Reklama

Eurosatory 2018: Nowa wersja „Czarnego Szerszenia” [FOTO]

24 czerwca 2018, 10:33
Zdj Black Australia
Mikrodron Black Hornet jest wykorzystywany m.in. w australijskich siłach zbrojnych. Fot. Australian Department of Defense

Firma FLIR zaprezentowała na międzynarodowych targach uzbrojenia i sprzętu wojskowego Eurosatory 2018 w Paryżu trzecią generację mikrodronów Black Hornet (Czarny Szerszeń), które są najmniejszymi na świecie bezzałogowymi aparatami latającymi wykorzystywanymi operacyjnie.

Zobacz też: Raport specjalny Defence24.pl z targów Eurosatory 2018

Black Hornet 2 to niewielki, mieszczący się w dłoni mikrośmigłowiec. Opracowała go norweska firma Prox Dynamics (obecnie połączyła się z firmą FLIR), maszyna jest przeznaczona do prowadzenia rozpoznania przez wojsko, służby bezpieczeństwa oraz różnego rodzaju agencje rządowe.

Dron Black Hornet jest elementem systemu rozpoznania osobistego PRS Black Hornet (Personal Reconnaissance System). System wchodzący w skład wyposażenia jednego żołnierza składa się z dwóch mikrośmigłowców, pojemnika do ich przechowywania wraz z ładowarką, ręcznego systemu sterowania i tabletu operacyjnego do planowania, kierowania misją oraz odbioru informacji z kamer. Całość waży mniej niż półtora kilograma.

image
Wyposażenie operatora systemu rozpoznania osobistego PRS Black Hornet z widocznym na górze opuszczonym monitorem operacyjnym i znajdującym się poniżej pojemnikiem z zamkniętymi szufladami na dwa drony (oznaczonymi numerami „1” i „2”) oraz umieszczonym pomiędzy nimi manipulatorem (w kolorze czarnym). Fot. M.Dura

 System zaprojektowano w ten sposób, że mieści się w dwóch niewielkich pojemnikach, zawieszanych na przodzie kamizelki taktycznej. W górnym pojemniku znajduje się tablet operacyjny, który przed działaniem opuszcza się tak, by ekran był widoczny przez operatora. To właśnie na tym ekranie wyświetlany jest obraz z kamer dronów, jak również można na nim planować misję zaznaczając trasę po jakiej mają poruszać się mikrośmigłowce. Black Hornety mogą bowiem działać zarówno w pełni autonomicznie (wracając do operatora po utracie łączności), jak również być kierowane z niewielkiego, mieszczącego się w jednej dłoni manipulatora.

image
Manipulator dronu Black Hornet z łatwością mieści się w dłoni operatora. Fot. M.Dura

Oba znajdujące się w komplecie drony oraz manipulator przechowywane są w drugim pojemniku w specjalnych szufladach. Pojemnik ten został tak pomysłowo zaprojektowany, że zajmuje bardzo niewiele miejsca i chroni delikatne mikrośmigłowce, dodatkowo je ładując w trakcie przechowywania. Spodnia część pojemnika mieści bowiem baterię zasilającą cały system PRS.

image
Pojemnik na drony z otwartą jedną z szuflad i widocznym w niej dronem Black Hornet. Fot. M.Dura

Drony nie muszą być składane przed włożeniem do szuflad pojemnika, a ich wsunięcie i wyjęcie zajmuje kilka sekund. Obie szuflady są przy tym wyraźnie oznaczone, dzięki czemu żołnierze zawsze wiedzą, w której z nich znajduje się np. mikrodron z kamerą dzienną, a w którym - mikrodron z kamerą termowizyjną. Każdy żołnierz w komplecie otrzymuje bowiem najczęściej dwa rodzaje dronów. Jeden z nich służy do prowadzenia rozpoznania w dzień, a drugi w nocy (dzięki zainstalowaniu na nim mikrokamery termowizyjnej FLIR Lepton). W obu przypadkach obraz z kamer jest przesyłany do operatora w czasie rzeczywistym.

image
Mikrodron Black Hornet 3 z kamerą termowizyjną. Fot. M.Dura

 Każdy mikrośmigłowiec w najnowszej wersji ma w swojej dolnej części kompaktowy, odłączany moduł z akumulatorem, który można doładowywać w wyżej opisanym pojemniku lub po prostu zastąpić innym modułem – już naładowanym. Operatorzy chcąc mieć pewność zabierają bowiem często takie zapasowe źródła energii, które są na tyle małe, że nie stanowią dla żołnierzy praktycznie żadnego obciążenia.

image
Cechą trzeciej wersji Black Hornetów jest umieszczony w jego dolnej części odłączany moduł z akumulatorem który bardzo szybko można wymienić na naładowany. Fot. M.Dura

Główną zaletą Black Hornetów są ich niewielkie rozmiary i waga. Nie stanowią więc one obciążenia dla żołnierza i nie zdradzają jego pozycji w razie użycia. Są one bowiem tak małe i ciche, że trudno je usłyszeć w naturalnym hałasie i wykryć wzrokowo lub za pomocą systemów obserwacji technicznej (szczególnie gdy latają na optymalnym do przekazywania dobrej jakości obrazu sytuacji na ziemi pułapie około 10 m) Dodatkowo. nawet jeżeli Black Hornet zostanie w jakiś sposób zarejestrowany, to i tak bardzo trudno jest go zneutralizować (np. zestrzelić). Jest to dodatkowo system tani. Utrata dronu nie stanowi więc dużego problemu a stratę można tanio i szybko uzupełnić.

image
Mikrodron Black Hornet 3 z kamerą dzienną. Fot. M.Dura

 Trzecia generacja Black Hornetów

Na tragach Eurosatory 2018 w Paryżu firma FLIR zaprezentowała dron Black Hornet 3 - trzeciej generacji, w którym największą modyfikacją było wprowadzenie możliwości działania w strefie, w której nie działa prawidłowo system nawigacji satelitarnej GPS. Oznacza to, że żołnierze mogą za pomocą „Czarnych Szerszeni” zwiększać swoją świadomość sytuacyjną praktycznie w każdym miejscu. Mogą je więc wykorzystywać np. do penetrowania z zewnątrz piwnic, budynków i jaskiń mając możliwość oceny sytuacji przed wykonaniem zadania.

Kolejną zmianą w nowej wersji Black Horneta było zwiększenie prędkości działania i zasięgu. Obserwatorzy w Paryżu nie mogli uwierzyć, że mieszczący się w dłoni dron o wadze 32 gramów może latać przez ponad 25 minut, poruszać się z maksymalną prędkością 21 km/h w promieniu 2 km (wcześniejsza wersja - Black Hornet 2 ważyła około 18 g, miała zasięg do 1,6 km i mogła latać z prędkością 18 km/h).

Przedstawiciele FLIR chwalili się również wprowadzeniem nowej generacji kamer, co zwiększyło jakość przekazywanego obrazu. W nowych Czarnych Szerszeniach poprawiono dodatkowo system łączności zwiększając bezpieczeństwo linii transmisji danych, pozwalając na przekazywanie obrazu również z drona znajdującego się poza linią wzroku oraz w obszarze zabudowanym.

Cechą nowej wersji mikrodronów jest również ich modułowość. Wcześniej kamery oraz akumulatory były na stałe zintegrowane z Black Hornetami. Obecnie zarówno sensory jak i moduł zasilania mogą być szybko i łatwo wymienione w zależności od potrzeb.

W nowej wersji systemu zwiększono dodatkowo wygodę użytkowników, którzy dzięki ulepszonemu oprogramowaniu mogą o wiele łatwiej kierować pracą mikrodronów. Operatorzy mogą więc na monitorze łatwo kreować optymalne profile lotów, wyznaczać punkty kontrolne na trasie i w każdym z tych punktów ustalać zadania dla bezzałogowca. Przykładowo można nakazać mikrodronowi by ten się w określonym miejscu zatrzymał i obrócił dookoła własnej osi skanując kamerami przestrzeń w kacie 360º.

image
Monitor operatorski pozwalający na kierowania dronem Black Hornet i na planowanie misji. Fot. M.Dura

Ostatnią zmianą o której informowali specjaliści FLIR w Paryżu było przystosowanie Black Hornetów do ich łatwego integrowania się w sieci ATAK (Android Tactical Assault Kit) wykorzystywanej przez żołnierzy do przekazywania informacji na polu walki.

Wszystkie te zmiany spowodowały, że Black Hornety w ciągu ostatnich siedmiu lat zostały wprowadzone w ponad 30 państwach w tym w armii amerykańskiej, australijskiej, brytyjskiej i norweskiej. Brytyjczycy byli zresztą pierwszymi, którzy z powodzeniem wykorzystali te mikrodrony w działaniach bojowych (w Afganistanie). To właśnie na bazie tych doświadczeń Black Hornety zaczęto stosować również w amerykańskich wojskach specjalnych.

Zobacz też: Raport specjalny Defence24.pl z targów Eurosatory 2018

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Adam
czwartek, 27 lutego 2020, 02:13

Szkoda ze nie ma jakiejs okrojonej wersji na rynek cywilny

Olgierd
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 23:38

@ansuz Nie masz pojęcia o czym piszesz. Samo urządzenie to tylko jeden z wielu elementów do zaprojektowania, system szyfrowania, system przesyłu asynchronicznego, buforowania danych na lotnym urządzeniu, zgodność z normami, odpornośc na warunki atmosferyczne, optyka. oprogramowanie do wizualizacji graficznej, procesor graficzny, oprogramowanie do analizy GPS, chipset GPS, akumulator, silnik i wiele innych rzeczy i tematów. Jak można zauważyć, większość z tych elementów nie tworzymy w naszym kraju. Potrzeba ogromnych pieniędzy na proces badawczy, projektowy i wytwórczy.

ansuz
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 10:58

Zaawansowany modelarz w zespole z dobrym elektronikiem, oraz informatykiem mogliby w pół roku zrobić coś takiego dla polskiej armii, ale to się nie opłaca, ponieważ pracując w tak małym zespole nie powstaną synekury dla rodziny, kolesi i partyjnych działaczy. TEN KRAJ NIE MA PRZYSZŁOŚCI.

Marek
niedziela, 24 czerwca 2018, 21:50

Już we wcześniejszych wersjach były to interesujące urządzenia. Teraz są już bardzo interesujące.

Daro
niedziela, 24 czerwca 2018, 14:59

Czemu w Polsce ich nie mamy ? Skoro nie kosztują wiele to choć specjalsom powinni je kupić.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama