Defence24 Day: Narew „na dwóch nogach” i nowy polski pocisk

24 września 2020, 13:24
kreatyw-media_369
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Uczestnicy panelu „Polska w sojuszniczym systemie obrony powietrznej – interoperacyjność a autonomia użycia” na konferencji Defence24 Day byli zgodni, że modernizacja systemu obrony powietrznej w Polsce powinna być priorytetem. W dyskusji poruszano różne scenariusze realizacji programu Narew, a także możliwości budowy polskiego pocisku o zasięgu około 10 km, będącego dodatkowym uzupełnieniem systemu obrony powietrznej, szczególnie na zestawach mobilnych.

Konferencja Defence24 Day zorganizowana 22 września 2020 roku była kolejnym miejscem, gdzie bardzo mocno akcentowano potrzebę odbudowania w Polsce nowoczesnego systemu obrony powietrznej. Dyskusja na panelu „Polska w sojuszniczym systemie obrony powietrznej – interoperacyjność a autonomia użycia” dotyczyła głównie sposobów pozyskania baterii przeciwlotniczych krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu.

Wzięli w niej udział zarówno przedstawiciele Sił Zbrojnych RP (generał brygady Stefan Mordacz – Szef Zarządu Obrony Powietrznej i Przeciwrakietowej, Zastępca Inspektora Rodzajów Wojsk DG RSZ oraz pułkownik Romuald Maksymiuk cz.p.o. Szefa Inspektoratu Uzbrojenia) jak i przemysłu: polskiego (Hubert Stępniewicz – członek Zarządu PGZ S.A. oraz profesor Bogdan Zygmunt z CRW Telesystem-Mesko) oraz międzynarodowego (Chaim Moriya z izraelskiego koncernu IAI, Adrian Monks z koncernu MBDA i Bill Lamb z koncernu Northrop Grumman).

Z całej interesującej dyskusji wynikały trzy główne wnioski. Po pierwsze, poinformowano, że w polskim wojsku nadal trwają prace koncepcyjne nad sposobem pozyskania i budowy systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu w ramach programu „Narew” – a więc nadal nie wiadomo jak ten program będzie realizowany. Po drugie, polski przemysł dalej zgłasza gotowość budowy tego systemu własnymi siłami w oparciu o wybranego przez wojsko partnera zagranicznego. Po trzecie, przemysł zagraniczny deklaruje gotowość współpracy i pomocy w każdym wariancie budowy systemy „Narew” wybranym przez Ministerstwo Obrony Narodowej.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Generał Stefan Mordacz bardzo konkretnie przedstawił, czym według niego powinna być zintegrowana obrona powietrzna. W pierwszej kolejności zwrócił on uwagę na potrzebę włączenia jej w system NATO. Według generała Mordacza trzeba mieć oczywiście możliwość działania samodzielnego, ale również współdziałania w systemie sojuszniczym.

„Nawet najlepszy system obrony powietrznej nie spełni swojej roli, jeżeli nie będziemy mieli możliwości spiąć się z sojusznikami” – powiedział generał. Tutaj najważniejszą rolę ma system dowodzenia. Generał Mordacz podkreślił jednocześnie rolę odpowiedniego przygotowania żołnierzy – przeciwlotników, także w kontekście współpracy z sojusznikami. Wskazał też na potrzebę zapewnienia mobilności systemów obrony powietrznej i umożliwienia im zmian stanowisk, gdzie ważną rolę odgrywają nie tylko konstrukcja samego systemu, ale też (w czasie pokoju) przepisy prawne, które mogą utrudniać tego rodzaju działania. Innym niezbędnym elementem jest „zaplanowane, a przede wszystkim przemyślane”, m.in. w kontekście krótkiego czasu reakcji na ewentualne niesprawności, zabezpieczenie logistyczne.

Oceniając obecną sytuację, jeżeli chodzi o systemy przeciwlotnicze, to według generała Mordacza poza systemami bardzo krótkiego zasięgu, wszystkie inne zestawy przeciwlotnicze powinny być wymienione. Szczególną uwagę zwrócił on na systemy krótkiego zasięgu, które będą decydować, czy wojska operacyjne dotrą na pole bitwy.

Jeżeli chodzi o plan pozyskania obrony powietrznej krótkiego zasięgu, jest on obecnie na końcowym etapie fazy analityczno-koncepcyjnej, o czym mówił pułkownik Romuald Maksymiuk z Inspektoratu Uzbrojenia. Poinformował on, że program „Narew” jest realizowany zgodnie z wymaganiami operacyjnymi, które na przestrzeni lat były jednak zmieniane. Miało to wynikać m.in. ze zdobywania przez wojsko nowej wiedzy np. w ramach prac prowadzonych przez NCBiR (szczególnie w odniesieniu do programów radiolokacyjnych). Postrzeganie systemu krótkiego zasięgu zmieniło się też po wyborze systemu IBCS/Patriot w ramach programu „Wisła”.

Jednak konkretny sposób pozyskiwania przez wojsko nowych zdolności nie został jeszcze dokładnie określony. Pułkownik Maksymiuk wspomniał np. o koncepcji pozyskiwania zestawów „Narew” komponentami, „stania na dwóch nogach”. Pierwsza z nich nie byłaby to już związana z zakupem kompletnych baterii, ale jej części i wprowadzaniu ich sukcesywnie do sił zbrojnych.

W pierwszej kolejności byłoby to związane z podłączeniem do systemu „Wisła” sensorów radarowych opracowanych w ramach prac realizowanych przez NCBiR. Można również uruchomić procedurę pozyskania efektora (ponieważ według Inspektoratu Uzbrojenia polski przemysł nie ma obecnie zdolności jego samodzielnej produkcji, a prace badawczo – rozwojowe byłyby realizowane przez wiele lat, efektor byłby więc produkowany na licencji) i jego również w pierwszej kolejności zintegrować z zestawami „Wisła”.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Jak zaznaczył płk Maksymiuk „Bardzo wrażliwą kwestią” pozostaje system dowodzenia i kierowania walką. Taki system (IBCS) został już pozyskany dla Sił Powietrznych razem z bateriami Patriot i jego ważną zaletą jest sieciocentryczność. Pozwala on więc na integrację poszczególnych komponentów systemów obrony powietrznej i przeciwrakietowej, ale „dylematem pozostaje autonomia wykorzystania i wykorzystanie zdolności polskiego przemysłu obronnego”.

Dlatego też „drugą nogą” obrony krótkiego zasięgu może być polski system dowodzenia. Polski przemysł ramach prowadzonych prac analitycznych przedstawił swoją koncepcję dowodzenia i kierowania walką dla zestawów „Narew” i była ona rozpatrywana w Inspektoracie Uzbrojenia i Siłach Zbrojnych.

„Dzisiaj rzeczywiście stoimy przed dylematem, czy warto opracować własny system dowodzenia i kierowania walką. Stoimy na stanowisku, na chwilę obecną, że na pewno warto poszczególne komponenty pozyskane w ramach programu Narew integrować z systemem IBCS zestawu Wisła. Natomiast pewnie warto też byłoby mieć narodowe zdolności, autonomiczne w tym zakresie”.

pułkownik Romuald Maksymiuk

Płk Maksymiuk zaznaczył, że propozycja PGZ dotycząca systemu dowodzenia i kierowania walką nabrała nieco innego kształtu i jest już dziś „bardziej dojrzała”. Dodał, że decyzja o wyborze C2 „nie leży do końca w gestii Inspektoratu Uzbrojenia”. Ta decyzja powinna być podjęta na wyższym szczeblu – na poziomie kierownictwa państwa, bo ma ona charakter strategiczny.

Połączenie elementów krótkiego zasięgu, z systemem dowodzenia, czy w ogóle zestawami Wisła da efekt dodany taki, że zestawy Wisła i tak muszą być ochraniane zestawami krótkiego zasięgu. (…) Jeżeli przyjmiemy, że zestawy Wisła tak jak obecnie są dla Sił Powietrznych, to te jednostki, zestawy Narew przewidziane dla Sił Powietrznych powinny być zintegrowane z zestawem Wisła.

Płk Romuald Maksymiuk

Płk Maksymiuk zaznaczył, że polski system dowodzenia byłby przede wszystkim przeznaczony dla jednostek obrony przeciwlotniczej Wojsk Lądowych oraz naziemnych jednostek Marynarki Wojennej.

Co do pozostałych zestawów Narew dedykowanych Wojskom Lądowym i Marynarce Wojennej (jednostkom brzegowym – red.) rozważamy cały czas propozycję polskiego przemysłu w zakresie samodzielnego opracowania systemu dowodzenia i kierowania walką. (…) Taka decyzja, czyli opracowanie samodzielnego systemu dowodzenia i kierowania walką dla Wojsk Lądowych Marynarki Wojennej mogłaby znaleźć uzasadnienie, mając na uwadze, że wtedy stalibyśmy stabilnie na dwóch nogach. Wtedy ewentualne ryzyka, związane z samodzielnym opracowaniem systemu C2 byłyby ograniczane

płk Romuald Maksymiuk

Płk Maksymiuk dodał, że obecnie na podstawie wniosków z fazy analityczno-koncepcyjnej, można stwierdzić, że dzisiaj w zasadzie nie ma systemów budowanych na zasadzie sensor-efektor i system dowodzenia istnieje tylko dla warstwy krótkiego zasięgu. „Widzimy że to są systemy budowane z poszczególnych komponentów istniejących”, na przykład zaczerpniętych ze statków powietrznych, ewentualnie po modyfikacjach. Podobnie jest z radarami, które pierwotnie służyły jedynie do wykrywania celów powietrznych a obecnie można je wykorzystywać również do naprowadzania rakiet. Również systemy dowodzenia często dają możliwość integracji różnych sensorów i efektorów.

Według pułkownika Maksymiuka: „jesteśmy obecnie w przededniu podjęcia decyzji odnośnie zestawu krótkiego zasięgu”, a rekomendacje Inspektoratu Uzbrojenia będą zawarte w Studium Wykonalności.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Członek Zarządu PGZ Hubert Stępniewicz potwierdził gotowość polskiego przemysłu do zbudowania systemu „Narew” i deklarację bycia liderem w tym programie. Taki system miałby być zbudowany na pięciu fundamentach:

  • mobilność – oparcie się na Mobilnych Węzłach łączności w taki sposób, żeby system mógł bez problemu podążać za Wojskami Lądowymi i je ochraniać w przypadku ataku powietrznego;
  • suwerenność – głównie postrzegana przez własny komponent C2, do którego opracowania PGZ jest przygotowany. Dowodem na to ma być profil działalności jednej ze spółek wchodzących w skład PGZ – PIT-Radwar , która wcześniej opracowała takie systemy dowodzenia i kierowania jak: Dunaj, Wołczennica, Samoc, Łowcza i Rega;
  • elastyczność – związana ze swobodą w modyfikacji systemu C2 w funkcji zmieniających się potrzeb użytkownika czyli Sił Zbrojnych RP;
  • efektywność kosztowa – poprzez realizację programu w polskim przemyśle, połowa kosztów budowy systemu „Narew” wróciłaby do budżetu państwa i wpłynęłaby na rozwój gospodarczy całego państwa (pobudzając gospodarkę);
  • sieciocentryczność i interoperacyjność - możliwość komunikacji z już istniejącym systemami przeciwlotniczymi – sojuszniczymi, ale również tymi wykorzystywanymi jeszcze w polskich siłach zbrojnych (rosyjskie systemy Kub i Newa);

Według PGZ polski przemysł jest całkowicie przygotowany do wykonania potrzebnych prac. Nie ma tylko efektora, który można zrobić samemu (a to wymaga czasu i pieniędzy). Można jednak pozyskać partnera zagranicznego wraz z technologiami pozwalającymi na uruchomienie produkcji efektorów w Polsce. Hubert Stępniewicz mówił również o korzyściach ekonomicznych, związanych z faktem, że znaczna część pieniędzy przeznaczonych na system Narew, wydanych w Polsce, pozostanie w kraju i będzie zasilać polską gospodarkę.

Z kolei profesor Bogdan Zygmunt mówił o możliwościach rozwoju nowego pocisku przeciwlotniczego, o zasięgu ponad 10 km, wykorzystując technologie przygotowane w ramach programu pocisku przeciwlotniczego bardzo krótkiego zasięgu Piorun i następnie rozwinięte w ramach własnych prac Telesystem-Mesko  Nie mamy zamiaru konkurować z rakietami krótkiego zasięgu, które oczywiście są do zupełnie innych celów, ale możemy zwalczać dodatkowe zagrożenia, jakie pojawiły się w ostatnich latach – powiedział profesor.

Telesystem-Mesko w ramach własnej pracy rozwojowej opracowało nową głowicą naprowadzającą, tzw. „trójbarwną”, z dodatkowym pasmem obserwacji i selekcji w paśmie ultrafioletu. Rozwiązanie to zostało już sprawdzone i przetestowane, za pomocą tej głowicy obserwowano samolot z odległości 10 km.

Taka głowica umożliwiłaby zwalczanie celów na dystansie ponad 10 km, nie tylko samolotów i śmigłowców, ale też obiektów nie emitujących promieniowania cieplnego, takich jak drony, obiekty C-RAM, czy na przykład lotnicza amunicja precyzyjna. – Nie będzie to jeszcze zestaw krótkiego zasięgu, ale takie są nasze możliwości, aby to suwerennie zrobić, w sposób niezależny od dostaw jakichkolwiek innych producentów – powiedział prof. Zygmunt.

Taki pocisk, zwany Piorun 2, miałby masę około 50 kg, a więc mógłby wejść na uzbrojenie zestawów Poprad, jak i przyszłych systemów rozwijanych w ramach programu Sona. Mógłby też stanowić wyposażenie zestawów Osa-P, umożliwiając wymianę starych rakiet pochodzących jeszcze z lat 80. XX wieku i utrzymanie oraz zwiększenie możliwości tych zestawów aż do czasu zastąpienia ich przez nowe systemy. Opracowanie tego pocisku, z wykorzystaniem kompetencji Telesystem-Mesko, Mesko i innych polskich podmiotów (np. w zakresie konstrukcji i napędu rakiety) byłoby możliwe w ciągu 2-3 lat.

Prof. Zygmunt przypomniał, że Telesystem-Mesko współpracował wcześniej z powodzeniem z Mesko w programach Grom i Piorun, co prowadziło do opracowania i dostarczania kolejnych generacji zestawów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu. Jeśli chodzi o Gromy, także na eksport, m.in. do USA, gdzie dostarczono ponad sto zestawów tego typu, a wcześniej – do Gruzji, gdzie zostały użyte bojowo. Telesystem-Mesko i Mesko uczestniczyły też w integracji zestawów Grom i Piorun na pojazdach takich jak Poprad, a także na modernizowanych systemach posowieckich z armatami kalibru 23 mm, więc rakiety nowego typu będą mogły łatwo zostać wdrożone na wskazanych przez wojsko pojazdach.

Z kolei Bill Lamb z koncernu Northrop Grumman mówił o możliwościach integracji systemu IBCS, pozyskanego w programie Wisła, z innymi elementami, w tym wyrzutniami i radarami krótkiego zasięgu. Przypomniał o prowadzonych z powodzeniem testach systemu IBCS, które udowodniły jego zdolność do integracji z różnymi sensorami i efektorami (w tym z samolotami F-35 i siecią radarów krótkiego zasięgu działającej w celu określenia tzw. trajektorii przelotowej). Bill Lamb powiedział też, że o skuteczności systemu świadczy fakt, że w czasie siedmiu testów ogniowych, przeprowadzonych do tej pory zestrzelono jedenaście użytych tam celów powietrznych.

Jeszcze w ubiegłym roku sprawdzono w ramach strzelania możliwości przechwycenia celu wskazywanego przez radary Sentinel (w dużej odległości od radaru Patriot i poza jego polem widzenia) oraz współpracy z myśliwcami F-35. Z kolei w tym roku, w ramach tzw. Limited User Test, przeprowadzono trzy przechwycenia – jedno z nich dotyczyło celu balistycznego, próby LUT objęły również wykorzystanie radarów Sentinel. Przebieg tych prób i prowadzone prace pozwalają sądzić, że system będzie mógł wejść do fazy produkcyjnej („Milestone C”), zgodnie z harmonogramem, a więc jeszcze w tym roku.

Bill Lamb potwierdził, że Northrop Grumman uznaje wagę współpracy z polskim przemysłem. Dlatego w programie Narew (jak i w II fazie Wisły) zamierza dostarczyć jedynie elementy hardware i oprogramowanie pozwalające na obsługę i eksploatację systemu, podczas gdy reszta tego programu może być zarządzana i wykonywana przez polski przemysł (tzw. payload approach).

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

I to w Polsce mogą być też produkowane te pozostałe elementy dowodzenia i łączności baterii „Narew”, podobnie jak radary i efektory. Northrop Grumman zadeklarował, że może zająć się integracją pocisku współpracując z polskim przemysłem, „który będzie odgrywał rolę produkcyjną, montażową i weryfikacyjną – także jeżeli chodzi o kompletne centra dowodzenia i łączności”.

Pomoc w dostarczeniu efektora dla systemu krótkiego zasięgu zaoferowali zagraniczni uczestnicy panelu. Adrian Monks z koncernu MBDA przypomniał o zaproponowanej polskim siłom zbrojnym rakiecie CAMM, którą można nie tylko wkomponować w system „Narew” ale również w zestawach „Wisła” (działając według zasady „dowolny sensor – najlepszy środek rażenia”). Udowodniono to wspólnie z koncernem Northrop Grumman integrując ten pocisk w systemie IBCS.

Rakieta CAMM ma tą zaletę, że może być wykorzystywana zarówno w zestawach lądowych jak i morskich (co ułatwia pionowy i „zimny” start pocisków). W brytyjskiej marynarce CAMM jest już stosowany operacyjnie, jest właśnie wdrażany również do wojsk lądowych. W Polsce oznacza to, że na bazie tej oferty można jednocześnie realizować program „Narew” dla Wojsk Lądowych i Sił Powietrznych oraz „Miecznik” dla Marynarki Wojennej.

Oferta koncernu MBDA, według Adriana Monksa, zapewnia pełną autonomię w wykorzystaniu systemu „Narew” polskim siłom zbrojnym. Pocisk CAMM będzie mógł być bowiem w całości produkowany przez przemysł w Polsce w oparciu o przekazane technologie. Wsparciem dla transferu technologii mogą okazać się zapisy polsko-brytyjskiego traktatu obronnego, poszerzające zakres przekazywanych technologii. – Dzięki temu jesteśmy w stanie zaproponować Polsce całą rodzinę efektorów CAMM, tak aby wpisywały się w polskie systemy. To zmaksymalizuje wykorzystanie innych środków bojowych, które użyje Polska” – podkreślił Adrian Monks.

Rodzina pocisków CAMM oferowana Polsce obejmuje też pocisk o zwiększonym zasięgu CAMM-ER, wprowadzany we Włoszech. Z kolei 70% komponentów pocisku CAMM wykorzystywanych jest w pociskach ASRAAM, które stanowią uzbrojenie myśliwców F-35 i ich technologie również mogą być transferowane do Polski (a ich komponenty już dziś powstają w Mesko, podobnie jak w wypadku CAMM).        

O ofercie w programie krótkiego zasięgu Narew mówił również płk. rez. Chaim Moriya z koncernu IAI. Izraelska propozycja obejmuje system „Barak-MX”, który w Izraelu jest częścią całego kompleksu obrony powietrznej – składającego się z trzech warstw i trzech klas rakiet przeciwlotniczych o różnych zasięgach – od ok. 40, poprzez 70 aż do 150 km.

Izraelczycy zaoferowali polskim siłom zbrojnym rakiety odpalane z wyrzutni pionowego startu wraz systemem dowodzenia i kierowania. System jest elastyczny (gotowy do wykorzystywania w różnych okolicznościach - np. do ochrony wojsk lub obiektów). Jest też bezpieczny i może zostać podporządkowany lokalnym wymaganiom co do szyfrowania. Do tego jest potrzebna współpraca z polskim przemysłem, który zna lokalne wymagania i procedury.

Koncern IAI zdaje sobie również sprawę, że system C2 zawsze powstaje „w ramach oceny zagrożeń i danej doktryny operacyjnej i na bazie lokalnych potrzeb oraz uwarunkowań”. Musi być on również zintegrowany z innymi systemami własnymi i sojuszniczymi. Izraelskie rozwiązanie jest do tego przygotowane, więc produkcja systemu C2 ma być realizowana w Polsce, w ramach transferu technologii i zgodnie z potrzebami Polski.

– Mamy wolę i chęć, aby jak największą część komponentów systemu wyprodukować siłami polskiego przemysłu zbrojeniowego. I nie mówię tu tylko o systemie C2, ale także o oprogramowaniu, o kontenerach, o systemie łączności, o protokołach, o integracji z sensorami, o integracji elementów pozyskiwanych z zagranicy – powiedział płk Moryia. Propozycja izraelska zakłada także możliwość produkowania w Polsce zdecydowanej większości komponentów samych rakiet.

image
Fot. Kreatyw Media/Defence24.pl

Generał Mordacz odniósł się również do koncepcji polskiego pocisku o zasięgu około 10 km.

Jeżeli mówimy o budowie pocisku, musimy sobie zadać pytanie (…) jakie zagrożenia ma zwalczać? Jeśli to przeanalizujemy, będziemy mieli odpowiedź, czy taki pocisk budować. W Planie Modernizacji jest taki program jak Grzmot, natomiast proponowałbym tutaj nie łączyć tego pocisku z krótkim zasięgiem

generał Stefan Mordacz

Generał mówiąc o ocenie zagrożeń odniósł się do konfliktu na Ukrainie, to właśnie artyleria była przyczyną 45% strat w wojskach pancernych i zmechanizowanych oraz 60% w systemach artyleryjskich. Trzeba więc wprowadzić efektory zdolne również do zwalczania niewielkich pocisków wystrzelonych z armat i moździerzy oraz zestawów rakietowych ognia salwowego (C-RAM).

Opracowanie takiego pocisku – zdolnego do niszczenia wszystkich wymienionych typów zagrożeń – może stanowić duże wyzwanie, ale obrona powietrzna musi znaleźć odpowiedź na tego tego rodzaju niebezpieczeństwo. – Jeżeli ten pocisk będziemy budowali, to powinien też mieć możliwości zwalczania C-RAM – stwierdził generał, opowiadając się za budową efektora zdolnego do rażenia pocisków artyleryjskich, rakietowych i moździerzowych.

Według generała Mordacza trzeba sobie również odpowiedzieć na pytanie, na jakich pojazdach taki pocisk powinien zostać zamontowany, ponieważ będzie on dłuższy i cięższy niż „Grom” i „Piorun”. Powinien być to więc w pierwszej kolejności „Poprad” ponieważ budowanie kolejnego zestawu (obok „Narwi”) generowałoby zbyt duże koszty. Potrzebna jest więc najpierw praca analityczna, a dopiero później decyzja, co do budowy rakiety. Generał zaznaczył przy tym, że „najpilniejszym” zadaniem jest właśnie program Narew.

Do programu Sona, mającego na celu wzmocnienie systemu mobilnej obrony wojsk lądowych i zapewnienie wymienianej przez gen. Mordacza zdolności C-RAM, odniósł się też Hubert Stępniewicz. Przypomniał, że PGZ dostarcza od lat zestawy bardzo krótkiego zasięgu, w tym na eksport, jak choćby system Kobra. Zadeklarował gotowość do realizacji tego projektu przez Polską Grupę Zbrojeniową, zaznaczając że kwestia spełnienia wymogu zdolności zwalczania pocisków rakietowych, artyleryjskich i moździerzowych jest obecnie analizowana. Wyraził przy tym zadowolenie z możliwości rozmowy w tym zakresie z krajowym partnerem, jakim jest Telesystem-Mesko.

JP

Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.
Grafika: Katarzyna Głowacka/Defence24.pl.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 102
Reklama
xtomek
poniedziałek, 28 września 2020, 22:28

Oglądałem brytyjczyków na szkoleniu na F-35, żeby polecieć, to trzeba się zalogować. A jak nie, to reset. Tak ze 3 razy w czasie startu alarmowego. A w powietrzu..... Tak jest ze wszystkim made in....

Bursztyn
wtorek, 29 września 2020, 10:58

Oglądałem Brytyjczyków na, szkoleniu f35 w bazie pln Karolina Reset systemu 1 h i skrócony czas dolotu Virginia cel kontenery Fajnie bo mieli włączone system pozycji i stacja naziemna oceniał skuteczność bombardowan do czego ich używają

zeus89
poniedziałek, 28 września 2020, 11:04

Podoba mi się to jak ktoś spotyka się na jakiś temat i mamy coś takiego: Uczestniczy konferencji byli zgodni, że ("wybierz") powinien być priorytetem (zakupów/mordernizacji) w Polskiej armii.

Jarząbek
niedziela, 27 września 2020, 20:08

Może to co piszę zabrzmi szokująco, ale na podstawie dotychczasowych doświadczeń z firmami zbrojeniowymi USA można wysnuć wniosek, że licząc li tylko na nich Polska nigdy nie odbuduje rodzimego przemysłu zbrojeniowego i nie będzie nigdy w stanie zbudować rodzimej nowoczesnej armii. Oni tylko drenują nasz rynek i dbają o własne interesy. Musimy szukać kontrahentów tam gdzie uczciwie mają nam coś konkretnego do zaoferowania, nawiązywać współpracę, kupować licencje i nie oglądać się na amerykanów. Im powinno bardziej zależeć na Polsce niż odwrotnie, nie pozwolą nigdy abyśmy mieli taki sam sprzęt jak oni, zresztą to wcale nie jest nam potrzebne. Popatrzcie na Turcję a i Białoruś czy Ukraina ma o wiele lepsze uzbrojenie niż my. Wyraźnie widać ,że wielu nie chce dopuścić aby Polska była średniej wielkości potęgą w Europie i przy takiej polityce jak teraz nigdy nie będzie. A sama dyskusja o tym aby Polska w określonej perspektywie wyprodukowała rakiety plot. o zasięgu 10 km woła o pomstę do nieba. Najwyższy czas na przebudzenie, LUDU POLAN , POWSTAŃ Z KOLAN !

Capt Obvious pozdrawia
poniedziałek, 28 września 2020, 21:59

Zgodzę się z większością tez poza tą, że jakoby one brzmią "szokująco".

JacekK
niedziela, 27 września 2020, 09:43

Aż trudno uwierzyć, że siedzą tam ludzie odpowiedzialni za obronę. Wygląda to na klub dyskusyjny, gdzie wszyscy się ze sobą dobrze znają, na którym w nieskończoność omawia się to samo. I tak do emerytury.

Piotr Skarga
niedziela, 27 września 2020, 09:34

A ja to widzę tak. Ktoś w MON, wyraźny szkodnik, wymyślił świetną metodę zaszkodzenia Polsce. Otóż, pod pozorem "modernizacji zacofanego WP" forsuje jako priorytety wyłącznie straszliwie kosztowne programy o straszliwie odległych horyzontach czasowych. Przez co drenuje budżet na ważniejsze, bliższe nam bieżące potrzeby. Ale naszym "słabym umysłom" czyli politykom , wmówił np. konieczność w pierwszej kolejności pozyskania najpotężniejszego - choćby nawet za 10 czy 15 lat, i podkreślam najnowszego sprzetu (Orki, F35, ICSB+Patriot, 160 Homarów?) byśmy "stali się potęgą"! Politycy lubią czuć się ważni i silni, więc dali się w ten absurd wmanewrować. Do tego chytrze całkowicie zablokowano dużo ważniejszą, bardziej efektywną i potrzebną Narew uzależniają ja od Wisły. Jakie są tego skutki? Po pierwsze Wisła jako program bardzo skomplikowany generuje dużo więcej i poważniejszych opóźnień, a będąc zależnym od USA, którym i tak się nie spieszy, stwarza bardzo odległe i niepewne perspektywy. Koszty rosną, czas płynie, opóźnień coraz więcej. Ten "ktoś" podpowiadając wydawało by się rozsądny pomysł systemu zintegrowanego Wisły, zablokował nam całkowicie pozyskanie dużo ważniejszej Narwi. Narew miała nam dać powszechną obronę plot, skok technologiczny i nowe zdolności. Tymczasem ten "ktoś" zagwarantował, wiążąc Narew z Wisłą, że Narwi nie będzie tak długo jak nie będzie Wisły. Majstersztyk sabotażu! Ukryty , ale jaki skuteczny? No i proszę, minęło już 5 lat i nawet cienia Narwi "ni ma"! Prawda, że genialny ruch na osłabienie? Za każdym razem, gdy zaczynamy szukać czegokolwiek dla WP, "ktoś" tworzy takie wymagania, takie plany, takiego kolejnego "zintegrowanego Misia" , żeby przez jego skomplikowanie zmaksymalizować koszty i wydłużyć termin realizacji. Nie trudno wszak zauważyć, że my nie kupujemy niczego prostego, tylko zawsze takie "hiper, ultra, mega, turbo" bajery , że nikt na świecie ich jeszcze nie ma!!! I z a w s z e musi to być najbardziej na świecie skomplikowane, najtrudniejsze do pozyskania, najbardziej genialnie oryginalne, ale za to nieliczne i potwornie kosztowne. Ten "ktoś" zawsze wpędza nas w koszty, a terminy realizacji są.. za 20 lat, a szczegółowe wymagania jak dla "Battle Star Galactica". Poniżej garść przykładów złych priorytetów: Krab zamiast 3x tańszego Kryla, Rak zamiast tego 6 razy tańszego moździerza na podwoziu BWP, pływający Borsuk zamiast Andersa, gąsienicowy Ottokar zamiast jakiegoś 10 razy tańszego kołowego 4x4, Wisła zamiast Narwi, F35 zamiast F16V. Koszty + terminy. Kasa idzie na najkosztowniejsze przyszłościowe programy, przez co "na codzień" wystarczy jej na co najwyżej "modyfikacje" : T72, Dan, OS, na bezbronne Rosomaki-S, trochę Popradów, karabinki Grot, ciut amunicji, garść Javelinow, pick-upy i holowniki. Bo "ktoś" w MON przeforsował "rzucenie się z motyką na Słońce"! A to "koszula powinna być bliższa ciału", a nie "kapelusz sasiada"! Krótko: celowe, źle wybrane priorytety zamiast wzmacniać rok po roku nas osłabiają.

wert
niedziela, 27 września 2020, 16:14

pomyliłeś kraje lansując trakcję kołową rewelacyjną na pustyni i do tego brejzolisz jak dobrze opłacony troll. Nie ma Narwi? Najbardziej czasochłonne radary to nic? Tobie pewnie wystarczy dobre oko, mi wystarczy jako rozwijanie kompetencji, efektor to w tym temacie najmniej skomplikowany problem. IBCS to przeskok do militarnej klasy wyższej a że drogi? Bo to tyle kosztuje! Nowa kasa nie idzie bo poszła już cała do roku 2022 na sprzęt niezbędny i najpilniejszy a Twoje garściowe dywagacje w tym temacie są żenująco śmieszne. Wydajemy tyle na ile nas stać choć już co niektóre lewackie partyjki żądają ograniczenia wydatków na WP. Krótko: celowe, dobrze wybrane priorytety wzmocniły WP

Jabadabadu
wtorek, 29 września 2020, 14:19

Poprawka: nie wydajemy tylko wyrzucamy, marnujemy, tracimy, rozpirzamy na cztery wiatry (z niezłym strumyczkiem bocznym).

Piotr Skarga
niedziela, 27 września 2020, 17:48

Jak widać ty też popierasz osłabianie naszego wojska. Znaczy też jesteś albo świadomym wrogiem albo tylko "pożytecznym idiotą" bo widać nic nie zrozumiałeś. Do Narwi nie ma nawet precyzyjnych wymagań. Koniec bajdurzenia. A np. gąsienicowy T72 ugrzązł zeszłej jesieni w blotnistym rowie na pokazach. Kupa śmiechu była z tymi gąsienicami zamiast kół. Gąsienice niczego więc nie gwarantują więc nie demonizuj. Radary? No właśnie, czy są te radary? Nie, wciąż ich nie ma. Poza tym akurat radary mogą być kompletnie niezależne od Wisły i Narwi, jak radary kupione przez Czechów. Więc znów pudło!! ICBS m o ż e będzie za parę lat. A my od 5 lat wyłącznie rozbrajamy się. Bo nędzne Poprady nie działają powyżej śmiesznych 4km. Jak nie rozumiesz o czym ja piszę, to po prostu zamilcz.

wert
poniedziałek, 28 września 2020, 20:38

koła lepsze od gąsek. Normalnie Nobel z wojskowości. Modernizacja techniczna w 2020 - 13,413 mld zł dla porównania niecałe 7 mld w 2015. Ale to ostatnie 5 lat trwa rozbrajanie.; Tylko pomroczność jasna to łyknie- staraj się dalej. Kontrakt z NG na IBCS podpisali w 2010. Milestone C planowali w 2014 dotarli teraz. Amerykanie to dopiero szkodzą swojej armii. Pudło powiedziałbym że rezonuje Ci pomiędzy uszami ale to pewnie tylko moje wrażenie. Nie ma co tu komentować

CdM
poniedziałek, 28 września 2020, 22:18

Amerykanie mają w linii systemy starszej generacji, oraz ogromną kasę na rozwój, którą to kasę wydają u siebie (owszem, nie zawsze efektywnie, ale dla nich kluczem jest supremacja technologiczna, a to jest i kosztowne i ryzykowne). My w każdym z wymienionych punktów stoimy _dokładnie odwrotnie_. Co tu porównywać? Dla nas priorytetem powinny być relatywnie proste i tańsze systemy i to na już. Najlepiej: własne lub lokalnie produkowane (pełna licencja). A my próbujemy budować dom od dachu. Zamawiamy taki na wypasie, z solarami i wszelkimi bajerami, ale z dostawą w odległym i mało konkretnym terminie. A na dodatek na razie zamówiliśmy tylko ten mały kawałek nad garażem... bo drogo.

wert
środa, 30 września 2020, 21:58

ładnie brzmiące ogólniki pozbawione treści. ilością nie przebijesz przewagi przeciwnika który ma ja ZAGWARANTOWANĄ! Dlaczego na już? sowieci najlepszy czas mieli w 2016 tuż po zamrożeniu ukrainy. Zauważ że to wojenny damski bokser. Kluczem naszej obrony jest obecność sojusznicza która się zwiększa, nie zmniejsza. Nawet gdybyśmy mieli w linii 1000 Leo A7 a w powietrzu ze 200 Rafałków wystarczy jeden Iskander z TBJ i jest finito. USA to groźba odwetu choćby B-61

Davien
czwartek, 1 października 2020, 09:40

Taak, Rosja zaczynajaca wojnę jadrowa z NATO:)) Pomyśl może choć raz panei wert. A na tego Iskandera wystarczy zwykły PAC-3/3MSE by sie go pozbyć zanim eksploduje.

wert
sobota, 3 października 2020, 11:16

trzecie podejście więc krótko: a co niby sowieci ćwiczą? Słyszałeś o drabinie eskalacyjnej?

Andrzej
niedziela, 27 września 2020, 08:42

Dzień dobry Panowie. 1. Czesi zadecydowali o "Narew" bez "Au". Na marginesie to symbol złota. 2. Na drugim marginesie. Czy można te 750 milionów rocznie, przeznaczyć na Oddziały Wartownicze (w RFN to Elita).

Toem
sobota, 26 września 2020, 21:52

Za dużo priorytetowego gadania...

KrzysiekS
sobota, 26 września 2020, 16:49

Pomimo iż uważam że PGZ nie jest najlepiej zarządzane oraz ma wielkie "chciejstwo" przy własnej nieudolności to może ten strajk zmusi wszystkich Rząd, PGZ, MON do myślenia czasy spokojnego dojenia Budżetu Państwa się skończyły.

ddd
sobota, 26 września 2020, 13:23

I znów " jesteśmy silni, zwarci, gotowi". Tworzone są piękne nazwy programów modernizacji wojska polskiego, przeobrażane agencje uzbrojenia, coraz więcej darmozjadów, a uzbrojenia jak nie było tak nie ma. Rumunia dużo biedniejsza już kupuje konkretne uzbrojenie a my kupujemy nowe mundury wyjściowe i samochody dla kadry. Powtarzamy rok 1939.

sża
sobota, 26 września 2020, 12:53

I tak kupimy bez przetargu amerykańskie z półki, więc po co ta cała dyskusja?

leszek
sobota, 26 września 2020, 11:37

Faza analityczno koncepcyjna zbliza sie do konca.Czyli za 15 lat bedziemy to mieli na uzytkowaniu?.Za 15 lat to nas nie bedize na mapie.Przykladowo Rosja buduje 4 okrety podowdne rocznie.My budujemy jeden okret marynarki wojennej przez 15 lat. O czym my dysputujemy.Kraj jest jawnie rozbrajany.pzdr

Piotr ze Szwecji
sobota, 26 września 2020, 10:47

Wojska Lądowe Marynarki Wojennej! Wszędzie na świecie zwie się je Piechota Morska. Tylko w Polsce następny przykład dlaczego MW od 1918 roku nie powagą, lecz strategiczną kpiną stoi. To ma być polska MW? Wstyd panowie. Hańba. Najprostsze rozwiązanie to stworzyć Flotę Podwodną, a całą resztę MW przekazać do morskiej Straży Granicznej, która już niewyobrażalnie nadmuchane koszty tych panów do umiaru skroi. Tam nie ma żadnego strategicznego powodu, aby MW dublowała zadania morskiej SG. 1. MW żąda okrętów nawodnych, lecz nie do projekcji siły. 2. MW nie ma Piechoty Morskiej, choć 1 brygady, a funduje sobie aż 2 gołe baterie NSM. MW to rodzaj wojska w końcu, czy floty handlowej? 3. Flotę Podwodną MW nie traktuje jako swoją główną siłę bojową. Jeśli nie jedyną. 4. Całe flotylle z kilkudziesięciu przestarzałych trałowców, które komu na co i po co? Bo na pewno nie dla obrony Polski, a Rosja i Niemcy mają dostęp do większej ilości akwenów morskich niż sam Bałtyk. 5. 1 mld zł budżetu dla MW rocznie na morską wojnę z Litwą? Serio? Tego uczą w polskiej akademii MW do dziś dnia?

Polak
piątek, 25 września 2020, 18:43

Generały radzą tak od 30 lat a Polska jak w 39.

gisbourne66
piątek, 25 września 2020, 22:54

W stosunku do poziomu okolicznych krajów jesteśmy znacznie gorzej wyposażeni niż 1939, a co gorsze nasi tzw. włodarze nie utrzymali w gotowości do działania nawet tego co już mamy.

ciekawy
piątek, 25 września 2020, 18:26

czy konferencja była poprzedzona dialogiem technicznym?

konkretny
piątek, 25 września 2020, 15:35

Od 5-ciu lat czytam o tym samym biciu piany pt. "wzmocnienie obrony przeciwlotniczej". Cała para idzie w gwizdek a konkretów brak. Nie zdążylibyśmy mrugnąć okiem gdyby przeciwnik "bronił" Białoruś przed "agresją Zachodu" na linii Wisły ...

dropik
piątek, 25 września 2020, 15:05

Jak widać ostatnie 5lat tez zostały zmarnowane, a kupno ograniczonej Wisły tylko skomplikowało sytuację.

le_mon
piątek, 25 września 2020, 14:52

W konferencjach nasi generałowie są mistrzami świata i okolic. Tylko efektów jakoś nie widać :>

piotr
sobota, 26 września 2020, 11:04

"mistrzami świata i okolic" się usmiałem

SZARIK
piątek, 25 września 2020, 14:36

Niezależnie od tego jak będzie zbudowany system obrony powietrznej Polski , sensory i efektory Wisły i Narwi muszą ze sobą współdziałać w czasie rzeczywistym czyli muszą być podłączone do IBCS. W jaki sposób będzie to osiągnięte , jest kwestią wyboru przez fachowców najlepszego systemu organizacji dowodzenia i kontroli OPL. Nie można się w tej kwestii kierować partykularnymi interesami PGZ czy LM , NG i Raytheona. Musimy wybrać optymalny dla wojska i racjonalny ekonomicznie sposób zbudowania OPK. Śmieszą mnie wypowiedzi ludzi , którzy nie mając zielonego pojęcia o technice , walczą o "suwerenność" i "polskość" Narwi nie wiedząc co naprawdę oznaczają ich koncepcje dla obrony powietrznej kraju.

CdM
poniedziałek, 28 września 2020, 22:38

Ja tam jakieś pojęcie o architekturach systemów IT, czy hierarchicznych układach automatyki przemysłowej mam. I nie widzę żadnego logicznego powodu, aby nasz system C2 dla Narwii nie mógł udostępniać IBCS pełnej informacji ze swych sensorów w czasie rzeczywistym. Nie widzę również powodów, aby nie mógł wykonywać (tj przekazywać do swoich efektorów) poleceń od IBCS, traktowanego jako piętro nadrzędne. Czyli działać z punktu widzenia IBCS jak przezroczysty element sieciowy. Ale jednocześnie, np. po utracie łączności, albo po podjęciu takiej decyzji - powinien móc pracować autonomicznie. Przy czym, jeśli harmonogram projektu byłby palący ze względu na integrację, można by najpierw skonstruować system-kadłubek, czyli prosty "przekaźnik" do IBCS, zaś funkcje autonomiczne można by rozwijać niezależnie, stopniowo i niejako w sposób przezroczysty dla piętra wyższego. Wilk syty i owca cała...

Amadeus
sobota, 26 września 2020, 07:07

Oj Szarik Szarik bzdury opowiadasz, Wisła to obrona balistyczno - kosmiczna a Narew to typowa obrona powietrzna dla kraju na niższych pułapach. Integrować wszystko poprzez IBCS to znaczy oddać kontrolę nad polskim niebem dla amerykanów. To są dwa różne systemy o zupełnie odmiennym przeznaczeniu. Na dziś zakupiliśmy 6 aparatowni do współpracy w systemie baterii Patriotów. Najlepiej byłoby na tym pozostać, jako system dla Wisły i nic z nim nie integrować a narodowy polski system obrony powietrznej budować na naszych zasadach w oparciu o zestawy Narew produkowane w kraju a na rakiety zakupić licencję, chyba jednak CAMM.

Najpierw Narew
niedziela, 27 września 2020, 08:47

Popieram. Totalny brak jakichkolwiek ruchów w zakresie podstawowej oplot przez całe 5 lat dowodzi że w MON panuje nierząd! Wyszło jak wół, że zbędne podporządkowanie Narwi pod Wisłę prowadzi, przy kolejnych opóźnieniach Wisły, tylko do dalszego hamowania Narwi która powinna być priorytetem nr 0!!

Gość
piątek, 25 września 2020, 14:16

Moim zdaniem zakupić technologię najnowocześniejszej rakiety jakie nam oferują i rozpocząć produkcję.

Bursztyn
piątek, 25 września 2020, 12:19

Konferencja potwierdzila że NAREW TO KICHA ponieważ EFEKTORY będą dziełem PGZ LUB ICH NIE OKREŚLONEGO PARTNERA STĄD TEŻ PANELIŚCI Z ZACHODU Czyli mamy 4 lata na badania no ale kasy też brak

Neuron
piątek, 25 września 2020, 10:55

Przy braku własnych prac badawczych nad AI nie mamy żadnych szans na realne wykorzystanie sieciocentryczności.

Robert
piątek, 25 września 2020, 19:38

Faktycznie, gdybyśmy nie mieli własnych prac badawczych to by tak mogło być. Szczęśliwie w AI mieliśmy i mamy badaczy należących do światowej czołówki. Kto się tym zajmuje to wie. Oprócz postaci historycznych jak Łukasiewicz twórca logiki L3, mniej historycznych, bo zmarłych w XXI wieku takich jak Zdzisław Pawlak, twórca zbiorów przybliżonych, pierwszego matematycznego modelu cząsteczki DNA. Obecnie na świecie około 3 tysięcy badaczy rozwija teorię zbiorów przybliżonych w tym wielu z Polski np prof. Skowron i prof.Polkowski. Podręczniki z wnioskowania niemonotonicznego autorstwa prof. Łukaszewicza są obowiązkową lekturą studentów informatyki na uniwersytetach na całym świecie. Prof. Szałas zajmuje się wnioskowaniem przybliżonym. Nasi naukowcy już ponad 20 lat temu opracowali autonomiczne drony do nadzoru ruchu drogowego, które klasyfikowały zdarzenia drogowe w oparciu o AI. To są dziedziny AI które są podstawą systemów ekspertowych i systemów wspomagania decyzji. Z kolei zbiory przybliżone oprócz ww zastosowań maja zastosowania w data mining. Natomiast firm które praktycznie wdrażają AI w oparciu o dobrze znane technologie trudno jest policzyć. Z kolei w dziedzinie systemów zarządzających OPL mamy doświadczenie, bo obecnie cały system opl jest polskiego autorstwa więc z całą pewnością dysponujemy zespołem ludzi znających to zagadnienie. Poza tym czas na wdrożenie całej Narwi to pewnie minim 10 lat i wdrożenie będzie odbywało się etapami. to wystarczają czas na stworzenie nowego systemu w oparciu o doświadczenia obecnie eksploatowany system Dunaj II, który przecież też nie wziął się z powietrza tylko zastapił Dunajec. A co do hardware: kupując od rayetona dostajemy infrastrukturę telekomunikacyjną teldata, więc chyba potrafimy kupić ją sami od teldata.

W punkt!
niedziela, 27 września 2020, 08:48

Brawo! Jak to dobrze poczytać wreszcie kogoś rozsądnego!!

Andrzej
piątek, 25 września 2020, 10:53

Tu nie chodzi o to żeby wypracować założenia i podjąć produkcję siłami przemysłu krajowego , tu chodzi o to aby przekonać społeczeństwo że niestety MY sami nie możemy , musimy kupić za oceanem .Po to ma służyć cały cykl takich paneli dyskusyjnych z udziałem zagranicznych lobbystów . Mieliśmy kilka udanych projektów i wdrożeń systemów dowodzenia które działają do dzisiaj .Jest potencjał są ludzie i wiedza .Trzeba tylko woli politycznej , natomiast efektory na na obecną chwilę faktycznie mamy problem który może być rozwiązany zakupem licencji . Wygląda na to że mariaż brytyjskich rakiet systemu CAM i Polskim systemem dowodzenia byłby udanym pod względem możliwości i ceny . Tylko trzeba chcieć zadbać o interes narodowy . Potencjał intelektualny IU - 4 lata analizy rynku , dyskusji i wiemy że nic nie wiemy , brak wypracowanych założeń - tak się pracuje na szczeblach decyzyjnych .Robić dużo żeby nic nie zrobić .

zeus89
poniedziałek, 28 września 2020, 12:01

Gdyby tak było jak mówisz to pół biedy bo mielibyśmy kupny sprzęt ale nawet jego nie mamy. Powodem ciągłych analiz ciągłego zmieniania priorytetów jest BRAK KASY. Po prostu nie ma pieniędzy na nic. I choć Polskie 2 % wydaje się dość imponujące to z budżetu MON tylko niewielka część jest przeznaczona na faktycznie zakupy, a zapotrzebowania NIECIERPIĄCE ZWŁOKI zgłasza każdy rodzaj wojsk co kończy się ciągłymi analizami priorytetów lub zakupami w ilości paradnej.

Dalej patrzący
piątek, 25 września 2020, 10:02

Dla jasności - uniwersalny pocisk antyrakietowy i plot L-SAM [Korea Płd] ma pułap 60 km i zasięg 250 km. I ten efektor powinniśmy kupić z pełną licencją produkcyjna i rozwojową - SKONCENTROWAĆ PRIORYTETOWO środki na najważniejszym programie obrony nieba - z własnym suwerennym sieciocentrycznym C5ISR/C2 opartym o rozwinięty C3IS Jaśmin. - dla spięcia w dowodzeniu wszystkich domen w jedną. Dolne piętra to powinien być LM MHTK [C-RAM], Piorun, oraz też koreański KM-SAM [zasięg 40 km, pułap 20 km] z pełnym know-how i licencja produkcyjno-rozwojową. Nie marnowanie i rozpraszanie pieniędzy - tylko PRAWDZIWY PRIORYTET. Obrona nieba musi być suwerenna - zainwestowanie w radary polskie, w technologie z Thalesem, Saabem, Leonardo, z Koreańczykami i Japończykami - zero uzależnienia od Waszyngtonu, zero "czarnych skrzynek" - i nasz pełny serwis i kontrola całego cyklu życia produktu. Amerykanie wychodzą z Europy - musimy liczyć na siebie i na sojuszników zagrożonych przez Rosję, czy ogólnie sojuszników nieskłóconych z USA [jak Korea czy Japonia]. Od nich transfery technologii i z nimi rozwój technologiczny. Nie wykluczam transferów technologii np. bezpośrednio od Eurosama [Aster 1 Block 30 NT, Aster 2 BMD] - i pod stołem od Izraela [bezpośrednio rozmawiając z koncernami izraelskimi] - na naszych warunkach. Co jak co - ale pełna antyrakietowa i plot obrona nieba - musi być całkowicie w naszych rękach. W całym cyklu życia produktu - bez "czarnych skrzynek" - bez "zewnętrznych kodów dezaktywacji" i z naszym stokiem produkcyjno-serwisowym - do ostatniej "śrubki". Plus masowa dronizacja z naszych firm i w naszych rękach - z efektorami precyzyjnymi naszej produkcji - i mamy defensywno-ofensywne sieciocentryczne roje kontrataku i przełamania - czyli NOWOCZESNĄ całokrajowa sieciocentryczną A2/AD Tarczę i Miecz Polski. A ci wszyscy "spece" i "stratedzy" dyskutują, dyskutują i dyskutują w najlepsze [najlepiej do emerytury] - widzą drzewa [każdy swoje] - a nie widzą całości lasu - na poziomie strategicznej pełnej obrony Polski.

Paweł
piątek, 25 września 2020, 18:13

Masz całkowitą rację, umiesz liczyć, licz na siebie. W kwestii obronności należy dążyć zawsze do samodzielności. Ale niestety... ręce opadają jak się widzi co się dzieje.

dropik
piątek, 25 września 2020, 15:15

L-sam to pocisk antybalistyczny. Nie mamy kasy na takie fajerwerki. A kupno jego licencji nie wchodzi w rachube bo Amerykanie się by nie zgodzili, a Koreańczycy również by się nie zgodzili. Takich rzeczy się nie sprzedaje.

Dalej patrzący
sobota, 26 września 2020, 09:34

Nie - L-SAM to pocisk uniwersalny - także plot na bazie efektora z systemu S-300. Tyle, że udoskonalony i "przepisany" na nowe technologie i na Przemysł 4.0 w całym cyklu życia produktu. Wiem, bo pytałem bezpośrednio. Oficjalnie zasięg zwalczania celów "lotniczych" to 150 km - ponieważ Koreańczycy liczą ten zasięg jako "no escape" przy ucieczce samolotu.

Davien
środa, 30 września 2020, 12:33

Nie kłamco, L-SAM to pocisk scisle antybalistyczny > Zasięg zwalczanai celów lotniczych to zero, a baza podobno były pociski do S-400. Nie amsz pojęcia o tym co wypisujesz.

slabug
piątek, 25 września 2020, 09:33

Przykro to powiedzieć, ale obecny IU powinien zmienić nazwę na IFAK - Inspektorat Fazy Analityczno - Koncepcyjnej. Inne kraje, takie jak Litwa, Węgry, Rumunia pokazują, jak szybko pozyskiwać sprzęt wojskowy. U Nas jak zwykle - za wszelką cenę chce się wszystkie zamówienia w polskim przemyśle zbrojeniowym ulokować mimo tego, że tenże przemysł nie ma do tego kompetencji. Inną sprawą jest to, że za granicą można kupić szybciej i taniej ale po co - polski podatnik zapłaci za reanimowanie starych trupów typu T-72, BWP-1 czy nawet malowanie stalowych hełmów, bo to Polski robotnik będzie robił. Przy obecnym systemie zamówień dla wojska, gdyby takowy funkcjonował w USA, Niemczech czy Szwecji, odpowiedzialni w tych krajach za tę działkę rozwiązywaliby krzyżówki w pojedyńczych celach.... A najbardziej poszkodowani w tym są żołnierze, którzy teraz z zazdrością spoglądają na sprzęt litwinów i węgrów, którzy jeszcze kilka lat temu z zazdrością patrzyli w Nasza stronę.

ABC
sobota, 26 września 2020, 01:08

Wysłałbym Cię do walki ze sprzętem, który nie wiadomo czy zadziała, bez względu na to skąd pochodzisz. Twoja troska o żołnierza to dotyczy tych po tamtej strony frontu. Polski przemysł to Raki, Kraby Pioruny szkoda, że nie robimy Homara , a kupiliśmy kilka sztuk HIMARSA na pokaz, Wilka np 2KPL czołgu podstawowego itp. Co takiego ma Litwa czy Węgry? Może to Tobie jest szkoda, że Polska to jednak nie Litwa ani Węgry Panie slabug.

Extern
piątek, 25 września 2020, 12:12

Acha, czyli mamy robić jak kraje Afrykańskie które całą swoją broń kupują zagranicą, a potem przegrywają każdą konfrontację z państwami posiadającymi własne rozwiązania? Co za stek .... Każde liczące się choć trochę na świecie państwo stara się mieć jak najwięcej własnej broni, każde. I nie jest tak bez powodu.

mnsg
piątek, 25 września 2020, 08:15

Z tej całej dyskusji należałoby wyciągnąć jeden zasadniczy wniosek, zagranicznym koncernom chodzi jedynie o to aby wyciągnąć od nas jak najwięcej kasy i zapewnić sobie kilkudziesięcioletnią kontrolę nad naszym systemem obrony powietrznej. Powinniśmy pamiętać o jednym, żadna przyjaźń chociażby jak najbardziej gorąca nie trwa wiecznie i kiedyś może się skończyć, możemy kochać się jak bracia ale powinniśmy liczyć się jak żydzi. Nie wolno dopuścić do tego aby nasze polskie rakiety , nad naszym polskim niebem były odpalane z USA albo z Izraela. Próbkę takiej polityki już mieliśmy z samolotami F16, które zostały nam sprzedane bez bojowego oprogramowania i przez wiele lat nasi piloci latali tylko ćwiczebnie jak w aeroklubie bo nasze super Jastrzębie nie nadawały się do zastosowania bojowego.

Davien
piątek, 25 września 2020, 12:40

To chyba piszesz o jakichs urojonych F-16 bo nasze Jastrzebie były w pełni zdolne do działan bojowych po dostarczeniu.

oko proroka
piątek, 25 września 2020, 07:32

I tak od 30 lat popiją pojedzą pogadają i nic z tego nie wynika

LMed
piątek, 25 września 2020, 12:34

Też uważam , że miła luźna imprezka.

stach
piątek, 25 września 2020, 07:29

Pytanie czy wynikiem takiej arcyciekawej pogaduszki jest jakakolwiek decyzja, ustalenie kolejnych kroków, przyjęcie HARMONOGRAMU działań i decyzji, określenie kompetencji decyzyjnych czy też nie? Proszę tylko nie mówić, że zdecydowano, że "niezbędna jest dalsza dyskusja i analiza zebranych materiałów"..

As
piątek, 25 września 2020, 07:25

Panele dyskusyjne to jest jedyna rzecz jaką potrafimy zrobić w temacie rakiet, innye tematy podobnie.

ursus
piątek, 25 września 2020, 04:34

Dzięki temu wydarzeniu przez wiele kolejnych lat będzie można pasjonować się powtórkami ciągle aktualnych treści i tylko czekać jak AU zacznie wszystkie analizy przeprowadzać od nowa. W międzyczasie cosik między sci-fi, fantasy a horrorem i tylko po 23? IU dalej nie zna kształtu...

????
czwartek, 24 września 2020, 23:37

Dlaczego Ci ludzie zostaja generałami nie majac jakiejkolwiek wiedzy o systemach walki w tym rakietowych ?????

dropik
piątek, 25 września 2020, 15:18

No często zostają bo komuś się spodobali , a nie że mają wiedzę o tym o czym owym... Przez to m.in. jest taki bezwład.

???
czwartek, 24 września 2020, 23:34

,,co to za definicja; własnymi z siłami z udziałem partnera zagranicznego.. ? Po co.. własnymi silami i koniec dyskusji. A partner zagraniczny od brania polskich pieniedzy za nic ,niech zostanie w kibutzu na pustyni dalej gdzie jego miejsce.. siac groch i kapuste na piachu..

mc.
czwartek, 24 września 2020, 23:11

Pod różnymi artykułami czytałem wiele pozytywnych komentarzy dotyczących rakiet CAMM. Może czas by MON zakończył wieloletnie dywagacje i podjął decyzję. Rakieta może być używana na ladzie i co bardzo ważne można ja zamontować na okrętach, Anglicy godzą się przekazać pełną dokumentację ("kody źródłowe"), możemy produkować CAŁE te rakiety w Polsce (ciekawe jak z elektroniką), należy tylko zażądać możliwości modyfikacji. I tylko trzeba grzecznie powiedzieć "kolegom z Izraela" ...........

RafR
piątek, 25 września 2020, 12:16

Kody źródłowe to raczej elektronika jest właśnie.

PRACADLA POLAKÓW STOP EKSPORTOWI ZATRUDNIENIA
czwartek, 24 września 2020, 23:01

Narew powinna być w 100 procentach POLSKA jeśli uzyskali byśmy pełen transfer technologi na CAMM-ER i w krajowych państwowych zakładach można by było produkować w całości ten efektor nie tylko składać jak Spaiki to można by yło się pochylić nad tą propozycją

KrzysiekS
czwartek, 24 września 2020, 22:36

Hm odnoszę wrażenie że chcemy mieć CAMM,CAMM-ER i własne C2 ale wszyscy się boją co powie na to USA. Chyba coś pozostało nam z czasów Układu Warszawskiego strach co powie "Wielki Brat".

Zielony
piątek, 25 września 2020, 09:31

Powód jest prozaiczny - zwyczajny brak kasy. Do roku 2023 nie ma szans na finansowanie tak gigantycznego projektu, tym bardziej, że inne potrzeby są przerażająco ogromne. Wymienię tylko programy WILK, ORKA, MIECZNIK, BORSUK. Każdy z nich to wielkość rzędu kilkunastu miliardów złotych i każdy z nich jest naprawdę priorytetowy. Dlaczego tak jest, dlaczego mamy takie spiętrzenie wydatków - wie to każdy, kto choć trochę interesuje się zagadnieniem, nawet tylko na poziomie amatorsko - publicystycznym. Kłaniają się genialne pomysły na beznakładową modernizację SZ RP. Autorzy tychże do chwili obecnej nie są objęci żadnym postępowaniem SKW i prokuratury.

dropik
piątek, 25 września 2020, 15:24

Jaki Wilk , jaka orka , jaki miecznik i jaki borsuk? Czołg i miecznik to odległa przyszłość. Orka skończy się na 2 zlomach ze Szwecji. borsuk w dobrych wiatrach moze wejdzie do produkcji w 2023-25 i no będzie to kosztować więcej niż 1-1,5 mld rocznie. Oczywiście kasy nie ma . To wszystko się okaże za jakieś rok czasu lub dwa.

kj1981
piątek, 25 września 2020, 14:16

Żadnego Wilka nie będzie, bo mamy sporo w miarę nowoczesnych Leo 2A5 i modernizujemy pozostałe do Leo 2PL, więc tu potrzeby nie są palące. Orka skończy się używaną pomostówką ze Szwecji (co jednak też będzie trochę kosztowało). Kasę w najbliższych latach wydrenuje przede wszystkim F-35 oraz Wisła, a w mniejszym zakresie Borsuk i Homar.

jbnmlk;
niedziela, 27 września 2020, 16:56

Wilk będzie. Choć nie będzie jutro. Dlatego, że pozostałe czołgi coraz bardziej nie przystają do nowoczesnego pola walki.

Extern
piątek, 25 września 2020, 12:21

Niestety nie mamy wyjścia innego jak sami coś sklecić. Nie tylko dlatego bo potrzebujemy kontroli nad tak ważnym sektorem uzbrojenia, ale również dlatego bo nigdy nie będziemy mieli tyle pieniędzy aby za granicą kupić broń w ilościach wystarczających (co chyba program Wisła czy Homar boleśnie pokazał). Aby choć myśleć o zatrzymaniu Rosji na miesiąc, potrzebny sojusznikom do interwencji, musimy mieć armię maksymalnie silną jaką tylko możemy mieć. Każda inna nas po prostu przed niczym nie zabezpieczy.

Troll z Polszy
piątek, 25 września 2020, 08:29

Święte słowa, serwilizm w szczególności MMB jest wręcz legendarny.

JacekK
czwartek, 24 września 2020, 22:12

"pewnie warto też byłoby mieć narodowe zdolności, autonomiczne".. pytanie na jakim jesteśmy etapie jeżeli tzw specjaliści, wojsko i decydenci po latach pracy analitycznej i wydaniu państwowej kasy tak formułują stan zaawansowania pozyskania krytycznego z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski systemu opl.

KrzysiekS
niedziela, 27 września 2020, 10:42

JacekK jeżeli podejmiemy decyzję o własnym C2 (zgodnym z IBCS) nikt nie broni MON żeby wydał pieniądze i NG z USA wspomógł PGZ zbudować własne C2 (z kodami źródłowymi w Polsce) zgodne z IBCS. Kwestia decyzji i pieniędzy za tym idących.

Jampol
czwartek, 24 września 2020, 22:10

Oni jeszcze nie wiedza czy budować czy jak , czekać !? Tak jak już kiedyś w historii , nie wprowadzono myśliwca bo ma być lepszy !!! a potem 7mki musiały latać bojowo , oby nie było podobnie!!! lepsze jest wrogiem dobrego !!! Najlepiej jakby dali coś za darmo !!!

aaa
czwartek, 24 września 2020, 21:30

Jednego w tym wszystkim nie rozumiem , dlaczego na siłę chcecie do tego zakupionego już do systemu Wisła IBCS podpinać inne nasze sensory, z zasady nie operujące w strefie górnego piętra Po co nam w systemie przeznaczonym do walki w strefie górnej , a więc od 10 tys. m i wyżej dane ze stref niższych chyba tylko po to żeby zaciemniać cały obraz sytuacji radiolokacyjnej, a już całkowicie niezrozumiałe jest podpinanie efektorów o krótkim zasięgu. Robienie z IBCS systemu mieszanego , do kierowania całą obroną powietrzną na danym obszarze jest chyba złym pomysłem i nie do przyjęcia.

pchor
poniedziałek, 28 września 2020, 11:30

Sytuacja nie wydaje się być tak klarowna jak kolega ją przedstawia. Należy się liczyć że przejęcie pocisków dalekiego zasięgu na pewno nie uda się w 100 % przez Wisłę, rolą IBCS-a powinno być wyznaczenie wyrzutni bliskiego zasięgu do zniszczenia pocisków których nie udało się przechwycić. Czas od wejście wrogiej rakiety w obszar działania wyrzutni Narwi może być za krótki do skutecznego odpalenia przeciwrakiety. Stąd wpięcie Narwi do Wisły uważam za jak najbardziej pożądane.

Li PIng z Bejing
piątek, 25 września 2020, 12:45

Bo jak juz wydali takie kosmiczne pieniadze na amerykanski IBCS to chca(musza) go wykorzystac do wszystkiego - co jest bledem, porazka i totalnym brakiem kompetencji. Ale producent zachwala, ze "all in 1" zintegrowane i lepsze jest. A to jest "bull shit", poniewaz najwyzsze pietro to rozlokowane kilka radarow/baterii na terenie kraju, tworzacych parasol. Nizsze pietra az do CIWS to mobilne radary/baterie, ktore rozlokowujeny tam , gdzie zajdzie potrzeba czy przebazowujemy szybko w nawet najodleglejsze miejsca razem z jednostkami potrzebujacymi OPL. Po co uzywac tanich, POLSKICH, radarow jak wybulilo sie niewyobrazalna kase za hamerykanski IBCS i producent, probujac ta cene chociaz w jakims stopniu uzasadnic, twierdzi, ze wszystko nalezy podpinac do tego czegos. Teraz tak, wrog(potezny a nie zaganiacze koz z bliskiego wschodu) rozwala te kilka IBCSow w Pl i co??? Jaj.. cialoby sie powiedziec, bo mobilne systemy nizszego stopnia zostaja slepe lub z tymi(jezeli beda nabyte) najtanszymi i prostymi/przestarzalymi radarami, ktore beda mialy lub nie! Narew na CAMM-ER, jak MBDA daje rzeczywiscie wszystko "na tacy" i moze byc "polonizowane" a hamerykanom i ich szefom z Jerusalem podziekowac za drenaz i wykorzystywanie, ze o szantazowaniu nawet nie napomne! Wisla, F35, HIMARS i wszystkie inne "interesy" i zakupy z USraelem, sparalizowaly Wojsko Polskie a konkretniej wydrenowaly budzet MON na nastepne wiele, wiele lat!

aaa
sobota, 26 września 2020, 07:18

Brawo wspaniały post i trafna diagnoza

sieciocentrycznosc
piątek, 25 września 2020, 07:42

Te same radary, szybsza reakcja, wybierasz czym chcesz zestrzelić, czy warto wywalać na pac3 jeśli to zrobi camm? Sieciocentrycznoś unifikacja sprzętu, brak dublowania sprzętu, oszczędność w wydatkach.

Extern
piątek, 25 września 2020, 12:29

I jeszcze więcej, IBCS to nie tylko obrona własnego nieba, to również współpraca z własnym lotnictwem uderzeniowym i artylerią która może zajmować się aktywnym niszczeniem baterii przeciwnika. Miejsca startów jego samolotów itd. właściwie robi się z tego taki trochę kompleksowy system mający pełną świadomość sytuacyjną na całym teatrze walki.

Fak sejk
piątek, 25 września 2020, 01:07

Ojojojoj;( tylko tyle ci powiem. Resztę ci wyjaśnią inni;)

!!!
czwartek, 24 września 2020, 23:32

zrozumiesz jak będziesz coś wiedział o wojskowości i systemach obronnych..

Robert
czwartek, 24 września 2020, 21:25

Same rozważania nad przyjęciem systemu informatycznego nad którym nie będziemy mieli kontroli pachną zdradą stanu. Przyjęcie takiego rozwiązania to brak wpływu na rozwój systemu, możliwość wyłączenia naszej OPL w dowolnej chwili ( w przeszłości już USA wykonały reset w stosunkach z Rosją) a co najkosztowniejsze, niekończące się opłaty za dodatkowe licencje na efektory, sensory, terminale, za maintenance, za update, upgrade. Po przyjęciu takiego rozwiązania jako tymczasowego nie będzie możliwe przejście na polski system. Po pierwsze nikt nie będzie tworzył i utrzymywał systemu z własnych środków, po drugie nie znajdą się środki na wdrożenie systemu, bo wszystkie środki pójdą na bieżące utrzymanie IBCS. O zakupach uzbrojenia będzie można zapomnieć. Mi się to po prostu nie mieści w głowie. Jestem informatykiem, parę lat uczyłem studentów. Polscy studenci wygrywają prestiżowe konkursy programistyczne, polskie firmy tworzą software na światowym poziomie, zagraniczne firmy przenoszą swoje działy IT do Polski. Korporacje outsourcują swoje usługi do Polski. Jedyne oprogramowanie jakie wg mnie ma prawo powstawać poza Polską to oprogramowanie embedded, stricte powiązane ze sprzętem. natomiast wszelkie systemy zarządzające walką muszą być polskie, muszą mieć otwartą architekturą a MON powinien posiadać niewyłączne prawa autorskie na użytkowanie i rozwój systemu co wiąże się z dostępem do kodu programu. Cała reszta jaki wybór efektorów, to tylko bajki. Prawdziwe pieniądze z tego zamówienia zgarnie ten, komu uda się sprzedać system. Bo to on będzie integrował każdy sensor i każdy efektor. Weźmie swoją prowizję od każdego terminala, stanowiska dowodzenia, radaru i wyrzutni. Tylko kupno rakiet nie będzie obciążone haraczem. Najpierw pobierze pieniądze za integracją każdego typu urządzenia. Potem weźmie opłaty licencyjne od każdego pojedynczego sensora i efektora i to 2 razy: za konfigurację i za licencję. Zapewne będziemy ponosili opłaty licencyjne rok w rok, bo przeniosą na nas prawa do okresowego użytkowania systemu.

Levi
sobota, 26 września 2020, 19:42

Akurat w embeded to tez jestesmy mocni.

turysta
czwartek, 24 września 2020, 20:49

A propos Poprad - w Słowacji jest bardzo ładne miasto Poprad, z drugiej strony Tatr patrząc z Zakopanego, ok. 15 km od gór. Jest tam 3 razy więcej tras i szczytów i dużo mniej tłumów. Hoteli wysokiej klasy jest sporo. Byłem w zeszłym roku. Jest tam też lotnisko międzynarodowe. Dziwne jest, że nie ma z miast w Polsce żadnego połączenia lotniczego. To byłby dobry biznes dla obu stron, gdyby był np. samolot 2 razy w tygodniu z Gdańska i Warszawy do Popradu i z powrotem. Wielu Polaków nie chce stać w kolejce na Giewont w tłumie. A ludzie ze Słowacji chętnie by polecieli np. nad polskie morze (i zapłacili za hotel itd.)

dropik
piątek, 25 września 2020, 15:34

Poprad to rzeka która wypływa z Popradu i woda do sanu czy Dunajca. Były loty do Popradu wykonywane przez airbaltic, ale pewnie się nie oplacalo

stach
piątek, 25 września 2020, 07:38

pomyliłeś forum kolego..

Dalej patrzący
czwartek, 24 września 2020, 20:46

Nie potrzebujemy osobne obrony plot i osobnej przeciwrakietowej. Potrzebujemy jednego systemu obrony nieba. I trzeba zacząć od licencji i know-how produkcji z wysokiej półki - najlepiej [zamiast K2PL] kupić od Korei Płd licencję produkcyjna i know-how na efektory prak/plot L-SAM - o 2,5 razy wyższym pułapie przechwycenia i zasięgu 2 krotnie większym od PAC-3MSE. Co oznacza dużo lepsze warunki przechwycenia na pułapie - oraz to, że dana bateria L-SAM kontroluje 4 razy większy obszar od baterii Patriotów. Co chwilę w ramach Defence-24-Day słychać głosy, że śmigłowce szturmowe priorytetowe [najlepiej Apache], za chwilę z tym samym manifestem "niezbędnego priorytetu wyjdą pancerniacy z promowanie K2PL, za chwilę marynarze gromko oznajmią ów "absolutnie niezbędny priorytet" względem Miecznikow, Orek, potem inni znów wyskoczą z "absolutnym priorytetem" itd - każdy ciągnie w swoją stronę i pilnuje swojego drzewka. Czyli typowa rujnująca suboptymalizacja - i brak priorytetowania. A sprawa jest prosta - bez pełnej saturacyjne obrony nieba - cała reszta jest na patelni do odstrzału. Potzrebujemy budowy całokrajowej A2/AD Tarczy i Miecza Polski - z własnym sieciocentrycznym C5ISR/C2 rozwiniętym z C3IS Jaśmina, na bazie własnych radarów i sensorów - i ze spięciem natychmiastową całkowicie bezpieczną łącznością na splątaniu kwantowym. A cała reszta - w drugiej kolejności - wg kalkulacji koszt/efekt - robionej z punktu widzenia strategicznej pełnej SUWERENNEJ obrony Polski. Bo na razie montujemy poręczną dla hegemona armię ekspedycyjną, która Polski nie obroni, za to ma byc wysłana zamiast sił USA [i UK] na Ukrainę - dla wypełniania zobowiązań Traktatu Budapesztańskeigo 1994 ze strony USA i UK - naszym kosztem i naszą krwią. Zwolennikom np. zakupu licencji i produkcji K2PL odpowiem krótko - za 1 K2PL w pełnym uszykowaniu w pełnych kosztach [wliczając też przypadający na niego ogon logistyczno-serwisowy i szkoleniowy] - kupię 100 najnowszych sieciocentrycznie wpiętych pozahoryzontalnych kppanc - i zniszczę nimi ca 50 czołgów FR. Podobnie zamiast 1 F-35A z całym skumulowanym kosztem przypadającym na 1 samolot - lepiej zakupić 20 antyrakiet z funkcja plot [np. L-SAM] - i to własnej produkcji i serwisu - i zestrzelić nimi ca 10 rakiet, czy ca 15-18 samolotów i śmigłowców. No, ale trzeba umieć zdefiniować cel strategiczny dla PMT - czyli wg mnie pełną strategiczną obronę Polski [a nie ślepe wypełnianie poleceń hegemona] - i trzeba znać i użyć kalkulację koszt/efekt. A nasi decydenci i eksperci - widza drzewa, nie widza lasu - a na dodatek działają wg falszywego kryterium zasadniczego dla PMT. A już obecność lobbystów Boeinga i Leonardo - i traktowanie ich jako stakeholderów - to zwyczajny skandal. Takich ludzi wpuszcza się na określonych zasadach - wystawiając im własne, wcześniej dobrze wypracowane wymagania i własne rozpoznanie sprawy - a nie traktując ich jako guru.

wojo
czwartek, 24 września 2020, 19:39

Wstrzymam sie od komentarzy n/t pokazowych “reality military pop show” obnazajacych obcych agentur trendy. Polska potrzebuje lidera. Wojsko potrzebuje dowodcy. Mappet show - oto co dzieje sie w Narodowych Silach Zbrojnych. Macie lidera i prowadzi on wedlug planu do kolejnej katastrofy.

marek
czwartek, 24 września 2020, 19:15

Absurd. Przyszłość to lasery i broń energetyczna. A my dostaniemy świetny sprzęt... kompletnie bezużyteczny. Już powinni myśleć jak to zrobić, żeby w OPL każdego szczebla wpiąć lasery.

Marek
piątek, 25 września 2020, 07:47

Powolutku. Jak chcesz lasery, to najpierw do VSHORAD. Tak, jak to sobie wykombinowali Niemcy.

MI6
czwartek, 24 września 2020, 18:54

Wszystko fajnie, pod warunkiem, że ten tekst pochodziłby z 2005 roku. Dziś powinniśmy być na etapie wdrażania produkcji albo oczekiwania na dostawy dla armii a nie na końcu fazy analityczno-koncepcyjnej. Niewiele trzeba żeby jakiś dyktatorek sąsiedniego państwa żeby ratować swoje 4 litery rozpoczął jakąś zawieruchę a my nie mamy tak naprawdę opl.

cancer
czwartek, 24 września 2020, 23:26

masz rację

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
czwartek, 24 września 2020, 18:25

Zamiast gadać lepiej słowa wprowadzić w czyny. Rozumiem że na państwowych posadach jest niezła fucha ale mogli by trochę się sprężyć.

Zmartwiony
czwartek, 24 września 2020, 18:01

Czyli Piorun 2 został uwalony?

Marek
piątek, 25 września 2020, 07:48

Z tekstu wynika, że jednak nie.

Extern
piątek, 25 września 2020, 12:33

Przy okazji kasy na Pionki, Mesko dostało też spory grant na rozwój broni rakietowej. Pewno była tam również kasa na Pioruna 2.

pytajnik
czwartek, 24 września 2020, 16:50

Możemy dużo w zakresie obrony p/lot, ale wszystko co dobre także dla naszej gospodarki idzie z wielkimi oporami. Dlaczego?

cv
czwartek, 24 września 2020, 16:35

Coś tu jest nie tak. Poprad nadaje się na nośnik Pioruna-2 ale wg gen Mordacza priorytetem jest Narew. W 2gim etapie Wisły mieliśmy dostać kompetencje IBCS także do kitów dziś przedstawiciel LM mówi że w Narwi róbcie co chcecie ale hardware i software będzie Lockheeda co przeczy ustaleniom ws Wisły. Może niech LM zintegruje najpierw polską radiolokację dla 1szego etapu i wtedy będzie można rozmawiać o Narwi. A zatem najpierw koniec 1szego etapu Wisły i budowa polskiego C2 dla Narwi plus pozyskanie efektorów a dopiero później IBCS dla Narwi na warunkach 2go etapu Wisły. Polski C2 będzie elementem zabezpieczenia polskiego interesu, odwrotna decyzja czyli wybór IBCS może oznaczać że dla polskiego C2 B-Kit już się nie znajdzie

Piotr ze Szwecji
czwartek, 24 września 2020, 16:31

Daleko PGZ do Samsunga, a Polsce brak dużej firmy produkującej elektronikę. Tak to pomimo dobrych programistów, oprogramowanie trafia zza granicy. Polska kraj znający lojalność sojuszników na własnej skórze nie tylko z czasów drugiej wojny światowej winna być świadoma, że to bardzo niebezpieczna sytuacja.

Fd
piątek, 25 września 2020, 01:52

Jest WB i Asseco ale nasz MON woli USA

lekarz
piątek, 25 września 2020, 18:00

Miałem do czynienia z oprogramowaniem i systemem sprzedaży ASSECO i rozumiem tych, którzy wolą inne - obojętnie jakie.

Jabadabadu
niedziela, 27 września 2020, 20:21

Zgoda, ale pamiętam taki "dowcip" (szkoda, że oparty na realiach): czy jest coś gorszego od Asseco? Tak, Comarch.

Bursztyn
czwartek, 24 września 2020, 16:15

Łowcza i Kobra dwa super hiper produkty PGZ DZIADY Dlaczego mon je bojkotuje?

Marek1
czwartek, 24 września 2020, 15:56

Według pułkownika Maksymiuka z IU/MON : „jesteśmy obecnie w przededniu podjęcia decyzji odnośnie zestawu krótkiego zasięgu” - panowie z IU są absolutnymi mistrzami w generowaniu NAJDŁUŻSZEGO na świecie "przedednia" podjęcia decyzji. Ów "przeddzień" trwa już jakieś 4 lata i NIC nie zapowiada, by REALNIE szybko nadszedł. A przypomnę nieśmiało, że zasadniczo chodzi tylko i wyłącznie o wybór efektora i ewentualnie syst. C2 dla Narwi.

Tweets Defence24