Reklama
Reklama

Era Jelcza

4 maja 2017, 16:15
Prototyp BM-21M w oparciu o podwozie Jelcz 662. Ten system w 2007 r. wszedł na uzbrojenie WRiA jako WR-40 Langusta. Fot. Jerzy Reszczyński
Prototyp BM-21M w oparciu o podwozie Jelcz 662. Ten system w 2007 r. wszedł na uzbrojenie WRiA jako WR-40 Langusta. Fot. Jerzy Reszczyński
Prototyp BM-21M w oparciu o podwozie Jelcz 662. Ten system w 2007 r. wszedł na uzbrojenie WRiA jako WR-40 Langusta. Fot. Jerzy Reszczyński
Rok 2008: odbiór kolejnej partii WR-40 w Hucie Stalowa Wola. Dostawy 75 Langust zakończono w 2011 r. Fot. Jerzy Reszczyński
Radar artyleryjski Liwiec jest oparty na nośniku z rodziny 662. Fot. Jerzy Reszczyński
Komponenty Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego wykorzystującego system rakietowy Kongsberg NSM wykorzystują podwozie z rodziny 662. Fot. Jerzy Reszczyński
Komponenty Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego wykorzystującego system rakietowy Kongsberg NSM wykorzystują podwozie z rodziny 662. Fot. Jerzy Reszczyński
Seryjne 442.32 na linii montażowej Jelcza. Fot. Jerzy Reszczyński
Seryjne 442.32 na linii montażowej Jelcza. Fot. Jerzy Reszczyński
Dostawy pierwszej transzy 910 szt. popularnej ciężarówki 4x4 Jelcz zakończy w 2018 r., dostarczając m.in. podwozia z przeznaczeniem na nośnik kontenerów ze specjalistycznym wyposażeniem. Fot. Jerzy Reszczyński
Prototypowe podwozie skonstruowane od podstaw z przeznaczeniem dla sh Kryl na linii montażowej w Jelczu (kwiecień 2014 r.). Fot. Jerzy Reszczyński
Obydwa warianty wyrzutni rakiet z HSW, Langusta i Langusta II, bazują na podwoziach Jelcz, 3- i 4-osiowym. Fot. Jerzy Reszczyński
Dla systemów Regina i Rak zakład w Jelczu zbudował 4-osiowe podwozia dla wozów amunicyjnych. Fot. Jerzy Reszczyński
3-osiowe podwozie Jelcza dla pojazdów z kontenerowymi warsztatami remontów uzbrojenia. Fot. Reszy Reszczyński
Po przejęciu Jelcza przez HSW SA zdolności produkcyjne fabryki wzrosły dwukrotnie, do 500 samochodów rocznie, a zatrudnienie – do ponad 500 osób. Fot. Jerzy Reszczyński

Wprawdzie współczesną polską armię zmotoryzowały na znaczącą skalę Stary, ale wydaje się, że przyszłość będzie należeć, za sprawą decyzji sprzed dziesięciu lat, do innej marki – Jelcza.

Pojazdy Jelcz odgrywają istotną rolę w procesie modernizacji parku samochodów ciężarowych Sił Zbrojnych RP. Produkcja różnych typów i odmian Jelczy odbywa się w zakładach należących do Huty Stalowa Wola, będącej częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Podjęta przed kilkoma laty decyzja o włączeniu potencjału produkcyjnego Jelcza do HSW pozwoliła na utrzymanie i rozwój tej zasłużonej dla krajowej motoryzacji fabryki i marki. Ciężarówki Jelcz są wykorzystywane w programach modernizacyjnych różnych rodzajów Sił Zbrojnych, planuje się również zakupy pojazdów osobowo-ciężarowych dla Wojsk Obrony Terytorialnej.

Pierwszy po wojnie program motoryzacji polskiego wojska wykorzystujący rodzime rozwiązania konstrukcyjne ruszył już w 1953 r. Jego efektem była nieskomplikowana technicznie, trwała, udana 3-osiowa ciężarówka terenowa Star 66, która weszła do produkcji w 1958 r. Wóz doczekał się kilku generacji następców, od modelu 660 do 266 i 1466. Produkowany w Fabryce Samochodów Ciężarowych „Star” do pierwszych lat obecnego wieku, popularność zyskał także w służbach cywilnych – straży pożarnej, energetyce, leśnictwie – a ponadto był eksportowany do kilku krajów.

Ceniona marka padła ofiarą nieudanych zmian właścicielskich i strategicznych błędów prywatnego inwestora, Sobiesław Zasada Group. Ostatecznie w 1999 r. fabryka w Starachowicach stała się częścią grupy MAN AG i przestała być przedmiotem jakiejkolwiek kontroli ze strony polskiej. To przesądziło o zdystansowaniu się kierownictwa MON od partnera niegwarantującego ani ciągłości dostaw, ani uwzględnienia w programie produkcyjnym interesów polskich producentów części i komponentów. Współpraca z roku na rok stawała się trudniejsza.

Mimo to, i z braku alternatywy, aż do 2004-2005 r. usiłowano rozwijać niektóre systemy uzbrojenia dla SZ RP z wykorzystaniem nośników marki Star. Przykładami mogą być działania podjęte w zakresie modernizacji wyrzutni rakietowej 122 mm BM-21M oraz kołowej odmiany systemów minowania narzutowego wykorzystujących rozwiązania gąsienicowego ISM Kroton powstałego na bazie ciągnika MT-LB. Obydwa te systemy rozwijała Huta Stalowa Wola SA.

BM-21M
Prototyp BM-21M w oparciu o podwozie Jelcz 662. Ten system w 2007 r. wszedł na uzbrojenie WRiA jako WR-40 Langusta. Fot. Jerzy Reszczyński

Brak pewności co do współpracy z MAN STAR Trucks & Busses Sp. z o.o. sprawił, iż – z akceptacją MON – podjęto próbę przeniesienia będących we wstępnej fazie opracowywania systemów na nośniki oferowane przez drugą fabrykę ciężarówek funkcjonującą w Polsce, w Jelczu-Laskowicach. Notabene – również przeżywającą problemy związane z transformacją systemu gospodarczego, zakończone na początku 2008 r. upadłością Jelczańskich Zakładów Samochodowych.

W tym okresie HSW SA zdecydowała się postawić na współpracę z – wyodrębnioną z masy upadłościowej JZS – spółką Jelcz-Komponenty, zlecając jej opracowanie podwozia dla znacznie bardziej zaawansowanego od dotychczasowych koncepcji wariantu wyrzutni rakietowej BM-21M. Choć pojazd, podobnie jak wariant bazujący na samochodzie Star, opierał się na 3-osiowym podwoziu, oferował nowocześniejsze rozwiązania, m.in. znacznie pojemniejszą i opancerzoną 6-osobową kabinę, mogącą pomieścić wszystkich członków załogi wyrzutni, z rezerwą na implementację różnych systemów (np. łączności, dowodzenia i rozpoznania). Nie bez znaczenia były także lepsze charakterystyki trakcyjne podwozia P662D.35. Po pomyślnym przejściu państwowych badań kwalifikacyjno-wojskowych system ten, jako WR40 Langusta, trafił do Wojsk Rakietowych i Artylerii SZ RP w liczbie 75 egzemplarzy.

WR-40 HSW
Rok 2008: odbiór kolejnej partii WR-40 w Hucie Stalowa Wola. Dostawy 75 Langust zakończono w 2011 r. Fot. Jerzy Reszczyński

Dla HSW realizacja tego kontraktu była o tyle istotna, że pozwoliła zyskać środki finansowe oraz czas na kontynuację skomplikowanej restrukturyzacji firmy, prowadzonej pod nadzorem Agencji Rozwoju Przemysłu SA i rządu. Już wówczas przyszłe plany rozwoju postanowiono wiązać z zakładami w Jelczu.

Z kolei jelczańskiej fabryce ta nieformalna inwestycja i wsparcie stalowowolskiej spółki umożliwiło złapanie drugiego oddechu i skoncentrowanie się na innych pracach na rzecz wojska. Choć w przeszłości specjalizowała się w wytwarzaniu autobusów oraz ciężarówek wyższego tonażu (m.in. popularnych „ogórków” i „berlietów”, a także lubianych i cenionych „Żubrów” oraz ciężarówek typów 315-318), miała pewne doświadczenie w produkcji militarnej. Przeważnie jednak były to przekonstruowane w ograniczonym zakresie warianty pojazdów projektowanych z myślą o cywilnym rynku transportu towarowego. Podwozia z JZS, a później spółki Jelcz-Komponenty, wykorzystywane były w armii głównie do tworzenia specjalistycznych pojazdów, takich jak np. cysterny paliwowe.

Podstawową rodziną pojazdów z logo Jelcz na masce były w tym okresie ciężarówki budowane z układzie 3-osiowym. Można zaryzykować tezę, iż w pewien sposób wpisywały się one w obowiązującą od lat 50. XX wieku koncepcję oparcia na tym układzie konstrukcyjnym większości typoszeregów pojazdów wojskowych, zarówno transportowych, jak i specjalistycznych. W takim układzie budowano m.in. dominujące w SZ RP Stary 66/660/266/1466.

Współpraca z HSW sprawiła, że w dolnośląskiej fabryce rozpoczęto na większą skalę opracowywanie pojazdów dedykowanych do zastosowań militarnych. Już na etapie projektowania zaczęto uwzględniać specjalistyczne wymagania MON w zakresie zdolności do zabudowy wojskowych systemów łączności, systemów samozaładowczych, bezpieczeństwa i niezawodności (systemy centralnego pompowania kół, wkładki balistyczne w oponach, zabezpieczenia instalacji elektrycznej, kompatybilność elektromagnetyczna itp.).

Ten impuls umożliwił stworzenie rodziny produkowanych od 2010 r. wyspecjalizowanych pojazdów o jednoznacznie wojskowym przeznaczeniu, takich jak wozy amunicyjne AWA i WA (podwozie P.882.53) dla systemów artyleryjskich Regina i Rak. Dla wozów z rodziny 800 o masie własnej od 13 do 16,5 tony i masie całkowitej do 35 ton opracowano rodzinę opancerzonych kabin 2-, 4- i 6-osobowych, o budowie konwencjonalnej lub o obniżonej wysokości, uzyskując nośnik dający możliwość elastycznego dostosowania do zróżnicowanych celów i funkcji. Wśród wariantów wymienić można podwozia 882.53, 882D.43, 862D.43.

Jelcz Regina Rak
Dla systemów Regina i Rak zakład w Jelczu zbudował 4-osiowe podwozia dla wozów amunicyjnych. Fot. Jerzy Reszczyński

W tym okresie powstały m.in. zręby konstrukcji pierwszego od podstaw zaprojektowanego i zbudowanego w Polsce pojazdu ciężarowego w układzie 8x8 z rodziny Jelcz 800. Można stwierdzić, że konstrukcja tej rodziny ciężarówek powstała na wyraźne zamówienie HSW, w której od 2008 r. wznowiono prace nad systemem artylerii samobieżnej 155 mm, postrzeganym już jako integralne dywizjonowe moduły ogniowe (DMO), a nie tylko jako gąsienicowe sh Krab. Struktura DMO zakładała zaoferowanie wojsku także komponentu logistycznego, wspierającego komponent ogniowy.

Po przejęciu Jelcza przez Hutę Stalowa Wola SA, która stała się 100-procentowym udziałowcem dolnośląskiej spółki, intensywnie rozwijano rodzinę pojazdów wykorzystujących 3-osiowe podwozia z linii 600. Zaliczają się do nich przede wszystkim kolejne pojazdy logistyczne dla Reginy i Raka – wozy remontów uzbrojenia i elektroniki AWRU i WRUE (P.662D.35). Na nośnikach z tej rodziny zbudowano pojazdy bojowe i towarzyszące dla systemu nadbrzeżnej artylerii rakietowej uzbrojonej w pociski Kongsberg NSM. Wykorzystują je także radary artyleryjskie Liwiec oraz mosty szturmowe MS-20 Daglezja. Ponadto w programie produkcyjnym Jelcza w rodzinie 600 występują modele podwozi do innych zastosowań specjalnych, takich jak holowanie cystern z paliwem czy też klasyczny pojazd transportowy o podwyższonej mobilności (662D.34, 662D.43, 642D.35, 662D.430P).

Odrębnym kierunkiem rozwoju jelczańskich konstrukcji było „zagospodarowanie” obszaru pojazdów 2-osiowych. W polskiej myśli wojskowej idea wprowadzania do użytku ciężarówek tej klasy obecna była od połowy lat 50. XX wieku. Wówczas, równolegle z pracami nad Starem 66, powstawał model Star 44. W 1954 r. postanowiono jednak – po dokonaniu serii badań prototypów obu modeli – program zamknąć i skoncentrować działania na wspomnianych ciężarówkach 3-osiowych o podwyższonej mobilności terenowej. Niemniej koncepcja produkowania ciężarówek wojskowych o dwóch osiach co jakiś czas powracała.

3-osiowe podwozie Jelcza dla pojazdów z kontenerowymi warsztatami remontów uzbrojenia. Fot. Reszy Reszczyński

W starachowickiej fabryce rozwinęła się ona w rodzinę Star 244 z 1975 r. aż po model 1444 z 2008 r., będący już w praktyce pozbawioną całkowicie polskich korzeni konstrukcję MAN TGM. Po potknięciu z modelem 744 linii aut 2-osiowych nie uratowały dla Starachowic nawet obiecujące efekty rozwoju projektu 944 z roku 1999, którego zwieńczeniem było opracowanie uzbrojonej (wkm NSW 12,7 mm) wersji tej ciężarówki 4x4 dla potrzeb polskich oddziałów uczestniczących w misji w Iraku.

W Jelczu również pracowano nad ciężarówkami z systemem napędowym 4x4, choć nie z myślą o zastosowaniach militarnych. Z rodziny Jelcz 300 i 400 wywodzi się m.in. konstrukcja 7-8-tonowych modeli 420/422 oraz pełnonapędowy 442, popularny m.in. w straży pożarnej.

4x4 Jelcz
Dostawy pierwszej transzy 910 szt. popularnej ciężarówki 4x4 Jelcz zakończy w 2018 r., dostarczając m.in. podwozia z przeznaczeniem na nośnik kontenerów ze specjalistycznym wyposażeniem. Fot. Jerzy Reszczyński

Nawiązaniem do tej linii rozwojowej stał się model 442.28 z 2007 r., znany jako „Bartek”, będący prostą odpowiedzią przemysłu na sygnały z wojska, że następca popularnych, wielofunkcyjnych 3-osiowych ciężarówek Star w polskiej armii będzie pojazdem 2-osiowym. Miałby on wykonywać zadania związane z transportem zarówno żołnierzy, jak i towarów oraz wykonywaniem innych, wyspecjalizowanych zadań. Jelcz stanął do walki o uznanie MON dla swojej oferty.

Pojazd charakteryzowały masa całkowita 15 ton oraz możliwość holowania przyczep o masie do 12 ton, w połączeniu z opancerzoną kabiną typu wagonowego. Napęd stanowił 275-konny silnik IVECO zblokowany z 9-stopniową mechaniczną przekładnią oraz skrzynią rozdzielczą i międzyosiowym mechanizmem różnicowym oraz mostami z blokadą mechanizmów różnicowych.

Ciężarówka o takich założeniach była praktycznie pierwszą propozycją przygotowywaną przez jelczańską spółkę do spodziewanego konkursu MON zmierzającego do rozpoczęcia generacyjnej wymiany parku samochodowego Sił Zbrojnych RP. Celem tego programu miała być głównie wymiana wymagających wycofania z uwagi na zużycie i przestarzałość konstrukcji Starów 266, ale też dostarczenie podwozia mogącego stać się uniwersalnym nośnikiem dla specjalistycznych zabudów.

W oparciu o doświadczenia z „Bartkiem” MON sformułowało bardziej uszczegółowione i podwyższone wymagania, odnoszące się m.in. do implementacji 6-cylindrowej jednostki napędowej MTU o mocy 240 kW z 9-stopniową mechaniczną skrzynią przekładniową, ładowności 6 ton przy masie własnej nie wyższej niż 9750 kg, spełniania przez pojazd przepisów ADR, wyposażenia pojazdu we wciągarkę o sile 70 kN oraz wkładki BEADLOCK we wszystkich kołach, a także zdolności pokonywania brodów do 1,2 m oraz pracy w zakresie temperatur od -30 do +50 stopni Celsjusza.

Wymagało to podjęcia prac projektowych nad docelowym modelem 442.32. Rozpoczęto je w 2011 roku. Po dobrych doświadczeniach z rodziną ciężarówek 3-osiowych oraz po wdrożeniu nowatorskiej w polskim przemyśle motoryzacyjnym platformy 4-osiowej, HSW SA oraz syndyk masy upadłościowej JZS byli już „po słowie” w sprawie dalszej współpracy. Jej celem było – sfinalizowane w kwietniu 2012 r., natychmiast po sprzedaży przez HSW pionu produkcji cywilnej, przejętego przez chiński koncern LiuGong Machinery – nabycie przez HSW SA spółki Jelcz-Komponenty. Ułatwiło to stalowowolskiej zbrojowni dokonanie znacznych inwestycji zarówno w wyposażenie techniczno-technologiczne fabryki w Laskowicach, jak i w dobrze wykształconą kadrę inżynieryjno-techniczną. Zdolności produkcyjne fabryki zwiększono dwukrotnie, do ok. 500 pojazdów rocznie, a zatrudnienie – do ponad 500 pracowników.

Jelcz 442.32
Seryjne 442.32 na linii montażowej Jelcza. Fot. Jerzy Reszczyński

Prototyp nowej ciężarówki zaprezentowano oficjalnie – pod flagą HSW SA – we wrześniu 2013 r. podczas MSPO. W dwa miesiące później, 29 listopada, Inspektorat Uzbrojenia zawarł wartą 674 miliony zł umowę na dostawę do 2018 r. pierwszej transzy 910 szt. samochodu Jelcz 442.32 dla potrzeb SZ RP. Oczekiwane jest rozpoczęcie procedur pozwalających na rozszerzenia zamówienia o kolejne transze. Łączne zapotrzebowanie SZ RP na pojazdy tej klasy szacowane jest na 7-8 tysięcy sztuk. Jelcz oferuje je w wariantach, różniących się rodzajem kabiny, wielkością skrzyni ładunkowej, kompletacją wyposażenia itp.

Na początku 2017 roku Inspektorat Uzbrojenia poinformował Defence24.pl o planowanym rozpoczęciu postępowania na samochody osobowo-ciężarowe średniej ładowności Jelcz, z przeznaczeniem dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Pojazdy budowane we włączonym do HSW przed kilkoma laty zakładzie staną się więc również podstawą wyposażenia nowego rodzaju Sił Zbrojnych.

Całkowicie nowym doświadczeniem we współpracy HSW i jej spółki Jelcz były – prowadzone od początku przy założeniu, iż celem jest powstanie wyspecjalizowanego pojazdu militarnego – prace konstrukcyjne i rozwojowe nad nośnikiem lekkiej samobieżnej haubicy 155 mm o kryptonimie Kryl. Narzucone przez MON wymagania (m.in. wymóg zdolności do transportu lotniczego z wykorzystaniem C-130 Hercules) sprawiły, że w procesie projektowania nowego 3-osiowego podwozia konieczne było zachowanie ograniczeń nie tylko wymiarowych, ale też masowych, przy zagwarantowaniu wysokiej mobilności, odporności balistycznej oraz wytrzymałości dynamicznej konstrukcji.

Jelcz Kryl
Prototypowe podwozie skonstruowane od podstaw z przeznaczeniem dla sh Kryl na linii montażowej w Jelczu (kwiecień 2014 r.). Fot. Jerzy Reszczyński

Powstał pojazd o zupełnie odmiennej od dotychczasowych konstrukcji – z dwubryłową, obniżoną kabiną z wyraźnie wyodrębnioną, wysuniętą do przodu komorą silnikową. Od jesieni 2014 r. prototyp samobieżnej haubicy Kryl uczestniczy w badaniach wojskowych, mających doprowadzić do osiągnięcia w 2018 r. gotowości do produkcji seryjnej. Wstępne zainteresowanie MON tym systemem artylerii samobieżnej szacowane jest na 7 DMO liczących łącznie 168 jednostek ogniowych.

W HSW i Jelczu liczą też na zaangażowanie fabryki w realizację tak strategicznych dla polskiej obronności programów jak Narew, Pilica, Wisła i Homar.

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 52
asam
czwartek, 5 lipca 2018, 16:24

Putin ma i tak lepsze Iskandery

rozczochrany
piątek, 5 maja 2017, 17:41

No i co? Kolega "masmix" zapytany o konkrety nie odezwał się? A to znaczy że nie miał pojęcia o czym mówił, albo zmyślił cały temat o awariach. Fajnie jak się wypowiadają ludzie znajacy się na tym o czym mówia z codziennej praktyki ze sprzętem a nie wiecznie narzekajacy malkontenci.

Abra kadabra
środa, 24 maja 2017, 23:20

Czy te auta przechodziły jakieś próby terenowe.? Czy kupujemy bo polskie ? Widziałem próby terenowe tatry. Nie widziałem żadnych filmow z jelczami

Willgraf
czwartek, 25 maja 2017, 16:20

nie ...bo nie dojechałyby nawet na START Rajdu Paryż Dakar, a co dopiero o wystartowaniu w nim lub dojechaniu do końca jakiegoś etapu.....

kierowca
sobota, 6 maja 2017, 18:30

Super....dobrze że się ogarnęli w porę....z tym Jelczem....szkoda mi Stara 266-wystarczyło go modernizować...ale MAN zniszczył produkt....

Masmix
czwartek, 4 maja 2017, 20:22

Czemu nikt nie pisze, że w tych pojazdach już po przejechaniu 10-15 tysięcy kilometrów występują problemy z zawieszeniem czy napędem, które to w zachodnich markach ujawniają się (najszybciej) po przejechaniu 500 (pięciuset) tysięcy kilometrów?

King.fso
poniedziałek, 7 maja 2018, 02:19

Chyba tylko u ciebie pojawiły się też problemy

aws93
czwartek, 4 maja 2017, 21:18

Masmix, tak zupełnie niezłośliwie i po inżynierska. Jakiego rodzaju problemy i konkretnie z jakimi podzespołami. Układ napędowy lub inaczej przeniesienia mocy tak ogólnie to sprzęgło, skrzynia przekładniowa, skrzynia rozdzielcza, wały napędowe i mosty napedowe. Więc jakie są problemy np. z układem napędowym?

kierowca bombowca
czwartek, 4 maja 2017, 20:09

Okay, zamówienia dla wojska rozumiem, a rynek cywilny? Kiedy będę mógł kupić polską ciężarówkę z Jelcza?

dfg
sobota, 6 maja 2017, 14:11

Zadzwoń do nich i się spytaj. W ofercie mają sporo, ale nigdzie nie widać ceny a te z tego co słyszałem są BARDZO wysokie. Tak wysokie, że nie ma sensu tego kupować do cywila. No chyba, że te ceny są zawyżone specjalnie, żeby wydoić MON.

Tedi
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 11:21

Skoro piszą ze posiadają pancerne kabiny to pewnie i stad ta cena. A pruby w terenie były na poligonie hsw.

spawacz
czwartek, 4 maja 2017, 19:53

Do prototypowego podwozia dla Kryla, dodano po pierwszych testach obciążniki przed silnikiem, żeby udało się go jako tako wyważyć. Tak był przemyślana konstrukcją, chociaż to wina MONu nie jelcza. Jelcz by spełnić część wymagań stawianych przez MON chciał by to podwozie było 4-osiowe, ale nie było zgody, więc na siłe kosztem wytrzymałości, możliwości terenowych przeforsowano wersję 3-osiową (bardzo nieudaną).

Kłębuszek
piątek, 5 maja 2017, 14:53

Chłopie, to jest prototyp jeszcze, który ma być gotowy dopiero za rok.

rachmistrz
piątek, 5 maja 2017, 11:25

Przysłowie nam mówi " jak dbasz tak masz ". Sprzedano za przysłowiową złotówkę , klasa rządząca po 90 roku sprzedawała na pniu za darmochę komukolwiek - nawet kolegom ? Efekt jest oszałamiający - najlepiej rozwinięty kraj z dochodem na mieszkańca najlepszy ? Czego jeszcze oczekiwać od byłych rządzących - nie dla wszystkich starczyło ? POLSKA to nie guma arabska !!!!!!

Polski chłopak
czwartek, 4 maja 2017, 19:40

Czy mosty napędowe, felgi,opony,elektryka w tych jelczach są krajowej produkcji?

P
piątek, 5 maja 2017, 01:59

Tak, one tak

AS 100
niedziela, 7 maja 2017, 11:43

Ja się tylko spytam o jedno...dlaczego te samochody wyglądają tak żałośnie? Wystarczy zmienić reflektory na bardziej nowoczesne i już maszyna zyskuje na designie. Jak widzę zachodnie marki to już od pierwszego kontaktu człowiekowi się podobają bo mają agresywne i nowoczesne "spojrzenie". Design to też bardzo ważna sprawa, nie wierzę, że istnieją jakieś wielkie przeszkody aby te samochody wyglądały co najmniej poprawnie.

RA
niedziela, 7 maja 2017, 18:01

Udziwniona stylizacja nie podnosi walorów użytkowych, którym przede wszystkim powinno odpowiadać projektowanie konstrukcji wojskowych nie wspominając o unifikacji (zamienności części). Na co komu ładnie wyglądająca, przekombinowana lampa przednia, która w ekstremalnych warunkach szybko ulegnie uszkodzeniu, do tego będzie nietypowa i trudna w wymianie. Wykonanie podzespołu o dużej niezawodności jest trudniejsze od zabawy w stylizację, gdyż pomimo wsparcia przez programy komputerowe, wymaga długiego okresu weryfikacji w rzeczywistych warunkach eksploatacji. W przypadku sprzętu wojskowego najlepiej sprawdzają się właśnie proste, niezawodne rozwiązania, może toporne dla obserwatorów na paradach, jednak nie sprawiające problemów podczas użytkowania. Można także zastanowić się, gdy patrzymy na doniesienia z realnych walk, czy wówczas przychodzą nam do głowy myśli o design-ie używanego tam sprzętu?

orca
czwartek, 4 maja 2017, 18:53

Star 266 to gwazdka PRLu. Szkoda ze zostal dobity. Dla mnie Stary to woly robocze, Jelcze to autobusy. No ale dobrze ze choc Jelcz zostal i nie jezdzimy ba MANach czy Iveco. Niech tylko beda z glowa projektowane i dokladnie skladane to bedzie super.

Marek
sobota, 6 maja 2017, 01:58

To nie była gwiazdka PRLu. Podstawy tej konstrukcji tkwiły w PZInż 342 i podobnych.

Extern
czwartek, 4 maja 2017, 23:38

"Sobiesław Zasada Group" to chyba nie tylko Stara zadusiło? Czy przypadkiem i nie Autosan o mało co nie skończył przez nich marnie?

222
niedziela, 7 maja 2017, 20:52

Rok 2017 a tu nowe ciezarowki bez oswitlenia led!!! Czesi chociaz swoje ciezarowki sprzedaja na rynki europejskie a te Jelcze ciekawe kto sie skusi?

wer
sobota, 3 czerwca 2017, 12:32

442 ma ledy z tyłu i cała kabina w środku w ledach

Weteran
czwartek, 4 maja 2017, 18:28

I tylko "sierściucha" lub "pszczółki" żal :) dla niewtajemniczonych Star660

sojer
piątek, 5 maja 2017, 22:45

Co za różnica Star, czy Jelcz... ważne żeby pływały!

Dropik
piątek, 5 maja 2017, 09:47

Czesi sprzedali Tatre i wyszli na tym lepiej. Firma kwitnie a armia ma lepsze i tansze samochody. Aha sprzedali ją za tzw grosze czyli po naszemu ktoś to ukradł ;)

Gras
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 11:24

Tatre wykupij Daf już sa tatry z kabina od dafa 8x8.

Arczi
niedziela, 7 maja 2017, 12:24

Subtelna różnica polegała na tym że oni dopilnowali aby zrobić to w sposób cywilizowany a u nas byle sprzedać...a komu za ile i co będzie dalej z tą firmą to już nikogo nie obchodzilo

P
piątek, 5 maja 2017, 15:06

Kto i komu ? Tylko część udziałów jest dafa bo się w porę czesi ogarneli że źle ona skończy jak ja sprzedadzą

german
czwartek, 4 maja 2017, 18:10

Dziwnym zbiegiem okolicznosci ulica na ktorej znajduje sie fabryka "Jelcza" w Jelczu-Laskowicach to największe skupisko w tamtej okolicy, przybyszów ze wschodniej emigracji zarobkowej. Zaklad, ktory wydaje sie dobrze strzezony przez agencje ochrony, moglby byc latwym celem dywersyjnym w przypadku jakiejs hybrydowki czy akcji sabotazowej.

P
piątek, 5 maja 2017, 02:01

Fabryka ciężarówek celem dywersyjnym ? Nie popadajmy może w paranoję bo w takim wypadku niedługo trzeba będzie cukiernie ochraniac

Adam
czwartek, 4 maja 2017, 18:05

Na samych dostawach do WP Jelcz sie nie utrzyma , na cywilnym rynku z Volvo , Manem, MB .itd , tez sobie rady nie da , szasa dla Jelcza dla rynku cywilnego moze byc produkcja pojazdow specjalistycznych np. rolnictwo , ale pewnie zyski z interesow z WP zostana "przejedzone" i za kilka lat albo panstwo bedzie musial utrzymywac albo ludzie prace straca . R.I.P STAR...

Laawa
czwartek, 4 maja 2017, 20:07

Utrzymałby się gdyby zamówienia zaplanowano mądrze. Zamiast zamawiać po 500 ciężarówek rocznie niech zamawiają 100 ale przez np. 20 lat. Wojsko miałoby stały napływ nowych maszyn, koszty byłyby rozłożone w dłuższej perspektywie, firma miałaby stały pewny dochód. Ogólnie wszyscy by wygrali a tak zamówią na hura kilka tysięcy ciężarówek, zakład się rozbuduje później masowe zwolnienia i bankructwo, wojsko po 20 latach znowu musi kupić na hura kilka tysięcy ciężarówek bo wszystkie mają już 20 lat.

Tedi
poniedziałek, 11 czerwca 2018, 11:26

Do wymiany jest 8tyś ciężarówek to 500sztuk rocznie to jest 16lat produkcji non stop.

Polski chłopak
czwartek, 4 maja 2017, 17:46

Czy mosty napędowe, opony, felgi są krajowej produkcji?

Ślązak
czwartek, 4 maja 2017, 17:42

Jelcz musi produkować cieżarówki na rynek cywilny także, inaczej taka produkcja tylko dla wojska oznacza że ten wyrób jest tak słaby że nikt go nie chce - gdy startowała produlcja tych 910 samochodów liczyłem że za 10 lat bedziemy mieć producenta cieżarówek och chyba straszny naiwniak ze mnie

Marek
piątek, 5 maja 2017, 09:56

Generalnie rzec można, że to właśnie wyrób na rynek wojskowy jest mocny. Choćby dlatego, że w odróżnieniu od produkcji cywilnej na ogół ma mniej ekobadziewne i przez to bardziej niezawodne silniki. Choć DPFy i inne psuje samochodów także i w wojsku niestety już się pojawiają.

anakonda
czwartek, 4 maja 2017, 20:03

nie musi produkowac na rynek cywilny wystarczy udostepnic niejawna czesc technologi zakładom prywatnym i fabrykom i pobierac z tego tytułu pieniadze

obserwator
piątek, 5 maja 2017, 15:19

Pamiętajmy, że zakup samochodów JELCZ wiąże się z wydatkowaniem pieniędzy. Zgadzam się z wyliczeniami nt potrzeb Wojska w takie pojazdy, lecz czy mammy na to wystarczające środki. Zasadnym jest - co niektórzy podnoszą- zaplanować stały zakup przez wiele lat. Będzie taniej w produkcji i serwisowaniu. Na skoku na wojskową kasę zależy z reguły kierownictwu, które nie wie jak długo będzie zarządzać zakładami. Od stymulowania zakupów musi być MON. Raptowne zwiększanie ilości musi przełożyć się na większą cenę wyrobu, oraz może powodować spadek jakości. Z wpisów widać, że Producent powinien większą wagę skupić na jakości i trwałości Jelcza. Co do rynku cywilnego to nie widzę obecnie szans dla tak paliwożernego pojazdu i w takiej cenie początkowej.

mar
czwartek, 4 maja 2017, 17:23

jelcz to porażka ani to star czy tez man ani to tatra czyli nikt w świecie dostawców ciężarówek wojskowych

Dyzio
czwartek, 4 maja 2017, 19:08

Markę firmy wypracowuje się przez lata a w Polsce po 1989 roku nie robiono nic oprócz niszczenia i wyprzedaży zakładów. Dlatego może kiedyś znajdzie JELCZ klientów poza granicami kraju. Będzie MARKĄ. Poza tym dzisiaj trudno jest sprzedać taki produkt jak ciężarówka bo każde państwo dbające o swoich obywateli dąży do tego by takie wyroby były produkowane w ich krajach.

NAVY - Jelcz
czwartek, 4 maja 2017, 17:02

[...]Ceniona marka padła ofiarą nieudanych zmian właścicielskich i strategicznych błędów prywatnego inwestora, Sobiesław Zasada Group.[...] - prawdopodobnie celowo wykończono Stara o Jelcza !Z tym,że udało się JZS utrzymać przez lata w stanie upadłości jako Jelcz-Komponenty ...

gts
czwartek, 4 maja 2017, 18:32

Tyle produkuja, ale mam wrazenie ze jakoscia tylko nieznacznie odbiegaja od... Honkera. Mam nadzieje ze to tylko wrazenie i blizej im do jakiejs uznanej firmy... ale Krylem jakby potwierdzaja moje obawy.

Michał
sobota, 6 maja 2017, 08:02

Mogliby zacząć produkowac autobusy miejskie JELCZ NIE MIAŁ TYLKO OGÓRKÓW CZY BERLIETOW, OSTATNIE AUTOBUSY MIEJSKIE WYJECHAŁY W 2008roku te z lat 2007-2008roku były bardzo dobre np Warszawskie Jelcze mastero. ..

obiektywny
poniedziałek, 8 maja 2017, 15:53

Kolego "rozczochrany", "masmix" ma rację. Nowe Jelcze to porażka. To taka bomba z opóźnionym zapłonem. Jakość wykonania delikatnie mówiąc dobrze poniżej średniej, Gdyby te pojazdy robiły po 60 - 80 tyś. km rocznie, jak normalnie eksploatowany pojazd użytkowy w cywilu, to Jelcz poszedł by z torbami przez reklamacje. W armii taki przebieg dla większości pojazdów pow. 3,5t jest nie osiągalny, nawet przez 10 lat. Model 442, w kabinie to zero ergonomii, zero komfortu bo to niby pojazd wojskowy za to wyświetlacz kolorowy jest, którego by się Mercedes nie powstydził, tylko po co. Niczego ważnego nie pokazuje, bo systemy elektroniczne w pojeździe archaiczne. O diagnozowaniu systemów tego pojazdu lepiej nie będę pisał bo nic pozytywnego napisać się nie da. Panowie konstruktorzy zapewne wiedzą dla czego. Nowy produkt Jelcza to nie jest polska myśl techniczna. To zlepek całkiem przypadkowy podzespołów używanych przez innych producentów ciężarówek, takich jak Mercedes, Iveco, DAF, MAN, oraz innych i to dawno, dawno temu. Więc, czy jest aby powód do dumy. Na koniec jeszcze o wsparciu technicznym producenta. ŻAŁOSNE.

afasdffasdasdf
niedziela, 15 października 2017, 00:56

kolego za spałes już od dawna auta rożnych marek to tylko zlepek rożnych przypadkowych części . Ważne ze sprawdzo i byle niezawodne i to wystarczy . I nie wierze ze ergonomi jest az tak zła .

RAFiki
środa, 10 maja 2017, 22:38

LOL ten kolorowy wyświetlacz to jakiś terminal taktyczny albo zwykła nawigacja. Wnętrze ma być surowe i proste w obsłudze, do tego modułowe i łatwe w naprawie. Projektant nie patrzy na wygląd tylko funkcjonalność, więc będzie pstrokato i dziwnie, ale funkcjonalnie.

RA
sobota, 6 maja 2017, 22:03

Miło czytać o firmach, które przetrwały "dziką prywatyzację". Trochę pamiętam tamte czasy, i działania "Sobiesław Zasada Group" świadczące co najwyżej, że była zwykłym "słupem" wykorzystywanym przez niemiecki wywiad gospodarczy, zresztą nie jedynym. Niemcy, o dziwo obawiali się niechętnych reakcji polskiego społeczeństwa na oficjalne przejęcia w Polsce. Posłużyli się niby to całkowicie polskim kapitałem, nomen omen firmowanym znanym nazwiskiem budzącym zaufanie. Spółka szybko przejęła kilka zakładów, m. in. wspomniane Starachowice, ale także Jelcz Laskowice pod nazwą Sobiesław Zasada Centrum S.A. oraz Fabrykę Przekładni w Tczewie. Po czasie okazało się, że Starachowice były dla MAN-a, Fabrykę w Tczewie odstąpili angielskiemu EATON-owi pewnie ZF jej nie potrzebował, a w Jelczu rozpoczęły się dziwne ruchy nowego właściciela niby to z Mercedesem, które ostatecznie doprowadziły firmę do upadku, a tym samym pozbycia się konkurencji. Obecny, wspominany w artykule Jelcz wywodzi się z części, którą sprytnie pozostawiono z obciążeniem długami byłej fabryki. Należą się słowa uznania dla pracowników Jelcza, którzy w tak niesprzyjającej sytuacji zdołali utrzymać firmę, znajdując niszę w produkcji specjalistycznych podwozi.

Podatnik
piątek, 12 maja 2017, 22:30

Tak się dawaliśmy kiedyś wykiwać . To fakt. Ale tak bez emocji czy nie taniej byłoby postawić obok nowy zakład niż teraz reanimować te starocie? Czy ktoś to policzył? W cywilu gdzie raczej liczy się dobrze właśnie tak robią. Obawiam się że buduje się legendy żeby (znowu) wydoić nas podatników.

Arczi
niedziela, 7 maja 2017, 12:19

Taka przykra prawda...

Polski chłopak
poniedziałek, 8 maja 2017, 15:02

4 osie w tych wozach amunicyjnych to nie przesada, czy kontener z amunicją waży 40 ton? po zdjęciu sugeruje że nie jest taki ciężki, podwozie 3 osiowe nie zapewniło odpowiedniej mobilności ?

patefon
poniedziałek, 15 maja 2017, 00:46

pamiętaj o tym że pożądane aby naciski na osie były jednak mniejsze niż dla normalnych ciężarówek. to musi jechać także po błotku, chyba wiesz co znaczy utknięcie tego w błocie...

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama