Caesar i Brutus wśród kandydatów na przyszłą artylerię US Army [KOMENTARZ]

19 listopada 2020, 08:22
840_472_matched__p7xu51_MG2437
Nexter Caesar na podwoziu Tatra 8x8. Fot. Nexter

W walce o dostawy samobieżnych haubic kalibru 155 mm dla U.S. Army spotkają się m. in. amerykański Brutus z francuskim Caesarem. Oprócz systemów lufowych firm AM General i Nexter w przyszłym roku na poligonie Yuma w Arizonie zostaną przetestowane również propozycje brytyjskiego BAE Systems, niemieckich Rheinmetall i KMW, izraelskiego Elbit Systems oraz włoskiego Leonardo. Kontrakt ma zostać zawarty w drugiej połowie 2021 roku. Celem jest zastąpienie ciągnionych haubic M777 w Stryker Brigade Combat Team stacjonującym w Europie.

Opublikowane 8 lipca przez U.S. Army Contracting Command – New Jersey zapytanie ofertowe przewiduje ocenę samobieżnych, kołowych 155 mm systemów artyleryjskich pod kątem przyszłych wymagań amerykańskiej armii. Mają one zostać pozyskane w ramach pilnej potrzeby dla U.S. Army Europe. Celem jest zwiększenie mobilności artylerii działającej w ramach brygad zmotoryzowanych na KTO Stryker (Stryker Brigade Combat Team), która obecnie wykorzystuje holowane haubice 155 mm typu M777.

Amerykańska armia nie dysponuje obecnie żadnymi samobieżnymi haubicami na podwoziu kołowym, opierając się w kwestii artylerii lufowej całkowicie na kolejnych modernizacjach samobieżnych M109 Paladin lub ciągnionych haubicach przeznaczonych przede wszystkim dla formacji aeromobilnych i powietrznodesantowych. Potrzeby Stryker BCT mających być formacjami wysokomobilnymi wymuszają nowe rozwiązanie. Ze względu na presję czasu zdecydowano się na poszukiwanie wśród istniejących systemów na podwoziach kołowych w układzie 6x6 lub 8x8.

Do walki w procesie weryfikacji i testów, otwierających drogę do lukratywnego kontraktu, a potencjalnie dostaw dla kolejnych amerykańskich formacji, stają w większości oferenci europejscy, mający doświadczenie z systemami na podwoziu kołowym. Zapewniają one wysoką mobilność i dużą szybkość oraz cenę zakupu oraz koszty eksploatacji znacznie niższe niż systemy gąsienicowe. Sprawdzają się szczególnie na teatrze działań takim jak Europa, a więc posiadającym gęstą sieć dróg w obszarze potencjalnego konfliktu. Testy zaplanowane na przyszły rok w USA, na poligonie Yuma w Arizonie, maja stanowić podstawę dla udzielenia kontraktu w drugiej połowie 2021 roku. Jedynym amerykańskim oferentem jest AM General. Do walki zgłosiły się również: brytyjski BAE Systems, niemieckie Rheinmetall i KMW, izraelski Elbit Systems, włoski Leonardo oraz francuski Nexter.

image
Brutus i pojazd amunicyjny. Fot. AM General

Amerykański Brutus

Amerykański koncern AM General zaoferował relatywnie proste rozwiązanie jakim jest system Brutus, czyli 155 mm haubica zainstalowana na ciężarówce M1083 FMTV. Została ona wyposażona w hydrauliczny system osłabiający odrzut „soft recoil”, podobny do użytego w systemie Humvee Hawkeye 105mm. Zaletą tego rozwiązania jest z pewnością zastosowanie powszechnie stosowanego w U.S. Army podwozia, jednak na tle konkurentów całość wygląda nieco „skromnie”.

Francuski Caesar na podwoziu Sherpa 6x6. Fot. mod. gov. fr
Francuski Caesar na podwoziu Sherpa 6x6. Fot. mod. gov. fr

Francuski Caesar

Nexter Caesar to obecnie jeden z popularniejszych spośród proponowanych systemów, przede wszystkim przez głównego użytkownika jakim jest armia francuska. Wykorzystuje ona wariant na podwoziu 6x6, który wspiera m.in. siły działające w Sahelu. Z różnych wersji Caesara korzystają również siły zbrojne Danii, Indonezji, Tajlandii i Arabii Saudyjskiej. Część z tych systemów wykorzystuje podwozie 8x8 Tatra, które zostanie też wykorzystane w wersji, której zakup negocjują Czechy. Pojazd posiada nowoczesny system kierowania ogniem i półautomatyczny system ładowania, który znacznie ułatwia obsługę.

Fot. Elbit Systems
Fot. Elbit Systems

Izraelski ATMOS

Firma Elbit Systems z Izraela ma w swojej ofercie podobny pod względem założeń i możliwości system artyleryjski ATMOS dostępny w wersjach 6x6 i 8x8. Znalazł się on na uzbrojeniu sił zbrojnych niemal 10 krajów, spośród których część prowadzi lub prowadziła działania wojenne i sprawdziła system w warunkach realnego konfliktu. Użytkownicy to oprócz Izraela m. in. Azerbejdżan, Tajlandia, Uganda czy Rwanda. Trzeba jednak przyznać, że większość z nich eksploatuje zaledwie po kilka egzemplarzy ATMOSów. Ich zaletą jest duża mobilność i czas od zatrzymania od oddania pierwszego strzału poniżej 2 minut.  

Fot. BAE Systems
Fot. BAE Systems

Brytyjski Archer

Koncern BAE Systems, który dostarcza U.S. Army haubice holowane 155 mm typu M777 wystartował w programie z systemem artyleryjskim Archer, który znajduje się na uzbrojeniu szwedzkiej armii. Jest to w pełni zautomatyzowana, samobieżna haubica kalibru 155 mm na podwoziu 6x6 z opancerzoną kabiną. Zaletą tego systemu jest oprócz dobrych osiągów i automatu ładującego pełna kompatybilność z amunicją przeciwpancerną BONUS oraz pociskami o podniesionej donośności Excalibur. Zarónwo BONUS jak i Excalibur są produkowane przez BAE Systems i znajdują się na wyposażeniu U.S. Army.

image
Boxer RCH 155. Fot. KMW

Niemieckie systemy modułowe

Niemieckie koncerny Rheinmetall i KMW nie ogłosiły z jakimi rozwiązaniami wystartują w amerykańskim programie, dysponują one jednak już pewnymi dopracowanymi rozwiązaniami, które jak dotąd nie zostały wdrożone do służby. Jest to przede wszystkim Artillery Gun Module (AGM, Artillerie-Geschütz-Modul), czyli system bazujący na rozwiązaniach gąsienicowego systemu PzH2000, ale przeznaczony do lżejszych aplikacji. Jest to wieża mieszcząca całościowy kompletny system, która może zostać posadowiona na różnego typu podwoziach. Powstał wariant wykorzystujący jako bazę opancerzony transporter kołowy Boxer (Boxer RCH - Remotely Controlled Howitzer), ale również wersja na ciężarowym podwoziu IVECO. Zasadniczą zaletą jest z pewnością duża autonomia i addytywność tego systemu, który może zostać zaoferowany z amunicja koncernu Rheinmetall.

image
Fot. Leonardo

Włoski eksperyment

Również koncern Leonardo nie upublicznił jeszcze informacji o oferowanym rozwiązaniu, jednak najbardziej prawdopodobne wydaje się rozwiązanie oparte na Centauro 155/39LW, czyli zaprezentowana po raz pierwszy w 2014 roku lekką wieża bezzałogowa z haubicą 155 mm o szybkostrzelności do 8 strz/min. Jak wskazuje nazwa, system powstał do zabudowy na podwoziu Centauro 8x8, jednak dla odbiorcy amerykańskiego może zostać zaoferowane inne rozwiązanie docelowe. Wadą tego systemu jest dość duży odrzut w stosunku do masy, co powoduje ograniczone pole ostrzału w zakresie kilkunastu stopniu do przodu.  

Jak wynika z tego dość pobieżnego zestawienia, w którym nadal pozostaje wiele przypuszczeń i spekulacji, walka o kontrakt dla U.S. Army jaka rozegra się w przyszłym roku obejmie największych producentów europejskich i bardzo zróżnicowane rozwiązania. Od bardzo lekkich, stworzonych z myślą o transporcie powietrznym i bardzo dynamicznych działaniach systemów takich jak ATMOS czy Caesar, po, lepiej opancerzone i bazujące na znacznie cięższych pojazdach rozwiązania w rodzaju Archera. Na tym tle  amerykański Brutus wygląda dość skromnie, wręcz prowizorycznie. Mimo to trudno dziś wskazać zdecydowanych faworytów.

Stryker uzbrojony w armatę 30 mm trafił do Europy. Fot. army. mil
Stryker uzbrojony w armatę 30 mm trafił do Europy. Fot. army. mil

Natomiast z pewnością każdy z proponowanych systemów spowoduje swego rodzaju nową jakość w zakresie możliwości operacyjnych U.S. Army, gdy holowane armaty w europejskich jednostkach armii amerykańskiej wyposażonych w pojazdy Stryker zostaną zastąpione kołowymi systemami samobieżnymi. Znacznie zwiększy to możliwości manewrowe, gdyż skróci czas przygotowania artylerii do otwarcia ognia oraz zmiany stanowiska. Dzięki temu nie tylko artyleria „zacznie nadążać” za Strykerami, ale też będzie mogła działać zdecydowanie bliżej przeciwnika niż obecnie. Jest to dobra informacja dla Polski i całej wschodniej rubieży NATO, gdyż wskazuje na znaczenie tego teatru działań oraz rosnące przygotowanie U.S. Army do skutecznych działań. Obecnie jest realizowanych, lub zostało wdrożonych kilka programów mających na celu zwiększenie skuteczności i siły ognia Stryker Brigade Combat Teams.

Reklama
Reklama

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 78
Reklama
JÓZEK informator
poniedziałek, 23 listopada 2020, 10:17

Spokojnie....po sugestiach amerykańskiego sojusznika ...polski Kryl będzie składał się nadwozia Jelcza zaczerpniętego z Kryla i tu jest smaczek z amerykańskiej/brytyjskiej armato huabicy M777 posadowionej na skrzyni ładunkowej w postaci obrotowej podstawy amerykański partner wzorował się na naszym systemie plot Hibneryt i co istotne armato haubice można używać wykonując działoczyn ze skrzyni cięzarówki lub ją zdejmować ze skrzyni ładunkowej ( systemem bloczków i wciągarki lub ręcznie za pomocą żołnierzy) i używać jako samodzielną jednostkę ogniową na kołach a w zależności od sytuacji ciągnąć ją za ciężarówką ....jest wola naszych władz decyzyjnych na uruchomienie tego rodzaju systemu którego ideą jest prostota i mała waga uproszczonej wersji działa ok 3,5 tony

Bursztyn
piątek, 20 listopada 2020, 17:54

Z ciekawostek automat KRYLA DZIAŁA DO MINUS 7 Hahahaha

x
sobota, 21 listopada 2020, 09:42

Ale dzień wcześniej pisałeś że przy MINUS 39 (czwartek, 19 listopada 2020, 12:14)

Davien
sobota, 21 listopada 2020, 09:23

Bursztynku, ty nawe nei wiesz że Kryl nie ma autoloadera:). Więc skończ te brednie;)

Zenobi
piątek, 20 listopada 2020, 16:07

Amerykańskie cwaniaczki, przetestują co jest na rynku, kupią (może) kilkanaście sztuk. A za rok, dwa będą już mieli prototyp swoje konstrukcji spełniającej ich wymagania i do tego najbardziej efektywnej kosztowo.

Extern
sobota, 21 listopada 2020, 21:09

Myślę że raczej wezmą po prostu licencję na dobry produkt i będą go robili u siebie. Zwykle tak właśnie postępują że gdy nie mają sensownego krajowego rozwiązania. Tyle że zawsze dbają by broń której używają była wytwarzana u nich. Powinniśmy w sumie postępować podobnie.

Davien
sobota, 21 listopada 2020, 09:24

Tak zrobiliby w Rosji albo w Chinach ale jak widac sądzisz wszystkich wg siebie:)

sff
poniedziałek, 23 listopada 2020, 05:15

tak robią wszyscy

Adam S.
piątek, 20 listopada 2020, 12:59

Cóż za symboliczne współzawodnictwo. "I Ty, Brutusie, przeciwko mnie?"

x
sobota, 21 listopada 2020, 09:38

Caesarze, strzeż się hemoroidów marcowych... ;))

Obserwator
piątek, 20 listopada 2020, 09:02

A gdzie nasi marketingowcy z ofertą Kraba?

LS
sobota, 21 listopada 2020, 10:35

Kraba???? Nie kompromituj się i nie zadawaj durnych pytań :/

Olgino
piątek, 20 listopada 2020, 21:10

Krab nie jest na kołach dyletancie.

x13
piątek, 20 listopada 2020, 20:58

Armatohaubica na podwoziu kołowym. Już chyba prędzej DANA, po zmianie kalibru. Howg.

Darek S.
piątek, 20 listopada 2020, 04:49

Archer nie da szans konkurencji. Szkoda czasu na debatowanie.

nie wszystko złoto co się świeci
piątek, 20 listopada 2020, 18:48

Jakoś do tej pory nie widzę kolejek ustawiających się po ten drogi przekombinowany sprzęt.

Extern
piątek, 20 listopada 2020, 14:10

Dla dużej armii bardzo się jednak liczy stosunek ceny do rezultatów. Archer jest bardzo drogi. Osobiście strzelam że wygra ATMOS. Jest właśnie tym czego Amerykanie potrzebują. To było by nawet dla nas dosyć dobre. Prawdopodobnie jak w końcu u nas ruszy się Kryl, to HSW weźmie na to działo licencję. Czyli mielibyśmy ten sam system co Amerykanie. Kto wie czy nie zaowocowało by to kiedyś jakimiś kontraktami dla nas.

Czyżby?
sobota, 21 listopada 2020, 09:54

Czyli sugerujesz, że mając już Kryla "weźmiemy" jeszcze ATMOSA? To może, przypomnij nam na podstawie jakiego działa powstał nasz Kryl?

Marek
niedziela, 22 listopada 2020, 11:53

Przecież już kupiliśmy licencją na niego. Czym niby jest Kryl? To nic innego jak ATMOS na Jelczu.

Extern
poniedziałek, 23 listopada 2020, 19:12

Na razie jeszcze formalnie nie mamy licencji na działo używane w ATMOSie. To miało być trochę tak jak z podwoziami k9, że dopiero kontrakt od rządu spłaci tą licencję. HW odrobił lekcję po KDA, gdy wzięli licencję na działko, a rząd wystawił ich do wiatru i kupił słownie jedną Loarę. A i jeszcze bezczelnie twierdzili że nie kupią więcej bo Loara jest za droga. A jaka miała niby być cena jednostkowo wyprodukowanego prototypu?

Extern
sobota, 21 listopada 2020, 20:49

Przecież Kryl ma na pace w sumie prawie takie samo działo jak ATMOS więc nie, nie sugeruję że kupimy ATMOSa tylko sugeruję że może kiedyś jak już będziemy robili własne działa na Izraelskiej licencji do Kryla, to Elbit może weźmie kiedyś HSW na podwykonawcę. Trochę analogicznie jak Patria zlecała Rosomak S.A. wykonanie partii KTO dla Emiratów bo sami się nie wyrabiali.

Kanonier
czwartek, 19 listopada 2020, 19:49

W tej sytuacji jak najbardziej powinniśmy zaproponować USA (w ramach zacieśniania obopólnych więzi), polski przebój w dziedzinie artylerii kołowej - armato-haubice Kryl. Pojazd tak innowacyjny, że pomimo wyłożenia milionów polskich złotych, nie miał nawet szansy na produkcję w Polsce. Podobnie rzecz się miała z prototypami polskich samochodów m.in Wars czy Beskid - "źli ludzie" blokowali ich rozwój, dlatego nie weszły do masowej produkcji. Dlatego pomny tych faktów, producent Kryla - HSW powinno jak najszybciej zgłosić się do przetargu dla US Army i zaproponować tam owoc swoich długoletnich badań i analiz technicznych. "Źli ludzie", nie mają już tam zasięgu w USA, wiec powinnismy liczyć na rychłe wprowadzenie naszego przełomowego produktu do produkcji wielkoskalowej dla US Army, produktu który przewyższa inne produkty, produktu na miarę naszych potrzeb oraz możliwości, dlatego właśnie Kryl jest potajemnie blokowany a jego produkcja w Polsce niemożliwa. Produktu tak awangardowego, że stworzonego na podstawie autorskiej, polskiej technologii Stealth - produkt oraz wydane na niego pieniądze stały się niewidoczne dla opinii publicznej...

Extern
piątek, 20 listopada 2020, 14:27

Tak coś czuję że chyba sobie kpisz z Kryla. Tyle że spudłowałeś z tą ironią, bo Kryl używa działa od Elbitu i przez to nie mógłby wystartować w walce o ten Amerykański kontrakt. A do naszej armii w końcu wejdzie. Z prostego powodu, bo musi. Dany już się zestarzały technologicznie, nie będziemy ich modernizowali na nowe kalibry a potrzebujemy wysoko mobilnej artylerii na kołach strzelającej tym co nasi sojusznicy.

gnago
niedziela, 22 listopada 2020, 15:33

Czyżby etatowiec IU, skad to twierdzenie że nie opłaca się modernizowac czy nawet wymienić działa na 155 ? Nie bierzemy przecież z USA gdzie trzeba przepłacać. A za uczciwą cene ze Słwoacji

Extern
poniedziałek, 23 listopada 2020, 19:20

Nie napisałem że się nie opłaca wymienić dział w Danach, napisałem że nie planuje się tego robić. Co oznacza że w takim razie będzie potrzeba zakupić całkiem nowe działa. No chyba że mimo wszystko nie doceniam innowacyjności MONu w dalszym degradowaniu zdolności naszej armii.

Marek
poniedziałek, 23 listopada 2020, 12:13

Słowacja ma zupełnie inne, choć niby podobne działo. To raczej ewolucja Dany niż modernizacja. Najpierw musiałbyś kupić nową wieżę bo w starej 155 mm odpada. W Zuzannie 2 nawet podwozie przestało być podobne.

mc.
piątek, 20 listopada 2020, 10:36

Może miało być śmiesznie, może nawet miało być ironicznie, a wyszło jak zwykle... Trakcja kołowa - czy rozumiesz te słowa ? Mogłaby startować Słowacja z Zuzanną 2, bo to chyba najlepszy produkt w tej klasie.

Davien
sobota, 21 listopada 2020, 09:26

A Zuzana 2 w ogóle spełnia wymagania JBMOU? Bo Zuzana nie spełniała co spowodowało ze wyleciała z polskiego przetargu na Kraba.

KrzysiekS
czwartek, 19 listopada 2020, 18:50

Nasz KRYL musi latać C-130 Hercules (stąd taka konstrukcja). KRYL USA jak widać nie musi i dopuszczają dłuższe i cięższe. Może po prostu MON kupi trochę holowanej 155 (np. M777 ultralekka haubica kalibru 155 mm) do misji a dla WP zamówi coś na stabilniejszym podwoziu np. Jelcz 800 ( P882D53 nawet kabina jest sensowniejsza)..

Jabadabadu
wtorek, 24 listopada 2020, 12:27

Każde działo będzie latać. Ba, nawet najcięższy czołg będzie latać. Wystarczy podłożyć odpowiednią ilość np trotylu i zdetonować. A Amerykanie są po prostu tępi i nie wciskają na siłę do ..... czegoś co się do tego nie nadaje. Taka mała, drobna różnica.

Marek
piątek, 20 listopada 2020, 19:02

Ściśle mówiąc musiał, bo MON chciał go wtedy, kiedy była moda na wojny ekspedycyjne. Podobnie zrobili Francuzi ze swoim Caesarem. Z tym tylko, że teraz dla nas w odróżnieniu od Francuzów latanie nie jest już takie istotne. Francuskie nadal muszą latać, bo oni mają interesy na przykład w Afryce. Generalnie jednak dziwaczny wygląd tych dział jest bez znaczenia. Nie jest gorszy od francuskiego, czy izraelskiego działa, na którym polega. No i w ogóle nijak się ma do golasa Brutusa. My także powinniśmy wprowadzić kołowe armato haubice do jednostek, w których jeżdżą Rośki. Kryl jest i nie ma co na niego wybrzydzać. Szkoda czasu na kolejne wymagania wydane przez MON i kolejne próby.

Grower
sobota, 21 listopada 2020, 10:20

W Polsce, w MON a w szczególności np. w pałacu prezydenckim moda na ekspedycje jest wciąż aktualna. Mamy parcie na nowe wybitnie ekspedycyjne Herculesy, dokonaliśmy "pilnego" zakupu umundurowania tropikalnego, wciąż w planach są odrzutowe sanitarki dalekiego zasięgu i nie przeminęła "chęć" MON nawet na samoloty tankujące. Z marynarką jest podobnie, many duży oceaniczny patrolowiec, wyremontowaliśmy okręt logistyczny i chcemy nowy zbiornikowiec dla naszej "floty". Tak, że ekspedycje w Polsce są wciąż "na topie"! Więc Kryl ma u nas wciąż szansę. Niewielką co prawda sądząc po tym, że Błaszczak go zablokował, ale jako działo ekspedycyjne ma.

KrzysiekS
piątek, 20 listopada 2020, 21:02

Marek pełna zgoda że jest potrzebny ale inne uzbrojenie jest równie pilne (niektóre pilniejsze) może nich zmienia podwozie i tak wszystkiego na raz się nie kupi.

BUBA
czwartek, 19 listopada 2020, 17:02

A Polskiej wspanialej mysli technicznej nikt niechce

Extern
piątek, 20 listopada 2020, 14:01

A po co Amerykanom nasze podwozie Jelcza dostosowane przecież tylko do ATMOSA od Elbitu?

LMed
czwartek, 19 listopada 2020, 16:24

Tatra w elicie bez dwóch zdań.

Wstyd
piątek, 20 listopada 2020, 10:32

Wyłącznie... podwozi. Bądź choć raz precyzyjny.

potencjał
czwartek, 19 listopada 2020, 14:46

I tu jest pole do kalkulacji i analiz. Czy lepiej posiadać jeden drogi, o dużych możliwościach, ale też kosztowny w utrzymaniu system, czy może 2-3 prostsze, których ewentualna utrata będzie mniej bolesna i łatwiejsza do zastąpienia. Wszak to nie maus i tygrysy wygrały wojnę, ale masy t-34. I tu akurat Stalin trafnie zauważył, że ilość to też jakość.

WaRszawiak
piątek, 20 listopada 2020, 21:31

Polska może mieć chyba 1700 sztuk artylerii powyżej 100 mm . To trudno zwiększyć ilość kosztem jakości. A w USA to mogą zrobić.

Telamon
piątek, 20 listopada 2020, 16:02

Sowieci rozbudowali swój przemysł do takich rozmiarów, że z łatwością mogli produkować tysiące T-34. Przy czym do połowy 1942 były one nieco lepsze niż konstrukcje niemieckie... których Niemcy nie byli w stanie produkować w podobnych ilościach co Sowieci. Nawet czołgów Panzer III i Panzer IV. To potężny przemysł sowiecki i zaangażowanie Niemców na innych frontach wygrały wojnę dla Stalina.

Marek
niedziela, 22 listopada 2020, 11:58

T-34 nieco lepsze niż konstrukcje niemieckie? Chyba jaja sobie robisz. T-34 w żadnej swojej wersji nie miał startu do niemieckiej Pantery.

sobota, 21 listopada 2020, 09:44

tam "wygrało wojnę" znacznie więcej czynników

GB
piątek, 20 listopada 2020, 19:32

Jasne... Zawodne układ napędowy, brak radia w większości czołgów, przeciążony dowódca czołgu (brak 5 członka załogi), pancerz który nie był wyzwaniem nawet dla krutkolufowych dział 75 km(z pociskiem kumulacyjnym od początku 1942 r). Nic dziwnego że T-34 był najbardziej masowo niszczonym czołgiem w historii broni pancernej.

gnago
niedziela, 22 listopada 2020, 15:35

A ile to przetrwało czołgów niemieckich?

Bez znaczenia
sobota, 21 listopada 2020, 10:22

Ale że wyprodukowano go 55 tysięcy, więc tak czy tak, czy psuł się czy nie wygral.

Davien
sobota, 21 listopada 2020, 09:34

No tu przegiąłeś. T-34/76 był akurat lepszy od większości niemieckich czołgów do chwili pojawienia się Pz III z 50mm i Pz IVF2

Marek
niedziela, 22 listopada 2020, 12:00

Teoretycznie tylko. Co z tego, że miał pochyły pancerz i lepszą armatę, skoro załoga była ślepa i głucha?

Davien
czwartek, 26 listopada 2020, 17:56

W KW też a te potrafiły rozjeżdżać dosłownie niemieckie Pz I/II T-34 to nie tylko pochyły pancerz i dobre działo na ten okres,ale też praktyczna niewrażliwość na niemeickie działa ppanc i działa czołgowe aż do pojawienia się czwórki z 75mmL43.

Maniek
sobota, 21 listopada 2020, 08:47

Jak to brak 5 członka załogi? Przecież był jeszcze pies.

rydwan
piątek, 20 listopada 2020, 09:30

co do pierwszego to w 100% zgoda ,jeśli chodzi o czołgi to my powinniśmy mieć solidne konstrukcje albo bardzo solidne na poziomie Chellengera badz Abramsa jako że nigdzie sie ni wybieramy , a choć by nawet to szybkie siły pancerne może stanowić wilk na podwoziu od Borsuka.

Wera
czwartek, 19 listopada 2020, 22:48

Każde dziecko wie że w armii trzeba mieć różny sprzęt do różnych zadań a nie jarac się tyko kasą. Polska armia tanioscia stoi i widać jej dziadostwo na każdym kroku.

Hola hola
piątek, 20 listopada 2020, 10:36

Jaką taniością? Ślązak koszmarnie drogi. Kraby są bardzo drogie, F35 będzie koszmarnie drogi. Wisła już jest zaskakująco droga. Ottokar-Brzoza też będzie monstrualnie drogi bo nieliczny i gąsienicowy. Nawet Javeliny są droższe niż Spike. Co mamy tanio? Dziadostwo tak, taniość nie!

Gar
niedziela, 22 listopada 2020, 18:36

Miałem dłuższy wywód ale skasował się;). Właśnie to problem ze nie kupujemy „wystarczająco dobrych”! systemów tylko drogie i będzie ich za mało. Często 12 Skód czy 8 Volvo jest lepsze niż 4 Merce. To chyba nie jest dziadostwo ...to polityka, ale przede wszystkim jakieś kompleksy i brak pomyślunku i planowania w szerszej perspektywie. A Ślązak to przykład politycznych rozgrywek ,ale także złego planowania i szacowania kosztów. Nie stać nas na to. Okręty są tak drogie ze jak by miało coś powstawać ..teoretycznie...to musi być zgoda na finansowanie mimo zmieniających się rządów.

Mmm
czwartek, 19 listopada 2020, 12:39

A gdzie polskie systemy artyleryjskie? Dlaczego nie startują w sprzedaży? My od Amerykanów tylko kupujemy....

Extern
piątek, 20 listopada 2020, 13:58

Niestety Kryl używa działa od Elbitu. A ATMOS jak widać też startuje w wyścigu o ten kontrakt . W umowie z nami odnośnie kupna z opcją na produkcję na licencji Żydzi na pewno zadbali aby nasze rozwiązanie nie konkurowało z nimi na dostępnych im rynkach. No takie niestety są uroki nie posiadania własnych technologii.

Gawron
czwartek, 19 listopada 2020, 22:21

Wymień te polskie(podkreślam polskie!) systemy

;)))
sobota, 21 listopada 2020, 09:45

artyleria czarnoprochowa Jasnej Góry

Bursztyn
czwartek, 19 listopada 2020, 12:14

Z ciekawostek automat ARCHER DZIAŁA PRZY MINUS 39 HAHAHAHA

dywersant
czwartek, 19 listopada 2020, 11:19

Widać, że najpotężniejsza armia świata, stara się nadążyć za resztą świata i wprowadzi na stan samobieżną artylerię lufową... hehehe. Tylko co mnie zastanawia dlaczego PGZ z Krylem nie znalazła się wśród oferentów? Nadmiar zamówień... hehehe?

Andrzej
czwartek, 19 listopada 2020, 18:24

Jelcz nie był w stanie na czas wykonać tej pięknej kabiny do Kryla.

Extern
piątek, 20 listopada 2020, 13:48

Brzydka jest fakt, ale zobacz że jako jedyna w tej klasie pojazdów, pozwala dzięki otwieranej wnęce pomiędzy szybami opuścić lufę prawie aż na maskę silnika. Dzięki czemu Kryl wejdzie do bardzo ciasnych miejsc np. do ładowni małych samolotów transportowych.

Marek
poniedziałek, 23 listopada 2020, 15:04

Niekoniecznie jedyna. Poszukaj jak wyglądają używane we Francji wersje Caesara przygotowane do transportu lotniczego. Z tym tylko, że ani Kryll, ani ten Caesar specjalną urodą nie grzeszy.

czwartek, 19 listopada 2020, 11:07

Nie rozumiem...po co taki typ artylerii dla krajów rozwiniętych. Z myślą,że są tanie,to można i trebuszety ale z plastiku robić czy łuki i kusze. I i Ii wojna pokazała ,że walenie tonami pocisków nic nie daje ,póki nie spadną na fabryki,mosty czyli infrastrukturę strategiczną. Przecież Niemcy nie przegrały tylko dlatego ,że katiusze strzelały ze wschodu a tom Hanks lądował w Normandii,tylko dlatego,że...Niemcom rozwalono penemunde,oraz zaglebie rury. Czyli bez B17 to se alianty mogły a zwłaszcza naiwne Polaczki realizujące interesy zachodu i wschodu od 1939 do 1945. Uważam,że rakiety ,tylko rakiety. Himarsy,tomahawki,Iskandery,meteory to jest przyszłość a nie 10 tys pocisków artyleryjskich i ciężarówka z armatą. Jeden Abrams kosztuje tyle co 4 atacms a może więcej bo cykl życia maszyny,i załogi . Kupują to, bo jest lobby na taki szmelc

Marek
piątek, 20 listopada 2020, 19:27

Zarówno Japonia jak i III Rzesza przerżnęły tą wojnę przede wszystkim przez brak dostępu do surowców i paliw. W Japonii produkcję potrafiono zdecentralizować. Ale po odcięciu dostaw paliw już nie mieli. Ile ich można były zrobić bazując na korzeniach sosny? Owszem, naloty na obiekty przemysłowe miały ogromne znaczenie. Ale w Niemczech mimo bombardowań produkcja wzrastała. Później zaczęli ją przenosić nawet do jaskiń. Siły roboczej mieli dość. Zwozili ją sobie z całej Europy. Całym interesem rządził Albert Speer, od którego George Soros mógłby się wiele nauczyć. Samoloty jak najbardziej się popisały. Ale przede wszystkim nad fabrykami paliw syntetycznych i dostępnymi dla Rzeszy polami naftowymi. Później jeszcze do tych Niemiec trzeba było wjechać, żeby je zająć. A tu już były potrzebne Shermany, Cromwelle, T-34, ciężarówki z wojskiem i wspierająca to wszystko artyleria z katiuszami włącznie. Do Japonii w zasadzie nie trzeba było wjeżdżać. Wystarczyły dwie bomby atomowe zrzucone z samolotów, których z barku paliwa nie miał kto zestrzelić.

gnago
niedziela, 22 listopada 2020, 15:38

Ba nawet ich zrzucać nie trzeba. Była już decyzja o kapitulacji. Ale trzeba było pokazać sie wujkowi Joe. Ciekawe wtedy była mozliwośc negocjacji położenia polski po zachodniej stronie , co najmniej jak w Finlandii. Ale jankesi z swymi lalkarzami mieli nas głęboko w rzyci

rmarcin555
czwartek, 19 listopada 2020, 20:46

@Anonim. Nie wiem z jakiej choinki się urwałeś, ale artyleria to cos więcej niż walenie tonami amunicji na oślep. Nawet jeśli nie używa się amunicji kierowanej.

mi-2 z gazogeneratorem
sobota, 21 listopada 2020, 09:48

powiedz to naszym "ludziom w mundurach", bo oni taką właśnie budują - walącą tonami amunicji na oślep...

piątek, 20 listopada 2020, 19:28

On na nic nie patrzy

Nikt
czwartek, 19 listopada 2020, 19:10

Gorzej jak patrzysz ile trzeba zużyć pocisków do przełamania obrony plot i wyrządzenia odpowiednich szkód. Pozatym zachłyśniecie się samą artylerią dalekiego zasięgu ma jeden bardzo poważny problem. Zanim balistyki i cruisy cokolwiek powąznego zrobią, agony pancerne rozjadą się po całym kraju broniącym. Artyleria lufowa działajaća bezpośednio z jednostkami pancernymi była, jest i będzie potrzebna. Systemami o znaczeniu strategicznym nie da się jej zastąpić

Olgino
czwartek, 19 listopada 2020, 10:56

No proszę USA projektuje system BEZ automatu. A przecież sympatycy i pracownicy Moskwy piszą że Kryl jest beznadziejny bo nie ma automatu, że jest brzydki a przecież Archer również nie powala urodą, żeby nie wspomnieć Boxer RCH 155, który wygląda jak modernizacja Hummel lub Wespe.

piątek, 20 listopada 2020, 10:38

No proszę, nawet nie, zauważyłeś że połowa oferowanych dział ma automaty lub półautomaty.

Olgino
piątek, 20 listopada 2020, 21:13

Zauważyłem za to ty nie wiesz co to ironia.

Baba Jaga
piątek, 20 listopada 2020, 00:30

USA zmotało coś na szybko, raczej nędza. Archer brzydki? Hmm, może. Ale on jest "brzydki jak Belmondo" a nie brzydki jak karakan. Mnie się stylówa Archera nawet podoba, takie brut+retro.

Marek
piątek, 20 listopada 2020, 19:37

Archer to przekombinowane drogie działo. Coś w nim pierdyknie i pozamiatane. Nie bez przyczyny większość tego typu konstrukcji na podwoziach gąsienicowych to półautomaty. Nawet Rak, choć to tylko moździerz ma to do siebie, że jak coś w nim pierdyknie można obejść automat i załadować ręcznie. USA niczego nie zrobiło na szybko. Zrobili sobie konkurs na kołowe działa i wybiorą to, co uznają za najbardziej dla siebie przydatne.

Fanklub Daviena
czwartek, 19 listopada 2020, 10:20

Buchachacha! - "oraz cenę zakupu oraz koszty eksploatacji znacznie niższe niż systemy gąsienicowe." - to nie w warunkach amerykańskich. Strykery były pierwszymi amerykańskimi pojazdami wojskowymi, gdzie producent zachował "własność intelektualną" do ich serwisowania, a więc monopol. Dzięki temu przejechanie 1 mili Strykerem kosztuje US Army 2,4x drożej niż... Abramsem, którego przecież turbina uchodzi za bardzo nieekonomiczną!!!!! Nawet komplet (rozmiar oczywiście niepasujący do żadnego innego pojazdu) 8 opon do Stykera (a na kamieniach w Afganistanie potrafiły nie wytrzymywać nawet tygodnia!) kosztuje drożej niż... nowe gąsienice do Abramsa! :D

gnago
niedziela, 22 listopada 2020, 15:45

Tylko funkcjonalny ... neguje prawdę. Mądry raczej milczy jak nie ma nic konstruktywnego do powiedzenia. Tak widać to po postach pod komentarzem

Ciekawy
piątek, 20 listopada 2020, 19:41

Nie ma jak wasz Bumerang, który zapala się sam od siebie podczas defilady. To faktycznie niskie koszty. Od razu sam się sfajczy i wywiozą go na złom.

GB
piątek, 20 listopada 2020, 19:35

Ale to jest i tak ta jej niż kosztuje przejechanie jednej mili przez rosyjskiego Bumeranga. Domyśl się dlaczego...

Tweets Defence24