Euronaval 2018: Brytyjsko-amerykańsko-kanadyjskie fregaty

30 października 2018, 09:02
Zdj LM fregata
Model kanadyjskiej fregaty CSC. Fot. M.Dura
Reklama

W czasie międzynarodowych targów uzbrojenia Euronaval 2018 w Paryżu koncern Lockheed Martin zaprezentował model okrętu CSC, który został zaproponowany i wstępnie wybrany przez rząd Kanady jako następca fregat typu Halifax. Bazą dla tej jednostki była fregata typu 26 GCS, która z kolei była prezentowana na stoisku BAE Systems. Porównując te jednostki można było określić, czym wstępnie będą się różniły okręty wprowadzane do brytyjskich i najprawdopodobniej również do kanadyjskich sił morskich.

Kanadyjski okręt nawodny CSC (Canadian Surface Combatant) ma być „głównym, nawodnym komponentem siły morskiej Kanady w nadchodzących dziesięcioleciach”. Planuje się zbudować kilkanaście takich jednostek za ponad 60 miliardów dolarów kanadyjskich. Będzie to więc największy kontrakt okrętowy w historii kanadyjskiej marynarki wojennej. Budowa okrętów CSC, realizowana głównie w stoczni Irving Shipbuilding w Halifaxie (w Nowej Szkocji), będzie prowadzona przez konsorcjum, którego liderem jest amerykański koncern Lockheed Martin. Sama fregata będzie jednak bazowała na projekcie jednostek tej klasy typu 26 GCS (Global Combat Ship) budowanych przez koncern BAE Systems dla brytyjskiej marynarki wojennej.

image
Model brytyjskiej fregaty Type 26 GCS. Fot. M.Dura

Jak na razie zakłada się, że konstrukcja okrętów CSC w porównaniu do typu 26 zostanie zmieniona w około dziesięciu procentach. Liczba tych zmian może się jednak zmienić w trakcie negocjacji, które władze kanadyjskie prowadzą obecnie z koncernem Lockheed Martin. Te różnice można już było zauważyć na prezentowanych na Euronaval 2018 w Paryżu modelach fregat: typu CSC (na stanowisku wystawienniczym koncernu Lockheed Martin) i typu 26 GCS (na stanowisku wystawienniczym koncernu BAE Systems).

Generalnie zachowano kształt kadłuba oraz schemat organizacyjny jednostek, co oznacza że kanadyjski okręt będzie miał właściwości stealth swojego brytyjskiego odpowiednika. Nie zmieniono też położenia pokładu zadaniowego, który na obu okrętach został zbudowany na śródokręciu, a nie jak to się robi na innych fregatach i korwetach – pod lądowiskiem dla śmigłowca. Na pokładzie tym będą instalowane standardowe kontenery z wyposażeniem specjalistycznym, które pozwolą zwiększyć zakres zadań wykonywanych przez fregaty. Na modelu CSC prezentowanym przez koncern Lockheed Martin było widać wyraźnie, że na prawej burcie zamontowano dodatkową łódź abordażowo-inspekcyjną, a na lewej system przeciwminowy oparty o autonomiczny pojazd podwodny.

image
Pokład zadaniowy na lewej burcie kanadyjskiej fregaty CSC. Fot. M.Dura

Największa różnica w okrętach CSC i GCS była widoczna w budowie masztu i układzie wyrzutni pionowego startu na pokładzie dziobowym. W pierwszym wypadku chodziło o opinię Kanadyjczyków, że trójwspółrzędny radar Type 997 Artisan proponowany przez BAE System dla fregat typu 126 nie spełnia ich wymagań. Dlatego koncern Lockheed Martin w „swoim” projekcie zaoferował stację radiolokacyjną z nieruchomymi antenami ścianowymi zamontowanymi w czterech z ośmiu boków pełnego masztu. W ten sposób przy nieruchomym systemie antenowym zapewniono obserwacje dookólną uzyskując czas reakcji porównywany z radarami wykorzystywanymi przede wszystkim na okrętach klasy AEGIS.

image
Dziób kanadyjskiej fregaty CSC. Fot. M.Dura

Fregata CSC ma na pokładzie dziobowym za armatą rozlokowane cztery moduły ośmiokomorowych wyrzutni rakiet pionowego startu typu Mk41. Model GCS prezentowany przez BAE Systems ma natomiast trzy takie moduły oraz cztery sześciokomorowe moduły wyrzutni pionowego startu o konstrukcji nie przypominającej jednak wyrzutni dla przeciwlotniczego systemu Sea Ceptor (z rakietami CAMM).

Różnice było też widoczne w systemie obrony bezpośredniej. Na modelu brytyjskiej fregaty jej bazę stanowiły bowiem dwa, rozmieszczone na obu burtach, wielolufowe zestawy artyleryjskie Vulcan Phalanx kalibru 20 mm oraz rozmieszczone w ten sam sposób obok hangaru dwie zdalnie sterowane armaty kalibru 30 mm DS30M Mk2. W przypadku kanadyjskich fregat zaproponowano zastąpienie „artyleryjskich” zestawów Vulcan Phalanx rozwiniętymi z nich, „rakietowymi” systemami SeaRAM.

image
Model brytyjskiej fregaty Type 26 GCS z widocznymi na otwartym pokładzie zadaniowym: autonomicznym pojazdem podwodnym i łodzią abordażowo-inspekcyjną. Fot. M.Dura
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 4
Reklama
gru
wtorek, 30 października 2018, 22:56

@say69mat Kanada jest tak średnio bogata. Tylko 40mln populacji, Chińczycy kradną wszystko. Brak konkurencji na rynku. Mieli dochody dopóki ropa była droga. Pozdrowienia z Edmonton, AB

Quetz
wtorek, 30 października 2018, 19:22

A a 40 lat Polska dostanie wramach pomocy wojskowe ze 2 sztuki od USA...

Gts
wtorek, 30 października 2018, 14:37

Say69mat, w zaden sposob. To sa obietnice obliczone na uzyskanie dotacji. Nie da sie wybudowac dzis fregaty czy inne okrety od zera bez hakichkolwiek zdolnosci. Juz teraz Australia boryka sie z problemem ich okretow podownych bo brak jest osob na tyle wyksztalconych w danych kierunkach ze mogliby pracowac przy tych okretach. Nie nazywuajmy ich jeszcze specjslistami, ale potrzebna sa tam jednak wysokie kwalifikacje. Jednym z powodow jest to ze Australia prowadzi juz inne programy morskie, ktore wydrenowaly spoleczenstwo ze spejcalsitow. Jest to tzw kleska urodzaju. U nas mozliwe wiec jest tylko budowanie korwet czy fregaty w oparociu o zewnetrzny podmiot ktory zbuduje pierwszy okret u siebie i bedzie przy okazji szkolil naszych przyszlych specjalistow. Potem ci specjalisvi moga budowac u nas, ale najpierw drugie tyle nalezy wpompowac w wyposazenie tej stoczni co ma to budowac.

say69mat
wtorek, 30 października 2018, 10:44

Skoro nawet bogata Kanada, decyduje się na wybór fregaty, będącej wynikiem brytyjsko - amerykańskiej kooperacji. jakim cudem mamy poważnie traktować deklaracje naszego przemysłu i instytucji państwa co do możliwości budowy tego typu okrętów wysiłkiem naszego przemysłu zbrojeniowego.

Tweets Defence24