Reklama

Daesh stosuje w Libii taktykę Kaddafiego

20 lutego 2016, 14:00
Libia rebelianci
Fot. Maghrebia/flickr/CC BY 2.0/https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Znajdująca się w chaosie od 2011 roku Libia jest rozdarta przez wojnę domową, której zakończenie uniemożliwia brak porozumienia między ugrupowaniami politycznymi. W kraju pojawiły się siatki terrorystyczne, zbrojne ugrupowania i pospolite bandy. Brak ładu i porządku w Libii wykorzystało Daesh, zajmując część terytorium i traktując je jako enklawę istniejącego w Syrii i Iraku kalifatu. Obecnie Daesh obrało strategię, która przypomina działania obalonego i zabitego dyktatora Muammara Kaddafiego.

W celu pokazania podobieństw i różnic pomiędzy działaniami Daesh i libijskiego dyktatora, na początek warto zestawić główne elementy, stanowiące w obydwu przypadkach podstawę dla utrzymania aparatu represji i władzy/kontroli nad terenami w Libii. Jak zobaczymy, Daesh stosuje podobną taktykę, przy czym z uwagi na podstawy ideologiczne i dążenie do panowania na jak największym obszarze stanowi według komentatorów poważniejsze zagrożenie, niż Kaddafi. 

Strategia Daesh

Ataki terrorystyczne dokonywane przez Daesh, nigdy nie są przypadkowe, we wszystkich działaniach można dostrzec doskonałą organizację i strategiczny cel operacyjny. Strategia działania opiera się o podstawowe elementy, takie jak:

  • wywoływanie psychozy i strachu
  • sianie terroru
  • wykorzystywanie dzieci i kobiet
  • porwania
  • opłacanie najemników, czy też bojowników z Zachodu,
  • opłacanie „donosicieli”
  • wykorzystywanie i wysyłanie swoich działaczy poza granice
  • precyzyjne określenie kto jest wrogiem
  • wykazanie związku kulturowego i religijnego
  • chęć skłócenia ze sobą różnych grup etnicznych
  • terror jako forma rządów,
  • ograniczanie dostępu do mass mediów dla obywateli/mieszkańców rejonów pod panowaniem Daesh,
  • bardzo silna propaganda medialna

Strategia Kaddafiego

Dla przypomnienia, do głównych działań taktycznych Muammara Kaddafiego wobec ludności cywilnej należało:

  • używanie kobiet i dzieci jako żywych tarcz (działania Kaddafiego w mieście w Brega i Adżdabijja),
  • wykorzystywanie bojowników z Zachodu – głównie z Europy Wschodniej,
  • werbunek w Erytrei, Mali, Bangladeszu, Nigerii, Somalii, Czadu – najemnicy byli solidnie opłacani – otrzymywali około 30 tysięcy dolarów amerykańskich,
  • szkolenie dzieci, które potem służyły w armii libijskiej jako najemnicy - w tym celu Kaddafi sponsorował domy dziecka w Afryce, które w rzeczywistości były ośrodkami szkoleniowymi,
  • porwania,
  • opłacanie „donosicieli”
  • przesiedlenia mieszkańców Afryki subsaharyjskiej do Libii (niepokoje wśród rdzennych mieszkańców),
  • opłacanie najemników (zapłata w postaci kobiet, narkotyków, ziemi, mieszkań)
  • bezwzględne posłuszeństwo, inaczej terror, porwania członków rodziny,
  • szerzenie nienawiści do Libijczyków,
  • bardzo silna propaganda medialna,
  • ograniczanie dostępu do mass-mediów dla obywateli/mieszkańców Libii,
  • wzbudzanie i podsycanie konfliktów kulturowych i religijnych.

Analogie?

Analogii można doszukiwać się na wielu płaszczyznach, począwszy od kulturowej, społecznej, ekonomicznej, po militarną. Daesh stosuje na szeroką skalę „udoskonaloną” strategię Kaddafiego. Niemniej jednak działania tej organizacji terrorystycznej są dużo bardziej brutalne, ich wykonawcy pozbawieni są bowiem jakichkolwiek hamulców moralnych. Szerzenie strachu i terroru wśród ludzi przekroczyło jakiekolwiek mierzalne normy. Mimo wszystko, Muammar Kaddafi działał w sposób skryty i do opinii publicznej nie dostawały się niepochlebne informacje na jego temat. Libia była owiana tajemnicą, represje choć bardzo brutalne miały ograniczony zasięg. Z kolei działania Daesh dotyczą całej populacji i mają na celu zdominowanie wszystkich dziedzin życia, co jest charakterystyczne dla najgorszych systemów totalitarnych.

Ostanie doniesienia z Libii mówią o tym, że bojówki Daesh są w stanie zapłacić 1000 USD dla chętnych najemników z Nigerii. Niewiele, kiedy porówna się tą sumę „wynagrodzenia” za czasów Kaddafiego. Zmieniła się jednak skala zjawiska. Chętnych i walk jest coraz więcej, dlatego też „pensje” zaczęły maleć. Al-Kaida i Daesh, szczyciły się tym, że na przełomie 2013-2015 roku płaciły swoim bojownikom około 300-500 USD miesięcznie. Zmiana wynagrodzenia dla nowych bojowników może mieć różne przyczyny, które również warto przeanalizować. Z jednej strony może to oznaczać spadek popularności bojowników Daesh, albo po prostu ich brak. Do tego dochodzi wzrost popularności Al-Kaidy, która jest coraz silniejsza w tym rejonie lub też niechęć wobec nowych przybyszów i ich prawa. 

Strategia Daesh niezwykle przypomina działania byłego dyktatora. Można zaryzykować tezę, że bez względu na cel - podobne działania zawsze znajdą sobie entuzjastów wśród mieszkańców Afryki, z uwagi na niski poziom życia, brak perspektyw, przywiązania do państwa jako jedynego podmiotu, uprawnionego do używania siły itd. Istotną rolę odgrywa tutaj też ogólna słabość struktur państwowych, w wielu wypadkach systemowo niezdolnych do przeciwdziałania nielegalnym grupom zbrojnym, i to nawet na obszarach, które nie są objęte aktywnym konfliktem zbrojnym.

Na zakończenie należałoby postawić pytanie: Dlaczego Daesh  tak zależy na Libii i dlaczego zmienili taktykę działania wobec obszarów subsaharyjskich? Na początku trwania libijskiej rebelii udział i rola islamskich radykałów w strukturach militarnych miały charakter spontaniczny, jednak potem znaczna część ich aktywności była sterowana lub inspirowana przez samą Al-Kaidę oraz Daesh. Wiązało się to z narastającym stopniowo w centralnym kierownictwie Al-Kaidy zainteresowaniem falą rewolucji w krajach arabskich, zwłaszcza w Afryce Północnej, a Daesh na Bliskim Wschodzie.

Po objęciu przez Ajmana az-Zawahiriego funkcji emira Al-Kaidy, to zainteresowanie Arabską Wiosną ze strony „trzonu” Al-Kaidy przybrało formę wyraźnego poparcia i jawnego dążenia do wykorzystania rezultatów wydarzeń w regionie dla celów realizacji strategii ruchu islamistycznego. Nowe kierownictwo Al-Kaidy, w którym znalazło się kilku Libijczyków, stworzyło z tego regionu „dowództwa operacji zewnętrznych” Al-Kaidy, które operowało na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Przedłużająca się wojna domowa w Libii stworzyła także dla północnoafrykańskich struktur islamistycznych, zwłaszcza tych powiązanych  z Al-Kaidą, szereg konkretnych korzyści operacyjnych, takich jak możliwość wejścia w posiadanie znacznych ilości uzbrojenia, czy też niemal nieograniczoną swobodę operowania na terytorium libijskim, stworzenia tam baz, magazynów uzbrojenia itp.

Z perspektywy islamistów atrakcyjne stało się również ukształtowanie terytorium Libii, charakteryzujące się skupieniem większości ludności i infrastruktury ekonomicznej kraju w pasie wybrzeża, przy niemal bezludnym, pustynnym i surowym klimatycznie interiorze na południu, graniczącym z równie niezamieszkanymi obszarami państw Sahelu i Afryki Wschodniej. Wraz z nasilaniem się rywalizacji o wpływy i pozycję polityczną w nowych władzach Libii, islamiści zaczęli odgrywać większą rolę polityczną.

Obecnie Libia jest postrzegana przez terrorystów jako bezpieczne miejsce, w którym bez trudu mogą tworzyć oddziały swych organizacji. Od grudnia ub. r. arabskie portale donoszą o wzroście aktywności bojówek islamskich wzdłuż libijskiego wybrzeża. Ponadto libijskie służby wywiadowcze informują, że najważniejsi dowódcy Daesh, wraz z kalifem. znajdują się właśnie w Libii. Potwierdza się czarny scenariusz wielokrotnie powtarzany przez Mohameda al-Dayri, ministra spraw zagranicznych Libii w rządzie w Tobruku, uznanym na arenie międzynarodowej: „Bojownicy Daesh nie zajęli jeszcze pól naftowych, ale obawiamy się, że mogą kontrolować odwierty już wkrótce […] Liderzy Daesh z Syrii i Iraku wydali polecenie wzmocnienia szeregów w Libii. Chcą, by Libia stała się ich bazą”.

Po kilku miesiącach od wypowiedzenia tych słów Daesh kontroluje większość obszarów rafinerii i sukcesywnie tworzy bazy na libijskim wybrzeżu. Niektórzy twierdzą, że bojownicy zdają sobie sprawę, że poniosą porażkę na Bliskim Wschodzie i mogą ewentualnie utworzyć nową "stolicę" kalifatu w Libii. Dlatego tak zależy im na nowych rekrutach z Afryki. Bojownicy Daesh zdobyli przyczółek pośród tej próżni władzy, kontrolują teraz nadmorskie miasta Syrta i Misrata. Obecnie prowadzą działania służące przejęciu kontroli nad kolejnym miastem Darna, leżącym na wschodzie kraju. 

Magdalena El Ghamari

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Capek
sobota, 20 lutego 2016, 22:01

IS nie ma Misraty. IS szybciej przegrałoby w Libii niż na Bliskim Wschodzie gdyby ich tam bombardowano tak regularnie jak na Bliskim Wschodzie.

Piotr
sobota, 20 lutego 2016, 18:40

"Znajdująca się w chaosie od 2011 roku Libia" - a kto w 2011 roku wsparł nalotami umiarkowaną opozycję libijską i doprowadził do tego, że obecnie Libia to państwo upadłe? Dopóki Kadafi dzielił się zyskami z handlu swoją ropą z krajami zachodnimi to był przyjmowany z honorami przez prezydentów i premierów w Paryżu, Rzymie itd. Cyt. z wiki: " UE zakończyła sankcje wobec Libii, a w październiku 2010 roku wypłaciła Libii 50 milionów euro które przeznaczone zostały na zatrzymanie afrykańskich imigrantów próbujących dostać się do Europy, Kaddafi popierał zatrzymanie imigracji do Europy" I dlaczego NATO wspierało zabicie Kadafiego? "W dniu 25 stycznia 2009 roku libijski przywódca zaproponował nacjonalizację amerykańskich, brytyjskich, niemieckich, hiszpańskich, norweskich i kanadyjskich kompanii naftowych z powodu niższych cen ropy. „Kraje eksportujące ropę powinny zdecydować się na nacjonalizację ze względu na szybki spadek cen ropy naftowej. Musimy porozmawiać o tym poważnie,” powiedział Kadafi. „Obecnie ropa powinna być własnością państwa, abyśmy mogli lepiej kontrolować ceny przez zwiększenie lub zmniejszenie produkcji.” Ta wypowiedź zaniepokoiła główne firmy zagraniczne działające w Libii: Anglo-Dutch Shell, British Petroleum, U.S. ExxonMobil, Hess Corp., Marathon Oil, Occidental Petroleum and ConocoPhillips, hiszpański Repsol, niemiecki Wintershall, austriacki OMV, norweski Statoil, Eni i kanadyjski Petro Canada." Teraz jest podobnie w Syrii - wspierana jest umiarkowana opozycja - jak ta opozycja wygra będzie taki sam chlew jak w Libii albo powstanie kalifat całujący w tyłek Saudów.

baca56
niedziela, 21 lutego 2016, 00:24

Jest pewna nietrywialna, subtelna analogia pomiędzy wydarzeniami z Libii i nieco wcześniejszymi przypadkami w Iraku. Nie chodzi o to, że i tu i tam władza sprawowana była w sposób dyktatorski (nie były to jakoś wyjątkowo ludobójcze dyktatury) , ani o to, że państwa te były zagrożeniem na zewnątrz (były, ale w niewielkim stopniu). Obydwa państwa były też (jak na bliskowschodnie standardy) w dużym stopniu neutralne religijnie, w pewnym sensie nowoczesne (dalece bardziej niż np. Arabia Saudyjska). To są analogie powszechnie znane, trywialne. W mniejszym stopniu zwraca się uwagę na inne, być może kluczowe podobieństwo: Saddam Husajn zaangażował się w próbę oparcia handlu ropą naftową na koszyku kilku walut. Kadafi miał ideę oparcia handlu na walucie libijskiej opartej na złocie, którego miał spore zasoby. Obydwa te pomysły stanowiły śmiertelne zagrożenie dla podstawowego amerykańskiego towaru eksportowego jakim jest dolar. I być może właśnie to było powodem, ze obydwu tych przywódców zamordowano a ich kraje zniszczono.

Wanad
poniedziałek, 22 lutego 2016, 16:14

Najlepsze co można zrobić, to po pierwsze, "zabetonować" zewnętrzne granice UE w taki sposób, żeby nikt się nie prześliznął. Po drugie, dać każdemu mieszkańcowi Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu AK-47 i amunicji bez ograniczeń. Niech walczą za siebie, swoje plemię, swoją religię... generalnie niech walczą. W taki oto sposób wykończą się sami. Jedyne co trzeba zrobić to zabezpieczyć granicę. A, tak bardziej poważnie, jedynym wyjściem jest uszczelnienie granicy połączone z odsyłaniem tych którym się udało. To wystarczy, po czasie koniecznym do rozpowszechnienia tych wieści, problem emigrantów się sam rozwiąże. Wszelkie pomysły z kategorii "ratowania świata", są tylko zaproszeniem dla kolejnych cwaniaków. Na świecie żyje pewnie ze 2 mld ludzi którym się powodzi gorzej niż statystycznemu mieszkańcowi UE, czy powinniśmy ich wszystkich przyjąć do Europy? To szaleństwo. Co do przyczyn niepowodzeń Bliskiego Wschodu i Afryki, to ich problemy. Przestańmy się w to mieszać i w końcu "zorganizują" sobie nowych dyktatorów z którymi będzie się można dogadać.

Eldonik
sobota, 20 lutego 2016, 17:32

PAni Magdo, taktyka utrzymania władzy wewnętrznej Kadafiego była zbliżona do taktyki utrzymania władzy przez reżimy totalitarne, dyktatorskie na świecie. A szczególnie w tym rejonie świata. Więc to nic nowego. W Libii utrzyma władzę i zrobi porządek, tylko ta siła która w sposób skuteczny i brutalny spacyfikuje pozostałą opozycję i klany. To samo zrobił wiele lat temu młody Kadafi, który obalił słabego króla Idrisa i w sposób brutalny rozprawił się ze swoimi przeciwnikami. Tylko rządy "silnej ręki" doprowadzą do ponownego zapewnienia "spokoju" w Libii. Libia jest bardzo łakomym kąskiem, ponieważ ma mało mieszkańców (poniżej 6 mln), olbrzymią powierzchnię kraju i zasobne złoża ropy naftowej. Zyski z ropy spokojnie wystarczą na zapewnienie bytu mieszkańcom, a z reszty można spokojnie finansować dowolną działalność, np. szkolić nową armią na pustyni.

Prosty człek
sobota, 20 lutego 2016, 15:26

To normalna taktyka. Nic nowego nie napisano

Łukasz Z
poniedziałek, 22 lutego 2016, 19:56

Co oznacza "szerzenie nienawiści do Libijczyków" u Kaddafiego?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama