepiej znają swoich pobratymców i mogliby udowodnić wierność nowej ojczyźnie. Pytanie jest retoryczne.

Monkey
niedziela, 11 lipca 2021, 17:22

@easyrider: Bardzo mnie rozbawiło twoje retoryczne pytanie. Bo jest dokładnie w punkt:-)))

Tweets Defence24