Cyfrowy Centauro II. Nowe wcielenie włoskiego "czołgu na kołach"

25 października 2016, 14:57
Centauro II
Fot. Iveco-Oto Melara

Iveco-Oto Melara zaprezentowało wersję kołowego wozu bojowego Centauro II. Nowy wariant włoskiego pojazdu ma dysponować armatą 120 mm i być zdolnym do działań w środowisku sieciocentrycznym.

Centauro 2 jest pojazdem 8x8 napędzanym silnikiem turbodiesel o mocy 720 KM (poprzednie wersje pojazdów Centauro miały silniki o mocy 520 KM) dającym korzystny stosunek mocy do masy (maksymalna waga pojazdu to 35 ton). Według producenta w połączeniu z nową skrzynią biegów i zawieszeniem przekłada się to na dobre właściwości jezdne, w tym w trudnych warunkach terenowych.

Pojazd ma też cechować duża odporność na wybuchy min i improwizowanych ładunków wybuchowych, dzięki wykorzystaniu podwozia uformowanego w kształcie litery „V”. Dodatkowo pojazd posiada zagłuszacz IED - H3 Jammer. Uzbrojenie zamontowane jest na wieży Oto Melara HITFACT, wyposażonej w armatę gładkolufową 120 mm z lufą o długości 45 kalibrów (na standardową amunicję NATO) oraz karabin maszynowy kalibru 7,62 mm, zamontowany współosiowo razem z armatą. Drugi taki karabin (lub większego kalibru – 12,7 mm) jest zamontowany na szczycie wieży wraz z wyrzutniami granatów dymnych. Dzięki wykorzystaniu wysokociśnieniowej armaty kalibru 120 milimetrów Centauro II charakteryzuje się siłą ognia zbliżoną do czołgów podstawowych.

Całość uzbrojenia dopełnia dodatkowe wyposażenie pojazdu w tym celowniki opto-elektroniczne zarówno w wersji dla dowódcy jak i działonowego (panoramiczny peryskop ATTILA II i system strzelca Lothar SD) oraz system dowodzenia i kontroli SICCONA, zapewniający interoperacyjność pojazdu w czasie prowadzenia działań.

Włosi rozważają obecnie pozyskanie 11 pojazdów wdrożeniowych a następnie dalszych 39 seryjnych. Wartość kontaktu na nowe kołowe niszczyciele czołgów Centauro II oszacowano na 530 mln EUR. Docelowo nowy pojazd ma zastąpić używane przez włoską armię B1 Centauro I, wprowadzone w 1991 roku. Warto też zauważyć, że pojazdy tego typu mogą być przydatne na przykład w operacjach ekspedycyjnych, choćby w rejonie północnej Afryki, pozostających tradycyjnie w obszarze zainteresowania sił zbrojnych Włoch.

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
bubu
wtorek, 25 października 2016, 15:58

skoro podwozie uformowane w kształcie litery V , to chyba pływa ?

Mathylda
środa, 26 października 2016, 12:33

Centauro II, tak jak i jego poprzednik, nie pływa. A podwozie typu V, zgodnie z tym co pisze Kosa, ma ogromne znaczenie dla ochrony przeciwminowej jako, że poziom wg. Stanagu 4569 został znacząco podniesiony. Włoska wersja pojazdu pływającego to VBA. Tak przy okazji zastanawiam się jak tam idą postępy przy rozwoju Rosomaka II. Najlogiczniejszym dla nas rozwiązaniem byłoby rozszerzenie licencji z Patrią o produkcję Rosomaków w nowej wersji.

Kosa
wtorek, 25 października 2016, 22:06

Widzi Pan, taka struktura podwozia w kształcie litery V ma przeważnie na celu zapewnić lepszą ochronę, wytrzymałość pojazdu oraz załogi. Najkrócej jak można, struktura podwozia V zapewnia lepszą ochronę przeciwminową, poprzez bardziej efektywne rozproszenie energii wybuchu. Oczywiście prócz zalet mamy również i wady, chociażby wymuszona wyższa sylwetka pojazdu.

kronan
wtorek, 25 października 2016, 19:16

No nie wiem.Włochy mają rzeki oczywiście ale są też góry i to w nadmiarze raczej więc te rzeki wcale łatwe do foroswania z marszu za łatwe nie są :-) A kształ V może też oznaczać że ładnie przez kałuże pruje i kierowcy nie jest mokro :-)

Obywatel RP
wtorek, 25 października 2016, 18:27

A co ma piernik do wiatraka? A może jakby miał spiczasty "nos" to latałby jak rakieta?

były_kanonier
środa, 26 października 2016, 09:30

Uważam, że własnie "Centauro-II" powinien zostać zakupiony dla polskiej armii, jako podstawa uniwersalnej platformy kołowej. Z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze: polska zbrojeniówka obecnie nie jest w stanie opracować takowej od początku i z niczego. Do tego potrzebny jest jej dobry wzorzec. "Centauro-II" takie założenie spełnia. Po drugie: "Centauro-II" podobnie, jak jego poprzednik "Centauro-I" może stanowić do budowy uniwersalnej platformy kołowej, w której na bazie jednego nośnika można budować, kołowy wóż wsparcia ogniowego z armatą 105/120 mmm; bwp z armatą mniejszych kalibrów 30-57 mm; haubicę samobieżną 155 mm, która mogłaby i to lepiej zastąpić planowana haubicę samochodową "Kryl"; artyleryjski zestaw uniwersalny/przeciwlotniczy z armatą 76 mm - która jest już używana w PMW i którego ciągle brak w wojskach zmotoryzowanych; moździerz samobieżny 120 mm, z wykorzystaniem wieży "Rak"-a; wóz dowodzenia w różnych odmianach; wóz ewakuacyjny czy różnego rodzaju pojazdy rozpoznania artyleryjskiego, chemicznego i inne. Później na bazie technologicznych, eksploatacyjnych i bojowych doświadczeń z "Rosomak"-kiem oraz technologicznych i eksploatacyjnych doświadczeń z ""Centauro-II" można sobie pozwolić na budowę własnej uniwersalnej platformy kołowej.

ON
środa, 26 października 2016, 17:59

Hmm - My nie będziemy strzelać raczej do Libijskich partyzantów, czy nie wybieramy się na podbój Abisyni vel Etiopi :) To jest pojazd wsparcia piechoty kompletnie bez sensu dla Polskiej armii ... armata tego typu nie jest wstanie skutecznie zniszczyć nowszych typów Rosyjskich, a raczej te mogę się u nas ewentualnie pojawić - kaliber jest zbieżny z leopardem i tyle. to kompletnie inna armata. A w przypadku Leoparda jest też wątpliwość, czy armata będzie skuteczna - co z amunicją ? o Niej nic nie jest napisane. Zatem super pojazd na misje stabilizacyjne w krajach trzeciego swiata... gdzieś się wybieramy znów ?? Co do Rosomaka - można nawet katapultę zapewne na nim zainstalować, tylko bez systemu pola walki, bez programowalnej amunicji, itd.. to nadal jest KTO - standardowy całkiem dobry, ale nie jest to BWP czy niszczyciel czołgów... przypomnę marzycielom, że banalna integracja z spike ciagnie się latami, zatem jasne można na podwoziu rozomaka instalować moździerz haubicę itd... tylko po co nam Krab, Loara i takie tam....

rozczochrany
środa, 26 października 2016, 15:44

Najpierw przeczytaj ile kosztuje. Zresztą jaki jest sens kupować za granicą broń, której odpowiednik można wyprodukować w naszych przedsiębiorstwach taniej. I czego będzie bronic ta broń jak reszta Polaków wyjedzie do roboty zagranicę. Polska to także polskie przedsiębiorstwa.

ito
środa, 26 października 2016, 07:34

"oraz karabin maszynowy kalibru 7,62 mm, zamontowany współosiowo razem z armatą." Litości!!! Znaczy co, przez przewód lufy strzela? Choć trochę staranności w tłumaczeniu- po polsku mawiano "sprzężony z armatą". Taka (podobna) maszyna aż się prosi do wsparcia batalionów wyposażonych w rośki- ale to dla Polski za trudny temat. Nawet zaimplementowanie PPKa na wieży to temat zbyt złożony żeby go załatwić w 15 lat.

45
środa, 26 października 2016, 17:55

Nam tego typu pojazd jest niepotrzebny. Nam są potrzebne czołgi. Bo taki mamy klimat. Oczywiście zdolne do forsowania przeszkody wodnej po dnie. Abramsy nie,tylko Leo.

wokidoki
środa, 26 października 2016, 11:02

10,6 mln EURO za szt. jak oni to policzyli przecież to cena jak za Leo 2A6. Czyżby wliczyli w to koszty opracowania? A może do tego dają jeszcze jakieś pojazdy zabezpieczenia szkolenie amunicje części zamienne itp. Bo jeśli nie to ta cała zabawa chyba niema racji bytu...

D
środa, 26 października 2016, 15:14

A na Rosomaku nie można by zainstalować armaty 120mm z Andersa?

Tom
wtorek, 25 października 2016, 21:29

"Czołg na kołach" - co za idiotyczne określenie:)))) o tym że coś jest czołgiem decyduje nie tylko kwestia posiadania uzbrojenia głównego w postaci armaty 120 mm ale jeszcze kilka innych rzeczy, przede wszystkim odpowiedni poziom ochrony balistycznej itd itd.

Tweets Defence24