Reklama

Dzień Bastylii: wielka defilada wojskowa w Paryżu

14 lipca 2019, 15:00
D_bMfLXXUAE_zaQ
Fot. Ministere des Armees
Defence24
Defence24

Wielka defilada wojskowa, zainaugurowana tradycyjnym przeglądem wojsk przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, odbyła się w niedzielę na paryskich Polach Elizejskich z okazji święta narodowego, obchodzonego w rocznicę zburzenia Bastylii 14 lipca 1789 r.

W tym roku defilada odbyła się pod znakiem europejskiej współpracy wojskowej, czego emanacją było otwarcie parady przez wojska hiszpańskie; po słynnej paryskiej alei przemaszerowała też francusko-niemiecka brygada.

W momencie przejazdu Macrona, dla którego była to trzecia parada wojskowa od objęcia urzędu w maju 2017 r., słychać było gwizdy protestujących z oddolnego ruchu "żółtych kamizelek" - zwraca uwagę agencja AFP. Poprzedniego wieczora kilkudziesięciu protestujących ruchu wznosiło okrzyki przed siedzibą ministerstwa obrony, gdzie Macron spotkał się z dowódcami sił zbrojnych. W niedzielę telewizja pokazała, jak policja zatrzymuje jednego z przywódców "żółtych kamizelek", Erica Droueta, który demonstrował w pobliżu parady.

image
Fot. Ministere des Armees

Niedzielna defilada rozpoczęła się tuż po godz. 10 od tradycyjnego przeglądu wojsk przez Macrona, jadącego w otwartym wozie wojskowym w towarzystwie szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Francji generała Francois Lecointre'a. Przejechawszy w eskorcie motocyklistów i kawalerii prezydent dołączył następnie do trybuny na Placu Zgody, gdzie oczekiwało na niego kilku europejskich przywódców, w tym kanclerz Niemiec Angela Merkel, szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, premier Holandii Mark Rutte, prezydent Portugalii Marcelo Rebelo de Sousa, czy sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Na uroczystości do Paryża przybyło wielu oficjeli i członków rządu, w tym także - jak wskazuje AFP - minister ds. transformacji ekologicznej i solidarnościowej Francois de Rugy, któremu portal Mediapart zarzucił niedawno urządzanie prywatnych uczt za państwowe pieniądze.

Podczas parady m.in. pokazano innowacje technologiczne. Atrakcje obejmowały najnowocześniejszy sprzęt wojskowy, taki jak drony czy miniaturowe pojazdy autonomiczne, żołnierzy uzbrojonych w broń przeciw dronom, a także coś, co - jak pisze Reuters - wyglądało jak "latający żołnierz" - unoszący się w powietrzu człowiek na flyboardzie, urządzeniu pozwalającym wykonywać akrobacje w powietrzu i w wodzie.

W paradzie udział wzięło ok. 4300 żołnierzy, 196 pojazdów, 69 samolotów i 39 śmigłowców, z których część pochodziła z innych państw europejskich, a także 237 koni. Podczas pokazu powietrznego nie zabrakło samolotów, które zostawiły na niebie niebiesko-biało-czerwone smugi symbolizujące barwy narodowe Francji. Wśród tych maszyn znalazł się niemiecki samolot transportowy A400M i hiszpański C130.

image
Fot. Ministere des Armees

W przesłaniu z okazji Dnia Bastylii, opublikowanym jeszcze przed paradą, prezydent Macron podkreślił nieodwołalne zobowiązanie Francji do konsolidacji bezpieczeństwa francuskiego i europejskiego. "Od końca II wojny światowej Europa nie była tak potrzebna. Budowanie europejskiej obrony, we współpracy z Sojuszem Północnoatlantyckim (...) jest priorytetem dla Francji. To temat tej parady" - wskazał Macron.

"Wspólne działanie i wzmacnianie naszej zdolności do wspólnego działania to jedno z wyzwań, które Europejska Inicjatywa Interwencyjna, wraz z innymi kluczowymi projektami europejskimi, chce podjąć" - podkreślił.

Uruchomiona w ub.r. Europejska Inicjatywa Interwencyjna to gotowa reagować na kryzysy koalicja sił zbrojnych 10 państw europejskich; kierowana przez Francję inicjatywa obejmuje jeszcze: Niemcy, Belgię, Wielką Brytanię, Danię, Estonię, Holandię, Hiszpanię, Portugalię i Finlandię. Podczas defilady na Polach Elizejskich łopotały flagi państw skupionych w tej inicjatywie - podaje agencja Associated Press.

AFP zauważa, że w obliczu brexitu i rozluźnienia więzi transatlantyckich w czasach prezydenta USA Donalda Trumpa Macron uczynił "Europę obrony" jednym ze swoich priorytetów, uznając za kluczowe to, by Stary Kontynent zwiększył swoją strategiczną autonomię, która byłaby uzupełnieniem NATO.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
Prawda123
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:37

Rzeź w Wandei- 500 tys ofiar pogromu. Piekielne kolumny. Mają co świętować

De Retour
poniedziałek, 15 lipca 2019, 00:57

Nie. Wojska hiszpańskie były drugie. Pierwsze były delegacje 10 członków IEI. Itd.

Joachim.
niedziela, 14 lipca 2019, 18:39

Budowanie europejskiej obrony jest pokazaniem środkowego palca Trumpowi. Polski rząd nie rozumie podstawowej lekcji z geografii, iż jesteśmy w Europie a nie graniczymy z USA. Zakup samolotów V generacji to pomyłka, ponieważ uzależnia nas od USA. Budowanie sił europejskich powinno być priorytetem, tak 14 mld (min) wysyłamy do USA. Każdy żołnierz wie, iż obecne władze MOn to największa pomyłka intelektualna od 1989 r.

