Eksportowe kontrakty pomimo wojny? Ukraina zwiększa produkcję czołgów

19 sierpnia 2016, 11:34
Fot. Ukroboronprom
Ukraińskie czołgi T-64BM i T-72 - fot. Ukrobronprom
Czołg Opłot-M z pierwszej dostarczonej do Tajlandii partii - fot. MO Tajlandii

Wbrew doniesieniom o rezygnacji armii z ukraińskich czołgów T-84 Opłot zakłady w Charkowie poinformowały o przekazaniu klientowi kolejnej partii wozów. Natomiast większość mocy produkcyjnych nadal kierowanych jest na dostawy maszyn dla sił zbrojnych Ukrainy. W pierwszej połowie bieżącego roku objęły one 25 czołgów, a więc czterokrotnie więcej niż analogicznym okresie 2015 roku. 

Charkowskie Zakłady Czołgowe im. Małyszewa zamknęły pierwsze półrocze 2016 roku z wynikiem wskazującym na odzyskiwanie możliwości produkcyjnych, nadwyrężonych znacznie w 2014 i 2015 roku. Firma, pomimo znacznego opóźnienia, realizuje nadal kontrakt dla Tajlandii zawarty w 2011 roku na sumę ponad 230 mln dolarów. Dotyczy on dostawy 49 czołgów T-84 Opłot-M, które zastępują wiekowe czołgi M41 produkcji amerykańskiej.

Czterokrotny wzrost produkcji. Dostawy dla Tajlandii i Ukrainy znów ruszyły

Do końca roku 2015 Ukraina miała dostarczyć 20 czołgów, tymczasem realne dostawy były o połowię mniejsze. Jedną z istotnych przyczyn był trwający konflikt w Donbasie i zajęcie Krymu. Zakłady zostały przestawione na zaspokojenie krajowych potrzeb, ale też pozbawione istotnych komponentów produkowanych na zajętych prze Rosję terenach. Były to np. systemy samoobrony i optoelektronika dostarczane wcześniej przez zakłady w Teodozji.

Dzięki przezwyciężeniu tych problemów i pozyskaniu innych źródeł kluczowych komponentów charkowskie zakłady poinformowały w lipcu o dostarczeniu do Tajlandii kolejnej partii czołgów T-84 Opłot-M. Następna dostawa ma zostać zrealizowana przed końcem 2016 roku.

Czytaj też: Ukraina straciła strategiczne zakłady zbrojeniowe. Problemy z eksportem broni

Równocześnie zakłady remontują i przywracają do służby czołgi sił zbrojnych Ukrainy. W pierwszej połowie 2016 roku charkowska fabryka nie tylko pracowała nad uszkodzonymi w walce pojazdami, ale dostarczyła też 25 nowo wprowadzanych maszyn. Było to 13 czołgów T-64BW oraz 12 wozów T-80BW. W obu przypadkach „nowe” jest słowem nieco na wyrost, gdyż są to pojazdy pamiętające jeszcze Związek Radziecki, ale wyciągnięte z magazynów i przywrócone do działań operacyjnych.

T-72 i T-64BM
...Ale w służbie są też zmodernizowane T-64BM, i T-72 (na drugim planie), przywrócone do służby po wybuchu konfliktu / Fot. Ukrobronprom

Jest to jednak znaczący sukces i widoczny wzrost możliwości w porównaniu z rokiem ubiegłym, gdy do ukraińskiej armii z zakładów im. Małyszewa wyjechało tylko sześć nowych maszyn o wartości 12,5 mln hrywien.

Czy Charków odzyska zagraniczne rynki?

25 tegorocznych czołgów opiewa na sumę 82,3 mln hrywien. Natomiast zyski w pierwszym półroczu oszacowano na 2,8 mln hrywien, czyli o 8% więcej niż w roku ubiegłym. Charkowskie zakłady zatrudniają też nowych ludzi i modernizują park maszynowy, z czego wynika relatywnie mały wzrost zysków w stosunku do zwiększenia produkcji. Nie wiadomo jeszcze jak wpłynie to na mocno nadszarpniętą pozycję zakładów na światowych rynkach.

W związku z dostawami dla walczących w Donbasie sił ukraińskich Zakłady im. Małyszewa nie zrealizowały w ostatnich latach m. in. kontraktu na zmodernizowane wozy T-64B dla Konga. Odbiorca oficjalnie poinformował, że rozumie przyczyny takiej decyzji, ale w przyszłości nie zdecyduje się już na zakup czołgów na Ukrainie. Jeśli chodzi o tajlandzkie T-84 Opłot-M, to sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana.

T-84 Opłot-M
Czołg Opłot-M z pierwszej dostarczonej do Tajlandii partii - fot. MO Tajlandii

Pomimo znaczących opóźnień dostawy są nadal realizowane a klient dotąd nie wycofał się z umowy. Zwłoka jest jednak na tyle niepokojąca dla władz w Bangkoku, że zdecydowały się na szukanie alternatywnych źródeł sprzętu. W maju wojska lądowe Tajlandii zamówiły 28 chińskich czołgów VT-4 (MBT3000) produkcji Norinco, stając się ich pierwszym zagranicznym nabywcą. Jest to konstrukcja bazująca na używanym w chińskiej armii Type-99-II. Umowa jest warta około 150 mln dolarów, ale zawiera opcję na kolejne 122 pojazdy.

