Reklama
Reklama

Dr Jagnieża o raporcie Stratpoints ws. WOT: Obrona Terytorialna musi zachować samodzielność [OPINIA]

14 marca 2018, 12:33
WOT szkolenie D24

Fot. Paweł Malicki/Defence24.pl


Dr Artur Jagnieża analizuje na łamach Defence24.pl wydany niedawno przez Fundację Stratpoints raport dotyczący Wojsk Obrony Terytorialnej. „Pamiętajmy, że jako państwo budując Wojska Obrony Terytorialnej nie decydujemy się na przywrócenie powszechnego przeszkolenia wojskowego. (…) Jeżeli jednocześnie mielibyśmy skanalizować potencjał członków organizacji proobronnych i ochotników do służby w ramach wojsk operacyjnych, to (…) w konsekwencji wrócilibyśmy do modelu budowy zminiaturyzowanej armii zawodowej, niezdolnej w praktyce do wypełnienia konstytucyjnego obowiązku obrony Rzeczpospolitej podkreśla autor.

Reklama

Trwającemu procesowi budowy Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce towarzyszy od początku wzmożona dyskusja dotycząca zasadności budowy tego rodzaju formacji w Polsce, jak i samego procesu ich tworzenia. W tym kontekście należy postrzegać właśnie publikację Fundacji Stratpoints „Wojska Obrony Terytorialnej. Stan obecny. Pożądane kierunki zmian”, będącą głosem środowiska skupiającego m.in. byłych wysokich oficerów Sił Zbrojnych RP, którzy jeszcze nie tak dawno pełnili czynną służbę wojskową. Chociażby z tego względu obok publikacji nie można przejść obojętnie. Głos Stratpoints jest także o tyle istotny, że ma on charakter pisemnej publikacji, a zatem można poddać go analizie źródłowej nie narażając się na zarzut niezrozumienia charakteru lub kontekstu zawartych w niej sformułowań.

Publikacja strukturalnie składa się ze wstępu, siedmiu rozdziałów i zakończenia zamieszczonych na 41 stronach tekstu. We Wstępie autorzy wskazują, iż w obliczu licznych zagrożeń wynikających z sytuacji polityczno-militarnej zarówno w Europie, jak i na świecie można dostrzec dążenia Ministerstwa Obrony Narodowej do zwiększenia poziomu bezpieczeństwa państwa. Stąd, jak wskazuje Stratpoints, pojawienie się w Polsce kilku koncepcji wzmocnienia systemu obronności państwa poprzez budowę, a precyzyjniej odtworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej.

Zaskoczeniem jest jednak fakt, iż wśród wymienionych we Wstępie autorów różnych koncepcji budowy formacji obrony terytorialnej pominięto osobę dr hab. Ryszarda Jakubczaka autora fundamentalnej pracy w tym zakresie jaką jest książka Współczesne wojska obrony terytorialnej (zaktualizowane wydanie Warszawa 2014), będącego jednym z najlepszych znawców problematyki Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce. Podobnie należy też ocenić brak przywołania we Wstępie pozycji: Józef Marczak, Ryszard Jakubczak, Raport strategiczny: Siły Zbrojne RP w drugiej dekadzie XXI. Koncepcja strategiczna obrony terytorialnej RP, Warszawa 2014.

Rozdział I „Formacje obrony terytorialnej za granicą” zawiera informacje dotyczące funkcjonowania formacji obrony terytorialnej w Stanach Zjednoczonych, jak i w kilku wybranych państwach europejskich. Co ciekawe, najwięcej uwagi autorzy poświęcili analizie funkcjonowania amerykańskiej Gwardii Narodowej, co pośrednio może wskazywać na sposób postrzegania tego rodzaju wojsk i wyobrażenia autorów odnośnie ich roli, jak i miejsca w systemie obronnym państwa. Być może wpływy na taki wybór miał także fakt, iż jednym autorów opracowania jest gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk, który jest osobą dobrze zorientowaną w realiach amerykańskiej Gwardii Narodowej. Oprócz przykładu zza oceanu rozdział zawiera też informacje o formacjach terytorialnych Wielkiej Brytanii, Szwecji, Norwegii, Estonii, Łotwy, i Litwy.

Dobór wymienionych państw w kontekście czerpania z ich doświadczeń przez Polskę w procesie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej może budzić wątpliwości. Trudno zrozumieć dlaczego autorzy ograniczyli się do przedstawienia modelowych rozwiązań tylko w wymienionych państwach, w tym w pierwszej kolejności w dwóch państwach prowadzących politykę o aspiracjach globalnych, których terytorium w sposób naturalny osłaniane jest przez obszary morsko-oceaniczne. Należy podkreślić, że zarówno przypadek Stanów Zjednoczonych, jak Wielkiej Brytanii jest kompletnie nieprzystający do wymogów geostrategicznych państwa polskiego położonego w samym centrum kontynentu europejskiego, którego terytorium od strony wschodniej nie chronią przecież żadne bariery naturalne w postaci pasa morskiego lub wysokiego pasma górskiego.

Gradacja doboru przedstawionych państw w kontekście omawiania problematyki Wojsk Obrony Terytorialnej pokazuje jeszcze jedną wątpliwość natury stricte wojskowej. Otóż autorzy Raportu pominęli w swojej analizie dwa kraje europejskie które przede wszystkim na systemie obrony terytorialnej opierają swoje bezpieczeństwo militarne. Mam na myśli w pierwszej kolejności Szwajcarię i Finlandię. Szczególnie pominięcie przykładu państwowości fińskiej może zastanawiać, ponieważ Finlandia ma bardzo duże doświadczenia w budowie formacji obrony terytorialnej, a ponadto funkcjonuje ona tak jak państwo polskie w cieniu zagrożenia rosyjskiego, co z natury rzeczy winno być przedmiotem wnikliwej analizy naszych wojskowych.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Pominięcie zatem przykładu Szwajcarii i Finlandii należy uznać za istotne przeoczenie, które w konsekwencji może wyrobić u niezorientowanego czytelnika mylne przeświadczenie, że budowa w Polsce Wojsk Obrony Terytorialnej to rzadko spotykany ewenement na kontynencie europejskim, co nie jest prawdą. Fakt ten jest także istotny z tego powodu, że opracowanie zostało zrealizowane na zlecenie Biura Analiz Sejmowych, a więc na użytek parlamentu i posłów z Komisji Obrony Narodowej. W mniejszym stopniu argument ten odnosi się do pominięcia w analizie doświadczeń francuskich i włoskich.

Rozdział II „Wojska obrony terytorialnej przed 2015 rokiem” przedstawia polskie doświadczenia w przedmiocie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej po 1945 roku. Dotyczy to zarówno okresu przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, kiedy to w Sztabie Generalnym WP narodziła się oryginalna jak na ówczesne warunki koncepcja budowy formacji OT kraju, jak i lat dziewięćdziesiątych, kiedy Polska zanim została członkiem Paktu Północnoatlantyckiego, zmuszona była szukać sposobu na zapewnienie bezpieczeństwa militarnego państwa w ramach samodzielności, czy jak wolą inni samotności obronnej. To w tym okresie polska myśl wojskowa zaowocowała kilkoma istotnymi pozycjami, które próbowały dać odpowiedź w jaki sposób zapewnić bezpieczeństwo militarne państwa w aktualnej sytuacji strategicznej.

Należy do nich zaliczyć przede wszystkim książki autorstwa pracowników naukowych Akademii Obrony Narodowej. W pierwszej kolejności była to pozycja Józefa Marczaka i Jacka Pawłowskiego, O obronie militarnej Polski przełomu XX-XXI wiek (Warszawa 1995), następnie znakomita książka Bolesława Balcerowicza, Obronność państwa średniego (Warszawa 1996), a w niej zakreślone założenia strategii obrony powszechnej oraz fundamentalna dla problematyki obrony terytorialnej pozycja autorstwa Ryszarda Jakubczaka oraz Józefa Marczaka, Obrona terytorialna Polski na progu XXI wieku (Warszawa 1998). Co istotne dla rozważań, żadna z tych pozycji nie została przywoływana w treści Raportu.

Po okresie zawieszenia strategicznego lat dziewięćdziesiątych można zauważyć znamienną korelację między procesem przyjęcia Polski do NATO i stopniowego integrowania się Sił Zbrojnych RP w strukturach Sojuszu, a decyzjami ówczesnych kierownictw MON, które prowadziły do stopniowego odchodzenia od planów budowy Wojsk Obrony Terytorialnej w Polsce. Z procesem tym jest ściśle związana powolna destrukcja systemu obrony cywilnej w Polsce, której zagadnieniom autorzy Stratpoints poświęcili w całości Rozdział III opracowania. Umieszczenie w opracowaniu dotyczącym Wojsk Obrony Terytorialnej zagadnień związanych w problematyką obrony cywilnej jest w tym przypadku przekonujące ponieważ, jak piszą autorzy Raportu: Tendencja delegowania zadań pozostających domeną obrony cywilnej, np. związanych z ochroną ludności i zwalczaniem klęsk żywiołowych na jednostki wojskowe jest zauważalna na przestrzeni ostatnich lat, chociażby w określeniu zadań dla nowego rodzaju sił zbrojnych, Wojsk Obrony Terytorialnej.

Rozdział IV Raportu przedstawia „Koncepcję utworzenia komponentu terytorialnego Sił Zbrojnych RP”, która zgodnie z Decyzją nr 224/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 23 czerwca 2015 roku w sprawie doskonalenia funkcjonowania Narodowych Sił Rezerwowych miała wejść w życie 1 stycznia 2016 roku. Główną zaletą rozdziału jest przybliżenie w uporządkowany sposób założeń koncepcji przygotowanej przez powołany do tego zespół, którego pracami kierował ówczesny Komendanta AON gen. dr hab. Bogusław Pacek. Istota całej koncepcji polegać miała na utworzeniu w latach 2016-2019 komponentu terytorialnego Sił Zbrojnych RP liczącego w czasie pokoju 2500 stanowisk, w tym 500 dla żołnierzy zawodowych oraz 2000 dla żołnierzy NSR, sformowaniu komponentu terytorialnego w którym nadzór nad szkoleniem sprawowaliby Szefowie Wojewódzkich Sztabów Wojskowych bez obniżania potencjału i zdolności wojsk operacyjnych oraz zwiększeniu do 110000 stanu osobowego żołnierzy zawodowych w ciągu ośmiu lat. Koncepcja zakładała wykorzystanie potencjału osobowego organizacji proobronnych oraz zwiększenie zasobów wyszkolonych rezerw osobowych poprzez szkolenie ochotników do terytorialnych jednostek wojskowych w ramach służby przygotowawczej dla żołnierzy NSR.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Autorzy w opracowaniu zaznaczyli też wady koncepcji, do których w pierwszej kolejności należało w ich opinii zaliczyć brak propozycji dostosowania systemu rekrutacji do zwiększonych potrzeb poszczególnych form służby wojskowej oraz poprawy jego efektywności, w szczególności naboru do zawodowej służby wojskowej. W tym miejscu trzeba jednak zaznaczyć, że koncepcja określająca wielkość terytorialnego komponentu NSR do wysokości 2500 żołnierzy, w obliczu znanych już wtedy potrzeb jakie wynikają z konieczności strategicznej osłony terytorium państwa, w tym chociażby elementów infrastruktury krytycznej była nie do przyjęcia jeśli chodzi o jej elementarną efektywność. Biorąc pod uwagę szacunkowe dane dotyczące liczby obiektów infrastruktury krytycznej w Polsce, które w przybliżeniu możemy oszacować w przedziale od 500 do 600 obiektów (sam wykaz sporządzony i aktualizowany przez Dyrektora Rządowego Centrum Bezpieczeństwa jak wiadomo ma charakter informacji niejawnej), można łatwo zauważyć, że w praktyce liczba 2500 żołnierzy przeznaczonych do lokalnej ochrony lub w przypadku konfliktu zbrojnego obrony obiektów IK byłaby skrajnie niewystarczająca nawet przy uwzględnieniu ujawnionej informacji planów zmobilizowania w obliczu zagrożenia wojennego dodatkowych 30 batalionów OT (od razu zaznaczmy batalionów terytorialnych z nazwy, które w swej istocie miały być batalionami rezerwowymi).

Następne dwa Rozdziały Raportu Fundacji Stratpoints tj. V i VI poświęcone są przedstawieniu i ocenie aktualnie wdrażanej koncepcji budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie będę za autorami przedstawiał ogólnie dostępnej już wiedzy odnośnie implementowanej obecnie przez MON koncepcji budowy WOT. Odniosę się natomiast do wymienionych przez autorów Raportu wad wdrażanej koncepcji. Przede wszystkim należy oddać, że gen. broni rez. dr Mirosław Różański konsekwentnie podnosi argument, iż budowa WOT nie może odbywać się kosztem obniżenia potencjału wojsk operacyjnych. Przyjmuję, że w tej argumentacji kieruje się on najlepiej rozumianą przez siebie troską o ich kondycję. Celowo jednak podkreślam o kondycję wojsk operacyjnych, ponieważ pojęcie to nie jest tożsame z pojęciem kondycji całych Sił Zbrojnych RP. I tu w moim przekonaniu leży istota obecnego sporu koncepcyjnego odnośnie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Jeśli przyjmiemy założenie, że to wojska operacyjne są podstawowym elementem systemu obronnego RP, który ma rozstrzygać na polu militarnym o skuteczności obrony terytorium Rzeczpospolitej, to argument autorów Stratpoints można by uznać za zasadny.

Jeśli jednak uznamy, że optymalny system obronny RP musi składać się z dwóch komponentów sił zbrojnych tj. wojsk operacyjnych oraz wojsk obrony terytorialnej jako komponentów synergicznie się uzupełniających (a tak przecież uczy wielokrotnie weryfikowana teoria i praktyka sztuki wojennej), to wtedy argument dotyczący zarzutu obniżenia potencjału wojsk operacyjnych traci swoją wagę, poniżej musi ustąpić przed argumentem, iż zabieg ten aktualnie i co istotne w ograniczonym przedziale czasowym ma służyć niezbędnemu podniesieniu potencjału całości sił zbrojnych.

Trudno też zgodzić się z argumentem, iż oddelegowanie z liczących blisko 100000 żołnierzy wojsk operacyjnych do Wojsk Obrony Terytorialnej raptem 1471 żołnierzy zawodowych, z czego 69 proc. stanowią żołnierze z Dowództwa Generalnego!, a zaledwie  10 proc. żołnierze wyznaczeni z różnych instytucji resortu obrony narodowej (dane przekazane przez Dowództwo WOT na Komisji Obrony Narodowej nr 81 z 10 stycznia 2018 roku) faktycznie przyczynia się do osłabienia potencjału wojsk operacyjnych. Nie bez znaczenia w aktualnie toczonej dyskusji jest także fakt, iż wraz z postępującym procesem rozbudowy WOT odsetek żołnierzy zawodowych w WOT będzie się sukcesywnie zmniejszał przy jednoczesnym uruchomienia ruchu kadrowego w drugą stronę tj. z WOT do wojsk operacyjnych, co w roku 2017 miało już miejsce i objęło blisko 100 osób, które poprzez WOT zasiliły wojska operacyjne.

Autorzy Raportu podnoszą argument, że istnieje problem niewystarczającego przygotowania kadry zawodowej pozyskiwanej do dowództw i sztabów OT z uwagi na specyfikę prowadzenia działań przez te jednostki. To fakt z którym trzeba się zgodzić, ale jego główną przyczyną jest właśnie to, że proces rozpoczęcia budowy Wojsk Obrony Terytorialnej był przez co najmniej ostatnią dekadę zaniechany i lekceważony. Gdyby konsekwentnie przyjąć treść tego argumentu to mielibyśmy w tej sytuacji kwadraturę koła polegającą na tym, że nie możemy rozpocząć procesu budowy Wojsk Obrony Terytorialnej ponieważ nie mamy do tego celu wystarczającej ilości przygotowanej kadry, a kadry tej nie możemy przygotować, ponieważ nie ma WOT.

undefinedFot. Paweł Malicki/Defence24.pl

Takie podejście oznaczałoby samoubezwłasnowolnienie się jeśli chodzi o zdolności Sił Zbrojnych RP do budowy Wojsk Obrony Terytorialnej. Tymczasem praktyka pokazuje, że tak nie jest, a jednym ze sposobów wyjścia z tej sytuacji jest zaangażowanie do budowy WOT oficerów i żołnierzy wywodzących się z jednostek specjalnych, których doświadczenie wydaje się najwłaściwsze jeśli chodzi o ich wykorzystanie do formowania tego nowego rodzaju wojsk. W dyskusji dotyczącej kwestii osłabienia wojsk operacyjnych zaznacza się ponadto, że przyjęcie w latach dziewięćdziesiątych takiego założenia uniemożliwiałoby rozbudowę wojsk specjalnych, ponieważ proces budowy jednostki GROM zaczął się m.in. od oddelegowania do tworzenia tej jednostki żołnierzy z jednostki specjalnej w Lublińcu i innych oddziałów Wojska Polskiego. Czy takie działania ktoś nazywał wtedy osłabianiem wojsk operacyjnych albo osłabianiem ówczesnych jednostek specjalnych?

Jeszcze trudniej zgodzić się z argumentem uznania za wadę nieuwzględnienia w rozpoczętym procesie budowy Wojsk Obrony Terytorialnej kwestii usprawnienia systemu naboru do terytorialnej służby wojskowej oraz zawodowej służby wojskowej, ponieważ to właśnie rozpoczęcie budowy WOT wprowadziło niezbędną w tym zakresie nowelizację ustawy o powszechnym obowiązku obrony, która właśnie terytorialną służbę wojskową wprowadziła, co zresztą autorzy Raportu po wymienieniu wad implementowanej koncepcji sami zapisali w dalszej części publikacji na stronie 26. Należy zatem założyć, że system ten będzie udoskonalany, ale aby dojść do wniosków i propozycji w tym zakresie najpierw proces ten trzeba było w ogóle rozpocząć.

Nie sposób natomiast nie zgodzić się z kolejnym argumentem wskazanym przez autorów Raportu, jakim jest brak odpowiedniej infrastruktury dla jednostek WOT oraz odpowiedniej bazy szkoleniowej. Trudno polemizować z faktami, niemniej w tym miejscu potrzebne jest istotne wyjaśnienie. Polska po 1989 roku zafundowała sobie rabunkową gospodarkę, jeśli chodzi o zarządzanie nieruchomościami i infrastrukturą wojskową przez Siły Zbrojne w skali całego kraju. Bezrefleksyjne likwidowanie istotnych garnizonów dla bezpieczeństwa wojskowego poszczególnych województw sprawiło, że obecnie niektóre obszary Polski są dosłownie ogołocone z istotnych zasobów infrastruktury wojskowej (vide: województwo świętokrzyskie).

Trudno jednak nie zauważyć, że decyzja o budowie WOT właśnie ten proces zahamowała, ponieważ po pierwsze wstrzymano się z zamiarem likwidacji niektórych garnizonów (np. Pruszcz Gdański), wstrzymano się z planami zbycia niektórych nieruchomości ważnych dla infrastruktury wojskowej kraju (np. Nowe Miasto nad Pilicą), zapowiedziano rozbudowę na potrzeby WOT części istniejącej infrastruktur (np. Siedlce, Radom) i wreszcie same WOT rozpoczęły zabiegi o uzyskanie niezbędnych dla nich nieruchomości od poszczególnych samorządów. Uzupełnieniem tych działań jest rozpoczęty proces zakupu mobilnych strzelnic oraz przewidziany przez MON zamiar budowy strzelnic w każdym powiecie. Nie rozwiązuje to oczywiście kolejnego problemu jakim jest niemożliwości realizacji procesu szkoleń WOT na obszarze poszczególnych powiatów, niemniej musimy sobie w końcu uświadomić, że obecny stan rzeczy jest efektem ponad dwudziestu lat zaniechań w tym zakresie i jego naprawa musi zająć co najmniej tyle samo czasu.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Zgodzić się natomiast należy z tą częścią Raportu w której autorzy zwracają uwagę na fakt niskiego ukompletowania WOT sprzętem niezbędnym do skutecznej realizacji przez nich działań. Argument ten odnosi się w pierwszej kolejności do braku rozstrzygnięcia zakupu dla WOT nowoczesnej lekkiej broni przeciwpancernej (lekkich i łatwych w obsłudze wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych, nowoczesnych granatników różnych typów) jak i broni przeciwlotniczej. Sytuacji tej nie zmienia skądinąd słuszny zakup karabinków MSBS Grot jak i bardzo cenny zakup w firmie WB Elektronics bezzałogowców Warmate jako amunicji krążącej. Trudno natomiast podzielić pogląd, że nakłady finansowe związane z zakupem sprzętu i uzbrojenia na wyposażenie tworzonych jednostek WOT mogą spowolnić a nawet wstrzymać zasadnicze programy modernizacyjne Sił Zbrojnych RP. Dokonywane w tym względzie na przełomie roku analizy porównawcze przez branżowe periodyki w kraju wskazują na złożoność zagadnienia zakupów.

W Polsce mamy po prostu problem z efektywnym systemem zakupów sprzętu wojskowego w ramach największych projektów modernizacyjnych, a bolesne doświadczenia w tej materii obecnego rządu różnią się w niewielkim stopniu od niepowodzeń poprzedników. Fakty w tej materii są takie, iż poprzedni rząd przez osiem lat nie był w stanie skutecznie kupić m.in. systemu przeciwrakietowego w ramach programu "Wisła", śmigłowców, okrętów podwodnych w ramach programu "Orka" oraz artylerii rakietowej w ramach programu "Homar", a obecny rząd po ponad dwóch latach ma w tej kwestii podobne wyniki. Wyjątek w tej materii daje nadzieję zapowiedź MON podpisania w końcu marca bieżącego roku umowy na zakupu zestawów obrony przeciwrakietowej średniego zasięgu w ramach programu "Wisła".

Z pewnością podpisanie tej umowy byłoby jakościowym przełomem w trwającej niemocy w przedmiocie zakupów. Zatem argument, iż budowa WOT ma wpływ na proces zahamowania innych szczególnie dużych programów modernizacyjnych jest wątpliwy, skoro w okresie w którym WOT nie istniał procesy zakupowe w ramach najważniejszych programów też nie zakończyły się sukcesem.

undefinedFot. Rafał Surdacki/Defence24.pl

Ostatni VII Rozdział Raportu Stratpoints "Perspektywa obrony terytorialnej" zawiera ocenę i możliwości wykorzystania potencjału WOT na przyszłość w systemie obronnym państwa. Autorzy Raportu na wstępie rozdziału zwracają uwagę na ważne zagadnienie jakim jest konieczność zapanowania nad procesem aktywności członków WOT w mediach społecznościowych, co koliduje z koniecznością zapewnienia ich anonimowości z uwagi na prowadzenie przez WOT przygotowań do działań nieregularnych. Trzeba oddać autorom, iż ich zastrzeżenia w tej materii mają uzasadnienie. Dla WOT oznacza to potrzebę skorygowania zarządzania procesem bezpieczeństwa informacyjnego. W jego ramach można byłoby na wzór firm korporacyjnych wyznaczyć w jednostkach już na poziomie plutonów OT administratorów bezpieczeństwa informacyjnego, którzy odpowiadaliby za przestrzeganie przez członków WOT standardów i dobrych praktyk zachowania w sieci. Być może wnioskiem w tej materii może być nawet wprowadzenie całkowitego zakazu takiej aktywności w mediach społecznościowych, przy jednoczesnym skanalizowaniu takiej aktywności wyłącznie do oficjalnych kont i profili WOT na serwisach Facebook, Instagram czy Twitter.

Autorzy publikacji w swojej analizie zauważają, że "Pakiet możliwych do realizacji zadań (przez WOT - przyp. red.) jest bardzo szeroki i nie są to tylko działania nieregularne, które przypisuje się OT po zajęciu terytorium naszego państwa przez przeciwnika. Należy brać pod uwagę także działania regularne przed oraz w trakcie operacji obronnej lub ofensywnej, prowadzonej przez inne rodzaje sił zbrojnych i rodzaje wojsk". Wśród nich Raport wymienia m.in. zadania konieczności prowadzenia studiów operacyjnych terenu i operacyjnego przygotowania przydzielonych rejonów odpowiedzialności, ochronę systemu logistycznego na rzecz wojsk operacyjnych, działania przeciwdywersyjne, współudział w zwalczaniu desantów przeciwnika, czy potrzebę zorganizowania rozpoznania terytorialnego i realizację zadań rozpoznawczych na rzecz OT oraz wojsk operacyjnych, zarówno wojsk własnych jak i sojuszniczych. Jednocześnie autorzy zwracają uwagę, że na obecnym etapie organizacji i poziomu wyszkolenia WOT (jak wiadomo trwa dopiero niecały rok), w trosce o obowiązek minimalizacji ewentualnych strat, WOT w pierwszej kolejności winny przygotowywać się do realizacji zadań z zakresu ochrony obiektów, obiektów logistycznych, maskowania oraz HNS.

undefinedFot. Paweł Malicki/Defence24.pl

Szczególną wagę autorzy Raportu poświęcają zagadnieniu maskowania rozumianego jako "idea wprowadzania przeciwnika w błąd co do położenia własnych sił i zamiarów przeciwnika". Stratpoints widzi tu istotną rolę dla WOT. Nie bez znaczenia w kontekście zagadnień związanych z maskowaniem jest także fakt, że szczególną rolę do tych spraw przywiązuje Rosja z której praktyki działań warto wyciągać wnioski. Najlepszym tego przykładem była perfekcyjnie przeprowadzona aneksja Krymu. Trudno zatem nie skonstatować, że właśnie zbudowanie WOT w całym kraju dałoby stronie polskiej możliwości wprowadzenia w błąd potencjalnego agresora zarówno w wymiarze strategicznym, operacyjnym jak taktycznym poprzez takie działania jak ukrywanie, pozorowanie, demonstrację oraz dezinformację. Dziś z takim podejściem można byłoby się zgodzić z zastrzeżeniem, że nie prowadziłoby to w swej intencji do stopniowego ograniczenia roli WOT i próby sprowadzenia ich do roli wojsk pomocniczych wojsk operacyjnych.

Tymczasem czytając Zakończenie Raportu autorzy - być może w sposób niezamierzony - odkrywają własne rozumienie, czym mają być wojska obrony terytorialnej. Stąd rekomendacja utworzenia w każdym rodzaju sił zbrojnych pododdziałów do zadań maskowania operacyjnego oraz zabezpieczenia HNS w limicie stanów osobowych przewidzianych dla wojsk OT, co nie tylko zaprzecza obecnie wdrażanej koncepcji ten formacji, ale w konsekwencji oznaczałoby to faktyczną likwidację wojsk OT, które sprowadzone do roli integralnej części wojsk operacyjnych, nie byłyby zdolne do realizacji zadań przewidzianych dla Wojsk Obrony Terytorialnej, które Ci sami autorzy Raportu wymienili w dziesięciu punktach na stronach 31-32. Jeszcze bardziej zaskakujący jest postulat, aby w ramach odtwarzania limitu wojsk operacyjnych dokonać przesunięcia do tych jednostek żołnierzy WOT z odpowiednimi kwalifikacjami i umiejętnościami.

Autorzy Stratpoints chyba nagle zapomnieli, że większość członków WOT to ochotnicy, którzy właśnie w formule pełnienia terytorialnej służby wojskowej postanowili oddać swój czas i serce na rzecz wypełniania służby wojskowej. Pamiętajmy, że jako państwo budując wojska obrony terytorialnej nie decydujemy się na przywrócenie powszechnego przeszkolenia wojskowego. Jeżeli jednocześnie jednocześnie mielibyśmy dodatkowo skanalizować potencjał członków organizacji proobronnych i ochotników do służby w ramach wojsk operacyjnych, to biorąc pod uwagę przede wszystkim czynnik finansowy odnoszący się do wysokich kosztów utrzymania wojsk operacyjnych, to w konsekwencji wrócilibyśmy do modelu budowy zminiaturyzowanej armii zawodowej, niezdolnej w praktyce do wypełnienia konstytucyjnego obowiązku obrony Rzeczpospolitej. Nie sądzę, aby taki cel przyświecał autorom Raportu Fundacji Stratpoints.

dr Artur Jagnieża @ArturJagnieza

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 127
Reklama
mninstrateg
sobota, 17 marca 2018, 15:22

Opinia jak opinia, bez sensu i nieprofesjonalna, poniższe posty wyglądają jakby były pisane przez harcerzy na podstawie zabaw w wojnę. Samodzielny rodzaj wojsk to taki , którzy w oparciu o własny potencjał militarny jest w stanie prowadzić samodzielnie duże operacje wojskowe. Dla przykładu takich zdolności nie ma ani polskie lotnictwo , ani marynarka wojenna, tym bardziej zdolności takich nie ma i mieć raczej nie będzie budowana formacja o nazwie WOT. Sam pomysł WOT z samej definicji słuszny na dziś nie doczekał się dojrzałej koncepcji organizacyjnej i ten stan takiego intelektualnego fermentu powinien jeszcze potrwać ,bo faktycznie na dziś nie bardzo wiemy co to ma być i do czego ma służyć. Jedno jest pewne ,że bez wprowadzenia powszechnej obowiązkowej służby wojskowej takich wojsk na miarę potrzeb zbudować i utrzymać się nie da. Pomysły o komandosach z okolicznych wiosek można sobie włożyć miedzy bajki . W przeszłości istniało takie powiedzenie ,że jeden pijany żołnierz OT miał siłę nawet i dziesięciu komandosów. Proponuję zrezygnować z budowy aż 17 brygad bo to nic nie da , zbudujmy 7-8 odpowiednio rozmieszczonych ale takich które będą miały odpowiedni potencjał i wojskowy sens,. To musi wynikać także z aktualnie obowiązującej strategii obronnej państwa. Zapewne coś z tego się wykluje ale na razie nic konkretnego nie widać. Proponuję studzić entuzjazm w tej sprawie.

marian 64
sobota, 17 marca 2018, 14:06

Raport ten został utworzony przez byłych żołnierzy ,którzy rozbierali armie, oraz cywili teoretyków, a gdzie ci co znaja praktyczną stronę działań obrony terytorialnej?

Andy
piątek, 16 marca 2018, 11:16

OT ma sluzyc do spowolnienia wroga dzialajac w setkach malych grup wkozystywajacych wiedze o danym terenie.Dzieki temu ze sa samodzielne i rozproszone utrudniaja wrogowi ich lokalizacje i zniszczenie,a same powoduja straty i opoznienia w poczynaniach wroga.

anda
sobota, 17 marca 2018, 02:50

Człowieku jaka wiedza o terenie? Wiedzę o terenie to miałem ja 50 lat temu, gdy cały czas przebywaliśmy na polu / no lekcje musiały być odrobione / bawiąc się w Indian, tropicieli, podchody, znaliśmy każdy dołek, krzaczek, rzeki, kanały melioracyjne - przechodziło się korytem nieraz kilka km. Myśmy cały wolny czas spędzali na polu, a który młody człowiek spędza czas wolny na polach zamiast przed komputerem? niewielu jest takich. Ostatnio widziałem taką kompanię WOT, upocona, zmęczona przechodziła szkolenie w lesie co z tego wyniosła na pewno nie znajomość terenu bo do tego trzeba miesięcy aby go doskonale poznać. Ale to jest przeszłość. Przy dzisiejszych technologiach robienia map i ich dostępności to gwarantuję, że obcy będzie lepiej znał teren niż miejscowi. Nakładasz różne mapy / np wykonane w podczerwieni, lidarem / i dostajesz cudo które nawet ścieżki zwierząt ci pokaże, nie mówiąc o ukształtowaniu terenu.

rododendron
sobota, 17 marca 2018, 22:24

Znajomość mapy terenu i znajomość terenu na miejscu to dosyć różne sprawy.

anda
niedziela, 18 marca 2018, 13:35

Mylisz się, przy dzisiejszej technikach geodezyjnych / praktycznie możliwość sfotografowania terenu w każdym rodzaju widma, mapy wykonane z dokładnością do kilku cm / osoba która posiada odpowiednio przygotowane mapy ma przewagę, bo na zapoznanie się z teren poświęca kilka - kilkanaście godzin, natomiast aby poznać teren \"osobiście\" są to miesiące penetracji terenu. Niestety najlepiej znają teren osoby niezbyt pożądane tj kłusownicy. Szkolenie WOT czy jak to zwał powinno odbywać się na przygotowanych podkładach geodezyjnych obejmujących cały zakres widm i sprawdzenie tego w terenie.

db+
niedziela, 18 marca 2018, 20:54

Na szkolenie teoretyczne z terenoznawstwa w programie szkolenia podstawowego WOT przewidziano 3 (trzy) godziny szkoleniowe. A w materiałach do szkolenia indywidualnego podane są pytania wraz z gotowymi odpowiedziami. Zakuj Zdaj Zapomnij. Jeżeli ktoś nie miał okazji wcześniej wędrować z mapą (dużo, dużo wędrować) to w WOT się tego nie nauczy. I będzie jak w starym, złośliwym dowcipie: \"Patrz, idzie harcerz z mapą. Będzie się o drogę pytał\"

m p
niedziela, 18 marca 2018, 23:14

Po to mają 3 stówy miesięcznie \"za nic\", żeby się tego nauczyć samemu w praktyce. Udział w cywilnym rajdzie na orientację to koszt 20 - 50 zł. W każdej okolicy ktoś organizuje przynajmniej raz na miesiąc. Jak ktoś się decyduje na WOT, to chyba wykazuje choćby minimum własnej inicjatywy? Chyba nie wstępują tam tylko dla emerytury, jak kiedyś większość mundurowych. Jednak może myślę zbyt naiwnie i masz racje.

m p
sobota, 17 marca 2018, 17:17

Podjął Pan bardzo ciekawy temat. Ale obszar działania WOTu będzie chyba trochę szerszy niż kilkanaście kilometrów wokół domu i nawet WOT bez dobrych map nie da rady. Bardziej chodzi tu chyba o dobry kontakt z lokalną cywilną ludnością -pozyskiwanie informacji, unikanie szpicli, otrzymywanie schronienia itp. W kompani OT zawsze znajdzie się jakiś żołnierz, który ma kumpla w jakiejś wsi . Poza tym do OT zgłaszają się chyba ludzie trochę bardziej aktywni, a nie tacy, co całe życie spędzili przed komputerem

MadMax
sobota, 17 marca 2018, 14:32

Dzisiejszych konfliktów nie prowadzi się tylko w lasach.

m p
niedziela, 18 marca 2018, 19:48

Racja. Las uznaje się za szczególne środowisko walki i teren nieprzejezdny prawie na równi z bagnami, jeziorami, miastami itp.

tys
niedziela, 18 marca 2018, 11:59

zdecydowana większość konfliktów nie była prowadzona w lasach a wojsko lasy omijało

db+
niedziela, 18 marca 2018, 20:59

Za to partyzantka opierała się na wykorzystaniu kompleksów leśnych jako miejsca schronienia i działania. A przecież WOT ma być także partyzantką.

anda
niedziela, 18 marca 2018, 10:09

Znając okoliczne lasy i rzeki, znałem każdą dziurę w mieście, każde przejście, dojście, piwnice, schrony / były takie /. A teraz znaj mi dzieciaka który w swoim miejscu zamieszkania zna każdy zaułek itp. woli siedzieć przed komputerem, niż bawić się na przysłowiowym trzepaku.

Z
piątek, 16 marca 2018, 03:43

\"skanalizować potencjał członków\". Tak jest - zgadzam sie z autorem.

pragmatyk
czwartek, 15 marca 2018, 22:40

Nareszcie minęły emocje związane z pełnieniem funkcji ministra ON przez pana Macierewicza i można na zimno przeanalizować co dalej z WOT. Zgadzam się z autorem atykułu ,że wojska te muszą wspóldziałać z pozostałymi rodzajami wojsk ,ale muszą pozostać wydzieloną strukturą w wojsku ze względu na specyfikę działań i tu jest cała trudność ,gdyż nie mieści się to w sposobie wykorzystania wojska przez uczonych w różnych akademiach sztabowców ,wymagana jest nowa koncepcja wykorzystania WOT i musi być to ujęte w strategicznych planach rozwoju sił zbrojnych.Dlatego nie dziwię się,że w raporcie na który się powołuje autor ,nie wszystko jest spójne i do końca przemyślane ,ale muszą do rozmowy zasiąść wojskowi ,a także akademia wojskowa musi udowodnić swoją przydatność w precyzyjnym określeniu roli nowego dziecka w siłach zbrojnych ,przecież nie budujemy WOT na pięć lat.

SAS
czwartek, 15 marca 2018, 19:35

Boże chroń mnie od przyjaciół zafrasowanych polską obronnością, bo z wrogami poradzę sobie sam.

Obywatel RP.
czwartek, 15 marca 2018, 17:27

Niestety blaga wszyscy na zdjęciu oprócz jednego mają flagę narodową w kolorze a tylko jeden taktyczną. To widać z ok. 100 m \"bez okularów\" :) :) . Ja swoim terytorialsom mówię, że albo ściągają te kolorowe dobre na paradę albo są już trupami. Samo maskowanie twarzy niestety nie wystarczy, jeden szczegół i już jest trupek. \"Zawsze gotowi, zawsze blisko\".

zasada trzech jedynek
niedziela, 18 marca 2018, 19:42

Czepić się można wielu rzeczy rozmycia baniastego rzadko spotykanego w przyrodzie kształtu hełmu (większość zdjęć z terenu akurat otwartego więc specjalne pokrowca-wzorowane na izraelskich- jakie kiedyś testowała 17 WBZ nie będą się czepiać gałęzi) , barków czy refleksu świetlnego z nieużywanych gogli nieosłoniętych pokrowcem, albo często widywane karimaty przytroczone do plecaków. ,,I już jesteś trupek\". Ogólnie jak na nasze standardy źle nie wyglądają. Flaga biało czerwona to faktycznie szczegół który może kosztować w pewnych sytuacjach życie. Ale flaga taktyczna nie jest flaga Polski więc nie widzę sensu noszenia takiej. Regulaminowy kamuflaż jest symbolem odróżniającym żołnierza, więc nie widzę sensu noszenia dodatkowo flagi, która de-kamufluje albo nie jest flagą Polski tylko czarno zielonym skrawkiem materiału-odgórnie powinno to zostać ustalono co skończyło niekończąca się by dyskusje na ten temat. Podobnie oznaczenia jednostek w kamuflażu czy nie ułatwiają prace rozpoznaniu/wywiadu npla. NA defiladę i mundur wyjściowy w odp kolorystyce tak , tzw taktyczne symbole(a więc nimi i tak nie będące) nie. Pamiętajmy że w.w. to tylko taktyczna kropka nad staretegicznym i . Leżymy w wielu innych dziedzinach maskowania,rozpoznania, wywiadu czy informacyjnej samodyscypliny na fecebokach

bialostocki wot-eciak
sobota, 17 marca 2018, 13:13

Nasz dowódca, zakazał noszenia taktycznych flag na ramieniu.Tylko bialo-czerwone!

m p
sobota, 17 marca 2018, 17:18

Czymś to uzasadnił?

obserwator
czwartek, 15 marca 2018, 13:11

Cieszę się, że obecnie już minęliśmy etap dyskusji nad samą zasadnością powstania Wojsk Obrony Terytorialnej. Polemika w obszarze dalszych zmian WOT jest potrzebna; jednak szkoda, że w dużym stopniu toczy się ona poprzez wydawnictwa, artykuły publikowane przez „strony”. Pan Doktor słusznie zauważa, że przejście żołnierzy z Wojsk Operacyjnych (WO) do WOT sumarycznie może podnieść potencjał obronny naszej, dlatego dziwi mnie jednoczesne kwestionowanie zasadności przejścia żołnierzy w drugą stronę. Efektywne wykorzystanie posiadanych zasobów wymaga uwzględnienia takiej możliwości. Ponadto, Autor zauważa, że w Raporcie wskazano obszary w których mogą być wykorzystane jednostki Wojsk Obrony Terytorialnej. Jednak zdaniem p. Doktora nie może to doprowadzić do „stopniowego ograniczenia roli WOT”. Myślę, że zarówno Wojska Operacyjne, jak i Wojska Obrony Terytorialnej muszą być efektywnie wykorzystywane i wykonywać powierzane zadania. W kręgach dowódczych i decyzyjnych (politycznych) nie może istnieć pojęcie braku zgody na podjęcie realizacji zadań z powodu „stopniowego ograniczenia roli”. Artykuł ten pokazuje, że bardzo potrzebna jest rzeczowa dyskusja na temat docelowego modelu systemu obronności w naszym kraju. Dyskusja może odbyć się też na podstawie przemyślanych propozycji dowódców. Raport takim opracowaniem nie jest (np. bardzo pobieżnie określone wady i zalety wykorzystania WOT w proponowanych na tronach 31-32 dodatkowych obszarach), jednak może przyspieszy on opracowanie odpowiedniego dokumentu przez odpowiedzialne instytucje MON. Nie może być w Polsce dwóch armii: Wojska Operacyjne i Wojska Obrony Terytorialnej. Czytając pewne opracowania odnoszę wrażenie, że obecnie tak jest teraz i według niektórych osób ... dalej powinien funkcjonować dualizm struktur i dowodzenia.

De Retour
czwartek, 15 marca 2018, 09:31

  Ciekawe, czy armie Szwajcarii i Finlandii są strukturalnie zdolne do wypełnienia zobowiązań wynikających ze członkostwa w NATO ? Moim zdaniem nie, więc ich model OT nic nam nie daje. Chyba, że będzie zapis zwalniający Polskę od obowiązku pomocy innym członkom sojuszu. ### Ciekawe, czy do OT oddelegowano żołnierzy z MW i lotnictwa?. Jeżeli nie, to liczbę podaną przez MON należy odnieść do liczebności WL, a nie całych SZ. Ilość ta będzie rosła, ponieważ jeszcze dużo brygad jest do sformowanie i do obsługi sprzętu specjalistycznego (np. SPIKE) będą oddelegowani żołnierze zawodowi. ### I tak można by kontynuować o zakupach sprzętu, szkoleniu itd. ### Za powstaniem OT są wszyscy. Tylko metoda tworzenia i planowany kształt są krytykowane.

c3po
czwartek, 15 marca 2018, 14:53

a czy Szwajcaria i Finlandia sa w NATO? Zresztą jakie to ma znaczenie - WL są przeznaczone do obrony kraju i wypełniania zobowiązań sojuszniczych (w tej kolejności), a WOT jest przeznaczony tylko do obrony kraju i działania w sytuacjach nadzwyczajnych, jak klęski żywiołowe. Taki podział sprawia, że jest komu jeździć na misje oraz sypać wały przeciwpowodziowe - każdy na swoje zadania, a nie jak za PRL, gdy łącznościowcy układali bruk na głównej ulicy miasta.

m p
czwartek, 15 marca 2018, 12:12

WOT to także Siły Zbrojne, ą wojska operacyjne to nie tylko WL. Nie rozumiem skąd Pańskie założenia, że tylko z wojsk lądowych. Przykład pierwszy z brzegu - dowódca pomorskiej brygady WOT .

tomuciwitt
czwartek, 15 marca 2018, 11:24

A od kiedy Szwajcaria i Finlandia są w NATO ?

m p
czwartek, 15 marca 2018, 15:41

Panu De Retour chodzi chyba, że te kraje nie są w NATO i nie można z ich armii brać przykładu. Moim zdaniem Polska jako kraj graniczny NATO powinien mieć OT gdyż istnieje większe prawdopodobieństwo, że to do nas przybędą obce wojska niż odwrotnie.

Wawiak
sobota, 24 marca 2018, 03:46

Mamy spełniać pewną normę -ale nie jest powiedziane, że nie możemy mieć czegoś jeszcze.

Harry 2
czwartek, 15 marca 2018, 23:20

Polska powinna mieć jako kraj graniczny NATO zaminowane mosty, (Szwajcaria niedawno swoje wszystkie rozminowała), schrony i silnie strzeżoną granicę tak z lądu jak i z powietrza na każdej wysokości. Słowem... elektronika, radary itp urządzenia powinny chronić granicy non stop .

ciekawy
środa, 14 marca 2018, 19:59

Przechodzenie żołnierzy WOT do wojsk operacyjnych jest nierealne bo co szanowny pan Różański powinien wiedzieć, aby dostać się na etat i mieć zapewnione wynagrodzenie do końca życia trzeba posiadać \"plecy \" szerokie jak stodoła. Powszechne układy były za rządów szanownego pana Różańskiego i były akceptowane i pochwalane. Jeżeli jest inaczej to dlaczego szanowny pan z tym nie skończył. WOT to nie Obrona Cywilna, a szanowny pan jak chce to niech sam weźmie łopatę i kopie rowy. Nikt inny jak koledzy panów \"ekspertów\" zrujnowali wojskową infrastrukturę, która teraz trzeba odtwarzać z prawdziwych ruin. Nie ma się co dziwić, że wymaga to dużych nakładów. Wymagałoby wielokrotnie większych, gdyby tam miały stacjonować wojska operacyjne. A panowie \" eksperci\" nie uważają tego za słuszne, bo ich zdaniem wystarczy armia 100 tys. z czego do walki nie nadaje się nawet połowa. A widać jeszcze jedno . Żołnierze zawodowi , muszą szkolić się na bieżąco , bo z czasem nie będą mogli dorównać WOT, gdzie przypomnijmy większość posiada wyższe wykształcenie i są młodzi, biją na głowę sprawnością fizyczną zawodowych z racji tego, że są młodsi. Mają doświadczenie z różnych dziedzin życia a zawodowi go nie mają bo znają tylko wojsko. Skończyło się przychodzenie do roboty i przewracanie papierów. I to się szanownym ekspertom nie podoba.

