Czy traktat "Open skies" podzieli los INF?

23 listopada 2019, 14:43
COSLMJ7F5JFCJLKBJXLCDRKH5U
Używany przez USA w lotach Open Skies samolot OC-135 w Offutt AFB w stanie Nebraska. Fot. Charles J. Haymond/U.S. Air Force
Reklama

W 1992 roku w Helsinkach podpisano Traktat o Otwartych Przestworzach (ang. Treaty on Open Skies). Czy podzieli on los Traktatu INF i zostanie anulowany przez sygnatariuszy?

Głównym osiągnięciem tego porozumienia jest zwiększenie otwartości i przejrzystości działań wojskowych podejmowanych przez państwa-strony, do czego ma prowadzić regulowana liczba lotów obserwacyjnych, które każde z państw-sygnatariuszy ma prawo wykonać nad terytorium innych państw lub obowiązek przyjąć nad własnym terytorium. Celem Traktatu ma być ułatwienie nadzoru nad przestrzeganiem postanowień już istniejących i przyszłych porozumień rozbrojeniowych. Traktat wprowadza także możliwość obserwacji rejonów zagrożonych klęskami ekologicznymi lub nadzoru realizacji międzynarodowych porozumień o ochronie środowiska naturalnego. 22 marca 1995 r. traktat ratyfikowała Rzeczpospolita Polska.

Zagrożenie dla traktatu

Przyczyn zagrożenia dla Traktatu o Otwartych Przestworzach upatruje się w wątpliwościach administracji Trumpa związanych ze sposobem, w jaki Federacja Rosyjska korzysta z przysługujących jej uprawnień. Podczas spotkania w Brukseli prezydent USA miał zaprezentować sojusznikom niejawne dokumenty które, według jednego z wyższych urzędników administracji USA, miały dowodzić podejmowania przez samoloty rosyjskie "działań o charakterze nadużywania traktatu wymierzonych w infrastrukturę krytyczną USA", nie precyzując jednak, jakie to miałyby być działania. Jeśli rzeczywiście miało to miejsce, zjawisko to wydaje się jednak o tyle niepokojące, że samoloty wykonujące takie obserwacje muszą przejść wcześniej certyfikację wykonywaną przez zagranicznych ekspertów.

Jak wykonuje się takie loty?

Oczywiście, samoloty używane do tego typu lotów mogą posiadać tylko określonego typu aparaturę zwiadowczą. Ściślej rzecz ujmując, są to:

  • aparaty fotograficzne - panoramiczne i kadrowe - o minimalnej zdolności rozdzielczej 30cm;
  • kamery video o rzeczywistym czasie zobrazowania o minimalnej rozdzielczości 30 cm;
  • radary obserwacji bocznej z syntetyczną aperturą o rozdzielczości powyżej 3 m;
  • kamery działające w paśmie podczerwieni o rozdzielczości 50 cm

Dodatkowo, plan lotu ma być zgłoszony nie później niż 72 godziny przed przylotem samolotu i zawierać mapę z naniesioną trasą przelotu, wykaz współrzędnych punktów węzłowych trasy lotu, obliczenia dotyczące parametrów lotu, (m.in. numer odcinka trasy, kierunek i prędkość wiatru na danym odcinku, azymut linii trasy, teoretyczną zakładaną i rzeczywistą prędkość samolotu, długość i czas przelotu odcinka, planowaną wysokość). Państwo obserwowane ma 4 godziny na kontrolę poprawności zaplanowania misji i - gdy plan jest przygotowany poprawnie - ma umożliwić przeprowadzenie tego lotu.

Jakie będą losy traktatu?

Rozstrzygnięc raczej nie należy spodziewać się w najbliższych dniach (nawet na Szczycie NATO w Londynie), chociaż wspomniany wcześniej jeden ze starszych urzędników twierdzi, że zdanie administracji USA jest jednoznaczne.

Traktat stanowi zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego. Nic z tego nie czerpiemy. Nasi sojusznicy nic z tego nie czerpią i naszym celem jest wycofanie się, podobnie jak w przypadku Traktatu INF. 

Wyższy urzędnik administracji prezydenta Trumpa

Ostateczna decyzja zapadnie najprawdopodobniej dopiero pod koniec stycznia przyszłego roku. Poza tym, stanowisko sojuszników USA nie jest w tej sprawie tak jasne i jednoznaczne. Należy pamiętać, że dla krajów z mniejszym potencjałem militarnym - znakomitym przykładem jest tutaj Polska - nie dysponujących własnymi rozwiązaniami technicznymi w zakresie zwiadu satelitarnego (którego istnienie jest podnoszone najczęściej jako zaprzeczenie sensu podtrzymywania traktatu) jest to okazja do prowadzenia zwiadu potwierdzającego (lub nie) wywiązywanie się z zadań obejmowanych przez traktaty rozbrojeniowe.

Należy podkreślić, że do pomysłu wyjścia USA z "Open Skies" zdecydowanie negatywnie podchodzi część państw europejskich - należy tu wymienić kraje Skandynawii, które próbowały wpłynąć w tej sprawie na Radę Bezpieczeństwa Narodowego i sekretarza obrony oraz Wielką Brytanię, Francję i Niemcy (które złożyły wspólne, pisemne démarche, a ambasador Niemiec miał w tej sprawie zjawić się w Białym Domu).  

Dobrze funkcjonujący Traktat o Otwartych Przestworzach przyczynia się do zdolności pociągania państw, w tym Federacji Rosyjskiej, do odpowiedzialności za naruszenia norm i zasad leżących u podstaw europejskiej architektury bezpieczeństwa. Traktat jest niezbędny, ponieważ jest jednym z niewielu pozostałych środków budowy zaufania i bezpieczeństwa (...) Jednym z aspektów utrzymania Traktatu jest współpraca z innymi uczestnikami w celu ograniczenia wszelkich naruszeń. Naszym zdaniem ważne jest, aby naruszenia innych stron nie były traktowane jako podstawa do całkowitego wycofania się z Traktatu.

Peter Hultqvist, minister obrony Szwecji w liście do sekretarza obrony USA, Marka Espera

Wspomniane wyżej państwa europejskie odbierają tę sytuację jako eskalację nieufności w stosunkach dyplomatycznych na linii Waszyngton - Moskwa, przez pryzmat wycofania się USA z Traktatu INF i faktu, że umowa rozbrojeniowa New START (New STrategic Arms Reduction Treaty- Nowy Traktat o Redukcji Broni Strategicznej) wygasa już w 2021 roku. Artykuł 14 New-START pozwala na przedłużenie go na okres 5 lat, niemniej prezydent Trump niejednokrotnie otwarcie dawał wyraz temu, że uznaje ten układ za jeden z największych błędów poprzedniej administracji ponieważ - w jego opinii - "faworyzuje on Rosję". Dlatego trudno spodziewać się z jego strony szczególnych nacisków na przedłużenie New-START.

image
Peter Hultqvist, szwedzki minister obrony. Fot. DoD/Kathryn E. Holm

Z kolei krytycy traktatu podkreślają, że Rosja ogranicza loty na terenie Obwodu Kaliningradzkiego oraz w okolicach Osetii Południowej i Abchazji. Krytykują też niemieckie plany testowania nad USA elektrooptycznych czujników IR, gdyż miałoby to otworzyć drogę do użytkowania podobnych urządzeń podczas lotów maszyn rosyjskich. Już samo zastosowanie przez Federację Rosyjską cyfrowych aparatów fotograficznych (co ma miejsce od 2017 r.) wzbudziło duże zaniepokojenie w Pentagonie i w kręgach wywiadowczych USA. Strona amerykańska zgłasza też wątpliwości związane z tym, czy samoloty rosyjskie nie zbierają danych wywiadowczych na temat sił innych państw podczas przelotu nad krajami sojuszniczymi, a jako przykład podawana jest tu możliwość prowadzenia zwiadu nad Polską podczas przelotu samolotów rosyjskich do Niemiec. Traktat zabrania wprost takich działań i nakłada obowiązek zakrywania systemów rejestrujących obraz na czas dolotu. 

image
Używany przez Federację Rosyjską w lotach Open Skies samolot Tu-214. Fot. Tupolew

Część krytyków zwraca uwagę na finansowe koszty utrzymania "Traktatu o Otwartych Przestworzach". Obecnie do wykonywania lotów na jego podstawie USA używają dwóch samolotów OC-135B, których możliwości są już ograniczone. Debatowano nad koniecznością ich remontu, jednak w projekcie budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2020 zakładano przeznaczenie 125 mln USD na dwa nowe samoloty z nowymi systemami rejestracji obrazu. Część Komisji Obrony jest do tego krytycznie nastawiona i wskazuje pilniejsze potrzeby finansowe w obrębie Sił Powietrznych. Jeżeli zestawić to z - wciąż niejasną - sytuacją budżetową Pentagonu na najbliższy rok fiskalny (wciąż obowiązuje tzw. CR - Continuing Resolution, zakłądające utrzymanie finansowania na poziomie z poprzedniego roku fiskalnego) i znacznymi potrzebami - argument ten może być silnym orężem w rękach sceptyków.

Jak więc planują działać zwolennicy Traktatu? Część z nich określa starania jako walkę z wiatrakami i uważa, że prezydent Trump podjął już decyzję, a jego administracja swoim  zachowaniem kładzie podwaliny pod przerzucenie winy na sojuszników za niespełnienie jej oczekiwań. Nie wszyscy jednak rezygnują - niektóre państwa europejskie wskazują, że jest to jeden z nielicznych traktatów o kontroli zbrojeń i wypowiedzenie go przez USA byłoby dla Rosji propagandowym zwycięstwem i pozwoliłoby prezentować się Federacji Rosyjskiej w roli ofiary. Jednakże głównym trendem jest podkreślanie przydatności danych zdobywanych w trakcie zwiadu prowadzonego w ten sposób, ze szczególnym podkreślaniem wykorzystywania tej metody podczas aneksji Krymu.

Podsumowując....

Trudno w tej chwili przewidzieć jakie będą dalsze losy Traktatu o Otwartych Przestworzach. W dużej mierze będzie to pochodną klimatu politycznego w USA, a na niego składa się w ostatnim czasie tak wiele czynników, że trudno przewidzieć działania Donalda Trumpa w tej kwestii. Zarówno nadciągające wybory prezydenckie jak i sprawa "Sygnalisty" sprawiają, że sprawa może też po prostu zejść na dalszy plan. Tym bardziej, że nawet Kongres USA nie ma jasnej opinii w tej sprawie, a tradycyjny podział Partia Demokratyczna - Partia Republikańska nie sprawdza się w tej kwestii jako linia demarkacyjna, gdyż przeciwnicy i zwolennicy Traktatu znajdują się w obu partiach.

Wydaje się, że duże znaczenie będzie mieć, które z zagranicznych państw będą próbować wpływać na decyzję Donalda Trumpa. Trudno oczekiwać, żeby po swoich wypowiedziach o "martwicy mózgu NATO" szczególnie duży posłuch miał Emmanuel Macron. Natomiast reakcje Wielkiej Brytanii, państw Europy Środkowej czy - w ostatnim czasie prezentujących powrót do koncepcji NATO - Niemiec będą mieć wyraźniejszy wpływ. Warto zwrócić uwagę, że jako zwolennik Traktatu dał się poznać Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg,  który na konferencji prasowej w Wiedniu, w końcu października br. stwierdził, że "warto jest utrzymać takie traktaty i wymagać od wszystkich ich stron poszanowania zasad".

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
dromader
niedziela, 24 listopada 2019, 20:07

Polska i tak nie ma możliwości korzystania z swoich uprawnień w ramach Open Skies bo nie posiada własnego samolotu fotogrametrycznego i musi się posiłkować pomocą strony ukraińskiej. Szczycimy się wydawaniem 2% PKB na obronność a tak prostej sprawy nie potrafimy załatwić.

AWU
niedziela, 24 listopada 2019, 19:17

Oczekiwać od Rosjan że będą przestrzegać warunków podpisanych traktatów i porozumień i przestać oszukiwać to jakby oczekiwać od hieny że przejdzie na dietę wegetariańską. Azjatyckie geny mongolskie zawsze wezmą górę czego najlepszym przykładem obecna afera Federacji Lekkoatletycznej z dopingiem, Rosjanie wiedzą że są pod lupą WADA i IOC, udział w igrzyskach znów wisi na włosku, a jednak dalej brną w ten szajs z kretyńskim przekonaniem że "tym razem się NA PEWNO uda!!". A potem wpadka i płacz o "wszechobecnej rusofobii". Jak wspomniano w artykule przyszłość traktatu Open Skies nie jest przesądzona, jak podkreślili w tym tygodniu Amerykanie podczas Forum Bezpieczeństwa w Nowej Szkocji nowa ustawa budżetowa Pentagonu na rok 2020 zabrania wycofania się o ile Biały Dom w raporcie dla Komisji Obrony Kongresu nie udostępni utajnionych szczegółów łamania porozumienia przez Rosję. Przy okazji potwierdzono również że projekt budżetu zawiera sankcje na NS2 i Turkish Stream. Nawet w tym momencie gdy Nord Stream niemal gotowy wycofanie się włoskich i szwajcarskich podwykonawców z ich ekspertyzą której Rosjanie po prostu nie posiadają może opóznić dokończenie nawet do 5 lat, lecz w tym momencie chodzi bardziej o zmuszenia Rosjan do podjęcia poważnych negocjacji odnośnie tranzytu z Ukrainą.

Realista
niedziela, 24 listopada 2019, 12:42

Boją się odpalenia EMP albo szeregu uderzeń mniejszych rakiet z głowicami - z samolotu wykonującego Open Sky. Bo to by dawało fory w ataku wyprzedzającym. Czyli konfrontacja rośnie.

Kiks
sobota, 23 listopada 2019, 20:41

Czy ktoś jeszcze chce coś podpisywać z ruskimi?

gosc222
sobota, 23 listopada 2019, 19:58

dzis ten traktat jest wogle nie potrzebny

Fanklub Daviena
poniedziałek, 25 listopada 2019, 12:15

Antypolski trollu: naucz się instalować polską klawiaturę i naucz się polskiej ortografii, jak chcesz udawać Polaka. Jako dziecko polską ortografię przeklinałem, ale teraz widzę, że dobrze demaskuje zagraniczną agenturę. Wracając do meritum: ten traktat to jedyna dla Polski możliwość samodzielnego rozpoznania lotniczego np. Rosji. Rosja ma własne satelity i doskonale rozbudowaną agenturę w Polsce. Polska ma zniszczoną agenturę w Rosji, nie ma własnych satelitów i musi słono płacić i żebrać u "przyjaciół" o zdjęcia satelitarne i nigdy nie ma pewności, czy otrzymała je nieocenzurowane i czy je otrzyma następnym razem. Dlatego zerwanie tego traktatu to ogromna strata Polski a nie Rosji, "znafco"! Ponadto im mniej traktatów rozbrojeniowych zrywanych sukcesywnie przez USA, tym mniej zaufania, tym większa podejrzliwość i tym większe prawdopodobieństwo konfliktu, a Polska z uwagi na położenie będzie na pierwszej linii!

Davien
poniedziałek, 25 listopada 2019, 14:33

Funku, jak na razie jedynie Rosja zrywa traktaty rozbrojeniowe jak np INF więc nie zmyslaj:0 Ale choc raz w końcu napisałes prawdę że dla Polski te loty sa przydatne ale pod warujkiem scisłej kontroli poczynań Rosjan w ich lotach.

Fun Wojny
poniedziałek, 25 listopada 2019, 14:16

Polska na pierwszej linii --komu to przeszkadza i kto za tym stoi ? MON zapewnia że wygramy i obronimy się na luzie -- jestem za sprawdzam {jak tylko będzie transmisja w TV za granicą }.

Fanklub Daviena
sobota, 23 listopada 2019, 19:25

Krytycy Rosji z Waszyngtonu kłamią. A winna jest m.in. Polska: w 2014 na żądanie Polski samolot nad Kaliningradem latał tak długo i po nieprzewidywalnej trajektorii, że na cały dzień sparaliżował ruch lotniczy. Nie wiadomo co to miało być - złośliwość Polski? Dlatego Rosja by to się nie powtórzyło, ograniczyła loty nad Kaliningradem do 500km, co zdaniem Rosji pozwala tam sfotografować każdy krzak i każde drzewo i to z każdego kierunku. USA uznało to za "złamanie traktatu" i odwetowo zabroniło Rosji latania nad instalacjami obrony antyrakietowej na Alasce i na Hawajach, czyli tym, co Rosję naprawdę interesuje, Rosjanie więc odwetowo zabronili nad Osetią i Krymem, co w myśl zasady złodzieja najgłośniej wołającego "łapaj złodzieja" spowodowało histerię w USA "o łamanie traktatu przez Rosjan". Dodajmy, że amerykańskie loty nad Rosją w ramach tego traktatu trwały 5x dłużej i fotografowały 5x więcej niż rosyjskie nad USA... Dlaczego artykuł, udający obiektywny, o tych faktach nie wspomina? Wobec takiej postawy USA, faktycznie traktat nie ma sensu i wpisuje się to w kolejne postępowanie USA dążące do zrywania kolejnych traktatów zapewniających pokój na świecie. To budzi słuszne oburzenie w świecie i USA samo robi z siebie co raz większego pariasa w światowej społeczności. Oprócz traktatów pokojowych USA zrywa też traktaty handlowe i obkłada nielegalnymi sankcjami również sojuszników np. UE, Japonię, Koreę... Obecnie USA głosi, że oficjalnie jest przeciwne wszelkim traktatom zbiorowym (ONZ również?) i chce je zamieniać na bilateralne, gdzie małym państwom jak Polska może narzucać szantażem niekorzystne warunki.

bms
poniedziałek, 25 listopada 2019, 11:29

Co ty gadasz za bzdury? Nawet z tego artykułu można wyczytać, że latanie w dowolnym czasie i po "nieprzewidywalnej trajektorii" jest po prostu niemożliwe, bo na 3 doby wcześniej trzeba zgłosić plan lotu, który Rosja może zatwierdzić, albo nie. A dowolna zmiana zatwierdzonego kursu rodzi konsekwencje polityczne związane z naruszeniem traktatu. Zatem, jeśli nawet kurs polskiego (a właściwie samolotu, na którym byli również polscy inspektorzy, bo Polska nie ma odpowiedniego sprzętu) był "pokręcony", a trasa dłuższa, niż zwykle, to i tak Rosja się na to wcześniej zgodziła. A skoro tak, to widocznie po fakcie stało się to po prostu dla Rosji niewygodne z jakiegoś powodu i dlatego wprowadziła te ograniczenia. Amerykanie fotografowali Rosję dłużej niż Rosja USA? Oczywista oczywistość: Rosja ma powierzchnię dwukrotnie większą niż USA. Żeby ją "oblecieć" zgodnie z zasięgiem instrumentalnym ograniczonym krzywizną Ziemi, trasa musi być kilkukrotnie dłuższa, niż nad USA. A poza tym, zgodnie z prawem międzynarodowym, które tylko Rosja interpretuje inaczej, Osetia należy do Gruzji, a Krym do Ukrainy, więc nie ma podstaw do ograniczania ruchu nad tymi terytoriami, poza "prawem silniejszego". Poza czytaniem informacji z jednego tylko źródła warto także pomyśleć logicznie.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 25 listopada 2019, 12:17

Dowiedz się co nad Kalingradem wyprawiała Polska w 2014 a potem się wymądrzaj. BTW: odwetowo Rosja potem tak samo paraliżowała ruch lotniczy nad Waszyngtonem, generując straty dla lotnictwa.

Davien
poniedziałek, 25 listopada 2019, 14:34

Taak a w jakim alternatywnym swiecie:)) Bo wiesz ze jakby coś takiego Rosja wycieła to alo by ladowali na najblizszym lotnisku z parą dyzurną na ogonie albo by skończyli jak Ił-20M w Syrii.

Eter.
niedziela, 24 listopada 2019, 22:29

Osetia leży w Gruzji a Krym na Ukrainie. Poniał? Rosja bez zgody ww. niczego zabronić nie może.

Lidl
poniedziałek, 25 listopada 2019, 07:57

Ach tak, to coś nowego. To według ciebie Kosowo to nadal Serbia. Czyż nie?

Tweets Defence24