Reklama
Reklama

Erdogan pozostanie prezydentem Turcji. Putin gratuluje

25 czerwca 2018, 10:29
After_coup_nightly_demonstartion_of_president_Erdogan_supporters._Istanbul,_Turkey,_Eastern_Europe_and_Western_Asia._22_July,2016
Fot. Mstyslav Chernov, Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Recep Tayyip Erdogan otrzymał 52,5 proc. głosów i wygrał w pierwszej turze wybory prezydenckie w Turcji - poinformowała turecka komisja wyborcza (YSK). W wyborach parlamentarnych zwyciężył natomiast wyborczy blok z udziałem jego partii AKP. Tureckiemu przywódcy pogratulował bardzo dobrego wyniku prezydent Rosji Władimir Putin. 

Zdecydowane zwycięstwo obecnego prezydenta oznacza, że wbrew przedwyborczym prognozom niepotrzebna będzie druga tura, planowana na 8 lipca. Frekwencja wyborcza wyniosła 87 procent uprawnionych do głosowania. Główny konkurent Erdogana socjaldemokrata Muharrem Ince zajął drugie miejsce z 30,7 proc. poparcia. 

"Nasz naród powierzył mi odpowiedzialność Prezydenta Republiki" - powiedział Erdogan w swojej rezydencji w Stambule. Zapowiedział, że Turcja będzie nadal "wyzwalać ziemie syryjskie", aby uchodźcy mogli bezpiecznie wrócić do Syrii. Dodał, że będzie również działać bardziej zdecydowanie przeciwko organizacjom terrorystycznym.

YSK poinformowała, że w wyborach parlamentarnych zwyciężył wyborczy blok Sojusz Ludu, stworzony przez jego rządzącą Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) oraz Nacjonalistyczną Partię Działania (MHP). Sojusz otrzymał 53,61 proc. poparcia.

Niedzielne głosowanie stanowi przypieczętowanie zmiany systemu rządów w Turcji z parlamentarnego na prezydencki. W myśl referendum z 16 kwietnia 2017 r. nowy szef państwa będzie miał o wiele większą władzę niż jego poprzednik, m.in. będzie jednocześnie stał na czele rządu (urząd premiera zostanie zlikwidowany). Zmieni się też liczba wybieranych posłów do parlamentu z 550 na 600 oraz wydłuży się ich kadencja - z czterech do pięciu lat.

Erdogan 14 marca 2003 roku objął stanowisko premiera Turcji. Cztery lata później, w kolejnych wyborach parlamentarnych, AKP uzyskała ponad 46 proc. głosów, co umożliwiło jej utworzenie kolejnego rządu większościowego z Erdoganem na stanowisku premiera. Erdogan zachował stanowisko po kolejnych wyborach parlamentarnych w 2011 roku, w których AKP zdobyła 49,9 proc.

Jako kandydat Partii Sprawiedliwości i Rozwoju brał udział w 2014 roku w pierwszych w historii Turcji powszechnych wyborach prezydenckich. Erdogan wygrał już w pierwszej turze, uzyskując 51,79 proc. głosów.

Gratulacje od Putina

Bardzo dobrego wyniku wyborczego pogratulował przywódcy Turcji prezydent Rosji Władimir Putin. "Szef państwa rosyjskiego podkreślił, że wyniki głosowania w pełni świadczą o dużym politycznym autorytecie Erdogana, powszechnym poparciu dla obranego pod jego kierownictwem kursu, zmierzającego do rozwiązania aktualnych zadań społeczno-gospodarczych, stojących przed Turcją, i wzmocnienia pozycji kraju na arenie międzynarodowej" - napisano w komunikacie.

Putin również zwrócił uwagę na rozwój rosyjsko-tureckich stosunków. Jak przekazał Kreml, prezydent potwierdził gotowość do kontynuowania dialogu i ścisłej współpracy z Erdoganem, zaznaczając, że jest to zgodne z interesami rosyjskiego i tureckiego narodu oraz prowadzi do zapewnienia pokoju, stabilizacji i bezpieczeństwa na kontynencie eurazjatyckim.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
vvv
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 21:48

endrogan islamista ktory rozpoczął drogę wyjscia z NATO i przymila sie do putina? Endrogan co pacyfikuje kurdów i wspiera isis pod wlasnymi flagami?

Pokój na świecie
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 18:22

Dobrze, że Turcja jest na tyle silna, że USA nie ośmieli się kontestować wyniku tamtejszych wyborów.

dim
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 15:01

Cokolwiek nie mówić o danych wyborach, pozostaje faktem, że pan Erdogan jest zdecydowaniem najlepszym prezydentem /władcą w porewolucyjnej historii Turcji. Znacznie lepszym od Kemala, przy tym na razie nie są mu zarzucane masowe, straszliwe zbrodnie (choć wspiera czystki etniczne). Patrząc na Turcję pamiętajmy, że oni mają inną tradycję wyłaniania swych rządzących, niż ta faktycznie demokratyczna.

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama