Reklama
Reklama

"Efekt polonizacji" według gen. Kozieja: polskie radary ograniczeniem Morskiej Jednostki Rakietowej

14 maja 2015, 09:01
Główne źródło informacji dla MJR – trójwspółrzędny radar TRC-15C – fot. M.Dura
Czy MJR wykorzystuje dane z radarów zamontowanych w systemie nadzoru Urzędów Morskich? – fot. M.Dura
Źródłem informacji dla rakiet NSM mogą być stacjonarne posterunki obserwacji technicznej Marynarki Wojennej taki jak ten, zbudowany na Westerplatte – fot. M.Dura
Cele dla Morskiej Jednostki Rakietowej mogłyby również wskazywać „ciche” radary mobilne RM-100 wykorzystywane przez Marynarkę Wojenną – fot. M.Dura
Morska Jednostka Rakietowa nie korzysta z danych przekazywanych np. z radar mobilnego Straży Granicznej – fot. M.Dura

Szef BBN gen. Stanisław Koziej poinformował w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, że brak możliwości zwalczania celów przez rakiety NSM z Morskiej Jednostki Rakietowej (MJR) na ich maksymalnym zasięgu to następstwo „…swego rodzaju kompromisu i efekt tzw. polonizacji. Jednostka ta wyposażona jest w polskie stacje radiolokacyjne, których skuteczny zasięg pracy nad morzem jest krótszy niż zasięg rakiet”. Wypowiedź prof. Kozieja nie została zauważona przez większość mediów, choć uwypukliła problemy związane z wyposażeniem Morskiej Jednostki Rakietowej.  Jednakże, użycie polskich radarów nie ma w tej sprawie znaczenia. Powodem ograniczenia zasięgu pocisków NSM są działania i zaniechania Ministerstwa Obrony Narodowej, które nie zdołało zbudować systemowych rozwiązań w zakresie rozpoznania, pozwalających na wykorzystanie wszystkich parametrów pocisków NSM.

Wypowiedź generała Kozieja w artykule Pawła Wrońskiego „Wojna o niebo. Gen. Koziej: przyszłość to drony” opublikowanym 5 maja bieżącego roku na łamach „Gazety Wyborczej” przeszła niezauważona przez większość mediów, lecz wywołała kontrowersje u specjalistów radiolokacji. Część komentatorów od dawna krytykowała nieprzemyślany sposób budowania przez Ministerstwo Obrony Narodowej i Marynarkę Wojenną nadbrzeżnego systemu rakietowego. Zamieszanie jest tym większe, że szef BBN winą za ograniczenia rakiet NSM obarczył polonizację i to, że zastosowano w MJR polskie radary.

Główne źródło informacji dla MJR – trójwspółrzędny radar TRC-15C – fot. M.Dura

Tymczasem produkowane przez PIT-RADWAR stacje radiolokacyjne są jednym z niewielu produktów polskiej zbrojeniówki, które od podstaw były opracowane w kraju i są na najwyższym poziomie światowym. Dodatkowo specjaliści wiedzą, że ich wprowadzenie do MJR nie ma najmniejszego wpływu na obecny, ograniczony zasięg rażenia rakietowych baterii nabrzeżnych.

Generalnie trzy czynniki powodują, że mając rakiety NSM (Naval Strike Missile) o zasięgu ponad 200 km siły zbrojne mogą nimi na razie atakować obiekty nawodne maksymalnie w odległości 50 km od brzegu:

  • nienaruszalne prawa fizyki (ograniczające zasięg naziemnych stacji radiolokacyjnych);
  • nieprzemyślane wyposażenie MJR;
  • od samego początku brak konkretnych reakcji MON na sygnały specjalistów, że jednostka potrzebuje systemu wskazywania celów odpowiedniego dla kupionych od spółki Kongsberg rakiet NSM.

Horyzont radiolokacyjny

Radary to urządzenia, które wykorzystują dwie cechy fal elektromagnetycznych: stałą prędkość (równą prędkości światła) oraz prostoliniowość rozchodzenia się fal radarowych. Ta druga właściwość powoduje, że przy kulistości Ziemi zawsze pojawi się tzw. horyzont radiolokacyjny, a więc obszar gdzie fale elektromagnetyczne po prostu nie dochodzą (chyba że z powodu jakiś anomalii zostaną one załamane – np. podczas zjawiska refrakcji lub superrefrakcji).

Horyzont radiolokacyjny można „przesunąć” dwoma sposobami: budując tzw. radary pozahoryzontalne, na bardzo długich falach i z dużymi polami antenowymi lub umieszczając antenę radaru jak najwyżej. W przypadku stacji radiolokacyjnych pracujących w warunkach brzegowych nie ma więc żadnego znaczenia, czy zastosuje się polski radar, czy jakikolwiek inny. Horyzont radiolokacyjny będzie bowiem zależał tylko od wysokości wyniesienia anteny.

Nieprzemyślana organizacja Morskiej Jednostki Rakietowej

W przypadku radarów brzegowych rozstawionych w polskich warunkach brzegowych (bez wzniesień), wykrywanie celów nawodnych z brzegu może się odbywać do odległości około 20-25 Mm, a więc do około 50 km. Za to, że obecnie można wykorzystać jedynie 25% możliwości zasięgowych rakiet NSM odpowiada więc nie „polonizacja”, ale ten, kto zdecydował, że podstawowym i nadal jedynym sensorem MJR będą radary brzegowe i system Łeba.

Źródłem informacji dla rakiet NSM mogą być stacjonarne posterunki obserwacji technicznej Marynarki Wojennej taki jak ten, zbudowany na Westerplatte – fot. M.Dura

Do wyposażenia Morskiej Jednostki Rakietowej wybrano bardzo nowoczesne radary trójwspółrzędne TRS-15C Odra-C, produkowane przez PIT-Radwar, wcześniej opracowane dla systemu obrony powietrznej. Tymczasem przy wykrywaniu celów nawodnych wystarczyłoby kupić o wiele prostsze i tańsze stacje radiolokacyjne dwuwspółrzędne, których:

  • nadajniki mogłyby być o wiele mniejsze (ze względu na konieczność wykrywania obiektów w odległości kilkudziesięciu kilometrów, a nie kilkuset jak w przypadku celów powietrznych);
  • odbiorniki byłyby prostsze, „zajmując się” jedynie obiektami wolnymi, nawodnymi i bez konieczności posiadania kanału wykrywania statków powietrznych;
  • anteny byłyby tańsze i mniejsze, przez co można byłoby je wynosić wyżej na hydraulicznie lub elektrycznie podnoszonych masztach.

Specjaliści wskazywali ponadto, że na wyposażeniu polskich sił zbrojnych znajduje się prostszy i tańszy radar, spełniający powyższe założenia - Radar Mobilny RM-100. Produkuje polska spółka PIT-RADWAR (ta sama, która wytwarza systemy TRS-15C). Stacja RM-100 została opracowana dla Marynarki Wojennej, jest przez polskie siły morskie systematycznie kupowana dla potrzeb brzegowego systemu obserwacji technicznej i ma lepsze możliwości w odniesieniu do celów nawodnych od radaru TRS-15C.

Cele dla Morskiej Jednostki Rakietowej mogłyby również wskazywać „ciche” radary mobilne RM-100 wykorzystywane przez Marynarkę Wojenną – fot. M.Dura

Dlaczego? Pomijając mniejszą cenę i wielokrotnie niższe koszty eksploatacji należy przede wszystkim wspomnieć, że RM-100:

  • jest radarem pracującym na fali ciągłej, a więc generuje sygnał o mocy poniżej 1 W. W ten sposób urządzenie zalicza się do klasy „cichych”, które są wykrywane tylko przez wyspecjalizowane systemy rozpoznawcze przeciwnika i to z bardzo małej odległości. Radar TRS-15C może za to zostać wykryty z odległości kilkuset kilometrów, co powoduje ryzyko zdradzenia orientacyjnego położenia baterii rakietowych i wskazania celów ataku;
  • posiada niewielką antenę podnoszoną na rozwijanym maszcie do wysokości 22 m. Ta wysokość została tak dobrana, by samą antenę można było wynieść powyżej linii drzew, które pokrywają większość polskiego wybrzeża. Reszta radaru (samochód z kabina operacyjną, kołowa podstawa masztu i agregat) jest w ten sposób ukryta pomiędzy drzewami, chroniąc się w naturalny sposób przed wykryciem i zniszczeniem. Tymczasem TRS-15C ma dużą antenę ścianową podnoszoną hydraulicznie na wysokość dwukrotnie niższą, co znacznie ogranicza wybór stanowisk pracy, lub zmusza po prostu do wyjechania na plażę – bez żadnej osłony;
  • jest lżejszy. Można więc z nim bez problemu poruszać się polnymi drogami i bezdrożami dobierając stanowisko pod potrzeby baterii, a nie pod możliwości jezdne i antenowe radaru.

Pomocą dla jednostek ogniowych MJR powinny być również trzy stacjonarne systemy radiolokacyjne rozciągnięte wzdłuż całej polskiej linii brzegowej: system obserwacji technicznej Marynarki Wojennej, System Radiolokacyjnego Nadzoru Polskich Obszarów Morskich (ZSRN) Straży Granicznej oraz System Wymiany Informacji Bezpieczeństwa Żeglugi (SWIBŻ) Urzędów Morskich.

Morska Jednostka Rakietowa nie korzysta z danych przekazywanych np. z radar mobilnego Straży Granicznej – fot. M.Dura

W ramach tych systemów na naszym wybrzeżu zbudowano kilkadziesiąt stacjonarnych wież i posterunków radiolokacyjnych, które przekazują pełny i bez luk obraz sytuacji nawodnej do horyzontu radiolokacyjnego. Radary TRS-15C powinny więc tylko ten system uzupełniać, w razie jego zniszczenia lub zakłócenia. Natomiast główne dane do jednostek ogniowych powinny w pierwszej kolejności iść z zewnątrz, by jak najdłużej ukryć miejsce ich rozmieszczenia.

Teraz należy sobie uczciwie powiedzieć, czy po dwóch latach od wprowadzenia Nadbrzeżnego Dywizjonu Rakietowego przemianowanego później na Morską Jednostkę Rakietową dane ze stacjonarnych systemów brzegowych zostały do nich podłączone. Podobne pytanie powinno paść w odniesieniu do radarów mobilnych obserwacji nawodnej wykorzystywanych przez Marynarkę Wojenną (RM-100) i przez Straż Graniczną (na podwoziu Mercedesa). Wszystko wskazuje na to – że jeszcze nie.

Brak konkretnych reakcji MON na potrzeby MJR jeżeli chodzi o system wskazywania celów

Rakiety NSM spółki Kongsberg dały polskim siłom zbrojnym unikalną możliwość stworzenia bariery rakietowej pozwalającej na praktyczne przerwanie morskich linii komunikacyjnych na północ od polskiego wybrzeża do brzegów Szwecji. Pełne wykorzystanie jednego z najlepszych na świecie systemów nabrzeżnych na świecie wymaga jednak: diametralnej zmiany taktyki obrony wybrzeża, opracowania nowej koncepcji operacyjnego wykorzystania MJR i taktyki działania tego systemu, która pozwalałaby zwalczać cele na maksymalnych odległościach oraz określenia nowych zasad użycia uzbrojenia.

Wiadomo, że przynajmniej jeżeli chodzi o system wskazywania celów nie podjęto konkretnych działań. Generał Koziej w wywiadzie dla Gazety Wyborczej poinformował oczywiście o możliwości wykorzystania bezzałogowców w celu poprawienia tej sytuacji. Nie wspomniał jednak, że Ministerstwo Obrony Narodowej postanowiło, że do końca maja 2018 r. MJR zostanie doposażona w drugi dywizjon ogniowy, nie modernizując przy tym systemu wykrywania, klasyfikacji i wskazywania celów.

Czy MJR wykorzystuje dane z radarów zamontowanych w systemie nadzoru Urzędów Morskich? – fot. M.Dura

Za kwotę 800 mln zł pozyskano kolejny system, który w obecnym kształcie nie będzie zdolny do wykorzystania w pełni możliwości uzbrojenia rakietowego. Przypuszczalnie nie chodzi tutaj o brak środków, ale o unikanie problemów, jakie mogłyby się pojawić (z uwagi na wdrożenie nowego, zaawansowanego rozwiązania), gdyby Marynarka Wojenna jako pierwsza wprowadziła działający na odległości kilkuset kilometrów system rozpoznania oparty o bezzałogowe aparaty latające.

Mówiąc o zasięgu rakiet NSM generał Koziej nie wspomniał o jeszcze jednej właściwości tych pocisków, z której Morska Jednostka Rakietowa na razie nie może korzystać. A chodzi o zdolność wybierania miejsca uderzenia w cel na podstawie wcześniej zarejestrowanego i przechowywanego w bazie danych obrazu termicznego jednostek pływających przeciwnika.

Znając ten obraz można określić miejsca wrażliwe obcych okrętów i wskazać je rakietom, by po trafieniu w nie spowodować jak największe szkody. Sprawa jest o tyle ważna, że rakiety NSM mają stosunkowo niedużą głowicę bojową (około 100 kg) i pożądane jest uzyskanie precyzyjnego trafienia, aby skutecznie zwalczać większe jednostki nawodne.

Wymaga to jednak stworzenia systemu rozpoznania termicznego, który na bieżąco tworzyłby i aktualizował bazę danych zdjęć jednostek pływających w podczerwieni. System jak na razie mógłby korzystać tylko z głowic optoelektronicznych zamontowanych na dwóch okrętach rozpoznawczych. A przecież ograniczeniem w tym przypadku na pewno nie są koszty, ponieważ cena kamer termowizyjnych od kilku lat geometrycznie spada. Pamiętajmy również, że System Radiolokacyjnego Nadzoru Polskich Obszarów Morskich Straży Granicznej ma na swoich posterunkach głowice optoelektroniczne, które można by również w jakiś sposób wykorzystać.

Jeżeli znajdziemy odpowiedź dlaczego tego nie zrobiono, dowiemy się również, czemu system wskazywania celów dla MJR nadal jest oparty przede wszystkim na własnych radarach. I polonizacja nie ma tu na pewno żadnego znaczenia. Wraz z wdrożeniem nadbrzeżnego systemu rakietowego konieczne jest bowiem wprowadzenie rozwiązań systemowych, które pozwolą w pełni wykorzystać możliwości jednostki, w tym jej uzbrojenia.

KomentarzeLiczba komentarzy: 109
Wacieńka
czwartek, 14 maja 2015, 12:20

Tu już nie pomoże biadolenie....Tu trzeba zmian na najwyższym szczeblu aby Państwo Polskie odzyskało energię i zdolność budowania. Inaczej będzie właśnie tak POstępujący paraliż, decyzji i szarpanina bez końca.

stef
czwartek, 14 maja 2015, 12:41

Bujaj się Wacieńka z takim wpisem. Wojsko musi być apolityczne i profesjonalne, jeśli nie jest to traci sporo ze swojego potencjału. A zmiana Prezydenta - bo rozumiem, że do tego pijesz - nie może mieć wpływu na planowanie i sposób działania armii. Jeśli jest inaczej, to jest niedobrze. Dlatego nie agituj!!! tu, bo jest to właśnie element owej szarpaniny i paraliżu, o którym piszesz.

pytek
czwartek, 14 maja 2015, 12:17

Poraża niekompetencja gen.Kozieja i to jest człowiek który decyduje o naszej obronności. Do szkoły panie generale i doczytać rozdział o horyzoncie radiolokacyjnym.

Gość
poniedziałek, 18 maja 2015, 09:16

Jedyne rozsądne wyjście, to zastosować radary właściwe a te wykorzystać do innego systemu.

osservator
czwartek, 14 maja 2015, 12:11

I oczywiście nikt za nic nie odpowiada w MON-ie. To straszne że takie buce (lub szpiedzy) mają tak kolosalny wpływ na Obronę Narodową. Czyli jak za komuny - "mierny, bierny ale wierny". Jaka "klasa" polityczna tacy generałowie ...

tak tylko pytam
czwartek, 14 maja 2015, 21:10

Koziej to ten pan co prorokował, że Amerykanie będą zdobywali Bagdad desantami ze śmigłowców?