db+
czwartek, 15 marca 2018, 20:37

Przecież generał Kukuła mówił, że ponad 100 żołnierzy już przeszło z WOT do służby zawodowej. Z \"plecami\" było, jest i będzie tak samo: są potrzebne, żeby dostać przydział w atrakcyjnym garnizonie, lub na etacie gdzie służba jest lżejsza od spania. W \"zielonych garnizonach\" wakatów jest multum (wystarczy zajrzeć na strony dowolnej WKU), tylko mało kto chce iść służyć do zapadłej dziury w środku lasu, gdzie Księżyc trzeba kijem popychać i ptaki zawracają. WOT nigdy nie dorówna umiejętnościami żołnierzom zawodowym, bo nie będzie miał kiedy się tego nauczyć. Stawiam dolary przeciw orzechom, że pluton zawodowców z Międzyrzecza wciągnie nosem kompanię WOT. I to przed poranną kawą. Sorki - same chęci nie wystarczą. Z tą sprawnością fizyczną też bywa różnie - młode pokolenie jakieś takie teraz mało usportowione. Tak się składało, że moja ekipa wówczas 40+ spuszczała lat temu kilka w nogę na Orliku młodym takie manto, że żal było patrzeć. W WOT wyższe wykształcenie ma statystycznie ok 30% ochotników - trudno to raczej nazwać \"większością\". I jak to w statystyce bywa dla różnych regionów wskaźnik ten jest bardzo \"rozstrzelony\" (na korzyść ochotników na turnusach wyrównawczych). A już zdanie że \"młodzi mają doświadczenie z różnych dziedzin życia\" to mistrzostwo świata. Doświadczenie jak sama nazwa wskazuje to wiedza nabyta przez lata \"doświadczania\" tego i owego. Jakie pojęcie o czymkolwiek ma dwudziestokilkulatek? Poza tym młodzi za moment będą chcieli stabilizacji, lepszego samochodu, dzieci i skończy się czas na weekendową zabawę. Trzy lata kontraktu i żegnaj przygodo.

m p
piątek, 16 marca 2018, 00:22

Z tymi plecami to masz całkowitą rację, zwłaszcza teraz, gdy armia niby się rozwija. Ze sprawnością to chyba nie chodzi o to, że młode pokolenie jest słabsze, po prostu wytrzymałość u ludzi osiąga maksimum po 30tce. (idealny wiek na żołnierza to 40stka - dojrzałość psychiczna i jeszcze wysoka sprawność) Po trzech latach szkolenia WOTu ten pluton zawodowy pewnie wciągnie nosem kompanię WOT, ale po sześciu latach myślę, że będą potrzebne już dwa plutony. Co do doświadczenia to Pan Ciekawy miał chyba na myśli tych ochotników, którzy mają już rodziny i kredyty spłacone przynajmniej w połowie. Ale czy takich jest aż tak dużo? Dla dwudziestolatka chyba lepsza byłaby służba przygotowawcza i w WKU powinni tych młodych do tej formy zachęcać. A ci co skończą przygodę po trzech latach zawsze będą już rezerwą. Lepiej taka rezerwa niż cywil po trzech dniach szkolenia, i na front.

ZZZ
piątek, 16 marca 2018, 13:56

>\"Dla dwudziestolatka chyba lepsza byłaby służba przygotowawcza i w WKU powinni tych młodych do tej formy zachęcać.\" A niech mnie zachęcają. Służba przygotowawcza to dla mnie strata ponad 20 000 zł z samych utraconych pensji.

Olgierd
czwartek, 15 marca 2018, 11:17

Dużo słów, zero sensu - tak wygląda Twój post. Generał Różański jest zwolennikiem WOT ale w racjonalnej pierwotnej postaci. Czyli WOT jako służba pomocnicza, wartownicza. W czasie pokoju niosąca pomoc w czasie klęsk żywiołowych. Czynienie z niej najważniejszego rodzaju wojsk, kosztem wojsk operacyjnych, jest działaniem na szkodę naszego bezpieczeństwa. Można by powiedzieć, że jest działaniem wbrew polskiej racji stanu. A więc wojskowi popierający takie działania podlegają pod ... ustawę degradacyjną. Tą uchwaloną przez PiS. Nie chcę się znęcać nad WOT, ale mam takie pytanie. Czy WOT zapoznaje się podczas swoich ćwiczeń z taktyką działania Specnazu, skoro ma być formacją antyspecnazową?

Extern
piątek, 16 marca 2018, 18:02

WOT nie jest służbą wartowniczą, nie odbieraj chleba agencjom ochrony. W naszym wydaniu jest to lekka tania piechota do współdziałania z wojskami operacyjnymi. Niestety WOT staje się powoli kolejnym rezerwuarem ludzi dla wakatów w wojskach operacyjnych. Co samo w sobie jest patologią bo nie tak miało być. Sam pomysł że można potraktować WOT jako sposób na przejście do wojsk operacyjnych będzie gwoździem do trumny tej formacji, bo zupełnie wypacza idee jaką był pomysł że służba tam jest to rodzaj hobby (po godzinach) dla ludzi którzy już mają podstawowy sposób zarabiania oraz ustabilizowaną sytuację finansowo-rodzinną. Poza tym WOT jeśli miałby być czymś w rodzaju Gwardii Narodowej w USA, to nie powinien w ogóle podlegać władzom wojskowym tylko być np. w dyspozycji Wojewody. Boję się że podległość wojsku spowoduje kompletny upadek tej formacji bo wojsko już trzy razy wykończyło w Polsce formacie obrony terytorialnej traktując ich po prostu jako konkurentów do jednej sakiewki.

m p
czwartek, 15 marca 2018, 15:50

A kto robi z WOTu najważniejszy rodzaju wojsk? Chyba tylko media. Te z jednej strony przedstawiające WOT jako wielki sukces obecnej władzy, te z drugiej strony jako spektakularną porażkę. Proszę posłuchać pełnych wypowiedzi dowódcy WOT, a nie wyjętych z kontekstu fragmentów publikowanych lub komentowanych przez media.

Vvv
piątek, 16 marca 2018, 03:51

Budżet mon :)

m p
piątek, 16 marca 2018, 20:37

A ja myślałem, że budżet MON to tylko na emerytury idzie. A tu oni jeszcze WOT finansują!!!

Olo
czwartek, 15 marca 2018, 10:49

\"Mądre głowy\" które opracowały ten raport odpowiadają za powstanie NSR. I nadal forsują przekształcenie WOT w twór NSRo-podobny. Jak widać nieustające pasmo sukcesów...

tak tylko... (Michał Rakowski)
środa, 14 marca 2018, 19:46

Podstawowym argumentem krytyków WOT jest zarzut, iż tworzy się je kosztem pozostałych rodzajów wojsk. Historia ostatnich kilku tysięcy lat pokazuje, że niezależnie od epoki w skład każdej armii, obok oddziałów wartościowych, ale kosztownych w utrzymaniu zawsze wchodziły jednostki słabsze o mniejszych jednak kosztach tworzenia. Nie wynikało to bynajmniej ze słabości finansowej władcy, taka była i jest po prostu ekonomia i logika pola bitwy. W działaniach wojennych nie wszystkie zadania muszą wykonywać tylko oddziały doborowe jest również miejsce i dla oddziałów słabszych, kiedy ich nie ma, to z konieczności trzeba oddelegowywać do ich wykonania wartościowe jednostki.

Davien
środa, 14 marca 2018, 21:46

To wymień ile wojen w ostatnim tysiącu lat prowadzono w oparciu o rozpoznanie satelitarne, termowizję, bezzałogowce, pociski balistyczne i manewrujące różnego zasięgu, amunicję precyzyjną, termobaryczną, broń hipersoniczną, energetyczną, czy wreszcie broń atomową. A to wszystko rozwija w szalonym tempie nasz potencjalny wróg. Odpowiedzią na żadną z tych broni nie jest WOT, tylko armia zawodowa wyposażona w podobne lub lepsze uzbrojenie. Czasy się zmieniają, technika idzie do przodu, cele wojen są inne niż kiedyś, tylko Polska i jej armia tkwią w średniowieczu.

tryt
czwartek, 15 marca 2018, 14:53

Powiedz to samo Tatarom z Krymu. Gdyby mieli taką formację jak nasze WOT, Rosjanie nie mogliby w sposób bezbolesny a co za tym idzie bez reperkusji międzynarodowych, zając Krymu.

db+
czwartek, 15 marca 2018, 21:01

Tatarzy na Krymie stanowili większość ludności w połowie XIX wieku (nieco ponad 50%). Przed zajęciem Krymu przez Rosję było ich mniej niż Ukraińców (w 2001 roku 12%, przy 58% Rosjan). Była tam za to regularna ukraińska armia, która nawet nie próbowała stawiać oporu. A społeczność międzynarodowa ma generalnie w nosie jakiś tam Krym i Ukrainę.

ZZZ
piątek, 16 marca 2018, 09:11

>\"A społeczność międzynarodowa ma generalnie w nosie jakiś tam Krym i Ukrainę. \" Czego oczywiście dowodzą sankcje.

db+
piątek, 16 marca 2018, 12:56

I przerwanie budowy Nord Stream 2. A nie, przepraszam. Budowa idzie pełna parą. Biznes to biznes. Nikt nie zrezygnuje z miliardowych zysków dla państwa, w którym władza centralna kończy się na rogatkach Kijowa.

ZZZ
piątek, 16 marca 2018, 16:11

A co NS2 ma do tego?

Harry
czwartek, 15 marca 2018, 15:56

A niby dlaczego?

m p
czwartek, 15 marca 2018, 12:16

No właśnie czasy się zmieniają i sprzęt o którym Pan pisze będzie coraz prostszy w użyciu, czyli w sam raz dla WOT ;)

Ziutek
czwartek, 15 marca 2018, 12:06

Np Afganistan,Syria i tu i tu jdnostki lekkie odgrywaja potężną rolę. Technika wojny nie wygra, wojnę wygrywają żołnierze.

MadMax
czwartek, 15 marca 2018, 10:51

Wymień ile z tej broni zostało wykorzystanej w konflikcie na Ukrainie?

Pablo
czwartek, 15 marca 2018, 17:24

A jakie to ma znaczenie? Przecież w polskich warunkach scenariusz ukraiński jest zupełnie nie do zrealizowania. Kolejny znawca szykujący się do poprzedniej wojny? Poza tym- na Ukrainie rozpoznanie satelitarne i bsl odegrała kluczową rolę w naprowadzaniu ognia artylerii, który zadał Ukraińcom 70% wszystkich strat...

MadMax
piątek, 16 marca 2018, 11:02

I na nasz WOT spadną pociski manewrujące, bomby atomowe, rakiety hipersoniczne, broń energetyczna i promienie śmierci. Tak, tak... Takie mam skojarzenia bliższe Wolfensteina niż realnej wojny. Wszystkie te systemy walki są ograniczone ich liczebnością, dostępnością i ekonomią wojny. A część z nich to science fiction.

tak tylko... (Michał Rakowski)
czwartek, 15 marca 2018, 10:48

Całkowicie się z tobą zgadzam, nasza armia powinna się modernizować, nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku braku WOT, to do wykonywanych przez nie zadań trzeba będzie siłą rzeczy kierować wartościowe oddziały zawodowe, a wtedy zabraknie ich na głównych kierunkach.

rozczochrany
środa, 14 marca 2018, 18:44

Pominięcie Szwajcarii i Finlandii było celowym zabiegiem i manipulacją a nie przeoczeniem.

szeliga
środa, 14 marca 2018, 16:31

WOT to formacja ochotnicza. Chętni idą tam bo odpowiada im aktualna formuła WOTu i dotychczasowa polityka MON wobec tej formacji. Próby gmerania przy tym przez odrealnionych generałów mogą skończyć się zanikiem dopływu chętnych i uwiądem całej formacji. I niech wtedy generałowie nie mówią nam, że \"WOT się nie sprawdził\" bo to będzie wyłącznie ich wina.

Marek1
środa, 14 marca 2018, 15:51

Z całym szacunkiem dla panów ze Stratpoints, ale bez przywrócenia przynajmniej 6-miesięcznej służby zasadniczej NIE ma mowy o przywróceniu w Polsce przeszkolonych rezerw dla WP na wypadek W. A jak powszechnie wiadomo każdą wojnę rozpoczynają zawodowcy, a kończą ... rezerwiści. W Polsce obecnie ich już NIE MA w ilości nawet tylko dostatecznej. Pominięcie zaś w opracowaniu Finlandii, która powinna służyć Polsce za wzór w konstruowaniu systemu mobilizacji rezerw osobowych dla armii niestety MOCNO osłabia wartość opracowania Stratpoints. Ps. Od Finlandii zresztą moglibyśmy nauczyć się prawie wszystkiego, CO dotyczy właściwej, mądrej i bazującej na pragmatyce stosunku cena/skuteczność polityki obronnej. Tak w segmencie samych Sił Zbrojnych, jak i rodzimego przemysłu zbrojeniowego oraz zakupów sprzętu za granicą. Problem w tym, że nasze kolejne MON-y NIE chcą się uczyć od najlepszych, wymyślając bezustannie własne, mniej lub bardziej nonsensowne rozwiązania, co rekordowo marnuje i czas i pieniądze.

Davien
środa, 14 marca 2018, 21:49

Najpierw modernizacja techniczna i szkolenia żołnierzy w wykorzystaniu nowoczesnego uzbrojenia, potem ewentualnie ładowanie kasy w rezerwy, bo mięsem armatnim wyposażonym w zabytkowy oręż to dziś nic nie zwojujesz - zostaną wybici zanim zobaczą na żywo wroga.

tyle
czwartek, 15 marca 2018, 11:17

A dlaczego WOT ma być uzbrojony w zabytkowy oręż? Wręcz odwrotnie. Mają to być odziały lekkiej piechoty bardzo nowocześnie uzbrojone i wtedy będą dobrym uzupełnieniem wojsk operacyjnych. Wg podawanych danych w WOT służy około 30% ludzi z wyższym wykształceniem i następne 30% z maturą. Jest to wykształcenie cywilne, czyli poziom jest wyższy niż w odpowiednikach szkolnictwa wojskowego (przynajmniej tak było kiedyś). Nie wiem jak te wskaźniki wyglądają wśród żołnierzy zawodowych, ale wątpię czy są lepsze. Chcę udowodnić ,że żołnierze WOT też są w stanie ogarnąć obsługę nowoczesnego uzbrojenia a cały cykl szkoleniowy ma trwać 3 lata. W sumie 4 miesiące praktycznego szkolenia, a nie 16 dni, jak klepią niektórzy. Z tego co widać do WOT kierowani są też sensowni dowódcy. Niedawne info-pułkownik T. Białas został dowódca Śląskiej Brygady OT.

Harry
czwartek, 15 marca 2018, 16:01

Lekka piechota może mieć co najwyżej nowoczesny karabin i siedzieć na pace nowoczesnej ciężarówki. Cywilne wykształcenie WOTowców (np socjologia) w żaden sposób nie przyda im się w czasie biegania po lesie.

ZZZ
piątek, 16 marca 2018, 09:13

>\" Cywilne wykształcenie WOTowców (np socjologia) w żaden sposób nie przyda im się w czasie biegania po lesie.\" Za to cywilne wykształcenie informatyka/informatyka/automatyka/telekomunikacja pozwala nie biegać po lesie.

Harry
czwartek, 15 marca 2018, 16:00

Lekka piechota może mieć co najwyżej nowoczesny karabin i siedzieć na pace nowoczesnej ciężarówki. Cywilne wykształcenie WOTowców (np socjologia) w żaden sposób nie przyda im się w czasie biegania po lesie.

m p
piątek, 16 marca 2018, 09:58

Bez przesady, słyszałem że trafiają się nawet lekarze.(no przynajmniej jeden :) ). Ale kto, w przypadku braku na miejscu zawodowych saperów, lepiej wysadzi most jak nie inżynier budownictwa, który odbył szkolenie z wysadzania. Poza tym, jeżeli służbę w wojsku widzi Pan jako bieganie po lesie to gratuluje znajomości tematu.

ZZZ
piątek, 16 marca 2018, 13:58

>\"Ale kto, w przypadku braku na miejscu zawodowych saperów, lepiej wysadzi most jak nie inżynier budownictwa, który odbył szkolenie z wysadzania.\" Podejrzewam, metalurdzy i inżynierowie materiałowi nie byliby wyraźnie gorsi. W zasadzie każdy, kto miał chociaż pół roku symulacji komputerowych i liczenia obciążeń materiału dosyć szybko zorientowałby się, co i jak należy zrobić, żeby skutecznie zniszczyć most.

m p
piątek, 16 marca 2018, 20:34

Z tym inżynierem budownictwa budownictwa to uogólnienie, inżynier mechanik też by sobie poradził ;) Myślę że lepiej by sobie poradzili niż specjaliści po 5 latach zarządzania w szkole oficerskiej ;)

tyle
czwartek, 15 marca 2018, 23:12

Nawet do sensownego i efektywnego biegania po lesie , a także po mieście bardzo przydaje się inteligencja. Do innych czynności zresztą też. Pioruny, ppk czy drony , to trochę więcej niż nowoczesny karabin.

kubuskow
piątek, 16 marca 2018, 13:58

Oczywiście do obsługi dronów nie są potrzebne wyższe studia, oczywiście, że ktoś inteligentniejszy nauczy się obsługi drona szybciej. Tylko nie o to chodzi, aby w czasie W ktoś najpierw popsuł 2 drony i dopiero trzecim doleciał do celu, ale aby od pierwszego drona osiągnął cel - do tego trzeba być przeszkolonym. Takie przeszkolenie to nie tylko sama nauka pilotażu, ale także radzenia sobie z zakłóceniami, rozpoznawania celów, zagrożeń, analizowania pogody itp. Nie da się tego osiągnąć weekendowo i dlatego obsługą zaawansowanego technicznie sprzętu mają się zajmować zawodowi żołnierze - vide ppk Spike.

m p
piątek, 16 marca 2018, 22:32

A dlaczego nie da się weekendowo? A jeżeli nie da się weekendowo to może starczy dodatkowy miesięczny kurs zamiast etatu dla zawodowca. Np. w programie \"Agrykola \" wymagają trochę więcej niż jednego weekendu w miesiącu.

Sailor
środa, 14 marca 2018, 15:43

WOT w takim kształcie jak obecnie jest tylko i wyłącznie niewygodnym, politycznym balastem i symbolem rządów pana AM w MON i jako taki będzie moim zdaniem powoli i bez rozgłosu wygaszany. Poza tym w takim jak obecnie kształcie nie ma ta formacja prawa bytu, będzie tylko generowała coraz większe koszty bez większych efektów. Niestety w naszym MON przede wszystkim brak jest jakiejkolwiek strategii obronnej. Decydenci miotają się pomiędzy różnymi programami modernizacyjnymi i jak widać bez większych efektów. Gdyż z całego planu modernizacji tak na dobrą sprawę pozostał tylko Krab. Reszta się z rozsypała, a WOT miała być taką zasłoną dymną, która miała przesłonić oraz całkowitej porażki w kwestii modernizacji armii. Mam nadzieję, że może z czasem powoli zaczniemy modernizować wojska operacyjne, a dopiero po doprowadzeniu tych wojsk do przyzwoitego stanu ktoś może wróci do pomysłu WOT. Tylko, że bez szumnych deklaracji ile tysięcy tego wojska nagle powstanie. Tylko na zasadzie powolnego tworzenia ich struktur z jednoczesnym wkomponowywaniem ich w narodową strategię obronności.

Beee
środa, 14 marca 2018, 15:41

Bez WOT jestesmy o wiele bardziej slabsi i masakrycznie nie przygotowani do obrony terytorialnej kraju.

Sailor
środa, 14 marca 2018, 22:34

Może byś to rozwinął.

Szymon
czwartek, 15 marca 2018, 20:44

Przecież to proste. Ile terytorium są w stanie obronić 3 dywizje wojsk operacyjnych?

ZZZ
czwartek, 15 marca 2018, 15:25

A, możemy zacząć do popularnej jakiś czas temu koncepcji współczesnej wojny konwencjonalnej. Chodzi właściwie o to, że tzw. \"linia frontu\" jest de facto wyłącznie \"linią ograniczonej infiltracji\". W praktyce oznacza to tyle, że działania są prowadzone w szerokim pasie, a nawet obejmują całe terytorium państwa - a \"linia frontu\" jako taka to tak naprawdę miejsce, w którym następuje \"przesilenie\" i za którą występuje więcej sił strony A niż strony B. Żeby to wytłumaczyć w praktyce: w takim wariancie możliwa jest sytuacja, w której linia frontu biegłaby wzdłuż obecnej granicy Polski z Kaliningradem, Litwą i Białorusią. Jednocześnie w tym samym czasie mielibyśmy jakąś rosyjską lekką brygadę forsującą Wisłę w Sandomierzu i naszą w rajdzie na Briańsk. Dlatego potrzebne jest ogólne nasycenie wojskiem, które utrudni przeciwnikowi ruch na naszym terytorium. Nie chodzi o to, żeby nagle walczyli z nacierającymi czołgami, tylko żeby było kim nawet te mosty w Sandomierzu wysadzić, jeśli akurat w tej okolicy pojawi się przeciwnik.

kubuskow
piątek, 16 marca 2018, 13:47

Czyli WOT ma zajmować się działaniami saperskimi i wysadzać mosty oraz działaniami zwiadu?! Ciekawe czy ktoś dał im materiały wybuchowe i odpowiednie środki łączności?

m p
piątek, 16 marca 2018, 22:42

WOT jest teraz praktycznie na etapie szkolenia unitarnego. Dlaczego używa Pan czasu przeszłego \" ktoś dał im materiały wybuchowe\". Teraz może nikt im tego nie dał, ale za rok czy dwa, czemu nie? Poza tym o ile dobrze pamiętam to jakieś szkolenie z mat. wybuchowych było kiedyś i na unitarce.

db+
niedziela, 18 marca 2018, 21:29

Szkolenie inżynieryjno saperskie w ramach szkolenia podstawowego WOT. Przewidywany czas: 3 godziny. Zagadnienia: stanowiska ogniowe; miny wojsk własnych; podstawowe miny innych państw; standardowe materiały i ładunki wybuchowe oraz środki zapalające; przepisy bezpieczeństwa; zasady maskowania. I tyle w temacie wysadzania czegokolwiek.

m p
niedziela, 18 marca 2018, 23:23

Ale to szkolenie podstawowe. Jak kogoś przyjmują na zawodowego po służbie przygotowawczej to dalej już się nie szkoli ? Znam zawodowców co po kilku latach służby raz rzucili granatem i pare razy na rok postrzelali z kałacha.

ZZZ
piątek, 16 marca 2018, 16:15

Dokładne stany wyposażenia nie są i nigdy nie będą jawne. Poza tym proszę nie bawić się w wybieranie dwóch aspektów i robienie z tego sensacji. Dla kompletnego laika może i jest to Bóg wie jak wielkim odkryciem, ale po lekturze kilku (nawet mocno zleżałych) publikacji w temacie zobaczy Pan, że to tzw. \"oczywista oczywistość\".

Olo
czwartek, 15 marca 2018, 10:56

Może być rozwinął koncepcję rezerw osobowych wg tych generałów zwaną NSR? Jak się sprawdziła i czy miała dopływ kadr, zanim nie stwierdzono w rozporządzeniu MON, że każdy ochotnik do służby zawodowej w WP musi przejść przez NSR. I tak powstała poczekalnia NSR dla ochotników do służby zawodowej, bo w realnej formie NSR nie miała prawa powstać przy tych założeniach funkcjonalnych.

vvv
środa, 14 marca 2018, 22:06

taaak? 3mld wydane w 2017 roku na przeszkolenie 4tys ochotnikow przez 8dni rozbite na kilka miesiecy to jest podnoszenie obronnosci czy marnotrawienie pieniedzy na zakup sprzetu? 3mld to 1/4 calego budzetu MON na zakupy. program leo2pl kosztuje 2,5mld i byl ograniczony bo nie bylo kasy (zabraklo na asop, dopancerzenie podwozia i jego wzmocnienie, dluzsza lufe L55/L55a1), koszt moderki pt-91 do wersji pt-91m2 to 1,5mld :)

m p
piątek, 16 marca 2018, 22:50

Można być przeciwnikiem WOT, ale Pańskie wywody o 8 dniach szkolenia są trochę (nie wiem jak to łagodnie ująć) ..... nieprawdziwe.

tyle
środa, 14 marca 2018, 15:27

Autorzy raportu, to rozgoryczeni , byli dowódcy , którzy od początku byli przeciwni idei WOT. Wydaje się , że raport tylko pozuje na obiektywny a szkoda, bo uczciwa konstruktywna krytyka na pewno by pomogła w rozwijaniu tej formacji. Nie trzeba być fachowcem, żeby stwierdzić , iż w takim opracowaniu fińska OT powinna być przeanalizowana aż do bólu a amerykańska GN w naszej sytuacji to odległa galaktyka. Mała dygresja. Rosjanie ręcznie składają z rosyjskich części ,telefony dla swoich dowódców, mimo że są koszmarnie drogie. Kiedy u nas zostanie wprowadzony zakaz posługiwania się smartfonami, dotyczący nie tylko WOT , ale i żołnierzy zawodowych? Czy ktoś w WP zajmuje się tym problemem?

Marek1
środa, 14 marca 2018, 22:21

tyle - zapewne kwestią używania smartfonów przez wojskowych MON zajmie sie dopiero, gdy zaczą z tego powodu ginąc ludzie. Dokładnie tak, jak w Donbasie, gdzie rosyjska artyleria rozbiła kilkanaście baterii artylerii ukraińskiej i miejsc postoju ukraińskich kolumn zmotoryzowanych tylko dlatego, że oficerowie beztrosko korzystali ze smartfonów z zainstalowaną pewną aplikacją, która pozwalała na precyzyjna lokalizację posiadaczy telefonów.

autor komentarza
czwartek, 15 marca 2018, 15:09

\"pewna aplikacja\" to kalkulator artyleryjski, zresztą bardzo dobry. A winę ponosi tu głównie kontrwywiad ukraiński, który nie wykrył ukrytych funkcji programu, opracowanego przez rosyjską firmę. Winą ukraińskiego MON jest to, że nie wyposażył swoich żołnierzy w odpowiedni sprzęt, lub chociażby taki sam program do smartfona, ale bez ukrytych funkcji.

ZZZ
czwartek, 15 marca 2018, 16:36

Nie do końca. Aplikacja była stworzona prywatnie, poza strukturami wojska. W oryginalnej formie była ok. Tylko, że była udostępniana za pomocą VKontakte - rosyjskiego portalu. Rosjanie podmienili oryginalny plik na nowy, zmodyfikowany - dodatkowo przesyłał na wybrany adres położenie użytkownika. Tak naprawdę, żeby zapobiec całej tej historii wystarczyłoby wrzucić to na OneDrive czy inny zachodni dysk wirtualny, a najlepiej na serwery będące pod kontrolą SZ Ukrainy.

tyle
czwartek, 15 marca 2018, 10:47

Tyle tylko , że obecnie w czasach pokoju, Rosjanie na 100% rozpracowują dzięki swoim zdolnym hackerom, cały stan osobowy naszej armii, w tym wojsk specjalnych i wszystkich naszych służb. Dzięki sieci ,wiedzą kto jest kto , jakie zajmuje stanowisko , jaką mają rodzinę i znajomych, gdzie mieszkają itd. Jak to się potocznie mówi, zawodowych wojskowych mają już na widelcu. Przynajmniej w stosunku do WOT ,powinni mieć to utrudnione.

Autor
piątek, 16 marca 2018, 10:56

Dokładnie jest tak jak piszesz. Najgorsze, że tutaj wcale nie trzeba zdolnych rosyjskich hakerów. Wystarczy, że panowie z obcych służb będą sobie w domu przeglądać facebooka z popcornem w ręku, oglądając fotki naszych zuchów w mundurach WOT, następnie lajkowane przez ich kolegów z tych samych formacji. Takich zdjęć jest pełno w sieci. Do sporządzenia list proskrypcyjnych osób do wyciągnięcia z domów razie \"W\", gdyby któremuś z ich zwierzchników na okupowanym przez wroga terenie zachciałoby np. miejskiej partyzantki, w zupełności wystarczy.

marian
sobota, 17 marca 2018, 18:16

Tak nisko ocenia Pan ruski wywiad? Wystarczy, że poproszą o listę płac i mają pełne info bez ślęczenia godzinami przed kompem :(

Cvc
środa, 14 marca 2018, 15:00

WOT powinno zniknąć a kasę z wot przeznaczyć na nowe uzbrojenie wojsk operacyjnych.

DARK
czwartek, 15 marca 2018, 00:28

Bzdury..WP ma do dyspozycji wtym roku dodatkowe 4mld więcej tj. ok 52mld..WOT o 0.3mld więcej tj. 1.3mld w porównaniu z poprzednim rokiem.. ciekawe czy WP kupi nowy sprzet..problem jest taki ze WP to jak studnia bez dna..każda sumę pochlonie.pieniądze są fatalnie gospodarowane. W porównaniu z WOT gdzie prz b.małym budżecie tj.2% calego.budżetu MON WOT osiąga realne rezaultaty poprawiające obronnosc kraju

zły
czwartek, 15 marca 2018, 13:06

Żeby uściślić to dodam tylko, że na WOT przeznaczane jest więcej kasy niż na Marynarkę Wojenną.

Wódz
niedziela, 18 marca 2018, 18:01

Marynarka wojenna została by unicestwiona w pare godzin w tym czasie WOT ma realna szanse na zadawanie strat nieprzyjacielowi.Wiec po co topic kase w cos co nie ma szans przetrwac dłuzej niz pare godzin?

obserwator
czwartek, 15 marca 2018, 12:56

Pewna korekta, wydatki bezpośrednie na WOT to ok. 2% całego budżetu MON. Jednak WOT kosztuje więcej, gdyż wiele kwot jest wpisanych w innych rubrykach (np. utrzymanie już istniejącej infrastruktury wykorzystywanej przez WOT). Przy czym uważam, że powstanie WOT to dobry ruch Resortu, dyskusyjne są wskazane sposoby wykorzystania i zasady zabezpieczenia potrzeb sprzętowych.

m p
czwartek, 15 marca 2018, 19:22

Jeżeli byśmy chcieli mieć więcej wojsk operacyjnych to ta infrastruktura nie byłaby potrzebna? W jednych koszarach zmieści się cztery razy więcej WOTu niż zawodowców. Np. jedna kompania w co czwarty weekend. Pensja 6 - 8 razy mniejsza nie licząc emerytury. Taniej jest na pewno. Czy lepiej - to się okaże.

Maciek
środa, 14 marca 2018, 14:21

W Szwajcarii i Finlandii nie ma takiego potworka, jak nasze WOT. Tam są regularne wojska operacyjne, tyle, że mobilizowane w systemie ,,milicyjnym,,. Żołnierze otrzymują pełne przeszkolenie i co najważniejsze jest ich dużo. Przepuszczam, że na Szwajcarię nie byłby się w stanie porwać żaden europejski kraj włącznie z Rosją.

błąd
czwartek, 15 marca 2018, 09:01

Błąd, tam jest tylko WOT.

vvv
środa, 14 marca 2018, 22:07

finlandia ma az 28tys armie a szwecja niewiele wieksza. tam ochotnicze jednostki lataja dziurę w brakach armii za polowe ceny. u nas ot kosztuje drozej niz utrzymanie jednostek specjalnych a efekty sa mizerne

MadMax
czwartek, 15 marca 2018, 11:06

2.500 Wojsk Specjalnych wobec ok. 9.000 (na razie) WOT. I koszty WOT są mniej więcej na tym samym poziomie i to przy kosztownej fazie tworzenia WOT (infrastruktura), gdzie wydatki na nową infrastrukturę WS = 0 PLN. No nie wiem dziecko co Ty z matematyki miałeś, skoro Tobie wychodzi, że WOT jest droższy od WS. Chwytasz w ogóle różnice liczebności obu RSZ, czy WS mnożą Ci się w oczach tak x5?

Vvv
piątek, 16 marca 2018, 03:57

Ale łącznie tych amatorów OT przyszło do OT? Niecałe 4 tys i były szkoleni z zakresu podatawowego az 8 dni kazdy. Te 4 tys szkolone 8dni rozbije na pol roku weekendów kosztowało 3mld zl. Jeżeli zrownujesz poziom wyszkolenia i zakres szkolenia specjalisty do amatora ktory nie wie do czego służy szczerbinka lub lufa to gratuluje matematyki. OT to wywalanie pieniędzy w błoto i OT kosztowało wiecej niz program modernizacji leopardow 2a4

m p
sobota, 17 marca 2018, 17:33

Pisząc takie głupoty ucina Pan argumenty ludziom, którzy merytorycznie krytykują WOT. Przez to trudniejsza może być naprawa ewentualnych niedoskonałości tej formacji. Paradoksalnie wzmacnia Pan w ten sposób WOT. Także w imieniu wszystkich zwolenników WOTu - Dziękuję !!!

MadMax
piątek, 16 marca 2018, 16:16

Kolego matematyku, nie szkolenie tyle kosztowało, tylko infrastruktura dla nowo tworzonych jednostek - brygad. Samo szkolenie WOT mogło kosztować nawet 1/10 kosztów szkolenia WS lub jeszcze mniej. Infrastruktura jest na stałe, jest to wydatek jednorazowy. Obrazowo porównujesz szkolenie drogowców z budową autostrady.

db+
niedziela, 18 marca 2018, 10:17

A jaką to infrastrukturę masz na myśli? Czyli konkretnie co nowego zbudowano w ubiegłych dwóch latach i planuje się zbudować w roku 2018? I za jaka kwotę? Bo z informacji MON z listopada 2017 wynika, że główną pozycją w wydatkach WOT jest utrzymanie stanów osobowych. Na utrzymanie dowództwa WOT, 6 Brygad, mobilnych zespołów szkoleniowych i oddziału zabezpieczenia pójdzie w tym roku prawie 560 mln PLN. Natomiast 780 mln przewidziano na realizację zadań w ramach centralnych planów rzeczowych. I w tym worku masz wszystko: inwestycje, remonty, zakupy amunicji, sprzętu, paliwa, żywności, umundurowania i co tam jeszcze wymyślisz. A to wszystko dla 2,5 tysiąca zawodowych (da się zrobić), 500 pracowników cywilnych (też spoko) i 17 tysięcy ochotników TSW (no nie wiem...)

m p
niedziela, 18 marca 2018, 11:27

Przy większej ilości brygad dowództwo i tak zostanie jedno. Zawodowi są już zatrudnieni nie tylko w 6, ale w nowo tworzonych brygadach. Inna sprawa, to czy zawodowych trzeba utrzymywać już na rok przed wcieleniem pierwszego żołnierza TSW do brygady. A remontów budynków w środku nie widać, więc zapewne prawdą jest, że nic nowego nie wybudowano. Zaś karabin, amunicję lub mundur kupiony dla WOTowca w każdej chwili w razie W może dostać zawodowiec lub rezerwista, więc żadnej ty straty dla sił zbrojnych nie widzę. Ja bym poczekał ze dwa lata z oceną wydatków i wyszkolenia. Po tym czasie ewentualna krytyka jak najbardziej, i to z grubej rury :)

db+
niedziela, 18 marca 2018, 15:12

W czasach II RP przy formowaniu nowych jednostek stosowano ciekawą metodę: najpierw szkolono żołnierzy, którzy mieli jednostkę stworzyć a dopiero po skompletowaniu stanów zatrudniano na etatach kadrę. Pozwalało to na istotną oszczędność środków :) MadMax postawił tezę, że większość z 3 mld wydanych do tej pory na WOT to była inwestycja w infrastrukturę. Interesuje mnie, czy potrafi podać konkretne cyfry. Bo na rok 2018 w ramach Centralnego Planu Inwestycji Budowlanych na 12 zadań związanych z budową infrastruktury dla potrzeb formowania WOT przewidziano kwotę 13 milionów złotych. A na \"podróże służbowe krajowe i zagraniczne żołnierzy i pracowników WOT\" 14,7 mln...

m p
niedziela, 18 marca 2018, 23:36

Masz racje, że najpierw żołnierze potem kadra, i z tymi podróżami służbowymi też racja, ale czy w wojskach operacyjnych kasa się nie marnuje w podobnym stopniu? Widzę, że masz dużą wiedzę w temacie wojska, ja jestem tylko amatorem co sobie wypisuje swoje subiektywne opinie, ale czy uważasz, że przez błędy \"na górze\" należy zaprzepaścić potencjał tych ochotników?

db+
poniedziałek, 19 marca 2018, 17:42

Podstawowym błędem przy tworzeniu WOT był zupełnie niepotrzebny pośpiech. Taki rodzaj wojsk jest jak najbardziej potrzebny. Ze względów politycznych nadano jednak przedsięwzięciu absolutny priorytet nie zastanawiając się tak naprawdę jakie zadania powinny wykonywać WOT i jak w związku z tym przygotować żołnierzy do służby w tych jednostkach. Przy tym wszystkim błazeńskie momentami zadęcie propagandowe (elita elit, wzór dla wszystkich innych, geniusze opanowujący w tydzień to na co NSR potrzebuje 4 miesięcy itp) przyniosło formacji sporo szkód wizerunkowych. Nawet historie o MSBS i nowym sprzęcie to póki co bujda na resorach, bo ostatni turnus szkoleniowy, który miałem okazję obserwować w pierwszej połowie marca ganiał w stalowych wz.67 i z AKMS. Jest jeszcze czas, żeby pewne rzeczy naprostować Bo inaczej pozostanie nam powiedzieć \"jaka piękna katastrofa\".

NNN
czwartek, 15 marca 2018, 16:02

I wszystko co poszło na WOT to pieniądze wyrzucone w błoto.

Bonawentura
środa, 14 marca 2018, 18:17

Szwajcaria już dawno byłaby zajęta chociażby w czasie II WŚ, ale tak się nie stało i się nie stanie nie dlatego że wszyscy tak boją się jej OT, tylko dlatego że są tam banki i są rozliczane interesy możnych tego świata, którzy decydują o wojnie i pokoju. Pozdrawiam

Extern
środa, 14 marca 2018, 22:49

To nie do końca tak. W trakcie II wojny Szwajcaria bez większych oporów współpracowała z Hitlerowskimi Niemcami więc nie mieli większej potrzeby ich zajmować. Tak samo przecież Hitler nie uderzył na Węgry czy Rumunię bo po co? Ale mimo wszystko Hitler Rozważał zajęcie Szwajcarii, ale jak mu sztabowcy policzyli ile na to trzeba by przemielić dywizji to doszedł do wniosku że choć by mógł to jednak nie ma to sensu i woli te dywizje wysłać w inne bardziej potrzebne miejsca.

underdog
środa, 14 marca 2018, 17:03

Nie porównywałbym Szwajcarii i Finlandii. Pamiętam akcję (kilka lat temu) kiedy Szwajcaria nie zapewniła eskorty \"porwanemu\" (chyba wysiadła łączność) samolotowi pasażerskiemu ponieważ piloci pracowali do 15.00. Reasumując jest to praktycznie wyłącznie przeszkolona milicja. Finlandia to regularna Armia z ogromnym zapleczem rezerwistów. Dodam, że Finów jest coś ponad 5 mln

Saracen
środa, 14 marca 2018, 15:59

Nie dowiemy się dopóki ktoś nie spróbuje. W czasie II WŚ Szwajcaria zapewniała Hitlerowi obsługę dewizową.

MSBS
środa, 14 marca 2018, 15:45

Szwajcaria, mały górski kraj, z silnym sektorem bankowym. W trakcie wojny bardzo przydatny służbom do swobodnych kontaktów z przeciwnikiem. W XXI w prawdopodobnie nie byłby potrzebny do czegokolwiek lub nie byłby właściwy ze względu na skażenie po nuklearne. W wojnie konwencjonalnej totalnie zdewastowany ew. izolowany. Powyższy komentarz nie precyzuje dlaczego WOT to potworek dlatego można założyć, że chodziło o upuszczenie żółci.

Maciek
piątek, 16 marca 2018, 21:52

Nie, nie chodziło bynajmniej o upuszczenie żółci. Dlaczego nasze WOT to potworek? Ano dlatego, że formacja jest stosunkowo nieliczna, słabo wyszkolona i uzbrojona. Do tego jej zadania zostały określone dość nieprecyzyjnie. Szczerze mówiąc, gdybym miał powiedzieć co oni właściwie mają robić (ja, osoba interesująca się zagadnieniem), to powiedziałbym, że... to takie trochę gorsze wojska operacyjne. Wg mnie kompletny bezsens. dodatkowo niepokojące są informacje o szkoleniu tych ludzi do walk w mieście. Jeszcze parę słów na temat Szwajcarii: nieprawdą jest, że nie ma armii, tylko WOT, jak to ktoś wyżej napisał. Tam jest jak najbardziej armia, tyle że inaczej zorganizowana. Jest skadrowana w 99% (!!!!). W ciągu 24h może osiągnąć ok 300-350 tys. liczebność. Rezerwiści trzymają w domach broń i ekwipunek, ale już amunicja jest w składach mobilizacyjnych. Tej broni jest uwaga, ok. 700 tys. szt!!!!! Tyle jest karabinów szturmowych w rękach Szwajcarów. Rezerwiści są szkoleni w obsłudze wszystkiego czym armia dysponuje, włącznie z ciężkim sprzętem. Nieprawdą jest, że Szwajcaria ochoczo współpracowała z Niemcami podczas IIw. św, albo, że nie stała się ofiarą agresji, bo była wygodna ze względu na swoje banki. Kraj jest na północy wyżynny, tę część Niemcy zajęliby bez problemu, część południowa jest w zasadzie nie do zdobycia (góry!). Niemcy stwierdzili, że nie dadzą rady i tyle. Dodam, że rząd prowadzi politykę proobronną - np. amunicja karabinowa jest subsydiowana, finansowane są strzelnice, konkursy strzeleckie itd. Konkluzja: gdyby nasze WOT miały być oparte na podobnej filozofii, jestem w 100% za. Gotów jestem nawet dodatkowo się opodatkować, żeby ich lepiej wyposażyć. Niestety z w obecnej formule to kompletne nieporozumienie. Nieliczna, słabo wyszkolona, droga w utrzymaniu formacja o bliżej niesprecyzowanych zadaniach.

m p
sobota, 17 marca 2018, 17:38

\"Dlaczego nasze WOT to potworek? Ano dlatego, że formacja jest stosunkowo nieliczna, słabo wyszkolona i uzbrojona.\" To tak jakby Pan porównywał pierwszoklasistę z podstawówki z maturzystą. Proszę, aby wstrzymał się Pan z oceną kilka lat.

Olo
środa, 14 marca 2018, 15:31

Jeśli myślimy kategoriami II wojny światowej to pewnie tak. Problem w tym, że to wojna dawno miniona.

Mietek
środa, 14 marca 2018, 13:58

Gen. Różański jest zwolennikiem silnego operacyjnego młota i nie dziwi rezerwa w stosunku do rozbudowy WOT. Można czerpać z rozwiązań Gwardii Narodowej USA elementy przydatne. Niemniej faktycznie to powinny nas interesować rozwiązania Finlandii, mniej Szwecji. Wsparcie wojsk operacyjnych w zakresie rozpoznania oraz działania opóźniające uważam za kluczowe. \"Wśród nich Raport wymienia m.in. zadania konieczności prowadzenia studiów operacyjnych terenu i operacyjnego przygotowania przydzielonych rejonów odpowiedzialności, ochronę systemu logistycznego na rzecz wojsk operacyjnych, działania przeciwdywersyjne, współudział w zwalczaniu desantów przeciwnika, czy potrzebę zorganizowania rozpoznania terytorialnego i realizację zadań rozpoznawczych na rzecz OT oraz wojsk operacyjnych, zarówno wojsk własnych jak i sojuszniczych. \"

niki
środa, 14 marca 2018, 18:36

WOT to jest dobra sprawa bo na wypadek W będzie dodatkowe i bardzo cenne kilkadziesiąt tysięcy jako tako przeszkolonych ludzi. A powinniśmy zmobilizować 300 tys armię.

Fxx
środa, 14 marca 2018, 22:22

@niki: Tia, jasne 3 mln najlepiej... Człowieku w XXI wieku wojna się rozstrzygnie zanim rozpocznie się pierwsza faza mobilizacji. Walczyć będziemy tylko armią zawodową i obroną cywilną/WOT.

vvv
środa, 14 marca 2018, 22:09

eksperci i eksperci. najpierw PMT ktory zostal juz pogrzebany przez pis, wyposazenie w nowoczesny sprzet regularnych jednostek a dopiero pozniej ot czy tez NSR. przypomne ze TEN SAM ZAKRES SZKOLENIA prowadzi NSR ale za 1/10 kosztow ot.

MadMax
czwartek, 15 marca 2018, 11:12

O poziomie przeszkolenia NSR nie wypowiadają się nawet jego twórcy... NSR istnieje na papierze dzięki zapisowi, że przez NSR przechodzą kandydaci do służby zawodowej. Bez tych kandydatów do zawodowej NSR liczy 2000 osób maks. Rotacja tam taka, że w ogóle nie ma sensu rozmawiać o tym jako o rezerwach, czy szkoleniu.

Vvv
piątek, 16 marca 2018, 03:58

Osoba przeszkolona w NSR czy OT bedzie reprezentowała ten sam poziom ale za 1/50 ceny

m p
sobota, 17 marca 2018, 11:12

Na początku tworzenia formacji może tak być. ale potem może być to 1/4 czy 1/2. Przy czym poziom wyszkolenia uważam, że będzie wyższy no korzyść WOT. Proszę poszukać jakie strzelania wykonują teraz WOTowcy po 1 roku szkolenia weekendowego, a jakie np. NSRowcy w szóstym miesiącu szkolenia na AWL.

Vvv
czwartek, 15 marca 2018, 23:25

To samo w OT. Brak chętnych mimo niewyobrażalnie dużych nakładów finansowych i głupiej propagandy „elitarności”. Jeżeli elita zostaje sie po 2 dniach szkolenia teoretycznego to chyba jest cos nie tak

MadMax
piątek, 16 marca 2018, 11:09

Poziom wyszkolenia WOT i NSR niby ten sam? Spędziłeś ostatni rok gdzieś w szałasie bez dostępu do informacji? I gdzie Ty widziałeś brak chętnych do WOT? Z elitarnością nikt poza Antonim nie wyjeżdżał. To nie jest elita, tylko lekka piechota.

Davien
środa, 14 marca 2018, 21:58

I co im dasz do walki? Łuki, bagnety, stare kałasze czy przeterminowane granaty? Wojsko zawodowe myśli o wprowadzeniu stopnia \"starszy kustosz bojowy\", a niektórzy nadal twardo chcą marnować kasę na WOT.

Daro
sobota, 17 marca 2018, 20:06

Wyobraz sobie,zniszczone miasto w ktorym pozostaja resztki regularnej armi i oddziały OT,w posiadaniu maja ciezka bron maszynową,przeciwpancerna,robia zasadzki,ostrzeliwuja przeciwnika zadajac mu straty i przemieszczaja sie w inne miejsce.miedzy innymi tak widze ich role w konflikcie i do takich zadan trzeba ich szkolić.

Paweł84
czwartek, 15 marca 2018, 18:22

tak jasne marnować kasę na WOT a ile to tej kasy nasza armia zawodowa marnuje i marnowała przez wiele lat?

Vvv
czwartek, 15 marca 2018, 23:26

Czy ty nie rozumiesz ze PiS zatrzymał PMT a potrzebna kasa na priorytetowe programy jest marnowania na nic nie warta OT?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama