Dlaczego trzeba było wydać dodatkowe 115 milionów złotych na Kormorany? [POLEMIKA]

4 grudnia 2020, 16:50
DSC_0174
Niemieckie niszczyciele min typu Frankenthal były koncepcyjnym wzorem dla Kormorana z tą różnicą, że na polskich okrętach zastosowano dostępne w obecnych czasach wyposażenie. Fot. M.Dura
Reklama

Jak na razie zmiany wprowadzone trzema aneksami do umowy podpisanej 27 grudnia 2017 roku na budowę dwóch „seryjnych” niszczycieli min typu Kormoran II kosztowały budżet państwa 115 milionów złotych i co najmniej ośmiomiesięczne opóźnienie w realizacji pierwotnego zamówienia. Zarówno te dodatkowe koszty, jak i opóźnienie mogą się zwiększyć, o ile nie zatrzyma się procesu wprowadzania zmian do projektu. Problem polega na tym, że na to się wcale nie zapowiada.

Po publikacji 22 października 2020 roku artykułu „Kormoran II, czyli jak z niszczyciela min zrobiono „krążownik min”” Inspektorat Uzbrojenia (IU) już dzień później opublikował na swojej stronie internetowej stanowisko negujące większość tez zawartych w tym materiale. Komunikat w podobnym tonie przesłała PGZ Stocznia Wojenna, jak również opublikował na Twitterze reprezentujący Gestora Pan kmdr Piotr Sikora, który w grudniu 2019 roku był szefem Oddziału Morskich Systemów Walki w Inspektoracie Marynarki Wojennej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Żaden z argumentów użytych w tych stanowiskach nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości, a tym bardziej w artykułach opublikowanych na portalu Defence24.pl. Warto się więc zastanowić, jak naprawdę powinna wyglądać dyskusja na temat Marynarki Wojennej, rozkładając na czynniki pierwsze opinie publikowane przez obrońców obecnie realizowanego sposobu budowania niszczycieli min w Polsce.

By jednak mieć odnośnik przypomnijmy, że w czasie, gdy w Marynarce Wojennej zaczęto pisać wymagania na okręt Kormoran II, w Finlandii rozpoczął się program budowy nowych niszczycieli min typu Katanpää. Finowie otrzymali trzy takie okręty z włoskiej stoczni Intermarine S.p.A., wraz z częściami zamiennymi i stuprocentowym offsetem płacąc za to 245 milionów euro. To mniej, niż obecnie kosztuje budowa dwóch seryjnych „Kormoranów” według nowych wymagań Marynarki Wojennej.

Transparentność wprowadzania zmian i konkretność w formułowaniu opinii

Właściwie całą dyskusję na temat „kto ma rację?” można by zamknąć analizując jedynie pierwszy akapit riposty Inspektoratu Uzbrojenia z 23 października 2020 r. Rzecznik prasowy IU podkreślił w nim bowiem, że wbrew temu co wskazywał autor, „budowa seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II dla Marynarki Wojennej RP jest zgodna z zapisami zawartej umowy a wszelkie zmiany zaimplementowane na dwóch seryjnych okrętach przeprowadzono w sposób transparentny oraz zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami”.

image
Zintegrowany system łączności z niszczyciela min ORP „Kormoran” otrzymał jako jedyny w czasie targów Balt Military Export w czerwcu 2018 r. wyróżnienie od Inspektora Marynarki Wojennej, a więc już po decyzji, że ten system na „Albatrosie” zostanie wymieniony na coś, czego jeszcze nie było. Fot. M.Dura

W rzeczywistości w swoim artykule autor ani razu nie postawił zarzutów, że zmiany w dokumentacji „Albatrosa” wprowadzano niezgodnie z przepisami i procedurami. Jeżeli już jednak Inspektorat Uzbrojenia tak definitywnie przedstawił swoje stanowisko, to teraz należy już bez ogródek wyjaśnić, że:

  • budowa seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II dla Marynarki Wojennej RP nie odbywa się zgodnie z zapisami zawartymi w umowie;
  • oraz nie wszystkie zmiany zaimplementowane na dwóch seryjnych okrętach zostały przeprowadzone w sposób transparentny oraz zgodny z obowiązującymi przepisami i procedurami”.

Po pierwsze należy podkreślić, że z punktu widzenia formalnego budowa seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II dla Marynarki Wojennej RP przebiega zgodnie z umową oraz później dołożonymi trzema aneksami, a nie tylko z umową. Jest to ogromna różnica ponieważ, gdyby nie te aneksy (jak na razie trzy) to okręt „Albatros” byłby już w próbach morskich, zostałby oddany w terminie i nie kosztował by kilkadziesiąt milionów złotych więcej. Umowa oczywiście została tak napisana, że pozwalała na dołożenie tych aneksów, ale nie jest to przymus.

„W umowie podpisanej 27 grudnia 2017 roku, tzw. „dokumentacja techniczna do produkcji seryjnej” była w ogóle załącznikiem do umowy. Byliśmy wtedy gotowi by zrobić okręty identyczne, do tego jakim jest pierwszy ORP Kormoran i dlatego były takie terminy. Gdyby nie te zmiany, terminy dostaw pozostałyby niezmienione”.

Marcin Ryngwelski - Prezes Zarządu stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsk

Aneksy jednak wprowadzono. Z tego powodu Marynarka Wojenna nie otrzymała jak na razie nowego niszczyciela min i straciła 115 milionów złotych, które mogłyby być przeznaczone na inne programy okrętowe.

„Odnosząc się do kwestii transparentności należy podkreślić, że Inspektorat Uzbrojenia nie może się odnieść szczegółowo do wielu przedstawionych w artykule tez dotyczących wprowadzanych zmian z uwagi na fakt, że zarówno dane z protokołu z badań kwalifikacyjnych jak i informacje dotyczące uzbrojenia, a w szczególności systemów łączności, są informacjami wrażliwymi. Wszelkie inne informacje dotyczące budowy okrętów typu Kormoran II, były podawane, również w odpowiedziach udzielonych autorowi artykułu, a także szeroko komentowane przez opinię publiczną.”

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 r.

Po drugie trudno się również zgodzić z tym, że wszelkie zmiany są wprowadzane w sposób transparentny. Zarówno Gestor jak i Inspektorat Uzbrojenia opóźniają bowiem przekazywanie informacji na ten temat, a jeżeli już, to robią to z przymusu, w sposób ogólnikowy i z pominięciem najtrudniejszych pytań. A oto trzy przykłady.

Kiedy w ostatnim kwartale 2018 roku autor wysyłał serię siedmiu pytań do Gestora - Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, chcąc poznać zakres zmian wprowadzanych do projektu „Albatrosa” oraz próbując dowiedzieć się, jak te korekty zwiększą koszty zakupu niszczycieli min i wydłużą czas realizacji programu, otrzymał dwuzdaniowy komunikat, w którym była odpowiedź na tylko jedno (!) z tych pytań.

image
Jedna z wersji zdalnie sterowanej, bezzałogowej łodzi nawodnej do jednoczesnego wykrywania min (dwa AUV na rufie) i niszczenia min (po cztery samobieżne ładunki wybuchowe na obu burtach). Fot. ECA

Kiedy z kolei 12 października 2020 r. autor wysłał w tej samej sprawie piętnaście pytań na temat programu Kormoran II do Inspektoratu Uzbrojenia, w komunikacie z 20 października br. przesłanym autorowi (oraz konkurencyjnej redakcji) otrzymał odpowiedź tylko na dwa (!) z nich. Trudno jest więc nazwać transparentnością nie wyjaśnienie wtedy tak ważnych kwestii jak np.:

  • Dlaczego w momencie podpisywania umowy nie wprowadzono zaleceń z badań kwalifikacyjnych, które zakończyły się przed podpisaniem umowy?
  • Czy w momencie podpisywania umowy 27 grudnia 2017 r. była gotowa dokumentacja do produkcji seryjnej okrętu?
  • Ile poprawek wprowadzono do projektu niszczyciela min typu Kormoran po podpisaniu umowy 27 grudnia 2017 r.?
  • Czy wprowadzenie sonaru holowanego i głowic optoelektronicznych oraz wymiana systemu łączności były w zaleceniach z badań kwalifikacyjnych i badań eksploatacyjno-wojskowych?
  • Czy budowa nowego systemu łączności na Kormoranach zwiększyła koszty zakupu niszczycieli min i wydłużyła czas realizacji programu?

Ale może być jeszcze gorzej, ponieważ przed napisaniem tej „riposty” 26 października autor ponownie zwrócił się do Inspektoratu Uzbrojenia – tym razem jedynie z trzema pytaniami. Do dnia 9 listopada br. nie dostał jednak żadnej odpowiedzi, dlatego ponownie zwrócił się w tej sprawie do IU. W komunikacie, który ostatecznie otrzymał 10 listopada były jednak wyjaśnienia dotyczące jednego pytania.

image
Już kilkadziesiąt lat temu uważano, że sonary holowane można wykorzystywać do poszukiwania min, ale tylko na niewielkich jednostkach – lub dronach nawodnych. Fot. Atlas Elektronik

Na dwa pozostałe nie odpowiedziano wprost i dlatego jak na razie nie wiadomo oficjalnie np. w jaki sposób i kto konkretnie wybrał kupiony od firmy Kraken Robotics sonar KATFISH i autonomiczny system opuszczania i podnoszenia ALARS dla budowanych właśnie niszczycieli min „Albatros” i „Mewa” oraz jakie inne firmy oferujące sonary holowane SAS zostały zaproszone do tego postępowania.

Ten brak transparentności w tym przypadku wywołuje od razu naturalne podejrzenia, że wyboru dostawcy drogiego sonaru dokonano bez standardowego postępowania przetargowego, a poprzez narzucenie konkretnego wyboru realizującej zamówienie stoczni Remontowa Shipbuilding.

W podobny sposób należałoby również wytłumaczyć powody wymiany pojazdu Saab Double Eagle Mk. III na Saab Double Eagle SAROV. To co kupiono jest bowiem rzeczywiście nowsze, ale również droższe – chociażby poprzez przygotowanie pojazdu SAROV do działania autonomicznego (stąd zamontowanie w jego kadłuba własnego źródła zasilania w postaci akumulatorów litowo-jonowych). Będzie to zresztą trzeci typ autonomicznego pojazdu podwodnego (po Huginie i Gavii) stanowiącego stałe wyposażenie Kormoranów, co jest swoistym rekordem świata na niszczycielach min.

image
Na „Albatrosie” będzie zastosowany: nie pojazd Double Eagle Mk III, ale jego nowa i prawdopodobnie droższa wersja Double Eagle SAROV. Fot. M.Dura

Dla transparentności należałoby również wyjaśnić powód rezygnacji z robotów podwodnych „Morświn” (co stawia w trudnej sytuacji Centrum Morskich Technologii Militarnych Politechniki Gdańskiej) oraz wytłumaczyć, czym będą teraz dostarczane zdalnie odpalane ładunki wybuchowe „Toczek”. Standardowo pojazdy rodziny Double Eagle przenoszą bowiem szwedzki ładunek DAMDIC (co może zmniejszyć zamówienie na „Toczki” w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Centrum Techniki Morskiej S.A.).

Zgodność z obowiązującymi przepisami i procedurami?

Na podstawie informacji przekazywanych do tego czasu przez Inspektorat Uzbrojenia i Gestora trudno jest się również zgodzić, że wszystkie zmiany zaimplementowane na dwóch seryjnych okrętach zostały przeprowadzono zgodnie z obowiązującymi przepisami i procedurami. Paradoksalnie nie można by było niczego nikomu w IU zarzucić, gdyby wyjaśniono że zmiany wynikają z innej oceny sytuacji geopolitycznej i z rozszerzenia zadań dla okrętów, a opóźnienie nastąpiło z powodu koronawirusa.

Gestor poinformował jednak w grudniu 2018 roku, że „modyfikacja systemu łączności na budowanych niszczycielach min jest wynikiem wniosków z przeprowadzonych badań eksploatacyjno – wojskowych”. Z kolei Inspektorat Uzbrojenia wyjaśnił 20 października 2020 roku, że „Bazę wiedzy dla wprowadzanych zmian stanowiły zalecenia i wnioski wynikające z badań kwalifikacyjnych oraz badań eksploatacyjno-wojskowych” i podobne wyjaśnienia opublikował 23 października 2020 roku.

„Rekomendacje poszczególnych gestorów sprzętu wojskowego i gestora wiodącego, czyli Inspektoratu Marynarki Wojennej DG RSZ, które zostały zawarte w dokumentacji z badań kwalifikacyjnych prototypu okrętu Kormoran II, jak i wnioski wynikające z badań eksploatacyjno-wojskowych, jak już informowano, stanowiły podstawę do formułowania „Wniosków o Odstępstwa”.

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 r.

Przy takich wyjaśnieniach Inspektorat Uzbrojenia ma teraz problem, ponieważ z formalnego punktu widzenia, żaden wniosek o odstępstwo uwzględniony w trzech aneksach do już podpisanej umowy na dwa „seryjne” niszczyciele min typu Kormoran II nie może być zgodnie z prawem tłumaczony zaleceniami i wnioskami: ani z badań kwalifikacyjnych, ani z badań eksploatacyjno-wojskowych. Wszelkie zmiany wprowadzone do okrętów seryjnych i koszty z tym związane mogą więc być uzasadniane tylko decyzją Gestora wspieranego przez Inspektorat Uzbrojenia.

Przypomnijmy, że jak na razie złożono około 160 wniosków o odstępstwa, z których 86 już zaakceptowano, a osiemdziesiąt czeka na zatwierdzenie i wprowadzenie – być może w ramach kolejnych aneksów. Należy również pamiętać, że część z wniosków zawiera zmiany pogrupowane w ramach jakiegoś systemu. Dlatego tych odstępstw od dokumentacji do produkcji seryjnej stanowiącej załącznik do umowy podpisanej 27 grudnia 2017 roku może być nawet kilkaset.

Dlaczego wnioski z badań kwalifikacyjnych i eksploatacyjno-wojskowych prowadzonych na ORP „Kormoran” nie mogą tłumaczyć aneksów do umowy?

Zgodnie z „obowiązującymi przepisami i procedurami” badania kwalifikacyjne muszą się skończyć przez przejęciem okrętu przez użytkownika, co w przypadku ORP „Kormoran” nastąpiło 17 listopada 2017 roku. Wnioski z tych testów musiały być więc znane o wiele wcześniej i zostać zatwierdzone specjalnym protokołem podpisanym przed…, lub dokładnie 17 listopada 2017 r. Dlatego powinny być one już wprowadzone do umowy podpisanej później - 27 grudnia 2017 roku.

Jeżeli tak się nie stało to oznacza, że Zamawiający, nie uwzględniając znanych mu zaleceń, zamierzenie ograniczył zakres prac przewidzianych w umowie. Ukrywając tym samym faktyczne, większe koszty kontraktu i dodatkowo wiedząc, że nie będzie mógł on zostać zrealizowany w terminie (co zresztą od razu zauważył autor artykułu i o czym ostrzegał oficjalnie gestora pod koniec 2018 roku).

image
Decyzją Gestora na seryjnych Kormoranach najprawdopodobniej zostanie wymieniony zintegrowany mostek nawigacyjny. Fot. M.Dura

„Podnoszone przez autora zwiększanie kosztów projektu, w związku z wprowadzanymi modyfikacjami, było brane pod uwagę przez resort obrony narodowej już na etapie negocjacji umowy na budowę seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II. Skutkowało to m.in. znacznym obniżeniem wartości okrętów seryjnych w stosunku do złożonej oferty, zabezpieczeniem środków w centralnych planach rzeczowych obowiązujących w resorcie obrony narodowej, jak i zawarciem stosownych zapisów umownych pozwalających na wprowadzanie modyfikacji poprzez „Wnioski o Odstępstwa”.”

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 r.

Nie można więc się teraz chwalić tym, że w czasie negocjacji umowy na budowę seryjnych egzemplarzy niszczycieli min typu Kormoran II Inspektoratowi Uzbrojenia udało się „znacznie obniżyć wartości okrętów seryjnych w stosunku do złożonej oferty i zabezpieczyć środki w centralnych planach rzeczowych obowiązujących w resorcie obrony narodowej”. Wiedziano bowiem, że jest to fikcja, a te „zaoszczędzone” pieniądze i tak będą z powrotem przeznaczone na Kormorany II (stąd prawdopodobnie dołożenie do umowy zapisów pozwalających na wprowadzanie modyfikacji dokumentacji do produkcji seryjnej poprzez „Wnioski o Odstępstwa”).

Wystarczy więc teraz tylko sprawdzić, które z wniosków z badań kwalifikacyjnych zostały później wprowadzone aneksami i ile ich wprowadzenie kosztowało, by się dokładnie przekonać, o ile Zamawiający specjalnie zaniżył cenę umowy podpisanej w grudniu 2017 roku na budowę „Albatrosa” i „Czapli”.

Co więcej, ilość wprowadzonych obecnie zmian zupełnie przeczy oficjalnym, pozytywnym ocenom, jakie uzyskał okręt ORP „Kormoran” w protokole badań kwalifikacyjnych. Te wysokie oceny potwierdzili również dziennikarzom przedstawiciele Gestora i członkowie załogi, którzy w przeddzień przekazania okrętu twierdzili (wiedząc że są nagrywani), że „okręt zachowuje się całkiem, całkiem nieźle, mamy powód do dumy” oraz, że „porównując się do innych krajów w tej chwili będziemy wieść prym”.

Potwierdził to również minister Obrony Narodowej, który w dniu podniesienia bandery stwierdził, że: „to okręt z którego może być dumna Rzeczpospolita i Marynarka Wojenna, z którego może być dumna stocznia Shipbuilding, która pokazała jak skutecznie można budować nowoczesne okręty”,

O pozytywnej ocenie badań kwalifikacyjnych świadczy jednak przede wszystkim to, że później w ogóle rozpoczęto badania eksploatacyjno-wojskowe (badania EW). Badania te, zgodnie z Decyzją Nr 444/MON Ministra Obrony Narodowej z dnia 30 grudnia 2013 r. (w sprawie zasad wprowadzania do Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej sprzętu wojskowego oraz wycofywania sprzętu wojskowego nieodpowiadającego wymaganiom wojska) mogą się bowiem zacząć tylko wtedy, gdy badania zdawczo-odbiorcze zakończą się sukcesem oraz wydane zostanie orzeczenia o pozytywnych wynikach testów SpW.

Decyzja Nr 444/MON jest zresztą o tyle ważna, że zaprzecza wyjaśnieniom, by wnioski z badań EW mogły być podstawą do wprowadzania jakichkolwiek zmian w SpW już sprawdzonym w czasie badań kwalifikacyjnych okrętu. Zgodnie z przepisami, badania eksploatacyjno-wojskowe stanowią bowiem przedsięwzięcie badawcze związane z testowaniem pozyskanego dla Sił Zbrojnych Sprzętu Wojskowego (SpW), przeznaczone do:

  • precyzowania zasad szkolenia i operacyjnego wykorzystania SpW
  • oraz weryfikacji norm eksploatacji, realizowane w warunkach użytkowania zbliżonych do przewidywanego wykorzystania bojowego danego rodzaju SpW”.

Aż tyle i tylko tyle. Oczywiście w Decyzji Nr 444/MON jest punkt wskazujący, że celem badań EW może być „określenie innych potrzeb, zapewniających racjonalne wykorzystanie SpW w Siłach Zbrojnych”. Jednak te potrzeby określa się we wnioskach z badań eksploatacyjno-wojskowych, które są zatwierdzanie w opracowanym przez Gestora „Orzeczeniu o zakończeniu badań eksploatacyjno-wojskowych SpW”, a więc po ich zakończeniu. Tymczasem według Wykonawcy i Inspektoratu Uzbrojenia badania EW nadal trwają.

image
Decyzją Gestora na seryjnych Kormoranach nie będzie polskiego robota podwodnego „Morświn”. Fot. M.Dura

Z formalnego punktu widzenia takich wniosków więc jeszcze nie ma. Nie można więc nie zakończonymi jeszcze badaniami eksploatacyjno-wojskowymi tłumaczyć wprowadzania kosztujących ponad 100 milionów złotych aneksów i zmieniać dokumentacji do produkcji seryjnej już w czasie tej produkcji. Wnioski, które obecnie już się wprowadza aneksami mogą bowiem nie zostać zatwierdzone przez komisję.

„Podkreślić jednocześnie należy, że badania eksploatacyjno-wojskowe prototypowej jednostki jeszcze nie zostały zakończone w pełnym ich zakresie. Przedmiotowe wnioski w dalszej kolejności podlegały uzgodnieniom z właściwymi komórkami resortu obrony narodowej. Następnie, po ich akceptacji, dokonano wyceny oraz przeprowadzono negocjacje z Wykonawcą, ze szczególnym uwzględnieniem relacji koszt/efekt. Dopiero zakończenie powyższego procesu stanowiło podstawę do wprowadzenia zmian do umowy w formie zawartych aneksów”.

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 r.

Jeżeli więc nie ma orzeczenia o zakończeniu badań EW to nie ma wniosków z badań. W takim razie, czyje i wynikające z czego wnioski były uzgadniane „z właściwymi komórkami resortu obrony narodowej”? Odpowiedź na to pytanie byłoby właśnie transparentnym podejściem do całej sprawy.

Zaskakuje też czas trwania badań eksploatacyjno-wojskowych. Według Decyzji Nr 444/MON wykonuje się je bowiem zgodnie z programem zatwierdzonym przez gestora SpW precyzującym m.in.: harmonogram badań oraz termin i miejsce ich przeprowadzenia. Trudno jest uwierzyć, że ktoś zgodził się, by badania EW trwały trzy lata. Wygląda to tak, jakby Marynarka Wojenna kazała zbudować sobie okręt według własnych wymagań, później stwierdziła, że ten okręt spełnia jej wymagania, a następnie stwierdziła że ten okręt nie spełnia tych wymagań.

Trwające już prawie trzy lata badania EW to tak naprawdę dowód, że zaprzepaszczono program badań zdawczych okrętu oraz wcześniejsze próby stoczniowe. Już w 2017 roku wskazywaliśmy, że brak całej etatowej załogi na okręcie w czasie tych prób to bezzwrotnie utracona szansa na przyjęcie jednostki z pełną wiedzą na temat tego, jak ona została zbudowana i jak się zachowuje. Po trzech latach te same błędy prawdopodobnie zostaną powtórzone na „Albatrosie”.

Ilość obecnie zalecanych zmian przez załogę daje teraz prawo do twierdzenia, że członkowie Komisji Badań Kwalifikacyjnych ze strony gestora i Zamawiającego w 2017 roku nie wykonali swoich zadań w sposób prawidłowy. A w skład tej komisji wchodzili przedstawiciele: Inspektoratu Uzbrojenia, Dowództwa Generalnego RSZ, Inspektoratu Systemów Informacyjnych, Biura Hydrograficznego Marynarki Wojennej, Inspektoratu Wsparcia SZ, Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego, Narodowego Centrum Kryptologii, Wojskowego Ośrodka Metrologii / Wojskowego Centrum Metrologii, 3 Flotylli Okrętów, 8 Flotylli Obrony Wybrzeża i Rejonowego Przedstawicielstwa Wojskowego oraz grupa ekspertów z Akademii Marynarki Wojennej oraz Inspektoratu Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych.

Nie jest to zresztą wyjątek. Podobnie zmarnowano w dużym stopniu prace badawczo-rozwojowe nad armatą kalibru 35 mm. Trudno jest bowiem zrozumieć, jak można było budować armatę na niszczyciele min, którą teraz według Prezesa stoczni Remontowa Shipbuilding, by „…zamontować na drugim i trzecim okręcie seryjnym trzeba automatycznie przerobić, odchudzić, pozbawić mas ferromagnetycznych, zmienić różne rzeczy, żeby ją można było w ogóle użyć”. Co więcej, nawet po tych przeróbkach stocznia musi w ramach aneksu na temat armaty, podpisanego w styczniu 2020 r., dostosować okręt: robiąc „…nowy fundament i całe usztywnienie pod pokładem, aby nawet tę odchudzoną armatę zamontować”.

Kto nakazał wymianę systemu łączności i nawigacji?

Najnowszym argumentem (z 23 października 2020 r.), jakim Inspektorat Uzbrojenia wyjaśnia wprowadzanie zmian w seryjnych Kormoranach (poza zaleceniami z badań kwalifikacyjnych i wnioskami z badań EW) jest „postęp technologiczny w ostatnich latach” oraz fakt, że okręty znajdujące się w linii poddawane są „procesom modernizacji i modyfikacji” – o czym autor „powinien być świadomy”.

Wprowadzanie modyfikacji na okrętach seryjnych wynikających z realizacji zaleceń z badań kwalifikacyjnych, wniosków z badań eksploatacyjno-wojskowych, czy z postępu technologicznego w ostatnich latach, czego wyrazem jest np. instalacja na okręcie nowych wersji sprzętu, po zaprzestaniu produkcji starszych wersji, jest czynnością naturalną w procesie budowy jednostek pływających, o czym autor artykułu powinien być świadomy, biorąc pod uwagę jego doświadczenie zawodowe oraz specjalizację dziennikarską w zakresie techniki morskiej i okrętownictwa. Autor powinien być także świadomy, że procesom modernizacji i modyfikacji poddawane są również jednostki znajdujące się w linii.

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 r.

Problem jest w tym, że „Albatros” i „Mewa” nie są jeszcze jednostkami znajdującymi się w linii (podobnie zresztą jak ORP „Kormoran”) – i autor jest tego świadomy. Dodatkowo o ile autor, „biorąc pod uwagę jego doświadczenie zawodowe oraz specjalizację dziennikarską w zakresie techniki morskiej i okrętownictwa” wie, że rzeczywiście trzeba kupować „nową wersję sprzętu, po zaprzestaniu produkcji starszych wersji”, to w żadnym wypadku nie zgadza się, by wyjaśniano w ten sposób wymianę Zintegrowanego Systemu Łączności (ZSŁ).

Decyzja o zmianie dostawcy ZSŁ jest tym, co bezdyskusyjnie zaprzecza wszystkim tłumaczeniom Inspektoratu Uzbrojenia na temat powodu wprowadzenia korekt do projektu. Zalecenie wymiany systemu łączności nie mogło się bowiem znaleźć we wnioskach z badań EW, ponieważ decyzja w tej sprawie została podjęta przed rozpoczęciem tych badań. I nie wynikało z postępu technologicznego, ponieważ wprowadza się coś, czego w momencie składania zalecenia, jeszcze nie było (a więc nie można było stwierdzić, czy to coś reprezentuje „postęp technologiczny”).

Nie chodziło też w tym przypadku o instalację: „na okręcie nowych wersji sprzętu, po zaprzestaniu produkcji starszych wersji”. System łączności zastosowany na ORP „Kormoran” jest bowiem cały czas unowocześniany, co dostrzegła Marynarka Wojenna decydując się go później wprowadzić (w ograniczonej oczywiście wersji) na obecnie budowanych dla polskich sił morskich Holownikach.

W rzeczywistości decyzja o wymianie ZSŁ na seryjnych „Kormoranach” wynikała jedynie z decyzji Zamawiającego, została podjęta w grudniu 2017 roku i narzucona pozostałym konsorcjantom jako w ogóle warunek podpisania umowy. Chodziło po prostu o ponowne przydzielenie pracy PGZ Stoczni Wojennej, która w momencie podpisywania umowy nie miała gotowego produktu. Gotowy produkt miał za to poprzedni wykonawca – polska firma KenBIT, która go dodatkowo zmodyfikowała w oparciu o sugestie użytkownika (ale nie o wnioski z badań). Poprawiono np. terminale VT-Sec i uaktualniono oprogramowanie.

image
Wersje Terminalu VT-Sec z 2014 (zastosowana na ORP „Kormoran”) i 2018 roku (nie zastosowana na „Albatrosie”) opracowane i produkowane przez spółkę KenBIT dla okrętów MW. Fot. M.Dura

Wymiana systemu łączności była więc podyktowana tylko decyzją polityczną, która zwiększyła koszty budowy, wydłużyła czas oddawania okrętów i co najważniejsze nie miała uzasadnienia merytorycznego. Oczywiście PGZ Stocznia Wojenna w swojej odpowiedzi do artykułu próbowała to uzasadnić twierdząc, że zlecono jej wykonanie Zintegrowanego Systemu Łączności, systemu alarmowego oraz kontroli dostępu, ponieważ nie spełniały one wymagań funkcjonalnych stawianych przez Zamawiającego.

„Decyzje co do zmiany konfiguracji niektórych systemów funkcjonalnych okrętów, za których dostarczenie odpowiada obecnie PGZ SW, wynikają z Wniosków o odstępstwa bazujących na doświadczeniach z badań kwalifikacyjno-wojskowych pierwszej, prototypowej, jednostki tego typu. Dotyczy to m.in. Zintegrowanego Systemu Łączności, który nie spełniał wymagań funkcjonalnych stawianych przez Zamawiającego. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku systemu alarmowego i kontroli dostępu, za których dostarczanie na nowych okrętach również odpowiada PGZ Stocznia Wojenna.”

PGZ Stocznia Wojenna – komunikat z 26 października 2020 roku

Przeczy temu jednak fakt, że Zintegrowany System Łączności „Neptun” dostarczony przez KenBIT na okręt ORP „Kormoran” został podczas Badań Kwalifikacyjnych poddany testom na zgodność z Wymaganiami Taktyczno – Technicznymi postawionymi przez Zamawiającego oraz Gestora SpW oraz zgodnie z metodykami opracowanymi przez Gestora i uzgodnionymi z Zamawiającym. Wyniki wszystkich przeprowadzonych prób były pozytywne, co zostało udokumentowane w tabelach wyników badań, stanowiących załączniki do Metodyk Sprawdzenia, a także w protokole końcowym Badań Kwalifikacyjnych, zaakceptowanym przez Gestora.

Potwierdzeniem tego jest protokół zdawczo-odbiorczy podpisany przez Zamawiającego (zał. nr 3), gdzie w punkcie 2 jest zawarta informacja o przeprowadzeniu badań kwalifikacyjnych. Dokument ten (którego kopię posiada redakcja Defence24.pl) również nie zawiera żadnych uwag. Jedyna sugestia ze strony Użytkownika dotyczyła systemu łączności wewnętrznej (rozgłośni okrętowej), który formalnie został dostarczony przez firmę KenBIT, ale nie jest jej produktem i co więcej, prawdopodobnie został narzucony i zatwierdzony przez Gestora na wcześniejszym etapie (przed wejściem firmy KenBIT w projekt Kormoran po rezygnacji SMW).

image
Polska rozgłośnia okrętowa „Afrodyta” była gotowa do zamontowania na „Albatrosie”. Wybrano jednak zagraniczną już w 2018 roku. Fot. M.Dura

We wnioskach Komisji stwierdzono, iż na następnych okrętach rozgłośnia ogólnookrętowa ma zostać zmieniona na inny typ. KenBIT opracował więc własną rozgłośnię („Afrodyta”), która mogłaby być zastosowana na kolejnych budowanych jednostkach i która została zaakceptowana przez Marynarkę Wojenną do wykorzystania na Holownikach. Na „Albatrosie” i „Mewie” wprowadzono jednak rozwiązanie zagraniczne – pomimo, że było dostępne polskie.

Ocenie, że ZSŁ „nie spełniał wymagań funkcjonalnych stawianych przez Zamawiającego” przeczy również to, że system łączności zewnętrznej, opracowany przez KenBIT, cieszy się dobrą opinią użytkownika. Zarówno podsystem łączności fonicznej, integrujący środki łączności radiowej oraz urządzenia utajniania mowy, jak i podsystem transmisji danych (MHS) obsługujący formaty ACP-127 oraz STANAG 5066 są zainstalowane i z powodzeniem użytkowane na takich okrętach eksploatowanych przez MW jak: trałowce ORP „Resko”, ORP „Dąbie”, ORP „Flaming” (wycofany 4 grudnia 2020 roku), ORP „Mewa” (wycofany w 2019 roku) i ORP „Czajka”, okręty transportowo–minowe ORP „Kraków” i ORP „Poznań” oraz na nowych jednostkach budowanych w ramach programu Holownik.

Nie bez powodu Zintegrowany System Łączności z ORP „Kormoran” otrzymał jako jedyny w czasie targów Balt Military Expo w czerwcu 2018 r. wyróżnienie od Inspektora Marynarki Wojennej, a więc ponad pół roku po zakończeniu badań kwalifikacyjnych na okręcie. Ostatecznie zdecydowano się jednak na rozwiązania, które według PGZ Stocznia Wojenna „są produkowane i dostarczane przez PGZ Stocznię Wojenną na większość obecnie przechodzących remonty okrętów Marynarki Wojennej (ORP Śniardwy, ORP Czernicki i ORP Piast)”. Stocznia tym samym sama potwierdza, że nie były one zastosowane wcześniej na żadnej jednostce pływającej MW RP.

image
Dwie z kilku szaf rack ze sprzętem łączności dla ORP „Kormoran” z zaznaczonymi urządzeniami firmy KenBIT, które PGZ Stocznia Wojenna musiała zastąpić opracowując własne. Fot. M.Dura

 

„W tym miejscu należy również podkreślić, że nieprawdziwa jest teza jakoby ZSŁ przygotowywany przez PGZ Stocznię Wojenną był ciągle niegotowy i stwarzało to ryzyko dla terminowego dostarczenia okrętów”.

PGZ Stocznia Wojenna – komunikat z 26 października 2020 roku

Co więcej, wbrew temu co twierdzi PGZ Stocznia Wojenna system wykonany na „Albatrosa” nie jest gotowy, ponieważ nie został, gdy pisano artykuł, zamontowany w całości na okręcie. Tym samym nie mógłby być sprawdzony, gdyby okręt był oddany w terminie (a więc w lutym 2021 roku). Przypomnijmy, że system łączności firmy KenBIT został dostarczony na „Kormorana” na długo przed próbami portowymi HAT (które przeprowadzono na przełomie czerwca i lipca 2016 r.) i morskimi SAT (które rozpoczęły się 13 lipca 2016 r.). Sprzęt ten pojawił się więc na okręcie wcześniej niż 10 miesięcy od momentu wodowania (4 września 2015 r.).

Stosując te samy normy czasowe należy zakładać, że ponieważ „Albatros” został zwodowany 10 października 2019 roku, to system łączności powinien być już na nim w lipcu 2020 roku. Nie był. Dodatkowo badania HAT, SAT i Komisyjne Badania Zdawczo-Odbiorcze dostarczonego przez KenBIT Okrętowego Zintegrowanego Systemu Łączności „Neptun” trwały około 7 miesięcy. Nie było więc szans, by zdążyć na „Albatrosie’ przed terminem wyznaczonym w umowie z 2017 roku (a nie w aneksach) – nawet, gdyby go dostarczono w lipcu 2019 roku.

image
Po to na Kormoranach poza sonarem podkilowym stosuje się sonar na zdalnie sterowanym pojeździe podwodnym, by nie wejść nad minę, nawet, gdy znajduje się ona głęboko. Fot. Atlas Elektronik

Jak będzie odbierany pierwszy seryjny niszczyciel min typu Kormoran po wprowadzeniu 160 zmian?

Wielką niewiadomą pozostaje sprawa badań zdawczych „Albatrosa” po wprowadzonych na nim ponad 160 zmianach. Inspektorat Uzbrojenia zarzucił autorowi artykułu, że wskazał on na konieczność „przeprowadzenia powtórnych badań kwalifikacyjnych w pełnym zakresie”. I znowu przekłamanie, ponieważ w artykule wskazano jedynie, że pierwszy seryjny okręt będzie musiał przejść podobny cykl badań, jakiemu poddano dwa lata temu „Kormorana”, a nie w „pełnym zakresie”.

„Nieprawdziwe są też stwierdzenia mówiące o konieczności przeprowadzenia powtórnych badań kwalifikacyjnych w pełnym zakresie. Dla jednostek produkowanych seryjnie, jakimi są ORP Albatros i ORP Mewa planowane jest przeprowadzenie badań zdawczo-odbiorczych. Badania kwalifikacyjne będą dotyczyły jedynie systemu OSU-35K i będą realizowane w ramach projektu prowadzonego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.”

mjr Krzysztof Płatek - Rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 r.

Tylko w jednym, konkretnym przypadku autor zaznaczył, że trzeba będzie „powtórzyć taką samą serię badań i certyfikacji, jakie przeprowadzono w czasie pracy badawczo-rozwojowej na ORP „Kormoran” (w tym podobno z użyciem samolotów F-16)”. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by nie przebadano w pełnym zakresie zupełnie nowego, zintegrowanego systemu łączności.

Badanie kwalifikacyjne nie będą więc dotyczyły jak twierdzi IU jedynie armaty OSU-35K ale również systemu SCOT - w tych misjach, w które zostały dołożone dodatkowe „funkcjonalności” (sonar holowany z systemem opuszczania). W zakresie większym niż na okrętach seryjnych trzeba będzie też przebadać np.: nowy zintegrowany system nawigacyjny (mostek), nowe pojazdy podwodne (dwa rodzaje), transponder systemu IFF, nowe głowice optoelektroniczne oraz nową rozgłośnię okrętową.

Sonar holowany, czyli jak można wybierać sprzęt dla Marynarki Wojennej?

Jedynym „błędem” autora artykułu było założenie, że wprowadzenie sonaru holowanego było czyimś wymysłem, a nie wnioskiem z badań kwalifikacyjnych i EW. Po wywiadzie z Prezesem Stoczni Remontowa Shipbuilding okazało się bowiem, że tego rodzaju stacja hydroakustyczna była żądana przez Marynarkę Wojenną już w „…Założeniach Taktyczno-Technicznych i była do zastosowania na kolejnych jednostkach”. Autorowi do głowy by bowiem nie przyszło, by ktoś chciał szukać min morskich okrętem klasy niszczyciel min za pomocą sonaru holowanego, wprowadzając tym samym cenny okręt z kilkudziesięcioosobową załogą w pole minowe.

image
Duńczycy szukając min nie będą wysyłali na zagrożony akwen swoich okrętów załogowych (np. typu Thetis) z sonarami holowanymi, ale sterowane z tych jednostek pływających (lub brzegu), bezzałogowe kutry przeciwminowe typu MSF, nie narażając tym samym życia ludzkiego. Fot. M.Dura

Taki pomysł mieli podobno Finowie, którzy według „angielskiej” Wikipedii (a nie fińskiej), chcieli na swoich najnowszych niszczycielach min typu Katanpää zamontować sonary holowane obserwacji bocznej Klein 5500. Wynikało to jednak z rozszerzonego zakresu zadań, ponieważ fińskie okręty miały być z założenia również wykorzystywane także do badania dna morskiego, poszukiwania i neutralizacji podwodnych materiałów niebezpiecznych (amunicji i broni chemicznej) oraz prowadzenia misji poszukiwawczych w morzu. Prawdopodobnie jednak z tego zrezygnowano i nie ma oficjalnego potwierdzenia na stronie fińskiej marynarki wojennej, by niszczyciele min Katanpää otrzymały sonary Klein 5500.

Pomysł by podobną klasę sonaru zamontować na polskich niszczycielach min, jest jeszcze jednym dowodem, że Założenia Taktyczno-Techniczne programu Kormoran były nie do końca przemyślane i nie uwzględniały kierunków, w jakich rozwijają się obecnie siły przeciwminowe. Tworząc wymagania na nowy okręt do zwalczania min powielano bowiem tylko to, co już było wykorzystywane w zachodnich siłach morskich (platforma) a innowacyjność rozumiano jako dokładanie na tą „starą” platformę wszelkich możliwych nowości. W ten sposób z niszczyciela min powstał „krążownik min”, który nie tylko należy do największych, ale również najdroższych okrętów w swojej klasie na świecie.

image
Niemieckie niszczyciele min typu Frankenthal były koncepcyjnym wzorem dla Kormorana z tą różnicą, że na polskich okrętach zastosowano dostępne w obecnych czasach, najnowsze wyposażenie przeciwminowe. Fot. M.Dura

I tutaj warto zacytować kmdr Piotra Sikorę z Inspektoratu Marynarki Wojennej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, który wprost zarzucił autorowi artykułu na mentalne pozostawianie w XX wieku i brak wiedzy. Popełnił przy tym dwa błędy. Po pierwsze kmdr Sikora oparł swoją negatywną opinię o zarzut, który był przez niego wymyślony. 

„Jak widać na załącz. obrazku system stawiania i wybierania jest autonomiczny. Rozpisywanie się w DF24 na temat braku możliwości stawiania "ryby" za pomocą żurawia okrętowego wskazuje na mentalne pozostawanie autora takich dywagacji w XX wieku. Pozostawmy sprawy OPM specjalistom”.

Kmdr Piotr Sikora – Twitter - 23 października 2020 roku

Ani w artykule, ani w ogóle na portalu Defence24 autor nie rozpisywał się bowiem na temat „braku możliwości stawiania „ryby” za pomocą żurawia okrętowego”. Zaznaczył on jedynie, że dla sonaru holowanego „trzeba będzie przebudować rufę wraz z pawężą, by zainstalować system opuszczania i podnoszenia z wody holowanego bloku anten” i że będzie to już trzeci taki system na pokładzie rufowym. I jest to fakt. Podobny podpis był pod zdjęciem, gdzie wskazano tylko, że „decyzja o wprowadzeniu sonaru holowanego Kraken Katfish 180 na „Kormoranach” będzie wymagała m.in. przebudowy rufy okrętu dla systemu opuszczania i podnoszenia anteny”.

I takie zmiany będą konieczne, co dobitnie pokazuje rysunek opublikowany przez kmdr Sikorę. Widać na nim bowiem wyraźnie (podobnie jak na zamieszczonym poniżej zdjęciu), że w osi systemu ALARS w dalszej części rufy, musi znajdować się na postumencie, ważący kilkaset kilogramów system podawania i zwijania kabloliny Tentacle. I jego nie da się łatwo przesunąć, by np. zrobić miejsce dla torów minowych.

image
Montaż systemu SeaScout z sonarem holowanym Katfish na niszczycielach min typu Kormoran II będzie wymagał gruntownego przebudowania rufy tych okrętów. Fot. Kraken Robotocs

Pozornie jedyną pretensję do autora można by mieć za wybór zdjęcia użytego w artykule, które przedstawia system opuszczania i podnoszenia stosowany przez innych użytkowników sonaru Katfish 180 i produkowany seryjnie przez firmę Kraken Robotics. Pan kmdr Sikora pochwalił się natomiast, że Marynarka Wojenna zakupiła system w pełni autonomiczny ALARS (Autonomous Launch and Recovery System).

Warto więc wyjaśnić, że autor użył zdjęcia jedynego, realnego, wykorzystywanego operacyjnie urządzenia do opuszczania i podnoszenia sonaru Katfish 180, jakie było dostępne na stronie producenta firmy Kraken Robotics. Fotografii w pełni operacyjnego zestawu ALARS nie można było bowiem uzyskać, ponieważ testy morskie egzemplarza prototypowego system SeaScout z rampą ALARS zamontowanego na firmowym kutrze badawczym „Ocean Seeker” zakończyły się dopiero 21 września 2020 roku. Marynarka Wojenna zamówiła więc to, co formalnie nie było jeszcze gotowe. Co więcej, „specjaliści OPM” kupili coś, czego z założenia nie stosuje się na załogowych okrętach, ale przede wszystkim na dronach nawodnych.

image
Testy morskie systemu SeaScout, który kupiła Marynarka Wojenna w sierpniu 2020 roku zakończyły się dopiero 21 września 2020 roku. Fot. Kraken Robotocs

To właśnie tam operacja podnoszenia i opuszczania sonarów musi się odbywać zdalnie i dlatego kupuje się na nie systemy klasy ALARS, które są droższe, bardziej skomplikowane, zajmują więcej miejsca na pokładzie i są trudniejsze w eksploatacji. Ten kto zdecydował się na takie rozwiązanie dla okrętów typu Kormoran II zignorował nie tylko koszty, ale również trudności, jakie będzie miała załoga i służby logistyczne z certyfikowaniem okresowym tego urządzenia oraz jego ewentualną naprawą (kupiono tylko jeden taki zestaw – prawdopodobnie bez praw do serwisowania).

O wiele lepszy z tego punktu widzenia byłby więc, mniej wyrafinowany, „stary” system opuszczania firmy Kraken Robotics, który można by wykorzystywać do innych celów – np. opuszczania pojazdów Gavia. A tak, jak zwykle w Polsce, pozyskano to, co jest teoretycznie najlepsze, ale i najdroższe. I zrobili to ci sami ludzie, którzy kupując za własne pieniądze samochody osobowe idą na kompromis i wybierają to, na co ich stać, a nie to co jest „the best”.

I nie można się tutaj powoływać na przykład duńskiej marynarki wojennej, która 8 września 2020 roku również podpisała z firmą Kraken Robotics Inc. kontrakt za 36 milionów dolarów na dostawę zestawów sonarowych w takiej samej konfiguracji jak polska marynarka wojenna: z sonarem holowanym SAS typu KATFISH, z wciągarką Tentacle oraz autonomicznym systemem opuszczania i podnoszenia ALARS. W odróżnieniu od polskich „specjalistów OPM”, duńscy specjaliści OPM planują bowiem zamontować system Krakena na pokładzie bezzałogowych, przeciwminowych kutrów MSF. Nie zamierzają więc wprowadzać okrętów załogowych w pole minowe.

image
Duńska marynarka wojenna planuje zamontować system SeaScout z sonarem KATFISH na pokładzie bezzałogowych, przeciwminowych okrętów nawodnych MSF. Fot. M.Dura

Dodatkowo o ile system dla Polski został zakupiony z nakazu przez stocznię Remontowa Shipbuilding bez „normalnego” postępowania prowadzonego przez wojsko (z oficjalnym zaproszeniem do składania ofert, z otwarciem ofert i ich wyborem według równych dla wszystkich kryteriów z zabezpieczeniem offsetu), to w Danii zrobiono jawny przetarg prowadzony przez DALO (Danish Ministry of Defence, Acquisition and Logistics Organization), a więc duński odpowiednik IU. Dzięki temu Duńczycy zapewnili sobie nie tylko sam system, ale również silną współpracę ich przemysłu z firmą Kraken, co potwierdził prezes tej firmy w specjalnym komunikacie.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z podpisania umowy na dostawę naszych systemów KATFISH i ALARS dla Królewskiej Duńskiej Marynarki Wojennej. To był bardzo konkurencyjny przetarg i jesteśmy dumni, że zostaliśmy wybrani. Z niecierpliwością czekamy na długoterminową współpracę z duńską marynarką wojenną. W ramach zobowiązania wobec Danii Kraken rozszerzy swoją obecność w Europie poprzez utworzenie nowego duńskiego centrum doskonałości w zakresie środków przeciwminowych. Ta nowa operacja będzie nie tylko związana z prowadzeniem prac badawczo-rozwojowych w celu dalszego zwiększania możliwości światowej klasy rozwiązań MCM firmy Kraken, ale będzie również w stanie oferować lokalną pomoc techniczną dla duńskich klientów. Nowa duńska firma Kraken będzie również współpracować z lokalnymi duńskimi firmami, uniwersytetami i instytutami technicznymi, zapewniając długoterminowe korzyści dla duńskiego rozwoju technicznego”.

Karl Kenny – prezes firmy Kraken

Jak na razie polscy „specjaliści OPM” nie chwalą się wynegocjowaniem dla Polski podobnych warunków, jakie zapewniła Danii duńska marynarka wojenna. I prawdopodobnie nie ma się czym chwalić, o czym świadczy wypowiedź prezesa firmy Kraken na temat zamówienia dla Kormoranów – dosyć stonowana w porównaniu do tego, co ten sam prezes powiedział tego samego dnia (8 września 2020 roku) w odniesieniu do kontraktu duńskiego.

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z podpisania umowy na dostawę naszych systemów KATFISH i ALARS do nowych niszczycieli min Marynarki Wojennej RP. Kraken jest zaszczycony współpracą z tak silnym sojusznikiem NATO. Ze względu na poufność Kraken nie może ujawniać szczegółów kontraktu - poza tym, że jest on znaczący i oczekujemy, że będzie on silnym bodźcem dla innych krajów NATO. Gdyby Marynarka Wojenna odniosła sukces w eksporcie nowych MCMV KORMORAN II do innych krajów, moglibyśmy zobaczyć dodatkowe możliwości sprzedaży KATFISH™ i ALARS na tych międzynarodowych rynkach.”

Karl Kenny – prezes firmy Kraken

I stąd tak uparte dążenie autora do sprawdzenia, kto i jak wybrał właśnie ten konkretnie sonar i jakie przy tym stawiał wymagania. IU milczy na ten temat, a informacji o przetargu nie można znaleźć na stronie BIP (IU lub KPW Gdynia). Sprawa jest przy tym ważna nie tylko jeżeli chodzi o Kormorany, ale również inne programy okrętowe.

image
Belgowie chcą zastąpić swoje niszczyciele min typu Tripartite sześcioma innego rodzaju okrętami przeciwminowymi. Fot. M.Dura

Marynarka Wojenna jest bowiem jedynym rodzajem Sił Zbrojnych, w którym można wybierać bardzo kosztowne systemu wojskowe (w tym uzbrojenia) w gabinetach bez normalnego przetargu. I nie chodzi tutaj o decyzje polityczne, związane z takimi strategicznymi decyzjami jak Patriot czy F-35, ale o wybór sonarów, armat, czy nawet rakiet.

Okazuje się bowiem, że jakimiś dziwnymi, nieoficjalnymi przetargami w Marynarce Wojennej można kupować wyposażenie na okręty. To właśnie z tego powodu autor od kilku lat już próbuje się dowiedzieć, dlaczego przed uruchomieniem programu „Miecznik”, „Czapla”, „Orka” itd. nie ustala się w otwartym postępowaniu, jakie konkretne uzbrojenie zostanie zamontowane na nowych jednostkach pływających. W ten sposób nie można sprawiedliwie porównać ofert różnych stoczni, ponieważ zawsze może wygrać ta, która zaoferuje droższy okręt, ale z mniej wyrafinowanym systemem uzbrojenia.

Tak samo jak wybrany został sonar KATFISH, może więc zostać narzucona i pozyskana rakieta przeciwokrętowa oraz rakieta przeciwlotnicza na „Mieczniki”, systemy artyleryjskie na nowe okręty, a nawet torpedy. Stocznia realizująca budowę będzie więc musiała kupić to uzbrojenie, nie interesując się tym, że może ono nie być optymalne z punktu widzenia logistycznego dla Marynarki Wojennej i polskiej „zbrojeniówki”. Przykład: w ten sposób na ORP „Kormoran” i na ORP „Ślązak” zostały zamontowane radary nawigacyjne koncernu Raytheon, podczas gdy na większości polskich okrętów są zainstalowane radary nawigacyjne firmy Sperry Marine (wchodzącej w skład koncernu Northrop Grumman).

I autor wcale nie stawia zarzutu, że jest to zły radar nawigacyjny, ale pyta się dlaczego, jak i kiedy zdecydowano, że nastąpi taka zamiana.

image
Nie wiadomo w jakim przetargu Marynarka Wojenna ustaliła, że na ORP „Kormoran” zostaną zamontowane radary nawigacyjne koncernu Raytheon podczas gdy na znaczącej większości polskich okrętów były wcześniej instalowane radary nawigacyjne firmy Sperry Marine (wchodzącej w skład koncernu Northrop Grumman). Fot. M.Dura

Najgorszym skutkiem pozostawienia spraw OPM „specjalistom OPM” jest jednak to, że niszczyciele min zostały w Polsce w ogóle zbudowane. Zdaniem autora o wiele lepiej z polskiego punktu widzenia (a nie tylko Marynarki Wojennej) byłoby bowiem, gdyby Stocznia Remontowa Shipbuilding zbudowała trzy okręty do działań przeciwminowych. A to wcale nie jest to samo.

„Krążowniki min” – czyli co się dzieje, gdy pozostawi się sprawy OPM „specjalistom”?

Już na początku należy zaznaczyć, że autor chwaląc stocznię Remontowa Shipbuilding i OBR CTM za zbudowanie ORP „Kormoran” nigdy nie stwierdził, że jest to okręt optymalny dla Marynarki Wojennej RP i nadal uważa, że niszczyciele min są przeżytkiem – chociażby przy obecnie wyznawanej w zachodnich krajach NATO koncepcji „zero strat”. Nieprawdziwe są więc uwagi zamieszczone 17 września 2018 roku na Twitterze 13 Dywizjonu Trałowców, że „ekspert z portalu Defence24 był przeciwny budowie tego projektu” a obecnie chwali tę konstrukcję i że to „nam – marynarzom” się udało, ponieważ „znamy się na swojej robocie”.

Według autora: „nam - marynarzom” się jednak nie udało, a zlecając budowę niszczycieli min wykazali się egoizmem, nie idąc na żaden kompromis, kupując to co najdroższe, co w żaden sposób nie pomogło polskiemu przemysłowi i narażając na niepotrzebne ryzyko życie załóg. Autor był za to pełen podziwu, że pomimo niekiedy „na wyrost” napisanych wymagań przez Gestora, konsorcjum stoczniowemu udało się w ogóle zbudować jakiś okręt i to w terminie krótszym niż robi to konkurencja – np. włoska stocznia Intermarine S.p.A.

Fińskie niszczyciele min typu Katanpää wyprodukowano bowiem w okresie od 2007 do 2016 roku z prawie dwuletnim opóźnieniem wynikającym przede wszystkim z powodzi, które zniszczyły stocznię Intermarine S.p.A. w 2009 roku i to trzykrotnie. Stocznia Remontowa Shipbuilding zrobiła to też taniej jeżeli chodzi o samą platformę, ponieważ wysoka cena Kormoranów nie jest związana z budową kadłuba, ale wygórowanymi ambicjami Marynarki Wojennej co do jego wyposażenia.

Polskie stocznie udowodniły więc, że są w stanie budować okręty i opinia ta dotyczy nie tylko Remontowa Shipbuilding ale również PGZ Stocznia Wojenna. Trzeba im tylko pomóc zamawiając odpowiednie jednostki pływające, a tego od wielu lat Marynarka Wojenna nie potrafi zapewnić – w tym przede wszystkim „specjaliści” OPM. Kiedy bowiem na świecie postawiono tylko na niszczyciele min to w Polsce specjaliści OPM zaczęli budować trałowce projektu 207, których później przemysłowi nigdzie nie udało się już sprzedać.

image
Jak na razie Marynarka Wojenna nie zamierza zmniejszać największej w Europie (poza Rosją) floty 17 trałowców i 2 niszczycieli min. Fot. M.Dura

Kiedy natomiast na świecie zaczęto lansować koncepcję okrętów do działań przeciwminowych to w Marynarce Wojennej postanowiono zamówić niszczyciele min. I ich niestety również nie uda się prawdopodobnie stoczni sprzedać, a już na pewno nie w „polskiej” wersji wyposażenia. Zawsze krok z tyłu.

Zapatrzeni w siebie „specjaliści” OPM kompletnie nie reagują na zewnętrzne symptomy zachodzących zmian i bardzo często są im przeciwni. Może szokować wypowiedź kmdr Sikory w jednym z wywiadów, w którym wskazuje, jak ważne w operacjach przeciwminowych są autonomiczne pojazdy podwodne i gdy opisuje, jakie sukcesy zapewniły dwa takie pojazdy (typu Gavia) kupione przez MW w 2013 roku.

Warto więc przypomnieć, że specjaliści OPM z Zarządu N-3 Sztabu MW (który był Gestorem dla pojazdów podwodnych AUV) nie chcieli ich kupić. Do planu zakupów wprowadził je więc autor tego artykułu, który musiał oszukać „system” i będąc gestorem sonarów w Zarządzie N-6, wprowadził je do planu zakupów MW pod dziwaczną nazwą „autonomiczny sonar podwodny”. Dopiero później specjaliści OPM, postawieni przed faktem dokonanym, zostali zmuszeni przejąć tą sprawę i kupili dwie Gavie.

Według autora decyzja o budowie niszczycieli min była błędem, ale w momencie podpisania kontraktu na budowę „Kormorana” sprawa została zamknięta na kolejne 40 lat i dlatego autor do tego tematu już nie wracał. W ramach obecnego sporu oraz widząc, jakie okręty przeciwminowe zamówiła obecnie Belgia, Niderlandy i chce zbudować Francja, warto jednak wrócić do dyskusji, jaką próbował wywołać autor tego artykułu (jeszcze jako komandor porucznik, starszy specjalista Zarządu Dowodzenia i Łączności Sztabu MW) na łamach „Przeglądu Morskiego” w publikacji „Koniec niszczycieli min” 5/2005.

Już piętnaście lat temu (!) autor wskazywał bowiem (a nie „specjaliści OPM”), że państwa zachodnie w przyszłości zamierzają zrezygnować ze specjalizowanych okrętów jakimi są niszczyciele min i zamierzają wprowadzić: „specyficzną triadę środków do zwalczania min (autonomiczny pojazd podwodny, okręt zabezpieczenia operacji przeciwminowych i holownik sonaru)”. Wskazywał również, że: „pojazdy podwodne nie muszą być wykorzystywane z pokładów okrętów bojowych. Mogą być one bowiem sterowane z lądu, z instalacji mobilnych, przewożonych na pojazdach. Wystarczy je tylko przetransportować drogą lotniczą do rejonu działania i w bardzo krótkim czasie wprowadzić do działania”.

image
System przeciwminowy AN/WLD-1 podczas prób na trzykadłubowym okręcie do działań przybrzeżnych typu LCS USS „Independence”. Fot. US Navy

Publikacja ta spotkała się jednak z bardzo złym przyjęciem, przede wszystkim ze strony ówczesnych wykładowców Zakładu Broni Podwodnej Akademii Marynarki Wojennej, którzy w swojej krytycznej publikacji „Niszczyciele min” (Przegląd Morski 4/2006) nie odnieśli się jednak merytorycznie do tez stawianych w 2005 r., ale przede wszystkim zaatakowali ich autora, podobnie zresztą jak teraz zrobił kmdr Sikora. Sprowokowali tym samym z jego strony kontrartykuł („Definitywny koniec niszczycieli min – czyli fachowa i niefachowa wizja wojny minowej” - Przegląd Morski 11/2006), w którym autor punkt po punkcie wykazał niesłuszność tez stawianych przez Zakład Broni Podwodnej AMW i w ogóle założeń według jakich działali ówcześni teoretycy Wojny Minowej w Marynarce Wojennej.

Najważniejszą tezą, którą autor tego artykułu stawiał w 2005 roku było wskazanie, że „zbliża się koniec epoki specjalizowanych okrętów przeciwminowych (a więc takich okrętów, które realizują tylko zadania przeciwminowe). W tej dziedzinie nastąpi prawdziwa rewolucja i, czy się to komuś podoba, czy nie, budując okręty na co najmniej następne 30 lat trzeba to uwzględnić i przyszłe zmiany przewidzieć”.

image
Wstępna koncepcja nowych okrętów przeciwminowych, jakie chcą wprowadzić Belgia i Holandia. Fot. Belgijska marynarka wojenna

Budując niszczyciele min „specjaliści OPM” tych zmian nie przewidzieli i nadal uważają, że trzeba wejść w pole minowe, by niszczyć miny morskie. Dodatkowo wprowadzają w błąd wskazując, że okręty przeciwminowe budowane w Belgii i Holandii „nie są przystosowane do zwalczania min”. Tymczasem istotą nowego rodzaju belgijskich, niderlandzkich i francuskich okrętów przeciwminowych ma być wykonywanie zadań na odległość, z wykorzystaniem różnego rodzaju bezzałogowych pojazdów podwodnych, nawodnych i powietrznych.

Poszukiwanie min ma być realizowane głównie dwoma sposobami: poprzez autonomiczny pojazd podwodny oraz poprzez zdalnie sterowany pojazd nawodny, holujący sonar obserwacji bocznej. Pojazd ten ma również przejąć zadanie identyfikacji min oraz ich niszczenia. W tym celu ma on mieć na pokładzie zestaw zdalnie sterowanych ładunków wybuchowych. Do wykrywania obiektów minopodobnych (szczególnie na wodach płytkich) mają być również wykorzystywane bezzałogowe pionowzloty. Amerykanie opracowując laserowy system wykrywania min ALDMS (Airborne Laser Mine Detection System) pokazali, że jest to możliwe i po odpowiednim zminiaturyzowaniu może być również zastosowane na dronach.

Drony powietrzne i nawodne dadzą zupełnie inne możliwości przyszłym niderlandzko – belgijskim okrętom przeciwminowym. Mogą być one bowiem wykorzystywane również do realizowania misji patrolowych i strażniczych, nadzorowania wskazanych akwenów, prowadzenia operacji inspekcyjno-abordażowych i poszukiwawczo-ratowniczych oraz zwalczania piractwa, nielegalnej imigracji i przemytu. Natomiast specjalistyczne systemy przeciwminowe w tym czasie mogą być zostawione na brzegu i być wykorzystywane np. do zabezpieczenia własnych portów.

image
Kontenerowa wersja pojazdu Hugin 1000 pozwala na jego wykorzystanie z różnego rodzaju jednostek pływających oraz z brzegu. Fot. Kongsberg

Stąd takie zdziwienie autora, gdy okazało się, że autonomiczny pojazd podwodnych Hugin, a teraz dodatkowo mniejsze pojazdy tej klasy typu Gavia zostały na stałe upakowane na Kormoranach. Różnica między polskim podejściem do takiego wyposażenia a belgijsko-niderlandzkim jest taka, że zapotrzebowane przez Belgię i Holandię systemy muszą być zdolne również do działania niezależnie od przenoszącego je okrętu OPM, a więc np. z brzegu – lub z innych, doraźnie do tego przygotowanych jednostek pływających. Tak więc to co na ORP „Kormoran” jest jego integralnym wyposażeniem, w przypadku belgijskiej i niderlandzkiej marynarki wojennej może być jedynie dołączane na czas misji.

Ta pozornie niewielka różnica daje Holendrom i Belgom zupełnie nowe możliwości. Chcą oni bowiem prowadzić operacje przeciwminowe zdalnie – w tym również bez wyprowadzania okrętów na morze. Będzie to szczególnie przydatne podczas działań na redach, kotwicowiskach, na podejściu do portów i w samych portach.

Co ważne, takie rozwiązanie mogli również wprowadzić polscy „specjaliści OPM”. Jak się bowiem okazuje niektóre systemy przeciwminowe, które zainstalowano na ORP „Kormoran” są proponowane przez producentów również w takiej konfiguracji, jaką obecnie chcą Belgowie i Holendrzy. Wersję kontenerową mają więc: autonomiczny pojazd podwodny Hugin 1000 (firmy Kongsberg), zdalnie sterowany pojazd podwodny PVDS (firmy Thales i Saab) oraz zdalnie sterowane, samodzielnie poruszające się ładunki do niszczenia min Głuptak (Politechnika Gdańska). Wybierając taki wariant można by było specjalistyczne wyposażenie przeciwminowe przenosić również na inne okręty (np. na ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”).

image
Zdalnie sterowane, samodzielnie poruszające się ładunki do niszczenia min Głuptak z Politechniki Gdańskiej mogą być bez problemu zainstalowane wraz z systemem opuszczania i podnoszenia z wody, w niewielkim kontenerze. Fot. M.Dura

W Polsce tego jednak nie dostrzeżono, a Marynarka Wojenna RP postawiła na swoim i otrzymała specjalistyczne niszczyciele min, zgodne ze swoimi wymaganiami. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie coś, co określa się jako „wsparcie polskiego przemysłu”. Gdyby bowiem polscy „specjaliści OPM” w jakiś sposób trafili w wymagania, jakie stawiane są obecnie zachodnim okrętom przeciwminowym to stocznia Remontowa Shipbuilding miałaby ogromne szanse na uzyskanie zamówień – i to nie tylko od Belgii i Niderlandów, ale również Francji. Stocznia ta udowodniała bowiem, że ma doświadczenie i dobrych specjalistów, ma dobrze działający system poddostawców i miałaby projekt okrętu wprowadzonego w polskich siłach morskich.

Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że my takie okręty jak Belgia, Niderlandy i Francja i tak zbudujemy, bo będziemy musieli – ale dopiero za około 30 lat – gdy trzeba będzie wycofać Kormorany. Niestety zrobimy to prawdopodobnie tylko dla siebie i na pewno – nie jako pierwsi na świecie. A była do tego doskonała okazja.

image
Stocznia Remontowa Shipbuilding oddając „Kormorana” udowodniła, że byłaby w stanie również zbudować okręty przeciwminowe dla Belgii i Holandii. Ale czy są szanse na sprzedanie zbudowanego według wymagań Marynarki Wojennej „Kormorana”? Fot. M.Dura

Nazewnictwo i kindersztuba

Na końcu warto się odnieść do wyjaśnień zawartych przez Pana majora Płatka w ostatnim akapicie komunikatu opublikowanego na stronie Inspektoratu Uzbrojenia 23 października 2020 roku.

„Na zakończenie, ze względu na terminologię zastosowaną w tytule artykułu, należy jeszcze wyjaśnić, że krążownik min, czyli inny historyczny typ okrętu, to inaczej minowiec, francuski stawiacz min, taki jak Pluton, który zatonął w 1939 r. w Casablance, o czym autor, były oficer Marynarki Wojennej powinien być świadomy i zdawać sobie sprawę, że użycie tego pojęcia w tytule artykułu może wprowadzać czytelnika w błąd.”

mjr Krzysztof Płatek - rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia

Po pierwsze należy wyjaśnić, że pojęcie krążownik min zostało przez autora użyte specjalnie – jednak nie by wprowadzić kogokolwiek w błąd, ale by pokazać, że Inspektorat Uzbrojenia wraz z gestorem robi z Kormoranów coś większego – jeżeli chodzi o wyposażenie niż niszczyciele min – a to kosztuje. W ramach tekstu literackiego wykorzystano więc grę słów, ponieważ większym okrętem od niszczyciela jest właśnie krążownik. Ze względu jednak na to, że takiej klasy okrętów nie ma nigdzie na świecie i nigdy (!) nie było, stąd nazwę tą jako neologizm umieszczono w cudzysłowie, czego Pan major nie zauważył.

Zarzut „wprowadzenia w błąd czytelnika” jest więc nie na miejscu tym bardziej, że to właśnie Pan major Płatek wprowadza w błąd czytelnika w tym ostatnim akapicie – i to aż trzykrotnie. Po pierwsze wyjaśnijmy, że: niszczyciel min, krążownik min, minowiec itd. to nie są oznaczenia typu okrętu, ale klasy a to jest zasadnicza różnica. Dla przykładu okręt ORP „Kormoran” jest typu Kormoran i klasy niszczyciel min. Normalnie nie zwracamy na takie pomyłki uwagi, ale w przypadku oficjalnego stanowiska Inspektoratu Uzbrojenia terminologia powinna mieć znaczenie i tam takiego lapsusa nie powinno się znaleźć.

Większym błędem było przekręcanie nazwy klas okrętów z czasów I połowy XX wieku. Wbrew temu, co napisał major Płatek, w polskiej literaturze nie ma bowiem pojęcia „krążownik min”, ale „krążownik minowy” i to jest również duża różnica. „Krążowniki minowe” były to bowiem krążowniki, które dodatkowo przystosowano do stawiania min… i nigdy do ich zwalczania. Dlatego ten kto wie, że takie okręty przed ponad stu laty istniały – na pewno by nie został wprowadzony w błąd. Zresztą nawet stosowane w niektórych publikacjach historycznych określenia „krążownik minowy” jest niefortunne i mylące.

image
Nie „krążownik min”, a „krążownik - stawiacz min” Pluton”. Fot. https://memorial-national-des-marins.fr

Tylko bowiem język niemiecki pozwala na przyjęcie takiego tłumaczenia, podczas gdy w polskiej Marynarce Wojennej przyjęło się używać tradycje, mundury i nazewnictwo morskie z Wielkiej Brytanii. Jeżeli więc „krążowniki minowe” są klasyfikowane w języku angielskim jako „krążowniki - stawiacze min” (mine-laying cruiser) to taka nazwa powinna być również wykorzystywana w Polsce. Nie powinno się więc twierdzić, że „Pluton” to „krążownik min” (tak jak sugeruje major Płatek), ale „krążownik-stawiacz min”, tym bardziej, że tak zaklasyfikowali go również sami Francuzi („croiseur mouillerur de mines”).

I na końcu prywatna, ale również ważna uwaga. Pan major Płatek nie ma prawa pisać, że autor jest byłym oficerem Marynarki Wojennej. Szacunek do żołnierzy, którzy odeszli z czynnej służby to podstawa funkcjonowania każdej armii. Dlatego major Płatek powinien wiedzieć, że oficerem Marynarki Wojennej (i innych Rodzajów Sił Zbrojnych) jest się do końca życia. Chyba, że ktoś poprzez kłamstwa, pomówienia i oszustwa nie jest godny noszenia tego zaszczytnego tytułu. Ale o tym na szczęście nie decyduje Pan major, tylko sąd.

Kmdr por. rez. Maksymilian Dura

Dziennikarz portalu Defence24.pl

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 172
Reklama
rezerwa 77r.
piątek, 11 grudnia 2020, 15:47

wygląda że program > ŻEGLAREK < nie doprowadził do wyczyszczenia MW z ,, korników - OŚMIORNIC < /// REMONT +MODERNIZACJA ORŁA oraz ORKANY są dowodem że ciemne siły , powstrzymują w/w konieczne PRACE // słowa UZNANIA DLA PANA MAKSYMILIANA

mc.
środa, 9 grudnia 2020, 12:19

Szanowny Panie Komandorze. Jest Pan chyba jedyną osobą która pisząc artykuły dla DF24 odpowiada na komentarze, dlatego proszę Pana o wypowiedź w następującym temacie: Zadania MW w czasie wojny. Jak ja (laik), to sobie wyobrażam (czyli jakie zadania MW w czasie wojny) ? 1/ Przerzut baterii (2?) do Estonii, wraz ze zdwojonym systemem rozpoznania i dodatkowym zapasem rakiet. Jako osłona 2 baterie Popradów (przy dwóch bateriach NDR) oraz batalion "Piechoty Morskiej" (dwa przy dwóch bateriach NDR) wyposażonych w Rosomaki XP z wieżą ZSSW-40 i Raki. Oczywiście mam świadomość że taka jednostka nie istnieje. 2/ 1 Bateria NDR + osłona jak w punkcie wcześniejszym ulokowana w okolicach Słupska. 3/ 1 Bateria NDR + osłona jak w punkcie wcześniejszym ulokowana w okolicach Goleniowa. 4/ Podwodny system stałego namierzania obiektów morskich (lokalizacja ?) 5/ 4-8 samolotów patrolowo-rozpoznawczych 6/ 4-8 śmigłowców mających możliwość poszukiwania i niszczenia OP przeciwnika (lokalizacja Słupsk i Goleniów). 7/ 4 okręty do wykrywania i niszczenia min morskich (lokalizacja Świnoujście i Gdynia) 8/ 3 duże (?) okręty do walki nawodnej z systemem niszczenia rakiet przeciwnika i systemem rakiet przeciw okrętowych - można wykorzystać ORP Ślązak 9/ 3 OP do walki z OP przeciwnika 10/ 2 jednostki ratownicze (lokalizacja Świnoujście i Gdynia). 11/ 3 okręty rakietowe ("Orkany") lokalizacja... Elbląg. Panie Komandorze, jestem laikiem, ale określenie zadań MW jest moim zdaniem podstawą do tworzenia jednostek, zakupów, remontów i dozbrojenia jednostek. Wytyczenie takich zadań uspokoiłoby nastroje w MW. Sztab Generalny wiedziałby też ilu "marynarzy" nam potrzeba - bo określały by to ZADANIA Marynarki Wojennej.

Maksymilian Dura
środa, 9 grudnia 2020, 16:36

Do mc. Ma Pan/Pani całkowitą rację. „określenie zadań MW (na czas wojny i pokoju) powinno być podstawą przy tworzeniu jednostek, zakupów, remontów i dozbrojenia jednostek”. Problem jest w tym, że te zadania które się naszej MW stawia – są nie do zrealizowania przez obecne siły (i te które planuje się obecnie zbudować). A nowych: realnych misji, biorąc pod uwagę budżet i posiadane zasoby – się nie określa. Dowodem jest chociażby liczba trałowców cały czas utrzymywana w MW RP. Rozumiem, że oczekiwałby Pan, bym to ja określił, jakie zadania według mnie powinny być realizowane przez nasze siły morskie. Ale nie chcę tego robić i to z dwóch powodów. Pierwszym jest hejt, który „znawcy MW” wylewają na ludzi głoszących inne poglądy niż ich. W żadnym innym rodzaju sił zbrojnych nie ma czegoś takiego, stąd coraz mniej ludzi, sprzyjających polskim siłom morskim, a coraz więcej osób uważających te siły tylko jako problem. Ja się na ten hejt uodporniłem, ale nie chcę by pod tym artykułem dyskutowano na inny temat niż Kormoran. A tak na pewno by było, gdybym np. napisał, że MW powinna być przygotowana do wydobywania i neutralizowania broni chemicznej i amunicji zatopionej w Bałtyku. Po drugie uważam, że za opracowanie zadań dla MW odpowiada ktoś inny i ja nie chcę go w tym wyręczać. A ludzi w mundurach, którzy są w stanie to zrobić, jeszcze trochę pozostało. Jedyne co mogę Panu obiecać, to to, że do tematu możliwości obecnej i przyszłej Marynarki Wojennej na Defence24.pl na pewno wrócimy. Pozdrawiam

mc.
środa, 9 grudnia 2020, 18:39

Panie Komandorze - Bardzo Dziękuję za odpowiedź. Doskonale rozumiem Pana motywacje by nie rozszerzać głównego tematu artykułu, ale mam nadzieję że niedługo zajmie się Pan tą sprawą. Co do mojej wypowiedzi - napisałem oczywiście "nieskładnie", co do ewentualnego wyposażenia MW, ale jasno z tego wynikają zadania MW. Czyli: 1/ Zablokowanie Floty Bałtyckiej w Petersburgu (Kronsztadzie). 2/ Zablokowanie ewentualne zniszczenie Floty Bałtyckiej w Bałtyjsku 3/ Uniemożliwienie działań lub zniszczenie OP przeciwnika na Bałtyku. 4/ Uniemożliwienie działań okrętów przeciwnika (i ewentualne zniszczenie desantu przeciwnika) w odległości nie mniejszej niż 100 mil od wybrzeża polskiego. 5/ Ścisłe współdziałanie z Marynarką Szwecji, Danii i Niemiec mające na celu uniemożliwienie działań przeciwnika na Bałtyku. P.S. Jestem "siwiejącym facetem"

Napoleon
czwartek, 10 grudnia 2020, 16:57

Tak jak pisał Komandor. Przyszłość MW jest w ich rękach i to oni muszą przekonać resztę jak należy ją rozbudowywać. Na dziś muszą przekonać samych siebie wewnątrz MW. Każda ich słabość zostanie wykorzystana by odkładać pozyskanie okrętów wojennych. W obecnej sytuacji na świecie - a zwłaszcza blisko nas - ciężko się słucha o zwlaczaniu piractwa lub wsparciu w kryzysie migracyjnym. To wszystko już było. I jak obecne pomysły fregat mają nawet sens to obawy, że skończy się jak z pk. Ratownik, Gawro, Miecznim korweta itp. są jak najbardziej uzasadnione. I o to głównie chodzi.

Kuhke
środa, 9 grudnia 2020, 22:03

Wydaje mi się że to na wyrost powiedziane. W chwili obecnej mamy dopiero zalążek w postaci kadr do stworzenia nowej MW. Uważam, że strategia MW powinna być dostosowano do obecnej i przewidywalnej sytuacji geopolitycznej, a ta raczej wykazuje na ochronę gospodarki, strefy ekonomicznej (rybołówstwo, ekologia, platformy wydobywcze), antyterroryźmie oraz na tym o czym pisał p. kmdr. czyli kontroli i neutralizacji zatopionej amunicji, konwencjonalnej i chemicznej, oraz ropy zalegającej w zbiornikach wraków. Mało kto wie że niedaleko portu Gdynia z wraku Stuttgart powoli wydobywa się paliwo. Wydaje się, że bezpowrotnie straciliśmy lotnictwo morskie. Błędem było całkowita likwidacja 34 PLM. Oprócz tradycji pułk posiadał bezcenne kadry, które mogły by być zalążkiem do stworzenia nowego lotnictwa morskiego. Ktoś chyba zapomniał o historii, która wyraźnie mówi, że od czasu ataku na Tarent przewaga lotnictwa w każdym konflikcie jest bezcenna. Szybkość i siła uderzenia. Obecnie jesteśmy jedynym krajem które nie posiada takich formacji nad Bałtykiem (nie licząc trzech Krajów Bałtyckich). Podejrzewam, że zbudowanie wszystkiego od nowa na bazie obecnych nowych kadr potrwa minimum 30 lat i to pod warunkiem że nie będą w tym brały udziału jajogłowi urzędnicy, tylko ludzie kreatywni z wyobraźnią i jasną wizją przyszłości i odporni na naciski polityków.

mc.
czwartek, 10 grudnia 2020, 11:24

Chciałbym żebyśmy się zrozumieli. Ustanowienie możliwości: 3-4 baterie NDR-ów z osłoną, 4-8 śmigłowców AW-101, 4-8 zmodernizowanych (większych) samolotów M-28 Bryza, 3 okręty (np. UZBROJONY Gawron), 3 OP (tu niestety albo nareszcie trzeba poprosić szwedzkich lub niemieckich "przyjaciół") - nie przekracza naszych możliwości finansowych. A wprowadzenie i działanie takich programów daje przeciwnikowi bardzo wyraźną informację - JESTEŚMY GOTOWI, NIE RÓB NICZEGO GŁUPIEGO. Wojna to działanie finansowo-gospodarczo-strategiczne. Dopiero na końcu podejmuje się działania militarne. Jeżeli nie masz przewagi we wszystkich trzech powyższych elementach masz dużą szansę przegrać. Rosjanie wbrew pozorom są bardzo rozsądni (nie bez powodu szachy to jedna z ich ulubionych "dziedzin"). Jeżeli nie będą mieli gwarancji że wygrają "rozgrywkę" (przede wszystkim strategicznie), nie staną do walki. A właściwie przeniosą "walkę" na inny poziom albo w inny rejon strategiczny gdzie mają szansę wygrać............................... Ustanowienie możliwości militarnych, możliwość kontrolowania obszarów, możliwość przeciwdziałania atakom JEST PODSTAWĄ. Walka jest ostatnim elementem.

Napoleon
sobota, 12 grudnia 2020, 09:02

Więcej NDR nie jest nam potrzebne. Bryzy są drogie w eksploatacji i MPA nad małym i wąskim Bałtykiem to jak oranie Maybachem pola. Do zwykłych patroli dron MALE nam wystarczy. Co do reszty to prawda, że nas stać, ale probolem w tym, że mamy tą chorą tendencje tworzenia gwiazd śmierci tak jak na przykładzie NiM. W Gawronie wprowwdzono tyle "udoskonaleń" , że program przekroczył budżet o bagatela kilka miliardów. Ze wszystkim jest tak samo. Sabotaż.

obserwator
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:26

Brawo! Rzetelnie, konkretnie na podstawie faktów z którymi trudno polemizować. Adwersarze p. Dury nie popisali się znajomością ani procedur przetargowych i zakupowych ani trendów w działaniach OPM. Panowie pełniący służbę w IU i IMW zachowajcie sobie ten artykuł jako bazę wiedzy i ściągawkę:)

gegroza
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:56

Brawa za ten artykuł - nie można dać urzędasom poczucia bezkarności. Niestety wojsko przoduje w takim podejściu. najgorsze ze za nasze duze pieniądze. Fakty są takie ze efekty są bardzo marne bo NIKT nie wyleciał za błędne decyzje

facetoface
wtorek, 8 grudnia 2020, 08:36

Też uważam że jest to bardzo osobisty artykuł. Gdy coś się wie bo podejrzeniami piekło jest wybrukowane to się zgłasza tam gdzie należy.

Znawca
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:33

Bardzo osobisty materiał. Może firmy z prototypu dały kwoty i warunki takie, że były nie do przyjęcia i teraz płaczą? A może tak się wieszają/psują w próbach ich systemy, że RON woli raptownie i definitywnie poprawić, zmieniając bubel z pracy badawczej? Firma kenbit to naprawdę mistrzowie aby np mocowac anteny w kolorze białym na okręcie- jak to wygląda... okręt to nie statek. Już po tym widać że wątpliwe są ich doświadczenia i wiedzą. Nagroda to nagroda koledzy uzgodnili... Z tego co widać Łączność nie jest w ogóle zmieniana... Nie wiem skąd tyle wprowadzania błędu w opinie publiczna. Nawigacja tak i pojazdy, ale łączność w bardzo małym procencie.

wtorek, 26 stycznia 2021, 13:05

Anteny w kolorze innym, niż biały są wykonywane na zamówienie, często, choć nie zawsze, za dopłatą. Termin realizacji wynosi zazwyczaj 6 do 8 tygodni. Anteny białe są dostępne od ręki. Co ciekawsze, dostarczane są na rynek cywilny i wojskowy przez tych samych wytwórców, np. Comrod i bez względu na kolor, w środku laminowanej rury jest ten sam promiennik. Niestety, w zamówieniach od wojska próżno szukać takiego parametru, jak kolor anteny i często to, czy antena będzie biała, czy np w ralu 7035 zależy od wykonawcy umowy i dostępności anten na rynku w akceptowalnej cenie i terminie. Malowanie antenom nie szkodzi i nie zmienia ich własności użytkowych, wiec jeśłi mocno komuś zaburza poczucie estetyki kolor bata, moż.

Opel
wtorek, 8 grudnia 2020, 18:57

Proponuję się douczyc i zmienić Nick. Kolejny troll z MON co próbuje odwrócić uwagę od bałaganu i przekrętów w MON. Co jeszcze wymyślicie? Może mamusie skupić na kolorze farby na burcie?

dostawca anten
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:34

Anteny cywilnych systemów łączności radiowej (np GMDSS) zawsze są białe. Firma w której pracuję od kilkudziesięciu lat dostarcza systemy łączności (w tym anteny) na jednostki pływające do wielu krajów w Europie i GMDSS zawsze ma takie anteny, więc chyba znawca nie jest znawcą...

Takpytam
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 21:47

Dlaczego zawsze mamy prowadzić wojny na swoim terytorium? Potop, Powstanie listopadowe, styczniowe, kościuszkowskie, warszawskie... wszystkie obracały w per,ynę nasz kraj i eksterminowały rodaków. Taka strategia to zbrodnia, a ci co do tego doprowadzają, a ci to planują to zdrada interesu narodowego. Powinniśmy mieć broń rakietową bliskiego, średniego i dalekiego zasięgu z każdym typem głowicy i doktryną ich bezwzględnego użycia z pełną mocą wobec potencjalnego agresora. Reszta to OTK, siły pancerne, lotnictwo, rozpoznanie.

Edek
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:00

Może dlatego że nie mamy czym odeprzeć wroga i przenieść działań na jego terytoruium. Trudno sobie porównać możliwości mocarstwa atomowego jakim jest Rosją z naszymi? Naprawdę? Nie nauczyli w szkole? A no tak wbili Ci do łba że jesteśmy galaktyczna potęga wrecz świętą.

sfdsafdsafdsgfsdgsdf
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:29

Dwie uwagi: 1. Autor brnie w krytykowanie kwestii proceduralnych, co dla tematu artykułu jest kwestią poboczną/ uzupełniającą. Podstawową kwestią jest lista zmian i analiza, czy te zmiany wraz ze zwiększeniem budżetu i czasu trwania projektu są uzasadnione. Tego brak, a to jest istota sprawy. Również twierdzenie, że ponad setka zmian to dużo, jak na tej wielkości projekt, jest wątpliwe. To czy to jest dużo, czy mało zależy od wielkości i zakresu tych zmian (a żeby to ocenić potrzebna jest lista zmian). 2. Wydaje się , że Autor ma dużo racji pisząc, że techniki antyminowe przy wykorzystaniu dronów czynią drogie zdolności Kormoranów do wchodzenia w pola minowe niezbyt wartościowymi, oraz że sprzęt antyminowy można dołączać teraz do niededykowanych okrętów, sporo przy tym oszczędzając.

Ewa
wtorek, 8 grudnia 2020, 19:02

Nic nie zrozumiałeś z artykułu a wnioski są fałszywe. Albo nic nie kumasz albo jesteś klakierem z MON. Zmiany to się robi na prototypie a nie zatwierdza się prototyp a potem wprowadza ponad 100 zmian. Naprawdę tego nie rozumiesz??????

gegroza
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:58

Głowna teza dotyczy tego ze skończono próby wskazujac że wszystko jest ok a potem wprowadzono 160 zmian.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:51

Z powodu tajemnicy wojskowej, z wyjątkiem "need to know" dla wystawienia publicznego zamówienia, trudno ocenić uzasadnienie. Jakieś musiało być i ludzie srogo zapierają się nogami, aby przedstawić je. Z zamówienia wynika ponownie antymacierewiczowska działalność FMS zakupów Błaszczaka. Zgubna dla Zbrojeniówki Polskiej. Jak inaczej zwać profesjonalizm kadry IU pod Błaszczakiem, kiedy wiadomo jak przebiega procedura zakupu cudzoziemskiego uzbrojenia przez prawdziwie profesjonalną IU USA. Ci oficerowie polscy z UI śmią się sami w takiej sytuacji określać mianem też nie zdesperowanych partaczy, lecz profesjonalistami? Hipokryzja! Gdzie transfery technologii są od tych przeklętych cudzoziemców? To atak ministra Błaszczaka i jego podwładnych w MON na bezpieczeństwo Polski, na polski przemysł i gospodarkę narodową i na Polską Zbrojeniówkę. To jest sabotaż Polski. Jeśli to będzie kontynuowane przez ministra Błaszczaka, to Polska będzie autentycznie państwem teoretycznym, jak pod rządami wiecznie szukających oszczędności na wojsku socjalistycznych ministrów z przeszłości! Pytanie jest więc, czy minister Błaszczak zmienił się w takiego socjalistę z SLD/PO i oszczędza sobie na wojsku ze szkodą dla rozwoju przemysłowego Polski? Także ciekawe ile na to ma wpływu premier Morawiecki, który pod Covid 19 pokazał publicznie swoje ponure lewackie oblicze, które nie przystoi konserwatyście. Tam ministerstwo zdrowia! Tam ministerstwo edukacji! Łapy precz od oszczędzania na wojsku i zbrojeniówce!

mewa
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 09:54

Poziom niekompetencji i bałaganu, a może nawet przekroczenia przepisów prawa jest porażający. Jak można prowadzić kosztowną i wieloletnią pracę rozwojową, integrować mnóstwo podzespołów i podsystemów tworząc OKRĘT, poddawać go długotrwałym badaniom kwalifikacyjnym (badania rangi państwowej), uzyskując przy tym wyniki pozytywne, np. dla ZSŁ, a na tej podstawie zatwierdzając Dokumentację Techniczną do Produkcji Seryjnej (DTPS) dla okrętu w określonej konfiguracji, żeby przechodząc do produkcji seryjnej takiej jednostki właśnie na podstawie tej DTPS dokonywać tak istotnych zmian w wyposażeniu nie dysponując żadnymi udokumentowanymi podstawami do ich wprowadzenia, a które to zmiany prowadzą jedynie do znacznego zwiększenia kosztów i wydłużania terminów dostaw i jeszcze negować fakt, że przy tak daleko idących zmianach zakres badań egzemplarza seryjnego (badań zdawczo-odbiorczych) nie powinien oddawać zakresu badań kwalifikacyjnych prototypu? Przecież nowo wprowadzane podsystemy, w tym tak istotny jak ZSŁ, mają być całkowicie nowe i nigdy nie były badane w ramach badań kwalifikacyjnych??? NIESAMOWITE!!!. Czy to oznacza, że IU w dziale MW prowadził w tym zakresie prace rozwojową dla pozoru po to, żeby później w ramach produkcji dostarczyć MW okręt inny niże ten opracowany, przebadany i przyjęty przez MW w ramach pracy rozwojowej? Przecież to oczywista szkoda w mieniu! Żeby nie wysuwać poważnych oskarżeń można mówić o kolosalnej niekompetencji personelu komórki IU zajmującej się tym projektem.

say69mat
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 03:31

Mam pewną wątpliwość, mianowicie, jeżeli priorytetem dowództwa Floty Bałtyckiej jest rozbudowa potencjału jednostek uderzeniowych klasy korweta/fregata. Uzbrojonych w kompilację morskich wersji pocisków manewrujących i przeciwokrętowych. Jakim to cudem priorytetem naszego dowództwa MW i urzędników Ministerstwa z ulicy Klonowej, jest rozbudowa potencjału okrętów zdolnych do realizacji koncepcji wojny minowej w akwenie M. Bałtyckiego??? Czyżby celem strategicznym miałaby być realizacja wsparcia dla jednostek ... Floty Bałtyckiej??? Ponieważ brak jednostek zdolnych do zabezpieczenia okrętów przeciwminowych przed saturacyjnym atakiem uzbrojenia rakietowego jednostek Floty Bałtyckiej. Sprawia, że przeżywalność tego typu jednostek w rejonie działań wojennych, jest zredukowana do ... minut.

Zły jest tylko jeden
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:01

Odpowiedzią jest np. lista "priorytetów" MW. Czyli np. remont torped przy braku sprawnych OP, remont okrętu logistycznego, potem hydrograficznego oraz pomysł na nowy okręt.. hydrograficzny oraz tego nowego "ratownika". Potem holowniki, pomysł na nowy tankowiec floty oraz otwarte już postępowanie na... nową, tym razem pływającą stację demagnetyzacyjną. Potem fakt utrzymania de facto bezbronnego Ślązaka, oraz zaskakująco sprawne... opóźnianie budowy dwóch kolejnych niszczycieli min. Dodajmy brak decyzji co do remontu Orła oraz wycofanie się z remontu napędow jedynych naszych stricte bojowych okrętów czyli Orkanów. Na koniec warto wspomnieć o pieczołowicie podtrzymywanej od lat niesprawności systemów bojowych OHP, w tym np. nienaprawianie Phalanxów czy brak decyzji co do następców śmigłowców pokładowych. Jeśli ktoś uwierzy , że istnieją obiektywne przesłanki tłumaczące logicznie powyższe "działania" oraz ewidentne i szkodliwe zaniechania działań przez MON i kierownictwo MW, to powinien natychmiast udać się do lekarza, i to psychiatry.

Napoleon
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:25

Rób to czego przeciwnik się najmniej spodziewa ;) Kolejna seria holowników ich zabije, zgłupieją bez reszty.

men
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:50

MW - anty dostępowa, początki już są - NDR, dodać im dedykowane rozpoznanie, wdrożyc wreszcie polskie systemy ochrony portów, przekuć w real badania prowadzone nad polskimi systemami dronów morskich (dwustanowe -AUV-S/trójstanowe -FIST-RP - Politechnika Gdańska/NCBiR, broń minowa, odpowiednio skonfigurować Brygadę Obrony Wybrzeża, doposażyć zwłaszcza w artylerie lufową/rakietową o zróżnicowanych zasięgach, dodać drony obserwacyjno/uderzeniowe i tyle. Spyta ktoś co to za flota co nie pływa?, ano pływajace to: platformy do przewożenia w rejon działań wzmiankowane drony, małe, szybkie w technologii stealth,- oczywiście pod przykryciem brzegowych systemów OPL, uniwersalny okręt logistyczno-medyczny do reprezentowania MW w NATO, siły przeciwminowe, oraz MOP-y (bardzo ciekawe opracowanie to Szwedzki Dagor- modułowy, w zależności od modułu: stawiacz min, do działań specjalnych, rozpoznania, bojowych-torpedy), czyli małe okręty podwodne w ilości kilku/kilkunastu - ich obecność angażuje flotę przeciwnika tak samo jak OP "normalne", przy znacząco niższych kosztach zakupu i eksploatacji, i właściwie tyle. Bajania o fregatach, korwetach które będą konwojować gazowce z USA/Kataru do Świnoujścia (tak po krótce) to SF (niestety chciałbym bardzo widziec te fregaty/korwety w MW ale jak by nie liczył w świetle innych potrzeb - nierealne, a mówienie że będą one w ilościach reprezentacyjnych 2/3 ............................. pominę milczeniem, bowiem jest to żadna zdolność bojowa w skali możliwości naszego przeciwnika. Tak na koniec, wspomniany już NDR - jakie pododdziały chronią ten unikalny w skali MW system bojowy przed działaniem sił specjalnych FR? na potęgę obecnie rozbudowywanych i wyposażanych? - myśli ktoś w MW/SG o tym, zamiast mokrych snów niektórych o potędze morskiej?

Olo
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:03

Ale bełkot. Artykuł nie jest o tym czy MW jest nam potrzebna i w jakim kształcie ale o patologii w przetargach i zamówieniach. Albo nic nie zrozumiałeś z artykułu albo jesteś trollem z MON mającym zadanie odwrócić uwagę od spraw istotnych.

komandor ppor
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:24

Na milę morską śmierdzi przekrętem !!!!

Viggen
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:18

Niby tak ale dla laika z branży MW mało wymowny jest materiał. Brak podstawowych danych porównawczych sprzetu i zastosowania bojowego.Jak niby mam się odnieść do KenBITu ? Bo został nagrodzony i co z tego? pomijam obrazę ,,majestatu'' bo ktos komus cos powiedział.

Ewa
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:06

Człowieku. Mamy XXI wiek prawda? Masz komputer Internet i klawiaturę? To sobie znajdź dane porównawcze. Tu chodzi o mechanizm zamówień i patologiczne ciemne powiązania biznesowe związane z zamowieniami. Może niech jakiś dorosły Ci przeczyta i pomoże wyciągnąć wnioski.

Ciekawski
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 09:14

Człowiek wyrocznia się odezwał, spec od patologicznych ciemnych powiązań ... do rzeczy specu

biały
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:54

sprawa do prokuratury a nieuzasadnione wyłudzanie kasy , i do żandarmerii wojskowej o możłiwe celowe osłabianie zdolności sił zbrojnych , no ktoś powinien się przyjrzeć tej sprawie i zażądać wyjaśnień każdej z wprowadzanych zmian i jej zasadności , może kilka osób poszło by do więzienia dobrze by to zrobiło w wojsku Polskim

BUBA
niedziela, 6 grudnia 2020, 20:05

Jak sie wszyscy podzielili to kto ma kogo sadzic .... Polak potrafi

Smuteczek
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:27

Ostro. Momentami słychac strzały. Wyglada ten artykuł mocno osobiscie :)

Bursztyn
niedziela, 6 grudnia 2020, 19:56

Kolego mon i TAK nic z tego nie rozumie ale dodatkowe 320 PLn pln JUŻ ZJEDZONE

Mks
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:43

Logiczne nasuwa się myśl że przy wyborze takiej a nie innej techniki i urządzeń specjalistycznych, doszło do naruszenia procedur i sugeruje to że ktoś tu przyjął korzyść majątkową by podjął taką a nie inną decyzję. A to oznacza że znowu korupcja wygrała. Proponuję prześwietlić finanse decydentów.

Obywatel GC
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:28

Decyzję zostały podjęte przez konkretnych ludzi, a nie przez anonimowego gestora. Temat łatwy do wyjaśnienia przez odpowiednie instytucje.

gegroza
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:00

W wojsku mozesz stracić posadę że byłęś pijany i tyle. Nie przez złe decyzje

fxx
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:53

No ale to chyba nie ten rząd... :(

Andrzej
niedziela, 6 grudnia 2020, 07:18

Dzień dobry Panowie. „Jesteśmy bardzo zadowoleni z podpisania umowy na dostawę naszych systemów KATFISH i ALARS do nowych niszczycieli min Marynarki Wojennej RP. Kraken jest zaszczycony współpracą z tak silnym sojusznikiem NATO. Ze względu na poufność Kraken nie może ujawniać szczegółów kontraktu - poza tym, że jest on znaczący i oczekujemy, że będzie on silnym bodźcem dla innych krajów NATO. Gdyby Marynarka Wojenna odniosła sukces w eksporcie nowych MCMV KORMORAN II do innych krajów, moglibyśmy zobaczyć dodatkowe możliwości sprzedaży KATFISH™ i ALARS na tych międzynarodowych rynkach.” Karl Kenny – prezes firmy Kraken” Zasadniczo tyle w temacie. Ps. Są kraje, gdzie pracuje się na III zmiany.

obserwator
wtorek, 15 grudnia 2020, 20:19

Tak się zastanawiam: skoro z wypowiedzi prezesa firmy Kraken jednoznacznie wynika, że sprzedaż sonaru KATFISH z systemem wodowania i podejmowania ALARS dla MW RP daje im szansę na zdobycie nowych, międzynarodowych rynków zbytu, to czy decydenci z Inspektoratu Marynarki Wojennej i Inspektoratu Uzbrojenia wzięli to pod uwagę i wynegocjowali wyjątkowo korzystne kwoty za dostawę tych systemów? Wszak reklama to dźwignia handlu i ma wymierną wartość finansową...

Andrettoni
niedziela, 6 grudnia 2020, 03:37

Jak widać największa liczba admirałów w historii Polski nie przekłada się na ich jakość, a tym bardziej jakość naszej marynarki. Pieniądze z nieba nie spadają, dlatego konieczne jest zapewnienie najwyższej możliwie jakości przy możliwie najniższej cenie - szczególnie w wypadku okrętów, które po prostu są drogie. Trzeba pamiętać o podstawowych zasadach, konsekwencji, pamiętaniu, że lepsze jest wrogiem dobrego, ograniczeniu wydatków za granicą. Niestety, ale nie można mieć ambicji "pacyficznych" jak nie mamy środków do działania na Bałtyku, ale jeżeli będziemy oszczędni i zezłomujemy jednostki bez potencjału bojowego to możemy zbudować sprawną MW służącą na Bałtyku. Nasz przemysł rakietowy wdraża niezłe rakiety plot. Należałoby przemyśleć budowę małych jednostek zdolnych do samoobrony za pomocą takich rakiet oraz wyposażonych w drony. Nie mamy takich, które zatopią okręt, ale możemy je opracować, nie mówiąc już o rozpoznaniu. Następnie powinniśmy stworzyć większe okręty itd. Tylko u nas jak robimy cokolwiek, to ma być najlepsze i przez to podnosimy cenę. To nie dotyczy tylko okrętów, bo to reguła w naszej armii, tylko okręty mają wysoki koszt jednostkowy co obnaża ten sposób podejścia do sprawy. Polska w zasadzie nie ma marynarki wojennej, więc nie możemy ścigać się z najlepszymi, tylko trzeba zejść na poziom pragmatyzmu. Przykładowo potrzebujemy silnie uzbrojonych okrętów, ale kosztem zasięgu. Jednak nasi admirałowie mają wizje zdobywania obcych mórz i oceanów...

oskarm
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:15

@Andrettoni i Piotr ze Szwecji - dlaczego nie zaproponujecie tego rozwiązania także siła powietrznym i wojskom lądowym? Po cholerę im Patrioty, Narwie, Sony, AMRAAMy? Przecież wszystko ogarną Gromami i Piorunami... a może jednak nie? Bo sporo środków napadu powietrznego znajduje się poza obwiednią ich możliwości? A może istnieje jeszcze coś takiego jak taktyka i przeciwnik bez systemów OPL wyższego piętra będzie bezkarnie robił co chce?

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:39

Odpowiedź jest prosta od tego momentu we wczesnych latach 20 wieku, kiedy ktoś w USA wpadł na pomysł użycia bombowców do zatopienia starego pancernika podczas poligonowej demonstracji. Zastanów się dlaczego lotniskowce zastąpiły pancerniki dziś. To siła ognia samego lotniskowca czy raczej samolotów na nim? Zastanów się dlaczego dziś drony wypierają samoloty załogowe, a śmigłowcowce stają się popularne, szczególnie te pozwalające na lądowanie F-35. Oczywiście może być dzień ze złą pogodą, lecz to nie zmienia sytuacji ani na morzu, ani na lądzie. Temu siłom powietrznym i artyleryjskim (nie wszystkim lądowym) nie możemy zaproponować tego samego co MW, któremu do obrony 400 km prostego jak drut wybrzeża powinna starczyć 1 bateria NSM, 3 niszczyciele min i 1 okręt pomocniczy, jak w Estonii. Plus lotnictwo z lotnisk na brzegu. Śmigłowce ZOP (+drony?)? Oficerowie MW myślą, że są oficerami rosyjskimi czy amerykańskimi? Z chmurek na ziemię upraszamy zejść. Polska nie USA. Nie te stocznie. Nie ten przemysł. Grunt solidny pod nogami ważna rzecz w planowaniu i przygotowaniu. Wiadomo logistyka! Nóżki nie będą dłużej machać bezradnie w powietrzu na następne pływające muzea. Kto wie, może w końcu prawdziwy profesjonalizm się objawi w miejsce tego garnizonowo-papierowego z czasów LWP. W stoczniach. W MW. W przemyśle. Pozostawiam nacjonalistom topienie 50% budżetu zbrojeń Polski na 1 bezużyteczny okręt dla MW dla samej narodowej dumy. Te wyczyny pozostawiam prezydentowi Dudzie i jego radzie doradców szukających pływającego złomu dla MW nawet w dalekiej Australii.

Piotr ze Szwecji
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:24

Dobry pomysł z tymi małymi kutrami opl wyposażonymi w ppzr Pioruny + drony. Mogą być używane przy brzegu, albo na rzekach. Kutry to sprzęt Piechoty Morskiej. Za zwyczaj umieszcza się na takich kutrach broń bezpośredniego wsparcia, albo używa się jako morskiego transportu towarowego (czasami nawet na lądzie jeśli to amfibie), kiedy sama Piechota Morska porusza się szybkimi łodziami desantowymi lub poduszkowcami. Problem tylko, że w Polsce nie ma nawet 1 brygady piechoty morskiej...

Opel
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:09

Proponuję chłopaki abyście skupili się jeszcze na kajakach bojowych i pontonach artyleryjskich. Tymi to można pływać nawet na sadzawkach i zaskoczenia z szuwarow atakować wroga. Te wasze Pioruny o zasięgu 7km to się nadają na okrety tak samo jak wielkie dziala 23mm. Juz nie róbcie wiochy tymi pomysłami.

Etam
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:05

Podobne systemy tak krótkiego zasięgu mają wszystkie okręty świata. Lepiej Ty już nie rób wiochy swoją niewiedzą.

oskarm
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:57

@Etam - jako broń ostatniej szansy a nie podstawowy system OPL.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:43

Broń ostatniej szansy to działko w systemie Gatling 20/30 mm jak Phalanx czy Guardian. Żadna rakieta, czy amunicja programowalna, które nie nadają się do zwalczania wszystkich celów. Patrz C-RAM cele choćby.

Etam
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:50

Na tak małym okręcie jak omawiane powyżej k u t r y, nie będzie CAMM, ani rakiet SM. A wracając do podstawowych rakiet dla oplot to przypomnisz mi jakie to rakiety ma z a i n s t a l o w a n e przez MON nasz Ślazak? Bo nawet tej "ostatniej szansy" w postaci np. 4 zestawów Poprad MON Ślązakowi nie zapewnił!

Słoik
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:50

To nie ilość admirałów, ale ich ... jakość powinna decydować o pozycji MW w siłach zbrojnych. Poza tym kluczowe decyzje zapadają w stolicy, a nie na "prowincji". Tyle w temacie!

pik
niedziela, 6 grudnia 2020, 01:18

MON to syf i brak decyzyjności, a czyja to wina? Wasza oficerowie, bo nie umiecie się przeciwstawić tej degrengoladzie. Wolicie dbać o awansik i ciepłe posadki za nasze pieniądze. Mam nadzieję, że za mojego życia nie dojdzie do żadnej wojny na naszym terytorium, bo nie chciałbym strzelać do naszych żołnierzyków spieprzając przed powolaniem i frontem.

Werter
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:14

Dokładnie. Teraz wielkie halooo. Jak do tej pory oficerowie siedzieli cicho. Brali udział w tym kabarecie prowadząc ćwiczenia bez sprzętu amunicji rozpoznania. Zero sprzeciwu. Doskonale pamiętam ćwiczenia MW w której nasza dzielna MW nie posiadając okrętów uderzeniowych zdolnych do obrony plot odpieraja bez strat ataki przeciwnika uzbrojonego we fregaty korwety i lotnictwo. Takimi działaniami sami siebie osmieszalicie. Lublinami dokonyealiscie ataków abordazowych? A może że spalonego Orła atakoesliscie starymi posowieckimi torpedami?. To był kabaret tak jak każde inne cwiczenia. Firmowaliscie ten cyrk bez słowa sprzeciwu.

jkk
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:04

Zgadzam się 10/10 do tego dochodzi korupcja. Bezkarność i karawana jedzie dalej.

Fanklub Daviena
sobota, 5 grudnia 2020, 22:07

Polskie siły zbrojne są przesiąknięte zachodnią agenturą, która celowo i świadomie dąży do zniszczenia polskiego przemysłu. Zadanie mają ułatwione tym, że Polin nie waży się ich zwalczać, a jak któryś jest tak bezczelny, że ślepy widzi iż działa na szkodę Polski, to w najgorszym razie po aresztowaniu... odsyła się go do USA czy komu tam aktualnie służył.

H2O
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:55

TO wyłącznie ale ROSYJSKA agentura i rosyjskie trolle, powtarzające o słowiańskich braciach i pokojowej Rosji. Aha, no i oczywiście... TY! Nie zdołasz zaprzeczyć że setki twoich postów wielbią Rosję, i zakłamują rzeczywistość o bandyckim reżimie Putlera.

Werter
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:42

Tak jak zwykle to Zachód blokuje bo jesteśmy jego konkurentem. Nie mamy nic do zaoferowania ale strasznie nas się boją. Boją się naszego wielkiego EGO co nie pozwala nam szukać źródła tego syfu w nas samych. Zawsze musi to być układ zewnętrzny. Masz głębokie zaburzenia psychiczne. Szkoda że nie widzisz tego układu w Rosji no ale jak się bierze kasę z Moskwy .....

Lee
sobota, 5 grudnia 2020, 21:59

Pieniądze i Stanowiska to najprostsza odpowiedź.

fxx
niedziela, 6 grudnia 2020, 12:55

Oraz totalna degrengolada prawna i brak transparentności. Partia zawsze wie najlepiej, a jak ktoś twierdzi inaczej to agent... :(

Ciemny Lud
sobota, 5 grudnia 2020, 21:24

Zdrada i sabotaż czy zwykłe lapowkarstwo. Bo w aż taka głupotę IU trudno uwierzyc.

Rycerz
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:58

Trudno? Czego można się spodziewać po ludziach, którzy nadal uważają T-72 i BWP-1 jako sprzęt wart modernizacji i używania w warunkach XXI wieku? Ludzi, którzy zamiast zamówić normalną modernizację i remonty Leopardów odwalają typowo januszową prowizorkę pt. Leopard 2PL? Ślązak, śmigłowce, jedna bateria Himars? Całe 30 lat kompromitacji w stylu niekończące się uwalanie zakupów samochodów? Nawet zakup saperek przerósł IU... Ludzie mówią "państwo z dykty". To obok dykty nawet nie stało.

Olo
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:20

Bo u nas nigdy nie może być niemalnie. Zawsze trzeba iść inną drogą. Nie można korzystać z doświadczeń innych tylko wymyślać jakieś bzdurne projekty i modernizacje które nie wzmacniają siły bojowej ale pochłaniają gigantyczne pieniądze. Niejasne układy. Niejasne przetargi. Kuriozalne dialogi techniczne i wieloletnie przetargi . Kasy dla MON coraz więcej a efektów coraz mniej. Za To dla suwerena bełkot okraszony patriotycznym sosem a za kulisami publiczna kasa wycieka. Winnych brak.

KrzysiekS
sobota, 5 grudnia 2020, 20:03

Najgorsze jest to że jest to walka o stołki w samym MON a to wpływa na obronność Polski i widzą to w USA w Polsce jest tylko kilka jednostek posiadających tzw. łącznika z USA to znaczy że tylko te jednostki są sprawne to taki wskaźnik dla naszego MON.

Ja
sobota, 5 grudnia 2020, 19:55

Mam nadzieje ze w koncu zajmie sie sprawa prokuratura! Wiem ze juz chodzi kolo tematu telewizja i ze szykuja bombe! Po nowym roku material bedzie zmontowany!

Rex
sobota, 5 grudnia 2020, 19:00

Po to się buduje jednostkę testową aby ją przetestować i na bazie doświadczeń wprowadzić zmiany w seryjnych konstrukcjach. Bardzo dobrze, że są wprowadzane zmiany w seryjnych jednostkach! Zwiększenie wydatków i wydłużenie realizacji jest normalnym kosztem związanym z udoskonalaniem jednostek seryjnych. Autor na siłę próbuje udowodnić swoje racje.

albatros
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:00

Nieprawda. Autor wykazał, że zmiany dotykają rozwiązań i podsystemów, które zostały pozytywnie ocenione w ramach badań kwalifikacyjnych prototypu (ORP KORMORAN) i wpisane do zatwierdzonej Dokumentacji Technicznej do Produkcji Seryjnej i nie ma żadnych innych dokumentów (wciąż trwające badania eksploatacyjno-wojskowe), które by takie zmiany uzasadniały. Czyli są one robione z powodów pozamerytorycznych (jakich, to do wyjaśnienia) "bez żadnego trybu" co jest ostatnio modne w naszym kraju.

Opel
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:43

Następny co nic nie zrozumiał albo specjalnie pisze takie bzdury. Klakier z MON lub troll z Rosji.

nvkjdshfjkdshjfkhdskjg
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:45

Ma rację, Autor nic nie udowodnił, bo nie przedstawił listy zmian i na tej podstawie nie wywiódł, że koszt efekt/tych zmian jest niewarty, dodatkowych pieniędzy i dodatkowego czasu. Autor skupił się głównie na problemach proceduralnych, a to jeszcze nie dowodzi, że decyzja o zmianach jest niewłaściwa. Druga część artykułu, o rozwoju koncepcji zwalczania min jest natomiast bardzo ciekawa, i wygląda słusznie - przydała by się tu na pewno jakaś rzeczowa polemika.

gegroza
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:03

Bo tu chodzi o procedury. Właśnie na tym skupił się autor

Polo ww
sobota, 5 grudnia 2020, 17:20

Może ktoś wyjaśnić po kiego grzyba nam to. Takie statki to po wojnie a nie w trakcie... Ale cóż...

Napoleon
sobota, 5 grudnia 2020, 19:14

My cały czas czyścimy po 2WŚ. Właściwie to sobie odpowiedziałeś. Pytanie do czego planujemy jeszcze jedną serie i w sumie 6 NiM? Lub po co utrzymywać kilkanaście bezużytecznych trałowców? Tak znajdzie się trochę konkretnych pytań na które nikt nie będzie chciał odpowiedzieć. Albo takie pytanie. Dlaczego MON robi wszystko by nie zakupić okrętów wojennych? Bez względu czy korwet czy fregat. Sami od lat rozpisują je w planach, a obecne są już niemal bezużyteczne. Więc o co w tym chodzi? Natomiast przepłaca się kolejny program dla MW lub kupuje pilnie holowniki. Tak zupełnie przy okazji w Polsce piszemy okręty MW, a cywilne są statki. Taka tradycja i tak się utarło warto to uszanować. Dobrze jest szanować tradycje jak i dobre obyczaje. Dobrze jest też mieć szacunek do niebezpiecznej pracy jaką wykonują marynarze na codzień, bez względu na to co internetom się może wydawać. Tak. Warto też mieć szacunek, bo może zawsze dawało nam bogactwo już od średniowiecza, a teraz jego znaczenie jeszcze bardziej rośnie. Handel, surowce, nieprzebrane zasoby energii wiatrowej i strategiczna niezależność, bo nie musimy prosić Niemiec by przepuścili wojska USA i mogą sobie do nas przypłynąć kiedy tylko będzie potrzeba. Czy taka odpowiedź jest wystarczająca?

Rex
sobota, 5 grudnia 2020, 18:58

Dzień przed W przeciwnik minuje wejścia do portów! Niszczyciele min to podstawowe jednostki, bez nich resztę okrętów można od razu zatopić.

Xyz
sobota, 5 grudnia 2020, 21:06

Ale aby usunąć te mino z podejść do portu można użyć systemów bezzałogowych z wnętrza portu a nie wypływać okrętem z załoga w pole minowe

Desstin
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:32

No właśnie o to chodzi m.in autorowi, że pokazuje jak nasi admirałowie projektują okręt który ma mieć sonar holowany, zupełnie niepotrzebny dla tego typu okrętu. Przeczytałeś ten artykuł ze zrozumieniem?

Robespierre
sobota, 5 grudnia 2020, 15:17

Czy to oznacza, że "polecą" czyjeś głowy?

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 23:57

Nie, nie polecą. Nie powinny. Kontrwywiad by musiał coś rzec, by poleciały. Acz rad bym widzieć AU wdrożone w życie szybciej, bo tak jak jest teraz nie powinno być. To jest analityczny korek. To są działania desperacji urzędników MON i IU w miejsce profesjonalnego działania z planem i zamysłem. Następny zakup FMS bez pozyskania technologii zza granicy?

AU
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:03

Jeżeli sądzisz, że zmiana IU na AU to będzie duży skok jakościowy i merytoryczny to obawiam się, że się zawiedziesz. Przecież za bramą nie ma tłumu chętnych do ogarniania tego monowskiego bagna. Trzonem AU będą ci sami ludzi, podobne procedury, a być możne jeszcze bardziej zagmatwane, nietransparentne.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:50

Niby racja. To jest efekt przejmowania bagażu po kilku instytucjach WP. Aczkolwiek odpowiedzialność ma spaść na określone osoby, a nie łańcuch komitetów. Miała w każdym razie. Odpowiedzialność za całość używania danego sprzętu, a więc także za jego regularną modernizację i obsługę. To wymusi z czasem zmiany organizacyjne na lepsze. Mam tylko jeden problem z tą reformą. Nie Macierewicz ją przeprowadza, lecz Błaszczak. Nie mam wysokiej opinii o ministrze Błaszczaku. Aczkolwiek raz agencja jest stworzona, kompetencje przekazane, to można ją zreformować pod nowym ministrem MON z PiS albo innej partii Zjednoczonej Prawicy. Nie?

Kris
sobota, 5 grudnia 2020, 13:24

Żenujący artykuł. Autor usilnie stara się wykazać błędy proceduralne innych osób a sam otwarcie przyznaje się do celowego złamania procedur przy tworzeniu planu modernizacji technicznej - "oszukania systemu" (oczywiście, jak możemy się domyślić - usprawiedliwionego złamania procedur). Kolejny raz (pierwszy nastąpił podczas cytowanej polemiki z roku 2005, którą pamiętam) język polemiki, czyli personalne wycieczki autora, obrażanie specjalistów z MW oraz stawianie siebie w pozycji super specjalisty w dziedzinie, którą nigdy nie zajmował się zawodowo nie świadczą dobrze o profesjonalizmie i bezstronności autora.

gegroza
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:05

Autor chciał coś zrobić - zaryzykował swoje stanowisko dla dobra MW. Ty pewnie byś się na to nie odważył

koro
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:05

Nie żenujący, tylko pokazujący, że przy realizacji tak dużego projektu IU nie respektuje nawet własnych procedur i decyzji Ministra ON. Proponuję przeczytać kilka razy, po uprzednim zapoznaniu się z przepisami w tym zakresie.

Gojan
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:32

Niestety, historia budowy ORP Gawron vel Ślązak świadczy nie tyle dobrze o specjalistach z MW (z całym szacunkiem do nich), ile o braku tam osoby kompetentnej na wysokim stanowisku decyzyjnym, która ogarniałaby całość i rozumiała, że aby sprawnie zbudować okręt (i nie tylko), należy z góry zaplanować go dobrze - położyć większy nacisk na inteligentne opracowanie projektu, ZANIM się zleci budowę. Ale.. wiem, wiem: szybkość, terminowość, pokora wobec przełożonych - są łatwo mierzalne, a za nimi idą awanse i ordery. Natomiast inteligentne działanie jest trudniej zmierzyć, a można się narazić przełożonym za próbę bycia mądrzejszym od nich. Rzecz to znana nie tylko w Polsce.

marketnigowiec
niedziela, 6 grudnia 2020, 03:40

A niby jak miałaby ta bezstronna polemika wyglądać ??? Człowiek pisze sensownie. Argumentuje ze swojej perspektywy... Co jeszcze ??? arty z 2005 2006 czytałem tuż po publikacji Fakty są brutalne... armia to procedury państwo to procedury do wcześniej sensownie zdefiniowanych procesów... prawo dot. zamówień jest kompletną katastrofą... w Polsce najpierw trzeba zamówić motorówkę, a potem do niej dobiera się graty... kompletnie odwrotnie niż w innych państwach... okręty to najbardziej skomplikowane projekty militarne dlatego mamy takie problemy... obce wywiady nie muszą się starać w posłowie sami się zajęli naszą obronnością poprzez absurdalne konstrukty w ustawach...

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 23:51

Kormoran II oczywiście muszą ulec modernizacji. Tutaj zgoda. Mostek dowodzenia musi być rozbudowany i zwiększone muszą być możliwości operacyjne. 3 niszczyciele min i 1 okręt pomocniczy, to flota Estonii na obronę takiej samej granicy morskiej i to o wiele bardziej skomplikowanej niż ta polska. To jest to co MW winna mieć w kwestii okrętów nawodnych. Temu sprawa działka 35 mm na nich taka ważna. Inna sprawa, to zakupy FMS, takie ostatnio bardzo w stylu za ministra Błaszczaka. Inwestycja w WP ma być inwestycją w polski przemysł i to nie tylko ten wojskowy. Patrz technologie podwójnego zastosowania. FMS to utracona szansa rozwoju przemysłowego Polski. Bez rozwoju przemysłu, nie będzie więcej pieniędzy w budżecie Polski, a więc nie będzie więcej pieniędzy na rozwój WP i jej uzbrojenia. Amerykanie są profesjonalni. Jak Amerykanie organizują więc zakupy cudzoziemskiego sprzętu? A jak IU pod ministrem Błaszczakiem? To jest profesjonalizm?

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 23:42

Nie trzeba być geniuszem po tych wszystkich zakupach FMS z półki, że to nie Polska stoczyła się na poziom Bułgarii i Rumunii, lecz procedury IU zawiodły po raz wtóry. Profesjonalizm jako argument próbujący przykryć, że król jest nagi. Ha! Nie przekonuje nikogo poza Miękiszonami i wiadomo do kogo pije pan Ziobro. Miękiszony niestety rozpływają się pod argumentem "profesjonalizm" jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. To nie jest jednak argument, który będzie działać na wszystkich polityków PiS czy Zjednoczonej Prawicy.

Maksymilian Dura
sobota, 5 grudnia 2020, 14:57

Ponieważ Kris nie zrozumiał artykułu, dlatego wyjaśniam. Po pierwsze: ja nie starałem się wykazać błędy proceduralne, ale je wykazałem. Po drugie: moje „oszukanie systemu” kilkanaście lat temu nie polegało na złamaniu procedur, ale na ich poszanowaniu. Dlatego autonomiczne pojazdy podwodne zostały zaproponowane przeze mnie do planu modernizacji MW z merytorycznym uzasadnieniem i to uzasadnienie zostało zaakceptowane przez decydentów – w tym specjalistów OPM. Ponieważ jednak nie chciał tego zrobić gestor z Zarządu N-3, dlatego po zmianie nazwy, na „autonomiczny sonar podwodny” (co było dopuszczalne) zrobiono to w Zarządzie N-6, który był gestorem sonarów. Żadne przepisy i procedury nie zostały więc naruszone. Oszukanie systemu polegało więc jedynie na zrobieniu czegoś za osoby, które nie reagowały na zmiany w działaniach OPM. I po trzecie: Kris nie czytał „polemiki z roku 2005”, ponieważ wiedziałby wtedy, że „personalne wycieczki” znalazły się w artykule napisanej przez wykładowców z Zakładu Broni Minowej Akademii Marynarki Wojennej w odpowiedzi na mój artykuł, a nie w moim pierwszym artykule. Te „wycieczki” bardzo zresztą przypominają to, jak „specjaliści MW” obecnie atakują dziennikarzy, więc warto je przypomnieć: „Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani faktem, że problematyka broni podwodnych wzbudza coraz większe zainteresowanie nie tylko wśród specjalistów tej dziedziny, ale również jak widać wśród osób spoza branży”, „opiniotwórczy głos w dyskusji powinni zabierać przede wszystkim fachowcy…, którzy krótko mówiąc znają się na tym co robią”, „brak jednolitego nazewnictwa, błędy merytoryczne oraz operowanie kolokwialnym językiem” (oczywiście bez podania przykładów), „Prawdopodobnie recenzowanie artykułów wyeliminowałoby w przyszłości tego rodzaju uchybienia i jednoczesną dezinformację czytelnika” (co było jawnym nawoływaniem do cenzury). W całej tej ripoście „specjalistów OPM” nie wykazano żadnego błędu w moim artykule. Podobnie jest zresztą z komentarzem „Krisa”, który dodatkowo wprowadza wszystkich błąd twierdząc, że „autor nigdy nie zajmował się zawodowo dziedziną, o której pisze”. A przecież Kris tego nie może wiedzieć (nie wie np. jaki program miałem studiując półtora roku – m.in. na kierunku morskim we Francji, co robiłem np. w programie Biegus oraz po co jeździłem na międzynarodowe konferencje UDT). Ale nawet jeżeli to byłaby prawda, to tym większy wstyd dla „specjalistów OPM”, że osoba „spoza branży” potrafi wykazać ich błędy. Prośba do Krisa. Krytyka – tak, ale proszę o konkrety.

rozwojowiec
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:12

Zabawne jest obserwowanie jak IU tłumaczy się z nieprzestrzegania własnych procedur oraz co gorsza decyzji Ministra ON. Porażające jest upieranie się przy tym, że okręt skonstruowany w ramach pracy rozwojowej, poddany badaniom państwowym z wynikiem pozytywnym, dla którego zatwierdzono DTPS, które ewidentnie jest PODSTAWĄ do jego produkcji, może być na etapie produkcji tak naprawdę nowym wyrobem, którego wrażliwe komponenty nigdy nie uczestniczyły w procesie pełnej weryfikacji na etapie badań kwalifikacyjnych.

Frantz
sobota, 5 grudnia 2020, 20:50

A może po prostu KRIS to nowy "nick".... P a n a Płatka? Bo tzw zarzuty są podobnie całkowicie bez sensu! A dla p. Komandora gratulacje za piękny pierwszy artykul i za ten powyżej. I jak się trafi okazja - to dołożę kolejkę... rumu!!

Franz
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:46

Bardzo prosze nie uzywac pod swoimi wpisami i komentarzami mojego uzywanego juz bez mala 20 lat podpisu pod moim komentarzami. Dodanie przez pana jednej literki nie zmiena postaci rzeczy.

Frantz
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:09

Zmienia wszystko. Nie jestem żaden "Franz" tylko Frantz, i to od urodzenia.

Suchy
sobota, 5 grudnia 2020, 20:40

Max, gratuluję kolejnego , konkretnego artykułu. Gdyby nie pan Komandor opinia publiczna przekonana byłaby o potędze MW. Prawda jest zgoła inna. Jesteśmy bezbronni na ziemi, morzu i powietrzu. Brak profesjonalizmu decydentów doprowadza do niekończących się dialogów i odwoływań przetargów. Modernizacja techniczna armii jest przeszkodą dla piastujących stanowiska decydentów bo wymaga myślenia i burzy święty spokój. Wracając do tematu to Kormoran jest okrętem dobrze wykonanym przez sprawny zespół stoczniowy pokonujący kolejne zachcianki i kaprysy Zamawiającego. Ważne, że jest. Brak decyzyjności IU i gestorów sprzętu powoduje opóźnienia i doprowadza do nadużywania środków. Społeczeństwo jest okłamywane przez rządzących. Skandalem jest zamykanie stoczni w Świnoujściu na warunkach uniemożliwiających dalszą produkcję stoczniową w tym miejscu. Gdzie jest brudzński? Sabotaż gospodarczy. Pozostawiono Gryfię w Szczecinie (odległą od wybrzeża) wraz ze stępką głośno obwieszczanej jednostki. A miało być inaczej. Rok temu błaszczak obiecał OP (maciarewicz śmigłowce). Gdzie to jest? Max, warto o tym pisać. Dziękuję.

Kris
sobota, 5 grudnia 2020, 20:05

Znowu zadziwiająca pewność autora stwierdzanych przez siebie opinii: "Kris tego nie może wiedzieć" .... "co robiłem np. w programie Biegus" - wiem, uczestniczyłem w tym programie i to stwierdzenie autora tylko przekonuje mnie co do słuszności moich wniosków. Co do innych kwestii uważam, że to forum nie jest miejscem na szczegółowe polemiki i dlatego nie zamierzam ich tu prowadzić. Cieszę się, że autor przeczytał mój post, mam nadzieję, że przemyśli kwestię i przestanie po raz kolejny atakować w sposób niegodny specjalistów MW. Autor ma dobre pióro, więc w dalszym ciągu liczę na rzetelne dziennikarstwo, merytoryczne i pozbawione cech osobistych urazów i niepotrzebnych emocji.

Zniesmaczony MON
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:21

Specjalistów w stylu mjr Płatka? PR-owca z lądowym stopniem, wykazujacego zarówno brak znajomości nazewnictwa morskiego, jak też nie odnoszącego się do poruszanych kwestii? W polemice zamiast argumentów "ad rem" używajacego argumentów "ad personam" i do tego w obraźliwy dla innego oficera sposób? PS. wbrew swemu wpisowi włączyłeś się właśnie w polemikę. A swoje zdanie, zgodnie za zasadami wolnego portalu dyskusyjnego możesz mieć kolego, podobnie jak nawet taki... "specjalista od PR, mjr Płatek"! Byle trzymał się faktów, a nie urojeń. Ps2. PR zdaje się być kluczową działalnością MON i kierownictwa MW, bo budowa okrętów im wyraźnie nie wychodzi.

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 10:55

Uważasz, że trzeba by było sprowadzić amerykańskiego kontraktora do nauki amerykańskiego profesjonalizmu dla polskich "profesjonalistów" z IU? Bo jak zakupy cudzoziemskiego sprzętu Amerykanie robią, a jak robią Polacy to widać gołym okiem różnicę. Bez argumentów "ad personam". A kto kursu profesjonalizmu nie zaliczy to pracę straci w MON i w IU/AU? Tak? Wszyscy jesteśmy za tym praktycznym rozwiązaniem opartym na budowaniu na wiedzy i rozumie?

Desstin
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:35

Panie Płatek, kończ Pan...wstydu oszczędź. Autor nie neguje zdolności specjalistów z MW tylko decydentów którzy wyraźnie działają na szkodę MW. Panimajesz?

Olo
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:25

Czy ma Pan coś merytorycznego do napisania oprócz ataków ad personam i osobistych wycieczek? Nie. To proszę się zamknąć bo hanbi Pan mundur który nosi. Za próby tuszowania patologii w armii powinien zostać Pan z niej wydalony. Pracując jako ciec na parkingu miałby Pan wiek czasu na przemyślenie tych bredni które tu wypisuje.

Ein
niedziela, 6 grudnia 2020, 21:26

Powinien się Pan wstydzić. Zero merytoryki, żadnego odniesienia się do zarzutów MD, tylko osobiste wycieczki. Hańbi Pan mundur który nosi, obrzydliwa próba odwracania kota ogonem, typowa dla osób przypadkowo zajmujących się problematyką, szukających usprawiedliwienia dla swojej ignorancji, niewiedzy. Niegodni to są "specjaliści" MW, którzy nie są w stanie wykonać porządnie swojej roboty jak widać. Wstyd za całe to wasze, opłacane z naszych podatków, towarzystwo. Takie osoby powinny zostać wyrzucone z wojska. Mam nadzieję, że po zmianie u góry (gdzie merytoryczna wiedza jest największym wrogiem, gdzie w cenie jest Bierny Mierny ale Wierny) przyjdzie miotła i niegodni specjaliści pójdą bez pagonów do cywila.

Maksymilian Dura
sobota, 5 grudnia 2020, 23:10

Panie Kris. Jeżeli Pan był w programie Biegus, to powinien Pan więc wiedzieć, że ja też w nim uczestniczyłem - w końcowym etapie jako opiniujący (biorąc nawet udział w faktycznych próbach morskich na trałowcu projektu 207). Tym bardziej nie rozumiem dlaczego z pełną świadomością Pan pisze, że „nigdy” nie zajmowałem się tą dziedziną zawodowo i wprowadza Pan wszystkich w błąd? Co do emocji to artykuł był ich pozbawiony i był raczej, mówiąc kolokwialnie, „beznamiętnie i zimnie precyzyjny”. Natomiast po Pana ocenie w komentarzu: „żenujący artykuł” trudno nie mieć emocji, tym bardziej że nadal nie podał Pan żadnych konkretów. Nie rozumiem też, co rozumie Pan przez „atakowanie w sposób niegodny specjalistów MW”. To forum służy do wyrażania swojej opinii, ale trzeba ją poprzeć argumentami, co inni czytelnicy zresztą robią. A Pan nadal nie, pomimo że, sądząc po udziale w programie Biegus, jest Pan prawdopodobnie specjalistą OPM.

Ziemowit
niedziela, 6 grudnia 2020, 10:38

Artykuł jest pełen szczegółowych informacji. Polemika zatem powinna się opierać na takiej samej szczegółowej argumentacji. Brak takowej oznacza brak profesjonalizmu - proszę się nie przejmować.

Opel
niedziela, 6 grudnia 2020, 09:45

Proszę nie dyskutować z tym klakierem z MON. Nie ma żadnych argumentów to przechodzi do oczerniania przeciwnika i ataków ad personam. Tak ich szkołą w MON. Dno dna.

Gort
sobota, 5 grudnia 2020, 12:25

Temat do załatwienia dls trzech trzyliterowych instytucji: NiIK, CBA i ABW. Takie marnotrawstwo finansowe i uderzenie w zasoby MW wymaga działania. Nie liczę na to, bo przykład jak zamieciono pod dywan serię "wypadków" i zniszczenia ORP Orzeł jest przerażający.

ZIBI
sobota, 5 grudnia 2020, 12:56

Brak koncepcji i brak kompetencji w zakresie obrony polskiego wybrzeża jest skandalem. Spece od obrony z ramienia PiS rozwalają polskie siły zbrojne, w tym zwłaszcza Marynarkę Wojenną. Hańba im!!! Rezerwista

Sidematic
sobota, 5 grudnia 2020, 17:08

Wszystkie kolejne rządy rozwalają polskie siły zbrojne.

Napoleon
sobota, 5 grudnia 2020, 11:35

A i jeszcze jeden komentarz. Przykładowo taki Egipt kupuje fregatę Meko 200 za 500mln eur. Nam potrzebne są obecnie 2 fregaty i dozbrojenie Ślązaka. Czas potrzebny na budowę to jakieś 6 lat. Komandor M. Dura ma całkowitą rację, bo znając życie ze względu na rosnące wymagania Miecznika okręt zamiast 500mln eur będzie kosztował niechybnie dwa razy tyle i skończy jak Gawron albo tak jak niegdyś jagieloński Smok. Sprawy nie można zamieść pod dywan. Jeśli będziemy uprawiać dalej takie praktyki i utrzymywać takie podejście, to obraz MW się nie zmieni. Tutaj koszta wzrosły do akceptowalnego poziomu, ale w innych programach to będą grube miliardy.

oskarm
sobota, 5 grudnia 2020, 14:39

Napoleon, a zwrociles uwage, ze budowane do tej pory Meko A200 maja slabe sensory i uzbrojenie OPL, ale za to bardzo drogi naped, zaprojektowany w latach 1990-tych. Dzisiaj jego kluczowe zalety taktyczne mozna osiagnac taniej i jeszcze lepiej a zaoszczedzone pieniadze przeznaczyc na wyposarzenie okretu w OPL.

Boczek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 12:50

Nie, nie można osiągnąć. Żaden inny napęd na świecie nie jest w stanie wymanewrować SSM. Żaden inny okręt na świecie nie jest widoczny w IR jedynie w tylnej półsferze, co można w ułamku sekundy w 100% zasłonić - dzięki układowi napęd-wydech. Żaden inny napęd na świecie nie ma 3 niezależnych ciągów napędowych. Żaden inny napęd na świecie nie gwarantuje 100% niewstąpienia kawitacji w czasie manewrowania przy zwalczaniu OP. Sensory są wynikiem życzenia klienta i nie uważam, że: EL/M-2248 MF-STAR to słaby sensor, dowolny podkilowy i holowany, czy dowolny FCR czy OE to to słabe sensory. Nie uważam, że 4 x MK41 Strike + 2x RAM (co dawałoby do 170 efektorów self defence i średniego zasięgu) i +76/127 mm + 2 x 20-35 mm + MU90 i autonomiczne torpedy ciężkie Sea Hake ER, to słabe uzbrojenie. Ty prawdopodobnie myślisz, że W+E są w jakikolwiek sposób przywiązane do platformy. Oczywiście, że do dotychczasowych wersji musisz dorzucić 100 mln /€, ale czasy fregat poniżej 700-800 mln /€ się własnie skończyły. Patrz AH140 to już 420-450 mln €, a okręt prawie nieuzbrojony.

oskarm
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 21:59

@Boczek - cieszę się, że się zgadzamy że dotychczasowe konfiguracje A200 nie do końca odpowiadają naszym potrzebom (znacznie większe zagrożenia z powietrza i trudniejsza hydrologia) i że A200 dla Polski może być dużo ciekawszy!

12345
sobota, 5 grudnia 2020, 22:44

Gama układów napędowych Meko A200 to wybór spośród CODAD, CODOG, CODAG, CODAGWARP, CODLAG, CODLOD oraz CODLAD, projektowanych w oparciu o najnowocześniejsze rozwiązania dostępne na rynku z wykorzystaniem nowoczesnych silników okrętowych i/lub turbin gazowych. Tańsze, droższe, wybór klienta. Sensory i efektory to również wybór klienta, dokonywany w zależności od potrzeb, budżetu i wielu innych czynników operacyjnych i ekonomicznych. Dlaczego zatem, Oskarze Mićko podajesz nieprawdziwe i kłamliwe informacje?

oskarm
niedziela, 6 grudnia 2020, 02:00

12345 - chyba niedokladnie przeczytales post Napoleona i moja odpowiedz pod nim. Ochlon i przeczytaj jeszcze raz. Ponizej masz tez moja odpowiedz, kolejny post Napoleona punkt 3). Wiec gdzie tu klamstwo?

Boczek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 12:52

MEKO 200 jako Type 31e dla RN otrzymał napęd patrolowca jak IH.

12345
niedziela, 6 grudnia 2020, 13:35

Twoje kłamstwo dotyczy układu napędowego MEKO A200 jak napisałeś "bardzo drogi naped, zaprojektowany w latach 1990-tych". To Twoje słowa i przykład: albo kierunkowej propagandy albo niewiedzy lub manipulacji i kłamstwa lub co gorsze wszystkich elementów na raz.

Boczek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 12:54

To niewiedza i manipulacja. Gdyby był uczciwy, to by przyznał - bo wie, że zarówno IH jak i AH140 dla nas to poziom 600 mln €.

oskarm
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:08

@12345 - Zgodzę się, że napęd możne być droższy napęd niż CODAG-WARP, jak na Freedomach czy jeszcze droższy jak na Zumwaltach. Oczywiście u mnie występują wszystkie twoje zarzuty na raz + brak umiejętności liczenia. W takim razie Wärtsila też się nie zna, bo na swojej prezentacji z 2004 (a więc już po wyprodukowaniu systemów dla RPA) twierdzi, że układ CODAG-WARP jest o 33% droższy od klasycznego CODAG. Od 1997 na świecie zbudowano kilkadziesiąt typów korwet i fregat. Żaden typ nie powtórzył tego układu. Może te wszystkie zespoły projektowe też podpadały pod któryś z twoich zarzutów? A może, po prostu korzyści oraz wady układu CODAG-WARP nie uzasadniają konieczności dopłacania za niego 33%? Więc jeszcze raz proszę o konkretne wskazanie kłamstwa.

Boczek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 13:02

Jest droższy, ale ma inne cele - jeden z podstawowych to ASW. I przeżywalność okrętu przy zachowaniu dużej zdolności walki. Druga sprawa, to niższe zużycie paliwa niż przy wleczonych wałach i własnie "dziś" (chyba w tym, lub zeszłym roku) SAN zameldowała, że zaoszczędzone paliwo własnie spłaca wyższe koszty napędu i jego remontów.

oskarm
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 22:42

@Boczku - jasne, jednak kraje które mają dużo większe doświadczenie w zwalczaniu okrętów podwodnych niż RPA i Algieria wybrały do okrętów, których główną rolą miał być ASW albo tradycyjne CODAG albo elektryki. Przypadek? Czy może w zakresie realnej taktyki ZOP zalety CODAG-WARP nie były warte ceny?

Napoleon
wtorek, 8 grudnia 2020, 09:05

Z ASW nie chodzi o rodzaj napędu, tylko o wyciszenie i wyłącznie dla prędkości ZOP. Większe prędkości też są istotne w taktyce ZOP, ale wyciszenie już mniej. Tak jak Boczek zwraca uwagę CODAG-WARP to okręt niemal niewidzialny w IR plus manewrowość okrętu - kompletnie inne cele i zastosowanie niż ZOP. Dwa wyciszone diesle to ZOP.

oskarm
wtorek, 8 grudnia 2020, 17:32

@Napoleon - wyciszenie jest między innymi (choć nie tylko) pochodną typu napędu. Nie jesteś w stanie wyciszyć wolnoobrotowego diesla pracującego przez przekładnie mechaniczną na wał tak jak turbinę napędzającą generator i elektryka. (Do tego najniższe spalanie i temperatura gazów wylotowych w wolnoobrotowym dieslu byłaby najniższa, więc i łatwiejsza do schłodzenia). Więc to zawsze kompromis (też i finansowy). Jak widać po sukcesach rynkowych kompromisy CODAG-WARP nie zyskały zbyt dużego uznania.

Napoleon
sobota, 5 grudnia 2020, 17:55

Napisała to osoba co fregaty Adelajde promowała. Co powiesz o sensorach na kuzynkach naszych OHP? Meko200 to tylko przykład AH140 to inny przykład lecz ani sensoryka, ani efektory nie imponują, a napęd faktycznie prosty i tani, a odporność na eksplozje ciut większa jak na statkach. Jak ma być "design to cost" to będą zawsze kompromisy. Z Meko200 zawsze można zrobić coś dużo lepszego niż Saar 6, ale to nie ma znaczenia. To był przykład.

oskarm
sobota, 5 grudnia 2020, 23:18

@Napoleon - 1) to były czasy, w których miała być podpisana umowa na Orkę, więc na nowe nawodne okręty nie byłby już pieniędzy przez następne kilkanaście lat. ------ 2) Koszt Adelaid (obu, z bardzo bogatym pakietem części zamiennych itd.) wynosił tak miej więcej 1/5 ceny jednego MEKO A200. SPS-49 w wersji, która jest na Adelaidach wykrywa cel wielkości myśliwca na zasięgu większym niż zasięg instrumentalny któregokolwiek radaru, który był do tej pory był instalowany na MEKO A200. ----- 3) Zdaję sobie sprawę z tego co można zrobić na MEKO A200. Niemcy ujawnili przy okazji reklamowania się w Brazyli.

Napoleon
niedziela, 6 grudnia 2020, 11:55

SPS-49 to stacja wczesnego wykrywania 2D nie nadająca się do kierowania rakietami OPL. Problemy jakie z nią były szeroko opisywali Australijczycy, a wykryje na dalekiej odległości jeśli obiekt będzie latał odpowiednio wysoko. Ma być tanio to będą mankamenty i kompromisy wte lub wewte. Rzecz w czym innym niż sam wybór projektu.

oskarm
niedziela, 6 grudnia 2020, 22:23

@Napoleon, tam do kierowania jest system MK-92 z CAS i STIRem, pozwalający na wykorzystanie możliwości SM-2. To samo dotyczy innych okrętów bez radarów z elektronicznym kierowaniem wiązką, musi być inny system do kierowania (radarowy lub antenowy). To samo dotyczy horyzontu radarowego.

Napoleon
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 12:01

Problem był tego rodzaju, że stacja SPS-49 miała prowadzić wstępny namiar, a radary kierowania ogniem (ze względu na wąskie sektory przeszukiwania - tu raczej mowa i binach niż sektorach) miały tylko uściślać pozycje. Zaangażowanie radaru kierowania ogniem w zwalczanie celów wyłączałoby go jako radar zdolny do wczesnego ostrzegania. Morski cluttering był bezwględny dla ułomności SPS-49. Wprowadzenie radaru 3D było niezasadne ekonomicznie, więc zapadła decyzja o jak najszybszym wycofaniu tej nie do końca udanej modernizacji. Cała reszta to opowieści z internetu i inne bajki. Odpowiednio zaplanowany atak nawet jednej rakiety manewrującej na niskim pułapie mógł być zabójczy dla tego systemu. Jedynie link16 dawał nadzieję na współpracę z AWACS, ale ze względu na częstotliwość odświerzania tego protokołu jest wątpliwe aby był skuteczny przeciw trudniejszym celom, a brak głowicy aktywnej rakiet SM-2 i ESSSM blk.1 w wersji dla Adelajde powodował zawężenie jedynie do efektywnego zasięgu CAS i STIR oraz horyzontu radiolokacyjnego. Praktyczne testy tej modernizacji wykazały cały szereg wad systemu i konieczność zmiany. Są to materiały publicznie dostępne i do przeglądnięcia. Nie mam zamiaru dyskutować o czymś co jest napisane czarno na białym. ######## A jeszcze widzę, że się nie do końca ustosunkowałem do "to były czasy, w których miała być podpisana umowa na Orkę" - nie to nie był czas na umowę na Orkę. Oprócz lobby Francuzów i MAM nikt nie miał złudzeń, że Orła się nie da modernizować albo ryzyko niepowodzenia jest na tyle wysokie, że to nie ma sensu. O tym też wypowiadały się konkretne osoby. Czas na Orkę był 10 lat temu i został przespany lub też nigdy na nowe OP nie było tak naprawdę pieniędzy ani... a zwłaszcza chęci. EOT

Olo
sobota, 5 grudnia 2020, 16:17

A jakie to ma znaczenie? Naprawdę nic nie rozumiesz. Czy masz za zadanie odwracać uwagę od spraw istotnych skupiając uwagę na bzdetach jak napęd?. Tu nie chodzi o wyposażenie a patologiczne podejście do projektu i szastanie p7blicznymi pieniędzmi w niejasnych powiązaniach biznesowych niosących znamiona korupcji i szkodzenia projektowi. Trudno to pojąć? Naprawdę? No tak to nie ma znaczenia skupmy się na przesarzalym projekcie egipskich fregat.....

Max
sobota, 5 grudnia 2020, 11:34

Może przełożeni tych "obecnych" Oficerów to przeczytają i zrobią porządek z pisaniem bzdur. Gratulacje za artykuł

yy
sobota, 5 grudnia 2020, 10:37

Pytanie powinno brzmieć do czego jest nam potrzebna marynarka wojenna?Patrząc wstecz do tyłu, w żadnej wojnie jaka prowadził nasz kraj ,marynarka nie odegrala nigdy żadnej roli.Rajdy rosyjskiej floty na Bałtyku czy desanty piechoty na naszym wybrzeżu można włożyć miedzy bajki albo potraktować je tylko i wyłącznie jako argumenty do pakowania pieniędzy dla MW. Tak,utrzymajmy możliwości rozminowywania naszych wód bo to ma faktycznie sens,kilka małych patrolowców i basta.Prosze otworzyć mapę Europy, jeżeli za naszego wroga uznamy Rosję to tylko szaleniec widzi zagrożenie dla naszego kraju ze strony morza.Ze Szwecją walczyć raczej nie będziemy.

poznaniak
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:15

Przypomnę ci ,że robiono nam już desanty na najważniejszy gospodarczo region kraju bezkarnie i pobierano cła właśnie dlatego ,że byli tacy co twierdzili ,że flota jest nam nie potrzebna.

Edek
sobota, 5 grudnia 2020, 16:24

Nie. Po przeczytaniu artykułu każdy kto ma mózg i potrafi to używać nie zada pytania po co nam MW a raczej kiedy skończy się ta patologia z zsmowieniami w całej naszej armii. Ten pokazany mechanizm działa nie tylko w MW . Przez MON przechodzą gigantyczne pieniądze. To miliardy publicznych środków bez kontroli. Na każdym kroku mamy przykłady działań korupcyjnych lub szbotazowych. Na armię wydajemy miardy a jest ona słaba i przestarzała. Kraje mniejsze wydające dużo mniej na obronność mają i fregaty i korwety i czolgi i okrety podwodne i samoloty. Nie trwają w nich wieloletnie dialogi kończące się n8czum. Stać ich na amunicję i mundury dla żołnierzy a armia nie wygląda jak złom z muzeum. U nas im więcej pieniędzy dla MON tym bardziej odstajemy od państw zachodnich. To jest rak który należy szybko wyciąć. Tym się powinniśmy zająć a nie dyskutowaniem co jest potrzebne. TO NIE MA ZNACZRNIA to jak odwracanie uwagi od kwestii zasadniczych. Płacą Ci za to?.

yy
sobota, 5 grudnia 2020, 17:44

Kazdy kto ma mózg ma prawo zadac sobie pytanie do czego ma służyć MW,wojska pancerne czy lotnictwo.Jezeli ktoś się nad tym nie zastanawia to po co mu ten organ w głowie?Patologia w MON zapewne występuje ale artykuł dotyczyl również możliwości dzialan MW i do tego się odniosłem.Poczytaj portale z innych państw,u nich tez jest milion problemów jak i u nas, nie jesteśmy tu żadnym wyjątkiem.Jezeli panaceum dla wojska ma być dla Ciebie rozwiazanie MONU to gratuluję pomysłu.Przed wojna za defraudacje wojskowych pieniędzy była czapa,i wcale bym tego nie potępiał. Usprawniać procedury,pociągać do odpowiedzialności za błędy, zmieniać zasady zakupów sprzętu itd itp.Tu jest pole do popisu.Wieczne ataki na MON pod każdym artykułem jaki sie tu ukaże są zalosne i nie da się tego czytac,poza merytorycznymi oczywiscie.Cos sie w tej naszej armii jednak drgnęło ostatnimi latami,wiem kazdy chciałby mieć wszystko tu i teraz ale kasa,kasa i jeszcze raz kasa.A te placa Ci za to, to juz odleciałeś kompletnie.

Edek
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 14:19

Doprawdy? Ataki na MON nie są bezpodstawne. Na każdym kroku i przy każdym zakupie widać niekompetencję MON. Nierealne wymagania przetargowe lub ustawiane pod jednego producenta. Wieloletnie dialogi techniczne i redefiniowanie założeń technicznych których i tak nie może nikt spełnić. Tak MON jest do zaorania. Każdy w tym kraju ma prawo do zadawania pytań o ten bajzel bo każdy w tym kraju płaci podatki idące na ta patologię. Nie rozumiesz tego? MON nie jest państwem w państwie a powinien podlegać szczególnej kontroli bo to co się tam dzieje to od wielu lat przykład działań mających charakter ZDRADY lub złodziejstwa. Inne Państwa też mają problemy ale tam widać konkretne zakupy czy modernizację prowadzone od A do Z bez problemów. To widać na każdym kroku. U nas nie. U nas zamiast tego mamy wysyp analiz nie prowadzących do konkretnych rozwiązań. To wszystko okraszone szemranymi powiazaniami biznesowymi. Nie wiem jak ty ale ja jako obywatel ciężko pracujący i finansujacy ta patologię jestem zainteresowany powrotem do normalności. Jak tego nie rozumiesz to współczuję.

oskarm
sobota, 5 grudnia 2020, 14:44

@yy - jak juz otwierasz mape to uwzgednij na niej polorzenie rosyjskich lotnisk i Kraje Batyckie. Do tego jak pokazuja doswiadczenia, konflikt nie musi przypominac pelnoskalowej wojny, a male patrolowce majace chronic ukrainskie platformy wiertnicze byly przeganiane sa przez rosyjska fregaty. Moze zalogi tych patrolowcow nie maja tendencji samobujczych?

ZIBI
sobota, 5 grudnia 2020, 12:58

Dlaczego tego typu trollowskie komentarze są publikowane. To służy interesom Rosji. ZIBI

yy
sobota, 5 grudnia 2020, 17:46

trolowskie komentarze???No proszę Cie...

Bell
sobota, 5 grudnia 2020, 09:35

Nikt tego nie kupi, bo cena jednostki robi się z kosmosu.

Napoleon
sobota, 5 grudnia 2020, 09:16

Sabotaż. Nieustanne sabitowanie i marnowanie pieniędzy podatników! 2mld na 4 śmigłowce, kilkaset milionów na holowniki, teraz też kilkaset milionów przepłaconych w porównaniu do Finów, Ślązak przepłacona katastrofa, przepłacone MJR, przepłacony i bezsensowny program Żeglarek, utrzymywanie tysięcy etatów bez względu na wartość bojową! Jakby nie ten ciągły sabotaż to już byśmy mieli flotę 3 NiM i 3 fregat!

Werter
sobota, 5 grudnia 2020, 16:28

Najgorsze jest to że MON przewala miliardy pieniędzy a efektów brak. To rodzi podejrzenia korupcyjne. Rozpoczęte programy zbrojeniowe idące w miliardy złotych a żaden nie doprowadzony do końca. W każdym brakuje ważnych składników tak jakby ktoś dbał o to specjalnie. A to brak amunicji . A to brak rozpoznania. Takie za projektowanie uzbrojenia jak Rak aby nie pasowala do niego żadna dostępna amunicja. To sabotaż programu. Nikt tego nie kupi. Zbudowanie okrętu bez uzbrojenia to sabotaż. Uszkodzenie i spalenie jefynehonokretu podwodnego to zdrada i sabotaż. Gdzie jest ABW? PATOLOGIA.

MNB
sobota, 5 grudnia 2020, 08:20

Pamiętacie słowa dowódcy Marynarki Wojennej gdy okręt podwodny Sokół kończył służbę "Niestety, wszystko wskazuje na to, że nasze marynarskie nadzieje zostały po raz kolejny zawiedzione" Nie wytrzymał i powiedział co myśli na temat modernizacji MW przez tak zwaną Dobrą Zmianę.Powiedział prawdę i za tą prawdę został odwołany.Siłami zbrojnymi dzisiaj dowodzą ludzie bez kręgosłupa,całkowicie podporządkowani obecnej władzy.

patriota
sobota, 5 grudnia 2020, 05:01

Szanowny Panie Komandorze. Niszczyciele min projektu 258 to koncepcja, która powstała 14 lat temu. Czas płynie nieubłaganie, technika morska stale się rozwija. Uważam, że obecnie "Kormorany" powinny być większe (wyporność 1,5-2 razy większa, długość około 70-75 metrów). Projektowane i budowane jako okręty-nosiciele autonomicznych, bezzałogowych pojazdów i urządzeń. Z konstrukcją dostosowaną do ich transportu, wodowania, obsługi i naprawy. Także z centrum zbierania, analizowania, przechowywania i przesyłania zebranych danych. Tutaj wyraźnie widać zmianę koncepcji, którą chce się umieścić na przestarzałej już platformie. Niestety, "Kormoran" jest już taką platformą, gdyż jego projektowanie rozpoczęto 14 lat temu. Podobny proces zmiany widać w programie "Miecznik".

Pewny
sobota, 5 grudnia 2020, 04:44

Nie wdając się w polemikę wyjątkowo tendencyjny artykuł ...

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 12:43

Nie tendencyjny. Nie mam wiedzy specjalistycznej i ogarniam jeno organizację, strategię i taktykę. Acz widać do czego pije autor i nie chodzi tutaj wyłącznie o specyfikację sprzętu. Tutaj w artykule widać bardzo dosadną krytykę samej organizacji IU, którą podejrzewałem od początku rządów PiS po 2015 roku o dysfunkcję. Moja pierwsza reakcja była zlikwidować IU, zlikwidować wszystkie normy, rozporządzenia, i wszystko związane z działaniem IU. Zreformować ustawę o zakupach dla WP (Teraz też dokładam organizowanie zakupów sprzętu dla służb mundurowych poprzez WP z powodu idiotyzmu członkostwa w zawalidrodze EU) o bezpieczeństwo państwa. Powołać zupełnie nową Agencję Uzbrojenia z poszerzonymi kompetencjami i zadaniami, gdzie zawsze jest jedna osoba głową odpowiadająca za decyzje lub też przeciągający się ich brak. Teraz widać, że problemem IU nie jest wyłącznie brak personalu i rozproszenie kompetencji. To także nie jest kwestia lobbingu (a może jest też?), czy działania służb kontrwywiadowczych (a może jest też?). Problemem IU jest dysfunkcja organizacyjna. Znaczy się w 2016 miałem rację. IU należy rozwiązać i zlikwidować. AU nie tworzyć na zgniłym badziewiu dysfunkcyjnej IU, tak jak ministrowie Macierewicz i Błaszczak mają koncept. Polecam gorąco dla wszystkich udających strusiów z głową w piasku do przeczytania uniwersytecki podręcznik "Organizational Theory" by Gareth Jones. Może coś się u was przejaśni, że tak nie powinno to być, jak jest. Macki Zbrojeniówki Polskiej od zakupów uzbrojenia dla WP też winno się odkleić. Związkowcy tutaj szczególnie machają państwem jak ogon psem. Zbrojeniówka Polska winna znać swoje miejsce i przestać być wiecznym hamulcowym uzbrojenia WP (ZM Tarnów - przestarzałe karabiny wyborowe i snajperskie dla przykładu o Phalanx/Guardian nie wspominając). PGZ i offset na Wisłę?

mc.
sobota, 5 grudnia 2020, 13:52

"od początku rządów PiS po 2015 roku o dysfunkcję" - przykro mi ale się nie zgadzam. Ostatnie 30 lat to stałe działanie mające zniszczyć MW oraz możliwości produkcji statków i okrętów w Polsce (likwidacja możliwości wytwórczych składowych, a potem likwidacja stoczni). Ale przyspieszenia ten proces dostał po 2007/2008 (Gawron) i 2014 (Dowództwo Marynarki Wojennej – komórka organizacyjna Marynarki Wojennej, będąca organem podległym Dowódcy Marynarki Wojennej, za pomocą której Dowódca realizuje powierzone mu zadania. Zlikwidowane z dniem 1 stycznia 2014 roku). No ale potem było już tylko gorzej - hasła i zero działania. Pomysły sprowadzania starych okrętów i remontowanie starych okrętów. A co na to "Marynarze" ? Odpowiadają: Zostawcie nam ETATY.

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 23:04

IU został stworzony pod małe zakupy. Tam jest problem, kiedy musi robić duże zakupy. Można z tym się nie zgadzać, lecz ludzie patrzą i widzą te różne problemy. Wisła? Narew? Kruk? Orka? Zakup FMS Himars i F-35 bez offsetu. To jest także dodatkowy problem w tym, że IU musiał być stworzony, bo istniejące struktury organizacyjne WP już nie realizowały zadań jak powinny w zakupach dla WP. AU to też próba reformy tych starszych struktur WP też. Problem, że pod ministrem Błaszczakiem, to jest próba w jakiejś części dosyć zachowawcza. To co trapiło zakupy WP pewnie dalej będzie trapić. Miejmy, że AU jakoś wewnętrznie to przetrze w końcu. Przemysł w Polsce podlegał likwidacji od 1989 roku i wiadomo kto na tym się wzbogacał. Polskę trzeba ponownie zindustrializować. Fabryka po fabryce, lecz inwestycje państwowe idą tylko w mega projekty i infrastrukturę, które też są potrzebne zresztą. Dobrze, że znalazło się 400 mln na fabrykę prochu w Pionkach. MW ma problemy od 1918 roku i nie oszukujmy się, że po 1989 roku, ktoś w MW zrobił nagły zwrot na lepsze. Tak, marynarzom chodzi o etaty, lecz próżno szukać robienia kariery na etatach w służbie prowadzącej donikąd. MW w tej chwili w swojej organizacji to doktrynalny ślepy zaułek. Z mojego punktu widzenia żądania o nowe okręty nawodne to wręcz sabotaż obrony Polski. Dowodzenie WP, a więc nie tylko dowodzenie MW, także jest dysfunkcyjne i to nie od dziś. Reformy dowodzenia były wprowadzane pod rządami PO, lecz najwyraźniej dziś nikt nie ma pomysłu jak to powinno wyglądać w Polsce. To na pewno jeszcze nie zakończona historia. Jedyne z czego się cieszę, że WP zarzuciło w końcu zgubny plan rozdrobnienia dywizji w bezradne brygady, a 18 DZ w końcu przyjmuje NATO standardy. W razie wojny to jedna, jeszcze nie w pełni skompletowana dywizja, która nie będzie papierowo-garnizonowa i może coś jej się na froncie uda.

mc.
niedziela, 6 grudnia 2020, 15:47

I "Niestety" ("Niestety" - bo dla naszego państwa wolałbym żeby to nie była prawda i można by się sprzeczać) muszę się zgodzić. Wiele razy pisałem i powtarzałem: Czy Marynarka Wojenna wie po co istnieje, jakie zadania ma wypełniać i jakie działania podejmować w czasie pokoju i w godzinie "W" ? Bo jeśli NIE, to po nam ona ? Dla wydawania pieniędzy ? To może wtedy dokupmy jeszcze dwa dodatkowe NDR i poprośmy "Niemców" o pomoc na Bałtyku (to była złośliwość) ? - będzie taniej

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:05

W mojej opinii, MW nie wie po co istnieje od 1918 roku. Określa cele, jak obrona wybrzeża Polski, na które powinna starczyć flota Estonii, lecz żąda okrętów jak na mocarstwo albo na Szwecję. Wiemy chyba jak ta linia brzegowa Szwecji ma się do polskiej. MW w dziś określonych celach winno się ograniczyć się do 3 niszczycieli min i 1 okrętu pomocniczego. MW powinno zastanowić się za to nad doktryną asymetryczną (Orka?) i... coś trzeba zrobić z Królewcem, bo w razie wojny zatopi on wszystko co z polskich portów wypływa, a samymi okrętami tego nie zrobisz (piechota morska?). Zanim zaś zaczniemy budować okręty nawodne do projekcji siły w Polsce (jak fregaty, niszczyciele i krążowniki rakietowe), to Polska wpierw musi stać się sama mocarstwem. Na razie daleko tam.

Ok bajdur
sobota, 5 grudnia 2020, 12:29

Wyjątkowo prawdziwy. Okręty miały być a ich nie ma. A jedyny ukobczony okręt bojowy nie ma uzbrojenia.

King
sobota, 5 grudnia 2020, 01:17

MW powinno się zaorać. Już dawno. Strata kasy.

Ewa
sobota, 5 grudnia 2020, 16:32

O popatrz . To tak samo jak inne rodzaje sił zbrojnych. Armia to źródło patologii i wałów na gigantyczna skalę. Tutaj można robić podatnika bezkarnie na miliardowe walki. Armia jak była złomem tak jest nadal. W razie wojny znowu będą uciekać za granicę tacy silni i gotowi. Ale kieszenie pełne kasy z wałków. Szkoda że masz klapki na oczach i nic nie jarzysz z tego co przeczytasz.

mc.
sobota, 5 grudnia 2020, 01:07

Szanowny Panie Komandorze. Bardzo ciekawy artykuł, bardzo wiele szczegółów technicznych (których ja nie potrafię ocenić). Ale nie mając tak szczegółowej wiedzy technicznej, mogę ocenić "sytuację". Jest taka stara zasada: "Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze". Jeśli wprowadza się tak wiele zmian w zatwierdzonym już projekcie, to albo projekt jest do d..., albo chodzi o pieniądze. I tu pojawia się problem: projekt i pierwszy okręt był bardzo chwalony. Po przeprowadzeniu testów, były wręcz zachwyty. Ale wprowadzono zmiany, czyli szukamy DOSKONAŁOŚCI, albo... extra pieniędzy. Nie mnie to oceniać, od tego są służby. wielokrotnie na tym portalu pisałem o generale zagórski (nazwisko świadomie z małej litery)... I jeszcze coś na koniec - wizja przyszłości. Następna ekipa rządowa pogoni "całe to towarzystwo w marynarskich mundurkach" i skupi się tylko na wojskach lądowych i obronie powietrznej kraju uznając że takiego bagna nie da się oczyścić. To byłoby bardzo, ale to bardzo złe rozwiązanie. Ale jeśli nie da się czegoś naprawić należy to "wyrzucić".

Piotr ze Szwecji
sobota, 5 grudnia 2020, 01:03

Autor jest byłym oficerem Marynarki Wojennej!!! A ja sobie jechałem po całym korpusie oficerskim MW jak śrutem po dzikich kaczkach. Pisałem tak, tylko z tego powodu że uważam roszczenia MW na ilości i rodzaje okrętów nawodnych za dziko wygórowane, przeszacowane i niewspółmierne co do interesu bezpieczeństwa Polski. 400 km prostego brzegu jak drut, kiedy Estonii MW broniące równie długi brzeg, lecz o wiele bardziej skomplikowany, używa tylko 3 niszczycieli min i 1 okręt pomocniczy. Tutaj tylko dodatkowo logistyk z tankowcem dla komandosów (w ramach NATO), czy 6 okrętów projektu Orka (asymetryczna doktryna strategiczna) czyni dla mnie do dziś dnia sens. Ile było zresztą tych strategicznych ocen zagrożenia z Kaliningradu dla okrętów nawodnych MW, a MW nadal nie rezygnuje z Miecznika? Prezydent Duda naciska, a Błaszczak już niemal podpisał? Także uważam, że flotę MW nie buduje się tak jak większość w Polsce by sobie chciała, to znaczy od małych okrętów do dużych. Według mnie, najpierw buduje się i uprzemysławia kraj, buduje fabrykę silników do statków, buduje się największe doki pod największe statki na które kraj stać i buduje się od największych okrętów po najmniejsze. Małe statki można bardzo szybko zbudować, lecz te duże zabierają dużo czasu i to od nich należy zaczynać według mnie. Zaś samą MW buduje się wpierw od Piechoty Morskiej, a potem kompletuje się i szkoli załogi statków, lotnictwo i całą resztę marynarzy. To myślenie nazywa się strategiczną doktryną ataku na bazy morskie przeciwnika (jak Kaliningrad być może?). MW powinna dostawać nowoczesne i nowe okręty. Żadne stare po remoncie, pływające muzea. Polskie stocznie, polskie fabryki winny je budować, włącznie z elektroniką morską. Po to mamy transfery technologii przy zakupach wojskowych. To co się dzieje z pozyskiwaniem używanych okrętów dla MW jest po prostu chore, zgniłe i po prostu kary godne ze stratą dla potencjału przemysłowego Polski. Utracone kompetencje marynarzy, zawsze można w ramach szkolenia uzyskać na nowo. Po to są szkoły i symulatory, jak i kursy u producentów sprzętu. W Polsce od 1918 wszystko w MW funkcjonuje tak, jakby ktoś piramidę na głowę postawił i to mnie drażni. Przepraszam admirałów, oficerów i marynarzy z MW, Inspektoratu Uzbrojenia, jak i autora powyższego artykułu, pana Maksymiliana Durę, jeśli poczuli się urażeni moimi negatywnymi komentarzami o strukturach i o funkcjonowaniu MW.

Robert
niedziela, 6 grudnia 2020, 23:36

Proszę o jasną odpowiedź - po co nam ta cała infrastruktura do samodzielnego budowania wszelkich okrętów, remontów i utrzymania z własnym uzbrojeniem elektroniką itd? kraje NATO mają pełno wzorów sprawdzonych systemów i ani jedno państwo nie jest Zosią-samosią. Po jaką cholerę budowano armaty w kilku egzemplarzach na pojedyńcze okręty. Przecież Gawron też był na licencji i miał w niej uzbrojenie ! dlaczego zrezygnowano? po co te Kormorany skoro można się dołaczyc do programów z innymi krajami. Dziś Polska opracowuje wszystkie możliwe wzory uzbrojenia tylko nic nigdy do niczego się nie nadaje - znaczy na eksport. Koszty ogromne tych B+R, efekty zerowe. Co sensownego te stocznie zbudowały? patrolowiec po 20 latach budowy. MW to przykrywka do finansowania tech wszystkich PGZ SA czy innych tego typu tworów?

poniedziałek, 7 grudnia 2020, 16:23

Bo w cyklu życia KAŻDEGO rodzaju uzbrojenia największe koszty to nie koszty zakupu, ale właśnie utrzymania, remontów itd. Więc albo zapewnimy sobie stosowne zdolności w tym zakresie w kraju, albo będziemy musieli płacić duże pieniądze za granicą i czekać grzecznie w kolejce aż przyślą nam części zamienne. Im bardziej specjalistyczny i skomplikowany sprzęt, tym większe muszą być zdolności

Piotr ze Szwecji
wtorek, 8 grudnia 2020, 11:17

Dziękuję ślicznie za wyręczenie mnie w odpowiedzi. Tak. Szczególnie doki odgrywają dużą rolę w naprawach i modernizacjach okrętów. Ile utraconych okrętów udało się Amerykanom odzyskać po japońskim ataku lotniczym na Perl Harbor dzięki posiadaniu właściwych doków. Gdyby to były okręty budowane w zagranicznych stoczniach, to wszystkie byłyby stracone.

msh
piątek, 4 grudnia 2020, 22:43

Co to jest mina?

Prawo, prawo..prawo, ach gdzie Ty!!!
piątek, 4 grudnia 2020, 21:54

Czy czyta to Prokurator?? ABW, SKW, CBA?? WOJSKO JEST SKORUMPOWANE, ZINWIGILOWANE W 100%..

As
piątek, 4 grudnia 2020, 21:32

Gubi nas nadmiar fachowców i ekspertów. Jest to o tyle dziwne, że ten nadmiar jest w kraju w którym od dziesiątków lat żadnej jednostki się nie budowało, nie używało nowoczesnych rozwiązań, a wywiad mogący zaczerpnąć coś od obcych, albo nie istnieje, albo dzieki dziadostwu kolejnych partii rządzących jest infiltrowany przez obcych i bezużyteczny.

Woit
piątek, 4 grudnia 2020, 21:04

Panie komandorze wielki szacunku za ten artykuł. Obnażenie ignorancji i klapek na oczach czynników decyzyjnych w MW jest uniwersalne i odnosi się do CAŁEGO MON i... kolejnych rządów po upadku komuny.

W punkt
piątek, 4 grudnia 2020, 21:01

Panie Komandorze! Szacuneczek! A Pana majora Płatka trzeba pilnie wysłać do szkoły morskiej, po drugie na lekcje dobrego wychowania bo wygląda, że "nie pomogą szczere chęci..... Po trzecie, bardzo dziękuję za tę polemikę. Jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości co do ewidentnych matactw przy kolejnych " krążownikach minowych" , to teraz już na pewno ich mieć nie będzie.

Gojan
piątek, 4 grudnia 2020, 20:44

Mocny artykuł, z pewnymi sugestiami dla CBA. Ale udowodnić branie wziątków od zagranicznych dostawców wyposażenia będzie trudno, bo MW osłoni się tajemnicą i bezpieczeństwem państwa. To, co się dzieje przy Kormoranach, zaczyna wyglądać na powtórkę z budowy Gawrona, przy którym tak kombinowano, dokładano, ujmowano i zmieniano, że wyszło niechciane dziecko.

Ska
piątek, 4 grudnia 2020, 20:42

Panie komandorze, nie zawsze przekonywały mnie Pańskie argumenty czy poglądy - ale za ten artykuł - pełen szacun! Też zwróciłem uwagę na tą chamską zaczepkę "były oficer". Ciekawe czy majorzyna odważyłaby się tak odezwać do gen. rez. (których wielu w różnych instytucjach) - do których nikt nie odważy się powiedzieć per Pan, aby przypadkiem nie obrazić "majestatu". Miałem okazję słuchać wielu wykładów różnych adm. , kmdr. rez. którzy dorabiają jako wykładowcy i którzy pełnili swego czasu wysokie funkcje w MW. Pytani przez oficerów m.in. WL dlaczego MW tak wygląda i kto zawinił - nigdy nie przyjęli niczego "na klatę". Winni politycy, brak kasy i niemożność wyartykułowania swoich potrzeb (bo SP i WL zawsze z przodu). Spotkałem w karierze wielu wspaniałych marynarzy - ale do prawdziwych decydentów MW chyba nigdy nie miała szczęścia.

dim
piątek, 4 grudnia 2020, 20:37

Ja nie wierzę, by Państwo Polskie, a już zwłaszcza MON tolerowały tak wątpliwe działania i na tak wielkie kwoty ! Bo przecież "Emeryt skazany za zjedzenie cukierka w sklepie".

WojciechB
piątek, 4 grudnia 2020, 20:33

Po raz kolejny potwierdza się, że IU pracuje pełną parą żeby kupić jak najmniej za jak największe pieniądze ale pod warunkiem, że dany zakup NIE BĘDZIE stanowił pełnego, kompletnego systemu.MUSI w nim brakować kluczowych elementów decydujących o przydatności systemu czyli: czołgi bez łączności, nowoczesnych armat i amunicji, artyleria bez dowodzenia, rozpoznania i naprowadzania, MJR z radarami nie do wykrywania okrętów ale samolotów - widocznym z Morza Białego ale za to bez możliwości przekazania informacji o wykrytych celach do obrony powietrznej kraju i bez możliwości pozyskiwania danych z sojuszniczych AWACSÓW sieci radarów obrony wybrzeża czy okrętów SG. Nie mili państwo, to nie jest jakaś paranoja. TO JEST ZAPLANOWANE I CELOWE DZIAŁANIE za które dostaje się awans do Sztabu Generalnego. Jak mówił pewien ksiądz: nie ma przypadków, są tylko znaki. I te znaki trzeba umieć czytać.

w
piątek, 4 grudnia 2020, 20:18

zalac betonem i bedziemy mieli nastepne niszczyciele ochrony granic morskich ( i ladowych). A w betonie MON, IU

szok
piątek, 4 grudnia 2020, 20:15

Ale dno z tej marynarki wojennej. Żeby nie szanować życia marynarza RP. Wstyd, dno i metr mułu. To nawet Rosja zaczęła szanować życie swoich żołnierzy.

Wladimir Wladimirowicz
piątek, 4 grudnia 2020, 20:05

Znów ta sama mafia co drenowała Polskę na Gawronie dorwała się do Kormoranów. Może SKW powinna sprawdzić kto i ile przyjął na boku za wprowadzenie tych zmian i czy nie są to przypadkiem te same osoby, które odpowiadały za "sukces" Ślązaka.

Mark 24
piątek, 4 grudnia 2020, 19:35

Perfekcyjna odpowiedź. Porażające sposoby wydawania publicznych pieniędzy; braki przetargów stały się normą??? No i brak umiejętności czytania ze zrozumieniem tak wykształconych oficerów MW źle świadczy..no właśnie o kim?Uczelnie? Profesorowie? czy już raczej sami oficerowie modyfikujący wypowiedzi innych Żal marynarzy....

Obserwator
piątek, 4 grudnia 2020, 18:57

No i Pan Komandor pozamiatał. Może rzeczywiście czas przestać atakować dziennikarzy, a po prostu zacząć ich słuchać.I wcale to nie oznacza, że trzeba się z nimi we wszystkim zgadzać. Ale oni po prostu są, by pokazywać, że coś może – powtarzam – może być nie tak. I należy z tego korzystać, a nie ich obrażać i hejtować. Wstyd Panowie specjaliści.

Maro
piątek, 4 grudnia 2020, 18:39

Wychidzi na to że defence24 na wszystkim się zna i gdyby tylko pozwolonoby ludziom z mim związanym zająć miejsca decyzyjne w Marynarce Wojennej to stałaby się ona najnowicześniejsza na świecie w trzy dni. Natomiast obecny Inspektorat Uzbrojenia i Marynarka Wojenna to niemoty. Tylko trzymać kciuki za redaktorów. Czy defence24 to opublikuje czy cenzor jak zwykle wyrzuci niepasujące do układanki komentarze do kosza?

Mark24
piątek, 4 grudnia 2020, 20:53

A merytoryczne odniesienie się do argumentów...? Na razie nie wnosisz nic poza śmiesznym zarzutem , że ktoś chce komuś zajmować miejsce. Jesteś z tych co mogą się bać??? No teraz rozumiem bardziej sytuację z artykułu... P.s. Jeśli DF24 jest taki niesprawiedliwy - po co piszesz???Przecież i tak wyrzucają!!! Brak logiki porównywalny z tekstami oficjeli powyżej .

Sternik
piątek, 4 grudnia 2020, 20:36

Niestety obecny Inspektorat Uzbrojenia to nie miernoty a doskonale pracująca instytucja. Szkoda tylko, że pracuje na szkodę Sił Zbrojnych RP.

Michał
piątek, 4 grudnia 2020, 19:37

Uwierz lub nie, ale lista błędów i zaniedbań MON jest tak długo oraz tak oczywista (może z wyjątkiem ludzi zatrudnionych w MON), że wprowadzenie przynajmniej części uwag opisywanych na defence24.pl w 1 dzień i w dużym stopniu polepszyłaby sytuacje. Powiedzieć, że MON postępuje nieprofesjonalnie, to mało powiedzieć. Niektóre wypowiedzi i co gorsza decyzje są wprost dziecinne.

Perun Shogun
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 07:08

Jeszcze za moich czasów poprawa jakości MW miałabyć osiągnięta przez odciągnięcie admirałów zod ich biurek, zakręcenie nimi i pozostawienie w pracy tych którzy do swojego biurka wrócą. Po artykule oraz stanie MW oceniam, ze do reformy nie doszło. Moi koledzy podwodniacy wspominali zaś, ze obronę Zatoki gdańskiej przed rosyjskimi/radzieckimi OP można jedynie przeprowadzić zasadzając bambus który rośnie nawet 1m dziennie. Po zaledwie kilkudziesięciu dniach wszystkie rosyjskie OP które leżą na dnie zatoki zostaną wyniesione na powierzchnię. Ale nawet i ten plan nie wypalił. Rozwiązania, które proponowano wtedy były praktycznie bezkosztowe - obecnie podejście z "Misia" -zapewnia, że wydamy mnóstwo na projekty, które potem skasujemy. W końcu nikt nie rozlicza projektów nie wdrozonych...

KrzysiekS
piątek, 4 grudnia 2020, 18:02

Odpowiedź na te wszystkie pytania jest bardzo prosta bo nikt podkreślę NIKT nie odpowie personalnie za złe gospodarowanie środkami publicznymi. W prywatnej firmie paru ludzi straciło by pracę za takie podejście.

12345456
piątek, 4 grudnia 2020, 21:39

w calej sferze budzetowej nie ma jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za swoje decyzje

Tweets Defence24