Dwa typy lekkich szturmowców polecą na wojnę z Państwem Islamskim?

14 sierpnia 2017, 16:20
Amerykanie szukają uzupełnienia dla ciężkich samolotów szturmowych A-10. Fot. USAF
Samolot Hawker Beechcraft AT-6C. Fot. G.Johnson/USAF
Samolot Embraer Super Tucano A-29 podczas lotu nad Afganistanem. Fot. E.Sakura/USAF
Samolot Textron Scorpion. Fot. scorpion.txtav.com
Samolot AT-802L Longsword. Fot. Air Tractor

Amerykańskie siły powietrzne intensywnie testują w Bazie Sił Powietrznych Holloman w Nowym Meksyku cztery samoloty, które w przyszłości mogą uzupełnić w działaniu sławne szturmowce A-10 Thunderbolt II. Po pierwszym etapie testów okazało się, że dwie konstrukcje: A-29 i AT-6B spełniają założone wymagania US Air Force. Obie konstrukcje mają więc już w przyszłym roku szanse wziąć w realnych działaniach bojowych w ramach operacji Inherent Resolve. 

Przez cały sierpień, w bazie amerykańskich sił powietrznych Holloman w Nowym Meksyku odbywają się testy lekkich samolotów szturmowych w ramach programu OA-X (Light Attack Experiment). Badaniom nadano dużą rangę i uczestniczą w niej zarówno przedstawiciele amerykańskich sił powietrznych jak i zagraniczni obserwatorzy.

Samolot AT-802L Longsword. Fot. Air Tractor

Testy są efektem planu proponowanego przez senatora republikańskiego z Arizony Johna McCain’a, który zakłada pozostawienie w służbie ciężkich samolotów A-10 Thunderbolt II, jak również wprowadzenie uzupełniających je trzystu lekkich samolotów szturmowo-rozpoznawczych - tanich w zakupie i eksploatacji.

Jak się bowiem okazuje „niszczyciele czołgów” A-10 są zbyt wyrafinowanym środkiem w walce z zagrożeniami, jakie niesie ze sobą np. współczesny terroryzm. W takich krajach jak Afganistan, Syria czy Irak często potrzebne są lekkie środki wsparcia działań na ziemi, łatwe i tanie w utrzymaniu oraz mające możliwość korzystania z niezbyt wymagających warunków lotniskowych. Zakłada się przy tym, że lekkie szturmowce będą wykorzystywane w działaniach bezpośredniego wsparcia (close-air support), w operacjach poszukiwawczo – ratowniczych, w kierowaniu ogniem i naprowadzaniu lotnictwa oraz w misjach rozpoznawczych.

Samolot Embraer Super Tucano A-29 podczas lotu nad Afganistanem. Fot. E.Sakura/USAF

W bazie Holloman w Nowym Meksyku sprawdzane są cztery typy samolotów: Beechcraft AT-6 Wolverine, Textron Scorpion, Embraer Super Tucano A-29 i OA-802L Longsword. W czasie prób porównuje się ich możliwości jeżeli chodzi o prowadzenie ataków rakietowych i bombowych na cele naziemne zarówno w dzień jak i w nocy, działania zwiadowcze, jak również realizowane są „scenariusze walki manewrowej” i bardziej standardowe testy. Samoloty są przy tym cały czas prezentowane uczestniczącym w próbach delegacjom, które reprezentują m.in. siły powietrzne Australii, Kanady, Paragwaju i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Czytaj też: PAS 17 - Samolot rolniczy następcą A-10?

Lekkie samoloty szturmowe mają umożliwić ograniczenie kosztów prowadzenie misji bezpośredniego wsparcia wojsk, które obecnie prowadzą oprócz wspomnianych A-10 także wielozadaniowe myśliwce F-15E, F-16 czy F/A-18 należące do US Navy, US Marine Corps i lotnictwa krajów sojuszniczych: Australii oraz Kanady. Maszyna wybrana w programie OA-X będzie też mogła wykonywać niektóre zadania, które dziś realizują uzbrojone drony MQ-1 i MQ-9. 

Samolot Textron Scorpion. Fot. scorpion.txtav.com

Amerykanie podkreślają, że eksperyment ma pomóc w znalezieniu nowych sposobów na zwiększenie możliwości bojowych poszczególnych statków powietrznych (np. poprzez dodanie nowych sensorów), jak również na poprawienie ich zdolności operacyjnej do działań (usprawnienie czynności obsługowych). W tym przypadku amerykańskie siły powietrzne ściśle współpracują z producentami poszczególnych samolotów. Wyniki prób będą zbierane do 31 sierpnia br.

Już teraz jednak Siły Powietrzne USA wiedzą, że podstawowe wymagania postawione w programie OA-X spełniły tylko dwie konstrukcje czyli A-29 i AT-6B. Pozostałe dwie maszyny zostały odrzucone ze względu na brak możliwości operowania z nieprzygotowanych lądowisk (Scorpion) lub brak hermetyzowanej kabiny oraz fotele wyrzucanego (OA-802). Ich udział w sesji doświadczalnej uznano tym samym za okoliczność umożliwiającą rozpoznanie oczekiwań nabywców pod kątem niezbędnych zmian konstrukcyjnych i usprawnień, jakie producenci powinni wprowadzić, by myśleć o dopuszczeniu do udziału w przyszłym przetargu.

Czytaj też: Scorpion poleci do Arabii Saudyjskiej?

W następnym etapie wyniki prób zostaną przeanalizowane, a wnioski mają być wykorzystane podczas testów, jakie planuje się przeprowadzić w przyszłym roku w jednym z państw na Bliskim Wschodzie. Ich realizacja będzie jednak uzależniona od zgody producentów samolotów. Jeśli zostanie ona wydana to lekkie, turbośmigłowe maszyny szturmowe AT-6B oraz A-29 będą mogły wziąć m.in. udział w faktycznych działaniach przeciwko różnym grupom terrorystycznym – w tym przede wszystkim przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu. Najbardziej prawdopodobnym miejscem operacji będzie Irak, gdzie przestrzeń powietrzna jest znacznie mniej zatłoczona niż w sąsiedniej Syrii, gdzie zadania bojowe wykonują nie tylko siły koalicji dowodzonej przez USA ale też maszyny rosyjskie i syryjskie, a być może także irańskie drony. 

Amerykanie szukają uzupełnienia dla ciężkich samolotów szturmowych A-10. Fot. USAF

Według Amerykanów udział w operacji Inherent Resolve będzie najlepszym sprawdzianem możliwości bojowych obu konstrukcji, które są aktualnymi faworytami programu OA-X.

Maksymilian Dura, Andrzej Hładij

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
Extern
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 21:42

Ale fajne zdjęcie tego Tucano nad Afganistanem. Szkoda że nie poleciał tam robić oprysków dla rolnictwa.

Szary
środa, 16 sierpnia 2017, 08:48

A może by tak Super Kruka Przerobili nasi ?

yaro
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 21:38

Podobno dziś oficjalnie Libia poprosiła Rosję o pomoc wojskową w ich kraju. Nasze media o tym milczą czy ktoś coś słyszał o tym ?

Dziwne czasy mamy
wtorek, 15 sierpnia 2017, 13:59

Zgadza się. Dowódca wojsk Libii jest w Moskwie. Wczesniej byl w Syrii w bazie rosyjskiej. Reuters to podał. Jak gość stwierdził chce żeby Rosja pomogła im z tym bałaganem jaki narobiło NATO bo mimo że uznaje ich ONZ i zachód to nie mają żadnej pomocy. Żeby było śmieszniej, Włosi też się przychylają do takiej opcji bo jak sami twierdzą tylko Rosja może zaprowadzić porządek w Libii.

Doktor
wtorek, 15 sierpnia 2017, 10:27

Jaki ma sens wymóg posiadania hermetyzowanej kabiny w samolocie, który z założenia ma operować blisko ziemi?

kronan
wtorek, 15 sierpnia 2017, 16:22

Żeby latając na wysokości szturmowej nie wnikały do kabiny różne niemiłe zapaszki?Nie wnikał dym i dezorientował pilotów?Dodatkowo przy działaniu w górach taka kabina chyba by się bardzo przydała jednak

wvs
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 21:03

Bryza jest dobrym rozwiazaniem w Polsce. mozna uzbroic z KM oraz 30 mm dzialko M230.

maj.
wtorek, 15 sierpnia 2017, 12:34

I co będziemy nim robić? ISIS na razie u nas nie ma.

sojer
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 20:46

Obawiam się, że do przyszłego roku Syryjczycy i Kurdowie mogą zlikwidować IS, a więc wtedy będą już tylko zajęci walką między sobą oraz pierwsi także z rebeliantami, a drudzy z Turcją. Nie wiadomo na kim przetestować będzie te samoloty.

Bolszewikagoń
wtorek, 15 sierpnia 2017, 10:22

Święte słowa, Sojer. Chociaż pewnie będzie można je sprzedać dla odrodzonego lotnictwa Afganistanu. No i do jakiś Mali.

Imbram
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 19:10

Czy ktoś kompetentny może potwierdzic opinie że tego typu samoloty są o wiele lepszym rozwiązaniem niż śmigłowce szturmowe. Heli są wielkie ciężkie i drogie i mniej efektywne.

Gal
wtorek, 15 sierpnia 2017, 09:53

Nie są lepsze tylko inne, mogą wykonać część operacji śmigłowców ale nie wszystkie (i odwrotnie) PS (do Qba) radar zawsze można domontować

nod
wtorek, 15 sierpnia 2017, 08:12

Nigdy nie będą lepsze gdy su-25 kosztuje 15mln$ a takie Super Tucano 12mln$. To i to musi latać co najmniej 4km nad ziemią więc...jaki jest sens poza "to nie ruskie"?

ito
wtorek, 15 sierpnia 2017, 06:50

Śmigłowce są przede wszystkim bardziej skomplikowane i droższe. Przewagę mają tylko tam, gdzie potrzebny jest zawis lub pionowy start/lądowanie- ale już np. udźwig lekki samolot ma jak co najmniej średni śmigłowiec. I zasięg z tym samym ładunkiem na tej samej ilości paliwa znacznie większy. Szybciej dotrze na miejsce. I wymaga prostszej obsługi. W zastosowaniach ZOP np śmigłowiec do poszukiwana OP będzie niezastąpiony- ale torpedę może już spokojne przenosić samolot. Ta samo na lądzie- jeśli PPK ma być prowadzony z platformy, z której został wystrzelony to musi to być śmigłowiec- jeśli wystarczy samo wystrzelenie pocisku w kierunku przeciwnika znacznie bardziej ekonomiczny i w zupełności wystarczający będzie samolot. Przy czym trzeba mieć świadomość, że w warunkach dużego nasycenia MANPADSami lekkie samoloty prawdopodobnie będą sobie radziły równie źle jak śmigłowce (patrz Donbas).

Qba
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 23:32

Nie są lepsze bo nie mają radaru

Cynik
poniedziałek, 14 sierpnia 2017, 23:33

Lekkie samoloty szturmowe to przyszłość pola walki. Są mniej kosztowne więc można ich używać w dużo większej liczbie. Wyszkolenie pilota nie musi być tak zaawansowane jak w samolotach odrzutowych myśliwskich, będą mogły operować z improwizowanych lotnisk, naprawa i remonty bez dużych nakładów finansowych i w warunkach polowych. Bomby i rakiety może przenosić każda platforma jednak tego typu statek powietrzny jest najtańszy, nie uwzględniając dronów które jeszcze doskonałe nie są. Śmigłowce szturmowe to dużo większy wydatek. Najważniejsze- Polski przemysł jest w stanie taki samolot stworzyć!!! Inwestujmy w swoich.

Doktor
wtorek, 15 sierpnia 2017, 15:29

Ale jakiego pola walki? Bo chyba nie takiego, na którym ścierają się dwie mniej lub bardziej identycznie wyposażone armie. Samolot ten nadaje się tylko i wyłącznie do prowadzenia operacji typu COIN, gdzie strona przeciwna nie dysponuje niczym lepszym niż zestawy ZU-23-2 lub DSchK, ew. przestarzałymi naramiennymi wyrzutniami pocisków powietrze-ziemia. Stare i niezmodernizowane ZSU-23-4 zmiotłoby ten samolot rolniczy z nieba.

CB
wtorek, 15 sierpnia 2017, 09:54

Raczej uzupełnieniem w niektórych konfliktach. Przyszłością to na pewno nie są.

Davien
wtorek, 15 sierpnia 2017, 06:53

Niestety takie maszyny do uzycia wymagaja całkowitego panowania w powietrzu , bo w odróżnieniu od śmigłowców za jakąś górka czy lasem się nie schowają,

yaro
środa, 16 sierpnia 2017, 17:30

Ze specjalną dedykacją dla @Daviena który na forum d24 jeszcze niedawno twierdził coś zgoła innego; --------- Wewnętrzna komisja Ministerstwa Obrony Indii, kierowana przez marsz. w st. spocz. Simhakutty Varthamana, wydała rekomendację dotyczącą zakupu 108 samolotów, które mają powstać w wyniku realizacji wspólnego z Rosją programu T-50/FGFA (Fifth Generation Fighter Aircraft). Wcześniej komisja zaaprobowała projektowane parametry taktyczno-techniczne maszyny. Poinformował o tym szwajcarski portal. Indie planują wydzielenie na realizację programu rozwoju T-50/FGFA równowartości ok. 5 mld USD. Nadal trwają jednak negocjacje dotyczące zakresu prac obu stron i zasad transferu technologii. Projekt wstępny samolotu zaakceptowano w 2015. Projekt techniczny FGFA powstaje na bazie technologii opracowanych dla rosyjskiego samolotu T-50. Kilka dni temu Rosjanie oficjalnie poinformowali, że seryjne maszyny tego typu będą nosiły oznaczenie Su-57.

Davien
niedziela, 20 sierpnia 2017, 07:55

No i znowu wpadka panie Yaro:)) Jakos nigdy się nie wypowiadałem na temat Indii i zakupu Su-57, więc nie wiem skad to wziałeś:))) Pisałem o MiG-29K i jak widać Indie go nie chca bo wymagania na nowe maszyny pokładowe eliminuja wszystkie samoloty rosyjskie więc powodzenia:) Po drugie FGFA to nie Su-57, poniewaz Indie chca same opracowac razem z rosja ta maszynę i jedynie wykorzystaja część technologii z Su-57, podobnie jak to zrobiły przy BrahMosie, a patrząc na efekt tamtych prac to zapewne FGFA będzie znacznie lepszy niż Su-57

Tweets Defence24