Reklama

Czeski flirt z Putinem

9 listopada 2014, 10:00
Fot. zemanmilos.cz
Defence24
Defence24

W polskich środkach masowego przekazu sporym echem odbiła się wypowiedź Milosza Zemana dotycząca sankcji wymierzonych przeciw Rosji. Przypomnijmy -podczas wizyty na greckim Rodos w ramach konferencji "Dialog Cywilizacji" organizowanej przez bliskiemu Putinowi oligarchę, czeski prezydent odniósł się niebywale krytycznie do idei obostrzeń ekonomicznych jako narzędzia wywierania politycznej presji. W tym kontekście warto przyjrzeć się temu, jakie stanowisko zajmują czescy decydenci wobec kluczowych kwestii politycznych dotykających Europę.

Zeman pomiędzy Brukselą a Moskwą

Już w czerwcowym wywiadzie udzielonym agencji ITAR-TASS Milos Zeman oznajmił, że osobiście nie widzi powodów do izolowania Federacji Rosyjskiej. Wręcz przeciwnie, ubolewa on nad mizernym stanem rosyjskich inwestycji w Czechach jak i nad absurdalnym według niego obowiązkiem wizowym.

Znany ze swojej miłości do anegdot czeski prezydent często przytacza opowiastkę o swojej podróży do Miami, gdzie poczęstował kubańskich imigrantów uszczypliwą uwagą na temat sukcesu polityki sankcji wobec Hawany. "Są tak udane, że Fidel Castro jest dyktatorem już od 50 lat"-cytuje w krajowych mediach zadowolony z siebie Zeman.

Burzę komentarzy wywołały także jego wyrazy zaufania dla zapewnień ministra Ławrowa, że na Ukrainie nie operują regularne oddziały armii rosyjskiej. Nie chodziło tu o lapsus, ale dwukrotnie wyrażony osąd-po raz pierwszy w radiu Frekvence 1 a następnie na szczycie NATO w Walii, gdzie zapowiedział, że zażąda dowodów na rosyjską obecność na terytorium Ukrainy. Po swoim wystąpieniu w Newport naraził się zresztą na drwiny ze strony Carla Bildta, który jego deklaracje skwitował ironicznym "Niech się zwróci do czeskiego... (to nastąpiło udawane zawahanie) istnieje właściwie jakiś czeski wywiad?"

Gwoli sprawiedliwości należy wspomnieć, że ogólnie rzecz biorąc przychylny wobec Unii Europejskiej Zeman na samym początku ukraińskiego kryzysu wygłosił kilka krytycznych uwag na temat działań Rosji, te jednak poszły w niepamięć i nie zakłócają ogólnego obrazu, co dobitnie potwierdza wystąpienie w Rodos.

Trzecia droga Sobotki

Obóz rządzący w przeciwieństwie do Zemana stawia na mdłą dwuznaczność. Nic nie podkreśla jej lepiej niż finał wrześniowego nadzwyczajnego posiedzenia czeskiego parlamentu.

W ciągu siedmiogodzinnej debaty posłowie -w tym koalicji rządzącej- odrzucili wniosek, złożony przez opozycyjną TOP09, krytykujący premiera Bohuslava Sobotkę za wyłamywanie się z unijnych szeregów w kwestii sankcji wobec Rosji, co samo w sobie nie było ani zaskakujące ani też szokujące. Zdumiewającym jawi się jednak fakt, że ci sami parlamentarzyści odrzucili również uchwałę,wzywającą rząd do potępienia rosyjskiej agresji wobec Ukrainy oraz konsekwentnej obrony interesów Republiki Czeskiej we współpracy z zachodnimi demokracjami. Ta wydawałoby się niezbyt kontrowersyjna uchwała była odrzucona głosami posłów lewicowej ČSSD, komunistów i części koalicyjnego ruchu ANO.

O tym, że w ramach swojego uczestnictwa w zachodnich strukturach politycznych obóz rządzący najchętniej chciałby i wóz i przewóz, przekonał Sobotka już wcześniej, zaraz po wizycie prezydenta Obamy w Polsce, kiedy to zdecydowanie odrzucił potrzebę wzmocnienia obecności NATO w Europie Środkowej. Słowa te przywodzą na myśl utrzymaną w podobnym duchu wypowiedź ministra spraw zagranicznych Martina Stropnickiego z ANO. Stropnicki z niezręcznością zdumiewającą u bądź co bądź dyplomaty stwierdził, że rozmieszczenie sił NATO w Czechach jest dla ludzi jego pokolenia psychologicznym problemem ze względu na skojarzenia z niegdysiejszą obecnością wojsk sowieckich.

Na tym tle zaskakuje trochę minister spraw zagranicznych i partyjny kolega Sobotki-Lubomir Zaorálek, który od początku zwrotu w stosunkach Zachodu z Rosją nie szczędził Moskwie słów krytyki. Swoistego kompasu moralnego nie stracili też ludowcy i chrześcijańscy demokraci z koalicyjnej partii KDU-ČSL. Ich przewodniczący Pavel Bělobrádek stwierdził dobitnie, że nie chciałby, aby udziałem Ukrainy był los, zgotowany przedwojennej Czechosłowacji w Monachium.

Pytanie o to, co powoduje to zagmatwanie czeskich decydentów i czy w istocie jest to zagmatwanie, czy raczej usiłowanie ugrania jak najwięcej dla siebie, jest pytaniem otwartym. W tym kontekście wskazówek może dostarczać nowa koncepcja polityki zagranicznej lansowania od pewnego czasu przez koalicyjny rząd. Wyraża się ona w zerwaniu ze spuścizną havlowską w kwestii znaczenia praw człowieka w polityce zagranicznej. W praktyce wypływa z tego staranie zainicjowanie dużo bliższych niż dotychczas kontaktów z tyleż wolnorynkowym, co niedemokratycznym chińskim molochem.

Głosy krytyczne

Jeśli z powyższego wywoadu można odnieść wrażenie, że czeska klasa polityczna mówi jednym głosem z prezydentem Węgier Viktorem Orbanem czy też słowackim premierem Robertem Ficem, śpieszę z korektą. Opozycja prezentuje bowiem stanowisko odmienne. Nowe kierownictwo rozbitej i słabej na skutek korupcyjnego skandalu prawicowej ODS nie żywi wątpliwości co to tego, co leży w dobrze pojętym interesie Czech jak i bezpieczeństwa w Europie. Jest tam też świadomość tego, że między jednym i drugim jest znak równości. Dlatego też ODS ustami swoich liderów krytykuje rząd za kompletny brak długofalowej i wiarygodnej koncepcji polityki zagranicznej. Jak konstatuje przewodniczący partii Petr Fiala, trzecia droga z reguły nigdzie nie prowadzi, a polityka zagraniczna nie jest tu wyjątkiem.

Na swoisty paradoks zakrawa fakt, że niegdysiejszy twórca ODS, były prezydent Václav Klaus w mentorskim duchu pouczający wszystkich na temat demokracji był jednym z niewielu polityków bez zażenowania paradujących na przyjęciu urządzonym przez rosyjską ambasadę z okazji rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej, a zaledwie kilka dni temu orzekł w brytyjskim the Spectator, że „Propaganda USA i Unii Europejskiej na temat Rosji jest wprost niedorzeczna”.

Bodaj najgłośniejszym poza ODS krytykiem tak poczynań Rosji jak i czeskiego rządu jest szef drugiej największej prawicowej partii i były minister spraw zagranicznych w jednej osobie książę Karel Schwarzenberg, który określa sankcje jako nazbyt stopniowe, spóźnione i słabe.

Wśród wysoko postawionych krytyków chwiejnej czeskiej postawy w obecnym kryzysie i roli kraju w zachodnich strukturach są i ci, którzy nie rekrutują się z szeregów polityków. Wątpliwości w tym względzie nie pozostawił wybrany niedawno na stanowisko przewodniczącego Komitetu Wojskowego NATO generał Petr Pavel, kiedy w wywiadzie na łamach lewicowego dziennika "Právo" stwierdził, że niebezpieczeństwo sytuacji polega na tym, że Czechów mogłyby najść wątpliwości osłabiające ich w roli sojuszników. Recepta na te rozterki jest według generała Pavla prosta -uświadomić sobie, na jakich wartościach jest osadzone czeskie członkostwo w NATO i tym wartościom dać pierwszeństwo. Wybór jest następujący: "Albo będziemy pewnym ogniwem NATO i będziemy mogli na sojuszu polegać, albo też uplasujemy się na peryferiach, a w konsekwencji pozostali członkowie tak właśnie nas będą traktować"-kwituje generał Pavel.

Jedność europejska? Wolne żarty

Niezdolność czeskiej ekipy rządzącej do określenia się w kontekście ukraińskiego konfliktu wpisuje się w ponury obraz będący żywym zaprzeczeniem frazesów o europejskiej jedności. Do obrazu tego należą też bez mała poddańcze w stosunku do Rosji gesty w wykonaniu tandemu Fico-Orban. Wizja ta jest o tyle ponura, że Grupa Wyszehradzka to tylko część - i to nie najistotniejsza - dużo większej gry, gdzie kurs wyznacza niechęć dostrzeżenie realnych niebezpieczeństw dla porządku światowego oraz przemożna wola do powrotu do stanu świętego spokoju w relacjach z Federacją Rosyjską. W tej niezbyt radosnej wizji Polska i państwa nadbałtyckie stoją poniekąd osamotnione, a nic nie potwierdza tego z większą mocą, niż wyrażane w ciągu ostatnich kilku dni za pośrednictwem niemieckiej prasy wątpliwości co do zdolności NATO do wywiązania się ze swych zobowiązań w ramach i tak kompromisowego Planu Działań na rzecz Gotowości przyjętego w Walii.

 

Sławomir Budziak

_______________________

Autor jest publicystą, z wykształcenia filologiem i tłumaczem z języka czeskiego. Od wielu lat mieszka w Czechach.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Sejsmo
piątek, 14 listopada 2014, 12:36

Sam fakt, że u nas nadal grupa debili (a może potencjalnych zdrajców i konfidentów(?)) głosuje na ex-PZPR, czyli SLD oraz ex-ZSL, czyli PSL a w Czechach na komunistów, świadczy o tym, że społeczeństwo jest chore. Nikt normalny, poza ofiarami syndromu sztokholmskiego nie będzie wspierać swoich były katów, czy prześladowców. Oczywiście, oni mają swoje rodziny i grupy interesu, które na nich głosują. Dlatego chore jest (i to dotyczy całej Europy środkowej), że grupy zdrajców i złodziei okradające i prześladujące w przeszłości jawnie narody tej części świata, nie zostały wyeliminowane z życia politycznego i społecznego. Dzisiaj bawią się w to, co kiedyś zwalczały. Bawią się w demokrację, bo dobrze wiedzą, że mają tzw. wolne media, bo mają pieniądze ukradzione zresztą tym narodom. W Polsce np jeden SB-ek stworzył Polsat, inny SB-ek stworzył TVN, byli członkowie PZPR siedzą w TVP i KRRiT. To ma być objaw zdrowego państwa? W normalnym, wolnym kraju np. Kanadzie, USA media kontrolują rząd, często wręcz "jadą" na rządzących. W krajach dzikich, gdzieś "pomiędzy", media są skorumpowane władzą i są najczęściej pro-rządowe. Na przykład w Polsce. W takiej sytuacji nie ma mowy o demokracji, ponieważ ludzi prostych, wierzących w reklamy jest większość i ta zindoktrynowana większość nawet nie wie, że głosuje w takim kraju nierzadko przeciw sobie. Bo tak im maglowano mózg od lat w hipnotyzerze zwanym telewizją, lub radiem. Głosują, jak im tam "poradzono", wyjaśniono i uświadomiono, że ci inni to przecież debile, wariaci. Co bardziej inteligentnych celowo zniechęcając promowaniem tezy, że wszyscy politycy to złodzieje, więc już "lepiej głosujcie na tych, co wam poradzimy. My przecież jesteśmy bezstronni i poradzimy wam dobrze". I nikt z tych "wyborców" nie zauważy, że coś tu śmierdzi. Że media powinny być z założenia zawsze anty-rządowe. Stanowić narzędzie społecznej kontroli rządzących, jak w innych, normalnych i naprawdę demokratycznych krajach. Bo jak inaczej wyjaśnić, że np. w Polsce największe poparcie ma ugrupowanie, które nie znalazło w całym kraju lepszego fachowca od obrony, niż psychiatrę, lepszej specjalistki od służb, niż pani katechetka i lepszego eksperta od transportu, niż były model? Tylko wciąż słychać w większości stacji TV i radia, że ta opozycja to jest dopiero...!! A czy to ona postawiła tych ignorantów na tak ważnych stanowiskach? A to tylko przecież wierzchołek góry lodowej. Media, media, media - bez wolnych mediów nie ma demokracji, nie ma normalności ani w Czechach, ani w Polsce.

augustyn
niedziela, 9 listopada 2014, 21:58

No pepiki tacy są... taka ich natura i nie ma tutaj co na nich się specjalnie boczyć. Za to z drugiej strony mamy Litwinów i oni mają zupełnie odwrotnie. Z Litwinami to jak z jajkiem bo zaraz urażona cnota...

Piotr Kraczkowski
niedziela, 9 listopada 2014, 18:30

Zarówno Czesi jak i Węgrzy wydają na głowę na naukę dużo więcej niż Polacy, a więc mają gruntownie, radykalnie inne, lepsze podejście do polityki. Polacy zabiorą swym uniwersytetom, dadzą ukraińskim oligarchom z ukraińskiego PZPR, świat się pośmieje, a najlepszy polski uniwersytet jak był w czwartej setce uniwersytytów świata, tak spadnie do piątej. Polacy tego nie odczują, bo głuppta nie boli, tylko np. do pociągu wchodzi się przez okno, a samochód trzeba ukraść w RFN...

ja
poniedziałek, 10 listopada 2014, 18:25

Zarówno Czesi jak i Węgrzy wydają na głowę na naukę dużo więcej niż Polacy, a więc mają gruntownie, radykalnie, inne lepsze podejście do polityki. -------------------------------------------------------------------------------------------------- Na naukę czy edukację? Bo to różnica. Na edukację wydajemy więcej od Węgrów. Polskie uniwersytety we wszelkich rankingach zajmują miejsca zbliżone do czeskich a wyższe niż węgierskie. Węgrzy są tak rozgarnięci i wyuczeni, że przez 25 lat od upadku komunizmu z kraju dużo bogatszego od Polski (pkb na głowę był wówczas wyższy o 30% w 1989 (!) stali się biedniejszym) .Jeżeli od wydatków na naukę uzależnione jest prowadzenie racjonalnej polityki no to wszystko jasne;-))). Kraje które popierają Rosję w ONZ to prawdziwe tuzy naukowe. Aż wymienię: Vanuatu, Wenezuela, Nikaragua, Zimbabwe, Kazachstan, Białoruś. Ponadto wszyscy popierający sankcje przeciw Rosji: Niemcy, Wielka Brytania, USA, Japonia, Kanada, Australia, Dania, Szwecja, Holandia to absolutna czołówka naukowa świata! Sama Rosja przy USA w rankingach uniwersytetów wygląda tak żałośnie, że żal pisać. Najlepszy moskiewski uniwersytet wyprzedza kilkadziesiąt prowincjonalnych amerykańskich;-)))). Jest jeszcze ranking percepcji korupcji, redagowany przez Transparency International. Polska w tym rankingu jest mniej skorumpowana niż Czechy i Węgry. I raczej tutaj szukałbym przyczyn prowadzenia takiej a nie innej polityki przez czeskie i węgierskie elity. Po raz kolejny się Pan skompromitował Panie Kraczkowski.

S.Budziak
poniedziałek, 10 listopada 2014, 10:31

"Zarówno Czesi jak i Węgrzy wydają na głowę na naukę dużo więcej niż Polacy, a więc mają gruntownie, radykalnie inne, lepsze podejście do polityki." - czy pojęcie non sequitur coś Panu mówi?

sat
niedziela, 22 lutego 2015, 14:13

Zeman dostał pieniądze na kampanię z rosyjskiego koncernu paliwoegoLukoil

grab
środa, 12 listopada 2014, 12:32

Nienawiść i złość do kogokolwiek wynika z niezrozumienia intencji , a takowa jest wykorzystywana przez" strasznych braci ". Czas wybaczyć sobie i naszym sąsiadom zawiści i zrobić porządek ze swojakami polskojęzycznymi .

szyszka
sobota, 29 listopada 2014, 22:05

ale mty sie na nich nie gniewamy to oni gryza sie we wlasny ogon a my staramy sie tym nie zarazic.Ktos kiedys napisal ze wladze Wegier Czech i Slowacji dzialaja przeciw narodowi czyli jak sie to skonczy kazdy wie a ci co wruca z anglii i innych europejskich krajow do domu dzieki ich polityce napewno im tego nie odpuszcza.

Adriano
niedziela, 9 listopada 2014, 16:29

Operacja Dunaj 2 i tyle w temacie.Z Orbanem to samo zrobić.Trzeba innych za mordę trzymać bo wezmą nas prędzej czy później niestety ale taka prawda:(

peppix
niedziela, 9 listopada 2014, 16:10

Trzeba ich zrozumieć oni są bezbronnym krajem, który każdy w europie jest w stanie zająć w 1 dzień. Dlatego muszą być przyjaźni do mocarstw regionalnych, by nie dać się rozebrać.

a22
poniedziałek, 10 listopada 2014, 11:09

"Przyjaźń" z Rosją zawsze kończy się jednym: braterską pomocą na czołgach.

olo
niedziela, 9 listopada 2014, 15:53

Czesi ,Słowacy czy też Wegrzy ruskie kolonie jak widać do dzisiaj mogą sobie krzyczeć w EU rządzą NIEMCY-Francja i UK i to oni a nie Zeman będą wytyczać sankcje przeciw Rosji. Polska tez nie powinna machać szabelka tylko z tylnego siedzenia szeptać pani Merkel na ucho aby nie odpuszczała Rosji :)

NAVY
wtorek, 11 listopada 2014, 11:38

[...]Grupa Wyszehradzka [...] - powinniśmy zawiesić swoje członkostwo w tej grupie.... [...]Polska i państwa nadbałtyckie stoją poniekąd osamotnione[...] - a naszą uwagę i politykę skierować na bałtycki teatr działań .... Na tym terenie można wiele inicjatyw przeprowadzić: 1-wspólne przedsięwzięcia militarne : - manewry -programy zbrojeniowe - brygady mieszane - zespoły floty - lotnicze -rozpoznania i walki radioelektronicznej -POP/ZOP i SAR ....i wiele ,wiele innych... 2- gospodarcze,polityczne i społeczne.... Aby taką politykę poprowadzić należy mieć normalną i mądrą klasę polityczną ...

Nan
niedziela, 9 listopada 2014, 15:01

Zeman nie zauważy nawet jak zapuka mu w okno lufa T 90. Siedzą w środku to i armii nie chcą utrzymywać, ciekawe co by mówił mając granicę z Rosją i Ukrainą. KOLABORACJA MU SIĘ MARZY. Chcą doić Unię, a z Rosją klepać się po plecach. I tak mieli niższe cło na Rosję niż my.

edd
poniedziałek, 10 listopada 2014, 13:43

cały ten ichnieszy zeman to moskiewski komuch i kapuś sowieckowo NKWD

rom
poniedziałek, 10 listopada 2014, 15:10

czy chcesz czy nie chcesz Fidel przejdzie do historii, gdzie byly stany jak mordowal Kubanczykow dyktator F.Batista ale amerykanie zacierali rece poniewaz z Kuby zrobili burdel dla swoich mafiosow, a jak przestrzegaja prawa to mowi otym umowa o dzierzawie bazy Guantanamo ktora skonczyla sie juz 20 lat temu a oni tam nadal sa..

slowak
niedziela, 9 listopada 2014, 13:34

czesi zawsze zachowywali sie jak JUDASZ ISKARIOTA...........i tak pozostanie zawsze.....my mozemy jedtnie podac im sznur

rcicho
wtorek, 11 listopada 2014, 22:32

Czesi bardzo mądrze postępują w odróżnieniu od Polaków. Wiedzą że wojowanie z Rosją ani na krótką ani na długą metę się nie opłaca i to pod żadnym względem. Wolą więc dobrze ułożyć sobie stosunki ze wschodnim mocarstwem. Niewiele to kosztuje a korzyści z tego mogą być spore. My na Ruska w samych gaciach pójdziemy a później populacja naszego narodu zredukuje się o jakies 10%. No i Czesi się będa z nas śmiać.

nemo
poniedziałek, 10 listopada 2014, 11:05

Nie znam gościa, ale co do Kuby to się myli, bo nie ma wiedzy historycznej. Fidel rządzi bo to satrapa, którego pozycja jest skutkiem porozumienia USA z Sojuzem po kryzysie rakietowym. Jeśli o tym nie wie to znaczy, że knedle z piwem szkodzą mu na mózg. Gdyby Rosjanie pozwolili wyrzucić Fidela i ustanowić nieco swobód gospodarczych, a USA zniosła sankcje byłby to jeden z rajów na Ziemi. A tak to skansen chorych umysłowo zawodowych rewolucjonistów, ofiara rozgrywek sowieckich satrapów.

Kuba
niedziela, 9 listopada 2014, 23:15

Może być lepiej.

Swiatowid
poniedziałek, 10 listopada 2014, 21:09

Mieszkalwm kilka lat w czechach, pepiki to jak choragiewka na wietrze. Przyszli niemcy bylo gud morgen majne libe, przyszli ruscy, byli zdrastwujtir tawariszcze my was lubliu. Spotkalem sie z opiniami ze stalin nic nie wiedzial o mordach i represjacj w zwiazku radzieckim. To czaeskie opinje. Ps. Czesi nazywaja polakow ironicznie PSZONCAMI.

Linda Winsh
wtorek, 11 listopada 2014, 09:47

Wlasciwie t wlasnei Zaoralek, miesiace temu, przeciwstawial sie sankcjaom Rosji a zarazem tez wymowil sie na korzysc chin i potepienie Dalajlamy. Stripnicki nie jest dyplomata, jest on aktorem, ktorego Babis, ubek slowacki, wciagnal do politiky bo mial znane nazwisko. Stropnicki jest ministrem obrony i jest do konca tepy, jego praca polega na popychaniu sunka 24 letnigo w politike. Zemani Sobotka, i CSSD nie jest lewica, przeciwsawiaja sie sakcjom bo Klaus i ODS Necase duzo zainwestowalo do handlu z Rosja i teraz klapa. Pozatym Czesi sa niemoralni, bezczelni, zkorumpowani idioti, ktorych nalezy wyrzuc z EU.

S.Budziak
poniedziałek, 10 listopada 2014, 22:37

"pszonkami" - ale to tylko z tytułu fonetyki języka polskiego i jego szumiących spółgłosek.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama