Czwartkowy przegląd prasy: Superhaubice do poprawki; Kolejna wpadka BOR; 35 lat dla Manninga

23 sierpnia 2013, 08:46
galeria_krab_750
Samobieżna haubica KRAB 155 mm- fot. hsw.pl
Defence24
Defence24

DOTYCZY:


Czwartkowy przegląd prasy pod kątem bezpieczeństwa.



Zbigniew Lentowicz, Rzeczpospolita, Superhaubice do poprawki- Haubice Krab mają wady i wracają do Huty Stalowa Wola do naprawy. Zagrożony jest wart pół miliarda złotych kluczowy program polskiej artylerii. W pierwszej partii przekazanych wojsku samobieżnych haubic na ich podwoziach wykryto mikropęknięcia. Usterki wojsko ujawniło także w innych systemach potężnych, samobieżnych armato-haubic 155 mm testowanych od ponad pół roku na poligonach – przyznaje Waldemar Skrzypczak, wiceminister obrony narodowej ds. uzbrojenia i modernizacji. Podkreśla, że armia od szybkiego usunięcia wad krabów uzależnia kontynuację programu o kryptonimie Regina, który miał być nadzieją polskiej artylerii (…) Program Regina, czyli wypos ażenie wojsk lądowych najpierw w 8, a potem 16 kolejnych krabów, a także kilkadziesiąt pojazdów dowodzenia i technicznych za ponad 500 mln zł, należy do największych w wojskach lądowych (…) "Rz" ustaliła, że na wpadce rodzimej zbrojeniówki może skorzystać zagraniczna konkurencja. Nowoczesne podwozia ze wzmocnionym napędem może zapewnić polskim krabom… Turcja. Opcja adaptacji tureckich podwozi do potrzeb programu Regina jest rozpatrywana przez MON i poważnie rozważana w samej Hucie Stalowa Wola.

Czytaj także: Polski Holding Obronny będzie integrował przemysł zbrojeniowy? Rząd kolejny raz odwleka decyzję o konsolidacji

Janina Bukowska, Rzeczpospolita, Przed prezydenta bez kontroli- Kolejna wpadka Biura Ochrony Rządu. Uczestnicy defilady z okazji Święta Wojska Polskiego nie zostali sprawdzeni. – Pod nos prezydenta mógł podejść każdy nawet z niecnymi zamiarami, a ochrona by tego nie wykryła, bo jej po prostu nie było – mówi członek grupy rekonstrukcyjnej. BOR twierdzi, że kontrolę powinna przeprowadzić żandarmeria wojskowa. Ta odpowiada, że zabezpiecza tylko żołnierzy zawodowych (…) Jeden z uczestników parady opowiada nam, jak wyglądała kontrola bezpieczeństwa: – Przed godz. 6 rano przyjechaliśmy pod teren jednostki przy ul. 29 Listopada. Byliśmy wcześniej, bo baliśmy się kolejki – mówi. Samochód, w którym był nasz rozmówca z kolegami, wjechał na teren jednostki. – Tam ochroniarz rencista sprawdził tylko, czy na przygotowanej liście są nazwiska osób, które przyjechały. Nie poprosił nas o dowód tożsamości. Nie było żadnej kontroli pirotechnicznej. Mógł tam wjechać każdy – uważa. Dodaje, że wiele grup miało broń, krótką, długą czy białą. – I pies z kulawą nogą nie zapytał, czy jest ona sprawna – dodaje. Po kilku godzinach spędzonych na terenie jednostki kolumna przeszła obok Agrykoli w AL. Ujazdowskie, gdzie w południe przemaszerowała obok najważni ejszych osób w państwie. – Nikt nas nie sprawdzał, w kieszeniach można było mieć wszystko. Jajka, jak w Łucku, też – komentuje nasz rozmówca.


Zobacz również- BOR przyznaje się do błędów

Anna Ambroziak, Nasz Dziennik, BOR wraca na etaty- Od września funkcjonariusze BOR będą znów ochraniać budynki rządowe – dowiedział się „Nasz Dziennik". Szef MSW uznał, że należy wrócić do wcześniejszej koncepcji i przekazać odpowiedzialność za bezpieczeństwo rządowych obiektów funkcjonariuszom Biura Ochrony Rządu. Od września mają oni na nowo zabezpieczać gmach resortu spraw zagranicznych. Decyzję o odwołaniu BOR z ochrony obiektów MSZ podjął poprzednik Bartłomieja Sienkiewicza, minister Jacek Cichocki. Od kwietnia br. budynki resortu spraw zagranicznych chroni prywatna firma Basma Security. W ramach ochrony BOR wykonuje jedynie kontrole pirotechniczne, funkcjonariusze sprawdzają przesyłki pocztowe (…) Dlaczego resort spraw wewnętrznych zdecydował się zrezygnować z ochrony gmachów rządowych przez prywatne firmy Dopytywane o to MSW zasłania się koniecznością ochrony informacji niejawnych. – Dane dotyczące zakresu wykonywanych czynności ochronnych, jak również form i metod stosowanych przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu są opatrzone klauzulą tajności i podlegają ochronie na podstawie ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych – twierdzi resort. Według nieoficjalnych informacji, o odsunięciu BOR zdecydowały przede wszystkim względy finansowe. BOR było za drogie, a w budżecie gorączkowo szukano oszczędności (…) Zdaniem płk rez. Andrzeja Pawlikowskiego, szefa BOR w latach 2006-2007 – Obiekty rządowe powinno chronić BOR -jako instytucja państwowa. Chodzi tu przede wszystkim o kwestię zaufania – kandydaci na funkcjonariuszy przechodzą gruntowną weryfikację nie tylko pod kątem sprawnościowym, ale też osobowym – wyklucza się ich powiązania ze światem przestępczym. Tego prywatne firmy nie robią – ocenia Pawlikowski.

SE, Polski żołnierz bohaterem- Bohaterski czyn polskiego żołnierza w Afganistanie. Filip Marciniak (29 l.) z 2. Mazowieckiego Pułku Saperów z Kazunia wraz z innymi żołnierzami patrolował drogę. Nagle Polacy zostali ostrzelani przez rebeliantów. W środku walki starszy szeregowy zauważył małego przerażonego chłopca stojącego na poboczu. Rzucił się w stronę dziecka i przeniósł je w bezpieczne miejsce. Filip Marciniak został za ten czyn odznaczony tytułem Bohatera Pola Walki.

Piotr Subik, Dziennik Polski, Raport o armii samobójców- Dopiero za kilka miesięcy gotowy będzie raport dotyczący samobójstw w wojsku. Minister obrony Tomasz Siemoniak zapowiedział dokument po serii samobójstw żołnierzy służących w 5. pułku inżynieryjnym w Szczecinie-Podjuchach (…) Z danych Ministerstwa Obrony Narodowej wynika, że tylko w latach 2010-2012 na terenie jednostek wojskowych zabiło się 40 żołnierzy. To daje do myślenia, bo w 2009 r. było tylko kilka takich przypadków. Co ciekawe, nie notowano samobójstw na misjach w Iraku i Afganistanie, tylko po nich. Strzałem z broni służbowej odbierali sobie natomiast życie żołnierze kontyngentu w Syrii (dwa przypadki – w 2005 i 2008 r.) oraz w Bośni (2006 r.).

Zobacz również: Czy gra wokół Syrii może mieć wpływ na polskie bezpieczeństwo energetyczne?

Dziennik Wschodni, Masakra w Syrii- Syryjscy działacze związani z opozycją oskarżyli siły prezydenta Ba-szara el-Asada o przeprowadzenie w środę w regionie Damaszku ataku z użyciem gazu bojowego, w którym miało zginąć ponad 200 ludzi. Zdaniem źródeł agencji Reutera wojska reżimowe użyły rakiet z głowicami z gazem. Według cytowanej przez agencję pielęgniarki liczba ofiar ataku wyniosła 213, a wiele z nich to kobiety i dzieci. – Ofiary przywożono z rozszerzonymi źrenicami, zimnymi kończynami i pianą na ustach. Lekarze twierdzą, że to typowe objawy u ofiar gazów bojowych – powiedziała Bajan Baker. Syryjska telewizja zdementowała te informacje, cytując źródła rządowe.

Czytaj: Komandos Navy Seals uczestniczący w zabiciu Osamy bin Ladena może być świadkiem w procesie dotyczącym Wikileaks

Mariusz Zawadzki, Gazeta Wyborcza, 35 lat dla Manninga- Taki wyrok usłyszał wczoraj szeregowiec Bradley Manning, sprawca największego w historii wycieku tajnych dokumentów. Czyto odstraszy wszystkich, którzy chcieliby pójść w jego ślady (…) Aż 1182 dni, czyli prawie trzy lata i trzy miesiące, zajęło osądzenie Manninga, który przekazał portalowi Wikileaks ponad 700 tys. tajnych raportów amerykańskiej armii i dyplomacji. Cały ten czas spędził w wojskowym areszcie, co zostanie mu zaliczone w poczet wyroku, plus -jak zdecydowała przewodnicząca wojskowemu trybunałowi płk Denise Lind -112 dni rekompensaty za niedopuszczalne traktowanie. Przez kilka miesięcy Manning był trzymany w izolatce i rozbierany prawie do naga – zostawał jedynie w slipkach. Strażnicy utrzymywali, że robią to jedynie dla jego dobra, żeby aresztant nie powiesił się np. na nogawce spodni.

(PAM)
Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 0
Reklama
No results found.
Tweets Defence24