Europa nie będzie „drugim Izraelem”. Żołnierze na ulicach to półśrodek [OPINIA]

28 lipca 2016, 17:52
Francja Sentinel
Fot. Etat-major des armées / Ministerstwo obrony Francji.
Reklama

Prezydent Francji Francois Hollande zdecydował o powołaniu Gwardii Narodowej. Nowa formacja ma wesprzeć siły zbrojne i służby mundurowe w ochronie bezpieczeństwa kraju przed zagrożeniem terrorystycznym. Jest to już kolejny dowód na słabość europejskich służb mundurowych. Podobne rozwiązania będą jednak tylko półśrodkami, a skuteczne zwalczanie terroru wymaga fundamentalnych zmian prawa i mentalności społeczeństw europejskich.

Gwardia Narodowa ma zostać zbudowana na podstawie istniejących formacji rezerwowych różnych rodzajów sił zbrojnych, a także policji i żandarmerii wojskowej. Na ulicach mają być rozlokowywani rezerwiści wszystkich tych służb, jak i armii. Jest to konsekwencja dużego obciążenia służb biernym zabezpieczeniem terytorium kraju, jak i możliwością ataków w różnych lokalizacjach.

Francuzi już od dłuższego czasu wykorzystują bowiem do ochrony terytorium kraju żołnierzy wydzielonych z regularnych jednostek sił zbrojnych, co w oczywisty sposób odbija się na ich gotowości do realizacji innych zadań – czy to misji zagranicznych, w tym np. szkolenia formacji walczących z Daesh jak kurdyjska Peszmerga, czy obrony kolektywnej.

Po tym, jak w kościele w Normandii zamordowany został ksiądz, przedstawiciele związków wyznaniowych zaapelowali również o ochronę miejsc kultu religijnego we Francji. Oczywiście, rozlokowanie w miejscach obciążonych ryzykiem zamachu uzbrojonych żołnierzy czy policjantów z bronią alarmową utrudnia jego przeprowadzanie w danym miejscu i w jego pobliżu, ale nie oznacza całkowitego bezpieczeństwa.

Jednocześnie skokowe zwiększenie liczby osób pełniących służbę z bronią na ulicach może być dużo trudniejsze. Część komentatorów wskazuje, że środki bezpieczeństwa w Europie będą niedługo porównywalne do tych, które są w Izraelu, co pozwoli na znaczące ograniczenie ryzyka zamachów. W opinii autora artykułu kontynent jest jednak strukturalnie niezdolny do zbudowania podobnego systemu bezpieczeństwa, choć pewne rozwiązania mogą zostać zaimplementowane.

W Izraelu posterunki kontrolne spotykane są bardzo często, ale to państwo boryka się z zagrożeniem terrorystycznym od powstania. W efekcie szerokim poparciem społecznym cieszy się długotrwała obowiązkowa służba wojskowa dla obywateli obu płci – przygotowująca zarówno do „klasycznej” obrony kraju, operacji antyterrorystycznych ale też zabezpieczenia kraju.

W krajach europejskich takie rozwiązanie byłoby jednak bardzo trudne do przeprowadzenia ze względów społecznych. W Izraelu bardzo dobrze rozwinięte są też formacje ochrony porządku publicznego, czy nawet prywatne firmy ochroniarskie, które biorą istotny udział w zabezpieczaniu obszaru kraju. Wreszcie, Izrael pomimo otrzymywania z USA znacznej pomocy sprzętowej przeznacza na obronę – według danych Banku Światowego - 5,4 % PKB i to dysponując relatywnie tanimi (w stosunku do armii zawodowej) siłami zbrojnymi opartymi na zasadzie powszechnego poboru.

Zdaniem autora artykułu jest niestety mało prawdopodobne, aby opinia publiczna we Francji czy w Niemczech zgodziła się na tak szeroko zakrojone zwiększenie kosztów związanych z funkcjonowaniem systemu bezpieczeństwa. Należy tu wskazać zarówno na tendencje pacyfistyczne, jak i – paradoksalnie – nacjonalistyczne (niechęć do angażowania się w ramach państwowych struktur i podległości politykom, którzy niejednokrotnie podejmowali kontrowersyjne decyzje), a także sytuację demograficzną.

Jak wspomniano wcześniej, szeroko rozumiany system antyterrorystyczny był budowany w Izraelu przez lata. Oczywiście, kraje europejskie dysponują służbami specjalnymi, które udaremniają znaczną liczbę ataków i formacjami mundurowymi, ale podwyższenie gotowości tych ostatnich do poziomu zapewniającego stałą, fizyczną obecność w znacznej części zagrożonych miejsc, często oddalonych od aglomeracji byłoby niezwykle trudne i kosztowne. Dlatego też wysłanie „na ulice” rezerwistów, choć może zapobiec niektórym atakom, nie będzie środkiem wystarczającym do skutecznego przeciwdziałania wszystkim zamachom.

Zwłaszcza, że ostatnio terroryści biorą na cel obiekty, które zawsze będą gorzej chronione niż np. lotniska. Przykładem tego są ataki w Normandii czy w Wuerzburgu. Ma to związek – paradoksalnie – również z działaniami służb specjalnych, które w pewnym stopniu udaremniają dokonywanie zamachów na większą skalę.

Należy wskazać, że oskarżane przez komentatorów o nieudolność europejskie służby specjalne zdołały doprowadzić do postawienia przed sądem jednego ze sprawców ataków w Normandii, ale sąd nie zdecydował się na jego aresztowanie, uznając dozór elektroniczny za wystarczający. Również sprawcy wcześniejszych ataków, jak choćby Amedy Coulibaly, który uczestniczył w zamachach w Paryżu, byli skazywani za przestępstwa związane z terroryzmem, ale opuścili więzienia.

Dochodzi więc do paradoksu. Z jednej strony kraje europejskie wysyłają na ulice żołnierzy, a z drugiej system prawny i sądowniczy, związany konwencjami ochrony praw człowieka, zapewniającymi pewne niezbywalne prawa wszystkim – również terrorystom i przestępcom wojennym, nie jest w stanie skutecznie izolować osób, które biorą udział w „wojnie” z Daesh po stronie terrorystów. I to pomimo że one są wskazane przez służby, włącznie z dostarczeniem dowodów pozwalających na wydanie wyroków skazujących.

Wydaje się, że to właśnie tutaj należałoby szukać obszaru do systemowych zmian w europejskim systemie zwalczania terroryzmu. Obecna wydaje się absurdalna. W Syrii czy Iraku bojownicy muszą się liczyć z trafieniem bombą kierowaną, zrzuconą przez samolot myśliwski, co wiąże się z ryzykiem strat ubocznych choć jest konieczne (w innym wypadku flaga Państwa Islamskiego wisiałaby już prawdopodobnie nad Erbilem i Bagdadem), a we własnym kraju – z krótką odsiadką z możliwością terrorystycznej indoktrynacji bądź elektronicznym dozorem.

Oczywiście wzmacnianie zdolności reagowania służb mundurowych jest niezwykle istotne. Dotyczy to choćby szkolenia i udostępnienia szeregowym policjantom broni długiej, wzmacniania czy – jak ma to miejsce w krajach zachodnich – wręcz formowania nowych jednostek taktycznych/antyterrorystycznych. Liczby funkcjonariuszy na ulicach nie można jednak zwiększać w nieskończoność. Powstaje pytanie, czy Europa nie powinna na nowo przemyśleć wprowadzonych po zakończeniu Zimnej Wojny, dla „nowego, wspaniałego świata” przepisów dotyczących praw człowieka, które – jak widać – zapewniają napastnikom (mam tu na myśli osoby, które łamią prawo i popełniają przestępstwa o charakterze terrorystycznym, a nie jakąkolwiek grupę etniczną czy religijną) taką swobodę?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Reklama
Kiks
piątek, 29 lipca 2016, 10:48

Prawda jest taka, że albo decydujemy się na ich sądzenie, albo zabijamy. Inaczej tego nie da wygrać się. Chwytać tylko tych, którzy mogą być zasobni w informacje o innych. Ale już słychać ubolewanie czy było trzeba i może pistolety na wodę byłyby bardziej humanitarne. Europa zniewieściała. A Hollande.. No co temu biedakowi może grozić. Najwyżej, że jego nadworny fryzjer będzie miał zły dzień i pokpi sprawę.

Tomek72
piątek, 29 lipca 2016, 09:51

A ja uważam, że BARDZO DOBRY ARTYKUŁ ... Stosunkowo krótki i napisany w zrozumiały sposób. Żyjemy w demokratycznych krajach (na szczęście) i jest to obarczone sporą wadą. Głosują (także w referendach) często ludzie i politycy, którzy ŚREDNIO WIEDZĄ O CO CHODZI? A my Europejczycy i EURO-politycy np ŚREDNIO wiemy DLACZEGO anglicy zagłosowali za BREXITEM (pytanie czy oni wiedzą)... Dlaczego o tym piszę? Bo takie artykuły powinny BYĆ JESZCZE PROSTSZE i nie tylko masowo dostępne ale i MASOWO CZYTANE I DYSKUTOWANE a to jest trudno osiągalne,dlatego takie analizy powinny być przynajmniej przedmiotem RZECZOWEJ DYSKUSJI w mediach i w parlamencie. "...opinia publiczna we Francji czy w Niemczech zgodziła się na tak szeroko zakrojone zwiększenie kosztów związanych z funkcjonowaniem systemu bezpieczeństwa..." Pytanie jakie lekcje możemy wyciągnąć dla Polski? Jak zdefiniować wspólne interesy, dla realizacji których nie wystarczy przecież ani jedna ani dwie kadencje sejmu! P.S. Dlatego podoba mi się ten portal, choć NIE PODOBA MI SIĘ, ŻE WYCINACIE POSTY Z LINKAMI DO ŹRÓDEŁ! W ten sposób ZNACZNIE ograniczacie możliwość cytowania! Podoba mi się, że w zagregowany sposób podajacie w sposób powiedzmy "POPULARNO NAUKOWY ;-) dane dotyczące wojskowości, policji ale i energetyki czy informatyki. Brakuje mi jednak oddzielnej kategorii (w ramach defence24.pl) - terroryzm Uczmy się od lepszych - zanim będzie za późno na naukę!

franca
piątek, 29 lipca 2016, 19:53

Od powstania Daech, na całym świecie (na 5 kontynentach) w zamachach im przypisywanym zginęło ok 3000 osób. Oczywiście najwięcej poza Europą. Jak widać wystarczyło to, by wystraszyć część kolegów forumowiczów i doprowadzić ich do, mam nadzieję nieświadomej, współpracy z terrorystami, jako tzw "pożytecznych idiotow"  propagujących rozwiązania wymarzone przez Daech. Zarzucanie całej winy za powstanie obecnej sytuacji innym, w kraju który np ochoczo uczestniczył, kilka lat temu, w nielegalnej wojnie i okupacji jest dowodem niedojzalosci i obsesji historycznej niewinności. Jak chcecie przeciwstawić się np Rosji z jej profesjonalną propagandą i bronią atomową, gdy już taka mała banda "pastuchow" z Kalachem robi z Wami co chce ?

Tomek72
sobota, 30 lipca 2016, 18:55

Dobre ;-) Ale w tym sianiu strachu media mają swój istotny udział - powiedziałbym, że mniej lub bardziej świadomie stają się narzędziem czy terrorystów czy np Rosji (napisałem np), której też zależy na sianiu dezinformacji, przestraszenia głosującej gawiedzi ... Problem polega na tym, że strach nie jest dobrym doradcą.

Szuwarek
piątek, 29 lipca 2016, 09:07

Prawo owszem, do posiadania i używania broni w obronie własnej i innych. Tyle.

ja
piątek, 29 lipca 2016, 11:45

Czym się kończy swobodny dostęp do broni w USA to wiemy z telewizji. . Nie praktycznie tygodnie gdzie nie byłoby jakiejś krwawej łaźni... I też zwolennicy mają te same argumenty, zę "złego człowieka z bronią , może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Sory ale to nie nie wytrzymuje konfrontacji z prozą życia. Dając broń każdemu jak leci dajesz ją także psycholom, którzy zawsze będą mieli przewagę bo pierwsi otworzą ogień i zabiją wielu ludzi zanim ktoś zdąży zareagować. gdyby w tym francuskim kościele islamiści mieli broń palną ofiar by było znacznie więcej

farao
piątek, 29 lipca 2016, 08:19

zastanawiam się czy ta gwardia narodowa będzie składać się z islamistów - muzułmanów czy islamista-muzułmanin nie będzie do niej przyjmowany?

Plush*
piątek, 29 lipca 2016, 07:26

Fajna ta Europa Zachodnia. Z jednej strony głosy i polityka proimigrancka a z drugiej Wojsko na ulicach i zakłady o to gdzie bomba walnie lub kogo zatłuczą ci co przed wojną uciekają. Raj. A czy w skład GN wejdą tzw. Imigranci? Bundeswehra ich wciela. Polityka totalnie niezrozumiała i destrukcyjna i o losie słodki akceptowalna przez te społeczeństwa! To ja już wole tą naszą spokojną i normalną rzeczywistość oraz 500+ a także takie tam "dziwactwa" naszego "nie dobrego" rządu.

Maciek
piątek, 29 lipca 2016, 19:09

To się może okazać bardzo dobrą strategią. Dając odpowiedzialność, dajesz cel w życiu. Wykluczając jak leci wg narodowości lub religii, bez dania szansy, pracujesz na budowę kolejnych gett. Ważne, żeby wobec tych, którzy są groźni, nie być miękką fają.

wan8
piątek, 29 lipca 2016, 10:21

Raj to jest w Polsce. Strach samochodem wyjechać na ulicę bo jesteśmy europejskimi rekordzistami w zabijaniu na drogach..... Jeden szalony niemiecki pilot Andreas Lubitz zabił więcej ludzi niż wszyscy islamiści w tegorocznych zamachach w Europie. Francuzi i Brytyjczycy mają w swoim społeczeństwie ludzi innych kultur od ponad stu lat. Myślę, że oni tam na miejscu lepiej wiedzą co jest grane niż typowy polski Seba na odległość. Tylko czekać aż do tego polskiego raju za 500 + zaczną wracaj miliony Polaków z Niemiec, UK, Francji, Belgii, Norwegii, Szwecji.....

say69mat
piątek, 29 lipca 2016, 02:47

def24.pl: Europa nie będzie „drugim Izraelem”. Żołnierze na ulicach to półśrodek say69mat: Niestety, trudno jest polemizować z tego typu kwintesencją. Doskonałą ilustracją skali problemu jest ostatni zamach w Nicei. Gdzie jak na dłoni widać słabość służb mających zabezpieczyć imprezę masową przed zagrożeniem terrorystycznym. Tak na marginesie, ile tego typu komórek terrorystycznych, rewelacyjnie wtopionych w lokalne społeczności funkcjonuje na terytorium Europy Zachodniej???

Roman
piątek, 29 lipca 2016, 01:33

To ciekawe, bo przecież Francja ma jedne z najbardziej rozbudowanych w Europie sił policyjnych zwykłych (Police Nationale), a także policji paramilitarnej (Gendarmerie Nationale) czy wreszcie skoszarowanych jednostek policji paramilitarnej do tłumienia rozruchów znanych od wielu lat ze swojego zdecydowania, a wręcz brutalności w trakcie interwencji czyli CRS (Republikańskie Kompanie Bezpieczeństwa) w minionych latach często przyrównywane do d. ZOMO. Do tego teraz gwardia narodowa, a może bardziej Reserve Volontaire de la Police czyli coś na kształt d. ROMO lub ORMO? Jak widać coś źle się dzieje w Republice Francuskiej, że dotychczasowe siły porządkowe, chyba najliczniejsze ze wszystkich krajów UE nie są w stanie uporać się z zagrożeniami stwarzanymi przez ekstremistów islamskich.

Podpułkownik Wareda
piątek, 29 lipca 2016, 01:08

"Europa nie będzie "! Tytuł powyższego artykułu, mówi nam wszystko. Oczywiście, że Europa nigdy nie będzie "drugim Izraelem". To rzecz zupełnie zrozumiała, chociażby z powodów fizycznych. Bowiem nie sposób porównywać Europy, w której zamieszkuje obecnie ok. 750 milionów ludzi z Państwem Izrael - o powierzchni porównywalnej z powierzchnią naszego województwa mazowieckiego i zamieszkałego przez niespełna 9 milionów ludzi. Tak więc, nawet z formalnego punktu widzenia, to zupełnie inna skala. O innych różnicach pomiędzy Izraelem, a Europą - nawet nie wspominam. Ale ... Pomijając wszystkie różnice, wskazanym byłoby, żeby nasza stara Europa, jeżeli to tylko możliwe, garściami czerpała z niezwykle bogatego doświadczenia Izraelczyków - w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom. Tym bardziej, że Izraelczycy niejednokrotnie proponowali ścisłą współpracę, wielu europejskim służbom wywiadowczym oraz wojskowym i policyjnym jednostkom specjalnym. w zakresie zwalczania międzynarodowego terroryzmu. Niestety, często bywało i tak, że wymienione służby w Europie, nie były zainteresowane taką współpracą. Wielka szkoda! Tym bardziej, że izraelskie służby specjalne - moim zdaniem - już od dłuższego czasu, są prawdopodobnie najlepsze na świecie. Naprawdę, niewiele państw świata, mogłoby ewentualnie konkurować z Izraelem w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa wewnętrznego. Przypomnę, że Izrael w tych sprawach - nie ma innego wyjścia. Jest wręcz zmuszony do ciągłego doskonalenia i utrzymywania w pełnej gotowości operacyjnej swoich służb wywiadowczych i specjalnych. Izrael, od chwili swego powstania, tj. od 14 maja 1948 roku, jest otoczony przez wrogie mu społeczności Arabów oraz Persów - w liczbie obecnie - ponad 300 milionów. A także, w zasadzie od początku swego istnienia, znajduje się na pierwszej linii walki z międzynarodowym terroryzmem, nie tylko islamskim. Dodam również, że w okresie ostatnich dziesięcioleci, wielu przedstawicieli państw muzułmańskich, niejednokrotnie oświadczało publicznie, iż ich ostatecznym celem polityczno-wojskowym - jest fizyczna likwidacja państwa żydowskiego i zepchnięcie Izraelczyków do morza. Reasumując: czy w takiej sytuacji, Izraelczycy mają inne wyjście, niż zapewnienie maksymalnych - o ile to możliwe w określonym miejscu i czasie - środków bezpieczeństwa swoim obywatelom? Nie mają! Mój wczorajszy przedmówca, o niewyszukanym i mało subtelnym nicku - "franca", stwierdził m.in., że. cyt.: "z wychwalaniem modelu izraelskiego bym nie przesadzał. Zamachy też są [w Izraelu] ... ". Oczywiście, że są i pewnie jeszcze długo będą się zdarzały! Wszystkich zamachów nie sposób uniknąć. To jest po prostu niemożliwe. Tym bardziej, że - przynajmniej do tej pory - bardzo wiele zamachów w izraelskich obiektach publicznych, w marketach, na targowiskach, w kawiarniach, w restauracjach, na dworcach kolejowych, na przystankach autobusowych itd. organizowali i przeprowadzali psychopatyczni terroryści - samobójcy! I na zakończenie: czytając powyższy artykuł, nie sposób było nie zauważyć wzmianki jego autora, że cyt.: " ... Izrael, pomimo otrzymywania z USA znacznej pomocy sprzętowej, przeznacza na obronę - według danych Banku Światowego - 5,4% PKB ... ". To prawda, Izrael każdego roku, otrzymuje od USA znaczną pomoc finansową na cele militarne (obronne). Przykładowo, w roku finansowym 2016, amerykańska pomoc finansowa na cele militarne dla Izraela wyniesie łącznie - według Departamentu Stanu USA - 3,1 miliarda dolarów. Oczywiście to duża kwota, biorąc pod uwagę wielkość Izraela. Przypominam także, że niespełna 9-cio milionowy Izrael, utrzymuje siły zbrojne (IDF), liczące obecnie ok. 187 tysięcy żołnierzy oraz ok. 450 tysięcy rezerwistów. Prawdą jest również, że wiele krajów arabskich także otrzymuje corocznie, amerykańską pomoc finansową na cele militarne. Jednak, jakimś cudem, wiele osób wypowiadających się na temat sytuacji polityczno-wojskowej na Bliskim Wschodzie, nie chce o tym pamiętać. Ciekawe dlaczego? Ze swej strony tylko dodam, że sposób wykorzystania amerykańskiej pomocy finansowej na cele militarne, zdecydowanie różni się w Izraelu i w krajach arabskich. Na niekorzyść tych ostatnich.

fitus
piątek, 29 lipca 2016, 14:15

Dzień dobry Internauto! W pełni zgadzam się z tezą o bardzo wysokiej pozycji zarówno Mosadu jak i Amanu na liście organizacji wywiadowczych. Nie powinno to jednak dziwić po uświadomieniu sobie jak wielkim potencjałem werbunkowym wywiad izraelski dysponuje w oparciu o diasporę. Ludzie o korzeniach żydowskich są (dzięki wrodzonym talentom i pracowitości) bardzo często prominentnymi postaciami w krajach gdzie żyją co w połączeniu z lojalnością wobec religii i wiary przodków czyni ich bardzo wartościowymi POTENCJALNYMI agentami. Aman na pewno też bardzo wzmocniła najnowsza fala przesiedleń Żydów z Rosji wśród których są wojskowi. Co do współpracy w zwalczaniu międzynarodowego terroryzmu kłopot w tym że często to co dla jednych jest terroryzmem dla drugich jest walką narodowo wyzwoleńcza. Dotyczy to i samego Izraela bo fala ataków na Brytyjczyków w Palestynie przed 1947 nosiła wszystkie znamiona aktów terroru. Współpraca wywiadów Polski i Izraela w zwalczaniu terroryzmu układa się chyba dobrze jako że nasz słynny Grom został utworzony do osłony operacji Most. Internauto nie wspomniałeś o istotnym i narastającym zagrożeniu z którym musi sobie radzić sobie wywiad Izraela a mianowicie o ekstremizmie ultraortodoksów żydowskich którzy twierdzą że istnienie państwa Izrael przed przyjściem mesjasza jest bluźnierstwem i należy zniszczyć. Internauto, kilka tygodni temu przy okazji dyskusji nad innym artykułem bardzo się na mnie oburzyłeś kiedy wspomniałem o masowych dezercjach z II Korpusu żołnierzy wyznania mojżeszowego. Nie przytoczyliśmy wtedy liczb. Sprawdziłem i podaje za gazetą.pl (tam antysemitów raczej nie ma): W szeregach polskiej armii utworzonej na terenie ZSRR pod wodzą gen. Andersa było 4 tysiące Żydów Około 3 tysięcy żołnierzy postanowiło zostać w Palestynie, tysiąc pozostało w szeregach II Korpusu WP biorącego udział w kampanii włoskiej (na cmentarzu wojskowym pod Monte Cassino jest 18 nagrobków z Gwiazdą Dawida) Internauto oddając należną cześć poległym ponawiam jednak pytanie. Jak nazwać tych co "postanowili zostać w Palestynie". Jakt Ty byś ich nazwał? Gdybyś musiał.

franca
piątek, 29 lipca 2016, 09:56

@ Wyszukany Nick Idealizowanie służb, które nie zdołały ochronić np Premiera jest być może błędem, lub przesadą? Tak bez sprawdzania, ale chyba w zeszłym roku w Izraelu bylo ok 60 zamachów. Po przeliczeniu na liczbę mieszkańców, ile by to było w Europie ? Jak na wzorcową politykę antyterrorystyczną to chyba raczej słabo?. Ostatnie operacje " zagraniczne" z militarnego, jak i politycznego punktu widzenia trudno uznać za sukces. Jednym słowem, przy calej mojej sympatii i empatii dla Izraela i jego obywateli, myślę, że obrana przez nich droga jest błędna.

panzerfaust39
piątek, 29 lipca 2016, 16:32

Więc Europa zginie

rozczochrany
piątek, 29 lipca 2016, 16:16

Przez polityków unijnych Państwa UE weszły na drogę z której nie da się zawrócić. A przed nimi tylko te dwa wybory: odpowiedzialność zbiorowa i eksterminacja (zapomnijcie o prawach człowieka) albo wojna domowa na całego jak w Syrii. Dla Polski jeszcze jest ratunek jeśli uszczelnimy granice, zmienimy prawo a posiadanie broni i umiejętność jej używania stanie się częścią naszej kultury jak kiedyś.

Viggen
piątek, 29 lipca 2016, 19:42

Obecne władze UE żyją w matrixie Dopóki nie poniosą konsekwencji personalnych dopóty będzie jak jest. Praworządność w PL jest istotniejsza niż bezpieczeństwo, o wpływy się rozbija się sprawa. Prosty przykład zamach w Nicei a w Berlinie na otarcie łez parada równości, efekt był kilka dni później w Bawarii.

Tomasz Stelmach
piątek, 29 lipca 2016, 16:16

Zobaczycie że za parę lat będzie drugim Izraelem. Z takim samym prawem. Bo jeśli nie to będzie drugą Syrią.

[sic!]
sobota, 30 lipca 2016, 21:00

Powodzenia - bez zdefiniowania wroga w tej wojnie Europa Zachodnia nie ma szans na wygraną. A wrogiem nie jest żadne Daesh tylko ideologia spisana w Qur'anie i hadisah czyli Islam. Powszechny pobór bez rasistowskich podstaw tak jak ma to miejsce w Izraelu nie ma szans na jakikolwiek sukces. Do IDF-u nie powołuje się przecież Palestyńczyków z obywatelstwem żydowskim, bo byłoby to askuteczne. To samo w politycznie poprawnej Europie, jak zaczną brać w kamasze muzułmanów i dawać im broń to tylko ułatwia pracę ochotnikom na świętych męczenników.

Podpułkownik Wareda
środa, 3 sierpnia 2016, 11:41

[sic!]! (...). "Do IDF-u nie powołuje się przecież Palestyńczyków z obywatelstwem żydowskim ... ". (...). Internauto! Proszę przyjąć do wiadomości, że nie ma pojęcia: "Palestyńczyk z obywatelstwem żydowskim". W skład, niespełna 9-cio milionowego społeczeństwa Państwa Izrael, wchodzą również obywatele izraelscy narodowości arabskiej. W chwili obecnej, stanowią oni dość liczną mniejszość narodową, która wynosi ok. 20% ogółu społeczeństwa Izraela. A propos służby wojskowej Arabów, obywateli Izraela, w IDF: otóż, w liczących ok. 187 tysięcy żołnierzy Sił Obronnych Izraela, służą również Arabowie i Druzowie. Jednak nie odbywają służby wojskowej we wszystkich rodzajach sił zbrojnych IDF-u. Nie służą np.: na okrętach podwodnych, w jednostkach rakietowych, w lotnictwie wojskowym - ze szczególnym uwzględnieniem samolotów myśliwskich oraz myśliwsko-szturmowych, w żandarmerii wojskowej, a także - co zupełnie zrozumiałe - w jednostkach, które sprawują kontrolę nad izraelskim arsenałem jądrowym. I słowo na temat poboru powszechnego w Izraelu: mężczyzn powołuje się do armii izraelskiej na okres 3 lat, natomiast kobiety na 2 lata. Z obowiązkowej służby wojskowej w Izraelu (przynajmniej do tej pory tak było), są zwolnieni jedynie Żydzi ortodoksyjni oraz uczniowie i studenci szkół i uczelni talmudycznych. Prywatnie powiem, że nie rozumiem dlaczego? Uważam, że to nie jest w porządku, wobec pozostałej części społeczeństwa izraelskiego. No ale, to już problem Izraelczyków.

slaim
środa, 3 sierpnia 2016, 09:41

Arabowie służą w IDF, można składać przysięgę zarówno na Torę jak i na Biblię czy Koran. Służba Arabów palestyńskich jest ochotnicza a nie obowiązkowa i muszą oni być obywatelami Izraela a nie Autonomii czy Gazy.

xxx
poniedziałek, 1 sierpnia 2016, 09:39

Pozdrawiam! Napisałeś dokładnie to, co jest (niestety) zgodne z moimi własnymi wnioskami!

Borselino
piątek, 29 lipca 2016, 14:59

Zabawny artykuł i przezabawne komentarze. Może zwyczajnie należy zastanowić się co jest przyczyną, którą stosunkowo łatwo można wyeliminować. Sami ją stworzyliśmy i mamy pretensje do "islamistów" i "arabów".

Tomek72
piątek, 29 lipca 2016, 16:30

Borselino pisze, 29 Lipca, 14:59: "...Sami ją stworzyliśmy i mamy pretensje do "islamistów" i "arabów"..." Możesz to dokładniej wyjaśnić? Bo ja nie mam pretensji o to, że ktoś walczy z okupantem. Mam pretensję, że tchórze modrują bezbronnych cywili, kobiety i dzieci - gdyby Europa i USA posunęła się "tak samo w swojej determinacji" - "problem dawno byłby rozwiązany" Mam pretensję, że gdy tchórze modrują bezbronnych używają do tego religii Islamskiej - a "pokojowo nastawieni muzułmanie" - nie robią nic, żeby temu zapobiec. Od "pokojowo nastawionych muzułmanów oczekuję - DOWODU (nie deklaracji), na to że są przeciwko terroryzmowi. Chcę dowodu - jak Szyici, Sunnici i inne szkoły koraniczne - POTĘPIAJĄ TERRORYZM, i przeciwdziałają mu (także w meczetach). Kiedyś pisałem, że chrześcijanin, gdyby w kościele usłyszał nawoływanie do zamachu (rozumianego jako atak na bezbronnych cywili - wyjaśniam, aby odróżnić od wojsk czy policji okupanta) - powiadomiłby służby (ja bym tak zrobił i jestem przekonany, że pozostali też). Czas z tego wyciągnąć wnioski

Plush*
piątek, 29 lipca 2016, 15:49

Jasne. Sory memory że przyczyniłem się do powstania sunnickiego ISIS. Myśl! Potem pisz.....

kim1
czwartek, 28 lipca 2016, 21:48

Nie mogą armii albo legii cudzoziemskiej powiększyć? Podczas II W.Ś. państwa było stać na milionowe armie. Dzisiaj? Gdzie ci chętni do obrony kraju? Co się stało z ludźmi w Europie? Francja to przecież ma więcej ludności niż Polska.

say69mat
piątek, 29 lipca 2016, 14:19

Milionowe armie, nie mają żadnego sensu. Biorąc pod uwagę,że terroryści są zdeterminowani do tego stopnia, że do ataku wykorzystują przedmioty codziennego użytku. Samochód, nożyczki, nóż, siekierę, byleby zadać cierpienie. Jedynie przebudzenie wyznawców Islamu, może - w efekcie - spacyfikować radykalne tendencje wśród współwyznawców. Na dobrą sprawę to nie śmierć jest narzędziem krzewienia wiary. Tylko wiara/religia ma dopomóc żyjącym w wyzwoleniu z okowów śmierci.

endras1
piątek, 29 lipca 2016, 13:51

No i udało się przenieść muzułmanom wojnę do europy.Uzbrojona gwardia widoczna na całym terenie - głównie unii zachodniej ale nie tylko. A było tak pięknie.

franca
czwartek, 28 lipca 2016, 19:49

To prawda, że na bazie rezerw operacyjnych (RO1,RO2 itd)ma powstać tzw. Gwardia Narodowa. I to wszystko co dzisiaj wiadomo. Jakie elementy rezerw zostaną użyte do jej utworzenia, jej status, wielkość, itd mają dopiero zostać ustalone.  "Zdaniem autora artykułu jest niestety mało prawdopodobne, aby opinia publiczna we Francji czy w Niemczech zgodziła się na tak szeroko zakrojone zwiększenie kosztów związanych z funkcjonowaniem systemu bezpieczeństwa. Należy tu wskazać zarówno na tendencje pacyfistyczne, jak i – paradoksalnie – nacjonalistyczne (niechęć do angażowania się w ramach państwowych struktur i podległości politykom, którzy niejednokrotnie podejmowali kontrowersyjne decyzje), a także sytuację demograficzną" Ten akapit świadczy o kompletnej nieznajomości realiów we Francji.  Punkty rekrutacyjne pękają w szwach, armia może przebierać w kandydatach jak chce. Inne formy zaangażowania w obronność też są bardzo popularne. Sytuacja demograficzna jest dobra itd. Z wychwalaniem modelu Izraelskiego bym nie przesadzał. Zamachy też są, a równocześnie pojawiają się opinie, że koncentrując się na działaniach policyjnych, zatracili zdolności do działań o większej intensywności. Hasło zmian w prawie jest nośne. W praktyce potrzeba by legalizacji systemu bezterminowego więzienia osób które jeszcze przestępstwa nie popelniły, lub odbyły zasadzoną kare.  Pomijając umowy międzynarodowe, jest to sprzeczne z konstytucjami pewnie większości krajów na świecie. Skuteczność tej metody też jest dyskusyjna.

Maciek
czwartek, 28 lipca 2016, 20:17

Jedynym skutecznym sposobem jest zmuszenie społeczności muzułmańskiej i arabskiej w ogólności, żeby przestała tolerować ekstremę. Można by to osiągnąć moim zdaniem stosunkowo łatwo, a mianowicie wprowadzając zasadę odpowiedzialności zbiorowej - np. deportacja całych rodzin sprawców zamachów, równanie z ziemią meczetów, do których uczęszczali sprawcy. Niesprawiedliwe? Być może, ale moim zdaniem odniosłoby zamierzony skutek.

MYŚLENIE NIE BOLI
niedziela, 31 lipca 2016, 11:44

1 deportacja dla uchodźców. 2 utrata obywatelstwa i deportacja. dla wszystkich którzy znali zachowawca i nie poinformowali władz.

[sic!]
poniedziałek, 1 sierpnia 2016, 01:35

+Myślenie nie boli Dokąd niby mieli by być deportowani? Do Kalifatu Iraku i Lewantu? Bo żadne inne państwo chyba ich nie przyjmie skoro oni nie uznaja świeckiego zwierzchnictwa.

WojKot
piątek, 29 lipca 2016, 12:14

Popieram deportacje całych rodzin jeśli ktoś dopuścił się aktu terroru. Już po pierwszych deportacjach w środowisku muzułmańskim/imigranckim zapanowałaby taka panika, że osiągnęlibyśmy to o co chodzi: wewnętrzną samokontrolę tych środowisk. Uruchomiliby własną milicję antyterrorystyczną, a każda rodzina przyglądałaby się czy ktoś nie przejawia objawów jakiejś szajby. Widzę jednak dwa główne problemy: krępujące Europę prawodawstwo (co przy odpowiedniej determinacji i po odsunięciu twardogłowych lewicowców da się pokonać) oraz poważniejszy problem: GDZIE TYCH LUDZI DEPORTOWAĆ? Kto ich przyjmie? Do Turcji? Na Antarktydę?

Tweets Defence24