Reklama
Reklama

Były szef NATO za stałymi bazami w Polsce. "Szpica" nie wystarczy

26 lutego 2016, 10:51
Fot. nato.int

Tzw. szpica NATO to za mało, by odstraszać Rosję przed agresją wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej, dlatego konieczne jest umocnienie obecności wojsk sojuszniczych w tym regionie - przekonuje były szef NATO Anders Fogh Rasmussen. 

Na początku lutego ministrowie obrony państw NATO zgodzili się na wzmocnienie obecności wojskowej na wschodniej flance. Szczyt Sojuszu Północnoatlantyckiego, który obędzie się w lipcu w Warszawie, ma pracować nad szczegółami tych wstępnych ustaleń.

Rasmussen nie ma wątpliwości, że Rosja podejmie kroki na rzecz zmiany decyzji ministrów. "Cokolwiek zdecyduje NATO, Rosja zawsze może wymyślić pretekst, by być przeciwko. W takim wypadku dlaczego nie podjąć właściwej decyzji? A właściwa decyzja to uczynienie naszej obecności na wschodzie tak przekonującą, by Rosja nawet nie pomyślała o atakowaniu kogoś (w tym regionie)" - powiedział PAP Rasmussen.

Jego zdaniem szczyt w Warszawie powinien podjąć bardzo jasną decyzję w sprawie wzmocnienia obecności NATO na wschodzie, bo Sojusz tego potrzebuje. "Oczywiście są na to dwa sposoby - możemy mieć stałą rotację, która ostatecznie oznacza trwałą obecność na wschodzie, lub ulokować bazy, co oznacza trwalsze struktury na miejscu. Można też połączyć te dwa podejścia" - wskazał.

Według uzgodnień ministrów obrony państw NATO planiści Sojuszu mają wiosną przedstawić konkretne propozycje dotyczące tego, jakie i jak liczne siły mają być zaangażowane we wzmacnianie wschodniej flanki NATO.

Rasmussen podkreślił, że rozumie, dlaczego Polsce zależy na stałych bazach, i osobiście opowiadał się za tym rozwiązaniem. Zwrócił przy tym uwagę, że wszystkie decyzje w Sojuszu Północnoatlantyckim podejmowane są jednomyślnie, dlatego "stała rotacja" żołnierzy zamiast stałych baz może być rozwiązaniem akceptowalnym dla wszystkich.

"W ostatnich latach mogliśmy zaobserwować, jak szybko Rosja może przekształcać poważne ćwiczenia wojskowe w operacje zaczepne. Jeśli chce się temu przeciwstawiać, potrzebna jest widoczna obecność" - podkreślił były szef Sojuszu.

Jak przypomniał, w 2014 r. wyszedł z pomysłem utworzenia tzw. szpicy czyli sił szybkiego reagowania, które mogłyby być zdolne do działania w ciągu 48 lub maksymalnie 72 godzin. "Teraz naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO Philip M. Breedlove mówi, że to zabierze więcej niż 72 godziny. Jeśli tak rzeczywiście jest, to Rosja byłaby w stanie zaatakować i okupować Europę Wschodnią szybciej, niż my moglibyśmy zmobilizować wojsko" - zwrócił uwagę Rasmussen.

Jak zaznaczył, z tego powodu sama szpica to za mało, by zapewnić bezpieczeństwo na wschodniej flance NATO. Dlatego należy myśleć o trwałej obecności żołnierzy Sojuszu na Wschodzie. "Jestem mocnym zwolennikiem takiego rozwiązania" - zaznaczył.

Plany utworzenia tzw. szpicy czyli Wspólnych Sił Operacyjnych Bardzo Wysokiej Gotowości (skrót nazwy angielskiej VJTF), które - w założeniu - mają być zdolne do działania w ciągu 48 godzin, przyjęto na szczycie NATO w Newport w Walii we wrześniu 2014 r., gdy Rasmussen był sekretarzem generalnym Sojuszu. W czerwcu 2015 r. ministrowie obrony państw NATO uchwalili zwiększenie liczebności obejmujących również szpicę sojuszniczych Sił Odpowiedzi z ówczesnych 13 tys. do 40 tys. żołnierzy.

Polskie władze opowiadają się za tym, by w naszym kraju znalazły się stałe bazy sprzętowe NATO. Prezydent Andrzej Duda mówił na niedawnej konferencji bezpieczeństwa w Monachium, że obecność wojskowa może mieć charakter rotacyjny, ale musi być na tyle intensywna, by w praktyce oznaczała obecność stałą.

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
WW
piątek, 26 lutego 2016, 11:49

Konferencja w Monachium przejdzie do historii podobnie jak konferencje w Teheranie, Jałcie czy Poczdamie. Nieoficjalne doniesienia mówią o tym, że Stany Zjednoczone porozumiały się z Rosją w sprawie podziału stref wpływów w Europie Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. W zamian Rosja zobowiązała się do pohamowania rozwoju gospodarczego Chin w Kierunku Europy, poprzez blokadę wszystkich projektów transportowo-lądowych, w tym Nowego Jedwabnego Szlaku. Jednocześnie Niemcy potwierdziły swoje zaangażowanie we wsparcie gospodarcze dla Rosji i zagwarantowały odbiór gazu i innych surowców rosyjskich przez następne dekady. Mniej więcej w tym samym czasie zniesiono sankcje gospodarcze dla Białorusi, co de facto umożliwiło zniesienie sankcji na Rosję, gdyż teraz jej towary będą płynąć przez Białoruś z nowymi etykietami. Innymi słowy, Stany Zjednoczone zdecydowały się również zrekompensować Niemcom i Rosji straty materialne związane z izolacją Chin poprzez oddanie wolnej ręki w Europie Środkowo-Wschodniej oraz odstąpieniem od dalszego wsparcia Turcji na Bliskim Wschodzie. Ustalenia i umowy w zakresie nowego ładu na świecie odbyły się za zamkniętymi drzwiami. Podczas, gdy mocarstwa światowe ustalały podział swoich stref wpływów – polscy politycy topili się w oparach absurdu i debatach bez najmniejszego znaczenia dla przyszłości kraju. W nowym układzie sił gwarantem stabilizacji są Stany Zjednoczone, Niemcy i Rosja. Natomiast najbardziej poszkodowane i pominięte są trzy kraje: Polska, Turcja i Chiny. Pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej, takie jak Rumunia, Czechy, Węgry i Słowacja – nie były praktycznie w ogóle brane pod uwagę jako istotne elementy rosyjskiej strefy wpływów. Ktoś, kto był obecny na konferencji w Monachium mógł odnieść wrażenie, że cofnął się w czasie o 25 lat. Była to konferencja, na której nieustannie obecne były takie hasła jak: walka z terroryzmem, nowa zimna wojna, nowy układ sił, Syria, Turcja, Irak, ISIS. Najbardziej wyeksponowanymi elementami wyposażenia były flagi USA, Rosji, Niemiec i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Polityków Europy Środkowo-Wschodniej celowo ustawiono na świeczniku w centrum dyskusji z osobami o trzeciorzędnym znaczeniu. Kluczowe decyzje podejmowane były za zamkniętymi drzwiami. Nowy układ sił zakłada, że Rosja zapewni spokój w Syrii i w Iranie, natomiast USA zapewnią spokój w Iraku i jego peryferiach. Jednocześnie Rosja otrzymała wolną rękę w regionie Europy Wschodniej (były bufor ZSRR), w zamian za dopilnowanie, aby Nowy Jedwabny Szlak nigdy nie powstał. USA będą blokować morskie drogi rozwoju Chin, a Rosja będzie blokować lądowe drogi rozwoju Chin. Rosja zobowiązała się do odstąpienia z agresywnej polityki wobec Japonii, natomiast USA skasowały wszystkie swoje projekty w Europie Środkowo-Wschodniej. Nigdy w Polsce nie powstaną amerykańskie bazy i nigdy w Polsce nie będzie stałej obecności wojsk NATO z USA lub Europy Zachodniej. Zaskoczeni?

Absolwent ISM UW
sobota, 27 lutego 2016, 21:29

Witam. Mam jedno pytanie. Czy uważa pan, że ChRL będzie stało bezczynnie, w momencie, gdy jacyś aktorzy blokują im możliwości ekspansji ekonomicznej? Odpowiem, krótko - Wątpię. Chiny działają tak, aby wzmacniać swój interes narodowy. Jak na razie nie zanosi się na to, aby ONZ, USA, FR czy Niemcy jakoś przekonały Chiny o zaprzestaniu ekspansji.

weteran
sobota, 27 lutego 2016, 12:29

Oczywiście, że nie będą to takie bazy jak kiedyś w Niemczech Zachodnich, będą to składy uzbrojenia z niewielką tylko obsługą. I to wystarczy jako rękojmia bezpieczeństwa. Tylko idioci mogą żądać więcej za pieniądze amerykańskiego podatnika. Ograniczenie wymiaru baz wojskowych wcale nie jest wynikiem konferencji w Monachium. Nie wiem, skąd czerpiesz swoją wiedzę, ale politykę zmiany charakteru obecności amerykańskiej na świecie zaczęto wdrażać po 2000 roku. Polski MON gościł grupy amerykańskich wojskowych kilkakrotnie w latach 2003 - 2005, podczas tych spotkań Jankesi bardzo dokładnie wyjaśniali na czym polega ta zmiana i jak długo będzie obowiązywać. Polega na obecności rotacyjnej, wyznaczone jednostki będą przerzucane na krótki okres do Europy, żeby wziąć udział w serii ćwiczeń. Jak długo będzie obowiązywać ta polityka? Jak długo się da. Przyczyna? Oczywiście - MONEY. Niemniej twój komentarz jest szalenie interesujący, przyczytałem go z należną nabożną czcią i prawie posikałem się z przejęcia. Tchnie powiewem cywilizacji śródziemnomorskiej. A jaka pasja!! Znaczy się Włodek i Angela rządzą, a biedny Barak na wszystko się zgadza. No, no. To Rędzikowa też nie będzie? Cholera, a ja telewizor na raty kupiłem.

mma
piątek, 26 lutego 2016, 21:30

tak, tak.... a potem Chińczycy w Irkucku wyszli na ulicę...

lama
piątek, 26 lutego 2016, 14:21

zaskoczeni? niekoniecznie. to będzie ta wojna u nas czy tym razem nas oszczędzą Pani analityk?

ot co
piątek, 26 lutego 2016, 13:47

To są tylko pobożne życzenia Rosji i fantazje, nie poparte żadnymi dowodami.

Tak tylko...
piątek, 26 lutego 2016, 13:40

Jest to rozpowszechniana plotka powielana przez rosyjską propagandę. Powyższa plotka nie poparta jest żadnymi faktami, równie dobrze możesz pisać o Marsjanach lądujących na Kasprowym. Taki scenariusz, to oczywiście rosyjskie marzenie, ale nic z tego :)

cotozaroznica
sobota, 27 lutego 2016, 20:57

Super. Fajnie że Polacy przekazali sojusznikom Enigmę, zrobili jak ZSRR wywiad światowy, przygotowali rozpoznanie francuskich plaż pod inwazję Kanady, UK, Australii i USA przeciwko III Rzeszy. Głupotą był układ z Rosją z 1997 roku, de facto stopujący reformy w Rosji i wynoszący czy będący wynikiem wyniesienia do władzy w 1996 po Wojnach Czeczeńskich p.o. Putina rozbudowującego armię.

Edmund
piątek, 26 lutego 2016, 16:18

Jak na tym forum pisałem to samo z rok temu, to różni "piewcy" NATO twierdzili, że nas obroni, bo ma 20 razy większą przewagę w sprzęcie.

weteran
sobota, 27 lutego 2016, 12:34

Stawiam pół litra temu kto mi wskaże autora terminu "Szpica". Przecież VANGUARD to po polsku STRAŻ PRZEDNIA, a po francusku "avangarde". W straży przedniej to zawsze występowały jakieś poważne siły - batalion albo pułk. Natomiast wojskowy termin "szpica" to ledwie kompania. Czyżby więc nomen omen???

Dana
niedziela, 28 lutego 2016, 08:41

Skąd wziąłeś tego Vanguarda? Żaden taki termin nie jest używany w nazwach tych struktur. A Szpica to spolszczenie angielskiego spearhead (krótsze niż grot włóczni) i prostsze w opisie funkcji VJTF.

smok
piątek, 26 lutego 2016, 19:18

5 tysięcy ton amunicji na terenie Niemiec w rękach Nato jest oznaką gotowości bojowej na terenie Europy Wschodniej

smok
piątek, 26 lutego 2016, 18:58

Duży transport czołgów 200 sztuk wjechał do szczecina jestem zadowolony z tak silnego wzmocnienia flanki wschodniej w Europie

Hammer
sobota, 27 lutego 2016, 23:58

Dalsze lelum polelum a głupiemu radość. W Europie środkowo-wschodniej NIGDY nie będzie baz stałych Sojuszu północnoatlantyckiego i tyle! Baza w Redzikowie jako element tarczy antyrakietowej również a jeżeli w ogóle to będzie jak to nazwa wskazuje ELEMENCIK panowie piewcy Made in USA i NATO ! Czy wy naprawdę nadal po tylu miesiącach, latach wierzycie w zapewnienia Zachodu co do naszego bezpieczeństwa? Szpica, bazy, tarcza itp itd.? W historyjkę pseudo rotacji? Wspólne ćwiczonka i pokazówkę na ulicach? PIC NA WODĘ FOTO MONTAŻ nic innego. Kłamstwa. Konflikt na Ukrainie, problem Syrii, ISIS i problem sztucznie stworzonej imigracji, bełkot o szpicy NATO, polityka Niemiec (NSII, Imigranci itp) dobitnie pokazuje że UE/NATO/USA nie jest dla nas gwarantem NICZEGO! I zgadzam się z WW w 100%

franca
niedziela, 28 lutego 2016, 17:30

Oczywiście, że stałych baz nie będzie. Kto w 21 wieku ma pomysł by inwestować w beton w europie i po co, za co ? Jak piszesz to mam wrażenie, że jest Polska i jakieś obce NATO, obca EU. Jak tak będziemy myslec i co gorsza działać, to może się to źle skończyć. W skrócie. Główne kraje NATO nam pomogą, bo by zachować wiarygodność muszą. Bez tego to koniec pozycji USA, UK, Francji na świecie. A Europa będzie bronić Europy. Chyba, że sami się ustawimy jako taki peryferyjny, nieodpowiedzialny, "specjalny" kraj co wszystko wie lepiej, tupie nuzka i macha szabelką. To oczywiście nas zostawią. Tylko wcześniej nas "wypchną", by nieponosic konsekwencji. A to co pisze WW lepiej zostawić bez komentarza.

Realista
piątek, 26 lutego 2016, 12:53

a do tego ilość amunicji którą mamy na wypadek konfliktu ... to co mamy pozostawia wiele do życzenia

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama