Dlaczego warto mieć certyfikowany system zarządzania w realizacji kontraktów dla wojska?

2 grudnia 2020, 14:28
Krab
Haubice Krab w Hucie Stalowa Wola, która skutecznie wdrożyła system zarządzania jakością certyfikowany przez CCJ WAT (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Jerzy Reszczyński.

Certyfikacja jakościowa i posiadanie odpowiedniego systemu zarządzania odgrywają coraz ważniejszą rolę w realizacji kontraktów dla wojska. Szerokimi kompetencjami w tym zakresie dysponuje Centrum Certyfikacji Jakości Wojskowej Akademii Technicznej (CCJ WAT), które przez ponad dwadzieścia lat poddało certyfikacji 1400 organizacji zarówno z sektora obronnego, jak i cywilnego.

Reklama

Artykuł przygotowany przez CCJ WAT

Uzbrojenie oraz sprzęt wojskowy jest specyficzną grupą wyrobów, dla których wymagania jakościowe są formułowane w inny sposób niż dla wyrobów powszechnego użytku. W znacznej mierze wynika to z celu przeznaczenia tych wyrobów, głównie do realizacji operacji wojskowych. Ich trwałość i niezawodność jest czynnikiem decydującym o powodzeniu misji. Jednocześnie jest gwarantem zdrowia i życia żołnierzy użytkujących te wyroby w działaniach militarnych.

W celu ujednolicenia wymagań stawianych organizacjom realizującym dostawy uzbrojenia i sprzętu wojskowego w siłach sojuszu NATO, zostało ustanowione porozumienie standaryzacyjne STANAG 4107. Określa ono zasady nadzorowania realizowanych kontraktów będących przedmiotem umów międzynarodowych, w ramach procesu Rządowego Zapewniania Jakości (GQA), ale też i krajowych, w kierunku minimalizowania ryzyka nie spełnienia wymagań jakościowych oraz zapewnienia dostaw wyrobów o najwyższej jakości. STANAG 4107 wprowadza wymagania dotyczące zapewnienia jakości dla organizacji realizujących dostawy dla wojska poprzez odpowiednie Publikacje Sojusznicze Zapewnienia Jakości AQAP (Allied Quality Assurance Publication).

Dla przykładu:

  • AQAP 2110 dla projektowania, prac rozwojowych i produkcji,
  • AQAP 2310 dla przemysłu lotniczego, kosmicznego i obronnego,
  • AQAP 2210 dla oprogramowania,
  • AQAP 2105 dla opracowania planów jakości,
  • AQAP 2131 dla kontroli końcowej i badań.

Praktyka pokazuje, że dostawcy, którzy nie mają funkcjonującego skutecznego systemu zarządzania jakością zgodnego z AQAP, w przypadku podpisania kontraktu, napotykają na wiele trudności i problemów z poprawnym zastosowaniem jego wymagań. W konsekwencji może to skutkować nieterminową realizacją kontraktu czy też odrzuceniem wyrobu przez przedstawiciela rządowego zapewnienia jakości (GQAR). W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera wcześniejsza ocena systemu potencjalnego dostawcy przez niezależną jednostkę certyfikującą (stronę trzecią), która przeprowadzając audity w obszarze AQAP jest w stanie w sposób obiektywny i kompetentny zidentyfikować mocne i słabe strony oraz niezgodności związane z działalnością organizacji. Niewątpliwie do takiej oceny potrzebna jest ekspercka wiedza z zakresu technologii wyrobu obronnego, praktyczna umiejętność interpretacji wymagań AQAP oraz znajomość obowiązujących regulacji w resorcie sił zbrojnych. 

Kryteria te spełnia Centrum Certyfikacji Jakości Wojskowej Akademii Technicznej (CCJ WAT), które przez ponad dwadzieścia lat poddało certyfikacji 1400 organizacji zarówno z sektora obronnego, jak i cywilnego. Ponadto jako akredytowana przez Polskie Centrum Akredytacji (AC 057) jednostka certyfikująca ocenia systemy zarządzania jakością (ISO 9001), środowiskiem (ISO 14001), bezpieczeństwem informacji (ISO 27001), bezpieczeństwem i higieną pracy (ISO 45001). CCJ WAT jest też uprawnione przez ministerstwo właściwe ds. gospodarki do certyfikacji Wewnętrznego Systemu Kontroli (WSK). Pełen zakres usług certyfikacyjnych CCJ WAT prezentowany jest na stronie www.ccj.wat.edu.pl.

Deklaracja spełnienia AQAP 2110 wymaga od organizacji ustanowienia, wdrożenia, udokumentowania oraz stałego doskonalenia pod względem skuteczności i ekonomiczności systemu zarządzania zgodnego z normą ISO 9001:2015, uwzględniającego również planowanie jakości, zarządzanie ryzykiem, konfiguracją i niezawodnością. W każdej organizacji system będzie wyglądał nieco inaczej, w zależności od wielu czynników tj. np. wielkości, struktury, formy organizacyjnej, zakresu prowadzonej działalności, uwarunkowań rynkowych, zaawansowania technicznego, organizacyjnego i kompetencji pracowników. Posiadanie wdrożonego systemu zgodnego z wymaganiami AQAP jest obligatoryjne dla przedsiębiorstw   dostarczających wyroby lub świadczących usługi zamawiane przez Siły Zbrojne RP lub pozostałe armie NATO. Dlatego uzasadnionym jest wdrożenie, utrzymywanie i certyfikacja systemu zgodnego z wymaganiami AQAP dla firm zainteresowanych projektowaniem, produkcją i/lub dostawami dla wojska w kontekście pozyskiwania nowych zamówień oraz skutecznego utrzymywania dotychczasowych kontraktów.

Posiadanie przez dostawcę systemu zarządzania jakością zgodnego z publikacją standaryzacyjną AQAP jest wymaganiem kontraktowym, którego spełnienie oceniane jest przez (GQAR)/zamawiającego na mocy Decyzji Ministra Obrony Narodowej Nr 126/MON w sprawie zapewnienia jakości sprzętu wojskowego i usług, których przedmiotem jest sprzęt wojskowy (Dz. Urz. Min. Obr. Nar. z 2019 r., poz. 159). Należy jednak zdawać sobie sprawę z ryzyka wynikającego z niewłaściwej interpretacji wymagań AQAP przez dostawcę, który posiada system wyłącznie na etapie realizowanego kontraktu. Biorąc pod uwagę reżim jakościowy i terminowy związany z zawartą umową dostawca może nie sprostać stawianym wymaganiom. Aby system był skuteczny i użyteczny musi opierać się na mocnych podstawach zbudowanych na świadomości organizacji w zakresie zarządzania ryzykiem, konfiguracją i niezawodnością potwierdzonej w praktyce.

Rozwiązaniem problemu, które może być korzystne zarówno dla dostawcy jak i zamawiającego, jest wcześniejsza ocena systemu zarządzania jakością przez niezależną jednostkę certyfikującą, która posiada odpowiednie kompetencje, doświadczenie oraz wiarygodność w obszarze certyfikacji AQAP. Pozytywne wyniki z przeprowadzonego procesu certyfikacji utwierdzają w pewności i dają zaufanie, że dostawca posiada system zarządzania jakością zgodny z określoną publikacją AQAP jest przygotowany do realizacji kontraktów.

Certyfikacja AQAP jest procesem przygotowującym dostawców do realizacji kontraktów służącym pogłębieniu świadomości jakościowej oraz redukcji błędów w skomplikowanym łańcuchu dostaw sprzętu wojskowego. Jest to warunek konieczny do utrzymania niezawodności, bezpieczeństwa eksploatacji wyrobów oraz spełnienia wymagań zamawiającego. W ramach trzyletniego cyklu certyfikacji odbywają się coroczne wizyty auditorów CCJ WAT u dostawców w celu oceny zgodności systemu zarządzania z AQAP i ISO 9001 oraz skuteczności wprowadzonych działań przez organizacje po wcześniejszych auditach. Z doświadczeń i obserwacji wynika, że audity są dużą wartością dodaną w zakresie doskonalenia systemu zarządzania organizacją i bezpośrednio przekładają się na sukces realizacji kontraktu oraz zachowanie wizerunku rzetelnej i wiarygodnej firmy.

Warto zwrócić uwagę, że certyfikacja AQAP realizowana przez CCJ WAT jest również dobrym narzędziem w procesie zapewnienia jakości sprzętu wojskowego w całym cyklu życia wyrobu. Proces certyfikacji realizowany jest przez CCJ WAT w powtarzalnym cyklu, stąd też wiedza na temat dostawcy jest dostępna nie tylko na etapie zawierania kontraktu ale również w fazie eksploatacji wyrobu, realizacji reklamacji, usług serwisowych, usług szkoleniowych, itp. Ponadto informacja z oceny dostawcy mogłaby być wykorzystywana przez zamawiającego już na etapie przedkontraktowym, co pozwoliłoby na wyeliminowanie dostawców nierzetelnych, których deklaracje na temat posiadania systemu AQAP nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Rozwiązanie takie niesie za sobą dodatkową korzyść dla zamawiającego, który w procesie nadzorowania jakości może się skupić wyłącznie na ocenie wybranych procesów pod względem zdolności do spełnienia wymagań umowy, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów zidentyfikowanego ryzyka. Pozwala to na odciążenie strony zamawiającej w zakresie nadzoru nad systemem i stworzy możliwość zwiększenia nadzoru nad wyrobem.

W nawiązaniu do decyzji o utworzeniu Agencji Uzbrojenia, której zadaniem będzie nadzór nad sprzętem wojskowym w całym cyklu jego życia, współpraca z CCJ WAT może stanowić płaszczyznę wymiany wiedzy w zakresie deklarowanych możliwości realizacyjnych dostawców. Na etapie postępowania pozwoli wyeliminować podmioty gospodarcze, których deklaracje dotyczące przygotowania do realizacji kontraktów nie znajdują pokrycia w rzeczywistości, a na etapie eksploatacji dostarczy pewności, że sprzęt wojskowy będzie należycie serwisowany, zarówno w zakresie napraw gwarancyjnych jak i również podczas napraw pogwarancyjnych. Te działania umożliwią zwiększenie efektywności dostaw uzbrojenia i sprzętu wojskowego przy niezmienionej, odpowiedniej jakości tego sprzętu.  

Centrum Certyfikacji Jakości WAT jako instytucja resortu obrony narodowej od ponad dwóch dekad certyfikuje systemy zarządzania jakością dostawców sprzętu dla wojska pod względem ich zgodności z wymaganiami publikacji AQAP. Podstawowym warunkiem potwierdzenia certyfikacji AQAP jest spełnienie wymagań zawartych w normie ISO 9001:2015, z uwzględnieniem kontekstu bezpieczeństwa i obronności. CCJ WAT nie tylko certyfikuje ale również przekazuje wiedzę i doświadczenie w ramach prowadzonych szkoleń, których tematyka dotyczy zintegrowanych systemów zarządzania, w tym interpretacji wymagań AQAP i ISO 9001:2015, niezawodności, zarządzania konfiguracją i zarządzania ryzykiem AQAP. Pełna oferta szkoleniowa znajduje się na stronie internetowej www.ccj.wat.edu.pl.

Na przestrzeni lat obserwujemy ewolucję w formułowaniu wymagań AQAP ale niezmiennie posiadanie certyfikatów AQAP stanowi potwierdzenie wiarygodności oraz stopnia dojrzałości organizacji niezbędnej do  realizacji kontraktów dla wojska. Dla Zamawiającego certyfikat jest  potwierdzeniem wiedzy, doświadczenia i możliwości dostawcy w zapewnieniu wymagań jakościowych sprzętu i uzbrojenia w aspekcie realizacji kontraktu. Biorąc pod uwagę coraz większą świadomość społeczną w zakresie korzyści płynących z posiadania certyfikowanych systemów zarządzania można przewidywać, że w niedalekiej przyszłości posiadanie certyfikatu może być dla dostawców wymaganiem obligatoryjnym.

Artykuł przygotowany przez CCJ WAT

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 32
Reklama
rpw
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 11:23

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że takie Rejonowe Przedstawicielstwa Wojskowe uczestniczą szumnie w czymś co nazywają zarządzeniem jakością i kontrolą jakości Wykonawcy na podstawie klauzuli jakościowej zawartej w umowie jednocześnie praktycznie NIE uczestnicząc w jakościowej kontroli samego WYBROBU jakim jest zamawiany sprzęt wojskowy. Pogłębiona lub pełną kontrolę jakości wyrobów na zgodność np. ze specyfikacją techniczną (WZTT, ZTT, DT) i tak realizuje Zamawiający wspierany przez Gestorów i Użytkowników w trakcie prowadzonych komisyjnych badań kwalifikacyjnych (dla prototypów) oraz badań zdawczo-odbiorczych, badań okresowych i testów dla sprzętu pozyskiwanego w ramach dostaw (produkcji). Z tego powodu już niejednokrotnie stawiano pytanie - po co nam RPW w takim wydaniu jak obecnie?

emeryt
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 08:20

W mojej opinii artykuł dotyka bardzo ciekawego obszaru - właściwego przygotowania się firm do realizacji kontraktów wojskowych. Ci którzy kiedykolwiek mieli doczynienia z systemami jakości, w tym z AQAP, wiedzą, że to nie jest możliwe, tak z marszu spełnić wszystkie wymagania. Być może własnie certyfikacja, czyli wczesniejsze przygotowaniw się do realizacji kontraktu, jest rozwiązaniem, które umożliwi szybsze i sprawniejsze dostawy. Dodatkowo może być wykorzystywane przez wojsko jako narzędzie do oceny przygotowania dostawców i eliminowania tych, dla których jakość tego co dostarczają ma mniejsze znaczenie

w
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:05

Bzdura. Procedury ISO zżarły juz nie jeden zakład

Liczy się podejście, a nie certyfikat
czwartek, 10 grudnia 2020, 10:31

Owszem to się zdarza. Świadczy to jednak o przeroście formy nad treścią. Zaletą systemów jakości jest elastyczność sposobu wdrożenia. Jest mi znana osobiście polska rodzinna firma, która liczy poniżej 25 osób i ma wdrożony choć nie certyfikowany, własny system jakości. I od lat, z łatwością dotąd przechodzą w s z y s t k i e audyty jakościowe ze strony klienta, w tym nawet najpoważniejszych światowych koncernów motoryzacyjnych. Da się bez certyfikatu? Da!!!

QA
niedziela, 6 grudnia 2020, 18:44

bo tu jest błąd w tłumaczeniu z angielskiego: nie ma zarządzania jakością,tylko jest jakość zarządzania. To diametralnie zmienia podejście do tematu.

pytajnik
piątek, 4 grudnia 2020, 19:22

A może chodzi o zdyscyplinowanie podmiotów bądź osób? Byłoby to coś czego nie ma w zakładach prywatnych. Tam sami się wszyscy dyscyplinują.

piątek, 4 grudnia 2020, 11:19

Wymagać odpowiedzialności i stosować wyciąganie konsekwencji...niekompetencja się szerzy...państwowe niczyje...

Agata K.
czwartek, 3 grudnia 2020, 12:14

Utrzymywanie certyfikowanego systemu daje możliwość współpracy z auditorami CCJ WAT, którzy są wysokiej klasy specjalistami ( kto współpracował ten wie ). Kto nie miał możliwości współpracować, szczerze tę współpracę polecam.

robson
czwartek, 3 grudnia 2020, 10:07

moim skromnym zdaniem certyfikaty w większości to kupowanie wirtualnych gwarancji dochowania standardów, ale odbiór i tak musi być... (na ścianie pozostaje oprawiony "kwit"-to pewne)

emeryt
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 08:19

Nie traktowałbym certyfikatu jako gwarancji. Moim zdaniem certyfikat daje dodatkowej pewności, że firma jest przygotowana do spełnienia wymagań okreslonych w normach lub publikacjach. Dla wyrobu certyfikat to dodatkowa pewność że jest on wykonany wg. określonych standardów. Certyfikat to wizytówka dla firmy, dlatego jest eksponowany. Nie bardzo rozumiem co to ma wspólnego z czynnością odebrania wyrobu i ewentualnych sprawdzeń z tym związanych. Jak się odbiera samochód z salonu to także się go sprawdza.

Tyle w temacie
środa, 2 grudnia 2020, 21:14

Prawda jest taka, że żadne normy czy certyfikaty nie gwarantują ani sprawnego działania, ani jakości. Wiem, jak zły szelag, bo sam wdrożylem kilka systemów jakości, a i tak najlepsze produkty jakie znam, produkuje firma bez żadnych certyfikatow, ale mająca w ł a s n y, nadzwyczaj wyśrubowany system jakości. A cały świat ustawia się po ich produkty w ogromnej kolejce mimo, że żadnych certyfikatów na nic nie mają.

Krzysiek
czwartek, 3 grudnia 2020, 09:28

A więc jednak jakiś system zarządzania (akurat tutaj "własny") może zagwarantować wysoką jakość wyrobu... Widzę u kolegi wewnętrzną niespójność wypowiedzi. Może warto się przestawić na inny profil działalności niż "wdrażanie systemu", skoro to nieskuteczne?

czwartek, 3 grudnia 2020, 13:06

Maciej Popieram wypowiedź Krzysztofa.

Tyle w temacie certyfikacji
czwartek, 3 grudnia 2020, 10:23

Błąd zrozumienia? Bo ja widzę u kolegi zdumiewający brak zrozumienia prostego tekstu, więc może zbyt skomplikowane słowa zastosowałem? Tytuł artykułu: "dlaczego warto mieć CERTYFIKOWANY.... ". Mam wystarczające doświadczenie zawodowe by podważać głębszy sens CERTYFIKACJI, czego dowodem jest nawet kilka znanych mi świetnych firm bez żadnego Certyfikatu. A ja skutecznie uzyskuję wymagane certyfikaty poprzez wdrożenie systemów dla firm. Bo uzyskanie przeze mnie wszystkich niezbędnych certyfikatow tych systemów jest każdorazowo warunkiem zakończenia projektu i mojego kontraktu. Podważam natomiast skuteczność, ale samej certyfikacji systemu czy to projektowania czy produkcji. Z pewną przykrością muszę stwierdzić, że większości firm zależy z zasady na uzyskaniu samego certyfikatu, a nie posiadaniu systemu gwarantującego produkcję super-produktu. Można mieć system i jego certyfikat, a produkować byle jaki jakościowo produkt. To nie są synonimy jakościowe! W tym co piszę, nie ma żadnej niespójności. Podobnie można nauczyć kogoś albo rozumienia matematyki, albo sposobu rozwiązywania testów i pewnych typów zadań matematycznych, by zdać egzaminy na "3+"! I w tym też nie żadnej niespójnosci.

Gojan
czwartek, 3 grudnia 2020, 20:15

Podzielam ten punkt widzenia. Co więcej, uważam, że mechaniczne przykładanie ogólnych schematów systemów jakości może przyczynić się w pewnych przypadkach do obniżenia jakości wykonywanych czynności, np. produkcji. Ogólne schematy dobrze się sprawdzają w sytuacjach rutynowych, gdzie czynności da się rozłożyć na elementy proste, niezmienne w dłuższym czasie, dające się łatwo opisać. Można wtedy przyuczyć do nich nawet małpę. Ale taki system odzwyczaja od myślenia. Niektórzy pracownicy przyzwyczajeni do wykonywania czynności cząstkowych, "rozpisanych na nuty", przestają ogarniać całość procesu, wykazują brak refleksji nad tym, co robią, np. nt. konieczności dokonywania drobnych ale częstych korekt, umykających zatwierdzonym (certyfikowanym) schematom. W końcu wydarza się coś nierutynowego i schemat działania się załamuje. Ale certyfikat jakości na ścianie jest OK, robi wrażenie na klientach.

Tyle w temacie certyfikacji
piątek, 4 grudnia 2020, 08:48

Brawo. Dokładnie jak piszesz. Zajmując się wdrażaniem systemów jakości obserwowałem to wielokrotnie. Wyłącznie jednostkowe Zarządy, czy właściciele poważnie traktują przestrzeganie zasad i rozumieją istotę dobrze prowadzonego systemu zarządzania, i których nie zadowala "ramka z certyfikatem" na ścianie.

Krzysiek
piątek, 4 grudnia 2020, 20:16

Certyfikacja potwierdza funkcjonowanie systemu opartego o pewne wymagania. Jeżeli system opiera się na nierzetelnej i nie merytorycznej usłudze "wdrożenia" to przypadkiem może się zakończyć certyfikatem na ścianie. Potem taki "system" generuje wyłącznie problemy. Polecam jednak zmienić branżę i nie psuć dalej rynku.

Tyle w temacie certyfikacji
sobota, 5 grudnia 2020, 21:03

Totalną bzdurą jest stwierdzenie o przypadkowym uzyskaniu certyfikatu. To żenująco niski absurd. Certyfikaty nadają akredytowane firmy o nieposzlakowanej opinii. Nie da ich ani kupić, ani "załatwić"! Żaden audytor i żadna firma na to nie pójdzie!! Istotą jest to, że po uzyskaniu Certyfikatu zgodności następuje nierzetelne realizowanie procedur i instrukcji w firmie. Istotne jest nie że procedura jest realizowana, tylko JAK jest realizowana! A to zalezy nie od systemu, a od pracowników oraz managementu. A "ryba zawsze psuje się od głowy" !!

emeryt
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 08:45

Prześledziłem uważnie tok dyskusji. Uważam, że każdy ma swoja rację, zapewne poparte doświadczeniem. W większości jest popierana teza, że certyfikacja to zło konieczne. zło - bo nic nie daje, konieczne - bo czasami trzeba mieć. Pozwolę sobie się z tym nie zgodzić. Każda firma funkcjonuje w oparciu o swój własny system. I może sobie funkcjonować przez wiele lat. Jednak w pewnym okresie podejmuje decyzję, że chce czegoś więcej. To wiecej wymaga spełnienia pewnych norm lub standardów. Znowu wymaga to decyzji, czasami ta decyzja wiąże się z certyfikacją, a certyfikacja to świadomośc i o to w tym wszystkim chodzi. Nie mechaniczne klepanie czynności a świadome wykonywanie pewnych działań. Jeśli ktoś wprowadza systemy tylko po to aby działać schematycznie, to już na starcie jest spalony. Szkoda czasu i pieniędzy, a potem jak to ujął Krzysztof same problemy i flustracja.

ryba
środa, 2 grudnia 2020, 23:47

certyfikaty nie sa po to abyś uzyskał najlepsza jakość produktu ale żebyś w produkcji nie zszedł poniże certyfikowanej normy, reszta zależy od osób kieujących firmą.

Tyle w temacie certyfikacji
czwartek, 3 grudnia 2020, 13:00

Certyfikat to nie jest "pół" prawdy. Niedawno pracowałem w "poważnej" markowej firmie z branży automotive. Mają wszystkie istotne dla branzy certyfikaty. Tymczasem nie byli w stanie wysłać produktu do poważnego odbiorcy zachowując wymagane standardy pakowania. Przy realizacji wysyłek, gdy z zasady produkcja była spóźniona, łamane były procedury wysyłkowe, dokumentacja nowych uruchmień szła w ogóle poza procedurami, uzupełnianymi potem.. lub wcale. Wprowadzanie nowych materiałów i części do systemu odbywało się "na wczoraj", z ułamkiem prawdziwych danych np. co do ich wagi, wymiarów opakowań etc., w magazynie nigdy nic się nie zgadzało, "ginęły" dostawy "odnajdywane" dwa miesiące później, a każdy spis wykazywał niewyobrażalne niezgodności "wyjaśniane" na koniec roku. Zasady BHP, w tym instrukcje "były" a jakże. Wszyscy je podpisywali... nawet nie czytając. Sam to widziałem. A gdy raz zapytałem o procedurę szkoleń i wprowadzania pracownika na stanowisko usłyszałem od "ważnego" menadżera:... "Poszukaj sobie"! Ale możesz mi wierzyć, w s z y s t k i e certyfikaty mieli, a jakże!! Ale gdy tracili klientów, bo nie przestrzegali z a s a d, niczego ich to nie uczyło i ich CERTYFIKOWANY system jakości "działał" jak zawsze!

ryba
czwartek, 3 grudnia 2020, 19:56

spoko ok ale prawda jest taka jak napisałem ,certyfikaty sa tak pisane aby analfabeta sie nie pomylił , w waszej firmie raczej kreta bym posukał bo skoro taki miszmasz był to ktos to robił specjalnie.

Tyle w temacie certyfikacji
piątek, 4 grudnia 2020, 09:00

Niepotrzebny nawet żaden kret. To duża korporacja gdzie każdy pilnował wyłącznie swojego "poletka", byle wypchnąć jak najszybciej "temat" do kogoś innego. I zasada "przepchnij to wreszcie, bo już jesteśmy spóźnieni"! I po prostu przy cichej akceptacji kierowników, lub przymykaniu oczu "robiło się swoje"!

ryba
sobota, 5 grudnia 2020, 11:24

ale tak ma być zeby kazdy pilnował swojego poletka a nie wszystkich naraz , problem w tym ze na górze powinien siedziec ktos kto to wszystko zsynchronizuje.

Tyle w temacie certyfikacji
sobota, 5 grudnia 2020, 21:16

System nie polega na "obrabianiu swego poletka" tylko na " obrabianiu" zgodnie z procedurami i instrukcjami, w tym np. dokumentowaniu zgodności działań z zawczasu przygotowanymi wymaganiami. Złym jest dokument czy zapis, ktory niby jest, ale który zawiera złe informacje czy dane, lub ich nie zawiera. Nie wystarczy np. potwierdzić, że "karabin strzela wystarczająco celnie", gdy trzeba potwierdzić że : "trafia z CEP nie większym niż..., na dystansie nie mniejszym niż..., przebijając pociskiem pełnopłaszczowym o wadze... i energii kinetycznej nie mniejszej niż...., płytę pancerną o odporności zgodnej ze STANAG NR...".

ryba
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:03

zapewne tak rozbudowana informacja służy temu aby utrzymac odpowiedni standart , bo że strzela celnie zbyt ubogie inf jak a tą cne za broń.

ursus
środa, 2 grudnia 2020, 17:00

Tylko, że u nas problemem jest głównie sam zamawiający (IU) i to właśnie przede wszystkim on powinien podlegać rygorystycznej certyfikacji warunkującej dopuszczenie danego zespołu inspektorów do konkretnego programu modernizacji SZ i kto zawali temu dziękujemy. Pytanie tylko jak właściwie zabetonować organ certyfikujący zdala od szeroko pojętego środowiska siłowego (dla skuteczności trzeba potraktować je jako jeden twór)? Wydaje się, że taka instytucja/komisja mogłaby podlegać np. pod prezydenta, ale to wymaga dalszych przemyśleń w celu całkowitej eliminacji niepożądanych roszad personalnych. Losowanie składu komisji to też jakaś opcja pod warunkiem, że nikt nie majstruje przy puli.

Tyle w temacie certyfikacji
niedziela, 6 grudnia 2020, 07:49

Dokładnie jak napisaleś. Niezależność audytora/inspektora jest kluczem. Dlatego przy systemach jakości "wiodący specjalista" od systemów zarządzania jakością podlega zawsze wprost najwyższemu kierownictwu, które p o w i n n o być zainteresowane rzeczywistą poprawą i rzeczywistym wdrożeniem. Podkega więc albo Prezesowi albo "naczelnemu" i m u s i być całkowicie niezależny od jakiegokolwiek innego np od szefa produkcji, szefa zakupów itd. Wtedy jest duża szansa że "system" rzeczywiście zadziała. Choć i wtedy może się okazać, że gdy "niedojrzały" jest akurat sam Prezes, to system będzie wydmuszką, a produkt byle jaki.

aLeX
czwartek, 3 grudnia 2020, 23:47

Dobry komentarz bo to co się od wielu lat dzieje przy większosci programów modernizacyjnych jest nie tyle śmieszne co tragiczne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa.

Andrzej
czwartek, 3 grudnia 2020, 17:43

Widzi Pan drzewa ale nie widzi Pan lasu. Lasu nie da się wylosować. To przeczyłoby zasadzie losowania. Ta maszyna tak nie działa. Byłoby za prosto, za pięknie.

ursus
piątek, 4 grudnia 2020, 13:31

Tu właśnie chodzi o właściwy rozdzał zagajnika od lasu, który jest koniecznością, by eliminować chaszcze. Jeżeli pierwszy będzie częścią drugiego, to ma Pan rację, że to się nie powiedzie.

Andrzej
sobota, 5 grudnia 2020, 17:47

Informacja dla czytających: nie komentuję artykułu. Komentuję komentarz Ursusa, który mam wrażenie, ignoruje fakt, że IU nie jest jedyną instytucją zaangażowaną w system.

Tweets Defence24