Erdogan: Turcja wesprze ofensywę przeciwko "stolicy" Daesh

7 września 2016, 06:28
Szczyt G20 Chiny 2016
Fot. Szczyt Państw G20 w Chinach / Casa Rosada

Jak oświadczył prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, podczas spotkania z dziennikarzami po szczycie państw G20 – Turcja jest gotowa uczestniczyć w zaproponowanej przez prezydenta USA Baracka Obamę wspólnej turecko-amerykańskiej ofensywie na syryjską Ar-Rakkę, nieformalną stolicę dżihadystycznego Państwa Islamskiego.

– Obama chce podjąć pewne wspólne działania zwłaszcza w sprawie Ar-Rakki. Oświadczyliśmy, że z naszej perspektywy nie byłoby żadnego problemu. Powiedzieliśmy: Niech nasze siły się połączą, zrobimy to, co będzie konieczne – powiedział turecki przywódca w rozmowie z dziennikarzami, wracając ze szczytu G20 w Chinach.

Jednocześnie Erdogan podkreślił, że w przyszłości jakikolwiek udział Turcji we wspólnych działaniach w Syrii musiałby być ustalony w rozmowach, ale – na obecnym etapie Turcja musi zamanifestować swoją obecność w regionie. Nie możemy zrobić kroku w tył, bo wtedy wykorzystałyby to terrorystyczne ugrupowania takie jak Państwo Islamskie, PKK, PYD czy YPG – dodał Erdogan.

PKK, czyli Partia Pracujących Kurdystanu, od ponad 30 lat prowadzi walkę zbrojną o kurdyjską autonomię; przez Turcję, UE i USA jest uważana za organizację terrorystyczną. Początkowo PKK walczyła o utworzenie w południowo-wschodniej Turcji własnego państwa, a później złagodziła żądania, domagając się większych praw politycznych i kulturalnych dla ludności kurdyjskiej.

PYD to działająca w Syrii kurdyjska Partia Unii Demokratycznej, której zbrojnym ramieniem są Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG). Turcja postrzega tę milicję jako przedłużenie PKK, jednak dla USA bojownicy tej kurdyjskiej formacji to poważna siła w walce z IS.

Pod koniec sierpnia Turcja rozpoczęła zbrojną ofensywę na północy Syrii, której celem jest oczyszczenie pogranicza turecko-syryjskiego z bojowników IS oraz powstrzymanie YPG przed zdobywaniem nowych terenów w Syrii. Obecnie władze w Ankarze zabiegają o międzynarodowe wsparcie dla operacji, która pozwoliłaby na kontrolowanie obszaru sięgającego 40 km w głąb Syrii; byłaby to swego rodzaju strefa buforowa między dwoma kontrolowanymi przez Kurdów obszarami na wschodzie i zachodzie pogranicza oraz między IS na południu – jak podaję Reuters.

Bojownicy YPG i ich sojusznicy odbili przy wsparciu USA znaczne obszary Syrii, będące wcześniej w rękach IS. Popierana przez Waszyngton koalicja opozycyjnych ugrupowań syryjskich o nazwie Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) wyzwoliła m.in. miasto Manbidż. Pentagon oczekuje, że syryjski sojusz pomoże również w zajęciu Ar-Rakki.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Are
środa, 7 września 2016, 13:55

Ofensywa na ArRakkę? Przez Kobane, Tell Abiad, Suluk i inne terytoria obecnie pod kontrolą YPG. Bo przecież YPG to gorsi terroryści niż ISIS, AlKaida i wszystkie inne sunnickie organizacje tego typu. A po wszystkim okaże się że Kurdowie z Rożawy "gorąco pragną" przyłączyć się do "demokratycznej" Turcji pod panowaniem sułtana Erdogana. Ale sułtan, z uwagi na "międzynarodową opinię publiczną" zapewni im tylko rząd, policję, służbę bezpieczeństwa i tego typu nowożytne udogodnienia.

Bilans
środa, 7 września 2016, 13:39

Turcy zostaną w Syrii a to plany Putina będzie szachować.

sylwo77
czwartek, 8 września 2016, 08:41

Tak na pewno Kurdowie po zostawieniu ich na lodzie przez Amerykanów i wydanie na pastwę Turcji razem z tymi turkami przeprowadzą ofensywę na Rakkę.

Tweets Defence24