Czytaj też: Tajlandia kupuje chińskie czołgi VT4. Co z ukraińskimi T-84?

Jeżeli ukraińskie zakłady nie będą w stanie w szybkim czasie nadrobić zaległości, dalsze zakupy czołgów Opłot-M przez Tajlandię będą wątpliwe. Odbiorca może zdecydować się na chiński odpowiednik, który przynajmniej teoretycznie, w pewnych obszarach reprezentuje wyższy poziom technologiczny. Posiadając oba typy na wyposażeniu Tajowie będą w stanie porównać konstrukcje. Na korzyść Opłota może działać ogólne zadowolenie użytkownika z otrzymanych dotąd maszyn i ich dobre wyniki testów poligonowych.

Nie bez znaczenia będzie też kwestia dostaw wozów BTR-3 różnych wersji, których Bangkok zamówił w sumie ponad 300 egzemplarzy. Oba typy pojazdów miały ze sobą współpracować. Jeśli chodzi o zakup czołgów, to potrzeby sił zbrojnych Tajlandii szacuje się na ponad 200 nowych wozów. Walka o ten kontrakt może zdecydować o możliwości dalszego eksportu wozów T-84 Opłot-M, ale też z pewnością wpłynie na pozycję firmy i całego ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego, na światowych rynkach. 

Opłot-M jest rozwinięciem wcześniejszego wozu T-84, będącego daleko posuniętą modernizacją czołgu T-80UD. Jest on na wyposażeniu ukraińskiej armii od 2009 roku w symbolicznej liczbie 10 egzemplarzy. Pojazd wyposażony jest w pancerz reaktywny i aktywny system obrony Warta. Podstawowe uzbrojenie stanowi 125 mm armata gładkolufowa. Testowano również wariant z 120mm działem w standardzie NATO, jednak dotąd nie znalazł on nabywców.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 53
Reklama
as
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:15

Kupić w końcu licencję na czołg koreański.

wolfgang
piątek, 19 sierpnia 2016, 17:35

A dlaczego?

Gucio
piątek, 19 sierpnia 2016, 21:17

Tymczasem na Sputniku Rosjanie szydzą z polskiego Andersa (po pierwsze Polacy nie mają do nich armat, po drugie nie mają konstruktorów i doświadczenia, po trzecie nie umieją skonstruować nowoczesnego pancerza z kompozytów itp.).

bn
sobota, 20 sierpnia 2016, 11:11

Co do armat, to niedługo HSW uruchomi produkcję armat do Kraba, więc zrobienie mniejszego kalibru nie będzie dla nich trudne.

asd
sobota, 20 sierpnia 2016, 11:08

Najlepszy jest punkt o konieczności posiadania zakładu kilkudziesięcioletnią tradycją, taj jak Rosja czy Anglia. Bez tradycji ani rusz. Śmieją się, że my od "zawsze" jedynie montowaliśmy zagraniczne licencyjne konstrukcje(Vickers - 7TP, twardy itp.). Z tym że sami zapomnieli od czego zaczynali - czołg Christiego, czy też Vickers. Niewiele brakowało i zaczęlibyśmy budować własne czołgi, ale ruscy do spółki z Hitlerem nie pozwolili nam na to.

fx
sobota, 20 sierpnia 2016, 01:13

Niech szydzą my kupimy LEO 3 i znowu będziemy GENERACJĘ przed nimi. A przypominam że są rozmowy aby w ten projekt przynajmniej finansowo weszła Polska gdzie na początku pewnie będziemy klepać proste rzeczy a po czasie jak Izrael czy Norwegia w F-35 bardziej skomplikowane.

yaro
sobota, 20 sierpnia 2016, 00:54

Czytałem tekst na Sputniku i jak chcesz to można go tu przytoczyć, w żadnym punkcie nie ma szydzenia z polskiego andersa, natomiast jest wypisana smutna prawda o nasze wojskowej myśli technicznej, osoba udzielająca wywiadu ma jak najbardziej rację, nie mamy doświadczenia w budowie czołgów, nie mamy żadnego doświadczenia w konstruowaniu warstwowego pancerza, nie mamy żadnego doświadczenia w produkcji armaty czołgowej ..... odpowiedz sobie sam, na jakiej podstawie chcesz zbudować dobry czołg, nawet amerykanie nie mają dobrej armaty czołgowej tylko produkują ja na licencji niemieckiej .... to co jest na sputniku opisuje smutna prawdę polskiej zbrojeniówki, myśli technicznej i polskiej nauki wojskowej .... tyle

Janusz
piątek, 19 sierpnia 2016, 23:33

Nie wiem czy szydzą czy nie, nie czytałem. Ale z tego co napisałeś to gdzieś się pomylili? Mamy armaty czy musimy je kupić? Mamy konstruktorów ciężkiej techniki pancernej czy musimy kupić licencję? Nasze zakłady projektują czołgi od pół wieku czy przerabiają jedynie poradziecki złom? Potrafimy wyprodukować jakikolwiek pancerz wytrzymujący ostrzał z czegoś większego niż karabin? Anders to typowa makieta, składak z części z różnych parafii.

Marek1
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:00

Zamiast juz całkowicie muzealnych T-72M1 i tylko NIECO unowocześnionych PT-91 choćby ze 400-500 T-84 Opłot-M i razem z Leopardami A4/A5 mamy już całkiem przyzwoite MBT. Ukraina teraz jak tlenu potrzebuje każdego $, więc naprawdę można wynegocjować bardzo korzystne warunki kooperacji i polonizacji Opłotów. To naprawdę DOBRE MBT i po wyposażeniu w armaty 120 mm, polska optoelektronikę, syst. łączności, kierowania ogniem i syst. aktywnej ochrony całkowicie równorzędny przeciwnik dla T-72B3/4 i T-90. No i można by produkować ze 3 Opłoty za cenę 1 Leoparda 2 A/6/7.

Darek S.
sobota, 20 sierpnia 2016, 06:18

Oj chyba z 6.

Davien
piątek, 19 sierpnia 2016, 15:44

Istnieje juz wersja T-84-120 Jatagan więc nic nie trzeba nowego wymyslać. Problemem może byc ich produkcja, bo jak widac Ukraina raczej sie nie wyrabia z tym, a u nas nie ma po prostu parku maszynowego do ich produkcji. Nawet jak bysmy je produkowali to na pewno byłyby znacznie droższe niż te same z Ukrainy. T-84 Opłot M jest czołgiem lepszym niz T-72B i jest tez chyba najlepiej opancerzonym obecnie MBT ale tylko z ERA Duplet.

rasta
piątek, 19 sierpnia 2016, 15:09

Jest wersja ze 120mm nazywa sie Jatagan. Oplot-m to okolo 30mln Hryvien czyli jakis milion dolarow, jesli chcesz produkowac go w PL, miec zachodnie/polskie sko,niemiecki silnik to pewnie cena wzrosnie do 3-4mln dolarow za sztuke 400-500 sztuk to 1.5-2 miliarda. Wydaje sie niewiele cena porownywalna z Rosomakiem ale widocznie albo nasza kasa jest pusta albo tak naprawde Ukraina nie ma zamiaru z nami wspolpracowac,nawet bedac w ciezkiej sytuacji. Jak do tej pory nic jeszcze nam wspolnie nie wyszlo jedyne wytlumaczenie jest takie ze Ukraina nie jest nam przyjazna a prasa i rzad robi nas wszystkich w balona. Zobaczymy co bedzie jak Ukraina stanie na nogi,kolejny rozbior Polski? Niektore elity w USA tylko zacieraja rece na jakis konflikt w Europie moze na poczatek proxy war Ukraina-Rosja kto wie co bedzie potem zmiana sojuszy, moze my zostaniemy w to wplatani? Nie bedzie nas stac na Leo3, zastapienie T72,PT Gepardem to nonsens.

Mariusz
piątek, 19 sierpnia 2016, 15:05

zgadzam się (serio) projekt powinien nazywać się Gepard 2

Actavis
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:49

Problem w tym że Ukraińcy przez prawie 6 lat (2011, umowa z Tajlandią) zdołali wyprodukować ich jedynie 20, a przecież i tak bazują na radzieckich T-80UD. Jednostki silnikowe 6TD były produkowane jeszcze za czasów ZSRR, systemy APS (np. "Zasłon" wywodzący się z systemu "Deszcz") zostały zaprojektowane jeszcze w latach 80' w Leningradzie (dzisiejszy Petersburg), następnie skierowane do produkcji w Ukraińskiej SRR. Rzekomo celownik panoramiczny dowódcy PNK-6 bazuje na wybadanym przez Moskiewskich inżynierów, i to jeszcze w latach 80, niemieckim PERI-R12 wykorzystywany w czołgach Leopard 2. Druga wersja mówi że opracowano go (PNK-6 ) samodzielnie w RFSRR, w jednym z zakładów przemysłu obronnego mieszczącym się w Moskwie. Niemniej jednak, MON ZSRR jednym z dekretów nakazało rozpocząć produkcję rewolucyjnego PNK-6 zakładom optycznym w Czerkasach (Ukraińska SRR, dzisiejszy Fotopryład). Dzisiaj zakłady te wykorzystują matryce francuskie zamiast radzieckich/ rosyjskich, odpowiednio Catherine jak i Matis. Celownik ten znalazłby się zapewne na czołgach ZSRR nowej generacji gdyby nie upadek tego państwie. Wracając do tematu, w takim tempie nigdy nie zdołaliby dostarczyć tak dużej liczby wozów (400-500). Poza tym to wciąż modernizacja radzieckiego T-80, wciąż posiada te same wady co reszta rodziny T-64/72/80/90

W
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:27

Dokładnie ale cała produkcja licencja - technologia powinna odbywać się w Polsce bo nie wiadomo jak długo Ukraina będzie niezależna od wpływów rosyjskich.

Dana
piątek, 19 sierpnia 2016, 13:33

Pozamiatane. Może z trudnością dociągną ten kontrakt ( o ile sytuacja w Donbasie się nie pogorszy) ale raczej na nowe szans już nie będzie. Chiny zastąpią ich szybko na mniej zasobnych rynkach. A raz utracony rynek jest praktycznie stracony na zawsze. W sytuacji Kijowa o której przekonali się już klienci również w Afryce nie ma szans na nowe. Nikt się nie zwiąże z niepewnym producentem z niepewnego kraju gdy na rynku konkurencja z pełnym wachlarzem produktów.

PrawdaWoczyKole
sobota, 20 sierpnia 2016, 14:56

obecnie wraca do łask 'Bóg wojny' czyli artyleria zarówno rakietowa jak i lufowa. Zaawansowana technika umożliwia dziś zarówno tej ciężkiej jak i lekkiej artylerii(także 'ręcznej') precyzyjne i skuteczne rażenie nie tylko broni lądowejale i morskiej czy powietrznej. Chińczycy maja skuteczną technikę rażenia Okrętów Podwodnych i lotniskowców, Rosjanie opracowali sprawną taktykę A2/AD, tak że wrogie statki powietrzne praktycznie są wyeliminowane z pola walki. wojna na ukrainie udowdniła że ciężka samobieżna artyleria, wzmocniona nowoczesną techniką(dronami, radarami pola walki) jest w stanie skutecznie zniszczyć wrogą broń pancerną na znaczne odległości poza polem rażenia przeciwnika, a wojna syryjska, że ręczne lekkie wyrzutnie rakietowe i lufowe są w stanie trwale unieszkodliwić czołgi przeciwnika. Wprawdzie wojna miecz- tarcza będzie trwać dalej, amerykanie już opracowali samoloty 5 generacji(F22 i F35), tak samo nowe lotniskowce i OP w technologii stealth maja pomóc omijać technikę przeciwnika ale Rosjanie i Chińczycy też nie śpią i nie zasypują gruszek w popiele i stale poprawiają i unowocześniają własną broń. Powinniśmy wyciągnąć z tego następujące wnioski: 1. Nie możemy mieć wszystkiego, nie stać nas na jednocześnie drogie nowoczesne siły morskie, powietrzne i lądowe, wiec z racji oszczędności i uwarunkowań powinniśmy skupić się na siłach lądowych; 2. Z wojsk lądowych jako najbardziej uniwersalne i skuteczne powinniśmy rozwijać artylerię rakietową i lufową, która na zasadzie koszt-efekt umożliwi nam jednoczesne i wszechstronne zwalczania wrogich sił zarówno morskich jak i powietrznych czy lądowych. 3. Własne siły morskie jak i powietrzne powinny pełną rolę ochronną i pomocniczą do sił lądowych, a nowoczesną technikę(lotniskowce,OP, F22,F35) w tych wymiarach powinni zapewnić nam sojusznicy w ramach wzajemnych paktów i porozumień(NATO,USA); 3. Wojska pancerne, powinniśmy mieć ale jako formacje stricte ofensywną, drugorzutową, w roli 'czyścicieli pola', bo klasycznych wielkich starć czołg na czołg nie będzie, bo zanim spotka się czołg przeciwnika, to własny albo jego będzie zniszczony przez artylerie względnie lotnictwo. Nawet w konfliktach asymetrycznych, piechur średnio wyszkolony korzystając sprawnie z nowoczesnej techniki jest w stanie kosztem kilkunastu tysięcy wyeliminować czołg warty kilkadziesiąt mln.dol. nie mówiąc już o typowym symetrycznym ataku.

ula2
sobota, 20 sierpnia 2016, 22:34

A który to czołg kosztuje kilkadziesiąt mln dol? W sumie gdyby ten piechur miał szczęście, to jest w stanie wyeliminować czołg jednym karnistrem gazoliny i zapałką.

Realista33
niedziela, 21 sierpnia 2016, 08:44

Conajmniej dziwny artykuł. Powinnismy sie najpierw skupić na sobie i WP a potem dopiero uprawiać lobbing komu i kiedy pomagać. Osobiście uważam ze idealne dla nas sa japońskie tanki Type10.

Vvv
niedziela, 21 sierpnia 2016, 13:30

Type10/k2 Hehehe wszystko nieopancerzone czołgi z boku w celu redukcji masy :) czy wy w ogóle znacie budowę tych czołgów czy tylko oglądacie filmiki na YT? K2 i type10 nie miałby szans w starciu z t-84oplot m z racji opancerzenia oplota m.

fort
sobota, 20 sierpnia 2016, 14:04

Polska powinno podzielić plan modernizacyjny na zakupy nowych środków oraz sprzętu używanego. Za niewielkie pieniądze można by obecnie zwiększyć parokrotnie potencjał wojsk pancernych czy lotnictwa kupując/biorąc od USA np 600 używanych abramsow i następnie remontując je po trochu oraz kupując 3-4 eskadry używanych F16 ( i modernizując je po jednej do wersji V ) Do tego dorzucić 2-3tys rakiet spyke z np 500 wyrzutniami do nich ( połowa do nowo tworzonego OT - najlepiej po wschodniej stronie wisły np: po jednej w każdej kompani oraz po dwie w tych najbardziej newralgicznych woj pn-wsch; a druga połowa do wojsk operacyjnych )... + można ewentualnie pomysleć nad eskadrą F35 ( obecnie cena za sztukę to około 80-100mln dolarów, czyli calość powinna wynieść mniej więcej tyle co kontrakt na średnio nam potrzebne caracale, więc na jedną powinno być nas stać, tym bardziej jeśli dzięki temu moglibyśmy wynegocjować lepsze warunki za abramsy i efki ) ale to opcja dodatkowa... równolegle licencja na czołg podstawowy np: od korei płd; przeprojektowanie go do naszych potrzeb przy pomocy koreańskich inżynierów ( na tej samej zasadzie co podwozie do kraba ) tak żeby odpowiadał poziomem mniej więcej leo5/6. Oczywiście pełna licencja tak żeby móc go dalej rozwijać samemu a za jakieś 10 lat jak już będziemy mieli ich z 250-300 zacząć wycofywać do magazynów leo albo abramsy ( według uznania ). W ten sposób zwiększylibyśmy w znaczący sposób nasze możliwości obronne przy stosunkowo niewielkich kosztach. Wymiana honkerów, samochody zwiadowcze czy pontony pewnie są potrzebne ale to powinny być kwestie realizowane w drugiej kolejności, a w pierwszej zakupy które realnie wpływają na nasz potencjał w kluczowych obszarach jak wojska pancerne czy lotnictwo ( czy wyposażenie ppnc dla piechoty w tym nowo tworzonej OT ) nawet jeśli miały by być realizowane przy pomocy używanego sprzętu, bo tylko tymi pierwszymi się nie obronimy...

Chaos2000
sobota, 20 sierpnia 2016, 19:57

Ponieważ po pokazaniu przez Rosjan czołgu "Armata" wszyscy czołowi producenci rzucili się do opracowywania nowych konstrukcji jest to znakomity moment aby (podobnie jak to zrobiły Indie w przypadku myśliwca 5-generacji T-50) podpisać z którymś z nich umowę o wspólnym opracowaniu i produkcji nowego czołgu dla naszej armii. Umowa powinna przewidywać powstanie wysoce zautomatyzowanej fabryki w Polsce. Pozwoliłoby to uniknąć błędów jakie popełniają początkujący, wykorzystać te zasoby projektowe i konstrukcyjne, które mamy i płynnie wdrożyć się w problematykę w której nie mamy żadnego doświadczenia. Z bardzo wielu powodów nie myślę tu o kooperacji z Ukrainą, którą można rozpatrywać tylko jako źródło dla uzupełnienia kadry lecz z którymś z czołowych producentów (a więc Niemcy, USA, Izrael, Korea Pd, Japonia) którzy mają zasoby i technologiczne i kapitałowe dla takiego projektu. Zaletą takiego rozwiązania jest, że za kilkanaście lat dysponowalibyśmy produktem najnowocześniejszym i "rynkowym" który miałby potencjał eksportowy w przeciwieństwie do sytuacji gdybyśmy zakupili licencję na czołg starego typu i samodzielnie "dłubali" aby ją rozwijać. Równolegle (ponieważ opracowanie nowego czołgu może potrwać nawet do kilkunastu lat) można od któregoś z w/w Państw zakupić za małe pieniądze dużą ilość czołgów starszej generacji i dokonać ich kapitalnego remontu doposażając o najbardziej niezbędne nowe elementy. Oglądałem na Discovery film jak amerykanie rozbierają do spodu stare Abramsy i je modernizują.

stary
piątek, 19 sierpnia 2016, 12:48

A u nas kiedy Krab i Kryl w pełnej produkcji.Dalej Badania

mati
piątek, 19 sierpnia 2016, 12:35

kiedy w końcu kupimy licencję i zaczniemy klepać MBT u siebie ? ruskie starocie oddać dla Ukrainy, Twarde dla OT, Leosie na wschód, do tego wyprodukować u siebie przynajmniej 500 szt. nowych. ja bym brał licencję od koreańczyków.

Michał
niedziela, 21 sierpnia 2016, 18:00

Kupić licencję na Ukraińskiego Jatagana w standardzie NATO to bardzo dobry czołg za małą cenę.

edw
poniedziałek, 22 sierpnia 2016, 15:51

Tylko po co? Mamy mnóstwo Leopardów, które będą modernizowane, do tego T-72 -n PT-91, które też można by zmodernizować, gdyby nie niechęć MON-u.

Arszenik
niedziela, 21 sierpnia 2016, 00:56

Trochę mało wiarygodna jest ta ich żebranina o broń defensywną, gdy w tym samym czasie eksportują swoją produkcję zbrojeniową... Jeśli jest coś warta, dlaczego nie odbiją Donbasu?

kombajn
poniedziałek, 22 sierpnia 2016, 00:33

Z tej prostej przyczyny że w Dombasie stoją ruskie T-72B3 i w najlepszym razie była by to walka wyrównana, a ruscy są w stanie uzupełnić praktycznie każde straty w sprzęcie podczas gdy Ukraiński przemysł zbrojeniowy ledwo zipie. Moim zdaniem eksportują żeby mieć kasę na budowę czołgów dla siebie.

Geoffrey
niedziela, 21 sierpnia 2016, 22:46

No tak, dlaczego Ukraińcy nie odbiją Donbasu? Może dlatego, że podpisali porozumienie Mińsk 2 ? Putin tylko czeka na pretekst. Ukraińcy będą mogli odbić Donbas dopiero wtedy, gdy będą pewni, że Rosja nie wejdzie na Ukrainę z pełnoskalową wojną. A żeby mieć pewność, musieliby z 4-krotnie zwiększyć swój potencjał militarny.

dropik
niedziela, 21 sierpnia 2016, 18:19

Nie stac ich na te czolgi.za drogie, a ekport to zysk.

Dominator
niedziela, 21 sierpnia 2016, 00:36

Dobra rada.

Extern
piątek, 19 sierpnia 2016, 12:06

I w ten sposób Ukraińcy rozwiną się i technologicznie i produkcyjnie. Lada moment staną się liderem eksportowym w tym segmencie klientów. A my co, może poszukajmy jeszcze czy ktoś nam tanio nie odstąpi jakiś używanych zachodnich czołgów. Przez kolejne dziesięć lat marazmu zagłodzimy resztki naszego przemysłu ciężkiego a inżynierów którzy jeszcze coś wiedzą wygonimy zagranicę.

Tytus
piątek, 19 sierpnia 2016, 13:20

A wszystko w ramach "dialogów technicznych", "redefinicji założeń" i dbałości o własny przemysł.

vvv
piątek, 19 sierpnia 2016, 12:51

a czy ty wiesz ze zaklady malyshewa w charkowie byly najlepszym biurem konstrukcyjnym w ZSRR? to one prowadzily rewolucyjny t-64a ktorego dokumentacja techniczna pojechala do UWZ i tak przerobili ja na t-72a. to w charkowie opracowano rewolucyjne projekty molota/buntownika/bialej ktore byly generacyjnie lepsze niz m1 czy lon2. ukraincy od dekad opracowuja nowe pojazdy i maja t-64b1m/bm/e otaz t-72ua czy tez t-84 oplot m. nasi to tylko klepali licencje t-55 lub t-72m czyli t-72a wiec nie porwonuj kraju montowni do kraju gdzie postaja nowe generacje czolgow. t-84 oplot m jest obecnie najlepiej opancerzonym czolgiem 3 generacji.

Trollhunter
piątek, 19 sierpnia 2016, 12:45

Tylko narazie to cała produkcja (cywilna, wojskowa i usługi) Ukrainy jest mniejsza niż produkcja samego tylko województwa mazowieckiego. (za 2015 rok).

petarda
piątek, 19 sierpnia 2016, 17:42

Zakupić licencję od Koreańczyków na K2 i produkować te czołgi w Polsce, trzeba by tylko doopancerzyć boki i mamy MBT, przed którymi rosyjskie t-72b3 i t-90 mogą się schować.

Extern
niedziela, 21 sierpnia 2016, 01:26

Korea nie może nam dać licencji na cały K2 bo to w dużym procencie składak z części Niemieckich i Francuskich, podobnie jest z Tureckim Altayem. Nikt obecnie poza Izraelem nie da nam licencji na cały czołg. Może warto, Merkava Mark 4 ma teraz pancerz kompozytowy a Żydzi na pewno będą rozwijali tę konstrukcję dalej.no i nie są specjalnym przyjacielem dla żadnego kraju który może nas w przyszłości niepokoić. Będą lojalni wobec najlepszego klienta a takim możemy zostać.

Vvv
sobota, 20 sierpnia 2016, 05:54

A widziałeś przekrój wiezy k2? Jeżeli ingerujesz w wieze to zmieniasz cała konstrukcje wiec robisz nowy mbt. To nie jest tak ze troche tu troche tam

rcicho
sobota, 20 sierpnia 2016, 10:15

Wiązać się z ukraińskim przemysłem obronnym to raczej nieporozumienie. To nie są nasi sojusznicy i co lepszych technologii nam na pewno nie przekażą. Nowy czołg (ok 50 tonowy) powinniśmy opracować razem z niemieckim Rheinmetall to znaczy że głównie Niemcy by go zaprojektowali gdyż mają doświadczenie a my produkcja i montaż. Taki czołg musi być dość dobry ale i konkurencyjny cenowo. Jeśli sami chcemy coś zrobić to skupmy się na bwp Borsuk bo to szczyt naszych możliwości na obecną chwilę. Alternatywą jest dołączenie do programu Leopard3 ale nie bardzo wiem z czym mamy dołączać bo co moglibyśmy własnego dołozyć do tego projektu? Nie wiadomo czy Francuzi i Niemcy chcą Polaka do tańca. Pewnie chcieliby nam po 2030 r opchnąć nowe Leopardy ale musimy wiedzieć, że będa one bardzo drogie. Na obecną chwilę wystarczyłoby ok 200 nowych Leopardów 2 które w gołej konfiguracji kosztują ok 8-9 mln euro. Broni pancernej na tą chwilę nie mamy złej tym bardziej że nasze Leopardy będą modernizowane. Skupmy się na pozyskaniu do nich dobrej amunicji i róbmy coś wspólnie z Rheinmetall. Na najbliższe priorytetem powinna być obrona plot bo bez niej te nasze wojska pancerne są tylko łatwymi celami.

Zjedzcie chłopy na ziemię
sobota, 20 sierpnia 2016, 12:27

Spoko. Ponad 50% do modernizacji i bez amunicji. Łącznie 247 szt. wspaniałego sprzętu. Rusek już się boi. I te marzenia o Leo 3 . Kasy na podstawy nie ma a wy o Leo 3. Fantazja godna Georga Lucasa

Gość
sobota, 20 sierpnia 2016, 09:25

Ukraina zwracała się o pomoc i podarowanie uzbrojenia przez Zachód w związku z poczynaniami separatystów. Teraz dowiadujemy się że Ukraina podpisuje kontrakty i sama eksportuje uzbrojenie na dość znaczną skalę. W świetle tych faktów wygląda to w mojej ocenie dwuznacznie.

rcicho
niedziela, 21 sierpnia 2016, 12:59

To nie Ukraina podpisuje kontrakt na sprzedaż tych czołgów ale producnet który szuka odbiorców i pieniędzy. Ciężko powiedzieć czy w ogóle ukraiński MON zapłaciłby za te tanki czy może opcja zapłata po wojnie.

lol
sobota, 20 sierpnia 2016, 23:48

Kasy potrzebują synku. Za darmo czołgów dla wojska nie zbudują. Muszą coś sprzedać za granicę, żeby mieć za co budować dla siebie. Poza tym mają sporo zaległych zobowiązań, i jeśli nie chcą stracić klientów dożywotnio(tak jak w Afryce), to muszą się wywiązać z umów.

Vvv
sobota, 20 sierpnia 2016, 18:00

Co innego eksport zamówionych czołgów przez inny kraj a co innego zaopatrywanie wlamstch sił. Ukraina prosiła nie o czołgi ale o rakiety przeciwpancerne bo ich nie ma. Obecnie wprowadza corsarza i shersena ale to sa bardziej odpowiedniki Metysa-m i kontenera-e niz javelina czy spike. W 2014 ich armi była w stanie całkowitego rozkładu i na przełomie 2014/15 stracili znaczne ilości sprzętu wojskowego w dużej mierze przez ostrzał rosyjskiej artylerii lufowej i rakietowej z terytorium rosji

Barek
sobota, 20 sierpnia 2016, 17:33

Podaje Pan prawdziwe fakty ale wnioski i komentarz jest co najmniej nielogiczny. Ukraina produkuje jedną broń a innej nie produkuje. Do walki z wrogiem potrzebuje jednak i tej i tamtej.

Jandan
sobota, 20 sierpnia 2016, 16:05

Pieniądze są im potrzebne. Pomyśl jak bardzo ich potrzebują skoro w czasie wojny poświęcają moce przerobowe żeby produkować dla kogoś nie dla siebie.

gregorew
sobota, 20 sierpnia 2016, 01:04

Kupić licencję na K2 i to w trybie natychmiastowym!!!!!!!!! i produkować. Nie jestem jakimś wielkim fachowcem od broni pancernej - ale tak sobie oglądam na youtubie i liveliku - filmy z ukrainy i syrii i co mogę powiedzieć - że przy takim nasyceniu środkami do zwalczania czołgów - przeżywalność czołgów czy innych wozów bojowych jest ograniczona. Możecie po mnie pojechać - ale czy będziemy mieć najlepsze czołgi i wozy bojowe - to wcześniej czy później zostanie on dopadnięty przez jakąś rakietę - i zniszczony lub przynajmniej poważnie uszkodzony. Przeżywalność takiego Abramsa czy Leo to ok 1,5 x większa od ruskiego t72 i jego klonów. I nieważne czy jest to mega nowoczesny czołg. Rosjanie się nie patyczkują - nie potrzebują mega nowoczesnych czołgów ze wszystkimi bajerami - są wstanie zaakceptować wysokie straty - ale w zamian są w stanie zapewnić stały dopływ nowych-jakichkolwiek czołgów na pole walki - co powoduje kurczenie się zasobów przeciwnika - a w rezultacie daje efekt przełamania. Ukraina nie wygra z separatystami bo tam będą ciągle świeże-jakielkolwiek czołgi gotowe do walki - i będą to t55, t64, t34 - ale będą to czołgi. Nie pozbywajmy się się t72 i twardych - w rozgrywce trzeba mieć dobre czołgi - ale w pewnym momencie potrzebne są jakiekolwiek czołgi. Na Rosję potrzebne jest bardzo dużo sprzętu - wszystko jest potrzebne. Widziałem film z syrii jak gość rozwalił t72 granatem i upiekł załogę. Z ruskami trzeba walczyć niestety bezpośrednio - nie myślcie sobie że Natowskie lotnictwo będzie sobie latać bezkarnie i kasować ruskich, a amerykańskie abramsy będą szalały - do pewnego momentu tak - prędzej czy później samoloty spadną - abramsy zamienią się w wypalone wraki - rakiety się skończą - a ruski dostarczą nowe-jakielkolwiek czołgi. Nie będzie drugiego Iraku - Rosjanie mają odpowiedzi. Generalnie nie śmiejcie się z ruskich bo poczynili wielkie postępy, to co robią na ukrainie to mistrzostwo - bawią się jak chcą i to niewielkimi zasobami. Mistrzostwo to wykorzystanie dronów i bardzo precyzyjny ogień artylerii i ciągłe nękanie, Rosjanie mają bardzo wysokie morale i dyscyplinę i chęć do wojaczki i są tym wstanie uzyskać przewagę. Rosjanie to nie tylko milionowa armia i dwa miliony rezerwistów - realnie rosjanie mogą mieć ok 10 milonów ludzi którzy są w stanie w razie potrzeby z wielką ochotą stanąć do walki - nie ważne że będzie to mięso armatnie. Włoskie Nowoczesne Burdello Bum Bum nie ma co w ogóle stawać z Rosjanami. Na Ruskich trzeba mieć odpowiedzieć na wszystko - od lotnictwa, opl, wojsk pancernych itd - jeżeli coś jest zaniedbane to przegrasz. Polska oczywiście nie wygra z Rosją w pełnoskalowym konflikcie - ale możemy osiągnąć taki poziom - że nie będzie się opłacało Polski ruszać bo to będzie wielkie ryzyko i bardzo duże straty militarne i gospodarcze - wiele wdów, kalek i matek opłakujących synów - Rosjanie mimo wszystko kalkulują.

Mg
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:58

Ciekawe jak się ma ten VT-4 do PT-91

5RP
piątek, 19 sierpnia 2016, 20:46

Wyglada jak skrzyzowanie leo2 z abramsem a pewnie ma komponety z t-55 z jakoscia - made in china - wiec niwazne co maja zamontowanego w srodku to na polu bitwy wytrwa 5 min ... jak oczywiscie tam dojedzie ... mozna mowic rozne zeczy o Polskich produktach , ale jakoscia przewyszaja cokolwiek chinczycy zaprojektoja (skopiuja/ukradna)

Szerb
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:30

W związku z tym, sprawa powinna być prosta. PGZ czy inne pozostałości naszego przemysłu obronnego powinny przy pomocy gwarancji kredytowych BGK czy Rządu RP zaproponować Ukraińcom rozwinięcie ich produkcji. W efekcie możemy wykorzystać to do rozwinięcia naszego potencjału technologicznego, w szczególności w obszarach, z którymi do tej pory sobie nie radziliśmy. To by dobrze grało z innymi dotychczasowymi decyzjami dotyczącymi programu modernizacji SZ.

vvv
piątek, 19 sierpnia 2016, 17:31

ze niby co? jak chcesz wpiac w produkcje nowe systemy oparte o rodzinę t-80? nie mamy zadnych zakladow a jedynie montwonie i spawalnie. t-84oplot m ze 120mm i automatem z Leclerc byłby dla nas idealnym zamiennkiem t-72m/pt-91 ale niestety nie jest to mozliwe do zrealizowania a za 10lat powstanie prototyp leona3 ktory bedzie nowa jakoscia. spojrz na program modernizacji t-55 do standardu t-55 merida a kilka lat pozniej zaczelismy produkowac t-72m i t-72m1. swoja droga to moglibysmy sprzeda t-55 merida kurdom lub do afryki poniewaz maja one wyzsza wartosc bojowa niz postradzieckie t-55. taki sam los powinien spotkac nasze t-72m

edi
piątek, 19 sierpnia 2016, 14:30

Ukraina przynajmniej ma dostęp do optoelektroniki zachodniej i w krótkim czasie może zrobić bardzo dobry tani MBT który przewyższy wartością bojową rosyjskie czy chińskie odpowiedniki.

Teodor
piątek, 19 sierpnia 2016, 19:37

Nie jestem obeznany w tym czy faktycznie Ukraina ma dostęp do know-how (nawet tylko jako ostateczny odbiorca). Teoretycznie może mieć, jednak skoro Amerykanie nie chcą im sprzedać rakiet przeciwpancernych (starych) to może robią to z jakiegoś określonego powodu. Ukraina bądź co bądź ma określone wysokie miejsce na rynku broni na świecie. Można podejść do tego w ten sposób, że skoro Rosja kupowała we Francji optoelektronikę, to teraz Francja teoretycznie może sprzedawać tę samą optoelektronikę na Ukrainę.

Tweets Defence24