Donbas: rozmowy w cieniu ostrzału

9 czerwca 2019, 07:00
840_472_matched__pqik47_840472matchedpkfuv720150505.020
Prorosyjscy separatyści w Doniecku. Fot. Andrew Butko/Wikipedia/CC BY-SA 3.0
Reklama

Mapa drogowa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z nowymi propozycjami ws. rozwiązania konfliktu w Donbasie zostanie opublikowana po uzgodnieniu z partnerami z krajów formatu normandzkiego z Francji i Niemiec - oświadczyła rzeczniczka Zełenskiego Julia Mendel.

"Ukraina powinna uzgodnić mapę drogową z naszymi europejskimi partnerami w ramach formatu normandzkiego. (...) Podkreślamy jednak, że najważniejszymi zadaniami Ukrainy jest wstrzymanie walk i powrót ukraińskich jeńców do domu" - napisała Mendel w mediach społecznościowych.Format normandzki to rozmowy o uregulowaniu konfliktu ze wspieranymi przez Moskwę separatystami w Donbasie, prowadzone z udziałem Francji, Niemiec, Ukrainy oraz Rosji.

Mendel poinformowała, że mapa drogowa nie zostanie upubliczniona przed 19 czerwca. Tego dnia w Mińsku na Białorusi odbędzie się kolejne spotkanie trójstronnej grupy kontaktowej w sprawie Donbasu. Zasiadają w niej Ukraińcy, Rosjanie i przedstawiciele Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), a także wysłannicy separatystów. Ostatnie spotkanie grupy odbyło się w środę. Ukraińskiej delegacji przewodniczył były prezydent Leonid Kuczma. Po rozmowach ogłoszono, że strony wyraziły zamiar rozpoczęcia wycofywania sił i środków w okolicach Stanicy Ługańskiej oraz gotowość do podpisania porozumienia o zawieszeniu broni.

Jednocześnie, Sztab Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy w Donbasie poinformował tego dnia, że w wyniku ostrzałów artyleryjskich zamieszkałych przez cywilów ukraińskich miejscowości prowadzonych w nocy z terenów separatystycznych republik  zginęło dwóch, a rannych zostało 10 ukraińskich wojskowych. Zełenski ocenił, że działania kontrolowanych przez Moskwę separatystów w Donbasie są poważnym naruszeniem mińskich porozumień w sprawie uregulowania konfliktu.

Użycie artylerii świadczy o co najmniej częściowej utracie (przez Rosję) zdolności zarządzania i kontroli nad najemnikami. Oczekujemy, że strona rosyjska odzyska kontrolę nad tymi oddziałami (...) Siły Zbrojne Ukrainy będą odpowiadały ze zdecydowaniem (…), a na szczeblu dyplomatycznym nasze stanowisko, mówiące o konieczności wstrzymania ognia i uwolnienia jeńców, pozostaje twarde i niezmienne

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski

Rzeczniczka Zełenskiego odniosła się do dyskusji w mediach nad oświadczeniem Kuczmy, że ukraińscy żołnierze nie powinni odpowiadać ogniem na strzały z przeciwnej strony. "Ta wypowiedź jest wyrwana z kontekstu. Chodziło o to, że jest to wzajemne zobowiązanie. Wstrzymanie ognia jest zapisane w porozumieniach mińskich. Strona ukraińska ma to robić ze swojej strony, a strona rosyjska - ze swojej. Apel o powstrzymanie ostrzałów dotyczył przede wszystkim drugiej strony" - powiedziała Mendel. Sam Kuczma na konferencji prasowej w Kijowie wyjaśnił, że strona ukraińska nie powinna odpowiadać na prowokacyjne ataki, dokonywane przez separatystów z obiektów cywilnych

Jest jeszcze jeden problem: prowokacyjne ostrzały, gdy jakaś wyrzutnia wjeżdża na teren przedszkola, staje pod domem mieszkalnym czy w ogóle prowadzi ostrzał naszego terytorium z terenów zamieszkałych przez ludzi. Powiedzcie mi, proszę, czy jeśli widzimy, że tak właśnie jest, że jesteśmy atakowani z przedszkola, to możemy na to odpowiadać?

Były prezydent Ukrainy, Leonid Kuczma

Konflikt na wschodzie Ukrainy trwa od 2014 roku. Wybuchł po zwycięstwie prozachodniej rewolucji w Kijowie, która doprowadziła do obalenia ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. W wyniku walk, które tam trwają, zginęło dotychczas około 13 tys. ludzi.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Zbigniew
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 12:16

Skoro Rosja mówi że nie bierze udziału w agresji na Donbas, to USA winny wkroczyć na tereny separatystów dla zapewnienia pokoju. Przecież USA są gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy od zrzeczenia się przez nią atomu.

Davien
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 17:04

Panie Zbigniew USA gwarantowały że nie naruszą granic Ukrainy, a zgodnie z memorandum musza wkroczyc jak ukraina będzie celem ataku jadrowego lub pełnoskalowej agresji państwa z bronia jadrowa. Dlatego rosjanie tak skamla ze ich tam nie ma:)

cywilny
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 14:27

to Rosja była gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy... a postąpiła jak postąpiła...

Wielki mur
niedziela, 9 czerwca 2019, 20:22

Czy teraz Chiny wykorzystają zachowanie Rosji Putina wobec Ukrainy, by wyrwać z niej terytoria??? Czyż punktów spornych i zapalnych nie mają? Poświęcą 100 milionów ludzi, by wygrać jak stwierdził ich wojskowy dowódca.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 10 czerwca 2019, 21:59

A dlaczego fantasto Chiny miałyby to robić? Skąd się biorą tacy oderwani od zdrowego rozsądku jak ty? Podpisali traktat graniczny z Rosją, przesuwając, zgodnie z prawem międzynarodowym, granicę na środek rzeki, zamiast krzywdzącej umowy z czasów Sowietów o granicy na brzegu chińskim i nie mają żadnych pretensji terytorialnych do Rosji. Zajmij się lepiej sporami o ponad 5000 km2 morza pomiędzy Kanadą i USA, sporach granicznych Turcji z Grecją i Cyprem i nie zawracaj sobie główki granicą chińsko-rosyjską bo to cię przerasta. Utworzył się układ 2,5 biegunowy - z biegunem w USA i Chinach i "półbiegunem" w Rosji. USA nie da rady równocześnie Chinom i Rosji. Rosja i Chiny może się nie kochają, ale wiedzą, że jak przegrają Chiny to USA następnie uderzy na Rosję a gdyby uderzyły USA na Rosję, to Chiny wiedzą, że będą następne. Dlatego ani Rosja ani Chiny nie zostaną neutralne w przypadku ataku USA na sąsiada. Z drugiej strony USA nie mogą pozwolić by Chiny zajęły Syberię, bo staną się surowcowo samowystarczalni (to podobna słabość Chin jak dawnej Japonii, która przeszkadza im stać się prawdziwym supermocarstwem) i w razie, co jest zupełnie nieprawdopodobne, ataku Chin na Rosję, musiałyby przyjść Rosji z pomocą. Z drugiej strony Rosja nie pozwoli Chinom na zwycięstwo nad USA, bo wtedy Chiny zajęłyby Rosję. Ten skomplikowany układ gwarantuje światu brak IIIWŚ, ale doprowadza do furii Anglosasów, że taka "zacofana" Rosja, z budżetem 10x mniejszym od USA, ma nieomal równorzędną do USA pozycję w świecie. Szczególnie to doprowadza do furii Anglików, którzy przez swoją polityczną głupotę i głupie posunięcia (nie jedno - byli takim wielkim mocarstwem: zajmowali 25% lądów na Ziemi, że jedno głupie posunięcie by ich nie załatwiło, ale był to szereg decyzji jedna głupsza od drugiej. Np. w szkołach na nauce historii się kłamie: koloniści w Ameryce nie chwycili za broń by się od Anglii odłączyć, ale... przyłączyć! Nie żądali niepodległości, tylko przyłączenia do Anglii, by nie mieć statusu kolonii, tylko części Wielkiej Brytanii! Król Jerzy III zamiast na to przystać postanowił powiesić buntowników, więc nie mieli innego wyjścia niż niepodległość a Jerzy III jest teraz w Anglii uważany za najgłupszego króla...) przegrali imperium i stracili pozycję na rzecz USA i nie mogą ścierpieć ambicjonalnie, że jacyś Słowianie z Rosji (a zawsze na Słowian spoglądali z rasistowską pogardą. "Polacy są jeszcze gorsi od Irlandczyków a przecież wszyscy wiedzą, że Irlandczycy to już ostatnia hołota" - zapisał w swoim pamiętniku Churchill.) mimo skromnych środków wykonują mistrzowskie posunięcia dyplomatyczne, przez co za Putina (zdaniem byłego premiera Australii, "najwybitniejszego rosyjskiego przywódcy od czasów Piotra Wielkiego") Rosja znaczy nieporównanie więcej niż normalnie pozwalałby stan jej skromnej gospodarki. Stawia to nieudacznych Anglików z ich utratą mocarstwowości w podwójnie ośmieszającej sytuacji, stąd patologiczna nienawiść Albionu do Rosjan. :)

Pax omnia
niedziela, 9 czerwca 2019, 20:19

Gdyby za każdy ostrzał Ukraina metodycznie niszczyła kolejny pas aktualnie wrogiej ziemi, to krzyk, by się podniósł. Ludność ukarińska odsunieta daleko od frontu. Wtedy padałyby wprost pytania do Putina - jakim cudem separatyści mają broń o donośności np. 50 km? Gdyby Ukraina na pełną skale zaatakowała błyskawicznie, by odbić własne terytorium to wszelka interwencja sowiecka zakończyłaby współpracę z UE, Niemcami itd., bo jasnym by było, że Rosja świadomie jak kraj bandycki nadal wcina się w sprawy ukraińskie i prowadzi podstępnie wojnę licząc nadal na skorumpowane np. Niemcy. Atak armii ukarińskiej można powiązać z potężnym desantem US Army w celu zabezpieczenia tyłów Ukraińców, którzy by ich wcześniej zaprosili. 3 dni. Zamknięcie granic z Rosja i całkowite embargo z powodu bandyckiej polityki napaści na sąsiada i żadne ględzenie Merkelona, tylko twarda polityka USA. Czy gospodarce Putina to by się opłacał udawać separatystów, wspierać ich swoimi oddziałami? One, w przypadku wysłania na Ukrainę jako zielone ciuliki powinny zostać wymłotkowane niczym muzycy Wagnera. To hardpolitik, ale czy zachód jest twardy? To są żabcie,żabusie,bez jaj kombinujące najczęściej kosztem innych narodów,a głupi niestety dali się na Ukrainie skłócić. Rosjanie powinni poczekać i pozwolić okrzepnąć swoim pobratymcom i w ramach państwa ukraińskiego zrobić zgodnie z jego konstytucją referendum. Wtedy pokojowo mogliby dużo zyskać. A tak wyjęli się spod prawa, także cywilizowanych narodów. To nie było mądre. Teraz możni nadal bawią się losem milionów omamionych propaganda i strachem. Najgorzej, gdy jest zgoda narodów na buntownicze zmiany fundamentów państwa, w którym się żyje. Skłócono nie parę milionów ludzi,lecz dziesiątki milionów ludzi w interesie paru egoistów,a to potrwa lata całe idąc w pokolenia, co najmniej do czwartego,do tego skłócono też jeszcze bardziej Słowian i narody Europy. W imię czego? naprawdę warto było?

analizator propagandy
niedziela, 9 czerwca 2019, 12:44

Co za niezwykły ostrzał ze strony separatystów: ostrzeliwali (jak zwykle) cywilne miejscowości a trafili w 12 ukraińskich wojskowych. Pewnikiem mają jakieś super PGM, w przeciwieństwie do strony ukraińskiej, która zawsze ostrzeliwuje cele wojskowe a jakoś głównie trafia w cywili.

dim
niedziela, 9 czerwca 2019, 12:30

Jak nic, w razie wojny, w Polsce będą używać naszej ludności, jako żywych tarcz. A po "swojej" stronie, w taki sam sposób użyją polskiej i sąsiedzkiej wobec niej, autochtonicznej ludności Białorusi. Czy nasze wojsko wie, co ma w takiej sytuacji robić ? Czy jest to rozważane - omawiane, wśród kadry WP ? Mnie Rosjanie wymordowali niemal całą polską część mojej rodziny. Dwoje - mama i dziadek - przeżyli, gdyż uparcie z Sybiru uciekali, wielokrotnie, przy tym oszukiwali co do tożsamości i intencji. Ostatnia (trzecia) ucieczka dziadka to było jako "Ukrainiec", dezercja z Armii Czerwonej i wskok do ciężarówki LWP, niedaleko Sielec nad Oką. Z Rosjanami (systemem, państwem) nie daje się inaczej - trzeba po pierwsze dokładnie odgadnąć, co zamierzają, jak chcą to robić, a po drugie - być na to gotowym i jeszcze znacznie bardziej chytrym niż oni. Mam przeżyła, już po wojnie, bo deklarowała że chce zostać sovietskim wracziom (lekarzem), oczywiście ani słowa po polsku. Aż wykorzystała okazję i uciekła. Zza Uralu, aż do Polski ! - tu trzeba przyznać, że bardzo wiele osób, w tym wielu Rosjan wtedy dzieciom - uciekinierom pomagało, nie zważając na żadne nakazy policyjne, by zgłaszać to na posterunek.

Tweets Defence24