Gwardia Narodowa wraca do podstaw. Abramsy przeciwko minom

4 grudnia 2020, 10:34
Idaho_Army_National_Guard_reacquaints_with_mine_plow_fitted_tanks_1
Fot. Thomas Alvarez/Idaho Army National Guard

Amerykańscy żołnierze z jednego z pododdziałów pancernych Gwardii Narodowej Idaho po raz pierwszy od 20 lat przeprowadzili szkolenie w zakresie wykorzystywania trałów przeciwminowych zamontowanych na czołgach podstawowych M1A2 Abrams.

Wspomniane ćwiczenia w zakresie usuwania min i ładunków wybuchowych prowadzili czołgiści z kompanii "B" 2 batalionu broni kombinowanych 116. Brygadowego Zespołu Bojowego Kawalerii, która stacjonuje w mieście Nampa w stanie Idaho. Zdolność pododdziałów pancernych do zapewnienia sobie ochrony przeciwminowej w trakcie prowadzenia działań bojowych dzięki wykorzystaniu tego typu sprzętu odgrywa kluczową rolę zarówno w warunkach konfliktów asymetrycznych jak i symetrycznych.

Trały przeciwminowe dzielą się na lemieszowe i walcowe, które są instalowane na specjalnych zaczepach z przodu kadłuba czołgu. W przypadku lemieszy przeciwminowych ich zadanie polega na przeoraniu pasa po którym posuwa się czołg w celu wypchnięcia min przeciwpancernych i innych ładunków wybuchowych poza tor jego ruchu lub ich przewrócenia, a co za tym idzie neutralizacji potencjalnego zagrożenia. Z kolei walce przeciwminowe służą do detonacji ukrytych min przeciwpancernych i innych ładunków wybuchowych. Dwa zestawy ciężkich, stalowych rolek są montowane przed obiema taśmami gąsienic czołgu, gdzie w trakcie poruszania się po ziemi wywierają większy nacisk na podłoże od samego czołgu.

Dedykowanym systemem m.in. do zwalczania min i ładunków wybuchowych wchodzących w skład Pancernych Brygadowych Zespołów Bojowych (ABCT) są czołgi saperskie M1150 Assault Breacher Vehicle (ABV), które bazują na zmodyfikowanej konstrukcji czołgu podstawowego M1 Abrams. Głównym zadaniem tych pojazdów jest wykonywanie przejść w polach minowych dla innych ciężkich wozów bojowych oraz oczyszczanie dróg z min, improwizowanych ładunków wybuchowych, a także usuwanie przeszkód naturalnych i sztucznych. Wozy te występują w dwóch wersjach i operują w parach, w których jeden pojazd wyposażony jest w prosty lemiesz, a drugi w lemieszowy trał przeciwminowy. Każdy wóz jest dodatkowo wyposażony w zamontowany na stropie wieży system wystrzeliwanych linowych ładunków wybuchowych, które mają za zadanie detonować w bezpiecznej odległości wykryte pola minowe.

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
Tani
niedziela, 6 grudnia 2020, 16:40

Te traly to bezlicencyjne sowieckie. Ruscy chyba odeszli od tego teraz stosuja ladunki wydluzone do rozminowywania

Davien
piątek, 4 grudnia 2020, 12:05

Nie wiem czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby zamontowanie na czołgu agregatu prądotwórczego i silnego emitera pracującego w paśmie 2.4 GHz (bezlicencyjne). Taka skierowana w ziemię "super-mikrofalówka" o mocy 200kW ugotowałaby każdy materiał wybuchowy i upaliła obwody elektroniczne IED. Dużo bezpieczniejsze i mniej szkodliwe dla środowiska niż tradycyjne trałowanie.

Stfu
wtorek, 8 grudnia 2020, 00:39

To żeś pojechał teraz, na co to komu... Mega koszt a tak bum i po problemie

Fanklub Daviena
sobota, 5 grudnia 2020, 11:41

Davien, to naprawdę ty, czy jakaś podróbka, która tak jak ty nie zna praw fizyki (fale radiowe nie przejdą przez materiał przewodzący prąd), ani elektroniki (trudno jest zbudować urządzenie radiowe mające działać w warunkach silnych zakłóceń, ale zbudowanie wyłączającego się na czas zakłóceń i przywracającego działanie po ich ustaniu jest łatwe). I co jeśli konstruktor IED zbudował np. czujnik sejsmiczny (elektronika pozawala na konkretnie rozróżniające pojazdy po sygnaturze: np. można po tym jeździć T-72 czy BWP-2 ale nie Abramsem czy Bradleyem...) odbezpieczany tą twoja "mikrofalówką"? :D

Davien
sobota, 5 grudnia 2020, 20:39

Wiesz co to znaczy 200kW energii RF na dystansie metra? Wszelkie miny się po prostu ugotują. Na nic się nie zda żadne wyłączanie na czas zakłóceń bo obwody wyparują. Agregat o mocy około 300kW można zamontować w tylnej części czołgu, tam gdzie normalnie montuje się dodatkowe beczki z paliwem.

USA
sobota, 5 grudnia 2020, 10:44

Dobre na nowej generacji miny ale nie na stare ,,mechaniczne"

Nikt
piątek, 4 grudnia 2020, 23:06

Skąd weźmiesz moc 200kW?

ito
niedziela, 6 grudnia 2020, 08:10

To jest do rozwiązania- przyczepka z agregatem, cała reszta to bzdety. Zasięg takiego urządzenia (zdolność do "ugotowania", czyli zmiany cech fizycznych w jakimkolwiek znaczącym zakresie, jakiejkolwiek substancji) liczony byłby góra w metrach- czyli zwykły, prosty trał mechaniczny ma podobny. Za to szkodliwe działanie na ludzi w okolicy urządzenia- a więc przede wszystkim własnych żołnierzy musiałoby być bardzo silne (mikrofalówka jest mocno ekranowana- to z definicji być nie może). No i cena oraz podatność na uszkodzenia (agregat, kable, wytwornica)- po prostu marzenie- producenta.

Tweets Defence24