TomZZ
czwartek, 14 maja 2015, 12:01

Generał Maciarewicz zmieni to podejście. Jego głębia umysłu będzie jeszcze większa niż gen. Kozieja...

matej
sobota, 16 maja 2015, 04:51

ta jego glebia szybko zrobi z niego marszalka

mw
sobota, 16 maja 2015, 00:50

Pan Dura zapomniał napisać, że dzięki integracji z systemem Łeba NDR może razić cele wykryte przez inne sensory niż własny radar i w ten sposób wykorzystać zasięg pocisku NSM.

ja
niedziela, 17 maja 2015, 12:26

Pan Dura niczego nie zapomniał. Celowo pominął ten "drobiazg". Typowy tekst pod zamówienie w przeddzień wyborów. Musi się kotłować. Polska upada, rządzą idioci, konieczne zmiany!!!

pacodegen
czwartek, 14 maja 2015, 11:54

odpowiedź jest prosta, niekompetencja! I nie winię tu zamawiającego czyli Inspektoratu Uzbrojenia (IU), a tych którzy postawili wymagania operacyjne oraz tzw gestora! Notabene ta funkcja powinna już dawno zostać zniesiona przy rozszerzeniu kompetencji IU. W tek chwili mamy masło maślane! Do tego tekstu nalezy dodać zupełny brak maskowania dywizjonów, nie zakupiono i nadal nie kupuje się makiet. W armii zapomniano o tym niezwykle ważnym elemencie, brawo Dowództwo Generalne, szczere gratulacje!!! Drogocenne uzbrojenie od razu na straty! Czy tam ktoś mysli, czy są tam kompetentni ludzie? Gdzie szef inżynierii wojskowej!?! Ludzie obudźcie się!!!

ja
czwartek, 14 maja 2015, 12:26

Obudzili się wszyscy od Waszyngtonu przez Berlin do Tallina. Myślisz, że ktoś w NATO na serio szykował się do wojny? To nie tylko Polska bolączka. Dla pocieszenia dodam, że armia rosyjska to póki co w większości złom i 30% zdolność bojowa.

Drzewica
czwartek, 14 maja 2015, 20:57

Kolejna przesłanka do podejrzewania sabotażu w polskich siłach zbrojnych, podobnie wystąpił sabotaż na Ukrainie. Ważne byłoby znaleźć te zielone ludziki przed sprawdzeniem wojska w boju

wqq
czwartek, 14 maja 2015, 20:50

Panie generale odjechał pan od realiów i techniki wojskowej co po raz kolejny możemy stwierdzić czytając pańskie wypowiedzi. Może już czas zmienić miejsce publikowania swoich oświeconych myśli na SUPER EXPRES albo WYSOKIE OBCASY. Tam ma pan szansę na ciepłe przyjęcie ze strony czytelników . Na tym portalu portalu dominują raczej czytelnicy którzy nieco mocniej od BLONDYNEK osadzeni są w technice wojskowej.Warto też zastanowić się jakie zadania ma BBN pod takim przywództwem !

Obserwator
czwartek, 14 maja 2015, 11:28

Rozwiązanie jest jedno i nazywa się CASA C-295MPA. Wprowadzenie co najmniej trzech samolotów patrolowo-rozpoznawczych/ZOP z prawdziwego zdarzenia tj. wyposażonych m.in. w dobry radar, ESM oraz wydajne systemy transmisji danych np. LINK, w miejsce beznadziejnych Bryz, doprowadzi do skokowego wzrostu świadomości sytuacyjnej Komponentu Morskiego w rejonie prowadzenia operacji, uzyskania możliwości zwalczania nie tylko okrętów podwodnych ale i nawodnych na dalekich dystansach i co najważniejsze, w końcu "otworzy oczy" Morskiej Jednostce Rakietowej - efektywna retranslacja tj. wskazywanie celów. Pozdrawiam.

TJ
czwartek, 14 maja 2015, 12:34

Jaka retranslacja?

TJ
czwartek, 14 maja 2015, 11:23

Autor popełnia kilka błędów: 1. Zasięg 200 km to nie znaczy, że wyrzutnie stają na plaży i sięgają na 200 km "w głąb" Bałtyku. mogą stanąć pod Kościerzyną, Bytowem, Malborkiem i skutecznie zamknąć Zatokę Gdańską. Tak samo z każdym innym wybranym akwenem. 2. NSM nie potrzebują dokładnego wskazania celu przez radar. Sposób ich naprowadzania wymaga tylko wskazania przybliżonej lokalizacji (a tę można uzyskać z najróżniejszych źródeł) i określenia priorytetów w wyborze celów. 3. Stacje radiolokacyjne MJR (ndr) nie są podstawowym źródłem informacji dla jednostki. Mogłyby nią być tylko i wyłącznie przy posiadaniu panowania (lub przynajmniej przewagi) w powietrzu. 4. MJR jest (ma być) elementem większego systemu walki złożonego z innych systemów rażenia (np. ORKANY z RBS) i rozpoznania (MPA, sojusznicze rozpoznanie satelitarne, grupy specjalne, sieć obserwatorów na brzegu, siły okrętowe w tym OP itp.) Ale to co pisze pan Koziej to już jest...

ja
czwartek, 14 maja 2015, 12:31

Czytałeś w całości co napisał Pan Koziej? Ale ostrzegam fachowy język dla większości amatorów z forum może być nieprzyswajalny.....

Mirosław Znamirowski
czwartek, 14 maja 2015, 11:22

Nie chcę tu krakać, ale być może ten medialny atak na polską radiolokację w wykonaniu "Szoguna" to przygotowanie gruntu pod przyszłe ograniczenie polonizacji w przypadku systemu "Wisła".

ja
czwartek, 14 maja 2015, 12:29

Zupełnie nie kumasz. Ten tekst to medialny atak na Pałac Prezydencki i przygotowanie gruntu pod zmianę jego lokatora za kilka dni.

3m
czwartek, 14 maja 2015, 11:17

Fajna analiza. Dzięki

ww
czwartek, 14 maja 2015, 11:16

Aktualnie na świecie robione są eksperymenty z antenami radarowymi podczepianymi pod balonami na uwięzi .

kzet69
czwartek, 14 maja 2015, 17:13

Nad morzem balony nie dadzą efektu, za dużo dni wietrznych.

tagore
czwartek, 14 maja 2015, 11:12

Głębia umysłu Pana Kozieja poraża. Na szczęście bardzo prawdopodobne jest w najbliższym czasie poszukiwanie przez niego nowego zajęcia.

zenon
czwartek, 14 maja 2015, 12:18

Czytałeś jego analizę czy tylko wyrwane z kontekstu zdanie na potrzeby politycznej nawalanki , w którą włączył się autor powyższej analizy?

AndyP
czwartek, 14 maja 2015, 11:11

Jakie to typowe dla obecnej władzy i "specjalistów" z MON. Kupić coś gotowego z półki, odfajkować wykonanie zadania i ... mieć spokój. Kasa wydana, można się pochwalić że mamy coś wspaniałego. A czy to działa, jest potrzebne i mamy z tego jakąś korzyść... za dużo myślenia... a i zrobić może coś trzeba by było....

Wojmił
czwartek, 14 maja 2015, 11:06

Dokładnie. Racja. Koziej słusznie zaślepiony ideą dronów (ma dużo racji) gdzieś tam gubi inne sprawy... Każdy potrafi się mylić. Co do tej jednostki: podobnie w wielu sprawach - to problem urzędniczy: a) robienia czegoś nie kompleksowo, b) robienia czegoś bezmyślnie i głupio. Tak jak to, że Rosomaki nadal nie mają PPK zamontowanych na wieży.. Nie ma ku temu przeciwskazań fizycznych a nawet finansowych (bo koszt nie jest ogromny vs silna potrzeba). Jest to tylko sprawa urzędników nieudolnych...

Konvi
czwartek, 14 maja 2015, 12:01

Wojmił to nawet nie musi być sprawa urzędników, choć możliwe że i to ma wpływ. Problem to Ci co decydują u góry, chcą szybko, by się pochwalić, zrobić sukces po publikę i mieć z głowy, temat odfajkowany. A że często im się spieszy, bo na ostatnią chwilę chcą załatwić to nawet jeśli jest porządny urzędnik to jest pod presją żeby szybko, by się nie bawił w detale itp...i mamy efekty jakie widać.

jakiś
środa, 27 maja 2015, 02:57

>według gen. Kozieja: polskie radary ograniczeniem Morskiej Jednostki Rakietowej< No.... wiadomo! Amerykanckie są lepsze i takie należy zakupić by przypodobać się panom LOBBYSTOM i politykom USA

ł€n
czwartek, 14 maja 2015, 11:00

jednym słowem widać że ten koziej jak większośc oficerów mało kumaty

Podbipięta
czwartek, 14 maja 2015, 10:59

Pan gen. Koziej jak zwykle coś powiedział choć o tym nie wiedział.

Bzyk
czwartek, 14 maja 2015, 10:35

No to już wiadomo jak będzie z Patriotami... Zaczyna się powoli większa kampania na temat tego jakie to w Polsce robimy złe radary, zaraz pojawi się milion problemów aby w Polsce produkować podzespoły do rakiet i pewnie jeszcze zostanie wyciągniętych jeszcze wiele "asów" z rękawa aby zamiast produkować coś w Polsce zapłacić za wszystko amerykanom i mało tego jeszcze cały serwis także przeprowadzać z USA. Zatrważające jest jedna a właściwie dwie rzeczy. Pierwsza to fakt, że Szef BBN-u w ogóle coś takiego powiedział. Druga to to co stało u podstaw jego wypowiedzi. Jeżeli jest to totalna niewiedza w temacie na który się wypowiadał to jeszcze pół biedy (co jednak nie zmienia faktu, że jak się nie wie to się nie mówi, a jeżeli szef BBN-u nie wie takich rzeczy to chyba jest w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie), ale jeżeli była to świadoma wypowiedź (a wszystko na to wskazuje) to mamy dalszy cykl cyrku z zakupami uzbrojenia od naszego najwspanialszego sojusznika USA i krytykowania wszystkiego co nie z USA..... Najpierw tak namieszał w systemie dowodzenia, że jak przyjdzie co do czego to będziemy mieli paraliż decyzyjny a teraz jeszcze sabotuje programy obronne....

Tropiciel
czwartek, 14 maja 2015, 11:43

A gdzie w artykule jest napisane że produkujemy złe radary. Jest wręcz odwrotne stwierdzenie.

Gość
czwartek, 14 maja 2015, 10:32

Zawsze ceniłem gen. Kozieja za jego kompetencje i troskę o bezpieczeństwo narodowe ,dla mnie jest ON najwyższym autorytetem w sprawach obronności, chciałby by jego uwagi MON potraktował poważnie i usunął te wszystkie mankamenty o których mowa. Zastanawia fakt, że MON inwestuje tak ogromne pieniądze w system ,czemu nie wydało więcej by wyciągnąć z systemu to co możliwe. Wiadomo że mamy sprzętu jak na lekarstwo ,to niech jakość będzie chociaż porządna.

Dżejson
czwartek, 14 maja 2015, 23:15

Pan raczy żartować. Zapraszam do ponownej lektury artykułu. ZE ZROZUMIENIEM.

Pipi
czwartek, 14 maja 2015, 10:24

Nie ogarniają... zbyt nowoczesne?

Vigg
czwartek, 14 maja 2015, 10:22

To dopiero kpina generalska! Każdy z czytelników mniej lub bardziej zorientowanych wiedział doskonale o ograniczeniach o braku w przepływie informacji, tylko ONI wpadli dopiero teraz chyba czytając komentarze na Defence! Pora na emeryturę (za najniższą krajową) razem z prezydentem !

trycykl
czwartek, 14 maja 2015, 10:21

Ręce opadają...

eSTe
czwartek, 14 maja 2015, 10:19

Niejawność parametrów i rozwiązań jest niestety parawanem, za którym chowa się nieudolność leciwych oficerów, którzy zaczynali karierę w LWP, a którzy często mają wpływ na kształt i sposób działania takich systemów. Czasem słysząc rozmowy panów z WITU, bo akurat ich czasem słucham, zastanawiam się, czy chodzi tylko o nieudolność i brak doświadczenia z nowoczesnymi systemami uzbrojenia oraz chęć utrzymania stołka nawet na emeryturze, czy może blokuje ich coś jeszcze? Ci ludzie całe życie i karierę zawdzięczają "innej sytuacji geopolitycznej" niż obecna; byli tak selekcjonowani i szkoleni, że można mieć obawy o kompetencje i sposób ich realizacji. Chyba najwyższa pora na zmianę pokolenia, żeby nie było wątpliwości światopoglądowych i żeby ludzie czujący technologię o niej decydowali.

44
czwartek, 14 maja 2015, 10:14

te zaniechania to następny dowód na obecność rosyjskich szpiegów i dywersantów w wysokich strukturach Wojska Polskiego. Osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy powinno się rozstrzeliwać

janusz
czwartek, 14 maja 2015, 10:11

Ręce opadają. Szogun bredzi, jak jego pryncypał. A tekst zawiera wiedzę elementarną i jako podatnik utrzymujący tę rzeszę oficerków, co to z teczkami pełnymi kanapek (bo nie dokumentów przecie) biegają co dzień do swoich biurek, domagam się od MON oficjalnego komentarza do słów Kozieja i powyższych. Określenia dywersja, zdrada i głupota padają często na tym forum, ale jak to inaczej ocenić?

k
czwartek, 14 maja 2015, 09:50

ręce opadają mamy rakiety które nie są do niczego zdolne co za porażka zasięg do 50 km

skiud
czwartek, 14 maja 2015, 09:42

Gdy to czytam to trafia mnie szlag... Poziom amatorstwa i niekompetencji naszej MW i decydentów jest porażający.

Michał
czwartek, 14 maja 2015, 13:49

Raczę przypomnieć,że to Wojska Lądowe były orędownikiem uzbrojenia MW w system NSM a zakupu i wyboru, w tym radarów, dokonał Inspektorat Uzbrojenia a dokładnie szef (radiowiec) i spece od rakiet (z Sił Powietrznych).

Marcin
czwartek, 14 maja 2015, 19:20

Po co pisać cały artykuł skoro odpowiedź na niego zawiera się w jednym zdaniu: ZSyD MW ŁEBA-3

Marek
piątek, 15 maja 2015, 03:42

Bez komentarza :) http://www.iu.wp.mil.pl/przetargi.ogloszenie.26.240.html

NAVY
piątek, 15 maja 2015, 11:59

[...]Nieprzemyślana organizacja Morskiej Jednostki Rakietowej[...] - a u nas jest cokolwiek przemyślane ,czy wszystko robi się na łapu-capu !?

marek!
niedziela, 17 maja 2015, 16:15

chyba wszystko - ja to widze tak: kupuje sobie podpaski, bo polowa ludzkosci je uzywa, potem siadam w kaciku i sie zastanawiam do czego moga sie przydac........

menel
piątek, 15 maja 2015, 23:40

>>Do wyposażenia Morskiej Jednostki Rakietowej wybrano bardzo nowoczesne radary trójwspółrzędne TRS-15C Odra-C, produkowane przez PIT-Radwar, wcześniej opracowane dla systemu obrony powietrznej.<< A może jest tak że dzięki temu zamówieniu Radwar może zaoferować nowoczesny i sprawdzony radar w dużo większym programie modernizacji OPL? A może w ramach NATO dywizjon ma za zadanie wyłączyć Cieśninę Pilawską a do tego celu mamy wszystko co potrzeba? A do strzelania za horyzont dostanie dane z AWACSa albo satelity.

BUBA
sobota, 16 maja 2015, 00:10

Poruszyłeś bardzo ważny problem. Koziej jako szef BBN nie ma pojęcia o istnieniu horyzontu radiolokacyjnego. Jest niekompetentny. Zarówno nowoczesna artyleria rakietowa jak i systemy przeciwlotnicze potrzebują samolotów klasy AWACS aby móc atakować oddalone cele poza linią horyzontu. Niestety jaki poziom wiedzy generała Kozieja, takie jego wypowiedzi.

Jan
piątek, 15 maja 2015, 17:16

Niech gen. Koziej uderzy się w piersi -mea culpa- za spieprzenie struktury dowodzenia polskiego wojska

arj
piątek, 15 maja 2015, 10:53

Bardzo dobrze przygotowany artykuł. Jeśli odpowiada on prawdzie, pozostaje pytanie, dlaczego p. Koziej, człowiek wydawałoby się odpowiedzialny, może tak nieodpowiedzialnie się wypowiadać. Przypomina mi się przysłowie, że kto drogi prostuje, ten w domu nie nocuje. Myślenie skrótowe jest zwodnicze.

ja
niedziela, 17 maja 2015, 12:28

fraza klucz: """Jeśli odpowiada on prawdzie....." śmiem sądzić , że nie

jugar
niedziela, 17 maja 2015, 21:49

Polonizacja nie oznacza pokonania praw fizyki. Wykrywanie i wskazywanie celów to jedno z ważniejszych zadań lotnictwa morskiego. Nie da się walczyć z czymś, czego nie widać. Nie da się skutecznie zwalczać celów, które są w ruchu, bez aktualizacji ich współrzędnych geograficznych. Jeśli ktoś wierzy w możliwość oszukania fizyki, to gratuluję szczęścia życia w świecie fantazji.

Pytajnik???
czwartek, 14 maja 2015, 16:07

Przerażają mnie takie artykuły. Cytowanie i dyskusja nad wypowiedzią wyciętą z kontekstu. Szkoda że autor nie wspomniał o tym że radary Odra będą miały w niedalekiej przyszłości dwa zadania naprowadzanie rakiet NSM i sterowanie obroną przeciw lotniczą w którą jednostka ma być także wyposażona mowa tu oczywiście o zestawie krótkiego zasięgu NAREW. Wspomnę tylko że MW doskonale zdaje sobie sprawę z faktu iż jednostki NDR powinny być zintegrowane z systemem obserwacji wybrzeża (w trakcie budowy) oraz z systemami znajdującymi się na statkach MW przede wszystkim radarami okrętowymi (jak wiadomo zakup nowoczesnych jednostek jest wpisany w obecnej perspektywie budżetowej) oraz z statkami powietrznymi mowa tu o nowych śmigłowcach, samolotach patrolowych (planujemy pozyskać) oraz bezzałogowymi statkami powietrznymi (planujemy pozyskać). Autor powiela wcześniejsze dyskusje oraz w tonie oburzenia opisuje przyszłe doskonale znane plany WP . Brakiem fachowości autora jest sugestia aby jednostka NDRu korzystała z systemu dozoru ruchu Urzędów Morskich czy straży granicznej, zamontowane tam radary to wyjątkowo proste konstrukcje które nie dość że mają małą moc oraz ograniczone możliwości wykrywania nowoczesnych konstrukcji statków to jeszcze są niezwykle podatne na wszelkiego rodzaju zakłócenia nie mówiąc już o celowym kierunkowym oddziaływaniu przeciwnika, ponadto integracja tych relatywnie prostych i tanich konstrukcji z systemami i oprogramowaniem wojskowym pozwalającym na komunikacje z jednostką NDR była by niepotrzebnym i kolosalnym wydatkiem trudnym do przeprowadzenia choćby z przyczyn prawno-organizacyjnych. wspomnę tylko o fakcie o którym autor raczył zapomnieć że w przyszłości NDR ma być wyposażony w nowoczesny system wymiany danych LINK 16 który pozwoli między innymi na korzystanie z informacji przekazywanych przez inne nie tylko polskie stacje wykrywania celów, implikacje z takiego rozwiązania są dosyć jasne.

Pytajnik???
czwartek, 14 maja 2015, 17:59

Zresztą oceńcie sami czy Koziej od rzeczy gada czy może z sensem jednak. Ja wogóle się nie mogę doszukać tutaj zarzucania wad polonizacji. http://wyborcza.pl/1,87648,17861110,Wojna_o_niebo__Gen__Koziej__przyszlosc_to_drony__CYKL.html

zdzich
czwartek, 14 maja 2015, 16:04

Koziej to po prostu ATRAPA.Ten człowiek powinien iść na emeryturę.Kolesiostwo rozdało sobie przywileje i doi państwo polskie a do kamery wciska "kiełbasę" patriotyczną.Mam nadzieję że Kukiz ich wszystkich wsadzi tam gdzie ich miejsce.

Toma
czwartek, 14 maja 2015, 16:03

Spokojnie to co napiszą w defence24 nie jest prawdą objawiona!!!

AlFret
czwartek, 14 maja 2015, 15:51

Pewnie wina nie lezy w wyborze tylko kompetencjach decydentow. Skoro radar ma zasieg horyzontalny spokojnie mozna dokupic lub wypozyczyc samolot typu Awacs (ja nie wiem czy on wykrywa obiekty nawodne w ruchu), pewnie wiele samolotow ma mozliwosc wykrycia jednostek nawodnych, jesli tego nie robia to tylko z powodu braku takiej potrzeby. Zawsze mozna stworzyc ze Skandynawami system wspolpracy radarowej opartej na wspolnym systemie. Mozna takze wyslac obiekt latajacy w formie sterowca z radarem. Cos takiego nazywalo sie balonem zaporowym, pilnowalo zeby samoloty nie lataly w okolicy bo zaplacza sie w liny utrzymujce balon. Spokojnie taki balon mozna wyniesc na kilometr, dwa lub 5, tam gdzie samoloty cywilne nie lataja (pasazerskie). Z pewnoscia pozwoli on na obserwacje o wiekszym zasiegu. Mozna rowniez wzorem Chinczykow zbudowac kilka wysepek na M. Baltyckim i zainstalowac tam proste radary automatyczne. Oczywiscie posiadajac flote rowniez mozna skorzystac z danych radarowych dowolnego statku, wystarczy ze zbierze sie dane poprzez audio lub automatycznie w systemie cyfrowym. Nie musi byc to okret wojenny, moze to byc statek cywilny. A wojsko spokojnie moze zainstalowac na kazdej polskiej jednostce dotowany radar z takim systemem. Mozliwosci jest wiele, a psioczenie nic nie da!

A_S
czwartek, 14 maja 2015, 15:38

Decyzyjnych zawsze boli zakup Polskiego sprzętu. Nasze firmy nie mają potencjału przekonywania takiego jak zachodnie, a genialna myśl - przyszłość to drony nie budzi zastrzeżeń pod warunkiem, że dogoni się teraźniejszość. Proponuje przy pisaniu nowej strategii i oznaczyć wyraźniej priorytety.

Obywatel
czwartek, 14 maja 2015, 15:24

co wy chcecie od Shoguna ...? Się wypowiedział się chyba zna. Ale chyba mu płaca za to by takich idiotyzmów nie było? Czy raczej nie za to? No tak kadencja się kończy,czas się pakować no to i zarobic by trza było jakoś.

Mireq
czwartek, 14 maja 2015, 14:52

A teraz pytanie. Kto w związku z powyższym do dymisji a kto do więzienia? Bo tak to nie może zostać. Musi zostać wszczęte oficjalne śledztwo. A może z tym ostatnim przetargiem na śmigłowce to też jakaś dywersja? Jak w świetle tego tekstu wygląda przetarg na rakiety Patriot...? Jeżeli mamy takich analityków wojskowych i takich decydentów to nie jest dobrze.

polak
piątek, 15 maja 2015, 00:45

Wyrazy UZNANIA za precyzyjne sformułowania totalnego braku KOMPETENCJI osób które zajmowały się i zajmują decyzjami dot. tak zaawansowanego uzbrojenia! Proponuję iść kilka KROKÓW DALEJ: 1)Wiemy już z tego artykułu że pan Koziej NIE MA POJĘCIA o czym mówi :( (jest niekompetentny w stopniu SKRAJNYM) 2)Proponuję USTALIĆ KTO (tzn jakie urzędy, jednostki organizacyjne, ciała doradcze - nazwy adresy a także personalnie OSOBY imię nazwisko i stanowisko) odpowiadają za TAK NIEPRZEMYŚLANE DECYZJE! 3)Proponuję przygotować artykuł składający się z a)najistotniejszych wniosków z tego artykułu (rakiety o zasięgu 200 km mogą razić cele w odl max 50 km, wybrano DROGI radar zamiast OPTYMALNEGO taniego, nie ma znaczenia że radar jest polski, i co najważniejsze NIC nie jest robione aby wykorzystać to że pociska ma skuteczny zasięg 200 km - a jednocześnie przygotowuje się beztrosko do stworzenia 2 dywizjonu zapewne z takimi samymi radarami! - ale bez dodatkowego źródła wskazywani celów(drony wieże itd) b) listy WINNYCH z włączenie pana Kozieja tak BY W KOŃCU W NASZEJ UKOCHANEJ OJCZYŹNIE nie tylko maluczcy odpowiadali za swoje decyzje ale również osoby które piastują POWAŻNE urzędy!... W ten sposób jedynie możemy: 1)natychmiast wdrożyć SPOŁECZNY system nadzoru, 2)wyeliminować potencjalnych AGENTÓW ROSJI (200km to skuteczny sposób przerwania dostaw do kalinigradu drogą morską!) 3)doprowadzić do narodowej debaty KTO! winien zajmować się doborem zaawansowanych technicznie i BARDZO drogich elementów służących OBRONIE NARODOWEJ.... Tak jak Kukiz wstrząsnął sceną polityczną tak redakcja tej strony może wstrząsnąć dużo ważniejszym elementem być może mającym KRYTYCZNY wpływ na nasze życie w przyszłości! Moim zdaniem winna powstać RZĄDOWA storna(rodzaj forum) na którym urzędnicy państwowi(wojskowi też) winni w zakresie tajemnicy wojskowej ODPOWIADAĆ na POWAŻNE interpelacje od obywateli polskich - interpelacje inny być publicznie dostępne DLA KAŻDEGO... potrafimy ocenić dlaczego na niektóre pytania NIE otrzymamy odpowiedzi... - celem forum winno być stworzenie OFICJALNEGO KANAŁU KOMUNIKACYJNEGO (tak jak w sejmie tyle że dla wszystkich zainteresowanych) Eksperyment z forum związanym z obroną narodową winien być w przyszłości rozszerzony na inne krytyczne dziedziny jak edukacja(aktualny program nauczania i jak i sposoby - np brak nauczania prawa na poziomie ponad postawowym tak by każda osoba potrafiła założyć firmę, potrafić ocenić czy potrzebuje adwokata itd) a także inne... tak by tematy jakie poruszane są np w programach p. Jaworowicz miały miejsce zaistnienia. Jestem otwarty na dyskuję...i nowe pomysły.... Zakończmy jaki PIERWSI na świecie epokę scentralizowanego podejmowania KRYTYCZNYCH decyzji na poziomie SEJMU! i zacisza biur sprytnych leniuchów którzy NIE ODPOWIADAJĄ za swoje decyzje!

xcz
sobota, 16 maja 2015, 04:58

Człowieku! Skąd wiesz jakie zadania ma mieć NDR? Przecież skoro radary będą wyposażone w Link16, czy jak to tam się zwie, to będą mogły pełnić podwójną rolę, przekazując też dane o samolotach systemom OPL! Albo druga opcja… dostawiasz do NSMów jakąś wyrzutnię PL i w ten sposób NDR nie dość, że jest w stanie atakować cele na morzu, to jeszcze może sam się bronić przed atakiem z powietrza. Skoro wszystko ma być usieciowione, to nie ma czegoś takiego jak zbyt dobry radar, bo ten zawsze może przekazywać informacje innym systemom!

GTS
sobota, 16 maja 2015, 01:04

Ekspert ma się zająć wyborem systemu, broni itp? Wiecie co robią eksperci - eksperci to są najsłabiej opłacani, nikt ich nie słucha, nie mają czasu taki maja zapier...l, na ich plecach wiezie się pół departamentu na rauty i bankiety idą przełożeni a eksperta z imienia i nazwiska nikt nie zna!!! Tak jest w resortach czy ministerstwach. Ekspert to jest koleś który zasuwa na innych i ne ma dla niego 50zł podwyżki, to jest ktoś kto się zna na robocie ale nikt go do głosu nie dopuści. Dlatego tacy panowie jak Koziej przejedzie się na plecach eksperta jednego czy drugiego, koledzy mianują go ministrem i od razu będzie że jest ekspertem i zna się na wszsytkim. W gruncie rzeczy będzie tak że inni zrobili za niego, on to dostał i nawet nie rozumie co tam zostało napisane i dlaczego. No ale pan Koziej zna się z kimś ekspert na czymś, od razu wiadomo kto w dzisiejszej Polsce i rządach łże-elit zostanie "ekspertem".

były
piątek, 15 maja 2015, 14:13

A moze by sprawdzić po ile kupują dla wojska ryzę papieru do XERO...

Piotr Kraczkowski
piątek, 15 maja 2015, 11:54

gdzie kucharek 6, tam nie ma co jeść...

Wojtekus
piątek, 15 maja 2015, 07:01

Nic dodac nic odjac Polaku. Niestety nasze panstwo i nasz rzad, nie naleza do przejrzystych i tu sie nic nie zmieni. Bardzo podoba mi sie idea forum ogolno-krajowego na ktorym ministerstwa, urzednicy lub specjalisci mogi by nas informowac lub odpowiadac na pytania. Jakby prezydent chcial to dawno by juz cos takiego istnialo ale u nas nadal PRL-owska mentalnosc "tajemnicy panstwowej". Wszystko jak zawsze jest tajne lub zatajone i nikt nic nie wie, prawie jak u Ruskich!

Obserwator
piątek, 15 maja 2015, 00:26

Panie generale Pana oficjalny życiorys wiele tłumaczy ............czas na spoczynek! Prof. dr hab. Stanisław KOZIEJ - generał brygady w stanie spoczynku, od 13.04.2010 r. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W latach 2005 - 2006 podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, w 2007 roku - doradca Rzecznika Praw Obywatelskich, w 2008 r. - doradca Ministra Obrony Narodowej. Wieloletni nauczyciel akademicki, ostatnio profesor w Uczelni Łazarskiego oraz Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Specjalizuje się w polityce i strategii bezpieczeństwa międzynarodowego i narodowego (w tym obronności) oraz strategicznym zarządzaniu bezpieczeństwem. Prowadził także wykłady z tej tematyki na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Łódzkim oraz w Szkole Głównej Handlowej i Akademii Dyplomatycznej.

Miś
czwartek, 14 maja 2015, 14:23

Może Pan Koziej zanim się w przyszłości wypowie, powinien pożyczyć suflera od Pana Prezydenta?

Piotr Kraczkowski
czwartek, 14 maja 2015, 14:12

No a jakie radary mają Rosjanie dla swych systemów obrony powietrznej S-300 i S-400? Przecież sięgają dalej niż 50 km. Jak to jest, że sami Norwegowie używają swych rakiet na pełną odległość zaięgu? Dlaczego w artykule nie ma nic o tym, jak ten sam problem rozwiązuje kraj sprzedający te pociski i używający ich u siebie?

Roman
czwartek, 14 maja 2015, 19:56

Należy tylko spojrzeć jak ukształtowane jest skaliste i b. wysokie wybrzeże Norwegii. Zasięg stacji radiolokacyjnych i ich anten częstokroć umieszczonych 200 a nawet 300 m n.p.m drastycznie przesuwa zasięg horyzontu radiolokacyjnego.

Dżejson
czwartek, 14 maja 2015, 16:38

Pan przeczytał ze zrozumieniem ten tekst, czy walnął komentarz tylko po to, żeby walnąć? A może to trolling, a ja się po prostu nie znam. Radar TRS-15C to radar opracowany na potrzeby obrony powietrznej, a nie morskiej. To raz. Horyzont radiolokacyjny, jak wspomniano w artykule. To dwa. S-300 i S-400 to systemy obrony powietrznej, więc co to za porównanie w ogóle? A Norwegowie używają zapewne sugerowanego tu odpowiednika RM-100, który można wynieść o wiele wyżej, co "przesuwa" horyzont radiolokacyjny (również wspomniane w artykule), albo jeszcze czegoś innego. TRS-15C ma zasięg około 240km, w przypadku celów powietrznych, dla jakich został opracowany, a nawet jak pan wejdzie na zwykłą wikipedię, to jest wyraźnie napisane, że zasięg wykrywania na lądzie to 50km. I to właśnie jest przyczyną braku możliwości wykorzystania pełnego zasięgu. Zresztą po co ja to tłumaczę... Wszystko jest czarno na białym w artykule. Nie wiem jak można tego nie zrozumieć

say69mat
czwartek, 14 maja 2015, 15:32

Po pierwsze, nie słyszałem żeby okręty miały i mogły 'pywać' po niebie. Radary przeciwlotnicze projektowane są do obserwacji sferycznej, czyli przestrzeni powietrznej. Do obserwacji powierzchni ziemi dedykowane są systemy, np. joint surveillance target attack radar system (jstars). Nota bene instalowane z reguły na pokładach samolotów. Ponoć radary z pokładów samolotów lepiej radzą sobie z krzywizną ziemi. Stąd niezbędnym suplementem do systemu NSM okazują się samoloty patrolowe. Zdolne do obserwacji i detekcji celów znajdujących się w zasięgu rażenia naziemnych pocisków przeciwokrętowych.

olo
czwartek, 14 maja 2015, 15:21

brawo, nareszcie jakiś mądry post!

Arthurius
czwartek, 14 maja 2015, 15:20

@Piotr Kraczkowski. Jeśli chodzi o możliwości systemów S-300 i S-400, to owszem, są całkiem niezłe, pytanie tylko dla jakich parametrów celu? Gdyby cele dla MJR "pływały" na odpowiedniej wysokości, to zasięgTRS-15 wzrósłby skokowo do kilkuset km. Porównując systemy op z MJR, dochodzimy do jakże słusznej konkluzji, że głównym problemem do rozwiązania nie jest wcale wdrożenie adekwatnego do zadań tegoż MJR, systemu rozpoznania i wskazywania celów, a wyłącznie przekonanie potencjalnego npla o konieczności opracowania i produkcji okrętów nie tyleż pływających, co latających ROTFL. Szkoda, że nie porównałeś możliwości radaru systemu op z radarem geologicznym, to byłby dopiero kabaret... Odnośnie Pana Kozieja, mogę powiedzieć, że pod koniec la 80-tych zmuszony byłem przestudiować lekturę pt. "Teren i taktyka", której to rzeczony Pan był współautorem, szkoda, że z korzyścią dla wszystkich, nie został przy pisaniu książek.

Tania Rosjanka
czwartek, 14 maja 2015, 14:20

Po raz pierwszy się z Panem zgadzam.

ito
sobota, 16 maja 2015, 11:59

Artykuł dowodzi, że jeśli chodzi o podejście do polonizacji najwyższa pora przestać wykorzystywać polskich (eks)generałów jako ekspertów od obronności.

Marcin
czwartek, 14 maja 2015, 13:59

Po co pisać cały artykuł skoro odpowiedź na niego zawiera się w jednym zdaniu: ZSyD MW ŁEBA-3

ryszard56
sobota, 16 maja 2015, 20:40

Pytanie i co dalej w tej sprawie/?

ryszard56
sobota, 16 maja 2015, 20:40

Pytanie i co dalej w tej sprawie/?

ryszard56
sobota, 16 maja 2015, 20:40

Pytanie i co dalej w tej sprawie/?

olo
czwartek, 14 maja 2015, 23:02

Koziej równa z poziomem do Prezydenta - udany duet. Zastanawia mnie jakim cudem taki tekst może bezkarnie paść z ust generała i dlaczego media nie dociekają dlaczego tak wpływowa osoba stara się skompromitować bardzo udane rodzime produkty.

anyBul
piątek, 15 maja 2015, 11:36

Będzie bardzo źle jeśli ten duet został by na dłużej..... Innymi słowy, obu tym Panom trzeba już podziękować.

mw
czwartek, 14 maja 2015, 13:29

Generał Koziej kolejny raz się popisał, ale pan redaktor również powinien trochę poczytać. Integracja NDR z krajowym systemem Łeba to bardzo dobra wiadomość, bo to oznacza, że otrzymuje informacje ze wszystkich sensorów brzegowych, z okrętów a także z samolotów rozpoznawczych Bryza, które są wyposażone w radar SAR i głowicę termowizyjną.

Gość
piątek, 15 maja 2015, 14:41

W obecnej sytuacji niema innego wyjścia tylko zakupić właściwe radary a te wykorzystać w innym systemie. Jeżeli już wydano na system tyle kasy, to niech działa porządnie.

Mike
piątek, 15 maja 2015, 18:32

znaczy się masz na myśli jedynie słuszne radary amerykańskie?

anty polityk
czwartek, 14 maja 2015, 13:03

Witam! I od razu z kopyta pan gen Koziej to wychowanek akademii Woroszylowa czy on będzie kiedykolwiek za polska zbrojeniowka. cale te przetargi sa tylko po to aby politycy mogli na tym zarobić a która z polskich firm wylozy pieniądze na gratyfikacje

aaaa
czwartek, 14 maja 2015, 12:57

To co mnie przeraża to półprawdy i przemilczenia w wypowiedziach gen. Kozieja. Uderza w polonizację jakby to ona była tu coś winna ....Uderza nie tam gdzie jest faktycznie problem ale zajmuje się tym gdzie być może jest dodatkowy deal do zrobienia z korzyścią dla obcych dostawców. Radary naziemne mamy takie jak trzeba i obyć się bez nich nawet pomimo małego zasięgu się nie da. Problemem jest wybór radaru krajowego (najlepiej mniejszego i prostszego jak w artykule) i umieszczenie go na możliwie wysokim, rozkładanym wysięgniku. Bezpilotowce są dobre ale jak się panuje w powietrzu. Inaczej to relatywnie łatwy cel a do tego "siejący" sygnałami radarowymi, który długo nie pożyje. Łatwiej już namierzyć cel z wysięgnika i szybko zmienić pozycję. Zresztą czego nam brakuje do stworzenia własnych solidnych bezzałogowców ? Przedsiębiorstw lotniczych masa a i dobrych konstruktorów (jeszcze) mamy. Z radiotechniką podobnie... To jest więc ewidentnie problem z kompetencjami naszych decydentów ... Pozazdrościć Turcji - startowali chyba nawet z niższego poziomu technicznego i mają wcale nie tak dużo wyższe możliwości finansowe ale tam coś konkretnie robią niemal w każdej dziedzinie przemysłu obronnego. i nie ma "nie uda się, nie ma jak" itd.. Zaczynają robić nawet rakiety samosterujące, myśliwiec i czołg nowej generacji. Powtórzę: a u nas niemoc i wieczne "u nas się nie da , trzeba kupić za granicą " A może tak wziąć się naprawdę poważnie do roboty ? I pana też powinno to dotyczyć Panie Koziej.

a czas mija
czwartek, 14 maja 2015, 14:04

Czemu się dziwisz? W Polsce pewna bardzo aktywna antypolska grupa kieruje dyskusję i zainteresowanie na sprawy rozpylania helu, magnesów, wybuchów gaśnic itp. Ludzie angażowani są do obsługi tego chaosu i dezinformacji a nie do spokojnej pracy. Czy można jakoś obnażyć rzeczywiste cele tej grupy i jej przywódcy?

OMEN
czwartek, 14 maja 2015, 12:51

Taa... Idiotyzm MON-u czy celowe działanie? Jak najszybciej trzeba zmienić tą kompromitującą się nieustannie ekipę rządową.

Osama
poniedziałek, 1 sierpnia 2016, 21:46

Widzę że wam się prawa fizyki mylą więc prostuję: -każdy typowy radar postawiony na wysokości marnych 20m będzie wykrywał cele o wysokości np 10m ze śmiesznie małej odległości, typowo ok 50km zaś wybór bardzo dobrego radaru lub bardzo złego to wykorzystanie faktu że fale jednak nieznacznie mogą się ugiąć w dukcie atmosferycznym i można tu stracić 10 lub zyskać extra 10km. Radar ma być duży po to, by z tych 50 km wykrył nie tylko ruski niszczyciel ale też szwedzkie Visby czy inną makrelę typu trałowiec jak dobrze wylosuje odbicie -radar np ostrzegawczy na maszcie na 30m i każdy inny o zasięgu np 450km wykryje wprawdzie bombowiec strategiczny przeciwnika, ale na odległości 450km będzie on musiał lecieć na wysokości co najmniej... 11km. Także i te radary, nawet gdy wykrywają cele bezpośrednio nad ziemią, czynią to na śmiesznie małej odległości kilkudziesięciu km. Dlatego siły specjalne na monstrualnym Mi-17 mogą sobie nocą latać dowoli od Klewek do Opola i nikt ich nie wykryje. -z wysokości 100m Norweskeigo fiordu nie jest dużo lepiej, horyzont radarowy przesuwa się w okolice 100km -zasięg pozahoryzontalny miały chyba tylko radary na Tarantul 1241E typu Garpun, jeśli tam były i były sprawne, zanim nie wycofano okrętów, a i tak było to max 120km w/g domniemań zachodnich, a nawet jeśli to były to stare zużyte analogowe truchła których nie da się łatwo podłączyć do systemów natowskich. Chociaż mogli je zatrzymać -Do strzelania na duży zasięg mamy dwa ledwosprawne śmigłowce Seasprite na OH Perry jeśli mają sprawne radary oraz Bryza z ARS-800, neidawno jeden z nich modernizowano z ARS-400 do ARS-800 czyli pilnują problemu. Zasięgi wykrywania ok 100-120km dla niszczyciela typu Sovremenny -Nawet radary nawodne na OH Perry mają zasięgi na poziomie 40-70km w zależności od pogody. Wniosek: W walce morskiej wykrywa się przeciwnika nasłuchem ESM, zaś seryjkę pocisków zgarnia ten kto pierwszy włączy radar i się na czas nie zanurzy (także w lesie), lub ten kogo zakapują niedobrzy rybacy

enek
czwartek, 14 maja 2015, 12:51

Do MON powinni się w końcu dobrać ludzie z ABW. Skala ich niekompetencji jest niewyobrażalna. Jedna z podstawowych rzeczy w przypadku NDR została przez nich katastrofalnie zaniedbana. To nie kamieni kupa, tylko kamieniarze na stołkach.

abc
czwartek, 14 maja 2015, 12:44

Fajna analiza co tych radarów. Żal, że te analiza pojawia się teraz a nie wtedy gdy podejmowano decyzje o kupnie TRS-15C zamiast RM-100. Chyba każdy kto oglądał Misia wie o co chodzi, czemu wybrano gorsze ale za to dużo droższe rozwiązanie. Ciekawe, że za wariata uchodzi w Polsce JKM, którego jednym z motywów kampanii wyborczej było stwierdzenie, że nakręcenie gorączki wojennej służy głównie zwiększeniu skali korupcji podczas zakupów.

Rafał
czwartek, 14 maja 2015, 15:47

JKM nie jest wariatem. Jako sowiecka V kolumna działa całkiem rozsądnie. W szkodzeniu Polsce i wspieraniu KGBowskiej propagandy jest dość skuteczny.

Rasty
czwartek, 14 maja 2015, 15:16

Wyborcom agentów dziękujemy... Jak można popierać człowieka, który publicznie chwali Putina i mówi, że Polska szkoliła snajperów mordujących ludzi na Majdanie. Jawnie antypolskie gadanie.

guziec
czwartek, 14 maja 2015, 12:39

Było źle, a będzie jeszcze gorzej. Z odpowiedzialnością za takie rzeczy. Ktoś mi powie, kto dzisiaj za powyższy stan odpowiada? Poza oczywiście Bronkiem, który zreformował system dowodzenia. Zastanawiam się, czy on sam wie o co w tym systemie chodzi. Z drugiej strony, dla niego najważniejsze to wiedzieć... gdzie ma swojego szoguna. Szkoda gadać. Trzeba będzie się ewakuować.

sokole ucho i oko
czwartek, 14 maja 2015, 12:29

Horror, czepiają się polskiej radiolokacji. Pewnie za chwile będzie krzyk ze trzeba sprzedać PIT i RADWAR bo są do niczego. Szykuje się chyba kolejne przejęcie polskiej perełki przez zagranicznego tyrana.

realista
czwartek, 14 maja 2015, 12:51

mamy fragment wypowiedzi i nie wiemy do czego się odnosi??? kontekst całego zdania może być inny niż tu się sugeruje. Autor artykulu powinin podac zrodlo aby każdy mogl to sprawdzić oraz autor tych slow powinien mieć szanse na odpowiedz, aby swoja myśl rozwinal. Merytorycznie 50km radar to niewiele jak ma się rakiety o zasiegu 200km. Może to czas aby rozpocząć dyskusje o kompleksowym rozpoznaniu. Jeśli tak to trzeba rozpocząć dyskusje o jakie elementy trzeba powiekszyc NDR. PIT radwar to dobre firmy i maja co robic uczestniczą w programie bardzo krotki zasieg. Nikt nie powiedział ze to beznadziejna firma. Radary wstępnego wykrywania będą potrzebna dziś i w przyszłości

Kapitan G
czwartek, 14 maja 2015, 22:04

Pan Koziej dawno powinien się podać do dymisji chociażby za akceptację stworzenia w strukturach MW MJR i zakup tego systemu. Podobny system już kiedyś mieliśmy. Dla przypomnienia panu profesorowi - jednostka nazywała się 9 DAN i stacjonowała w Ustce a rakieta (z lat 80) miała zasięg 95 do 105 km (pl.wikipedia.org/wiki/S-2). Zrezygnowano jednak z tego systemu obrony wybrzeża na rzecz szybkich i mobilnych kutrów rakietowych, które atakować mogły odległe cele w współdziałaniu z retranslatorami, którymi mogły być małe i szybkie kutry torpedowe, samoloty i przede wszystkim śmigłowce. Jednostkę 9 DAN zlikwidowano, bo między innymi tak jak rakiety MJR nie mogła być wykorzystywana na pełny zasięg. Kopanie Rawaru przez szefa BBN to skandal. Pewnie dąży do sprzedania zagranicznemu kontrahentowi tych zakładów jak zrobiono to z Mielcem i Świdnik. Panie Koziej - czas odejść

realista
czwartek, 14 maja 2015, 12:28

Kilka kwestii. Jeśli MON wykazuje niewystarczajaca pokrycie terenu radarem tj 50 km. Jest proste rozwiązanie. Balony które wyniosa wyżej antene aby pokryla większy teren. Ten pomysl ma zalety i swe wady tj do zalet koszt nie potrzeba stalowych konstrukcji masztowych aby wynieść radar na pozadana wysokość. Wiatr tez nie jest straszny balon max wynosi się na 600m na stalowej linie. Wada caly system jest latwy do wykrycia przez radary i w razie W latwy do zniszczenia. W okresie pokoju Powinny być takie posterunki balonowe roztawione taki balon latwo siega swoim radarem na kilkaset km. Innym systemem który powinien być rownolegle rozwijany to uav manta z cechami stealth. Zasieg do 1000km. Wezly lacznosci uav hale. Taka siec. Powinna dac nam spore zabezpieczenie radarami od strony morza

Sameer
czwartek, 14 maja 2015, 15:22

A może sieć balonów swobodnie puszczonych tak jak w projekcie "Loon" Googla. Ale tak naprawdę, puścić małego satelitę nad Polskę i problem rozwiązany.

prawdziwy realista
czwartek, 14 maja 2015, 14:01

Owszem, ale pas nadmorski to obszar najbardziej wietrzny. A aerostatów nie można używać już przy stosunkowo słabym wietrze, więc wbrew twoim tezom wiatr stanowi problem (amerykańska sieć aerostatów jest ściągana bodaj od wiatru 64km/h). Natomiast wykrywaniem przez radary bym się nie martwił - włączony radar na aerostacie demaskuje go min. 4x bardziej niż radar przeciwnika, a cel statyczny, jak aerostat jest trudny do zwalczenia: radary uzbrojenia przeciwlotniczego i systemy SKO (np. dalmierze radarowe) zwykle filtrami odrzucają nieruchome cele, a uzbrojenie przeciw celom nawodnym czy naziemnym kiepsko sobie radzi z celami powietrznymi. Przekonali się o tym Sowieci, gdy skonstruowali Miasiszczewa M-55 do zwalczania... zachodnich balonów stratosferycznych rozrzucających ulotki. Okazało się, że typowe systemy celownicze z myśliwców są nieskuteczne i musiano konstruować specjalizowane SKO z dalmierzem kwantowym i podobnymi udziwnieniami.

ja
czwartek, 14 maja 2015, 12:38

To chyba Twój pierwszy wpis z którym się zgadzam

Eagle
sobota, 23 maja 2015, 01:53

Przyznaję bez bicia, że pan Dura stracił w moich oczach jakąkolwiek wiarygodność po tekście n/t patriotów, który przypominał artykuł sponsorowany (przez francuskie lobby). Nie wiem czy wynikało to z niewiedzy, złej woli, prywatnych sympatii czy powiązania z jakąś spółką lobbingową, jednak jak dla mnie jako ekspert jest skończony. Również cytaty z p. Dury, dostępne w internecie, z niesławnym, że każdy (czyt. nieprzeszkolona załoga) mógł sobie zestrzelić samolot z systemu Buk-1M, na czele, wzbudza wątpliwości co do kompetencji/bezstronności w/w pana jako bezstronnego eksperta.

BUBA
sobota, 23 maja 2015, 07:30

Możesz podlinkować wypowiedź Dury o Patrioach? Lub podać gdzie jej szukać?

sorbi
czwartek, 14 maja 2015, 12:24

Gen Droziej jest zwykłym politycznym cieciem i grzejnikiem stołka, o znikomej wartości doradczej. To bardziej szkodnik, który chce dronów zamiast lotnictwa i który przekonywał Polaków, że Polsce nie grozi wojna przez kolejnych 20lat i, że wystarczą nam tylko wojska ekspedycyjne. I za tak idiotyczne pomysły nadal bierze kasę, premie, nagrody, pochwały....Ale cóż...jaki prezydent, tacy jego doradcy.

krzyhoo1
czwartek, 14 maja 2015, 15:34

Gdybyś, jak ja, znał poglądy gen. Kozieja sprzed 10-15 lat, to byś zjadł własny język. Na pocz. stulecia Koziej mówił o pauzie strategicznej związanej z upadkiem ZSRR, ale że nie będzie ona wieczna i trwać będzie 15-20 lat (PROROK?). gen. Balcerowicz, powinniśmy wykorzystać na dokonanie skoku jakościowego w armii podejmując świadome ryzyko osłabienia jej zdolności operacyjnych we celu dokonania profesjonalizacji i przeskoku technologicznego. A co do dronów, cóż, nad Bałtykiem raczej nie ma innej opcji, chyba że komuś się marzy bojowe wykorzystanie An-26 Bryza :))))

pragmatyk
czwartek, 14 maja 2015, 12:21

Już przy formułowaniu zasad przetargów było widać niskie kompetancje osób decydujących o wyborach nowego sprzętu dla wojska , kiedyś pisalem na tym forum ,że brak nam w wojsku inzynierów z technicznym doswiadczeniem , Akademia techniczna wydaje co roku kilkunastu absolwentów dla wojska, ,a prędzej babę jagę nauczymy latać na miotle niż oficera liniowego kojarzenia problemów technicznych ,to sie odbija również przy zakupach innego sprzętu , ktory zamawiamy bez glośnych przetargów.Im głębiej kopiemy ,tym więcej niewiadomych w tym naszym probującym być nowoczesnym wojsku.Chyba wszyscy , ktorzy cokolwiek umieli już dawno działają w cywilu ,tak jak z pilotami i nieszczęsnym półku dla zipów.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama