Decydująca faza bitwy o Mosul. Niepewne scenariusze po wyzwoleniu miasta

5 listopada 2016, 11:59
Ilustracja: Defence24.pl
Ilustracja: Defence24.pl

Operacja sił irackich i kurdyjskich w prowincji Niniwa przebiega szybciej i sprawniej niż można się tego było spodziewać. Armia iracka zdołała już zająć niektóre przedmieścia wschodniego Mosulu, a szyickie milicje w błyskawicznej ofensywie zajęły znaczne tereny na zachodnim brzegu Tygrysu, podchodząc pod Mosul oraz Tel Afar od południa. Wciąż jednak niepokój budzi to co stanie się po wyzwoleniu Mosulu. Nie ma też pewności czy główne siły Państwa Islamskiego nie zdołały się ewakuować z miasta.

Właściwa bitwa o Mosul rozpoczęła się 1 listopada o świcie (dwa tygodnie po rozpoczęciu ofensywy), gdy elitarne siły irackie ze Złotej Dywizji wkroczyły do najbardziej na wschód wysuniętej, mosulskiej dzielnicy Gogdżali. Irakijczycy zaczęli przy tym operacje we wschodnim Mosulu bez uprzedniego otoczenia miasta. Dopiero dwa dni później szyickie milicje al-Hashd al-Shabi (PMF) ogłosiły, iż doszły do miasteczek Musaid i Sahadżi, na zachód od Mosulu, przecinając ostatnią drogę łączącą Mosul z ar-Rakką. W praktyce oznaczałoby to, iż Mosul został otoczony, choć teoretycznie pierścień nie został domknięty. Aktualne pozycje PMF znajdują się w odległości około 20-25 km od linii frontu Peszmergi na północ od drogi Mosul-Tel Afar, około 30 km od pozycji armii irackiej w Tel Keppe, na wschodnim brzegu Tygrysu, oraz około 15 km od zachodnich przedmieść Mosulu.

Tego samego dnia, tj. 3 listopada, agencja informacyjna Państwa Islamskiego al-Furqan nadała odezwę „kalifa” Baghdadiego. Było to jego pierwsze wystąpienie publiczne od bardzo długiego czasu, przy czym z oczywistych względów (kwestia identyfikacji miejsca) nie towarzyszył mu obraz. Mimo to analiza treści wskazuje na to, że Baghdadi nie przebywa obecnie już w Mosulu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zarówno on, jak i jego elitarna armia al-Assrah, a także większość ścisłego kierownictwa IS, zdołała się wymknąć z Mosulu przed przecięciem drogi przez PMF. Baghdadi mimo to wezwał do zaciętej obrony Mosulu obiecując „ostateczne zwycięstwo”, a w mieście mogły wciąż pozostać relatywnie znaczne siły (do 6 tys.) gotowe walczyć do śmierci. Ujawnione 5 listopada zdjęcia satelitarne wskazują na istnienie silnych umocnień wokół centralnych dzielnic Mosulu (zachodni brzeg). Dotychczas zajęte wschodnie dzielnice (mowa jest o sześciu: Gogdżali, Karama, Al-Intisar, Az-Zuhoor, Al-Tahrir oraz Sumer) znajdują się na wschód od niezamieszkałego terenu ruin starożytnej Niniwy, który może stanowić wewnętrzną, znacznie bardziej umocnioną linię obrony.

Warto też nadmienić, iż z doniesień agentów anty-IS w Mosulu wynika, że organizacja ta wciąż karze okrutnymi karami tych swoich członków, którzy się wycofują z pozycji zamiast walczyć do końca. Dość sprawne opanowanie kilku wschodnich dzielnic może, ale wcale nie musi oznaczać, iż bitwa o Mosul będzie krótsza niż się spodziewano i zakończy się jeszcze w tym roku, bez zniszczenia miasta i znacznych strat. Jeżeli jednak tak będzie, to niekoniecznie należy uznać to za scenariusz pozytywny. Jeśli IS wycofało swe główne siły z Mosulu to jest to zła wiadomość. W interesie skuteczności walki z IS jest bowiem nie tyle wyparcie terrorystów z miasta co ich fizyczna eliminacja, zwłaszcza, że Baghdadi zapowiedział również intensyfikację akcji terrorystycznych w Europie. Zapewne zostaną do tego wykorzystani tzw. „foreign fighters” z Europy (jest ich obecnie w IS ok. 6 tys.), włączani do fal migrantów i uchodźców.

Ilustracja:Defence24.pl
Ilustracja: Defence24.pl

Rozpoczęcie walk w mieście Mosul nie oznacza też opanowania wszystkich terenów na wschodnim brzegu Tygrysu, gdzie IS wciąż ma swoje strefy oporu w rejonie Tel Keppe i tamy Badush (północ) oraz w kierunku Khider (południe). Dużym zaskoczeniem był natomiast blitzkrieg szyickich milicji, które skierowały swoją ofensywę z pozycji w Qayyarah (około 60 km na płd od Mosulu) w kierunku północno-zachodnim, w celu otoczenia Mosulu od strony zachodniej oraz dotarcia od południa do miasta Tel Afar. W ciągu kilku dni siły te zajęły rozległy obszar dochodząc do linii Tel Abtah – Muhallabiyah – Sahadżi. Obecnie ta część frontu ma trzy cele – zdobycie miasta Hamam al-Alil, domknięcie pierścienia oblężenia oraz zdobycie Tel Afar. Hamam al-Alil to silnie umocniony punkt oporu IS znajdujący się na zachodnim brzegu Tygrysu, około 20 km na południe od Mosulu. Jego zdobycie umożliwi atak na miasto z południa ofensywą idącą równolegle po obu stronach Tygrysu. Do zamknięcia oblężenia konieczne jest osiągnięcie Tygrysu w rejonie tamy Badush z pozycji w Sahadżi (odległość około 20 km) co z kolei pozwoli na atak na miasto od strony zachodniej. Najbardziej problematyczna jest jednak kwestia głównego celu tej ofensywy – wyzwolenia miasta Tel Afar.

Tel Afar to miasto turkmeńskie, co powoduje, iż Turcja nie ukrywa swojego zainteresowania tym miejscem. Problem w tym, że co najmniej połowa spośród około 300 tys. osób mieszkających tam przed zdobyciem Tel Afar w lipcu 2014 r. przez Państwo Islamskie to szyiccy Turkmeni, którzy mają negatywny stosunek do Turcji i walczą w szeregach PMF. Turcja natomiast oskarża PMF o plan czystek etnicznych, akcentując jednocześnie, że w prowincji Niniwa miejsce jest tylko dla sunnitów i grożąc interwencją militarną jeśli PMF zacznie operację wyzwalania miasta (jednocześnie Turcja dokonała koncentracji dużej ilości swoich wojsk przy granicy z Irakiem w rejonie Silopi). Władze irackie co prawda odrzuciły te zapowiedzi Turcji, dodając iż taka interwencja oznaczałaby wojnę iracko-turecką, niemniej 4 listopada premier Abadi oświadczył, iż ani PMF ani PKK (obecne w rejonie Szengalu, 50 km na zachód od Tel Afar) nie wkroczą do Tel Afar (wcześniej wykluczono też wejście zarówno PMF jak i Peszmergi do Mosulu).

Ustępstwo to było zapewne odpowiedzią (a być może częścią jakiegoś układu) na zapowiedź Turcji wycofania swych sił z Bashiqi (co było żądaniem władz Iraku od dłuższego czasu). Problem w tym, że zapowiedział to szef tureckiej dyplomacji Cavusoglu a nie Erdogan, ponadto zapowiedź ta niekoniecznie musi zostać zrealizowana. Z drugiej strony PMF związane jest bardziej z b. premierem Nourim al-Malikim, a kierująca operacją szyicka milicja Asaib Ahl al-Haq ma ścisłe związki z irańskim Pasdaranem. Maliki nie jest zainteresowany tym by Abadi odnosił sukcesy, gdyż chce sam wrócić do władzy, a zatem ofensywa PMF na Tel Afar może być kontynuowana, zwłaszcza że póki co nie ma w tym rejonie armii irackiej, a Peszmerga nie jest zainteresowana walką o to miasto.

Zainteresowane jest natomiast PKK co wiąże się z wewnątrzkurdyjskim konfliktem i blokadą granicy między Rożawą a irackim Regionem Kurdystanu. Współpraca PKK z PMF pozwoli (w kalkulacjach PKK) na nieformalne połączenie Rożawy z terenami kontrolowanymi przez władze irackie. W ten jednak sposób Turcja (jako stronnik Barzaniego) i Maliki (jako stronnik PKK) rozgrywają Kurdów według znanych w historii wzorców.

Wyzwolenie przez połączone siły irackie i kurdyjskie Mosulu, a także Tel Afar, nie będzie oznaczać jeszcze całkowitego oczyszczenia Iraku z sił Państwa Islamskiego. IS wciąż kontroluje zachodnią część prowincji Kirkuk z miastem Hawidża, a także częściowo pustynny obszar obejmujący południową część prowincji Niniwa (z niewielkim miastem al-Ba'adż), północną część prowincji Anbar (z dużym, granicznym miastem al-Qaim) i zachodnią część prowincji Salahaddin (w tym drogę łączącą al-Hadisę z Bejdżi). Dotychczasowe doświadczenia pokazują, iż siły irackie lepiej sobie radzą w terenach zurbanizowanych aniżeli na obszarach pustynnych.

Innym problemem jest też wciąż nie rozwiązana kwestia przyszłości prowincji Niniwa, miasta Mosul i tzw. terenów spornych. Brak jednoznacznego scenariusza na „dzień po” zwycięstwie nad Państwem Islamskim w Iraku, skłania niektórych komentatorów do oceny, iż mimo sukcesów ofensywa mosulska była przedwczesna. Chodzi w szczególności o zagrożenie wybuchu wojny między PMF a Peszmergą o tzw. tereny sporne (m.in. Szengal czy Kirkuk). PMF ma przy tym obecnie lepsze doświadczenie bojowe oraz uzbrojenie niż Peszmerga. Ostatnio jednak USA rozpoczęły bezpośrednie uzbrajanie Peszmergi (4 brygad po ok. 500 osób) w pełne uzbrojenie wg standardów armii amerykańskiej, co może częściowo niwelować te dysproporcje. Z drugiej strony cały czas występuje też zagrożenie tureckiej inwazji na Irak pod pretekstem ochrony sunnitów i Turkmenów, co ponownie zdestabilizowałoby sytuację i pozwoliłoby Państwu Islamskiemu na przetrwanie i przejście do kontrofensywy w perspektywie kilku-kilkunastu miesięcy.

Witold Repetowicz

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
xXx
niedziela, 6 listopada 2016, 11:57

Wojna na wyniszczenie FR miała się zacząć na Ukrainie w 2014r. Po to była ustawa o języku, mord w Odessie. Chodziło o wzbudzenie zbrojnego oporu w Donbasie, w który FR zaangażuje sie w pelni i będzie pretekst do wojny na całego. lądowania usmanów na Krymie itd. Wiadomo, co z tego wyszło. Ponowiono próbę z MH-17. Też nie wyszło i teraz tzw zachód zmuszony jest ukrywać dowody. Usmani mają już 2,5r opóźnienia. Syria- widzimy, jak jest. Działania przypominają Donbas. FR stoi za plecami i w Syrii angażuje się legalnie, a w Donbasie się „nie angażuje”. Ale to to samo. To tylko pomoc, decydująca, ale mało widowiskowa. No, w Syrii jest to efektowne, ale w pełni usprawiedliwione. Swoimi działaniami FR podkopuje podstwy usmańskiego państwa- bezwzględna wiarę jankesi w swoje rządy i zbawczą rolę ich państwa w świecie. Już teraz stoi przed nami jaskiniowiec z pałką w dobrze skrojonym, ale już wyświechtanym garniturze, kupionym na kredyt. Teraz przyszło placić, a nie bardzo jest czym. Można jeszcze pobić wierzyciela, ale on pod rubaszką okazał się nieźle umięśniony… FR JUŻ wygrała.

s
poniedziałek, 7 listopada 2016, 21:29

Nie. Chodziło o przejęcie Ukrainy, rękami samych Ukraińców, niby z ich własnej inicjatywy. Ale nie pykło, bo Putin w porę gwizdnął Krym i zorganizował separatystów, by UE nie szła wolno w stronę NATO i UE, jako jego tradycyjna strefa wpływów, pod jego nosem. Jakby chcieli wojny z Rosją to by do niej parli. Oni chcieli politycznie to rozegrać. Nie dało się to wysłali snajperów udających Ruskich, wtedy politycznie wygrali, ale militarnie już dostali dwa ciosy i tak trwa to teraz. FR nic nie wygrała na razie, gra trwa, zarówno w Ukrainie jak i w Syrii. Co najwyżej wygrała czas by przedłużyć rozgrywkę.

fw43r
niedziela, 6 listopada 2016, 16:55

Austria juz chce temperowac turcje. moze by tak wyslac po prostu nato jak interwencje a turcje wywalic z tej org na zbity p**&^&k

sojer
sobota, 5 listopada 2016, 23:01

Wyzwolenie Aleppo to będzie wydarzenie.

Kusza
niedziela, 6 listopada 2016, 21:09

Syryjczycy będą mogli wtedy przerzucić siły na wschód do walki z bandziorami, którzy juz napływają z rejonu Mosulu.

s
sobota, 5 listopada 2016, 22:04

"Nie ma też pewności czy główne siły Państwa Islamskiego nie zdołały się ewakuować z miasta." Serio USA mają taki słaby zwiad satelitarny, że tego nie wiedzą??

zen
poniedziałek, 7 listopada 2016, 12:46

Po pierwsze to co wie wywiad niekoniecznie ukaże się w takim artykule. Druga sprawa to przecenianie danych z satelity. W tamtym regionie przecież toczy się jakieś życie. Przemieszczają się ludzie, towary. Zapewne z Mosulu nie ruszyła kilkukilometrowa kolumna pojazdów wojskowych (pewnie ISIS i tak ich zbyt wiele nie posiada) ale jakimiś grupami i samochodami cywilnymi. I jak ocenić kto siedzi w środku?

Kusza
niedziela, 6 listopada 2016, 21:06

Jeden z dowódców wojsk irackich - second-in-command of the Iraq’s Popular Mobilization Units, Abu Mahdi al-Mohandes udowadnia, że bandyci okupujacy Mosul otrzymują dane wywiadowcze od Amerykanów i Saudyjczyków. Arabię Saudyjską oficjalnie nazywa "matką terroryzmu"

s
poniedziałek, 7 listopada 2016, 21:24

Bardziej by mnie zdziwiło, jakby im danych nie udostępniali. Do tej pory mnóstwo poszlak wyszło na temat utworzenia/szkolenia/wspierania IS przez USA. Standardowa strategia kontrolowania obu stron konfliktu. Standardowa strategia wykorzystywania innych, do realizacji swoich celów strategicznych (tutaj m.in. próby pozbycia się Assada i przejęcia kontroli nad Syrią), zamiast wysyłania własnych chłopców, Marines, co by się wiązało z bardzo dużymi kosztami politycznymi. Przy okazji skuteczniejsza destabilizacja UE, i jej osłabienie, jako konkurenta na wielu polach, bo IS tworzy dużo większy strach i fale uchodźców, niż by robiły bomby USA, bo wtedy każdego zabitego cywila by im się liczyło w mediach. Itd.

krzysiek84
niedziela, 6 listopada 2016, 14:48

Wszędzie jątrzy ta Turcja... Czy Erdogan jest aż tak potężny, że nie może zostać utemperowany przez USA?

Afgan
niedziela, 6 listopada 2016, 19:07

Jeżeli Turcja chce być dalej w NATO, niech już przestanie przeszkadzać. Z drugiej strony dziwię się że Waszyngton i Bruksela tolerują tureckie wybryki. To jest jakiś kabaret dosłownie!

s
poniedziałek, 7 listopada 2016, 21:24

Przecież przestała, póki co. Wymusili to na niej.

s
niedziela, 6 listopada 2016, 04:26

Podejrzewam, że parcie na zdobycie Tall Afar spowolni się. Może nie na długo, ale się spowoli, tak by utrzymać co najmniej kilka dodatkowych dni, korytarz z Mosulu na zachód, bo to byłoby logiczne ze strony oblegających Mosul, tak by łatwiej im było zmotywować część bojowników IS do opuszczenia miasta i ewakuacji. No chyba, że prawdziwe są informacje, że kto już chciał zwiać to zwiał, a kto został to jest pogodzony z losem walki o utrzymanie miasta. Zgadywałbym, że podejdą pod Tall Afar i poczekają z tydzień, zanim zaczną odcinać całkiem trasę Mosul - Tall Afar - Syria. Ja przynajmniej bym tak strategicznie robił na ich miejscu, by psychologicznie osłabiać upór obrony, a zachęcać do dezercji i ucieczki na zachód.

kafir
niedziela, 6 listopada 2016, 12:56

Po ostatniej rozróbie w Kirkuku Kurdowie grożą, że wyrzucą Arabów z miasta, ponieważ są V kolumną ISIS.

Tweets Defence24