Czym Amerykanie strącili irańskiego drona?

27 lipca 2019, 12:28
5c54656485aef515755481d3-1334-819
Obsługiwany przez Marines system Light Marine Air Defense Integrated System na pokładzie okrętu desantowego USS “Kearsarge” poczas przejścia przez Kanał Sueski 12 stycznia 2019 r. Fot. US Marine Corps

Według amerykańskich mediów do strącenia irańskiego drona w cieśninie Ormuz przez okręt desantowy USS „Boxer” użyto po raz pierwszy nowej generacji uzbrojenie o energii skierowanej. W rzeczywistości wykorzystano typowy system antydronowy, który nie był zresztą integralnym wyposażeniem stosującego go śmigłowcowca.

Uzbrojenie o energii skierowanej (directed-energy weapon) do neutralizowania obiektów wykorzystuje najczęściej laser dużej mocy lub skupioną wiązkę promieniowania elektromagnetycznego. Zgodnie z oświadczeniem amerykańskiego Departamentu Obrony to właśnie tego rodzaju uzbrojenie z okrętu desantowego USS „Boxer” wykorzystano do strącenia irańskiego samolotu bezzałogowego w Cieśninie Ormuz 18 czerwca 2019 r.

Dron został zaatakowany „w samoobronie”, ponieważ znalazł się w strefie bezpośredniego zagrożenia wyznaczonego wokół należącego do U.S. Navy śmigłowcowca desantowego (w odległości około 900 m). Iran nie zaprotestował na działanie Amerykanów nie potwierdzając, że to jego bezzałogowiec pojawił się koło amerykańskiego okrętu. Trudno się zresztą dziwić takiej reakcji obu stron. Z jednej strony Irańczycy chcą za wszelką cenę uniknąć podejrzeń, że to oni stoją za ostatnimi atakami na komercyjne tankowce w Zatoce Omańskiej. Będą więc jak najdłużej starali się ukryć, że ich drony (i to prawdopodobnie uzbrojone) krążą nad jednostkami pływającymi na wodach międzynarodowych.

Amerykanie muszą natomiast chronić swoje okręty, a szczególnie te, które w bardzo łatwy sposób można uszkodzić. Takimi wrażliwymi jednostkami są lotniskowce i śmigłowcowce, których pokłady są wypełnione statkami powietrznymi z paliwem i podwieszonym uzbrojeniem. I to dlatego nikt nie ma pretensji do Amerykanów, że podjęli zdecydowane kroki, by wyeliminować zagrożenie.

Czego użyto do strącenia irańskiego bezzałogowca?

Tym bardziej, że do strącenia bezzałogowca nie użyto ostrej amunicji, ale system antydronowy LMADIS (Light Marine Air Defense Integrated System), który znajdował się na okręcie USS „Boxer”. Co ciekawe, system ten nie był integralnym uzbrojeniem tego okrętu, ale znajdował się na wyposażeniu 11. Jednostki Ekspedycyjnej Korpusu Piechoty Morskiej (11th Marine Expeditionary Unit), która znajdowała się na jego pokładzie. Jak się okazało, Marines w prosty sposób wytoczyli na lądowisko śmigłowcowca lekkie, terenowe pojazdy taktyczne LTATV (light, tactical, all-terrain vehicles) typu Polaris MRZR wyposażone w system LMADIS i zorganizowali ciągłe dyżury, nadzorując przestrzeń wokół okrętu.

image
Fot. U.S. Navy

Amerykanie udowodnili w ten sposób słuszność decyzji, by wyposażać swoje jednostki ekspedycyjne w systemy antydronowe. Wcześniej również próbowano neutralizować obce drony, ale wykorzystywano do tego standardowe uzbrojenie strzeleckie i artyleryjskie lub nawet rakietowe. Teraz wyraźnie pokazano, że bardzo dobrze nadają się do tego również systemy wykorzystujące zakłócenia radioelektroniczne.

System LMADIS składa się z dwóch pojazdów, z których jeden spełnia rolę wozu dowodzenia, a drugi jest wyposażony w sensory radarowe, radiowe i optyczne oraz nadajniki zakłóceń. To właśnie te sensory służą do wykrywania, śledzenia i identyfikacji pojawiających się zagrożeń. W pierwszej kolejności, do wczesnego ostrzegania, wykorzystuje się radar obserwacji sytuacji powietrznej RPS-42 (izraelskiej firmy RADA), a właściwie kilka takich radarów o nieruchomych antenach, które tak rozmieszczono na pojeździe, by zabezpieczyć obserwacje dookólną.

Jako system wczesnego ostrzegania może również działać drugi element zestawu LMADIS - system rozpoznania radioelektronicznego Skyview RF Detection (amerykańskiej firmy VERSUS z Wirginii). Urządzenie to wykorzystuje zestaw anten kierunkowych, które pasywnie pozwalają namierzyć źródło promieniowania elektromagnetycznego (nadajnik umieszczony na dronie). Kolejnym etapem działania jest nakierowanie w sektor wskazany przez radar lub pasywny system rozpoznania niewielkiej głowicy optoelektronicznej, zawierającej zarówno kamerę światła dziennego, jak i kamerę termowizyjną. W ten sposób operatorzy zestawu mają możliwość zidentyfikowania nieznanego obiektu zarówno w dzień, jak i w nocy.

image
Fot. U.S. Navy

Jeżeli po sklasyfikowaniu bezzałogowca obsługa „wozu dowodzenia” potwierdzi wykrycie zagrożenia może podjąć decyzję o użyciu zagłuszacza, aby przerwać pracę urządzeń elektronicznych na pokładzie drona. W tym celu włącza się kierunkowy nadajnik zakłóceń radioelektronicznych SNC MODi (amerykańskiej firmy Sierra Nevada Corpodration). Firma ta specjalizuje się w tego rodzaju systemach zakłócających proponując między innymi niewielkie, zagłuszające zestawy plecakowe. Prawdopodobnie to właśnie wersja takiego urządzenia została zastosowana w systemie LMADIS.

Wszystkie podsystemy w tym LMADIS są programowalne – w tym radary. Do ich sterowania wystarczy więc tak naprawdę tylko niewielki laptop taktyczny z podkładem mapy elektronicznej. Oba pojazdy wchodzące w skład systemu są na tyle kompaktowe, że mogą być z łatwością transportowane przez śmigłowce CH-53 lub samoloty pionowego startu V-22 Osprey.

Cały system LMADIS został początkowo przetestowany na lądzie, ale od początku tego roku jego skuteczność sprowadzana jest również na pokładzie okrętów. Początkowo ujawniono zdjęcia pojazdów Polaris MRZR z systemem LMADIS na pokładzie śmigłowcowca desantowego USS „Kearsarge” (wtedy wykorzystywano zestawy antydronowe należące do 22. Jednostki Ekspedycyjnej Korpusu Piechoty Morskiej - na co dzień bazującej w Północnej Karolinie). Teraz okazało się że takie samo rozwiązanie zastosowano skutecznie na okręcie desantowym USS „Boxer”.

Dla Amerykanów jest to o tyle ważne, że znaleziono w ten sposób stosunkowo tani sposób na eliminowanie bezzałogowych systemów latających. Oczywiście, zestrzelony przez Iran amerykański bezzałogowiec Global Hawk był wart ponad 100 milionów dolarów i tu rzeczywiście opłacało się stosować nawet drogie uzbrojenie rakietowe. Irańczycy oraz bojownicy islamscy wykorzystują jednak proste drony, które są setki razy tańsze – kosztując nawet kilkaset dolarów. Tymczasem zdarzały się już przypadki, że do zestrzelenia takiego „topornego” bezzałogowca trzeba było użyć wartą ponad 3 miliony dolarów rakietę PC-3 z systemu Patriot.

Dużo tańsze jest uzbrojenie artyleryjskie – szczególnie zestawy artyleryjskie Phalanx kalibru 20 mm wykorzystywane do obrony bezpośredniej okrętów. Ale i tutaj koszt zużytej amunicji przekracza wielokrotnie wartość dronów, a ponadto pojawia się trudność w zapewnieniu bezpieczeństwa i wyeliminowaniu strat ubocznych na bardzo uczęszczanych szlakach morskich w czasie pokoju.

Czy użycie systemu LMADIS rzeczywiście jest przełomem?

Opisując działania okrętu USS „Boxer”, amerykańskie media często wskazywały na pierwsze użycie systemu uzbrojenia „strzelającego” energią skierowaną. W przypadku LMADIS była to jednak lekka przesada, ponieważ jest to tak naprawdę system zakłócający. Uzbrojenie wykorzystujące energię skierowana służy natomiast do niszczenia termicznego obiektu (poprzez skupioną wiązkę laserową dużej mocy) lub poprzez niszczenie znajdujących się na pokładzie tego obiektu systemów elektronicznych (silnym impulsem elektromagnetycznym). Przypuszcza się, że pierwszym działkiem elektromagnetycznym będzie tak naprawdę system THOR (Tactical High Power Microwave Operational Responder), którego testy rozpoczęły się w czerwcu 2019 r.

Jednak skuteczne użycie LMADIS to rzeczywiście pewien przełom, który być może doprowadzi do szybszego rozwoju i wprowadzania systemów antydronowych i to nie tylko w Piechocie Morskiej. Warto przy tym zauważyć, że Amerykanie nie zastosowali niczego przełomowego, a tylko połączyli gotowe już rozwiązania z różnych dziedzin tworząc standardowy system antydronowy.

image
Radar MHR był zaproponowany przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. z Grudziądza dla systemu antydronowego ikarX. Fot. M.Dura

Podobne rozwiązania są również proponowane przez inne państwa – w tym przez Polskę. Stosowane są w nich urządzenia tego samego rodzaju jak w LMADIS, a nawet urządzenia takiego samego typu. Przykładem może być system antydronowy ikarX opracowywany m.in. przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. z Grudziądza, który w czasie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w 2018 r. był prezentowany w konfiguracji z radarem MHR (Multi-Mission Hemispheric Radar) izraelskiej firmy RADA. Polacy więc zaproponowali zestaw z taką samą stacją radiolokacyjną jak Amerykanie w LMADIS.

Z ta różnicą, że Amerykanie swój system wprowadzili na wyposażenie wojsk, a polscy wojskowi i politycy nadal się zastanawiają, jak on powinien docelowo wyglądać.

image
Radar MHR był zaproponowany przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia S.A. z Grudziądza dla systemu antydronowego ikarX. Fot. M.Dura
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 65
Reklama
R
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:44

Teraz sie chwala, ale jak im bodajze w 2016 iranczycy latali nad lotniskowcem to cisza byla.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 21:25

Czy mi sie wydaje czy wtedy stosunki z Iranem były nieco inne??

Zuza
poniedziałek, 29 lipca 2019, 10:09

Użyto "kogo? czego?" - uzbrojenia

Commo Guy
niedziela, 28 lipca 2019, 16:59

Radiostacje Harris integruja systemy LMADIS.

Jasio
niedziela, 28 lipca 2019, 11:26

Amerykanie wprowadzili do swoich wojsko a u nas dalej analiza jak to ma wyglądać.......... Temu mamy nie modernizację tylko pseudo modernizację i burdel w wojsku

Niuniu
niedziela, 28 lipca 2019, 07:44

Iran nie tylko zaprzecza utracie swojego bezzałogowca ale wręcz twierdzi, że amerykanie zestrzelili swój własny aparat latający. Amerykanie poza oświadczeniem nic więcej nie pokazali - brak nawet nagrania z "zestrzelenia" nie mówiąc o szczątkach które mogły by potwierdzać tezę, że to był irański dron. Czyli albo był to dron ich lub jakiegoś zaprzyjaźnionego kraju albo tam nic nie było. A do "niczego" można strzelać nawet z lasera lub użyć mieczy świetlnych. Ważne, że "moc" jest z tymi "dobrymi".

Marek
czwartek, 1 sierpnia 2019, 10:23

Iran różne rzeczy twierdzi. Tytułem przykładu swego czasu twierdził, że zbudował prototyp niezwykle groźnego myśliwca Stealth.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:26

Iran zaprzecza wielu rzeczom ale jakoś tak sie składa ze praktycznie zawsze znajduja one potwierdzenie wiec daruj sobie płacz:)

Ja
środa, 31 lipca 2019, 09:41

W Iraku do tej pory szukają dowodów!

obserwator
piątek, 2 sierpnia 2019, 00:24

Na co? Saddam miał broń chemiczną (co nie ulega dyskusji) ale po 1. wojnie irackiej ją zniszczył. Jego pech że nie wpuścił obserwatorów chociażby ONZ aby to dokładnie sprawdzić.

Davien
piątek, 2 sierpnia 2019, 02:36

Panie obserwator w samym arsenale w Amarah znaleziono kilkaset pocisków i rakit z Sarinem wiec jak widac cos dziwne te zniszczenie:))

Pirat.
poniedziałek, 29 lipca 2019, 04:43

Iran zaprzecza bo inaczej nie może. Dron poszedł na dno. To tylko w Rosjanie zestrzeliwują własne myśliwce bojowe lub samoloty pasażerskie.

DSA
niedziela, 28 lipca 2019, 00:47

tytuł artykułu powinien brzmieć: "Czy Amerykanie strącili irańskiego drona". Mimo niewielkiej odległości nie ma żadnego filmu, nie ma zdjęć szczątków drona, a można się spodziewać, że byłby dla Amerykanów cenna zdobyczą choćby po to, by można było opracować metody zwalczania irańskich maszyn, czy wykorzystać w wojnie propagandowej. Iran zaprzeczył, że utracił jakąkolwiek maszynę. Opublikował też filmy wykonane przez jeden z dronów w trakcie przejścia USS Boxer przez Cieśninę Ormuz. Oczywiście nie jest to dowód na to, że dron nie został utracony. Czyli mamy typową sytuację słowo przeciwko słowu. Osobną kwestią jest wyznaczanie "strefy bezpieczeństwa" wokół śmigłowca znajdującego się nad wodami międzynarodowymi (o ile to były wody międzynarodowe a nie Iranu czy Omanu). Coś takiego nie ma żadnego umocowania w prawie międzynarodowym.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 14:28

Panie DSA każdy dowódca okretu ma pełne prawo bronic swoja jednostkę przed wrogimi działaniami a jak do tej pory działania iranu takie były wiec miał pełne prawo wyznaczyc strefę i zestrzelić tego drona. Nie zapominaj ze okret wojenny jest częścią państwa pod jakiego bandera pływa.

DSA
poniedziałek, 29 lipca 2019, 16:06

okręt mógłby się bronić gdyby był atakowany. Nie ma informacji na ten temat. Sam dron prawdopodobnie nie był nawet uzbrojony. Wielokrotnie irańskie drony, czy jednostki zbliżały się do amerykańskich na dużo mniejsze odległości. Na przykład podczas tego przejścia irańska fregata znajdowała się około 500 metrów za rufą USS Boxer. Bez wątpienia stanowiła większe zagrożenie niż dron. Zgodnie z Pańską logiką powinna zostać zatopiona, a tak się oczywiście nie stało, bo nie było ku temu żadnych powodów. Druga sprawa amerykańskie okręty korzystają w Cieśninie Ormuz z prawa do przejścia tranzytowego. Nie powinny wykonywać wówczas żadnych operacji wojskowych typu loty śmigłowców pokładowych. Co do kwestii rzekomego zestrzelenia to wg mnie była to propagandowa odpowiedź na zestrzelenie Global Hawka. Przy czym sytuacja jest podobna. Jedna strona twierdzi, że znajdował się nad wodami międzynarodowymi, a inna, że w obrębie wód terytorialnych. Akurat ten Global Hawk leciał z wyłączonym transponderem i nie da się sprawdzić jego pozycji w momencie zestrzelenia np za pomocą ogólnodostępnych serwisów. Ale czy słyszał ktoś, by Amerykanie podjęli akcję wydobycia szczątków Global Hawka? Nie podjęli. A pewnie woleliby żeby ta technologia nie dostała się w niepowołane ręce. Zdjęcia części wyławianych przez irańskich rybaków są w sieci. Tak samo jak plotki, że dwa rosyjskie statki przypłynęły już przeprowadzić operację wydobycia wraku.

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 00:17

Panie DSA, w ciesninie Ormuz sa tez wody międzynarodowe a co do fregaty to troche inna sytuacja, bo fregata w takeij odległosci nie stanowiła wbrew pozorom wielkiego zagrozenia. Natomiast co przenosił dron nie wiadomo a w swietle postepowania Iranu... Aha co do Global Hawka to po pierwsze może jakis dowód na ten niedziałający transponder bo akurat jego pozycja była znana wiec cos chyba nie tak RQ-4 to dość stary 20-sto letni dron wiec technologia nie jest już raczej zbyt tajna

DSA
wtorek, 30 lipca 2019, 22:54

Są ale nie da się przejść tej cieśniny bez wpływania na wody terytorialne Iranu lub Omanu. Ten przykład z fregatą obnażył absurdalność Pańskiego rozumowania. Zanim fregata zbliżyła się na 500 metrów była odległa o milę, 5 mil, 10 mil itd. A zatem zagrożenie, czysto teoretyczne, jak najbardziej istniało. A mimo tego Amerykanie jej nie zatopili i w ramach wymyślonej przez siebie "strefy bezpieczeństwa" nie żądają aby stały w portach. To zresztą nic nie daje, bo każdy okręt przepływający przez Cieśninę jest w zasięgu irańskich rakiet przeciwokrętowych odpalanych z brzegu więc zagrożenie istnieje cały czas. Dowód na to, że transponder nie był ustawiony w Mode C jest taki, że nie był widoczny na np: Flightradar24 i innych podobnych serwisach. Z reguły Global Hawki, czy inne amerykańskie maszyny rozpoznawcze są tam widoczne. Argument, że nie podejmowane są próby podniesienia warku Global Hawka, bo "nie jest nowoczesny" jest po prostu śmieszny. Amerykanie nie mają nic lepszego i nawet nie planują mieć. A 20 lat to niedługo będzie miał F-35. Wystarczy przypomnieć co się działo gdy japoński spadł do Pacyfiku.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 11:56

Panie DSA szerokość Ciesniny Ormuz to 29 mil wiec nawet w najwęższym miejscu mamy 5 mil wód miedzynarodowych, natomiast istotnie tory wodne są wyznaczone tak że przechodzą przez wody terytoralne omanu i Iranu. USS Boxer nie był w Ciesninie ale w tzw. Strait of Hormuz na wodach miedzynarodowych, taka mała róznica. Dalej, fregata płynaca sobie spokojnie jak najbardziej nie stanowiła zagrozenia , bo nikt nie pcha się zokretem uzbrojonym w pociski pokr tuz pod nos potencjalnego przeciwnika. Natomiast dron, nie reagujacy na wywołania z LHD i nie zmieniający kursu w dobie iranskich ataków jak najbardziej stanowił zagrozenie. Natomiast panei DSA porównywanie technologii zastosowanych w F-35 z tymi w Global Hawku to naprawde wyjatkowo kiepska manipulacja.

DSA
środa, 31 lipca 2019, 14:33

Panie Davien wiadomości z Wikipedii to za mało. Cieśnina ma owszem minimalną szerokość 29 mil ale na je wodach położone są liczne wyspy należące bądź do Omanu bądź do Iranu dlatego nie ma możliwości przejścia bez wpływania na wody terytorialne któregoś z krajów. Spokojnie płynąca fregata - dobre. W każdej chwili mogłaby zaatakować. Tyle, że nie chciała bo po co? Dron nie musi zmieniać żadnego kursu bo znajdował się w najlepszym przypadku w międzynarodowej przestrzeni powietrznej (a być może irańskiej) i mógł przelecieć nawet nad tym okrętem

Davien
środa, 31 lipca 2019, 21:09

Panie DSA jakby pan czytał co komentuje to by zauwazył ze pisałem o torach wodnych a po drugie fregata w odległosci 500m mogłaby co najwyżej nspróbowac uzyc działka i to wszystko. A cod o drona to polecam zapoznać sie z przepisami bo nikt nie kwestionuje że Boxer miał pełne prawo go zestzrelić:)

DSA
czwartek, 1 sierpnia 2019, 02:21

Ale po co Pan kłamie skoro napisał Pan: "nawet w najwęższym miejscu mamy 5 mil wód miedzynarodowych". A potem znów bzdury o 500 m. A z odległości 1 mili mogli już odpalić pociski przeciwokrętowe? A z 5 mil? Skoro jest Pan tak pewien legalności ewentualnego zestrzelenia to proszę podać jaki międzynarodowy akt według Pana reguluje możliwość zestrzelenia drona (lub samolotu) w takim przypadku i w którym paragrafie a najlepiej wkleić jego fragment

Michał
wtorek, 30 lipca 2019, 13:41

Nie, nie ma w cieśninie Ormuz wód międzynarodowych, są jedynie wody terytorialne Iranu i Omanu. Ruch statków odbywa się na zasadach prawa przejścia tranzytowego.

Davien
środa, 31 lipca 2019, 11:57

Michał, jak najbardziej są, serokość w najwęższym miejscu to 29mil, wody terytorialne to 12 mil wiec policz sobie. natomiast istotnie ruch statków odbywa sie po torach wodnych na wodach terytorialnych ale to dotyczy jednostek cywilnych.

DSA
wtorek, 30 lipca 2019, 22:30

to zależy jak traktować Cieśninę. W każdym razie nie da się jej przejść żeglując tylko po wodach międzynarodowych.

GB
środa, 31 lipca 2019, 11:37

Oczywiście że się da. Iran nielegalnie rozszerzył swoje wody terytorialne. Nikt tego nie uznaje.

DSA
środa, 31 lipca 2019, 19:46

Nie uznawać to mogą co najwyżej USA, które nie podpisały UNCOLS. Rozszerzenie wynikało właśnie z przyjęcia traktatu

Davien
czwartek, 1 sierpnia 2019, 17:46

A to ciekawe, bo własnei wody terytorialne moga miec maks 12 mil szerokości i 95% państw to uznaje . Tylko 5% państw nie uznaje tego i utrzymuje szersze wody terytorialne wbrew prawu miedzynarodowemu. A tu cos dla pana "Szerokość pasa morza terytorialnego nie może przekroczyć 12 mil morskich (art. 3 konwencji o prawie morza) od linii podstawowej"

DSA
piątek, 2 sierpnia 2019, 01:06

to właśnie w UNCLOS czyli Konwencji o prawie morza ustalono 12 mil. USA do dziś nie ratyfikowały tej konwencji. Czy naprawdę jest takim problemem żeby Pan sprawdził jak wyglądają granice wód terytorialnych w Cieśninie Ormuz i przekonał się na własne oczy? Normalnie wkleiłbym obrazek w pierwszym poście co zamknęłoby temat, a tak zaśmiecamy forum zbędnymi postami.

Davien
sobota, 3 sierpnia 2019, 01:07

Panie DSA, wiec w końcu Iran rozszerzył te wody terytorialne poz swój limit 12 mil wg pana legalnie czy nielegalnie, bo limit 12 mil to obowiązuje zdaje sie od ponad 30 lat?

dim
sobota, 27 lipca 2019, 23:48

[Myślę, że] urządzenia zakłócające będą skuteczne tylko w wojnie mocno asymetrycznej poziomem technologii stron. Gdyż prawidłowo (tj. ochronnie) skonstruowanych nadajników ani obwodów sterowania raczej nie da się zakłócić. Zakłócamy tory odbiorcze. Czyli rozsądnie wykonane, przyszłe smart drony będą od takich urządzeń bezpieczne. Czyli raczej broń wysokoenergetyczna. A tego żołnierz na ramieniu nie utrzyma, ani nie wytrzymałby jego organizm, ani baterie. Czyli broń na wyspecjalizowanych pojazdach, a jeszcze z porządnym przyłączem także zewnętrznego zasilania.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:27

A torów nadawczych to nie zakłóci, znafco? Dlaczego? Jak chcesz na dronie zabezpieczyć nadajniki małej mocy (bo skąd weźmiesz zasilanie do dużej mocy)? Myśliwce USA i Izraela nie radzą sobie z Krasuchami w Syrii a ty chcesz, by radziły sobie drony? I nie tylko nadajniki: W Syrii czy nad Krymem Rosja też zakłóca anteny amerykańskich satelitów, tak, że nic nie mogą nadawać ani odbierać, więc tego drona satelita nie będzie słyszał. I jaki będziesz miał pożytek z drona bez gps (INS to w najlepszym razie 1% błędu, czyli po 100km masz błąd pozycjonowania 1km) i bez datalinka? Ma wracać z nagraniami jak samoloty z IIWŚ do analizy sfilmowanego materiału? I przy analizie jeszcze będzie trzeba robić obliczenia w którym miejscu to było filmowane?

Aster
czwartek, 1 sierpnia 2019, 01:44

Panie Fanklub, dim ma rację. Widać, że ma jakieś pojęcie o elektronice i to co pisze jest prawdą. Nie zakłóca się nadajników tylko odbiorniki panie znafco.

Extern
wtorek, 30 lipca 2019, 18:42

Torów nadawczych to nie zakłóci znafco bo prąd nie chce jakoś płynąć w kierunku zaporowym złącza półprzewodnikowego. Jedyne co można przerwać takim sprzętem jakiego użyli Amerykanie to sygnały ze stacji bazowej do drona na zasadzie że dron nie odróżni sygnału użytecznego na tle szumu kwadraturowego nadawanego przez zakłucacza . Jeśli dron jest głupi to bez sygnałów korygujących położenie lotek wpadnie w korkociąg. Jak dron jest mądry to zacznie krążyć szukając sygnału ze stacji bazowej, jak nie znajdzie to wróci po śladach do domu.

dim
poniedziałek, 29 lipca 2019, 22:59

A zakłócasz latarkę sygnalizacyjną, czy oczy obserwatora ? To najkrócej, więcej na wykładach z urządzeń odbiorczych, nadawczych i anten/propagacji fal. Nadajnika się NIE zakłóca. Zakłócamy odbiornik.

Davien
poniedziałek, 29 lipca 2019, 21:28

Funku, a po co mają sobie radzić z przereklamowanymi Krasuhami 4 jak one nie są w stanie zakłócac mysliwców bo nie do tego celu powstały:)) No z zakłócaniem łacznosci satelitarnej to pojechałes jak noigdy ale czemu sie dziwic , panika w Moskwie sięga szczytów to i funklub musi coś wymislić:) Aha co do INS to wyjasnij mi jakim cudem lecąc na samym INS Trident po 13000km trafia z dokładnościa poniżej 90m:))

Andrettoni
niedziela, 28 lipca 2019, 02:29

dim to nie są zakłócacze tylko emitery EMP. Perspektywicznie usmażysz tym elektronikę nie tylko drona, ale np czołgu czy samolotu. Przy tym nie musisz nikogo zabijać.

dim
poniedziałek, 29 lipca 2019, 09:35

Czytaj uważniej.

MK
sobota, 27 lipca 2019, 20:18

Najważniejsze jest ostatnie zdanie.

Boczek
niedziela, 28 lipca 2019, 12:21

Szczególnie, że w tej technologii rozwój jest tak szybki, że to nie ma większego znaczenia, bo za 5-8 lat i tak wszystko jest przestarzałe. Tak, że czas sam wyeliminuje błędy nowymi generacjami.

Wojciech
niedziela, 28 lipca 2019, 02:58

Nasi nawet nie zaczęli wieloletniej fazy analityczno-koncepcyjnej, nie mówiąc o pierwszym z wielu nierozstrzygniętych przetargów a Amerykanie już używają. Ciekawe ile trzeba zapłacić takiemu IU żeby nie robił cyrków z wprowadzeniem nowej broni? Myślę, że taniej by było opłacić się Ruskim, żeby zmienili kierunek zainteresowania.

dim
poniedziałek, 29 lipca 2019, 23:03

IU płacone ma za robienie tego teatru, nie za sprawne działanie. Wątpliwość, to tylko ta czy na pewno zleca mu to wyłącznie polski MON ?

Andrettoni
sobota, 27 lipca 2019, 19:50

Moim zdaniem jest to słuszna decyzja by systemy antydronowe były budowane jako mobilne. W przypadku systemów "ręcznych" stanowią dodatkowe obciążenie dla i tak już obciążonych żołnierzy. Podobnie zresztą jest z wszystkimi "mikrodronami". Każdy dodatkowy sprzęt to mniej standardowego uzbrojenia, a zysk jest niewielki - mam na myśli zależność od pogody oraz mobilność. Mały zasięg - 1 km, krótkotrwałość lotu 30 min, wysoka cena i konieczność zastopowania ruchu na czas dokonywania "zwiadu" odbiera piechocie jej główne zalety. Do tego drona można wykryć co odbiera zaletę skrytości. Dlatego drony i broń antydronową przeniósłbym szczebel wyżej. Myślę, że w ogóle trzeba się zastanowić nad koncepcją piechoty. Staje się coraz cięższa i mniej mobilna, lepiej chroniona, ale broń traci skuteczność właśnie z powodu wzrostu ochrony. Myślę, że dojdzie do podziału na ciężką piechotę z egzoszkieletami, która będzie rozwijana z obecnej piechoty oraz piechoty lekkiej bez ochrony lub wyposażonej w mega drogie rozwiązania - nanomateriały i maskowanie. Mówiąc obrazowo - piechota ciężka to będą rycerze, a piechota lekka to będą ninja. Nastąpi odwrócenie trendów, gdyż to jednostki specjalne były wyposażane pierwsze w kamizelki kuloodporne itd. Pamiętajmy, że nowinki techniczne - sieciocentryczność, drony itd powodują różne emisje i ułatwiają wykrycie. Jednostki specjalne będą działać w ciszy, w trybie "pasywnym" z ograniczonym dostępem do informacji.

Jajo
sobota, 27 lipca 2019, 19:38

To przypomina trochę samochody straży pożarnej na Rosyjskim lotniskowcu.

Marek1
sobota, 27 lipca 2019, 19:02

"Amerykanie swój system wprowadzili na wyposażenie wojsk, a polscy wojskowi i politycy nadal się zastanawiają, jak on powinien docelowo wyglądać" - jedna z głównych przyczyn fatalnego stanu technologicznego WP to IMPOTENCJA decyzyjna gremiów wojskowych i cywilnych w IU/MON połączona z ich niekompetencją. Ci ludzie po prostu nie bardzo wiedzą jak szczegółowo zdefiniować potrzeby, tak by znalazły łaskawe przyzwolenie i spowodowały zadowolenie partyjnych władców(ministrów) resortu. Dla ministrów zaś wszystko musi mieć zastosowanie propagandowe(wybory) i najlepiej pochodzić z USA.

Sternik
niedziela, 28 lipca 2019, 03:01

IU to wybitni fachowcy, którzy w bardzo konsekwentny sposób od wielu lat pracują na to na czym im najbardziej zależy: na swoje pensje. Postępują tak jak radził stary adwokat: nie sztuka wygrać sprawę. Sztuka to na jednej sprawie wybudować dom i wychować dzieci.

Aster
czwartek, 1 sierpnia 2019, 01:47

Albo inne powiedzonko: "Nie sztuka złapać króliczka, tylko za nim gonić".

Antoni
sobota, 27 lipca 2019, 16:51

Jestem ciekaw jaki jest stosunek ceny drona do ceny amerykańskiej rakiety.

Boczek
niedziela, 28 lipca 2019, 12:17

...albo, jaki jest stosunek wartości szkód, które możne narobić np. uzbrojony dron, do ceny amerykańskiej rakiety.

dim
niedziela, 28 lipca 2019, 06:45

- jakiej rakiety ? Pojedynczy, niszczący impuls EM czy laserowy Izraelczycy wyceniają na 1 dolara. - Więc jaki był koszt tego irańskiego drona ?

R
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:40

A skad takie informacje o dolarze? z lokalnej kablowki?

dim
poniedziałek, 29 lipca 2019, 23:07

@R - więc ile taki jeden, niszczący impuls zuzyje kWh ? i ile kosztuje jedna, netto, przed wszelkimi narzutami ? Pytam ile w Polsce, gdyż w Grecji 4 centy.

R
wtorek, 30 lipca 2019, 12:16

Kolega odpowie na pytanie czy raczej nie zamierza?

dim
wtorek, 30 lipca 2019, 19:52

@R. O jednym dolarze kosztu każdego następnego strzału, to z greckiej strony internetowej, cytującej izraelskiego wystawcę laserowego działka, z targów z Singapuru, rok chyba 2014 ? W każdym razie była to pierwsza publiczna prezentacja sprzętu, twierdzono, że gotowego do produkcji. No, ale 5 lat minęło ? Prąd zapewne podrożał ?

Davien
wtorek, 30 lipca 2019, 14:30

Cena za koszt strzału to akurat z wyliczeń USA. dotyczacych laserów wiec jak widać z kablówki sam chyba pan musi korzystac:)

Fanklub Daviena
sobota, 27 lipca 2019, 15:49

"Analiza" totalnie oderwana od faktów. Iran się nie przyznaje do utraty drona (a USA nie dostarczyły dowodów na jego zniszczenie), ale wbrew tezom autora, Iran nie tylko nie ukrywa, że lata dronami nad amerykańskimi okrętami, tylko się tym szczyci, bo... upowszechnia nagrania z takich przelotów na dowód, że lata i że nie został zestrzelony. I oczywiście Iran żadnej "strefy 900m" nie zamierza szanować, bo jest ona bezprawna - to Iran w Cieśnienie Ormuz ma prawo wyznaczania stref a nie USA! :)

Murf
niedziela, 28 lipca 2019, 04:44

Bez względu na to, jak bardzo Iran może sądzić, że Zatoka Perska jest ich, to nadal są to wody międzyoperacyjne. a USA mogą wyznaczyć dowolną odległość jako bezpieczną strefę dla swoich statków

eee
poniedziałek, 29 lipca 2019, 13:19

Jasne i moge zaatakowac kogo chca prawo miedzynarodowe tu nie gra zadnej roli. Najwyzej zmienia to prawo.

R
poniedziałek, 29 lipca 2019, 12:42

Bez obrazy, ale amerykanie moga sobie cos wyznaczac u siebie a nie na wodach miedzynarodowych.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 29 lipca 2019, 17:05

Cieśnina Ormuz to nie są wody międzynarodowe! To wody terytorialne ze statusem cieśniny międzynarodowej po której żegluga jest możliwa wyłącznie na zasadzie "niewinnego przejścia" (którą USA ustawicznie łamie) i gdzie kontrolę nad przestrzeganiem tych zasad ma irańska marynarka i lotnictwo!

GB
wtorek, 30 lipca 2019, 10:59

Oczywiście że Cieśnina Ormuz to wody międzynarodowe i obowiązują tam standardowe przepisy ujęte w Konwencji Prawa Morzą ONZ, a wyznaczony tor wodny ma 6 mil szerokości, tak więc nie kłam że cieśnina należy do Iranu. Zresztą po drugiej stronie są ZEA.

DSA
wtorek, 30 lipca 2019, 23:28

to są w przeważającej części wody terytorialne Iranu i Omanu a nie ZEA. Obowiązuje prawo do przejścia tranzytowego. Podobnie jak na La Manche czy w Cieśninie Gibraltarskiej

Davien
środa, 31 lipca 2019, 12:00

Nawet w najwęższym miejscu pozostaje jakies 5 mil wód międzynarodowych ale istotnie tory zeglugowe( dwa) biegna juz na wodach Omany i iranu.

GB
środa, 31 lipca 2019, 11:38

To nie są wody terytorialne Iranu bo je rozszerzył nielegalnie i nikt ich nie uznaje za jego wody terytorialne.

DSA
poniedziałek, 29 lipca 2019, 23:08

część Cieśniny to wody terytorialne Omanu

Patriota
sobota, 27 lipca 2019, 15:40

Ekspert , który po paru wizytach na targach międzynarodowych musi wciąż poświęcić więcej niż 3 m-ce na "wymyślenie" jak p o w i n i e n wyglądać nasz system , jest do zwolnienia natychmiast!! Niestety , jakieś siły w MON "hołubią" takich bezużytecznych "pożytecznych idiotów" którzy zaciekle odkładając decyzje na później działają ewidentnie na szkodę WP i państwa polskiego. Dialogi, analizy, koncepcje i antykoncepcję, redefiniowanie wymagań etc. Każdy w MON który TO proponuje to nasz wróg!! Wróg Panstwa i Narodu.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama