Francja: braki personelu technicznego i amunicji precyzyjnej w lotnictwie wojskowym

13 marca 2016, 10:40
Fot. Maksymilian Dura
Fot. Maksymilian Dura

Chcąc zachować obecny stopień zaangażowania operacyjnego, siły powietrzne Francji muszą zatrudnić więcej mechaników oraz dokonać awaryjnych zakupów bomb i niezbędnego wyposażenia lotniczego.

Szczególnie pilne potrzeby są w odniesieniu do urządzeń łączności satelitarnej i uzbrojenia precyzyjnego. Dlatego w pierwszej kolejności zamówiono bomby BLU-111 i BLU-126, do których przenoszenia są przystosowane samoloty Mirage 2000 i Rafale, i które powszechnie wykorzystuje się w czasie działań ekspedycyjnych.

Bomby te zapotrzebowano bez zestawów pozwalających na ich przerobienie w uzbrojenie precyzyjne, gdyż te mają być kupowane oddzielnie. W obu przypadkach chodzi o uzbrojenie o masie około 227 kg. W przypadku bomb BLU-126 ograniczono jednak ilość ładunku wybuchowego, ograniczając straty uboczne (zastępując go balastem dla zachowania takiej samej trajektorii lotu). Z tego powodu oznacza się je również jako LDCB (Low Collateral Damage Bomb).

Fot. Maksymilian Dura

Francuzi w oparciu o uzyskane doświadczenia z działań przede wszystkim w Afryce, chcą również zmienić swoje wcześniejsze zamówienie, dotyczące czterech samolotów transportowych C-130J. Obecnie planują dwa z nich wyposażyć w rakiety AGM-176 Griffin (ze względu na niewielką masę ładunku bojowego – 5,9 kg, dzięki czemu minimalizowane są straty uboczne) przeznaczając je dla sił specjalnych. Pierwsze dwa takie samoloty mają zostać przekazane do Francji na przełomie lat 2017-2018.

O wiele trudniejszym zadaniem niż zakupy jest jednak uzupełnienie braków w personelu technicznym - szczególnie jeżeli chodzi o mechaników myśliwców (głównie specjalistów od awioniki i silników). Tylko w tym roku planuje się pozyskać 450 specjalistów z czego 90% mają stanowić podoficerowie, natomiast pozostali mają posiadać stopień oficerski. Francuzi chcą dzięki temu mieć swoich przedstawicieli we wszystkich dowództwach koalicyjnych, jak również w pełni zabezpieczać swoje siły w zagranicznych bazach.

Jest to duży problem, ponieważ intensywność lotów w czasie działań ekspedycyjnych jest pięciokrotnie większa niż przy wykonywaniu zadań we francuskiej przestrzeni powietrznej. Obliczono np., że osiem samolotów Mirage 2000 w Jordanii wylatuje ekwiwalent tego, co 40 myśliwców we Francji. Załogi myśliwców wylatują na misjach około 90 godzin w ciągu dwóch miesięcy, a więc połowę tego, co przewiduje francuski budżet na roczne szkolenie pilota odrzutowców.

Fot. Maksymilian Dura

Zwiększa to nie tylko wyeksploatowanie samolotów, ale zużywa również środki na wyszkolenie młodszych pilotów w kraju. Sprawę pogorsza fakt, że na misję wysyłane są statki powietrzne w najlepszym stanie, które po powrocie praktycznie nadają się do remontu i mają wykorzystany zapas części zamiennych. Dodatkowo, francuskie myśliwce Mirage 2000 i Rafale działają w odmiennych niż normalnie warunkach geograficznych: obecnie w ramach operacji Barkhane – w krajach saharyjskich oraz w ramach operacji Chammal – w Iraku i w Syrii.

Sytuacja stanie się jeszcze trudniejsza, jeżeli zapadnie decyzja o wznowieniu działań na terenie Libii. Francuzi zastrzegają jednak, że są w stanie działać również w tej operacji.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
marek!
niedziela, 13 marca 2016, 16:32

no to Koledzy - milosnicy zab = wysylac CV nad Sekwane jak sie uda= calkiem niezla fucha, a pisze powaznie i prosze nie komentujcie mnie zle. Nabranego doswiadczenia, nikt nie sformatuje, na przyszlosc kadra intruktorska - jak znalazl..... nie wiem tylko, czy "wolno" Polakowi legalnie pracowac, jako np. mechanik, we francuskim lotnictwie.... Zna ktos moze jakies obostrzenia w tej sprawie?

franca
niedziela, 13 marca 2016, 20:00

Bez obywatelstwa, to tylko do Legii Cudzoziemskiej.

Heavy
niedziela, 13 marca 2016, 19:12

No tylko trzeba być co najmniej podoficerem armii francuskiej :) Co to za problem?

Tomasz Stelmach
niedziela, 13 marca 2016, 19:04

Za słabo znam angielski. A poza tym tu jest mój kraj a tam niedługo zacznie się Dźihad. Inaczej kto wie. Co prawda samoloty, śmigłowce i bomby kierowane to coś innego niż obrabiarki, plotery laserowe i roboty spawalnicze, ale szło by się przekwalifikować i uzyskać odpowiednie papiery. Kiedyś nawet udało mi się naprawić motolotnię i ultralekki samolot z moim instruktorem od latania. Miałem wtedy niezłą radochę jak sprzęt odpalił i wszystko zaczęło działać jak należy.

Piotr34
niedziela, 13 marca 2016, 23:18

A po co im mysliwce?Oni wkrotce beda potrzebowac dziesiatek tysiecy lekkiej piechoty i parapolicji(takze z non-letahl weapons)do walki z dzihadystami na przemiesciach Paryza i innych metropolii wsrod mas wlasnych cywili.Znowu szykuja sie do wojny ktora juz byla a nie tej ktora bedzie.

jas fasola
niedziela, 13 marca 2016, 13:43

Ło matko, Francja jeszcze używa Mirage F1? Myslałem, że teraz już tylko Rafale i Mirage 2000!

dropik
niedziela, 13 marca 2016, 23:08

Ostatnia jednotka rozwiazana w 6.2014 wiec zdjecia nie aktualne. To najladniejszy z mirage ;)

franca
niedziela, 13 marca 2016, 20:53

Ostatni F1 wycofano w 2014. Teraz w kolejce do wycofania stoją 2000 N. Jak się nic nie zmieni to w 2018 roku.

Tomasz Stelmach
niedziela, 13 marca 2016, 19:19

Tak jak Polska Su-22.

Kris
poniedziałek, 14 marca 2016, 11:58

Cóż, właśnie wychodzą takie kwestie jak niezdolność europejskich armii do prowadzenia operacji wojennych za granicą. Nawet takich o niskiej intensywności jak walka z ISIS. Do tego potrzebne są odpowiednie zespoły ludzi. Jeśli do obsługi np. 4 samolotów wymagana jest grupa 100 osób to w celu utrzymania stałej gotowości bojowej wymaga są 3-4 takie grupy pracujące np. w 12-godzinnych zmianach pracujących na zasadach: 1 zmiana, 2 zmiana, dzień wolnego. Aby utrzymać sam sprzęt w gotowości bojowej wymagana jest nadwyżka samych środków bojowych w celu ich rotacji dla wykonania podstawowego serwisu, odtworzenia zdolności bojowej (dlatego właśnie brygada prowadzi działania pojedynczym batalionem rotacyjnie). Pozostaje kwestia samych środków rażenia. Europejskie armie nie posiadają potężnych magazynów z amunicją na prowadzenie wielomiesięcznych operacji lotniczych, ba, jakichkolwiek operacji poza misjami stabilizacyjnymi. Nie ma na to ani pieniędzy, ani woli społeczno-politycznej. Francja właśnie stanęła przed tym samym co spotkała w Libii, gdzie po kilku tygodniach okazało się, że nie jest w stanie kontynuować nalotów. Sytuację uratowała śmierć samego dyktatora. ISIS jednak nie złamie się w najbliższym czasie.

wiercipięta
niedziela, 13 marca 2016, 11:36

Nawet autor tego artykułu pośrednio pokazuje - stan poszczególnego kraju znajdującego się w organizacji NATO , nie przygotowanego do działań wojennych . Za to defilady mają ładne - cóż ? Można by rzec - czyżby tylko Rosja tak intensywnie się modernizowała swoje wojsko a zarazem jego uzbrojenie . A gdzie znajdują się kraje co mają na swoich sztandarach napisane - WOLNOŚĆ ? Czyżby propaganda sukcesu NATO - była tak mocno przereklamowana . Nie dziw że NATO - nie wygrało ani jednej wojny - tu trzeba przytoczyć IRAK, AFGANISTAN - rozpierduche w LIBII czy SYRII . To jak się maja zestawienia poszczególnych krajów do Armii ROSJI ? A któż to wie - nie dziwota że propaganda tak mocno działa na ZACHODZIE - przeciw ROSJI ? LEPIEJ zdajsie jest straszyć jak samemu być silnym militarnie ? To w którym miejscu jest POLSKA Armia - tu znów należało by się odnieść do maksymy - " w tłumie każdy umie szczekać ? Nasuwają się same znaki zapytania . SMUTNE ?

xyz407
niedziela, 13 marca 2016, 14:06

SMUTNE, ale możne być prawdziwe.

franca
niedziela, 13 marca 2016, 13:24

Przeczytaj jeszcze raz, ale ze zrozumieniem. Jest jasno napisane, że ograniczenia w eksploatacji wynikają z ograniczeń budżetowych. W czasach pokoju trzeba go przestrzegać. W wypadku wojny ograniczenia te znikają. 2015 rok był wyjątkowy, jeżeli chodzi o działania wojenne. Równocześnie używali bojowo więcej samolotów niż Polska posiada. I to z różnych baz wysunietych w Afryce i na.Bliskim Wschodzie. Stąd potrzeba większej ilości personelu naziemnego. Równocześnie "przechwytywali" rosyjskie bombowce, uczestniczyli w cwiczeniach w ramach NATO i nie tylko, w programach sprzedaży Rafale(od prezentacji po szkolenia) , pełnili bojowe dyżury z nosnikami N itd. Jak sami podali mogą jeszcze równocześnie udźwignąć 6 miesięczną kampanie bombardowania Libii. I to wszystko w ramach aktualnego budżetu. Moim zdaniem tragicznie to to nie wygląda. A budżet już został zwiększony dość znacznie. I dzieki temu te zakupy i rekrutacja nowych żołnierzy. W Wojskach Lądowych to samo. Plan modernizacji za ponad 8 mld i zwiekszenie jednostek liniowych do 77 tys (bez Legi) Zamiast płakać co sie dzieje u innych, namow polskich polityków do podobnych działań. Realnych.

Tweets Defence24