Czy Putin zdecyduje się na następną „zwycięską wojenkę”?

17 marca 2021, 10:36
373853-topshots-russia-politics-putin-inauguration
Fot. kremlin.ru
Reklama

Prezydent Rosji Władimir Putin może się zdecydować na następna „zwycięską wojenkę”, podobną do aneksji Krymu, po to, by ratować swoje notowania i odwrócić uwagę Rosjan od problemów – ostrzega amerykański analityk Leon Aron. Według niego hybrydowa operacja mogłaby objąć jeden z krajów bałtyckich – członków NATO.

Zdaniem politologa, zajmującego się Rosją, potencjalnych celów do takiej operacji nie brakuje i wylicza pięć krajów, „oczywistych kandydatów” – Gruzję, Mołdawię i Ukrainę, w których wystarczy rozmrozić „zamrożone” konflikty, a także Białoruś i Kazachstan. Jednak zdaniem Arona, tych pięć potencjalnych wojen nie dorasta do ambicji Putina czy jego samozwańczej misji „odbudowy i odwetu”.

„Takie wymogi spełniłoby szybkie i zwycięskie uderzenie we wschodnią flankę NATO, w Estonię, Łotwę lub Litwę” – pisze Aron, autor biografii prezydenta Rosji Borysa Jelcyna, na łamach portalu Politico. W ocenie politologa mogłaby to być operacja „hybrydowa”, podobna do krymskiej, przeprowadzona w regionach, gdzie duży odsetek ludności stanowią Rosjanie.

Zdaniem Arona, dyrektora studiów rosyjskich w American Enterprise Institute, konserwatywnym think tanku, taki ruch z punktu widzenia Putina nie tylko rozwiązałby jego bieżące problemy ze spadającym poparciem i problemami wewnątrz kraju, lecz także usatysfakcjonował jego pragnienie „odzyskania dawnej chwały i zemsty za upadek ukochanej sowieckiej ojczyzny”.

„Czy mogłoby być coś bardziej satysfakcjonującego niż (…) zwycięstwo nad sojuszem, który uosabia solidarność demokratycznego Zachodu i jego wolę do bronienia siebie? Ostateczne rozdanie, które pokazałoby NATO jako papierowego tygrysa?” – zastanawia się analityk.

Aron przypomina historię rządów Putina od objęcia funkcji premiera w 1999 r., w której kolejne inicjowane przez Moskwę konflikty zbrojne przynosiły mu niebywały wzrost notowań – druga wojna z Czeczenią w 1999 r., konflikt z Gruzją w 2008 r., aneksja Krymu w 2014 r.

„Człowiek ma tendencję do powtarzania tego, co jest skuteczne. Politolodzy nazywają to zależnością od ścieżki. Będąc w sytuacji, która jest politycznie i gospodarczo trudniejsza niż w latach 2012-2013, na tle rozmywania się konsensusu krymskiego, Putin może sięgnąć po to, co dobrze działało w przeszłości – krótkie zwycięskie wojenki” – rozważa Aron.

Reklama
Reklama

Przypomina, że po aneksji Krymu poparcie dla Putina wzrosło z ponad 60 do ponad 80 proc., a problemy wewnętrzne, które w latach 2012-2013 prowadziły do kryzysu politycznego, na kilka lat odeszły na dalszy plan. „Konsensus krymski” na tym właśnie polegał – znoszeniu niedogodności w zamian za „imperialną potęgę”.

„W siódmą rocznicę krymskiego anszlusu powtarza się wiele czynników, które doprowadziły do inwazji na Ukrainę” – zauważa politolog, podkreślając, że przygotowanie planu na ewentualne ryzyko powtórki powinno być obecnie jednym z priorytetów administracji Joe Bidena.

Aron pisze o „co najmniej dwóch powodach” ewentualnej operacji. Oprócz strategicznego – żądzy sławy dla siebie i Rosji, jest taktyczny – Władimir Putin dąży, według politologa, „do dożywotniej prezydentury w kraju, gdzie gospodarka i dochody są w stagnacji od ponad dekady, a epidemia Covid-19 odciska się głębokim piętnem”. Przypomina, że aneksją Krymu i patriotyczną mobilizacją społeczeństwa „Putin zastąpił rozwój gospodarczy i wzrost dochodów”, zapewniając popularność sobie i legitymację reżimowi.

Aron przywołuje opinię generała Johna Nicholsona, byłego dowódcy wojsk USA i NATO w Afganistanie, że Pakt potrzebowałby 90 dni, by dyslokować w krajach bałtyckich siły konwencjonalne większe niż te, którymi dysponuje Rosja, a także twierdzi, że zarówno Bruksela, jak i Moskwa wiedzą, że „w krótkim okresie kraje bałtyckie są nie do obronienia”.

Podkreśla, że z samego NATO płynęły w ostatnim czasie głosy powątpiewające w Artykuł 5., a Putin zapewne również jest podobnego zdania. Ponadto, jak podkreśla, „najważniejszą przewagą Putina nad demokracjami jest to, że one ponad wszystko chcą pokoju, a on – potrzebuje zwycięstwa”.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 55
Reklama
Obserwator
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:24

Rosja jest roztarta wieloma konfliktami wewnętrznymi ,w przyszłości ,dalekiej czy bliskiej wybuchnie tam wojna domowa.

wziernik
czwartek, 18 marca 2021, 19:37

Patrz na wszystko, a ze szczególna uwagą na to, czego nie widać.

Skuba
czwartek, 18 marca 2021, 18:19

Jedynym calem który ma na myśli autor jest Estonia a dokładniej rejon Narwy, gdzie jest rzeczywiście większość rosyjska. jednak Putin musiałby się liczyć, że w odwecie NATO walnie w rejon Kaliningradu, a utrata tej enklawy byłaby dla Rosji niewyobrażalna klęską! Także nie ma mowy o rosyjskiej akcji w Mołdawii no Naddniestrze jest zaopatrywane przez Ukrainę. Jedyny realny ruch to dziś oficjalne przejęcie Donbasu poprzez coś w rodzaju referendum i może jeszcze jakiś atak na Mariupol. Ataku na wielka skalę - w rejonie ukraińskich wybrzeży Morza czarnego i zagarnięcia Odessy też sobie nie wyobrażam.

Skuba 2
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:22

Wschodnia ukraina może być celem ,wszak tam znajduje się spora ludność rosyjska. Rosja niech bardziej zajmie się ukrainą ,by osłabić chałchołów. Oczywiście moskale nie zajmą całej ukrainy ,a jeśli zajmą to będą zmuszeni stawić czoła partyzantce.

As
czwartek, 18 marca 2021, 12:48

Podratuje notowania i udowodni, że NATO nie istnieje, co jest oczywistą prawdą.

grundy
czwartek, 18 marca 2021, 11:53

Niby jak miałoby to wyglądać w krajach nadbałtyckich? W chwili wejścia zielonych ludzików zwyczajnie cała granica zostałaby obstawiona i zamknięta, nie trzeba do tego dywizji pancernych. I co niby dalej mieliby zrobić bez wsparcia z zewnątrz? Jakiekolwiek działania ze wsparciem artyleryjskim przez granice jak to miało miejsce na Ukrainie są nierealne, podobnie przerzut sprzętu gdy minie pierwszy szok. Zresztą od razu jako cel by wystawiło też rosyjskie siły w Donbasie których tam przecież nie ma. Odpowiedzi militarnych na taką akcję jest multum. O gospodarczych nie wspomnę. Bez długotrwałego, głębokiego kryzysu politycznego i gospodarczego w którymś z tych krajów zwyczajnie takie akcje nie mają żadnych szans powodzenia. I już widzę jak obywatele tych krajów z rosyjskimi korzeniami pala się do tego by mieć u siebie bajzel jak w Doniecku i Donbasie by zrobić Wołodii dobrze.

ppp
wtorek, 23 marca 2021, 19:50

Przecież w krajach bałtyckich nie stworzono dobrobytu . Tam znaczna część lub większość jest zniechęcona do UE i NATO . Zakłady produkcyjne przestały istnieć a miejsc pracy brakuje i ludzie od dłuższego czasu i dzisiaj z rozrzewnieniem zaczynają wspominać dawne czasy . Oczywiście jest grupa , która wzbogaciła się na cudzym majątku w tych krajach i bardzo podoba im się ten dzisiejszy system , który w żadnym razie nie jest zbliżony do systemu politycznego w tych krajach z okresu międzywojnia . I to nie tylko chodzi o rosyjską ludność .

Adam S.
czwartek, 18 marca 2021, 10:26

Atak Putina na kraje bałtyckie ( lub jeden z tych krajów) wydaje się mało prawdopodobny, bo to są kraje należące do NATO. Putin musi się zatem liczyć z odpowiedzią militarną Sojuszu. Ale z drugiej strony, Rosjanie lubujący się w naukach Sun Tzu, bardzo lubią zaskakujące rozwiązania. Zajęcie Krymu także było zaskakujące. W przypadku zajęcia kraju bałtyckiego, odbyłoby się to ZANIM nastąpiłaby reakcja NATO. Ewentualna decyzja o odbiciu, wyzwoleniu kraju byłaby de facto decyzją o rozpoczęciu pełnoskalowej wojny z Rosją - bądź co bądź drugą armią świata i mocarstwem atomowym. Wdaje się mało prawdopodobne, żeby państwa zachodnie jednogłośnie zdecydowały się na taki krok. Mamy Estonię i co nam zrobicie? "Nie mamy waszego płaszcza, i co nam zrobicie? " Zatem natowski udział w obronie krajów bałtyckich trzeba radykalnie zwiększyć, żeby do zajęcia tych krajów nie dopuścić w ogóle.

Palmel
czwartek, 18 marca 2021, 10:18

jaki koncern zbrojeniowy sponsoruje takie artykuły czy kraj który chce wyczyścić magazyny ze starej broni

DDR
czwartek, 18 marca 2021, 09:25

Zbudują NS2 Niemcy i połowa Europy Zachodniej ogarnięte ekoobłędem pozamykają wszystko co sie da uzależniając się jeszcze bardziej od ruskiego gazu do tego stopnia że trudno będzie to później odkręcić i wtedy się zacznie

Ciemny Lud
czwartek, 18 marca 2021, 07:07

Przecież atak będzie hybrydowy, zielone ludziki, hakerzy etc.a Rosja będzie zaprzeczać, że ma coś z tym wspólnego. A UE się tego uchwyci. Niemcy pierwsi bo wiedzą, że strach przed Rosją wpycha kraje Europy Środkowej w ich ręce.

trw
czwartek, 18 marca 2021, 00:50

Myślę, że z trojga wybraliby Łotwę. Estonia jest za bardzo "fińska", Łotwa silna nacjonalistycznie, zaś wśród Łotyszy pozostaje największy odsetek "zrusycyzowanych". Mimo znanych tradycji w walce z komunistycznym ZSRR w latach 41-45, Łotysze stanowią najsłabsze ogniwo. Niestety, wątpię w polityczną skuteczność NATO w odniesieniu do tego kierunku. Podobnie jak do ewentualnego romansu Putina z Bułgarią.

Monkey
środa, 17 marca 2021, 22:22

Putin jeszcze nie zgłupiał, żeby napadać członków NATO i UE. Jak coś, będzie to Ukraina. Tam zresztą Putin ma największy interes, żeby oderwać przynajmniej częśc tego państwa, a resztę podporządkować. Rosja odegrałaby tu rolę wielkiego pasożyta. Tym łatwiej może to sie udać, ponieważ Ukraina nie należy ani do NATO, ani do UE. Ale przede wszystkim jest krajem niestabilnym, skorumpowanym i wewnętrznie podzielonym. I oczywiście już uwikłanym w konflikt z Rosją.

bender
czwartek, 18 marca 2021, 14:16

Faktycznie, zajęcie lub wasalizacja Ukrainy jest warunkiem koniecznym dla jakichkolwiek innych działań ofensywnych Rosji na Zachodzie. Tylko, że to wcale nie musiałaby być szybka zwycięska wojenka. To zależy od tego w jakim stanie jest machina militarna Putina, a wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że potencjał militarny Rosji w propagandzie Kremla jest mocno podkolorowany, czyli ryzyko utknięcia w długim, kosztownym i krwawym konflikcie jest ogromne, co mogłoby podkopać nie tylko władzę Putina, ale nawet jedność terytorialną obecnej Federacji. Odgrzanie konfliktu w Naddniestrzu czy Abchazji jest zdecydowanie mniej ryzykowne.

zielona karta dalej nie "odrobiona"?
czwartek, 18 marca 2021, 21:13

Znowu?

Jedi
środa, 17 marca 2021, 21:32

Jeżeli już dojdzie do ataku, to najprawdopodobniej na Ukrainę, wyprowadzonego z Krymu w celu uzyskania dostępu do wody. Tutaj Rosja ma najmniej do stracenia, a Ukraina nie jest niestety militarnie gotowa, żeby spuścić Rosjanom łomot. Bajanie o ataku na któregokolwiek z członków NATO to fantastyka. Putin musiałby postradać rozum, gdyż oznaczałoby to koniec dotychczasowej Rosji, koniec gospodarczy wskutek drakońskich sankcji oraz militarną kompromitację - wojska rosyjskie spotkałoby mniej więcej to co Wagnerowców w Syrii i to nieważne czy od razu czy po kilkudziesięciu dniach.

Kazik
czwartek, 18 marca 2021, 00:38

Łudzisz się, że NATO kiwnie palcem w obronie Litwy, Łotwy czy Estonii? Z lekcji historii ze szkoły powinieneś pamiętać czym skończyły się zapewnienia naszych "sojuszników" w czasie II wojny światowej.

bc
czwartek, 18 marca 2021, 00:28

Ukraina to duże ryzyko, to już nie jest ta sama armia przez Donbas przewinęło się pół miliona żołnierzy, to musiała by być pełno skalowa wojna i ofensywa np. na Połtawę. Prędzej właśnie Kazachstan.

Ak-47
środa, 17 marca 2021, 23:52

Zamiast wypisywać tu takie bzdury powinieneś pojechać na swoją kwitnącą Ukrainę spuści łomot Rosjanom, a nóż może zamiast żołnierzy Putin wyślę 80 -90 -cio latków do walki i wtedy zostaniesz herojem

środa, 24 marca 2021, 08:43

Dziwne.... ten cudowny "specnaz" dłuugo się męczył ze zdobywaniem lotniska :)

COVID 19
środa, 17 marca 2021, 22:33

Twój wywód i ten artykuł to chora wizja zaklinaczy rzeczywistości wojskowych jastrzębi zza oceanu. Większość normalnie myślących ludzi chce stabilizacji i spokoju. Zanim więc coś ponownie napiszesz zastanów się dobrze czy rzeczywiście chciałbyś dla siebie, swojej rodziny i twoich współbraci urzeczywistnienia takiego czarnego scenariusza zdarzeń.

Jedi
czwartek, 18 marca 2021, 14:10

Właśnie sobie przypomniałem, że to miłujący pokój Rosjanie zajęli zbrojnie Krym i Wschodnią Ukrainę oczywiście w celu "stabilizacji i spokoju".

ppp
wtorek, 23 marca 2021, 20:09

Z punktu widzenia historycznego i prawa Krym jednak bardziej przynależy się Rosji i jak znaczna część dzisiejszej wschodniej Ukrainy . Wystarczy sięgnąć do historii Polski i zastanowić się co to były Dzikie Pola oraz gdzie znajdowały się Klucze do Rzeczpospolitej . Na południu był twór polityczny stworzony przez okrutnego najeźdźcę , ktory przez kilkaset lat wyludnił południe ziem ruskich i nie pozwalał prowadzić spokojnego życia . Kto zdławił ten twór i czyja zasługa by ludność mogła odnowa zaludniać na ten teren historia jednoznacznie określa .

ONZ
środa, 24 marca 2021, 08:45

Co nie zmienia faktu, że Rosja dokonała inwazji zbrojnej na Ukrainę. I w XXI wieku nie przesuwasz sobie ot tak granic, bo "Rosji się należy", "tu mieszkają Rosjanie" itp.

Autor
środa, 17 marca 2021, 21:01

Taa jasne kupę kasy zainwestowali w NS2 i Potok nie po to żeby wojnę teraz zaczynac.

środa, 17 marca 2021, 23:44

Wystarczy poczytać ,Ukrainicy szykują się do ataku na separatystów w donbasie

tui
środa, 17 marca 2021, 20:17

piękne złote drzwi, szkoda będzie oddawać

wiarus
środa, 17 marca 2021, 19:22

Wywołać wojnę, aby się poddać? Bo jakoś innej opcji nie widzę? Chyba, że chodzi tu o interesy rodziny pana Arona, wtedy jest to jak najbardziej prawdopodobne.

Wawiak
czwartek, 18 marca 2021, 12:10

Też mi podobny wniosek wpadł do głowy... Mógłby zaatakować, poddać się - a samemu uciec. W końcu ma z czego żyć i może spędzić resztę życia gdzieś na leżaku pod palmą, korzystając z odsetek od kapitału...

dropik
środa, 17 marca 2021, 16:54

pan odplynął . konflikt za nato nie wiadomo jka by się skonczył , ale minimum to olbrzymie sankcje ktorych rosja by nie przeżyła.

czwartek, 18 marca 2021, 00:23

Myślisz że starego cara to aż tak bardzo obchodzi

T72b3
środa, 17 marca 2021, 23:53

A co takiego Rosjanie kupują na zachodzie

AA
środa, 17 marca 2021, 16:33

Jakoś jestem dziwnie przekonany że jak moskale dokonają napaści na Litwe Łotwe Estonie to nikt w Europie Zachodniej nie będzie chciał ich bronić bo jak napisał autor demokracje ponad wszystko chcą pokoju

Extern
czwartek, 18 marca 2021, 12:09

Mam jednak nadzieję że na ostatniej krwawej wojnie się jednak nauczyli jak się finalnie kończy karmienie apetytu dyktatorów z ambicjami na aneksje terytorialne. Pytanie tylko kiedy zostanie przekroczona ta granica tolerancji. Myślę że Pribałtyka jest tak na granicy tej cierpliwości, a wschodnią Ukrainę i Białoruś by może jeszcze znieśli. Natomiast dla Polski upadek Bałtów to byłaby absolutna katastrofa taktyczna. I zapowiedź znacznie większych kłopotów. Więc Polska w razie Rosyjskich działań hybrydowych na tym obszarze powinna nawet sama bez oglądania się na NATO Bałtów wesprzeć, grając oczywiście w Rosyjską zabawę pod tytułem "to nie my". Jeśli natomiast będzie to agresja bezpośrednia, no to już oczywiście sprawa całego NATO.

Czysta prawda
czwartek, 18 marca 2021, 09:27

Kraje Bałtyckie są nie do obrony, to wiedzą wszyscy, od Brukseli, po Pentagon. W przypadku tych krajów, nasi "zachodni sojusznicy" nawet nie kiwną palcem,a ich zlewaczałe społeczeństwa zupełnie się tym nie przejmą. Co gorsza jednak, również i my musimy liczyć na siebie i wyzbyć się mrzonek o szybkiej reakcji tychże sojuszników. Póki co , jedynym ryzykiem (poza politycznymi i gospodarczymi sankcjami) dla agresora jest dużo większy kaliber potencjalnych strat,bo co by nie mówić, nie zajmie Polski z przysłowiowego marszu, w 2-3 dni. Trzeba jednak robić wszystko,a stać nas na to,by te ewentualne straty w Polsce były dla moskali (czy kogokolwiek innego) nie do zaakceptowania.

wzbogaconyU
środa, 17 marca 2021, 16:20

to odwrócenie uwagi

Geo
środa, 17 marca 2021, 14:47

Jeśli gra na destrukcję UE to nie ruszy na kraje bałtyckie, bo rfekt będzie odwrotny. Po za tym tam stoją również oddziały z innych krajów, a to zwiększenie ryzyka powodzenia. W poprzednich konfliktach nie było tego czynnika - wojsk sojuszniczych.

Dziobak
środa, 17 marca 2021, 14:37

Nie mówię że jakoś specjalnie są winni . Ale świat już taki jest.

Ano
środa, 17 marca 2021, 13:11

Co tu dużo mówić słuszna rozkmina, ale z tym poparciem to trochę nie tak hehe. W reżimie nie ma czegoś takiego. Nikt nie popiera niczego tylko siedzi cicho by przeżyć. Wyniki poparcia są drukowane W Korei Płn. może to być 300% nawet :) Co tam ruskie 80%

Eee tam
środa, 17 marca 2021, 13:05

Najlepiej z Japonią jak w 1904.

piotr
środa, 17 marca 2021, 13:05

Obyśmy nie obudzili się pewnego dnia z ręką w nocniku. Jak powiedział Churchill "Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli także. " Historia lubi się powtarzać. Rośnie na naszych oczach nowy Hitler, a UE prowadzi politykę Neville Chamberlaina.

Wawiak
czwartek, 18 marca 2021, 12:12

Gorzej, bo Chamberlain chciał uniknąć problemu, a tu niektóre państwa UE mają jeszcze z Rosją wspólny podmorski interes...

Ralf_S
środa, 17 marca 2021, 13:04

Mam te same odczucia...

Gość
środa, 17 marca 2021, 12:59

Ten Putin to wyprowadzi razem z tymi oligarchami Rosję ,że Rosjanie długa nie będą mogli znaleźć właściwych rozwiązań.

Miś Łuszczatek
środa, 17 marca 2021, 12:28

pan analityk zakłada, że Putin sobie wejdzie i podbije (zapewne chodzi o Łotwę) i będzie cacy. Ale przecież wiemy, że tak absolutnie nie będzie bo po takim, ewentualnym, triumfie bardzo drastycznie zmieni się sytuacja na niekorzyść Rosji. Przecież pozotałe kraje nie będą biernie stać i się przyglądać tylko zostaną nałożone ostre sankcje, zaczną się intenywne zbrojenia w regionie, Szwecja i Finlandia mogą podjąć decyzję o przystąpieniu do NATO, Rosja zacznie być rozrywana wewnętrznie, propagandowo na świecie wyjdzie na wielkiego bandziora napadającego na mały kraj....a to tylko bardzo niewielki wycinek następstw takiego ataku. A na dodatek okupacja kraju jest dużo bardziej kosztowna niż jego podbój. W ostateczności może to nawet doprowadzić do rozpadu Rosji na mniejsze republiki tak jak to się stało z ZSRR. Dlatego jak już to prędzej bym stawiał na Gruzję, bo to najłatwiejszy dla Rosji przeciwnik w wymienionym gronie, no i konsekwencje napaści na Gruzję owszem będą niemałe, ale znacznie mniejsze niż napaści na jedno z państw bałtyckich. Za często w analizach pojawiają się tezy zakładające, że druga strona będzie całkowicie biernie siedzieć i patrzeć, a przecież nigdy tak się nie dzieję.

Takeha
środa, 17 marca 2021, 21:28

Wypada się tylko zgodzić. Putin raczej nie podejmuje ryzyka (Z wyjątkiem Czeczenii ale tu nie miał wyjścia), dlatego raczej wybierze Ukrainę lub Gruzję - tam ma pewność że agresja raczej ujdzie mu na sucho. Oczywiście NATO nie jest w stanie obronić państw bałtyckich, ale agresja na nie oznacza w zasadzie gospodarczą zagładę Rosji. Dla Europy rezygnacja z rosyjskich paliw jest pewną niedogodnością (szczególnie że inni kontrahenci chętni nawet na finansowanie nowych terminali już czekają) ale Rosja nie jest w stanie klientów europejskich niczym zastąpić. A zachód jest uparty i dość kłótliwy więc raz zarządzone sankcję (na fali oburzenia po agresji) bedą trwały naprawdę długo. Putin ma tego świadomość. Ja stawiałbym że następnym celem będzie Ukraina nie Gruzja. Rozwiąże to inne problemy (tymczasowo) w które Rosja wpakowała się w 2014, a przed zachodem będą się usprawiedliwiać że to wina Ukraińców (np. kwestia wody na Krymie). Wydaje mi się że Putin czeka tylko na jakiś finał z NS2.

Polak z Polski
środa, 17 marca 2021, 12:04

A my nie jesteśmy przygotowani. Jest gorzej niż w 1939 r.

Czysta prawda
czwartek, 18 marca 2021, 08:59

W 39', wbrew propagandzie PRL, mieliśmy całkiem dobrą armię, sytuowaną na 5-6 miejscu w Europie. Przyszło nam jednak bić się z dwoma największymi potęgami ówczesnej Europy...a na dodatek, tzw. nasi sojusznicy, robili wszystko, by opóźnić naszą mobilizację, która mogłaby "niepotrzebnie" sprowokować Adolfa.

Marek1
wtorek, 23 marca 2021, 12:51

NIE Europy, a ŚWIATA. Wehrmacht i RKKA w 1939r nie miały sobie równych na świecie. Co do WP w II RP w pełni się zgadzam - pomimo ewidentnych braków w kwestiach łączności, motoryzacji, lotnictwa i koordynacji/dowodzenia na najwyższym szczeblu to była DOBRA armia.

Tomasz34
środa, 17 marca 2021, 19:19

A jakieś konkrety? Bo z tego co wiemy powszechnie to obecnie Polska wydaje plus minus 15 mld dolarów na armię, i czasem szybciej a czasem wolniej(w przypadku różnych programów), ale jednak się zbroi. O Polsce nic nie ma w artykule, bo to inny kaliber przeciwnika.

endiov
środa, 17 marca 2021, 21:57

spora część tej kasy idzie na wypłaty emerytur

Tomasz34
czwartek, 18 marca 2021, 09:09

Nie chodzi o to ile kasy idzie na emerytury, tylko ile idzie na modernizację techniczną, a na to jest przeznaczana 1/4 budżetu, podobnie jak w innych krajach.

Rosjanin z Rosji
środa, 17 marca 2021, 18:57

Za to Rosja jest przygotowana jak w czerwcu 1941r. A nawet lepiej, bo z podobną, jak wtedy, perspektywą na sukces.

Sternik
środa, 17 marca 2021, 11:58

Pierwsza zasada analityka: Nie patrz co mówi ale KTO mówi.

Piernik
środa, 17 marca 2021, 15:50

KTO mówi i PO CO mówi to co mówi

Tweets Defence24