Dęblińska akademia zamówiła kolejne samoloty

26 maja 2020, 11:36
DSC_4479
Dębliński Diamondy DA-20 C Fot. Maciej Szopa/Defence24

Lotnicza Akademia Wojskowa w Dęblinie poinformowała o zamówieniu sześciu samolotów szkolnych przystosowanych do lotów w dzień i w nocy.

O sprawie poinformowano 21 maja, a stosowana umowa została zawarta siedem dni wcześniej. Postępowania na nowe samoloty było prowadzone w trybie otwartym, jednak zgłosiła się do niego tylko jedna firma, specjalizująca się w sprzedaży lekkich statków powietrznych JB Investments sp. z o.o. – jeden z największych sprzedawców lekkich samolotów w Polsce, odpowiedzialny m.in. za sprzedaż do dęblińskiej uczelni samolotów firmy Diamond i śmigłowców Guimbal Cabri G2.

Przedmiotem zamówienia jest dostawa sześciu fabrycznie nowych samolotów szkolno-treningowych z certyfikatem typu uznanego przez EASA z dopuszczeniem do lotów VFR w dzień i w nocy. Chodzi o kolejne Diamond DA-20 C1 napę­dza­ne sil­ni­kiem Continental o mocy 125 KM. Wartość transakcji to 9 milionów złotych plus VAT (11,74 mln z VAT).

Zamawiający zaznacza jednocześnie, że może unieważnić postępowanie o udzielenie zamówienia, jeżeli środki, które zamierza przeznaczyć na sfinansowanie całości lub części zamówienia nie zostaną mu przyznane.

Obecnie trzon floty statków powietrznych użytkowanych w Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie tworzą statki powietrzne typu: Robinson R44 i Guimball Cabri G2 (śmigłowce) oraz samoloty: Diamond DA-20 C1, Diamond DA-40NG, Diamond DA-42NG.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
Anders
środa, 27 maja 2020, 11:22

Diamond aircraft Firma Austria ka powstala w 1981. Od 1997 robi samoloty

Bogdan
środa, 27 maja 2020, 09:46

Jak zwykle firma- pośrednik zgarnia wszystko...

mc.
wtorek, 26 maja 2020, 16:34

Super... kiedyś PZL Okęcie produkował podobny samolot - nazywał się Kaliber. Ale przecież zakłady lotnicze "są niepotrzebne". Płacimy za 6 maszyn prawie 12 mln płn. Okęcie sprzedalismy za 21 mln płn.

Faudi
środa, 27 maja 2020, 06:56

Polataj kolibrem i diamondem. Dobrze że kupują przynajmniej będą mieli na czym latać.

środa, 27 maja 2020, 12:46

Powiedz kiedy Koliber był produkowany? Koliber to co prawda zmodernizowana przez PZL francuska konstrukcja, ale była też Iskierka, niestety Mielec sprzedano. Owszem dobrze że kupują, szkoda że muszą kupować za granicą.

Jacko
środa, 27 maja 2020, 03:42

Smutne

Dudley
wtorek, 26 maja 2020, 19:32

A ile lat temu dostaliśmy te 21pln? Ile pln przez te 20 lat byśmy musieli dołożyć by firma funkcjonowała? Jaka polska państwowa firma produkcyjna jest konkurencyjna na światowym rynku? Gdyby nie przejął jej Airbus , nie pamiętalibyśmy nawet że taka firma kiedyś istniała. Jednym słowem siejesz demagogię

mc.
środa, 27 maja 2020, 00:23

Przykro mi ale to bzdura. PZL Okęcie to także samoloty Orlik. Na ich obecną modernizację wydamy 180 mln PLN, a bieżąca konserwacja kosztuje 12 mln PLN. Airbus nie proponuje tego samolotu NIKOMU - nie jest zainteresowany, choć jest duży rynek na takie samoloty. A co do sprzedaży Okęcia, było to połączone z zakupem samolotów CASA. zapłaciliśmy za nie 210 mln USD. Czy wytłumaczysz mi jaki był sens sprzedaży Tych zakładów ? i jeszcze PZL Rzeszów. I PZL Mielec. I PZL Świdnik ?????

Dudley
środa, 27 maja 2020, 15:13

Sens był taki, by sprzedający utrzymał miejsca pracy w kraju kupującego. W innym wypadku to my zapłacilibyśmy z podatków, za utrzymywanie miejsc pracy w zakładach które nie potrafiły funkcjonować w konkurencyjnym środowisku. Sprzedający przejął na siebie to zobowiązanie, jak również przetransferował część kompetencji potrzebnych do obsługi C295. Co do sensu pozbycia się PZLi, to co miał zrobić rząd utrzymywać zakłady które nie potrafiły funkcjonować w gospodarce rynkowej? Mielibyśmy takie bumary w przemyśle lotniczym. Jedyny błąd jaki popełniono, ale jest widoczne z perspektywy czasu to sprzedanie Włochom prawa do Sokoła, można je było transferować do WZL-a. Państwo jest bardzo nieskutecznym zarządcą przedsiębiorstw, gdyby ich nie sprzedano upadłyby abo wegetowały stanowiąc synekury dla wszelkiej maści misiewiczów lub związkowców

Rex
wtorek, 26 maja 2020, 18:59

Wszystko zależy od tego ile kosztowało by utrzymanie PZL Okęcie i ile zamówień by realizowali. Bo trzymanie zakładu tylko po to aby raz na kilka lat zbudowali kilka samolotów to żaden biznes. Czasem wystarczy kpić mleko w sklepie zamiast trzymać w domu krowę ;)

mc.
środa, 27 maja 2020, 00:29

Ciekawy sposób myślenia. "Uwalamy" PZL Mielec, nie kupujemy od nich NIC. Likwidujemy program IRYDA, a potem... za M-28 płacimy dwukrotną cenę (trzy stały w hangarze, MON ich nie chciał, a potem nagle potrzebował), kupujemy M-346 (zamiast rozwijać własną konstrukcję). Organizujemy gigantyczny przetarg na zakup śmigłowców, ale wcześniej sprzedajemy PZL Świdnik. PZL Okęcie miało szansę, ale padło ofiarą hasła "wystarczy kupić mleko w sklepie zamiast trzymać krowę". I teraz będziemy TYLKO I WYŁĄCZNIE NABYWCĄ.

rmarcin555
środa, 27 maja 2020, 10:34

@mc. Na temat irydy napisano już wiele. W skrócie: przestarzała i niebezpieczna. Produkcja opłaca się tylko wtedy jak są nabywcy. Świdnik nie miał pieniędzy na rozwój i po prostu by go zamknięto. Ekonomia taka jest. Trzeba mieć jakiś plan, poza trwaniem. Ale wicie, rozumicie, rodzina, związki zawodowe, kto by tam się przejmował ekonomią. W razie czego zmusi się armię, aby kupiła. Potrzebują śmigłowiec? Dostaną okręt. Sztuka jest sztuka.

mc.
środa, 27 maja 2020, 12:13

Niestety chyba nie znasz tematu. IRYDA byli zainteresowani hindusi, chcieli razem z nami ja produkować i rozwijać. M-28 miał wersję rozwojowe z większym kadłubem i mocniejszymi silnikami. We wrześniu PZL Świdnik przedstawił zmodernizowana wersję Sokoła, oraz większego Sokoła-2. Okęcie w latach 90-tych proponowali modernizację Orlikow i nowe wersje. PZL Rzeszów był w trakcie przygotowania produkcji nowego polskiego silnika. Można dużo o tym pisać, ale zwracam uwagę że przemysł lotniczy razem z przemysłem rakietowym to najbardziej rozwojowe kierunki przemysłu. Jeśli je zlikwidujesz tak jak u nas, będziesz płacił gigantyczne pieniądze za coś na czym moglbys zarabiać.

wert
czwartek, 28 maja 2020, 09:59

Z ludzmi o mentalności skolonizowanych niewolników nie pogadasz. Gdyby Kwiatkowski tak myślał nie byłoby Gdyni COPu etc. "Niewidzialna renka rynku", takie ich "pacaneum"

ccc
wtorek, 26 maja 2020, 14:23

To wszystko po to by szkolić SZEŚCIU adeptów sztuki latania rocznie ???

Dudley
wtorek, 26 maja 2020, 19:34

Będą organizować loty widokowe.

eVa
wtorek, 26 maja 2020, 19:07

Chciałeś zabłyszczeć a wyszły bzdury. Na kierunek Lotnictwo i kosmonautyka na studia cywilne przyjmują rocznie ok 60 osób. Do tego dochodzi kilkadziesiąt osób na studia wojskowe. Czyli średnio licząc 100 nowych adeptów pilotażu rocznie. Patrząc na wszystkie roczniki to 300-400 osób rocznie, które muszą latać.

piechu36
niedziela, 31 maja 2020, 04:37

Tak się zdarzyło, że tam studiuję. Jeśli chodzi o studentów cywilnych to co roku na pilotaż trafia około 26/28 osób. Wojskowych nigdy nie liczyliśmy, ale trochę ich jest na tych wykładach :V

Artur Goławski
wtorek, 26 maja 2020, 17:28

Co najmniej 160. Tymi samolotami latają na pewny etapie szkolenia nie tylko podchorążowie, ale także studenci cywilni LAW. W tym zagraniczni.

army pilot
wtorek, 26 maja 2020, 14:14

pytanie po co? w jednostkach sprzetu coraz mniej , brakuje najprostszych spraw i rzeczy , ogolny marazm i degrengolada a Deblin wydaje pieniadze na bzdury!

Tomasz33
środa, 27 maja 2020, 13:29

Chyba coraz więcej sprzętu(patrz kolejne Poprady, Raki, Kraby, mały mustang, itp)

Artur Goławski
wtorek, 26 maja 2020, 17:29

Szkoła może wynajmować od aeroklubów lub prywatnych firm samoloty. Ale zgodzi się Pan, że lepiej i racjonalnie jest je mieć na własność. Koszty wynajmu sięgają 200-300 tys. zł za sezon od sztuki.

Paweł P.
wtorek, 26 maja 2020, 14:11

125KM nieźle :) +6

Tweets Defence24