Żołnierz
poniedziałek, 15 lipca 2019, 14:32

No tak bo uzależnienie od Niemiec, które przypadkiem rozpoczęły dwie wojny światowe, nie jest żadnym problemem.

Edmund
poniedziałek, 15 lipca 2019, 12:46

Twoje uwagi byłyby jak najbardziej na miejscu gdyby tylko nie fakt, że Europa skręca na lewo i się islamizuje - o czym otwarcie już mówi się we Francji. Poza tym Europa wykazuje awersję do wyborów politycznych Polaków, którzy powierzyli stery rządów partii, którą oni nazywają populistyczną. Europa Zachodnia zupełnie nie rozumie i nie szanuje obaw Europy Centralnej i Wschodniej (nie tylko Polski) o bezpieczeństwo, czego mamy nieustannie dowody. Co więcej, UE nie ma ochoty, woli politycznej ani siły militarnej zabezpieczyć wschód UE względem Rosji. Postawa Polski oparcia się o USA w kwestii bezpieczeństwa, jest jak najbardziej racjonalna i właściwa. Postępują tak zresztą inne państwa naszego regionu oraz inne, znacznie większe i potężniejsze od Polski kraje na całym świecie jak Japonia i Korea Południowa. W naszej części Europy nikt nie wierzy w realny militarny sprzeciw samych Niemiec i Francji wobec Rosji. Dlatego zakup militarny w USA ma także bonus polityczny oraz dodatkowy wzmocniony nad NATO, parasol USA. Samoloty V generacji zamawia wiele państwa Europy Zachodniej, ponieważ Europa nie ma takiego własnego produktu.

Gregor
poniedziałek, 15 lipca 2019, 11:34

Budowanie sił europejskich pod przywództwem Macrona i Merkel jest jednoznaczne z pozostawieniem Polski osamotnionej w godzinie próby. Sojusz z Francją zawsze kończył się dla nas tak samo, bez żadnych wyjątków historycznych. Sojusz z Niemcami nie ma żadnych szans, gdyż dla zdecydowanej większości Niemców to Rosja jest przyjacielem. Polska ma być tylko rynkiem zbytu i podwykonawcą (strategia Mitteleuropa). Tylko sojusz z USA gwarantuje nam względne bezpieczeństwo.

bms
wtorek, 16 lipca 2019, 11:43

Niestety, opieranie się wyłącznie na USA też uzależnia nas od kaprysu "wielkiego brata". Nie raz i nie dwa w historii USA porzucały swoich sojuszników pod byle pretekstem, jeśli sojusz przestawał być zgodny z aktualnymi interesami amerykańskimi. A dodatkowo, polityka USA również staje się coraz bardziej nieprzewidywalna. W Stanach mniejszości narodowe coraz mniej są mniejszościami (Latynosi zaczynają dorównywać liczebnością białym, a w niektórych stanach zaczynają stanowić większość ludności). Dla kongresmenów latynoskich, żydowskich, czy chińsko-koreańskich, sprawy polskie staną się wkrótce taką samą abstrakcją, jak dla islamizującej się Europy Zachodniej. Na razie sojusz polsko-amerykański podtrzymuje opozycja wobec Rosji. Ale wkrótce większość sił i uwagi zajmą Ameryce Chiny z Tajwanem. I nie jest to odległa przyszłość. A co wtedy z Polską?

Marek
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:02

Nie tylko o to tutaj chodzi. W chwili obecnej najbardziej liczące się siły zbrojne w UE ma Francja. Tylko, że ten kraj w budowaniu europejskiej obrony widzi szanse na to, że na zbrojenia będzie wydawał mniej. Druga w kolejności to Wielka Brytania. Tylko, że ona wychodzi z UE. Tym samym niestety militarny potencjał Europy ulegnie znacznemu zmniejszeniu. W tej sytuacji oparcie się na europejskiej obronie jest czymś, czego nie można traktować poważnie.

Ciekawy
poniedziałek, 15 lipca 2019, 11:20

Budowanie europejskiego systemu obrony, biorąc pod uwagę środki finansowe przeznaczane na ten cel jest śmiechu warte. Zarówno Trump jak i wcześniejsi prezydenci USA bezskutecznie zwracali uwagę Europejczykom żeby zaczęli podchodzić do tych spraw poważnie. Jak podaje SIPRI w 2018r. Amerykanie wydali na zbrojenia 649 miliardów dolarów, czyli 3,2 procent PKB, podczas gdy Europa w tym samym czasie wydała na zbrojenia 364 mld USD.

Muniek
poniedziałek, 15 lipca 2019, 10:16

Poza geografią jest też historia.

fcuk
poniedziałek, 15 lipca 2019, 09:27

Cywile też to wiedzą.

poniedziałek, 15 lipca 2019, 09:27

Pomyłką to była wtedy gdy pozwolono by Niemcy pozostały na mapie Europy po II wojnie światowej. Teraz mamy to co mamy. Tak długo jak Niemcy mają Amerykański bat nad głową i wojska USA na swoim terytorium jest szansa na pokój w EU. Robią wszystko by powstałą kolejna rzesza - tym razem przez zdominowanie gospodarki europejskiej - przejmowanie władzy poprzez Brukselę - tworzenie armii europejskiej. Oby do tego ostatniego nigdy nie doszło w pełnym wymiarze. Bo to nie armia europejska tylko niemiecko-francuska.

Marek
poniedziałek, 15 lipca 2019, 09:07

Na szczęście to jest tylko twoje zdanie i nikt go nie będzie słuchał.

ML
poniedziałek, 15 lipca 2019, 01:01

Ja nie wiem. I trzeba kompletnie nie znać faktów historycznych, żeby nie wiedzieć, że tylko na USA można liczyć.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama